Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    zarobki w urzedach?

    IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 06.12.04, 19:30
    witam wszystkich. zastanawiam się czy warto interesować sie pracą w
    budżetówce. jest dość stabilna, ale nie wiem jakie daje korzyści materialne.
    dlatego wszystkich zorientowanych proszę o informację o wysokości zarobków w
    urzędach (myśle o urzędzie wojewódzkim lub marszałkowskim).
    pozdrawiam
    A.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Paweł Z. Re: zarobki w urzedach? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.12.04, 23:13
        To pewnie zależy od województwa i stanowiska. Ustawa przewiduje jakieś widełki,
        ale przeważnie dostaje się najniższą możliwą pensję. Na początek np. 1000
        brutto.
      • Gość: Ja Re: zarobki w urzedach? IP: 81.15.213.* 07.12.04, 09:52
        W niedużej miejscowości na początek 900-1000 brutto dla absolwenta uczelni
        wyższej. A potem zależy od stanowiska, na najniższych można dojść do 1200
        butto. Jak masz staż pracy to wystarczy matura by dostać na początek 1300 -
        1500. I dzięki temu młody wiekiem kierownik działu zarabia mniej niż sekretarka
        przezesa lat ok. 60 której jedynym obowiązkiem jest parzenie kawy i
        przyjmowanie korespondencji, nawet nie musi przygotowywać odpowiedzi na nią.
      • rosti Re: zarobki w urzedach? 07.12.04, 14:09
        Ja pracuję w budżetówce od 5 lat i muszę przyznać ze warto.
        Pobory takie sobie, ale dochodzą do tego nagrody kwartalne przyznawane za dobre
        wyniki w pracy, na koniec roku "trzynastki" (trzynasta pensja) , z funduszu
        socjalnego są zakupywane bony towarowe na święta, pożyczki nieoprocentowane dla
        pracowników, dofinansowanie do urlopu a także paczki świąteczne dla dzieci.
        Dochodzi do tego wysługa lat i nagrody jubileuszowe. Same zalety, także chyba
        warto.
      • Gość: byly urzednik Re: zarobki w urzedach? IP: 194.42.117.* 07.12.04, 16:29
        Mialem te watpliwa przyjemnosc pracowa w urzedach i...na poczatku mojej kariery
        zawodowej Urzad Marszalkowski pensja 720zł na reke- tragedia .Spokoj w pracy
        mila atmosfera ale pensja tragiczna.Wiem z opowiadan moich kolegow ktorzy tam
        zostali ze nic sie nie zmienilo po trzech latach pracy.Nastepie Urzad Pracy, po
        tym jak tam pracowalem juz wiem skad si bierze ta flustracja
        bezrobotnych.Panujacy marazm mnie wykonczyl.Naszczescie duzo we mnie inwestowali
        (duzo szkolen)zarobki 600zł na reke.Ucieklem po roku i juz nigdy, nigdy nie
        bede pracowal w urzedzie mam dosyc tego nierobstwa i tej ubogiej pensji.Nikomu
        nie polecam szczerze
        • Gość: anka#27 Re: zarobki w urzedach? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.04, 22:41
          dzieki za wszystkie odpowiedzi - pozbyłam się złudzeń - własnie miałam isc na
          rozmowe, ale dalam sobie spokoj (mam prace i zarabiam jednak wiecej) pozdrawiam
      • losiu4 Re: zarobki w urzedach? 09.12.04, 07:48
        na zwykłych urzędniczych stanowiskach płace sa dość marne. Chyba ze aspirujesz
        na jakieś wyższe stanowisko lub wylądujesz w atrakcyjnym dziale (np. geodezja).
        Wtedy masz szanse "dorobić" ;)

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: mgrinz Re: zarobki w urzedach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 17:09
          nie prawda co do niskich pensji...
          w sektorze państwowym nie jest źle...
          moja pensja na start to ponad 2000
          matka miała 4 tysiące razem z premiami i dodatkami, a są oficerowie co na pare etatów brali łacznie z emeryturą wojskową (po 15 latach pracy) z 7 kpln...
          to u prywaciarzy pseudo-kapytalystów zarabia się 800 zapie..jąc od rana do wieczora przez 6 dni w tygodniu i są wiecznie niezadowoleni z pracownika, co chwilę zjeby...
          w urzędzie spokój, brak wyścigu szczurów, a jak się czegoś nie umie to pomogą i przeszkolą... u prywaciarza nie było szkoleń tylko "masz umieć, jak nie to won", jak się ma problem to jeszcze świnię podłożą, aby zaszkodzić i polecieć zabłysnąć przed "prezesuniem"...
          u prywaciarza ludzie brali środki na nerwy bo był mobbing, a w urzędzie można nawet sobie poczytać gazetę...
          • Gość: Vp Re: zarobki w urzedach? IP: 195.117.30.* 09.12.04, 18:38
            > nie prawda co do niskich pensji...
            > w sektorze państwowym nie jest źle...
            > moja pensja na start to ponad 2000

            A gdzie tak jest/było tak super????
            Moja pensja na start to była minimalna (wykształcenie wyższe) i po trzech
            miesiacach premia 15%. Tak było przez dwa lata, na dodatek mój kochany urząd
            zatrudniał mnie na czas określony pięć razy (wtedy można było) i między jedną a
            drugą umową tydzień przerwy. Na pytanie dlaczego odpowiedź tradycyjna - jak się
            nie podoba to droga wolna...

            > moja pensja na start to ponad 2000
            > matka miała 4 tysiące razem z premiami i dodatkami, a są oficerowie co na
            pare etatów brali łacznie z emeryturą wojskową (po 15 latach pracy)

            Acha, w wojskowości. Ja też znam takich, co tyle mają. Ale moi rodzice nie byli
            w tej branży, więc nie mam szans na te kokosy. Bez szerokich pleców na takiej
            ciepłej posadce nie wylądujesz. Ja też w tym swoim urzędzie zahaczyłam sie po
            znajomości na warunkach jak wyżej, bo niestety moje znajomości były zbyt
            niskiego szczebla. Ale bez tego, to nawet tego by nie było.

            > w urzędzie spokój, brak wyścigu szczurów, a jak się czegoś nie umie to pomogą
            i przeszkolą...

            W moim urzedzie wyscigu nie było, bo wiadomo od początku, że starego wiekiem na
            kierowniczym stanowisku nikt nie ruszy. I to właśnie panie w wieku emerytalnym
            trzeba było szkolić po tysiąc razy pokazując "jak się robi ń na klawiaturze" a
            i tak zapominały o tym następnego dnia. Wszystko co wymagało użycia komputera
            albo drukarki (włącznie z zabraniem z korytka wydrukowanych juz stron) trzeba
            było za te panie wykonywać. Nie było takiej rzeczy, której mogłabym się od
            takiej pani nauczyć, zapytałam o cokolwiek to dostawałam dobrą radę "tym się
            nie przejmuj" albo "pojedziesz na szkolenie to się dowiesz". Owszem szkolenia
            rewelacyjne - obsługa komputera, gdzie powtarzano godzinami "jak się robi ń na
            klawiaturze".

            > to u prywaciarzy pseudo-kapytalystów zarabia się 800 zapie..jąc od rana do
            wieczora przez 6 dni w tygodniu i są wiecznie niezadowoleni z pracownika, co
            chwilę zjeby...

            W tym urzędzie zapie..łam po godzinach i dostawałam zjeby, że sobie pracy
            nie umiem zorganizować, no bo oczywiście to ja miałam sobie zaplanować, kiedy
            pani Bogusia będzie miała problem z literą ń i że będzie jedno pismo stukać
            przez pół dnia, przy czym koniecznie musiałam asystować, a potem i tak musiałam
            je napisać sama. A podobnych pań Boguś było kilkanaście. A i petentów trzeba
            było obsłużyć, szkoleniem była "Rzepa" i kto co w radiu usłyszał o zmianach w
            przepisach. Firmowe "szkolenia" z nowych przepisów były po roku, kiedy już
            wszystko zdążyło się trzy razy zmienić. I na te szkolenia oczywiście jeździli
            najbardziej zasłużeni pracownicy, czyli na kierowniczych stanowiskach, bo to
            przecież atrakcja.

            A teraz u prywaciarza owszem zapie..m, ale przynajmniej wszyscy mają tak
            samo. I zarabiam 150% minimalnej. I nie muszę wyręczać głupich bab w
            najprostszych rzeczach. Szkoleń nie ma, ale jak się zapytam kogoś to mi powie,
            tak samo ja też pomogę komuś. I tak dostajemy wszyscy zjeby, do tego można się
            przyzwyczaić. Owszem parę szuj jest, ale też współpracownicy trzymają się
            razem, co ma być zrobione to jest i nawet szuja nie zaprzeczy, że nie ma czegoś
            co jest. Poza tym wybicie szyby w aucie to dla szui pierwsze ostrzeżenie,
            zazwyczaj stulają uszy.
            A po pracy z internetu można korzystać.
            Oczywiście żadnej stałości, pewności, oczywiście trochę panienek tylko dla
            ozdoby, oczywiście zapie..nie i zjeby. Ale w urzędzie tak samo było, komu
            zależało i wchodząc między wrony nie krakał jak one, nie olewał petentów, sam
            się dowiadywał, nie pijał kawki i nie obgadywał nowej fryzury jakiejś tam
            prezenterki - to był obiektem mobbingu ze strony świętych krów. Właściwie teraz
            sobie myślę, że może niepotrzebnie miałam jakieś obiekcje, w końcu dochrapałam
            się stałego etatu, wprawdzie w widełkach moja pensja zawsze była najniżej, o
            wiele niżej od kolegów z działu mających identyczne stanowiska i obowiązki
            (które sobie olewali ale mieli szczęście być mężczyznami) ale olewając wszystko
            jescze bbardziej mogłam tam siedzieć aż do emerytury. No coż, wybrałam
            jednak "prywaciarza kapitalistę" doskonale wiedząc, że mnie będzie rżnął na
            pensji i rzeczywiście, zawsze kawałek urwie, ale nawet po oderwaniu tego
            kawałka mam więcej niż w urzędzie, choć stabilizacja mniejsza, warunki takie
            same, zjeby i tam i tu, ale już sobie wypracowałam strategię obrony (wielu
            słabszych pękło ale i w urzędzie zdarzały się ataki histerii), a przede
            wszystkim mam mądrzejszych współpracowników.

            Tak więc nie ma białe-czarne, tylko różne odcienie szarości, akurat w moim
            przypadku zamieniłam ciemnoszare na odrobinę jaśniejsze szare. Jeszcze
            jasniejszego szarego cały czas szukam...
            • Gość: Gość Re: zarobki w urzedach? IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 09.12.04, 19:22
              a co powiecie moi drodzy na to :
              pracuje u prywaciarza.do konca roku.pracuje od 7,5 lat w jednej firmie.na
              urodziny dostalem wypowiedzenie umowy o pracy.firma pada.na Mikolaja dostalem
              obcieta pensje o 40 %.wyjasnienie? - brak pieniedzy.na drugi dzien
              (po "wyplacie") mialem awanture o to ze jakobym nieodpowiedzial na jego "czesc"
              zwyczajowym "dzien dobry" oczywiscie nie doslyszal jak odpowiadalem.tak na
              marginesie:jak niby mialem miec dzien dobry w tej sytuacji ? no i
              wygrazanie "ty jestes jeszcze moim pracownikiem wiec lepiej uwazaj co mowisz!!!
              ja mam jeszcze ci napisac opinie na swiadectwie pracy!!!wiec uwazaj sobie, bo
              to co tam napisze to moja sprawa !!"kiedys straszono mnie ze nie przyjdzie do
              mnie Mikolaj.teraz jest troche inaczej.a jedno jest pewne - te dni nie naleza
              do dobrych.
              pozdrawiam

              • Gość: mgrinz Re: zarobki w urzedach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 22:49
                > a co powiecie moi drodzy na to :
                > pracuje u prywaciarza.do konca roku.pracuje od 7,5 lat w jednej firmie.na
                > urodziny dostalem wypowiedzenie umowy o pracy.firma pada.na Mikolaja dostalem
                > obcieta pensje o 40 %.wyjasnienie? - brak pieniedzy.na drugi dzien
                > (po "wyplacie") mialem awanture o to ze jakobym nieodpowiedzial na jego "czesc"
                >
                > zwyczajowym "dzien dobry" oczywiscie nie doslyszal jak odpowiadalem.tak na
                > marginesie:jak niby mialem miec dzien dobry w tej sytuacji ? no i
                > wygrazanie "ty jestes jeszcze moim pracownikiem wiec lepiej uwazaj co mowisz!!!
                >
                > ja mam jeszcze ci napisac opinie na swiadectwie pracy!!!wiec uwazaj sobie, bo
                > to co tam napisze to moja sprawa !!"kiedys straszono mnie ze nie przyjdzie do
                > mnie Mikolaj.teraz jest troche inaczej.a jedno jest pewne - te dni nie naleza
                > do dobrych.
                > pozdrawiam


                no a co my na to ?
                ja pamiętam od prywaciarza następującą sytuację:
                kąpie się i około 21 godziny dzwoni telefon służbowy (nie wolno było go wyłączać) ale, że nie wyświetlił się numer, więc nie wiedziałem kto...
                na drugi dzień powitała mnie zjeba szefa, otóż "ja do pana wczoraj wydzwaniałem a pan mnie olewa, jak można układać współpracę z kimś takim jak pan"
                powiedziałem że był jeden sygnał od numeru zastrzeżonego, na to on "bo pana sprawdzałem, no a właśnie po to jest telefon służbowy aby go pan odbierał, to ostatnie moje ostrzeżenie przed naganą"
                o pobudce o 6 rano w niedziele z pytaniem o numer i zawartość jakiejś faktury nie wspomnę ;/
                niektórym "kapytalystom" wydaje się, że pracownik to jego własność, nawet po godzinach pracy... sad but true... fuck them, burn them, kill them !!!
            • sknb Re: zarobki w urzedach? 10.12.04, 14:21
              Po co go pytasz gdzie pracuje, jak on pracę po znajomości złapał? I tak Ci nie
              powie, bo to on ma znajomości nie Ty.
          • losiu4 Re: zarobki w urzedach? 09.12.04, 21:56
            Gość portalu: mgrinz napisał(a):

            > nie prawda co do niskich pensji...
            > w sektorze państwowym nie jest źle...
            > moja pensja na start to ponad 2000

            mógłbyś chociaż w przyblizeniu określić gdzie (w jakim urzędzie i na jakim
            stanowisku) tak się zarabia? Bo większość znajomuch po urzędach gminnych,
            powiatowych, ba, nawet wojewódzkich zarabia ca. połowę z tego co Ty. No chyba
            że zdradzasz, iż w mundurówce pracujesz... nie mam zbyt wielu znajomych tam, a
            jak już, to zwykli podoficerowie czy oficerowie (o zwykłych żołnierzach nie
            wspomne). Dzieki za poszerzenie horyzontów.

            Pozdrawiam

            Losiu

            > matka miała 4 tysiące razem z premiami i dodatkami, a są oficerowie co na
            pare
            > etatów brali łacznie z emeryturą wojskową (po 15 latach pracy) z 7 kpln...
            • tanger_soto Re: zarobki w urzedach? 10.12.04, 08:44
              losiu4 napisał:

              > Gość portalu: mgrinz napisał(a):
              >
              > > nie prawda co do niskich pensji...
              > > w sektorze państwowym nie jest źle...
              > > moja pensja na start to ponad 2000
              >
              > mógłbyś chociaż w przyblizeniu określić gdzie (w jakim urzędzie i na jakim
              > stanowisku) tak się zarabia?

              ok. 2000 PLN brutto to przecietne wynagrodzenie poczatkowe osoby na stanowisku
              specjalisty (moze to byc absolwent) w ministerstwach
            • veritas1 HAHAHAHAHAHHAH 12.12.04, 12:28
              > mógłbyś chociaż w przyblizeniu określić gdzie (w jakim urzędzie i na jakim
              > stanowisku) tak się zarabia?

              U wujka za biurkiem, a wczesniej sie wali konia na forum, ze nie ma roboty i z
              wszyscy wstretni maja po znajomosci, buahahahaha!!!!!
          • deltalima Re: zarobki w urzedach? 10.12.04, 13:26
            >w urzędzie można nawet sobie poczytać gazetę...
            za pieniądze z moich podatków.
      • Gość: Ewa Re: zarobki w urzedach? IP: *.autocom.pl / *.autocom.pl 10.12.04, 12:48
        Pracuję w urzedzie kontroli skarbowej w tym roku skończyłam studia.prace
        dostałam bez znajomości zarabiam 2200 zł brutto plus dodatki. Pracuje w mieście
        wojewódzkim. Praca przyjemna, lekka, miła atmosfera, nie ma zostawania po
        godzinach.
        • Gość: uksman nie rozsmieszaj mnie IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 10.12.04, 14:36
          praca w uks-ie bez znajomosci? nie zartuj. Bez zostawania po godzinach? lekka i
          przyjemna? od razu ponad 2 tys? taaaa, no chyba ze mamusia jest naczelnikiem co?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka