Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitalizmu

      • Gość: Jacek JAK TO JEST MOŻLIWE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 13:20
        Z całego artykułu przebija jedno nie zadane pytanie : Jak to jest możliwe ? Jak to jest możliwe, że ja, Bardzo Ważna Dziennikarka, z Bardzo Ważnej Gazety, dwa fakultety skończone, angielski, co dzień w dupę włażę szefom i zarabiam mniej niż jakaś Wieśka, co przyjechała z jakiegoś Pierdziszewa bez żadnych kontaktów w stolycy i jeszcze pracuje w jakiejś marnej firmie, karty ludziom sprzedaje. I o zgrozo tam przyjmują bez koneksji, każdego nawet najgorszego menela z ulicy. A ja, wykształcona, tato Michnika zna i zarabiam mniej ??!!! No skandal i koniec świata.
        • Gość: muka! Re: JAK TO JEST MOŻLIWE IP: *.chello.pl 13.12.04, 16:43
          Ten artykuł napisał facet. Najpierw naucz się czytać ze zrozumieniem, później
          dziel się ze światem swoimi jakże głębokimi przemyśleniami.
      • xavras Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali 13.12.04, 14:29
        Kiedyś też pracowałem jako akwizytor w Poznaniu. Sprzedawałem jakieś badziewne kalkulatory i inne śmieci. Muszę powiedzieć, że szło mi całkiem nieźle, od pierwszego do ostatniego dnia pracy miałem tzw" "dzwonek". Pewnego dnia "wyciągnołem" od emerytki 120 zł - ostanie pieniądze - i coś we mnie pękło. To był mój ostatni dzień pracy jako akwizytora. Nic od tej pory nikomu nie sprzedałem, mam zupełnie inną całkiem niezłą pracę i wcale nie żałuję.
      • Gość: jurij Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.crowley.pl 13.12.04, 14:35
        A może sprzedadzą naszych skorumpowanych i bezmyślnych polityków? Ale gdzieś
        bardzo daleko, żeby nie wrócili- do Kanady hihi
      • Gość: xaoo Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 16:16
        tylko jedno:zgroza. heh i do czego moze ludzi popchnac beznadzieja naszego kraju
      • Gość: gray guy nie tylko JAP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 16:46
        mnie calkiem mocno bawi podejscie z takim zdziwieniem do tego tematu. Jest juz
        dosc powszechny model piramidki: szycha->uprzywilejowani->zwykli->smiecie.
        wystepuje praktycznie wszedzie gdzie jest handel. np. pracowalem w jednym z
        hipermarketow w lublinie, bylem zatrudniony w jednym z dzialow i caly personel
        byl zatrudniony wedlug znajomosci badz ukladow. szef tego dzialu mial odsyp od
        wszystkich firm ktorych towary byly na dziale. ludzie rozkladajacy te towary
        tz. Merchandiserzy powinni byc zatrudniani przez firmy ktorych towary ukladali
        i miec za to udokumentowane zyski. tymczasem bylo zupelnie inaczej szef
        tostawal wszystko i rozdzielal jak mu sie podobalo, ja np. ukladalem firmy:a b
        c d e, uwowe (jako podkladke) mialem od firmy f czyli takiej ktorej nawet nie
        wykladalem. pieniadze dostawalem od tej firmy oraz "nalezyte" pieniadze od szefa
        (bez umow itp.) za reszte. zadnych urlopow, nieterminowe(nawet 4 miesiace
        opuznienia)wyplaty sprawily ze mialem dosc. a najlepsze jest to ze etatowi
        pracownicy tego hipermarketow dostawali tez nieoficjalnie pieniazki zekomo za
        wykladanie ale zlecali to nam. kiedy ktos sie sprzeciwial slyszal"jak ci sie
        nie podoba...." i tyle. wiec reasumujac:uzalamy sie nad babcia, ludzmi i
        wszsytkim innym a winni jestesmy sami. np. ja nie poszedlem doniesc inspekcji
        pracy tylko siedzialem cicho patrzac jak moj szef ze swoja "kolezenska klita"
        kradnie moje pieniadze. dopuki w naszym kraju nie beda przestrzegane prawa i
        nasz rzad niebedzie interweniowal i dalej zachowywal sie jak jeden wielki
        pasozyt nie bedzie dobrze.
        • Gość: lolko Re: nie tylko JAP IP: *.amer.csc.com 13.12.04, 18:05
          Naucz sie pisac bo nic cie nie rozumiem.
      • Gość: marek Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.toya.net.pl 13.12.04, 18:24
        > to jest wlasnie polska ... zeszmacony, smutny kraj ...

        a ty byś pewnie wolał siedzieć 8 godzin dziennie przed monitorem , grac w
        sapera, przelozyc od czasu do czasu papiery z lewgo konca biurka na prawy i
        trzy razy dziennie pierdnąc w krzesło. i wziąść tysiąc złiotych miesięcznie za
        to. ludzi naprawde pracuja a nie opierdlalaja sie jak twoja matka z ojcem ci
        opowiadali. to jest wlasnie polska ... tacy jak ty
      • Gość: Mariano Italiano Wiem, gdzie we Wrocku IP: 156.17.253.* 14.12.04, 08:54
        ul. Nowa, na rogu, koło Wzgórza Partyzantów, w siedzibie hufca albo chorągwi
        harcerskiej. Zapraszam ok. 9.00 - czasami skracam sobie tamtędy drogę do pracy -
        pięęęęęęęknieeee śpiewają - np. o nosorożcach - mają tam taki malunek na
        ścianie, młode, ładne dziewczyny i kolesie w drogi butach.
        • Gość: formerA27 nie tylko polski fenomen IP: *.ilabs.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.04, 09:48
          Gdy na poczatku 2002 roku stalam sie chwilowo bezrobotna w USA, to tez podobna
          prace mi zaoferowana. Mialam sprzedawac pakiety na znizki w salonach pieknosci
          na kampusach uniwersyteckich. Podziekowalam.
      • sothis666 Tania ta Mariolka 14.12.04, 12:24
        10 godz, 100 zl dziennie (bo jak czytam 200 to max, zdarza sie nieczesto i
        trzeba od razu biegac i szczekac z radosci dzwoniac dzwoneczkiem). Robi sie
        niedobrze - całkiem sporo ludzi pozwoli sobie wyprać mózg i zrobic z siebie
        gó..arza-niedorozwoja (ile musicie wypić zeby zacząć dzień od piosenki o
        ogórku?) za... nieco ponad 2 EUR na godzinę (!).

        Smutne że ktoś musi w ten sposób zarabiać, zmuszony przez jakies zyciowe
        okoliczności. Ale tym co robią to z przekonaniem... zorganizowałbym występy w
        cyrku. Wiem że zrobiliby dla mnie wszystko - zaplaciłbym 3 EUR...
      • Gość: Puchatek Do t.o.m.k.a IP: *.crowley.pl 14.12.04, 13:43
        Kilka odpowiedzi, jeśli można.

        T.o.m.e.k napisał:


        > Przykazanie pierwsze - nie uogólniać. Przypadek z babiną jest w tekście
        > opisany tylko jeden. Jestem pewien, że większość tych kart została
        > sprzedana "świadomym" klientom, bez uciekania się do tego rodzaju sztuczek.

        A ja jestem pewien, że nie. Pewność moja stąd, że sam wielokrotnie spotykałem
        asię na ulicy z takimi "sprzedawcami" i znam stosowane przez nich metody. A że
        jestem (z wykształcenia, nie z zawodu) psychologiem, więc znam dobrze metody
        psychomanipulacji - i to, co oni robią jest podręcznikowym przykładem takich
        działań.

        > Ale doskonale wiemy, że na naiwności ludzkiej i to na znacznie większą skalę,
        > żeruje znacznie więcej znacznie bardziej szacownych instytucji...

        Znowu to samo. "Bo inni też...". No i co z tego? Że inni żerują, to ja też
        mogę? Etyka nie uwzględnia norm ilościowych, tylko jakościowe. Fakt,
        że "wszyscy to robią" nie oznacza z definicji, że to jest OK. Fakt, że miliony
        much jedzą g... nie znaczy, że... no właśnie.

        > Oczywiście
        > Wyborcza w typowy dla siebie sposób jeden przypadek bierze za regułę i
        > ilustruje nim całe zjawisko...

        Gatunek literacki, jakim jest reportaż, ma swoje prawa. Nic nie uogólnia -
        pokazuje obrazek, a wnioski zostawia czytalnikom. To nie "Fakt", tu nie będzie
        łopatologicznej wykładni "chodziło nam o to, że..."


        > Nie - tego nie twierdzę. Ale po pierwsze kobita mogła nie otwierać drzwi i
        > powiedzieć po prostu "nie, do widzenia". Dała się wciągnąć i za to zapłaciła
        (...)

        Chyba nie wiesz, jak funkcjonują starsi ludzie. Pomyśl.

        > (...) Ale znowu - wszystko zaczyna się
        > kręcić się wokół tej babiny, która w końcu do cholery dzieckiem nie jest,
        > prawda?

        Tak, wszystko się kręci wokół - jeśli innych "kwiatków" w tym tekście nie
        zauważasz, to trudno. Ten jeden wystarczy. Dostatecznie wyraźnie
        pokazuje "moralność" takiego działania.


        > (...)A co my wszyscy zrobimy jak władza będzie
        > nam dalej łupić kieszenie?

        Jeszcze raz - co ma piernik do wiatraka? Jak mnie władza łupi, to mam narzędzie
        do zmiany tej władzy - wolne wybory (chyba, że większość idiotów lubi być
        łupionymi - wtedy zpostaje mi jeszcze emigracja gdzieś, gdzie władza jest
        rozsądniejsza). Ale - powtarzam - fakt, że mnie łupią, NIE USPRAWDIEDLIWIA
        łupienia innych.

        > Oczywiście. Ale pod warunkiem, że były to ostatnie pieniądze emerytki. A tego
        > nie wiesz.

        Co Ty gadasz?! Czyli - jak ukradnę ostatnie pieniądze, to jestem złodziej. A
        jak ukradnę komuś, kto jeszcze ma na życie - to jestem OK. No, to gratuluję,
        ale jak to się ma do Twoich deklaracji światopoglądowych? Bo widzisz, to jest
        TAKA SAMA POSTAWA, jak różnych lewaków, któzy mówią, że "ten bogaty musi dawać
        więcej na biednych, więc dowalmy mu większy podatek - przecież na życie i tak
        mu wystarczy". Złodziej jest złodziejem - niezależnie od tego, czy wyciągnie
        ostatnie, czy przedprzedostatenie pieniadze. Oszust jest oszustem - niezależnie
        od tego, czy oszuka babinę-emerytkę, czy milionera.

        > > A jak uważasz inaczej - to świń się dalej.
        >
        > Ooo - to było szczególnie miłe... Pozostawię to bez komentarza...

        Rzeczwiście - to nie było miłe - przepraszam. Uniosłem się niepotrzebnie. Po
        prostu absolutnie nie zgadzam się z Twoimi wnioskami.

        I jeszcze słowo do toczącej się tu duskusji z gatunku "pieniądze szczęścia nie
        dają".
        Mam rodzinę na utrzymaniu, kredyt do spłacania i naprawdę wiem, że pieniądze są
        niezbędne.
        Ale wiem też, że są rzeczy, których bym za żadne pieniądze nie zrobił. To
        kwestia pewnych zasad. I tyle.
        I wiem - z autopsji - że MOŻNA przyzwoicie zarabiać, żyć jak człowiek - i
        pozostać uczciwym. A każdy, kto twoerdzi inaczej - moim zdaniem - po prostu
        usiłuje usprawiedliwić własną postawę.
      • Gość: agi Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 15:06
        Dla mnie to smutne to wszystko jakieś...Byłam jeden dzień w takiej firmie, było
        koszmarnie, a najgorsze były te idiotyczne rytuały...no ale to jest forma
        prania mózgu...
        • Gość: jaija Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali IP: *.elblag.dialog.net.pl 15.12.04, 00:16
          Ja nawet jednego dnia nie wytrzymałam...dałam dyla, bo zobaczyłam, jaki oszołom
          mnie wprowadza w to gó...
          Takim firmom - stanowcze nie. Jeśli ktoś jest akwizytorem, niech bedzie
          akwizytorem z klasą i zasadami. A mało która firma zajmująca się tzw. sprzedażą
          bezpośrednią takowe posiada. Ludzi uczy się widzenia jedynie procentów, cyfr,
          dzwonków, zamiast klienta. Tak przeszkoleni akwizytorzy (czyli hieny), zawsze
          dostaną ode mnie kopa (słownego przynajmniej) w tyłek, bo rozpoznaję ich na 100
          km.
          Ale inna sprawa - ten temat jest mało ambitny, podobnie, jak niemal cały Duży
          Format ostatnio. Niepokoi mnie to.
          • folkatka Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali 15.12.04, 13:32

            Ja tez kiedys miałam okazje popracowac w podobnej firmie. Wytrzymałam trzy
            tygodnie, które wspominam jako koszmar.Zetknełam sie dokładnie z takimi samymi
            osobami jak te opisane. Taka sama obrzydliwa mentalność, podejscie do zycia. Z
            chodzenia z siatami po klatkach robili jakąs filozofię. Wszelkie watpliwosci
            były zakrzykiwane.Miałam jedno skojarzenie: sekta.
            Nic nie zarobiłam, ponieważ nie miałam sumienia przekonujaco wciskac tego
            g...biednym staruszkom. Towar był rzeczywiście badziewny, jakieś AGD brane z
            hurtowni po kilkadziesiat zeta, a my chodzilismy po ludziach i wmawialismy że
            sa warte 600 złotych a my oddajemy im za połowe wartosci - 300 PLN. Tylko dwa
            razy udało mi sie cos sprzedac, starczyło mi akurat na bluzę Dockersa, do tej
            pory jak na nia patrze mam wyrzuty sumienia. Gazeto - dobrze ze to opisałaś.
            Niech ludzie wiedza i nie daja sie robic w banie.
            • folkatka Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali 15.12.04, 13:36
              Zapomniałam napisac, jak to jeden z moich "kolegów" z "firmy" chwalił mi sie że
              wcisnął jakiemuś typowi elektryczny czajnik bez grzałki (zorientował sie o tym
              w czasie prezentacji) mówiąc że jest to podgrzewana doniczka do roślin
              tropikalnych...
          • Gość: werka jaija napisała IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 18:36
            Zgadzam się z tobą. Znajomy opowiadał mi o rozmowie rekrutacyjnej w krakowskiej
            firmie zajmującej się sprzedażą kart bankowych ( został do nich skierowanych
            przez urząd pracy). Po wstępnym blabla padło pytanie - Jak pan sprzedałby
            lodówkę eskimosowi? No ja dostałam atku śmiechu, ale potem doszłam do wniosku,
            że to nie była tylko próba sprawdzenia czy mój znajomy ma genetyczne skłonności
            do oszustwa. To chodzi o wielkie globalne oszustwo - wpierania ludziom, że
            potrzebują koniecznie do życia np. pilota tv srebrnego, a nie np. czarnego. Bo
            ten biznes jakoś musi się kręcić.
            Tu na forum wypowiadał się psycholog i potępił takie zachowania. Ma racje. Ale
            tam była pani psycholożka-i.... z którą jakiś tam służbowy kontakt przez ułamek
            sekundy mial mój znajomy parę lat temu. I tej pani psycholożce zupełnie nie w
            głowie były jakieś zasady moralne. Robiła kasę i szukała bezwzględnych
            drapieżców, których inni jeszcze nie zagarnęli do swojego stada. Prawda jest
            tak, że jeżeli w grę wchodzą pieniądze to człowiek człowiekowi staje się
            wilkiem, nawet w najbliższej rodzinie - jak pięknie potrafią się zagryzać o
            spadek.
      • Gość: xp Koszmar, rece opadaja..... IP: *.swan.ac.uk 19.12.04, 00:49
      • muszek0 Re: Ogórek zielony jak dolary. Żołnierze kapitali 19.12.04, 18:54
        To właśnie Polska?! Bez przesady, tak jest w wielu krajach.
        Jednak odnośnie podejścia do pracy, to chciałbym stuknąć trochę o moim. Jutro
        przyjadę do pracy, cześć chłopaki jak minął weekend, no dobrze, i znowu ten
        cholerny poniedziałek. Mocne kawsko, papieros, szybki przegląd poczty i
        zerknięcie do kapownika, znowu napięty dzień i znowu kupa roboty.
        A może by tak...
        chołupca wywinąć
        hopsasa-hopsasa
        szła dzieweczka do laseczka
        hej hej sokoły
        oj dana dana
        dalej chłopaki, zbójnickiego, hej
        i tak troszeczkę zgrzany i zasapany, ale totalnie pobudzony, wziąść się do
        roboty?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka