kabja
26.11.09, 12:26
No właśnie...
Jak co roku zastanawialiśmy się, co z nimi zrobić. Czy jechać do
rodziców-których, czy może zostać u siebie narażając się na to,że i rodzice i
teściowie będą obrażeni. Mój mąż wpadł na "genialny" pomysł,żeby zaprosić do
nas swoich rodziców. Masakra jakaś! On wie,że nie przepadam za jego rodzicami
i że zachwycona nie będę. Ja miałam nadzieję,że jednak ich nie zaprosi. A tym
czasem wczoraj dowiedziałam się,że jednak ich zaprosił bez porozumienia ze
mną. Czuję się podle!Powiedziałam mu,że wolę spędzić święta u koleżanki niż z
jego rodziną. On oczywiście uważa,że przesadzam i że będzie fajnie. Wiem,że
fajnie nie będzie choćbym się nie wiem jak starała. Teść jest osobą, której
nie sposób zadowolić,choćby się wysprzątało cały dom na tip-top, choćby się
zrobiło super żarcie itp. Zawsze znajdzie powód, żeby mi pokazać, jaka jestem
beznadziejna. Do tego on pali papierosy,a ja nie jestem w stanie zaakceptować
dymu papierosowego w swoim domu. Pewnie powiecie, że trzeba go poprosić,aby
nie palił w domu, albo zdecydowanie się temu sprzeciwić. Cóż, próbowałam,ale
skutek był taki,że on palił papierosy w toalecie. Ręce opadają.
W każdym razie,święta zapowiadają się koszmarnie!
Nie wiem,co mam zrobić- narazić się na docinki ze strony rodziców męża, czy
wynieść się w cholerę...