Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    okres próbny bez umowy

    IP: 81.168.209.* 27.11.04, 12:53
    Słuchajcie, co o tym myśleć?
    Wczoraj byłam na "dniu próbnym" w firmie. Podobno przychodzą tak jeszcze 2
    osoby (nie widziałam ich bo praca jest zmianowa). Kierowniczka niewiele
    nawkładała mi wiedzy do głowy tzn. mało objaśniła, wdrożyła. Mam przyjść
    jeszcze w jednym dniu( ale nie jestem umówiona na następne dni) i wtedy ktoś
    inny przejmie od niej pałeczkę i będzie mnie "oprowadzał". Zaznaczam że nie
    mam podpisanej umowy a to przychodzenie odbywa się "na telefon".
    Firma znajduje się w innym mieście i najzwyczajniej w świecie jest dla mnie
    obciążeniem finansowycm płacić za bilet PKS 6 zł. Jestem na tyle rozgarnięta
    że nie spodziewam się zapłaty za te godziny "przepracowane" u nich.
    Co myślicie? Jakie są szanse na zatrudnienie? Może to tylko
    sprawdzanie "przydatności" mojej osoby?
    Obserwuj wątek
      • Gość: hey Re: okres próbny bez umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 13:03
        z tym jest róznie to wszystko zalezy od szefostwa i jak do tego podchodza, nie
        chce straszyc ale wielu juz na ten temat wczesniej sie wypowiedziało i to
        bardzo negatywnie, poprostu zostali wykorzystani i w dodatku na lodzie, no cóz
        w twoim przypadku moze byc tak samo albo inaczej zobaczysz co przy nastepnym
        spotkaniu ci powiedza, a tym bardziej prosto z mostu powiedz by ci wyjsnili o
        co chodzi bys sobie nadaremno kosztów nierobiła, zapytaj i wnioskuj czy ci
        zapłaca za te dni lub naewt czy ci wróca kase za pks. oby s trafiła dobrze ,
        powodzenia.
      • Gość: abc Re: okres próbny bez umowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.04, 18:50
        pracujesz bez umowy, hmmmmmmmmmmm, czyli wierzysz im ze moze jednak ci zaplaca -
        ja nie mam takiego zaufania do ludzi. Zawsze sie pytam jak dlugo trwa okres
        probny i oczekuje umowy. W chwili obecnej mam umowe 3 miesieczna i mam pewnosc
        ze nie zostane wykorzystany i zrobiony w balona.
      • Gość: ja Re: okres próbny bez umowy IP: *.teldom.pl / *.teldom.pl 28.11.04, 20:26
        Sluchaj, mam pytanko, czy jest to moze firma z Gdanska? mam podobna sytuacje,
        ale umowa jest taka: 2 dni wolontariat- chca sie przekonac, czy w ogole sie
        nadaje,itp, a potem umowa na czas okreslony, czyli tzw. probny. Moze mowimy o
        tej samej firmie, ale by bylo:)
        • Gość: akacja Re: okres próbny bez umowy IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 01.12.04, 18:21
          Nie, firma z Dln Śląska.
        • Gość: akacja Re: okres próbny bez umowy IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 01.12.04, 18:21
          Nie, firma z Dln Śląska.
      • Gość: 001 Re: okres próbny bez umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 09:10
        ja mam podobna sytuacje ale firma jest z Katowic.Npisz z kad jestes?
      • Gość: kajapapaja Re: okres próbny bez umowy IP: *.media4.pl 29.11.04, 11:49
        a ja bym odpuściła. zazwyczaj takie firmy "zatykają dziury" jak stały personel
        jest na urlopie. a z obiecywanej pracy zazwyczaj nici...
      • Gość: Meggi Re: okres próbny bez umowy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.11.04, 15:29
        Na Twoim miejscu wiecej bym nie przyszla do pracy. Nie mam umowy, to i nie
        pracuje.
      • caprice83 Re: okres próbny bez umowy 29.11.04, 18:59
        Pracodawca powinien podpisac z toba umowe o pracę. Jeśli tego nie zrobił, musi
        wtedy w ciągu 7 dni potwierdzić to tylko na piśmie. Jeśli tego nie zrobi a ty
        będziesz wykonywać jakąkolwiek prace u niego to po przepracowaniu miesiaca
        mozesz żadac pensji a po odowie zapłaty dać sprawe do sadu.
        • Gość: asia Re: okres próbny bez umowy IP: *.netpark.pl / 83.16.127.* 29.11.04, 22:24
          w tej chwili pracowdawca musi z tobą podpisać umowę już pierwszego dnia pracy,
          nie tak jak kiedyś do 7 dni. Ale nawet jeśli tego nie zrobił, to pozwalając ci
          pracować już zawarł z tobą umowę o pracę choć nie potwierdził jej na piśmie.
          Pytanie tylko czy rzeczywiście wykonujesz jakąś pracę tak jak osoby z tej
          firmy, czy tylko się "rozglądasz", bo wtedy można to potraktować jako dalszy
          ciąg rekrutacji.
          No i czy będzie ci się chciało sądzić o te parę dni pracy
          • Gość: pracodawca Re: okres próbny bez umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 10:36
            Łatwo wam mówić - wszyscy narzekacie na pracodawców i zarzucacie im wiecznie
            nieuczciwość, chamstwo itp itd. Zgoda, nie wszyscy są uczciwi, nie wszyscy
            porządni. Nie będę się wykłócać.
            AAAALLLLLLEEEEEEEE
            Jest też druga strona medalu. To, co wypisują kandydaci w CV często nie jest
            prawdą, a pobożnymi życzeniami. Czasami bywa tak, że dana osoba po prostu nie
            nadaje się na jakieś stanowisko, choćby nie wiem jakie studia miała skończone
            (mam na myśli chocby temperament, charakter, usposobienie itp). Naprawdę ciężko
            jest podpisać umowę - nawet i na miesiąc - z kimś, kogo się kompletnie nie zna.
            Bo jedna rozmowa kwalifikacyjna to za mało, żeby dowiedzieć się prawdy. Trudno
            więc ryzykować. Te dwa - trzy dni próbne pozwalają obu stronom stwierdzić, czy
            im jest "po drodze". Bo bywa i tak, że sam kandydat po zorientowaniu się, na
            czym polega praca, nie ma ochoty jej podjąć. W przypadkach
            ekstremalnych "znika" podczas przerwy obiadowej (patrz wątek "najgorsza praca w
            życiu").
            Proszę mnie źle nie zrozumieć: absolutnie nie pochwalam pracodawców
            wykorzystujących ludzi. Nie dziwi mnie jednak, że nie od razu w ciemno
            podpisują umowy o pracę. Zatrudnienie pracownika wiąże się z poważnymi
            obowiązkami i obciążeniami. Poza tym pracownika zatrudnia się po to, by firma
            miała z tego korzyść. Nie można więc zatrudnić osoby niekompetentej i
            niechętnej, która zamiast korzyści przyniesie tylko kłopoty.
            Wy też nie wpuszczacie do domu obcych.
            Dlatego jestem "za" króciutkim przedwstępnym okresem próbnym przed zawarciem
            umowy o pracę.
            • caprice83 Re: okres próbny bez umowy 30.11.04, 10:40
              Ale pracodawca nie musi od razu zawrzec umowy na czas nieokreślony.
              Może najpierw zawrzeć umowe na czas próbny, a potem jeszcze dwie na czas
              określony i w ten sposób sprawdzić czy nadajesz się do pracy.
              Zaś takie przetrzymywanie w niepewności jest nie fair.
              • Gość: pracodawca Re: okres próbny bez umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 11:09
                Owszem, ale najkrótsza umowa o pracę na etacie jest na miesiąc. I czasami nawet
                tego miesiąca szkoda, jeśli zawarło się ją z osobą niedopowiednią. Tym bardziej
                że z zatrudnieniem wiążą się wymagane prawem procedury, zgłoszenia w ZUS,
                Urzędzie Skarbowym itp itd. A jeśli pracownik np. się rozmyśli, to co wtedy?
                wszystko odkręcać? ZUS i US to nie są instytucje, które chętnie wczuwają się w
                sytuację człowieka. Jak już zgłosisz, to zapłacić musisz. Pamiętaj, że
                pracodawca, zatrudniając kogoś, ponosi większe koszty niż tylko sama pensja. No
                i raczej się nie zdarza, żeby nowy pracownik "z marszu" wszedł w swoje
                obowiązki. Zawsze musi chociażby poznać specyfikę firmy. Ktoś poświęca mu czas
                nie robiąc w tym czasie tego, co do niego należy. Więc to też pewnego rodzaju
                inwestycja i "koszt" firmy, który w efekcie ma przynieść zysk.
                Naprawdę nie widzę powodu, żeby inwestować w kogoś, kto kompletnie się do danej
                pracy nie nadaje.
                I dlatego nadal jestem za króciutkim - podkreślam KRÓCIUTKIM okresem
                przedwstępnym, który pozwoli na bardzo wstępną wzajemną orientację.
                I oczywiście, żadnego wykorzystywania, zwodzenia i tak dalej.
                • Gość: Jam Re: okres próbny bez umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.04, 16:38
                  W zeszłym poszłam na rozmowe w sprawie pracy. Firma fajna, fajnie mi się
                  rozawialo i z panią od HRów i z moją potencjalną główna przełożoną, wszystko
                  super (To był poniedziałek) We wtorek otrzymałam telefon z prośbą, zebym już
                  przyszła do pracy, na cos na kształt okresu próbnego, ponieważ firma musiała
                  się wywiązać ze zobowiazań z agencją doradztwa personalnego, które mi tę pracę
                  nagrała..., a w piątek podpisanie umowy na 3 miesiące. Zgodziłam się (poraz
                  pierwszy i ostatni!). Przepracowałam tydzień (w tym czaise podziękowałam 9
                  potencjalnym pracodawcom za spotkania w sprawie pracy, mówiąc ze właśnie
                  dostałam pracę i juz nie jestem zainteresowana)W piątek po południu usłyszałam,
                  że w poniedziałe wraca osoba, która była chora i juz nie będę potrzebna, a w
                  przyszłości owszem się przydam zapewne, poenieważ sie szykują zmiany w firmie
                  ale kiedy to bedzie, to tak naprawde nie wiedomo.
                  Agencja mi zapłaciła za ten okres, który przepracowałam, ale to jest dla mnie
                  najmniej istotne w tej chwili. Straciłam możliwość zatrudnienia 9 razy w
                  zeszłym tygodniu. Nigdy nie miałam tylu propozycji spotkań co wtedy i nie
                  sadzę, żebym jeszcze miała... Moge więc nazwać ten tydzień tygodniem straconym,
                  a w zasadzie straciłam jeszzce czas na wysyłanie ofert do firm którym w
                  rezultacie podziękowałam. Nie ma usprawiedliwienia dla takiego zachowania
                  pracodawców. Od tego są pracownicy tymczasowi i agencje pracy tymczasowej, zeby
                  z ich usług korzystać. Wine za tę sytuacje ponosi równiez agencja.
                  Chcialam zaapelowac ta do innych, nie pracujcie bez umowy, choćby umowy -
                  zlecenie, która mozna podpisać na ten tydzień kiedy macie przyjść na "okres
                  próbny". Jezeli bedziemy sie dawać wykorzystywać, to ONIbęda z tego skrzetnie
                  korzystac!
                  Życze powodzenia wszystkim szukającym pracy i spotkań tylko z uczciwymi
                  pracodawcami.
                  Pozdrawiam
                • Gość: Temur Re: okres próbny bez umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 13:06
                  Z tego co wiem, najkrótsza okres umowy na okres próbny wynosi dwa tygodnie.
                • Gość: realista Re: okres próbny bez umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 13:32
                  Gość portalu: pracodawca napisał(a):

                  > Łatwo wam mówić - wszyscy narzekacie na pracodawców i zarzucacie im wiecznie
                  > nieuczciwość, chamstwo itp itd. Zgoda, nie wszyscy są uczciwi, nie wszyscy
                  > porządni. Nie będę się wykłócać.

                  Coś ostatnio trochę za często bywa że to polscy pracodawcy są strasznie nieuczciwi a polscy pracownicy odpowiedzialni.

                  > AAAALLLLLLEEEEEEEE
                  > Jest też druga strona medalu. To, co wypisują kandydaci w CV często nie jest
                  > prawdą, a pobożnymi życzeniami. Czasami bywa tak, że dana osoba po prostu nie
                  > nadaje się na jakieś stanowisko, choćby nie wiem jakie studia miała skończone
                  > (mam na myśli chocby temperament, charakter, usposobienie itp).

                  Sa też ludzie którzy ukończyli podstawówkę a potrafią uczciwie pracować. Często ludzie bez formalnego wykształcenia ale z dużą PRAKTYKĄ dużo bardziej pasują do danego stanowiska. Ale żeby to zobaczyć należy przypomnieć sobie dwa pojęcia: SKROMNOŚĆ i POKORA.

                  > Naprawdę ciężko jest podpisać umowę - nawet i na miesiąc - z kimś, kogo się >kompletnie nie zna. Bo jedna rozmowa kwalifikacyjna to za mało, żeby >dowiedzieć się prawdy. Trudno więc ryzykować.

                  Jak podrywasz dziewczynę ( czy chłopaka)to też nie wiadomo co za ziółko siedzi pod tą miłą przykrywką ;-)))))
                  Tak na poważniej to rekrutację należy przeprowadzać RZETELNIE.Jak nie rozumiesz tego pojęcia to proszę zajrzyj do słownika.( To taka gruba książka z mnóstwem słów).

                  > Te dwa - trzy dni próbne pozwalają obu stronom stwierdzić, czy
                  > im jest "po drodze".

                  Jejku,jejku,jejku!!! Jacy biedni ci pracodawcy. Mam doskonały pomysł: może kandydat zapłaci za możliwość wypróbowania go.Najlepiej przez jakiś miesiąc.

                  > Bo bywa i tak, że sam kandydat po zorientowaniu się, na
                  > czym polega praca, nie ma ochoty jej podjąć. W przypadkach
                  > ekstremalnych "znika" podczas przerwy obiadowej (patrz wątek "najgorsza praca >w życiu").

                  Prawda jest taka: Prawdziwą fachowość i profesjonalizm pracownik zdobywa po co najmniej trzech latach pracy na danym stanowisku.Prawdziwą fachowość i profesjonalizm - używam tych słów w znaczeniu stałym, tworzonym przez lata. A w Polsce pracodawcy zdaje się że o tym zapomnieli.I zapomnieli o pojęciu "elementarna uczciwość".

                  > Proszę mnie źle nie zrozumieć: absolutnie nie pochwalam pracodawców
                  > wykorzystujących ludzi. Nie dziwi mnie jednak, że nie od razu w ciemno
                  > podpisują umowy o pracę.

                  Po to jest rekrutacja i umowa na czas próbny.

                  >Zatrudnienie pracownika wiąże się z poważnymi obowiązkami i obciążeniami. Poza >tym pracownika zatrudnia się po to, by firma miała z tego korzyść. Nie można >więc zatrudnić osoby niekompetentej i niechętnej, która zamiast korzyści >przyniesie tylko kłopoty.

                  Korzyść i zyski. Zyski i korzyść.Dla kogo? Nie dla firmy. Dla właścicieli-pasożytów zarzynających firmę-żywiciela. Osoba niekompetentna to błąd rekrutacji. Osoba niechętna to błąd pracodawcy - brak właściwej motywacji ( w tym również uczciwej zapłaty za wykonywaną pracę).

                  > Wy też nie wpuszczacie do domu obcych.

                  Bo w progu oceniam przybysza i błyskawicznie podejmuję decyzję. Zawsze też mogę wyprosić obcego z domu.

                  > Dlatego jestem "za" króciutkim przedwstępnym okresem próbnym przed zawarciem
                  > umowy o pracę.

                  Do tego służy umowa na czas określony.

                  > Owszem, ale najkrótsza umowa o pracę na etacie jest na miesiąc. I czasami >nawet tego miesiąca szkoda, jeśli zawarło się ją z osobą niedopowiednią.

                  Zapoznaj się z definicją pojęcia: "rzetelnie".

                  > Tym bardziej że z zatrudnieniem wiążą się wymagane prawem procedury, >zgłoszenia w ZUS, Urzędzie Skarbowym itp itd. A jeśli pracownik np. się >rozmyśli, to co wtedy? wszystko odkręcać? ZUS i US to nie są instytucje, >które chętnie wczuwają się w sytuację człowieka.

                  Uprzejmy i uśmiechnięty człowiek wszędzie się dogada.

                  > Jak już zgłosisz, to zapłacić musisz. Pamiętaj, że
                  > pracodawca, zatrudniając kogoś, ponosi większe koszty niż tylko sama pensja.

                  Jak kupuje jakieś urządzenie do firmy to zakłada że to urządzenie "spłaci się" w dłuższym czasie. To ciekawe że pracodawcy nie marudzą jak muszą kupić urządzenia, a rzewnie płaczą jak muszą ( yhhh jak muszą) zatrudnić pracownika.

                  >No i raczej się nie zdarza, żeby nowy pracownik "z marszu" wszedł w swoje
                  > obowiązki. Zawsze musi chociażby poznać specyfikę firmy. Ktoś poświęca mu >czas nie robiąc w tym czasie tego, co do niego należy. Więc to też pewnego >rodzaju inwestycja i "koszt" firmy, który w efekcie ma przynieść zysk.

                  To ostatnie zdanie jest mądre. Istnieje też pojęcie "inwestycja długoterminowa" Najpowszechniej spotykaną formą takiej inwestycji sa dzieci.

                  > Naprawdę nie widzę powodu, żeby inwestować w kogoś, kto kompletnie się do >danej pracy nie nadaje.

                  psssst... rzetelnie przeprowadzona rekrutacja.Naprawdę będzie skuteczna.

                  > I dlatego nadal jestem za króciutkim - podkreślam KRÓCIUTKIM okresem
                  > przedwstępnym, który pozwoli na bardzo wstępną wzajemną orientację.
                  > I oczywiście, żadnego wykorzystywania, zwodzenia i tak dalej.

                  Nawet naiwne nastolatki tu się nieźle uśmieją.

                  I na koniec słówko do Akacji: taki darmowy okres próbny to zwykłe okradanie kandydata na pracownika.Ktoś kto jest uczciwy tak nie postępuje.
                  • Gość: pracodawca Re: okres próbny bez umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 15:20
                    Widzę, realisto, że masz dużo czasu. Zachwyca mnie, że tak wnikliwie
                    przeczytałeś moje wypowiedzi i tak dokładnie je omówiłeś. Mam nadzieję, że nie
                    robiłeś tego W PRACY.

                    Nie zamierzam z Tobą dyskutować. Jeśli nie chcesz zrozumieć tego, co staram się
                    przekazać, to trudno.

                    Życie jest brutalne i brutalna prawda jest taka: firma należy do właściciela. A
                    właściciel ma ją po to, żeby mieć zysk. I po to zatrudnia ludzi. Skoro więc
                    chce mieć zysk, musi zatrudnić taką osobę, co do której jest pewny, że ten zysk
                    mu przyniesie. Czyli nadającą się na dane stanowisko. I pozwól, że w mojej
                    firmie, która do mnie należy i ma przynosić moje zyski, będę mieć coś do
                    powiedzenia w kwestii zatrudnienia.

                    W sumie porównanie pracownika do urządzenia uważam za dość trafne (pamiętaj!!!
                    nie było moje!!!). Zwłaszcza, że kupując cokolwiek do firmy czy do domu, mogę
                    to przed zakupem wypróbować w punkcie klienta - np. podłączyć do prądu (to
                    właśnie jak ten króciutki przedwstępny okres próbny). Jeśli wszystko wydaje się
                    być w porządku, biorę. Jeżeli jednak po nieco dłuższym używaniu urządzenie
                    okazuje się niesprawne, to je oddaję lub wymieniam w ramach gwarancji (tu:
                    próbnej umowy o pracę np. na miesiąc).

                    I tak na koniec: w mojej firmie osoba, która definiuje słownik jako "grubą
                    książkę z mnóstwem słów" pracy by nie dostała. Już po pierwszej rozmowie. Nie
                    grozi ci więc "króciutki test przedwstępny".

                    Trochę pokory z tym pouczaniem, realisto...
            • Gość: ona Re: okres próbny bez umowy IP: 83.147.128.* 30.11.04, 19:47
              nic nie stoi na przeszkodzie, zeby przeprowadzic wiecej niz jedna rozmowe
              kwalifikacyjna, sama zajmuje sie rekrutacja i w zasadzie jestem w stanie
              okreslic, jak sie dana osoba sprawdzi, wystarczy sie jej uwaznie przygladac na
              rozmowie. a jesli mam watpliwosci co do niej - to najczesciej nie warto zawracac
              sobie glowy - ale tak czy inaczej, zawsze mozna ja poprosic, zebo ponownie
              przyszla, a nie odstawiac przedwstepna umowe probna.
              • Gość: Anka Re: okres próbny bez umowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.04, 10:11
                U nas w firmie proszono chętnych o przyjście na jeden cały dzień próbny,bez
                umowy, ale za wynagrodzeniem - szef płacił " z kieszeni".
                • Gość: akacja Re: okres próbny bez umowy IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 01.12.04, 18:51
                  Finał mojej historii:
                  - w piątek 26.11. przepracowałam 6h
                  - w niedzielę 28.11. przepracowałam 6h
                  - w poniedziałek 29.11. przepracowałam 4h
                  Teraz mogę powiedzieć: stanowisko recepcjonistki w hotelu pod Wałbrzychem.
                  W poniedziałek zapytałam się kierowniczki czy podjęła decyzję o zatrudnieniu
                  mnie; potwierdziła i zaczęła układać grafik na grudzień. Dziś miałam przyjść na
                  popołudniową zmianę. Wczoraj po 16:00 zadzwoniła z wiadomością że szefowa firmy
                  zatrudniła jednak już inną osobę i nasza (czyli moja i firmy) współpraca jest
                  na dzień dzisiejszy niemożliwa. Chyba że kierowniczka wynegocjuje sobie żeby
                  nie pracować dodatkowo na recepcji a zająć się tylko sprawami obiektu...
                  Nie wspomniała nic o zwróceniu mi kosztów pracy a tym bardziej przejazdów.
                  Tak więc straciłam forsę na dojazdy i nic nie mam w zamian. Nawet podziękowania
                  za poświęcenie czasu dla firmy.
                  Koniec historii.
                  • caprice83 Re: okres próbny bez umowy 01.12.04, 20:27
                    a ja bym na twoim miejscu jednak zgłosiła sprawę do sądu pracy.
                    umowy może nie miałaś ale w sposób dorozumiany wg mnie zawarto z toba pracę i
                    pracowadca nie dosyć że nie dopełnił obowiązku i w ciągu tygodnia nie przesłał
                    ci potwierdzenia zawarcia umowy to na dodatek wykorzystał cię.
                    mieliśmy takie coś na cwiczeniach i wg mnie jestes w stanie wygrać sprawę
                    odszodowanie.
                    • Gość: akacja Re: okres próbny bez umowy IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 02.12.04, 10:58
                      mialam juz doczynienia z sadem pracy w tym roku. Pozwałam byłą firmę i wiem co
                      to znaczy. Wysłuchiwałam kłamstw, nie miałam dowodów na te kłamstwa... Nie chcę
                      drugi raz tego przechodzić.
                      • Gość: realista Re: okres próbny bez umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 12:12
                        To może podaj co to był za hotel.Będziemy wiedzieć czego unikać jako klienci ;-))) Jak rozumiem to jest jakiś polski hotel zarządzany przez polską elitę biznesu? Jakby był to jakiś bardziej znany to skrobnąłbym list pochwalny do prezesa firmy z podziękowaniami za możliwość darmowego stażu i poleceniem się na przyszłość.
                        • Gość: akacja Re: okres próbny bez umowy IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 02.12.04, 14:49
                          Jakoś nie bardzo wierzę żeby ktoś jadąc np. w delegację omijał ten hotel tylko
                          dlatego że jakaś rozżalona niedoszła pracownica napisałam na forum jak z nią
                          postąpili... ;)
                          To nie jest sieć; zwyczajny mały hotel w rękach rodziny.
                          • Gość: realista Re: okres próbny bez umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 19:17
                            Przecież całe mnóstwo ludzi nie kupuje kradzionych rzeczy ( telefony, auta, rowery). Trochę wiary w ludzi.
                            I pamiętaj że los potrafi czasem spłatać figla... całkiem niewykluczone że ci co Cię okradli kiedyś będą zależni od Ciebie...hehehe ;-))))
                          • Gość: Alinoe Re: okres próbny bez umowy IP: *.biskupin.wroc.pl / *.dsl.biskupin.wroc.pl 03.12.04, 17:07
                            to przynajmniej uprzedz innych szukajacych pracy zeby sie nie dawali w tym hotelu nabijac w butelke..
                            • Gość: beobachter Re: okres próbny bez umowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 00:23
                              Witam!
                              Jestem studentką dziennikarstwa i właśnie piszę artykuł o pracownikach
                              oszukiwanych przez pracodawców.Jam, akacja, czy mogłabym wykorzystać Wasze
                              opowieści w artykule?
      • badziunia Re: okres próbny bez umowy 01.02.05, 14:17
        Obecnie to bardzo modne wśród pracodawców. Nie zapłacą Ci, i nie łódź się, że
        dostaniesz umowę. W ten sposób pracodawcy nieuczciwie naciągją Cię na pracę i
        nie tylko Ciebie.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka