Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Spoczywanie na Laurach

    IP: *.acn.waw.pl 30.12.04, 17:44
    Temat ten w takim ujęciu chyba jeszcze nie był poruszany. Jak wiadomo, spora
    część Forumowiczek i Forumowiczów to ludzie aktualnie poszukujący pracy.
    Prędzej czy później ją znajdą, jeżeli oczywiście tylko będą chcieli. Wielu z
    nich dostanie na początek np. 1200 zł/mc na rękę (taką niskopłatną robotę w
    miarę łatwo szybko znaleźć i wielu się zgodzi na taką kasę, byle jak
    najszybciej mieć robotę). I teraz rodzi się pytanie: czy ludzie ci uznają, że
    już nie muszą szukać, skoro pracę już mają, czy będą nadal aktywnie
    poszukiwać LEPSZEJ pracy?
    Odnoszę wrażenie, że wielu ludzi zahaczywszy się w byle jakiej pracy nie ma
    ochoty bawić się w dalsze poszukiwania. Pół biedy, jeżeli taki mało ambitny
    człowiek żyje wyłącznie na własny rachunek - w takim przypadku na własne
    życzenie będzie rezygnował z pewnych uroków życia i straci tylko on. Gorzej,
    jeżeli delikwent ma na utrzymaniu rodzinę i będzie ją unieszczęśliwiał przez
    brak ambicji.
    Obserwuj wątek
      • deltalima Re: Spoczywanie na Laurach 30.12.04, 19:16
        Gorzej,
        > jeżeli delikwent ma na utrzymaniu rodzinę i będzie ją unieszczęśliwiał przez
        > brak ambicji.

        tutaj pole do popisu otwiera się przed partnerką niedojdy, która jest
        genetycznie zorientowana na zasobność gniazda i powinna motywować swojego
        guzdrałka. działa.
        • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 30.12.04, 20:02
          deltalima napisał:

          > tutaj pole do popisu otwiera się przed partnerką niedojdy, która jest
          > genetycznie zorientowana na zasobność gniazda i powinna motywować swojego
          > guzdrałka. działa.

          Oj, uwierz mi, deltalima, znam takich unieszczęśliwiaczy rodziny, co to nie
          raczą ruszyć tyłka i poszukać bracy, "bo ją mają". Nieważne, że skazują rodzinę
          na przymusową ascezę, czterech liter nie ruszą, "bo przecież praca jest"
          (nieważne, że gó..ana).
      • Gość: wojtek_bb Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.12.04, 20:43
        To nie jest wszystko takie proste...
        Przecież tu nie chodzi o to, aby zmaleźć pracę za 1200 i szybko rozglądać się
        za taką za 1500, a później za 2000 i tak dalej....
        To przecież jest bez sensu. Po kilku takich zmianach pracownik nie jest
        wiarygodny dla kolejnego pracodawcy, jest traktowany jako "skoczek" i dośc szyko
        zostaje z niczym.
        Uważam, że warto pracowac i za 800 zł. jeżeli w perspektywie jest możliwość
        rozwoju zawodowego, kariery, czy podwyżki, a najlepiej, gdy jest możliwe
        wynagrodzenie od osiąganych wyników.

        Myślę, że błędnie postawiłeś pytanie. Tu nie chodzi o dalsze aktywne szukanie
        pracy, a o pytanie, czy skoro już ją ktoś ma , to czy wykorzystuje szanse, aby
        sie rozwijać i zarabiać lepiej, czy siedzi i grzeje cichutko fotelik zadowolony
        z tego co ma.

        Niestety, tak jak i Ty, uważam że tych drugich jest sporo więcej...

        pozdrawiam
        • Gość: realista Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 21:56
          Właśnie chodzi o to aby mieć pracę do ktorej chodzi się z uśmiechem na ustach, o to aby mieć pieniądze ktore pozwalają na hobby, wakacje, na różne niespodziewane wydatki, na podnoszenie komfortu życia rodziny. Niestety wiele osob wychodzi z takich założeń jak pisze Szanujący sie.... pracodawca udaje że płaci, pracownicy udają że pracują a potem wszysce zdziwieni że najbardziej zaawansowane technologie eksportowane przez Polskie firmy to marchewki czy swinki. Pracownicy sfrustrowani totalnie olewają robotę i co ciekawe wszyscy w firmie narzekają. Po jakieś czasie mija zapał i po co się wychylać. U konkurencji takie samo dno.Totalny kabaret.Fajne jest to że zachodnie firmy mają normalne płace, zblizone ceny i wszystkim się opłaca. To dopiero fenomen.A u nas? Nie oszukujmy się. Nie warto pracować za grosze.Brakuje wtedy na rozwój. Polskie firmy powoli już zaczynają to odczuwać a w Unii jesteśmy dopiero od pary miesięcy.Za jakieś trzy lata to dopiero będzie wesoło...kilkanascie procent bezrobotnych i ani jednego fachowca.

          p.s. Wojtku zapomniałeś podać w swoim ogłoszeniu że proponujesz 800 zł , a perspektywie jest możliwość rozwoju zawodowego, kariery, czy podwyżki, a właściwie to możliwe wynagrodzenie jest zależne od osiąganych wyników. Dodaj również że bierzesz najtańszego ( takie firmowe standardy) ;-)))))))
          • Gość: wojtek_bb Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.12.04, 23:04
            Twój nick powinien chyba brzmieć "pesymista", a nie "realista", ale nie obrażaj
            się, to tylko w formie żartu. Cóż, takie wizje przyszłej Polski na formum chyba
            przeważają. Niestety - smutna rzeczywistość.

            Widzisz, ja zaczynałem pracę w swojej firmie 5,5 roku temu. Zarabiałem 800 zł.
            Trwało to osiem miesięcy, wytrwałem, nie szukałem innej pracy. Ktoś mnie
            zauważył, bo byłem świetnym pracownikiem. Awasowałem, było już 1200 zł i
            stanowisko handlowca, a nie jak poprzednio sprzedawcy magazyniera. I tu właśnie
            miałem te możliwości przez Ciebie wyśmiewane: "możliwość rozwoju zawodowego,
            kariery, czy podwyżki, a właściwie to możliwe wynagrodzenie jest zależne od
            osiąganych wyników ". Wykorzystałem je i poszło dalej. To ja dziś zatrudniam
            ludzi, wyznaczam im cele, mobilizuje, rozliczam i zwalniam.... W ostatnich 2
            latach w regionie którym zarządzałem wzrosło zatrudnienie z 55 osób do 130, z 6
            handlowców zrobiło się 44, z 6 oddziałów 13.

            Tak, zatrudniam ludzi za 800 zł, czasem nawet za 450 i na pół etatu. Daje im
            tyle pieniędzy ile są warci. W mojej branży wykształcenie handlowca trwa
            średnio 1 rok i kosztuje mnie 30-50 tys. Dopiero po roku handlowiec zaczyna
            przynosić pieniądze. Jednakże są i handlowcy którzy zarabiaja 5tys. i więcej,
            a wszyscy dobrzy ludzie z branży startują z dużo wyższą podstawą, po prostu
            zarabiają tyle ile są warcie i ile wypracują zysku. Proste.

            Niestety, wiem, jak chore są układy w Polsce między pracodawcą i pracownikiem i
            spora liczba osób nie wierzy w to co mowię lub piszę, ale taka jest moja firma,
            i sam o to dbam i ją tworzę. Bo firmę tworzą ludzie ( wcale nie Ci najtańsi ).

            Pozdrawiam
            • Gość: TOJA Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 11:34
              To znaczy, że miałeś szczęscie trafic do firmy marzdrze zarzadzanej. Niestety
              nie każdy ma takiego farta, a i ambicje na nic sie zdja kiedy w regionie
              bezrobocie siega 30%. Ja swoja karierę rozpoczełam w budżetóc ez anajniższa
              krajowe 8 lat temu i po poł roku trafilam do formy usługowej w której młody
              szef stawiał na rozwoj ( moje panesia wzrosłą 2 x) niestey z koncem roku
              szef został dowołąny bo nei był wygodny dla zarządu. Chciał inwestowac w
              przyszłośc a prezes oczekiwał antychmiastowych zysków. I kto zaczał zarzadzc ,
              kieronik który czekłą bo brakowalomu 2 lata do emerytury. Moja pensja
              wzratsałą , umiejetnosci i dosiwadczenie tez, uważma ze jetsm zaangażownym
              praownikiem. A potem jazdaw doł pobicece wynagrodzenia o połowe ( obcenei
              niewlie poand najniższa krajowa) a wszelkei pomysły które okazały by soie
              zyskowne upadaj , bo dorga ich zatwierdzania i nalizy jet praiwe tak długa jak
              w polskim sejmie. Systematycznie podnosiłąm sowje kawlifikacj eoczywiscie na
              sowj włąsnych koszt i w rmach urlopu wypoczynkowego i co i nic. W zesżłym roku
              wysłąlam 80 podąń o prace i iani jedna firma mi nie odpowiedzila .
            • Gość: werka Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 19:18
              Zawsze mnie szlag trafia jak słyszę, że jakąś firmę szkolenie pracownika
              kosztuje 30-50 tysięcy rocznie i jeszcze im płacą 800 zł brutto. Chacha! Zawsze
              mnie zadziwia dlaczeo w tych dobroczynnych firmach nie pracują całe rodziny -
              dalsze i bliższe - dyrektorków i menadżerków. Jak to taka świetna firma i ty w
              sposób krystalicznie czysty i z podniesionym czołem zrobiłeś tam karierę to
              zapewne już wszyscy twoi krewni i znajomi złożyli tam swoje cv.
              • Gość: wojtek_bb Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 12:34
                Nie rozumiem, czemu "szlag Cię trafia " ? Nie wyraziałaś tego jasno.
                Jeżeli ktoś potrzebny jest do "łopaty" i dobrze to robi to zarabia dla firmy
                od pierwszego dnia. Jeżeli jest to coś poza łopatą to trzeba zaiwestować w
                pracownika mnóstwo pieniędzy i czasu, bez gwarancji, że inwestycja się zwróci.

                Czy to nie logiczne, iż w trakcie szkolenia zarabia się mniej ?

                Pozdrawiam
                • Gość: realista Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 13:41
                  Gość portalu: wojtek_bb napisał(a):

                  > Jeżeli jest to coś poza łopatą to trzeba zaiwestować w
                  > pracownika mnóstwo pieniędzy i czasu, bez gwarancji, że inwestycja się >zwróci.

                  Ten problem rozwiązuje się przez prawidłowo przeprowadzoną rekrutację i uczciwe warunki oferowane pracownikowi. W przeciwnym wypadku zawsze szkolisz załogę dla konkurencji która potrafi lepiej liczyć.

                  > Czy to nie logiczne, iż w trakcie szkolenia zarabia się mniej ?

                  Logiczne...tylko dlaczego uważasz że szkolenie handlowca trwa rok i kosztuje 30-50 tys. zł?Przyznam że to zabawne wartości. W tej branży szkolenie trwa jakieś max. 3 miesiące ( kogoś pojętnego od zupelnego zera). Przecież to nie handel oprogramowaniem czy specjalistycznym wysokozaawansowanym technologicznie sprzętem gdzie szkolenie trwa latami i wymaga specjalistycznej wiedzy. Czy w przypadku rozszerzenia oferty o nowe produkty szkolenie też trwa rok??? Uśmiałem się do łez.Nie należy mylić zdobywania klientów ( proces powolny i wymagający zaangażowania i środków i czasu) ze szkoleniem pracownika ( 2 fazy: 1. 1-3 miesięcy - pracownik się nadaje lub nie; 2. jakieś 3 lata - pracownik uzyskuje na tyle dużo doświadczenia że omija większość raf i rozwiązuje większość problemów spotykanych na stanowisku).To różne pojęcia i różne koszty których ponoszenie inaczej rozkłada się w czasie.
      • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 30.12.04, 23:26
        Gość portalu: wojtek_bb napisał(a):

        > Uważam, że warto pracowac i za 800 zł. jeżeli w perspektywie jest możliwość
        > rozwoju zawodowego, kariery, czy podwyżki

        Jakiej podwyżki? A może mam uwierzyć, że ktoś, kto zaczynał od podanej przez
        Ciebie kwoty, będzie zarabiał 5 czy 6000 po roku czy dwóch? Jak by mi ktoś
        zaproponował 800 zł na rękę miesięcznie, to bym go wyśmiał.
        A potem ludzie się dziwią, że praca handlowca się źle kojarzy.
        • Gość: wojtek_bb Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.12.04, 23:43
          No widzisz, tak jak wspominałem wcześniej - nie wierzysz i koniec.
          Mogę pisać ile mi się podoba, i tak nie uwierzysz, ale nie chce mi sie nikogo
          przekonywać....

          Z drugiej strony - nie, nie zarabia się 5-6 tys. to prawnie nie możliwe po tak
          krótkim okresie.
          800 zł zarabia człowiek, ktory jest świeżo po szkole i nic nie wie, ani o
          pracy, ani o życiu. Jak Twoim zdniem powinien zarabiać - 2 tys? 2,5 tys ?
          Za co ? Za to że jest ? On ma szanse, ma szanse sie pokazać i sprawić, abym
          chciał w niego inwestować. Jeżeli się wykarze...idzie potem z górki.

          Cóż, szanujesz się, ale jesteś ignorantem co pokazuje już pierwszy twój post.
          Dlaczego nie potrafisz uzasadnić czegoś merytorycznie ? Bo to chyba boli, a
          wyśmiać zawsze jest prosto.

          Mam wielu znajomych, ktorym sie nie powiodło. Parcują we Wrocławiu za mniejsze
          lub podobne pieniądze, i nie mogą nikogo wyśmiać, bo mają rodziny, rachunki i
          muszą jeść. Wyśmiewając ludzi zarabiających 800 zł. śmiejesz się z
          kikudziesieciu procent tego społeczeństwa.

          Pomyśl o tym, zanim coś napiszesz....
          • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 31.12.04, 00:20
            Gość portalu: wojtek_bb napisał(a):

            > 800 zł zarabia człowiek, ktory jest świeżo po szkole i nic nie wie, ani o
            > pracy, ani o życiu. Jak Twoim zdniem powinien zarabiać - 2 tys? 2,5 tys ?

            Powinien zarabiać godnie. Tyle, żeby starczyło nie tylko na wegetację od
            pierwszego do pierwszego, lecz także m.in. na realizowanie marzeń, uprawianie
            hobby. Wiadomo, że na początku dostaje się mniej, aczkolwiek miesięczne zarobki
            na poziomie 800 zł uwłaczają ludzkiej godności.

            > Mam wielu znajomych, ktorym sie nie powiodło. Parcują we Wrocławiu za
            mniejsze
            > lub podobne pieniądze, i nie mogą nikogo wyśmiać, bo mają rodziny, rachunki i
            > muszą jeść. Wyśmiewając ludzi zarabiających 800 zł. śmiejesz się z
            > kikudziesieciu procent tego społeczeństwa.

            No właśnie, Twój opis przywodzi na myśl statystycznego Kowalskiego, który
            wpakował się w rodzinkę, niezapewniwszy wcześniej odpowiedniego zaplecza
            finansowego (sobie i jej). M.in. po to właśnie założyłem niniejszy wątek, żeby
            dać do myślenia takim Kowalskim.
            • Gość: wojtek_bb Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.12.04, 00:42
              Hej, w jakim świecie żyjesz !

              Na świecie powinien być pokój.
              Ludzie powinni się kochać.
              Powinno postępować się dobrze i nie robić złych rzeczy.

              Mam dalej wymieniać, jak "powinno" wyglądać życie ?

              Jednym 800 zł uwłacza, dla innych jest to manna z nieba !
              Poczytaj dokładnie wątki z forum, popatrz ilu ludzi jest zdesperowanych,
              bo nie mają żadnej pracy !

              A co do Twojej dalszej wypowiedzi:

              > No właśnie, Twój opis przywodzi na myśl statystycznego Kowalskiego, który
              > wpakował się w rodzinkę, niezapewniwszy wcześniej odpowiedniego zaplecza
              > finansowego (sobie i jej). M.in. po to właśnie założyłem niniejszy wątek,
              żeby
              > dać do myślenia takim Kowalskim.

              Wróć do swojego wątku i przeczytaj go jeszcze raz. Proponujesz ludziom
              którzy znaleźli pracę przeskakiwanie do innej, lepiej płatnej na zasadach moim
              zdaniem bardzo nie rozsądnych, a tych którzy trzymają się tych marnych 1200 zł
              wyśmiewasz....

              Mój Boże, nie znamy się, i naprawdę nie chcę Cię urazić, ale po prostu ciężko
              to czytać...ja również wpakowałem się w rodzinkę w wieku 20 lat, bez żadnego
              zaplecza finansowego, oraz jakiegokolwiek innego. Jestem tym statystycznym
              Kowalskim, jak setki i tysiące innych. Podjąłem pracę za 800 zł i byłem
              wdzięczny, pracowałem ile mogłem i osiągnłem to co mam.

              Jescze raz podkreślam nawiązując do twojego wątku i piszę to jako pracodawca.
              Zwracam dużą uwagę na przebieg pracy zawodowej kandydatów i człowiek, który w
              ciągu 5 lat 5 razy zmienił pracę jest u mnie na pozycji przegranej. Koniec.

              Nie ja i nie Ty jesteśmy od oceniania i mówienia ludziom jak mają żyć.
              Ten Kowalski też myśli i czeka na swoją szanse.


              • Gość: maja prawdziwa Re: Spoczywanie na Laurach IP: 217.113.224.* 31.12.04, 09:51
                wojtek_bb,
                fajnie się czyta posty i twoje, i szanującego się. Jest w nich sporo racji
                i mądrości życiowej. No, właśnie, sporo, tzn. nie wszystko, moim zdaniem, co
                piszesz jest słuszne. "Zaczynałem od 800 zł, wytrwałem parę miesięcy, ktoś mnie
                dostrzegł, i było już 1200 zł" - piszesz z satysfakcją. Osiągnąłeś sukces -
                powinszowania. Ale wiedz, że nie wszystkim dane jest ten sukces osiągnąć. Choć
                też wytrzymują, znacznie dłużej czasami, niż "parę miesięcy", i starają się dać
                z siebie wszystko.

                Baaardzo nie spodobało mi się zdanie w twoim poście " Zwracam uwagę na przebieg
                pracy zawodowej kandydatów i człowiek, który w ciągu 5 lat 5 razy zmienił pracę
                jest u mnie na przegranej pozycji. Koniec." Życzę Ci, aby za to zdanie posypały
                się na ciebie gromy od uczestników forum. Panie Menadżerze, do Ciebie trzeba by
                zawołać - "Hej, w jakim świecie żyjesz !" W ostatnich miejscach pracy byłam
                świetnym, zaangażowanym pracownikiem, takim jak Ty, i zaczynałam ..i niestety
                kończyłam na g...nej kwocie ok. 1000 zł. Kończyłam, bo są pewne granice,
                których pracodawca przekraczać nie powinien. Dlatego w moim CV w ostatnich
                pięciu latach - dwa razy byłam bezrobotna, w jednej pracy - wytrwałam 13
                miesięcy, w drugiej - wytrwałam dwa lata bez 2 miesięcy, a trzecie
                zatrudnienie - 3 - miesięczny kontrakt - jeszcze nie zostało rozliczone, jak
                powinno, bo znowu pracodawca ma trudności z przyzwoitością. Gwarantuję Ci, że
                jeśli znalazłbyś się na moim miejscu, to puściłbyś z dymem sqrwiszonów. Ale idę
                do przodu - pracuję w zawodzie, jestem coraz bardziej doświadczona, i chyba
                znalazłam wreszcie to, czego szukałam ! Wojtek_bb, jesteś handlowcem. To
                specyficzna działka. Trzeba być po trosze szczurkiem, ścigającym się z innymi.
                Taki wyścig szczurów toczy się w wielu firmach, branżach. Namawiasz, żeby w nim
                wystartować. A mnie właśnie podoba się podejście do sprawy szanującego się -
                cenić się, walczyć o siebie, nie przymykać oczu na qrewstwo pracodawców. Nawet
                nie zdawałam sobie sprawy do niedawna, że to podejście wcielam w życie ! Ale
                mam nadzieję, że teraz trafiać już będę na mądrych przełożonych, a nie
                na "Panów Menadżerów", potrafiących ocenić kandydata, czyt. wydać wyrok na
                człowieka do pracy, na podstawie danych w CV. Podziwiam twoją niezachwianą
                pewność osądu.

                Wojet_bb, szanujący się ! Dyskusja toczy się na temat uposażeń. Kasa to jeszcze
                pół biedy, ale najważniejsza w pracy jest moim zdaniem, możliwość zawodowego
                rozwoju. Bo zawsze można pracować za marne wynagrodzenie, ale się rozwinąć
                zawodowo, kopnąć w tyłek niesprawiedliwego pracodawcę, i znaleźć zatrudnienie
                w dobrym miejscu. Najgorsza jest więc kombinacja : opłakane pieniądze i zero
                rozwoju.

                Oby każdy z szukających znalazł w Nowym Roku swoje miejsce. DOBRE MIEJSCE.
                Szanujmy przede wszystkim samych siebie.

                pozdrawiam
                • Gość: wojtek_bb Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.04, 10:19
                  Hej maja. Przyznaje się, masz rację... Zastanawiałem się długo czy napisać to
                  zdanie które trafnie wymieniałaś ( to o 5 pracach i 5 latach, a potem koniec ),
                  fakt zabrzmiało bardzo radykalnie i źle. Sam sie go do końca nie trzymam, ale
                  chcialem, aby wywarło wrażenie na tych, którzy robią to bezmyślnie.
                  Jasne, jest mnóstwo takich sytuacji jak opisujesz i nie można nikogo skreślać.

                  Przyznaje się to błędu i zarozumiałości...mam nadzieję,że będzie mi to
                  wybaczone;)

                  Z drugiej strony (myślę, żę zrobiłaś to trochę na przekór mnnie - zarozumiałemu
                  panu menagerowi ), mowisz że podoba Ci się koncepcja szanującego się, iż trzeba
                  znać swoją wartość i cenić się itd. - zgadzam się ! Tylko, aby byc szanowanym
                  trzeba być coś wartym, trzeba coś zaoferować pracodawcy, np.: doświadczenie,
                  zaangażowanie, uczciwość, itp. Więc trzeba zacząć pracować, aby to pokazać,
                  wykazać się - czasem właśnie jest to praca za 800 zł.

                  Jasne, jest cała masa złych pracodawców. Pracując u nich człowiek popada w
                  totalny dołek, tylko że mimo wszystko nabiera doświadczenia. Dla mnie Ci ludzie
                  są najlepszymi pracownikami-wyciagam ich z tego dołka, daję szansę - reszta
                  zależy od nich. No właśnie, z drugiej strony jest cała masa ludzi "którzy się
                  cenią i szanują" i nie potrafią dać sobie rady, lub chcą jedynie "przezimować"
                  i szybko znaleźć lepiej płatną pracę - wg koncepcji szanującego się.
                  Taki człowiek nigdy nie zaangażuje się w pracę na 100%, bo szuka.... 200, 300 zł
                  więcej... i kółko sie zamyka.

                  Cóż, masz rację. Niefortunna była moja wypowiedź.

                  Twoje życzenia są bardzo mądre i dołączam się do nich.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: maja prawdziwa Re: Spoczywanie na Laurach IP: 217.113.224.* 31.12.04, 11:07
                    Wojtku_bb,

                    to fajnie, że nie jesteś zarozumiałym betonem.

                    Jeszcze mały przykład z mojego CV, aby wykazać, jak mylące
                    mogą być dane na papierze. Moje świadectwo pracy z ostatniego miejsca
                    zatrudnienia : niespełna dwa lata pracy i 4 ( słownie : cztery !!! )
                    zwolnienia lekarskie ! Każdy rekruter / kadrowiec złapie się za głowę - "Nie
                    dziw, że laska wyleciała, że nie przedłużono umowy czasowej. Tyle zwolnień !
                    Bumelantka !" Powiem Ci, jak było w realu : po pracy podwoziła mnie na
                    przystanek koleżanka ( notabene przydupaska szefa ). Spowodowała poważny
                    wypadek. Odniosłam trochę obrażeń. Latanie po szpitalach, leczenie. Potem
                    oskrzela. Byłam cała rozbita, ale , kulejąca , z niezagojoną nogą, wlokłam się
                    kawał drogi autobusami do mojej kochanej pracy. Służyłam firmie, wiernie jak
                    pies. Koniec był tak smutny, że go nie opiszę, bo wam się jeszcze udzieli
                    posępny, niesylwestrowy nastrój. A i tak nie opisałam tu wszystkiego. A na
                    papierze pozostał goły fakt : cztery zwolnienia. Tak więc, drogi Wojtku, zawsze
                    bierz poprawkę..;))

                    pozdrawiam
                    • Gość: wojtek_bb Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.12.04, 11:11
                      Robię tak. Tak jak napisałem, wiem, są przypadki losowe.

                      Życzę najlepszego w Nowym Roku, a przede wszystkim zdrówka:)

                      Pozdrawiam
                  • Gość: irlandczyk1 Re: Spoczywanie na Laurach IP: 195.7.49.* 04.01.05, 03:03
                    nie pisze sie MENAGER ale MANAGER. chyba ze z pana taki manager jak pan to
                    napisal. a tak na marginesie szukam pomyslu jaki polski towar mozna by tu
                    sprzedac w irlandii.

                    irlandczyk1@gazeta.pl
                    • Gość: wojtek_bb Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.05, 12:22
                      menagerem u nas w firmie nazywamy wszystkich tych, którym się wydaje, że są
                      managerami i nic ponadto. Napisałem to językim potocznym specjalnie, bo
                      osobiście nie lubie tego słowa i śmieszy mnie trochę...

                      Może łyski .... he he he
            • Gość: darmo.nie Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 07:18
              Moim zdaniem człowiek powinien zarabiać minimum 2 tyś zł netto, by mu było w
              miarę łatwo zapłacić świadczenia, pójść do kina, przeczytać gazetę lub
              książkę.A tak naprawdę minimum powinno być ok 1000 euro...

              Ale... by nie zgnuśnieć, by nie stać się znudzonym malkontentem czasem warto
              próbować wszystkiego.
              I pracy poniżej wykształcenia i takiej kompletnie rozbieżnej i takiej, która
              nie jest zbyt dochodowa, bo... takie jest życie. Próbować, uczyć się, zdobywać
              doświadczenia.
              Niestety w polskich szkołach nie uczy sie dzieci umiejętności przetrwania,
              elementarnej walki o byt. Nie uczy sie jak się dostosować do warunków i radzić
              sobie, gdy one sie zmieniają.

              Praca za 800 zł?
              Cóż, w tej chwili i momencie pewnie tak, bo nie ma innych możliwości, ale juz
              niedługo, za rok, może 3 nikt nie bedzie za tyle pracował, bo w Unii są inne
              stawki. Może one tam.. trochę spadną, ale w Polsce nie ma wyjścia - muszą
              wzrosnąć.
              Gdy jes 20% bezrobocie, a w wielu regionach 50% nie ma co kręcić nosem na 800
              zł. Brać i szukać czegoś lepszego. Zawsze szukać... Kształcić się, nie poddawać.
              Jedno tylko jest istotne... nigdy nie pracować za darmo, nie dać się
              wykorzystać cwaniakom, chyba, że to wolontariat w dobrym znaczeniu tego słowa,
              na który decydujemy sie świadomie...

              darmo.nie.w.interia.pl
              • Gość: wojtek_bb Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.04, 10:22
                Bardzo mądra inicjatywa.... Chyba sparzyłeś się na takim czymś?

                Pozdrawiam
                • Gość: krool Re: Do Wojtka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.04, 11:14
                  czy przyjął byś do pracy mnie. 37 lat pracy w tym 20 lat w jednej firmie a potem
                  3 lata w prywatnej, 1 i pół roku własna działalność, 10 lat sł. zdrowia,
                  kierownik sklepu 1 rok, z-ca dyr. do spr. handlowych pół roku, sprzedawca rok i
                  pół roku w trzech innych firmach. Uważam że mam doświadczenie w każdej branży bo
                  z żadną pracą nie miałem problemów.
          • Gość: werka Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 19:28
            Wojtek przestań tu szaleć z nowomową. Co ty inwestujesz w pracownika? Kpisz
            sobie z ludzi? To, że dasz np. służbowy samochód czy komórkę to nie jest
            inwestycja w pracownika tylko w firmę. Bo zdolny handlowiec będzie się szybciej
            poruszał, bo będzie miał stały kontakt z firmą, a to daje większą sprzedaż i
            większy zysk firmie. Gdzie tu inwestycja w pracownika? Inwestycja była w firmę.
            Inwestycja w pracownika jest wówczas gdy zapłacisz mu kurs językowy, zapłacisz
            za prawo jazdy kategorii powyżej B, dopłacisz do studiów licencjackich itd. To
            są inwestycje w pracownika, bo to są sutuaję kiedy prawnik się rozwija i
            zyskuje umiejętności, które mu zostaną nawet jak ich zwolnisz. Wszystkie inne
            działania to inwestycja w firmę, a nie jej pracowników.
      • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 31.12.04, 16:16

        Gość portalu: wojtek_bb napisał(a):

        > Hej, w jakim świecie żyjesz !

        > Mój Boże, nie znamy się, i naprawdę nie chcę Cię urazić, ale po prostu ciężko
        > to czytać...ja również wpakowałem się w rodzinkę w wieku 20 lat, bez żadnego
        > zaplecza finansowego, oraz jakiegokolwiek innego. Jestem tym statystycznym
        > Kowalskim, jak setki i tysiące innych. Podjąłem pracę za 800 zł i byłem
        > wdzięczny, pracowałem ile mogłem i osiągnłem to co mam.

        Najwyraźniej, Wojtku, żyjemy w dwóch różnych światach. Gdy ja miałem 20 lat, to
        zajmowałem się głównie nauką i m.in. dlatego nie muszę dziś robić za 800 czy
        1000 zł.
        • Gość: KASMIRE Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 21:08
          A ja mając 20 lat, również nie spoczywałam na laurach, choć w trakcie studiów
          przeszłam ciężką chorobę. Od 2000 roku, kiedy skończyłam studia, robiłam staż
          w tzw. Gimnazjum dla Dorosłych kształcąc ludzi, którzy w wieku nastu lat mieli
          już problemy z prawem. Później przyjęto mnie na zastępstwo w szkole mistrzów
          sportu, gdzie w konsekwencji zostałam przez dwa lata, choć umowa o pracę
          obejmowała okres do 2005 roku. Pewnego sądnego dnia zwróciłam księgowej uwagę
          na błędy w wyliczeniach pensji, oczywiście na moją niekorzyść. I to był mój
          koniec. Przypłaciłam to nerwicą w wieku 27 lat. I znów po dwóch miesiącach
          kwarantanny poszukałam pracy. Tym razem w państwowej placówce
          oświatowej.Przyjęto mnie - o ironio - na zastępstwo ...zostałam na pół etatu.
          Cały czas dorabiam w prywatnej szkole, gdzie nikt nie opłaca mi składek zus-
          owskich. Wszystko po to, by zdobyć tego tysiąca, na którego inny by nie
          spojrzał.
          Tym bardziej, wszyscy oniemieli, gdy dowiedzieli się o moich kolejnych studiach
          na UW, co prawda pomagisterskich, ale była to dla mnie prawdziwa intelektualna
          przygoda, no i jeszcze się czegoś nauczyłam. Również o ludziach.I nie mam
          żadnej gwarancji, że otrzymam nagrodę od losu jako humanistka z prawdziwego
          zdarzenia.Choć wyłożyłam wszystko, co miałam.A poza tym szukanie lepszej pracy
          stanowi dla mnie prawdziwe wyzwanie - bo ciężko pracuję nad dowartościowaniem
          własnego ego (przeżycia z cudnego dzieciństwa).
          No i co ?
          Właśnie nastał piąty rok mojego borykania się z rynkiem pracy, a mój życiorys
          obfituje w coraz to nowe miejsca i wydarzenia i bynajmniej nie świadczy to o
          mojej niestabilności, z mojego punktu widzenia ludźmi się po prostu pomiata. Z
          wyłączeniem tych, którzy mogą się na kogoś powołać, są z polecenia, mają
          rekomendacje. A życie mnie uczy, że często płyną na fali układów.
          A ja ? Walczę dalej i o założeniu rodziny, urodzeniu dziecka mogę jedynie
          pomarzyć.
        • Gość: pola Re: Spoczywanie na Laurach IP: 195.13.26.* 02.01.05, 19:05
          czesc,
          a ja nie moge narzekac...
          mam super prace, dostaje dobre pieniadze, chociaz nie mam czasu ich wydawac
          np. teraz tez jestem w pracy...
        • Gość: wojtek_bb Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.05, 23:59
          Nie rozumiem wciąż związku z tematem. Owszem jak mialem 20 lat zaliczałem
          wojsko, studia i zakładalem rodzinę. ja dzis także nie zarabiam 800 czy 1200
          zł, ale nie jest to dla mnie, aż tak duży powód do dumy jak dla Ciebie. Mam
          nadzieję że czytasz rówież pozostałe posty...

          Wiem jedno, iż w życiu bywa rożnie...

          Tobie się udało i chwała Ci za to !!! ale nie rób innym wody z mózgu.

          Pozdrawiam
          • Gość: pola Re: Spoczywanie na Laurach IP: 195.13.26.* 03.01.05, 02:23
            dlaczego praca nie moze byc powodem do dumy?
            moze przez wlasnie takie nastawienie jestesmy w duzej czesci
            nieusatysfakcjonowani tym co mamy?
            czy prawdziwe szczescie to tylko dwojka dzieci w wieku 20 lat i przystojny maz?
            (w twoim przypadku ladna zona...)
            a ja lubie kolekcjonowac buty i wyjazdy na Karaiby i byloby mi zle na tym
            swiecie gdybym sobie na to nie mogla pozwolic...
            pozdrawiam
            • Gość: buttercup Re: Spoczywanie na Laurach IP: 195.13.26.* 03.01.05, 02:45
              popieram!!!
              ja tez lubie wygodne zycie, duza kase i swoja prace
              buzka
      • Gość: Piotreq Re: Spoczywanie na Laurach IP: 80.48.245.* 01.01.05, 21:46
        Moze w Twoim regionie 1200 na reke to zly zarobek. Przejedz sie po kraju. Wyjedz
        ze stolicy. Tu ludzie w hipermarketach pracuja prawie caly etat jako pol etatu
        za 300 na reke. Malo kto z nich moze dostac od razu w stolicy taka prace zeby
        stac go bylo sie utrzymac. To jest skrajna pensja.
        Od czerwca cos sie ruszylo (bynajmniej na Slasku). Niestety dopoki bezrobocie
        nie spadnie realnie do kilku procent zarobki nie wzrosna.
      • callafior Re: Spoczywanie na Laurach 01.01.05, 23:08
        Prowokacja.
        ---------
        Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
      • Gość: realista Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 23:53
        no to rozwinę to moje 5 groszy...

        Mam to co mam,"robię" swoje i najlepiej się nie wychylać.I tu Szanujący się ma całkowitą rację. Ta postawa dotyczy i pracownikow i urzedników i to w jakieś 60-70% populacji.

        Przyczyny to niekompetencja i krotkowzroczność ludzi zarządzających firmami. Pracodawca ( szeroko rozumiany czyli przełożony czy też właściciel) patrzy na krótkoterminowy zysk; czytaj muszę nachapać się jak najwięcej kasy a przy okazji wydymać wszystkich wokoło. Taka postawa jest obecnie dominująca w Polsce. Pochodzi ona bezpośrednio z PRL... Wtedy wszystko było państwowe lub wszystkich czyli niczyje. Można było kraść do woli, niszczyć, dewastować, pomiatać ludźmi ( jak się przegięło pałę to uciekali do innej pracy i było cool), no i oczywiście załatwiać ( czyli dawać łapówkę) i wszystko się załatwiło. Nie liczy się klient ( należy pamiętać że pracownik to również potencjalny klient).Nastąpiło oderwanie wartości pieniądza od wartości wykonanej pracy. A jest to podstawowa i jedyna funkcja pieniądza.Lepiej nie płacić pracownikom za nadgodziny, nie płacić uczciwie za pracę bo towaru-pracownikow jest w bród; nie płacić kontrahentom za towar/ usługę bo mi tak naprawdę mogą naskoczyć; nie płacić podatków bo panstwo też mi może naskoczyć; wyciągnąć z firmy ile się da bo to nie moje ( remonty domów/ sprzet/ samochody i wakacje na koszt firmy) tzn.jedynie moje ( bom prezes/wlasciciel) a pracownicy to towar/niewolnik a jak firma padnie to założę drugą i znów będzie można doić.Taka postawa jest pokazywana wszystkim praconikom i nawet ci nieskazeni po jakimś czasie dochodzą do wniosku że nie warto się wychylać bo wszędzie tak jest a wychylanie się nic nie da. Skoro się nie wychylam to robię co swoje ( czyli minimum i "po łebkach") dostaję za to te 1000-1500 zl a resztę potrzebnej forsy dorabiam na boku.Przychodzę do roboty aby wypocząć/ zrobić fuchę. A jak wejdzie szef to udaję najbardziej zapracowanego na świecie. Czysty PRL...

        Skutki to to że jestesmy już bardzo zacofanym krajem. Pod względem technologii i obsługi klienta. Technologia kosztuje więc jest droga, a klient ma kupic i niech spada.Patrząc na skutki w perpektywie dziesiątek lat to wszystko staje się oczywiste.Kraj ulega zapaści i żadne cywilizowane modele nie sprawdzają się ( nie bedę tu się rozpisywać). Gdyby były łatwo dostępne kredyty dla zwykłego człowieka bez kasy i zabezpieczeń ale z pomyslem i chęcią do pracy, gdyby było normalne prawo i praworządność to jakieś 80 % prywatnych firm by padło. A zastapiłyby je firmy ludzi chcących pracować dla satysfakcji pracowania/tworzenia. Ci nie patrzą na koszty a na funkcje społeczną firm i ich użytecznośc oraz funkcjonowanie w spoleczeństwie.Nie istniał by problem za starych/mlodych, za kompetentnych/czy do przyuczenia,dzieciatych/niedzieciatych za ładnych/brzydkich czy ułomnych. Tak rozwijają się cywilizowane kraje. Tam szefowie jak nie dają rady to zatrudniają menadżerów, patrzą na zysk i rozwój firmy nie w skali miesiąca/roku a kilkudzisięciu lat. Oczywiscie nie mowię tu o rozpowszechnianej od lat 90-tych modzie na złodziejstwo wsród zarządzających/doradzających ( prezesi tnący miejsca pracy/ przenoszący firmy do tanich krajow/ kreatywnej księgowości czy doradztwa -"elitarna" tzw.wielka piątka...oszustow/ promocji i super lokat w bankach czy akcjach). Nasz kraj to właśnie te wymienione przypadki... szybko/tanio/bylejak. Szkoda że taki fryzjer/ piekarz czy cukiernik nie może sobie pozwolic na taką postawę ;-))))Taka formuła Polski już się wyczerpała. Brakuje fachowców ( bo szkolenie kosztuje), brak rynkow zbytu ( bo klient raz nabrany drugi raz nie robi z siebie jelenia), ci co pracują za kilkaset złoty już powoli wymierają, ci którym to się nie podoba to emigrują. A miało być tak pieknie...Najlepsze jest to że to dopiero poczatek tego procesu.
        Jeszcze słowo do Wojtka_bb. Uśmiałem się do łez.Naprawdę.500 czy 800 zł jest dobre dla zupelnego nowicjusza i to przez pierwszy rok. Potem taki osobnik jest spalony. Szczegolnie jak dostanie superpodwyżkę 50 czy 100 zł. Zatrudniając prawdziwego pracownika z doświadczeniem w pracy na stanowisko handlowca należy liczyc się z tym że podstawy musi umieć po 1 do 3 miesięcy a także to że jak czegoś nie wie to musi wiedzieć gdzie znaleźć informacje. Jak nie umie to się nie nadaje. Solidny i stabilny pracownik to pracownik po trzech latach na danym stanowisku. I tego nie da sie przeskoczyć.Rozbawiło mnie też stwierdzenie o 30-50 tys. kosztow. No bez jaj. To że handlowiec stopniowo rozwija swoją sieć klientow to proces naturalny i nie należy tu wrzucać kosztow pensji czy sprzętu.Bo co mieliby powiedzieć chlopaki z działu głównego mechanika/utrzymania ruchu po rozruchu linii technologicznej za kilkaset milionów gdzie ten proces trwa miesiące i obejmuje tysiące ludzi ( np. produkcja nowego modelu auta). To dopiero koszty :-))))A firmy samochodowe nie narzekają... tzn narzekają ci co nie dbają o klienta.Korea czy Japonia ma się dobrze. To są zwykle stałe koszty ktore należy przewidzieć i które się potem amortyzują. A cykl podwyzek i doceniania przez pracodawce to czysta fikcja. Coś takiego obecnie nie istnieje. I to jest jedną z przyczyn powstawania tzw. skoczków.Sam sobie odpowiedz co się robi z pracownikiem który kłamie kradnie czy oszukuje. A co się robi z pracodawcą który kłamie, kradnie czy oszukuje....Mnie bawi jeszcze to że polski pasożyt czyli pracownik u zachodniego pracodawcy oczywiście za granicą to wzorowy i wydajny pracownik ktorego warto zatrudnić. Pewno sie mylą bo to dziadostwo nie pasuje do organizacji i kultury czolowych i przodujących polskich firm i nie spelniają wymagań polskiech elit biznesu... tych co filarem tej gospodarki i solą tego kraju ;-))))
        A co można powiedzieć tym co pracują za te marne 300zł i całują pracodawcę i pana że mają pracę??? Jak dziewczynie wsadzę łapę za bluzkę i nie dostanę po pysku to następnym wsadzę jej łapę w majtki. A potem będzie coraz gorzej i gorzej. Raz juz padła jedna "słuszna" Polska więc może pora by padła kolejna...
        • Gość: gru Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.05, 14:20
          Drogi realisto masz tylko 99,999% racji. Nie zgadzam się tylko z tym PRL-em, bo
          za PRL-u za przekręty szło się do pierdla na długie latka a we wczesnym PRL-u
          była kulka w łeb a wiesz dla czego, bo to było działanie na szkodę społeczeństwa
          i państwa a wrogów panstwa się rozstrzeliwało i tak powinno pozostać.
          • Gość: D Re: Spoczywanie na Laurach IP: 213.77.1.* 02.01.05, 16:56
            chyba nie pamietasz PRL-u.
            Załatwoiania różnych rzeczy w pracy, lenistwa,pijaństwa itp.

            Na długie lata do więzienia szli tylko nieliczni
        • Gość: wojtek_bb Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.05, 00:17
          Faktycznie, rozwinąłeś, aż ciężko doczytac do końca....

          Jasno wynika z Twojego postu, że Tobie nie idzie tak dobrze jak szanującemu się.
          Może gdybyś włożył tyle enrgii w życie co w pisanie ....

          Jak słusznie zauważyłeś - te śmieszne (dla Ciebie) 500 czy 800 zł jest dla
          nowicjuszy - gdybyś czytał dokladnie, to tak samo napisałem poprzednio - i to
          krócej niż przez rok, jak sie sprawdzają.

          PRL, komuna, degrengolada, koniec III RP, krwiopijcy pracodawcy, afery, itp.
          itd.... Jasne za komuny było lepiej, ach komuno wróć ! Mam wiadomośc dla
          realisty - nie wróci ! Albo się dostosujesz, albo się zapiszesz ze smutku;)

          Wiesz, zanim zaczniesz się śmaić - z kogolwiek - postaw sie w jego sytacji.
          Porownujesz moją firmę z koncernami choć wcale jej nie znasz. To nie jest
          koncern światowy, to zwylkła polska spółka z polskim kapitałem - taa to
          śmieszne, ale radzimy sobie doskonale. Skąd porównania to fabryki samochód - to
          inny świat, inne pieniądze!

          Cóż, ja nie mam tyle weny twórczej co Ty. W Polsce nie ma przymusu pracy ( już
          nie ma ), i gdyby coś było nie tak, to mojej firmy też by nie było.
          To jest odpowiedź na Twoje pytanie o pracodawców.

          Życzę powodzenia.

          P.S. I po co zamykać III RP sokoro nie wiadomo czy IV bedzie lepsza. No cbyba,
          że liczysz iż tą następną bedzie rządził jedynie słuszny Wladimir Putin.
          • Gość: realista Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 14:34
            Gość portalu: wojtek_bb napisał(a):

            > Faktycznie, rozwinąłeś, aż ciężko doczytac do końca....

            Naprawdę nie przesadzajmy.

            > Jasno wynika z Twojego postu, że Tobie nie idzie tak dobrze jak szanującemu >się.

            Gdzie to napisałem???????? To co napisalem to mój punkt widzenia zbudowany na wieloletnim obserwowaniu polskiego życia gospodarczego.Te obserwacje dostarczają dużo rozrywki... to lepsze jak kabaret.Niestety....

            > Może gdybyś włożył tyle enrgii w życie co w pisanie ....

            Niestety calą energię zabiera mi pisanie więc nie zostaje energii na życie....

            > Jak słusznie zauważyłeś - te śmieszne (dla Ciebie) 500 czy 800 zł jest dla
            > nowicjuszy - gdybyś czytał dokladnie, to tak samo napisałem poprzednio - i to
            > krócej niż przez rok, jak sie sprawdzają.

            To standardowa podwyżka ( i awans) kilka lat temu. obecnie panują inne reguły na rynku.

            > Jasne za komuny było lepiej, ach komuno wróć !

            Może przeczytaj uważnie moją wypowiedź :-)))

            > Porownujesz moją firmę z koncernami choć wcale jej nie znasz.

            Tu akurat się mylisz...

            > To nie jest koncern światowy, to zwylkła polska spółka z polskim kapitałem

            i z tym śmiesznym stylem zarządzania spotykanym w Polsce

            > inny świat, inne pieniądze!

            wielcy dlatego są wielcy że dbają o klientów zewnetrznych ( klienci i konkurencja ) i wewnetrznych ( pracownicy, dostawcy). Prawidłowa odpowiedź na potrzeby rynku, profesjonalne i fachowe zarządzanie powoduje że wielkość fimy jest pochodną wytworzoną w wyniku ciężkiej, uczciwej i wieloletniej pracy.

            > Cóż, ja nie mam tyle weny twórczej co Ty.

            to nie tworczość a zwykła wypowiedź. A że wielozdaniowa ???

            > W Polsce nie ma przymusu pracy ( >już nie ma ), i gdyby coś było nie tak, to >mojej firmy też by nie było.

            Wiele firm jest wiodących, a na drugi dzień okazuje się że zbankrutowały.

            > To jest odpowiedź na Twoje pytanie o pracodawców.

            Zobaczysz że jak za 10 lat spojrzysz wstecz to zauważysz wiele rzeczy.Tylko że pewne procesy są nieodwracalne.

            > Życzę powodzenia.

            A ja nabycia umiejetności "patrzenia z boku" na pewne procesy. bardzo przydatna umiejętność.

            > P.S. I po co zamykać III RP sokoro nie wiadomo czy IV bedzie lepsza.

            jesli IV RP nie będzie lepsza to V RP już nie będzie... Nawet szopka noworoczna Wolskiego była w tym roku nieśmieszna...
        • Gość: irlandczyk1 Pazernosc polskiego pracodawcy IP: 195.7.49.* 04.01.05, 03:40
          no to opowiem wam przypadek z mojego zycia. bardzo sie tym zrazilem do waszego
          ukochanego kraju - polski.

          a to bylo tak:
          zaczalem pracowac w malej, jednej trzyosobowej firmie w roku bodajze 2000. Zysk
          (zysku = cena sprzedazy - koszt zakupu towarow = profit) byl 14 tys zl. no to
          szef mowi: jak bedzie zysk powyzej 18tys zl to sie tym dzielimy po rowno. :-)))
          ok to niech i tak bedzie. bardzo sie ucieszylismy z kolega zesa czytelne
          warunki gry. no ale po chyba 3 miesiacach bylo zysku kolo 20 tys. wiec boss
          zaplacil jak byla umowa. po 5 mcach to co powyzej 18tys bylo szef opodatkowal.
          pomyslelismy niech i tak bedzie bo boss przeeciez od tego placi podatek.

          no ale po chyba 6mcach zysku juz bylo chyba 22 lub 24 tys. wiec szef sie
          zmienil. premia byla juz uznaniowa, zreszta duzo nizsza niz mialo by to
          wychodzic.

          szef pewnie pomyslal po co im tyle placic skoro wszedzie ludzie mniej
          zarabiaja. co z tego ze moje kwalifikacje byly bardzo wysokie i ze sie
          wstrzelilem z moimi kwalifikacjami w te obowiazki co mialem.

          potem poszedlem do wojska no ale ze mam studia to wrocilem szybko bo po 6mcach
          ale szef zmienil zasady juz calkowicie i wyszlo mi 600zl - bo jest bezrobocie i
          kazdy chce pracowac a jak sie nie odoba to wiadomo co. no to pierdo....el
          papierami i wyszedlem z tej firmy. jak tam teraz jest to nie wiem ale mam
          nadzieje ze znalazl kogos co mu prawie podwoi zysk w ciagu roku.

          podobny przypadek mialem w firmie "rodzinnej" (zony rodziny firma) hehe. ale
          tam o co innego chodzilo. mimo ze czlowiek sie wysila to zawsze znajdzie sie
          jakis matol co mysli ze potrafi zrobic to co ja tak dobrze jak ja to robie.

          teraz jestem w irlandii i jak juz pisalem mam na miesiac 1,6 tys euro. troche
          smiac mi sie chce jak ktos pisze ze ma lux prace za 2 -2,5tys zl.



          i tak przy okazji mysle o sprzedazy nieruchomosci irlandczykom. ma ktos pomysl
          jak to ugryzc?

          irlandczyk1@gazeta.pl

        • Gość: werka Re: do realista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 19:47
          Mądry tekst, chylę czoła że chciało ci się tyle napisać. Ja też tu warczę na
          Wojtka_bb w sprawie tych jego inwestycji w pracownika na poziomie 30-50 000. On
          nie rozumie, że to inwestycja w firmę, a inwestycje w pracownika są wówczas,
          gdy np. firma dopłaca pracownikowi do studiow, kursow wszelakich. Wówczas to są
          inwestycje skierowane personalnie do pracowników. Tak robią wielkie korporacje,
          urzędy państwowe, część instytutów naukowych (o dziwo) i nie mają gwarancji. W
          takiej sytuacji można zgodzić się na pracę za 800 zl, bo zyskujemy inne bonusy
          i zawsze istnieje szansa, że pracodawca tak "wyhodowanego" pracownika nie
          będzie się chciał pozbyć. Dla firmy te dodatkowe koszty są niczym w porównaniu
          do przywiązania i oddania na jakie może liczyć ze strony pracownika. Dla Wojtka
          najpewniej otworzenie nowego odziału i urządzenie biura to inwestycja w
          pracownika. No jeśli tak to nic dziwnego, że muszą latka całe pracować za 800
          zł, a jak nie oni to następni. I tak to się kręci.
      • dikawo Re: Spoczywanie na Laurach 02.01.05, 14:30
        Zdaje sobie sprawe ,że każdy chciałby zarobić jak najwięcej,ale wierz mi,że ja
        chciałabym mieć te 1200zł na rękę.Ja zachrzaniam na 2zmiany\rano i popołudniu
        za aż ok.630zł.moja zmiana ranna zaczyna sie ok.4 rano\nieraz musze być w pracy
        na 11godzin no a innym razem 5 lub 6\Cały czas mam do czynienia z różnymi
        ludżmi i pieniendzmi.Pracuje bo niemam innego wyjścia i jak myślisz że nie
        wzięłabym pracy za 1200 na ręke? Gdybym taką miała byłabym szczęśliwa.Mam
        dzieci moj mąż zarabia 1000zł nasze opłaty wynoszą 650 więc jak przeżyć
        za350zł.praktycznie zachrzaniam na same opłaty. I powiedz mi jakie mam inne
        wyjście?
        • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 02.01.05, 15:40
          dikawo napisała:

          > Mam
          > dzieci moj mąż zarabia 1000zł nasze opłaty wynoszą 650 więc jak przeżyć
          > za350zł.praktycznie zachrzaniam na same opłaty. I powiedz mi jakie mam inne
          > wyjście?

          Znalezienie bogatego męża raczej już nie wchodzi w rachubę (za to możesz, a
          wręcz powinnaś zmobilizować małżonka, żeby rozejrzał się za bardziej intratnym
          zajęciem), pozostaje więc zmiana pracy. Być może będzie to wymagało
          przekwalikowania się, zdobycia jakichś uprawnień, ukończenia jakiejś szkoły (na
          naukę nigdy nie jest za późno). Chyba, że Ci odpowiada, że Tobą pomiatają i
          jeszcze Ci nie płacą (chyba jednak nie, sądząc po Twoim poście).
          • Gość: gru Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.05, 16:04
            Ludzie przestańcie pieprzyć o przekwalifikowaniach, nauce i tym podobnych
            bzdetach. Jak nie ma pracy to nic nie pomoże. Ja mam i wykształcenie techniczne
            i uprawnień pełną szufladę a roboty innej niż ta którą mam (920zl na łapkę) nie
            znajdę bo nawet nie ma gdzie szukać. Zakłady zlikwidowali a to co pozostało jest
            w tak okrojonej formie że nawet krewnych nie przyjmóją. Nawet gdyby mnie żona
            chciała zmobilizować to taka mobilizacja skończyła by się w sądzie rozwodem.
            • Gość: M Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 17:42
              a jakie masz uprawnienia? Jesteś spawaczem? elektrykiem? Może monterem
              sanitarnym?
              W jakim rejonie Polski mieszkasz?
              Znasz niemiecki?
              • Gość: gru Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.05, 18:23
                elektryk z uprawnieniami bez ograniczeń, spawacz elektryczny w otulinie i
                osłonie CO2,argon, monter urządzeń nie tylko sanitarnych, tokarz, ślusarz
                narzędziowy, frezer, szlifierz, wózki widłowe, handlowiec, stolarz, obecnie
                informatyk, znajomość podstawowa pakietu Office, Corel 12, Adobe Photo Shop,
                aplikacje flash, dokształcam się na iMackach w Quarku itd., itp.. MAŁO? Acha
                dodam jeszcze sprzęt AGD, RTV, sprzęt elektromedyczny i
                stomatologiczny............Niemiecki bardzo, bardzo słabo. Śląsk
                • Gość: M Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 22:07
                  wyślij papiery do Mostostalu Exp. prowadzą budowy w Niemczech, może się
                  załapiesz. Potrzebowali monterów i spawaczy do pracy na budowach w Niemczech.
                  Nie musisz znać dobrze niemieckiego, ale gdybyś znał, to możesz samodzielnie
                  szukać tam pracy.

                  Co do office'a, corela, photo shopa, itp znajomośc podstawowa to chyba mało.
                  Nie wiem jak jest na Śląsku, ale może to starczy na własną działalność?
                  Nie wiem jak na Śląsku, ale w W-wie elektrycy mają się b. dobrze.
                  Za usługi życzą sobie straszne pieniądze, zwłaszcza ci z uprawnieniami sep.
                  • Gość: jaga Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.resetnet.pl 03.01.05, 07:30
                    A ja jestem lekarzem 2 lata po studiach i zarabiam 760 zł! bez dyżurów, znając
                    dobrze 2 języki obce i cieszę się, że mam tą pracę w wielkim mieście. Więc jak
                    słyszę o tym, że tylko nieudacznicy zarabiają 800 zł to mam dość.Ale za 3-4
                    lata po zrobieniu specjalizacji wyjeżdżam za granicę, bo nie zamierzam brać po
                    20 dyżurów i praktycznie mieszkać w szpitalu i pogotowiu, jak niektórzy moi
                    koledzy.
      • Gość: Ambitna Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.05, 15:41
        Twoje rozumowanie jest bledne i nielogiczne.

        1.Czlowiek ambitny nie mierzy jakosci swojej pracy iloscia zarabianych pieniedzy
        tylko przede wszystkim stopniem samorealizacji, perspektywa rozwoju oraz
        zdobywanym szacunkiem u innych ludzi.
        2. Nie jest prawda, ze latwo jest dzis znalezc jakakolwiek prace (za 1200 czy nie).
        3. Jesli ktos zarabia 1200 nie oznacza to, ze jest malo "ambitny" nawet w Twoim
        rozumieniu poniewaz moze miec w tej "niskoplatnej" pracy za jakis czas mozliwosc
        o wiele wyzszych zarobkow.
        4. "LEPSZA" praca dla kazdego oznacza co innego. Niektorzy wola zarabiac mniej
        zeby miec czas dla wlasnej rodziny. "Pewne" uroki zycia moze rownie dobrze
        stracic ten co zarabia kupe kasy a nie ma na nic czasu. Z tego co napisales
        wynika, ze uszczesliwic mozna jedynie za pomoca wydawania wielkich sum
        zarobionych pieniedzy.
        5. Albo jestes ograniczonym materialista albo po prostu nie potrafisz ujac
        trafnie tego co chcesz powiedziec.







        • Gość: r_xxx Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 16:13
          Tak nam się już wszystkim pomieszało, że nawet nie potrafimy pojąć, że praca
          "ambitna" powinna też być płatna... Ludzie! Jeśli jest ambitna, dająca
          satysfakcję to chyba jest też użyteczna, nie najniżej wykwalifikowana itd. To
          dlaczego ma być darmowa??? Sorry, sama dałam się na to nabierać przez jakiś
          czas. 800 zł i zobaczymy.. Zobaczyliśmy: rozwój firmy, lepsze obroty, zyski,
          poważniejszych klientów... i 800 zł. Ale było "ambitnie".. Zwiałam - powtórka,
          tyle, że za 1200. Zwiałam. Teraz już mi wisi... Podszkoliłam język, zrobiłam (za
          swoje, żeby była jasność) dodatkowe uprawnienia. Wyjeżdżam. Potrafię i umiem -
          chcę zarabiać. I nie za 15 lat, po stówie więcej rocznie, w 55-tej firmie.
        • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 03.01.05, 17:26
          Gość portalu: Ambitna napisał(a):

          > Twoje rozumowanie jest bledne i nielogiczne.
          ???

          > 1.Czlowiek ambitny nie mierzy jakosci swojej pracy iloscia zarabianych
          pieniedz
          > y
          > tylko przede wszystkim stopniem samorealizacji, perspektywa rozwoju oraz
          > zdobywanym szacunkiem u innych ludzi.
          Dorabiaj sobie dalej ideologię, jeżeli Ci to w czymś pomaga. Ja w tym przypadku
          nie uznaję kompromisów (no prawie) i dlatego praca musi zarówno dawać mi
          możliwości rozwoju, jak i być dobrze płatna.

          > 2. Nie jest prawda, ze latwo jest dzis znalezc jakakolwiek prace (za 1200 czy
          n
          > ie).
          1200 zarabia się u mnie w osiedlowym markecie (nie przy kasie, tylko latając z
          paleciakiem itp. - pracuje tak znajomy, dla którego matura stanowiła próg nie
          do przeskoczenia).

          > 3. Jesli ktos zarabia 1200 nie oznacza to, ze jest malo "ambitny" nawet w
          Twoim
          > rozumieniu poniewaz moze miec w tej "niskoplatnej" pracy za jakis czas
          mozliwos
          > c
          > o wiele wyzszych zarobkow.
          Ja miałem na myśli przede wszystkim ludzi, którzy załapali się x lat temu na
          jakiś stołek (np. za te 1200) i się go kurczowo trzymają, tylko że dzieci
          zaczynają dorastać i pensja, która była od biedy wystarczająca za czasów
          kawalerskich, okazuje się być teraz głodową, a mało ambitny tatuś nie raczy
          rozejrzeć się za robotą adekwatną do aktualnych potrzeb (jego oraz rodziny).
          Bo "pracę" już ma.

          > 4. "LEPSZA" praca dla kazdego oznacza co innego. Niektorzy wola zarabiac mniej
          > zeby miec czas dla wlasnej rodziny. "Pewne" uroki zycia moze rownie dobrze
          > stracic ten co zarabia kupe kasy a nie ma na nic czasu. Z tego co napisales
          > wynika, ze uszczesliwic mozna jedynie za pomoca wydawania wielkich sum
          > zarobionych pieniedzy.
          Już Ci odpisałem w pkt. 1. Też jestem zdania, że od życia trzeba coś mieć i nie
          pracuje się po to, by zarobione przez lata pieniądze wziąć ze sobą do grobu. A
          pieniądze same w sobie szczęścia nie dają, aczkolwiek trzeba je mieć.

          > 5. Albo jestes ograniczonym materialista albo po prostu nie potrafisz ujac
          > trafnie tego co chcesz powiedziec.
          Albo jedno i drugie;)
      • Gość: Ben_BB Re: Spoczywanie na Laurach IP: 62.29.134.* 03.01.05, 18:07
        1200 zł to jest dla Ciebie niskopłatna praca, którą w dodatku łatwo znaleźć??
        Chyba zagalopowałeś się w tym zdaniu. Można się nawet obrazić...
        • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 03.01.05, 18:45
          Gość portalu: Ben_BB napisał(a):

          > 1200 zł to jest dla Ciebie niskopłatna praca, którą w dodatku łatwo znaleźć??

          A czy wg Ciebie są to kokosy?
          • Gość: mgrinz Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 20:43
            oj panie szanujący się, czasem się zastanawiam, czy Twoje posty to prowokacja, czy żyjesz na księżycu ?
            zgadzam się z Tobą w wielu rzeczach, ale... ale...
            piszesz, że u Ciebie w warzywniaku koleś dla którego matura to problem ma 1200, fakt, fakt zgadzam się całkowicie trzema rękoma i czterema nogami, sam o tym nie raz pisałem zestawiając z ofertami dla absolwenta PW, SGH, UW,
            ale powiedz mi do cholery ciężkiej gdzie szukać takiej pracy, w której się więcej zarobi niż ten dla którego matura to problem ?
            sam w prywatnej firmie zaiwaniałem za 800 (a więc miałem to szczęście "mieć pracę"), a moi kumple jako ciecie mieli 1100,
            ale pomimo przeglądania ofert w necie, kupowania różnych gazet z ofertami, chodzenia do urzędu nigdzie nie było ofert dla ludzi z małym doświadczeniem a nie mających statusu absolwenta (dopłaty), co jeszcze można było zrobić ?
            więc za radą osób z forum "poruszyłem wszystkich znajomych" i owszem mam robotę, ale bez "znajomości" nawet na rozmowie bym nie był... bo na testach sobie poradziłem świetnie, ale bez "pomocy" by mnie na nie nie wzięli...
            pewnie dalej bym słał chyba już 500-setne CV...
            panie szanujący się, na jakim Ty świecie żyjesz ?
            piszesz o ambicjach, rozwijaniu się...
            okej, skończyłem studia logistyczne, znałem 2 języki, sam zabrałem się za kolejny trzeci język (z własnej ochoty), samemu zabrałem się za technologie www, flash, samemu zabrałem się za grafikę komputerową, żeby się przekwalifikować (nie pozostać na laurach, ale zrobić coś więcej niż tylko dyplom z określonej dziedziny), więc oprócz logistyka zrobiłem sam sobie "grafika" i jeszcze stolarza (na potrzeby domowe) i co ?
            i góóóvno, nic mi to nie dało oprócz zmarnowanego czasu, który mógłbym poświęcić na macanie dziewczyn, co z tego, że znam kupę programów, umiem robić grafiki trójwymiarowe, jakoś mi to nic nie dało, a nawet raz koleś chciał mnie okraść, bo nie chciał zapłacić za witrynę www firmy (ale mu skasowałem :) )
            ponadto ambicje czasem szkodzą, bo jak szef jest słaby to nie weźmie lepszego od siebie podwładnego...
            do jakiego stopnia można się "rozwijać", 10 dyplomów, 15 języków ?
            tu powstaje pytanie po co się żyje i pracuje ?
            ja żyję dla mojej kobiety, kolegów, rozrywek <
            • veritas1 Re: Spoczywanie na Laurach 03.01.05, 20:59
              Nie mozna byc za dobrym, zwlaszcza na stanowisku zalatwionym po znajomosci.
            • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 03.01.05, 23:20
              Gość portalu: mgrinz napisał(a):

              > oj panie szanujący się, czasem się zastanawiam, czy Twoje posty to
              prowokacja,

              Owszem, moje posty stanowią swego rodzaju prowokację, ale w dobrej intencji.
              Chcę po prostu otworzyć ludziom oczy na pewne sprawy.

              > ponadto ambicje czasem szkodzą, bo jak szef jest słaby to nie weźmie lepszego
              o
              > d siebie podwładnego...

              Takich "szefów" to ja mam w głębokim poważaniu.

              > do jakiego stopnia można się "rozwijać", 10 dyplomów, 15 języków ?

              Nie no, bez przesady;) Dzisiaj warto mieć jakąś wąską specjalizację, im węższa,
              tym lepiej.

              > tu powstaje pytanie po co się żyje i pracuje ?
              > ja żyję dla mojej kobiety, kolegów, rozrywek <
            • maizy_corny Re: Spoczywanie na Laurach 05.01.05, 13:53
              mgrinz zacznij robic cos dla siebie i z pasją, a nie dla kasy i pracy.

              Przedstawiasz grafikę jako sposób na przekwalifikowanie sie i zarobek, wybacz,
              ale pełno jest takich typow samoukow w tym zawodzie, po ktorych trzeba potem
              poprawiac. Ale oni na szczęscie systematycznie zostaja wypierani z rynku.
              Jakoś to strasznie chaotycznie wygląda w zyciorysie, gdy sie tak ktos
              przekwalifikowuje czyli miota sie bez celu popychany żądzą zysku.
              Znani dzis malarze żyli w nedzy lecz tworzyli z pasja :)
              • Gość: mgrinz Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:44
                maizy_corny napisała:

                > mgrinz zacznij robic cos dla siebie i z pasją, a nie dla kasy i pracy.
                >
                > Przedstawiasz grafikę jako sposób na przekwalifikowanie sie i zarobek, wybacz,
                > ale pełno jest takich typow samoukow w tym zawodzie, po ktorych trzeba potem
                > poprawiac. Ale oni na szczęscie systematycznie zostaja wypierani z rynku.
                > Jakoś to strasznie chaotycznie wygląda w zyciorysie, gdy sie tak ktos
                > przekwalifikowuje czyli miota sie bez celu popychany żądzą zysku.
                > Znani dzis malarze żyli w nedzy lecz tworzyli z pasja :)

                to co tam napisałem było przykładem, że nie jestem osobą, co skończyła jeden kierunek i osiadła na laurach, lecz, że jestem osobą, co próbowała wiele...
                a grafiki (oraz elementy do gier, muzykę) robię tylko dla siebie, dla przyjemności obecnie...
                poprostu podałem ten przykład bo jest wiele osób co skończyło jakoś studia i nie robi nic, a ja robiłem, pomimo braku efektu w postaci pracy...

                > mgrinz zacznij robic cos dla siebie i z pasją, a nie dla kasy i pracy.

                ale za pasję to ja ani czynszu ani za zakupy nie zapłacę panie kolego...
                do tego trzeba kasy...
                • veritas1 mozna miec pasje do pracy po znajomosci? 05.01.05, 16:52
      • valhala Re: Spoczywanie na Laurach 03.01.05, 19:08
        Robię projekty, zajmuję się logistyką, piszę oferty techniczne, czasami wyslę
        jakieś e`maile po angielsku. Zarabiam na "rączkę" 1200 - 1400 PLN. Wy piszecie,
        że to nędza, chyba się pociacham.
      • Gość: PAN Z WARSZAWY NOWA MODA W WARSZAWIE IP: *.chello.pl 03.01.05, 19:37
        A CO POWIESZ NA NOWĄ MODĘ W WARSZAWIE?

        PRACUJESZ SOBIE SPOKOJNIE MAJĄC 3500 ZŁ/MC, 8 - GÓRA 10 GODZIN DZIENNIE; A TU
        PRZYJEŻDŻA CI KTOŚ Z MAŁEGO MIASTECZKA, ALBO WIOSKI I DOWIADUJESZ SIĘ, ŻE
        JESTEŚ NIEPOTRZEBNY. POTEM DOWIADUJESZ SIĘ, ŻE TEN KTOŚ ZAIWANIA DWA RAZY
        DŁUŻEJ NIŻ TY ( 16- 18 GODZIN NA DOBĘ ) - ZA ... CZTEROKROTNIE NIŻSZĄ STAWKĘ
        NIŻ TY.
        PRZYJEZDNI... CHCECIE PRACOWAĆ W WARSZAWIE - OK. WIEM, ŻE WIELU Z WAS NIE MA
        INNEGO WYBORU. KAŻDY MOŻE PRACOWAC " GDZIE CHCE ". TYLKO MIEJCIE DLA SIEBIE
        SZACUNEK. NIE ZAMIENIAJCIE SIĘ W NIEWOLNIKÓW NA WŁASNE ŻYCZENIE. MIEJCIE SWOJĄ
        GODNOŚĆ I NIE PONIŻAJCIE SIĘ DO ROLI " BIAŁEGO MURZYNA ".
        • Gość: szanujący się Re: NOWA MODA W WARSZAWIE IP: *.acn.waw.pl 03.01.05, 22:35
          Gość portalu: PAN Z WARSZAWY napisał(a):

          > A CO POWIESZ NA NOWĄ MODĘ W WARSZAWIE?
          >
          > PRACUJESZ SOBIE SPOKOJNIE MAJĄC 3500 ZŁ/MC, 8 - GÓRA 10 GODZIN DZIENNIE; A TU
          > PRZYJEŻDŻA CI KTOŚ Z MAŁEGO MIASTECZKA, ALBO WIOSKI I DOWIADUJESZ SIĘ, ŻE
          > JESTEŚ NIEPOTRZEBNY. POTEM DOWIADUJESZ SIĘ, ŻE TEN KTOŚ ZAIWANIA DWA RAZY
          > DŁUŻEJ NIŻ TY ( 16- 18 GODZIN NA DOBĘ ) - ZA ... CZTEROKROTNIE NIŻSZĄ STAWKĘ
          > NIŻ TY.

          A co powiesz na pewną sytuację, która miała miejsce parę miesięcy temu?
          Zaśpiewałem sobie 100 euro dziennie za pewne zlecenie. Potencjalny
          zleceniodawca podziękował mi, tłumacząc, że znalazł osobę, która zgodziła się
          przyjąć to zlecenie za dużo, dużo niższą zdawkę. Pomyślałem sobie "OK" i
          grzecznie się pożegnałem. Już pierwszego dnia, kiedy zaczęło się owe nazwijmy
          to przedsięwzięcie, ten sam człowiek zadzwonił do mnie, czy jednak bym się nie
          podjął. Już nie próbował się targować...
          A co do opisanego przez Ciebie przypadku, cóż, (anty)bohater Twojego postu na
          pewno nie mógłby się podpisać moim nickiem.
          • Gość: Irlandczyk Re: NOWA MODA W WARSZAWIE IP: 195.7.49.* 04.01.05, 02:21
            Jestem w irlandii od kwietnia2004, mam tu 1600euro na miesiac, praca lekka,
            czysta w cieple - z racji tej ze znam na tyle angielski wiec poszczescilo mi
            sie. w polsce zmienialem prace chyba z 4 razy -. tu w irlandii jest kapitalizm
            jak i zreszta w polsce ale w polsce z nieludzka twarza ten kapitalizm. tutaj
            zyje mi sie bardzo przyjemnie powiedzialbym beztrosko - o nic sie nie martwie -
            moge powiedziec ze w koncu mi sie udalo ze w koncu nie musze isc do pracy
            zestresowany, ze nie musze obliczac ile miesiecy musze na cos luxusowego
            odkladac - po prostu co chce to mam.

            ludzie mysla ze sie cos w polsce zmieni bo jest unia ale to nie tak szybko -
            poczekajcie te 20 lat a dogonicie najbiedniejsza grecje o ile ona bedzie stac w
            miejscu - takie sa realia. 20 lat do najbiedniejsze grecji . czy warto tyle
            czekac? - nie. chyba ze ktos jest glupi to bedzie czekal, sluchal politykow co
            im obiecuja gruszki na wiezbie, a afery za afera okradaja uczciwych obywateli.
            takie jest prawo. a rozbujnik nie zmieni zbojeckiego prawa.

            ps.
            to co tu zauwazylem w irlandii: ludzie bardzo czesto pozdrawiaja siebie, nawet
            nieznajomi, a w mojej pracy czesto mam kontakt z irlandczykami to mnie to
            naprawde az zdziwilo:

            - hi, how are you? how you doing? did you find long night? (na nocki pracuje),
            podniesienie reki na znak CZESC. to jest bardzo czesto. to sie w glowie nie
            miesci ze ludzie moga byc tak uprzemi dla siebie. bylem w polsce ostatnio 6mcy
            temu.
            bo znowu mnie wzywali do wojska, mimo ze bylem juz w wojsku 2 razy w ciagu 3
            lat. bylem plutonowy podchorazy (bo po studiach). bardzo dobre wyniki w wojsku,
            nagrody itp i awans na plutka. chcialem sie wykazac - to sie wykazalem.
            pojechalem do WKU w Gizycku i mowie szanownemu panu podpulkownikowi ze bylem w
            ciagu 3 lat 2 razy w wojsku (szkolenie podstawowe po studiach i w rezerwie na
            poligonie). i dodalem ze w ciagu 3 lat dostalem 4 bilety do wosjka (tak 4x
            dostalem bilety ale ze sie przenioslem bo sie ozenilem to mnie wzieli tylko 2
            x). to sie go spytalem czy to nie za czesto? a on mi na to ze oni beda mnie
            wzywali i co roku przez 10 lat. ja mu powiedzialem ze 4 lata temu przez to ze
            poszedlem dowojska to stracilem prace za 1400zl, ktora bardzo lubilem i potem
            jak wyszedlem to bylem bezrobotny i nie moglem znalez pracy przez chyba 6 mcy.
            az w koncu znalazlem za 600zl. :-))))))
            Boze to jest cala polska - jak nie wykombinujesz u lekarza lub nie dasz w lape
            to beda brac co roku. ja dziekuje za takie cos.


            oczywiscie mialem rozczarowanie bo te nawyki uprzejmosci z irlandii mi zostaly.
            a w polsce :-)) boze stara bieda, ludzie posepni, nikt nie spytaa HOW ARE
            YOU?, pomyslalem: boze, gdzie ja jestem? ja chce wracac do irlandii, ja nie
            chce czuc tego POLSKIEGO STRESU EGZYSTENCJI. wrocilem tu (mowie tu a to znaczy
            do irlandii), jestem zadowolony - sielanka, slysze: how are you? wyczuwa sie to
            bogactwo ludzi, nikt sie nie martwi co bedzie jutro, czy mu kasy wystarczy.
            przeciez w piatek znowu wyplata i znowu bede happy. co robic z ta kasa? wydac?
            chyba nie bo odzywa sie polska natura - jeszcze nie jestem na tyle
            irlandczykiem aby tak latwo wydawac. poczekamy, zobaczymy.

            mysle ze do polski nie wroce, tu bede mial obywatelstwo. jestem wyksztalcony
            (mam studia) 30 lat na karku, szybko ucze sie angielskiego. moje studia to
            marketing.


            ps.:
            jesli ktos to przeczyta i skomentuje prosze o info na emaila:
            irlandczyk1@gazeta.pl

            irlandczyk1

          • losiu4 Re: NOWA MODA W WARSZAWIE 04.01.05, 07:27
            Gość portalu: szanujący się napisał(a):

            > A co powiesz na pewną sytuację, która miała miejsce parę miesięcy temu?
            > Zaśpiewałem sobie 100 euro dziennie za pewne zlecenie. Potencjalny
            > zleceniodawca podziękował mi, tłumacząc, że znalazł osobę, która zgodziła się
            > przyjąć to zlecenie za dużo, dużo niższą zdawkę. Pomyślałem sobie "OK" i
            > grzecznie się pożegnałem. Już pierwszego dnia, kiedy zaczęło się owe nazwijmy
            > to przedsięwzięcie, ten sam człowiek zadzwonił do mnie, czy jednak bym się
            > nie podjął. Już nie próbował się targować...

            ano powiem, że Twoje umiejętności były na tyle wielkie, że nie można było Cię
            zastąpić kimś mniej znającym się na rzeczy. Najwyraźniej w przypadku Pana_z
            _Wawy tak po prostu nie było.

            Pozdrawiam

            Losiu
      • Gość: CRACOV Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.alan.krakow.pl 04.01.05, 06:00
        TAk fajnie, tylko ja mam płatności na miesiąc 999.-, a reszta ? Jest to tylko
        kwota na obowiązkowe płatności, bez jedzenia, kawy , nawyków-papierosowych,
        gazeta już brak . Lubię ludzi inteligentnych, ale gardzę "synalków"
        prominentów, którzy zabieraja głos a NIGDY W ŻYCIU NIE DOSTALI W D.. To takim
        wypowiadać się to, to samo co "Młynarska ,czy zezowaty Dowbor w TV" , bez
        kometnarza.
        • Gość: szopen Re: Spoczywanie na Laurach IP: 206.73.209.* 04.01.05, 07:45
          Taka kwestia techniczna.

          Blogie zadowolenie z pracy za 800 czy 1200 zl miesiecznie ciezko
          nazwac "spoczywaniem na laurach" bo to raczej sytuacja kiedy wystarcza na
          egzystencje a perspektyw brak.

          Oczywisie zawsze beda ludzi ktorym taka egzystencja wystarcza bo najwaznieszy
          jest swiety spokuj i to zeby sie nie przemeczac.
          To jest akurat sytuacja nie tylko typowa dla Polski tak jest chyba wszedzie na
          swiecie.

          Ostatnio czytalem ze ponad 70% pracownikow w Australi zgodiloby sie na 7%
          obnizki pensji jesli czas pracy bylby skrocony z 40 do 37 chyba godzin
          tygodniowo.

          Ja juz wiele lat pracuje za granica w jednej z najwiekszych firm na swiecie
          wiec dorobilem sie pewnego doswiadczenia. Pare razy w zyciu w dupe tez dostalem
          (szczegolnie raz kiedy pracowalem dla biznesmanow z Polski) ale jakos sobie z
          tym poradzilem.

          Paroma uwagami sie podziele co do postow w tym watku.
          Na laurach nie mozna spoczywac nigdy niezaleznie od tego co czlowiek osiagnal
          bo jutro sytuacja moze sie drastycznie zmienic.
          Nalezy miec oczy otwarte i rozgladac sie za inna praca i zmienic warto jesli:
          - podobna sytuacja ale zarobki 30-50% wyzsze
          - podobne zarobki ale duzo lepsza praca.

          Zawsze latwiej jest znalezc prace jesli sie juz gdzies pracuje, wiec moim
          zdaniem nie warto rzucac obecnej jesli nie ma sie jeszcze nowej dogadanej na
          100%, to z jednej strony nieodpowioedzialne w stosunku do rodziny a z drugiej
          moze byc niebezpieczne bo moze cos nie wyjsc a i nowy pracodawca jest na duzo
          mocniejeszej pozycji.

          Nie wierze w waska specjalizacje bo to prowadzi w slepa uliczke i wprawdzie
          jesli jest sytuacja kiedy jest zapotrzebowanie na osobe z danymi kwalifikacjami
          to praca jest ale jesli sytuacja sie troszke zmieni to o nowa prace moze byc
          ciezko.

          Jeszcze jedna moze dosc kontrowersyjna uwaga.
          Nie rozumiem podejscia do zycia typu: na zycie potrzebuje tyle i tyle (czy 800
          czy tez 4000 miesiecznie) zarabiam tylko ciut wiecej wiec sytuacja jest jest
          beznadziejna. Wiem ze to jest pewna cecha naszej kultury kiedy ludzie patrza z
          punktu widzenia : ja chce zyc na takim oto poziomie i tak zyc bede wiec z
          pensji mi nic (lub niewiele) nie zostaje albo co gorsza dlugi rosna.
          Moze czasem warto sie nad tym naszym standatem zycia zastanowic.
      • Gość: Mag Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.zapis.net.pl 04.01.05, 08:41
        > Prędzej czy później ją znajdą, jeżeli oczywiście tylko będą chcieli. Wielu z
        > nich dostanie na początek np. 1200 zł/mc na rękę (taką niskopłatną robotę w
        > miarę łatwo szybko znaleźć i wielu się zgodzi na taką kasę, byle jak
        > najszybciej mieć robotę). I teraz rodzi się pytanie: czy ludzie ci uznają, że
        > już nie muszą szukać, skoro pracę już mają, czy będą nadal aktywnie
        > poszukiwać LEPSZEJ pracy?

        Człowieku w jakim swiecie ty zyjesz 1200 zł na miesiąc na rekę!!?? Chcialabym
        tyle. U nas najwiecej to tyle brutto dostaniesz, a nawet i nie wszedzie. Zejdz
        na ziemie.
      • Gość: Ana Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 08:52
        Nie wiem skąd ty sie urwałeś, jeśli 1200 zł/ms na ręke nazywasz "niskopłatną"
        praca. Może mieszkasz w Wawie i po prostu proporcje sa u Was inne, ale w innych
        częciach naszego kraju, taką pensje mają ludzie w kilkuletnim stażem.
        Jeśli młodej osobie zaproponowano takie wynagrodzenie to jest naprawde
        szczęście!
        Moi znajomi zarabiają przeciętnie 1500 zł na ręke po 6 latach pracy! (woj.
        sląskie) - za cały etat oczywiście.
      • aqwert W sprawie spoczywania na laurach 04.01.05, 09:31
        Myślę, że ludzka chciwość na to nie pozwala;). Czasami jedynie chciwość
        przegrywa z szeroko rozumianą byle jakością życia. Przy tak silnym bezrobociu
        większość ludzi, którzy znajdą pracę za 1200 zł/mc na rękę uważają, że złapali
        Pana Boga za nogę. Posiadanie pracy to nie tylko wypadkowa umiejętności i
        wiedzy, ale także szczęścia. A w tym pięknym kraju niewielu go posiada.

        Jaki koń jest każdy widzi.
      • Gość: iga Potrzebna ambicja czy raczej znajomości? IP: *.b-m.pl 04.01.05, 10:29
        Mój mąż pracuje w firmie "docelowej" w swojej branży. Przez 10 lat pracował za
        dwóch, zostawał po godzinach, dokształcał się - bardzo mu zależało na awansie i
        wyższej pensji. Do działu doszedł świeżo zatrudniony kolega, skończył tę samą
        politechnikę. Po roku zaczął się w firmie kryzys, kierownik działu wyleciał z
        pracy, a nowo przyjęty kolega awansował na jego miejsce. Gdzie jest kruczek?
        Kolega ma tatusia znanego w branży, prezesa; więc ambicja i aktywne podejście
        do pracy czasami przegrywają z "wyższymi racjami" ;)
        • Gość: szopen Re: Potrzebna ambicja czy raczej znajomości? IP: 206.73.209.* 04.01.05, 10:41
          > Kolega ma tatusia znanego w branży, prezesa; więc ambicja i aktywne podejście
          > do pracy czasami przegrywają z "wyższymi racjami" ;)

          To tez nie jest rzecz tylko w Polsce sie zdarzajaca.

          I miejmy nadzieje ze bedzie to tylko czasami a nie zawsze.
      • Gość: zawiedziona Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.osadanet.pl / *.osadanet.pl 04.01.05, 10:59
        zarabiając 800,oo byłam ambitna jak za 5000,oo bo lubiłam moją pracę. W tej
        chwili jestem na bezrobotnym a z moich osiągnięć korzysta kretyn. TO BOLI
        • Gość: gosik Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 15:09
          a co powiecie, że zmieniacie pracę w przekonaniu na lepszą a zmieniacie na
          gorszą? Mnie się coś takiego przytrafiło, bo miała być większa pensja, prowizja
          i tak dalej, a pracodawca mnie oszukał a po 4 miesiącach firma się
          zlikwidowała. Po co mnie przyjęli?
          Do Wojtka a jakbym trafiał na takie firmy jak ja, które za jakiś czas się
          likwidują i jak byś miał takie zafajdane CV, i trafiłbyś na pracodawcę, ktory
          by cię nie przyjął do pracy, bo ma takie zdanie jak ty, że za często zmieniasz
          pracę, tylko to nie twoja wina a pracodawca o tym nie wie?
          Do szanującego się - tobie to chyba życie nie dokopało się do tyłka, bo za
          grosz na tym forum nie masz zrozumienia i tolerancji dla ludzi, którym jest w
          życiu trudno. A jakbyś ty miał taką sytuację, że pracujesz bo musisz coś jeść,
          opłacić mieszkanie i tak dalej. Nie wszyscy wykształceni mają taki komfort jak
          ty.
          Ludziki trochę pokory.
          • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 04.01.05, 16:06
            Gość portalu: gosik napisał(a):

            > Do szanującego się - tobie to chyba życie nie dokopało się do tyłka, bo za
            > grosz na tym forum nie masz zrozumienia i tolerancji dla ludzi, którym jest w
            > życiu trudno.

            Zrozumienia dla ludzi (szczególnie facetów), którzy dają się poniżać za 800 czy
            1000 zł miesięcznie nie mam (mówimy o pracy np. 8 godzin dziennie, codziennie,
            a nie o jakichś fuchach raz w tygodniu). Chyba, że są to jacyś kryminaliści, ex-
            blokersi, którzy młodośc woleli spędzić z browarem na klatce zamiast się uczyć,
            panienki, które w wieku lat 19 zaszły w ciążę z ww. kolesiami itp.

            > Ludziki trochę pokory.

            Trochę pokory nigdy nie zaszkodzi, ale należy mieć także poczucie własnej
            wartości.
            • Gość: gru Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 16:48
              W tym systemie własną wartością możesz się podetrzeć. Jak nie ma co do gara
              wsadzić to człowiek jest w stanie spaść na samo dno i wtedy jedyną wartością
              będzie micha kartofli dla dzieci. Mam nadzieję że życie jeszcze ci pokaże co to
              są wartości, jakie by one nie były.
              • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 04.01.05, 17:09
                Gość portalu: gru napisał(a):

                > W tym systemie własną wartością możesz się podetrzeć. Jak nie ma co do gara
                > wsadzić to człowiek jest w stanie spaść na samo dno i wtedy jedyną wartością
                > będzie micha kartofli dla dzieci. Mam nadzieję że życie jeszcze ci pokaże co
                to
                > są wartości, jakie by one nie były.

                A ja mam nadzieję, że wielu sfrustrowanych frajerów się ocknie i zrozumie, że
                nie warto (było) dawać się kopać w tyłek i poniżać. Chociaż w sumie to ich
                problem. A o mnie się nie martw, nie jestem z tych, co to narobią sobie
                bachorów, a potem nie mają im co do garnka włożyć.
                • Gość: gru Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 17:16
                  Nie tacy mądrzy byli a teraz na centralnym nocują.
              • Gość: Jeszcze do gru Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 04.01.05, 17:25
                Gość portalu: gru napisał(a):

                > Ja mam i wykształcenie techniczne
                > i uprawnień pełną szufladę a roboty innej niż ta którą mam (920zl na łapkę)
                nie
                > znajdę bo nawet nie ma gdzie szukać. Zakłady zlikwidowali

                Jakbym słyszał mojego wujka, który to od paru lat zasłania się wymówką, że mu
                zakład zlikwidowali i nie może pracy znaleźć. Ciotka w pocie czoła zap......a w
                dwóch miejscach, wraca do domu wieczorem, a wujek chodzi na zakupy i siedzi w
                domu; czasem coś ugotuje. Wujostwo ma 2 córki (jedna z nich to panna na
                wydaniu), a wuj nie raczy się poczuwać do odpowiedzialności. Pewnie wyprawienie
                córki z posagiem spadnie na ciotkę. No bo wujowi "zakład zlikwidowano".

                > Nawet gdyby mnie żona
                > chciała zmobilizować to taka mobilizacja skończyła by się w sądzie rozwodem.

                Jak by Ci dała kopa (albo przynajmniej postraszyła), prędziutko rozejrzałbyś
                się za nową robotą. Albo zostałbyś SAM na lodzie.
                • Gość: gru Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 18:26
                  facet gdyby zlikwidowali tylko jeden zakład to nie było by sprawy ale niestety
                  zlikwidowano 12 w mojej miejscowości a w okolicy wygląda to jeszcze gorzej więc
                  nie pie..bo nie masz o tym pojecia. Wszędzie gdzie szukałem roboty
                  proponowano najniższą krajową ale że się cenię więc mam te 900, a jedyna
                  perspektywa jest taka że mogę mieć mniej.
                • Gość: gru Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 18:32
                  facet gdyby zlikwidowali tylko jeden zakład to nie było by sprawy ale niestety
                  zlikwidowano 12 w mojej miejscowości a w okolicy wygląda to jeszcze gorzej więc
                  nie pie..bo nie masz o tym pojecia. Wszędzie gdzie szukałem roboty
                  proponowano najniższą krajową ale że się cenię więc mam te 900, a jedyna
                  perspektywa jest taka że mogę mieć mniej. A co do żony to może mi dać kopa i
                  wtedy nie będzie miała nawet tych 900.
                  • Gość: gru Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 18:32
                    Może było by lepiej żyć z byłą żoną w
                    konkubinacie i targać pomoc z instytucji do tego powołanych, bo przecież osobno
                    to każde z nas pod taką pomoc by się kwalifikowało. Apropo likwidacji, mnie
                    likwidowano kilka firm i jak widzisz dalej pracuję, a twojemu wujkowi po prostu
                    się nie chce, więc nie patrz na wszystkich przez pryzmat twego wujka.
            • Gość: mgrinz Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.05, 18:02
              > Zrozumienia dla ludzi (szczególnie facetów), którzy dają się poniżać za 800 >czy 1000 zł miesięcznie nie mam (mówimy o pracy np. 8 godzin dziennie, ..>codziennie, a nie o jakichś fuchach raz w tygodniu). Chyba, że są to jacyś >kryminaliści, ex - blokersi, którzy młodośc woleli spędzić z browarem na >klatce zamiast się uczyć, panienki, które w wieku lat 19 zaszły w ciążę z ww. >kolesiami itp.
              >

              Ty naprawdę jesteś z kosmosu mr. szanujący się :)
              nie obraź się ale pie..sh brachu...
              pare postów wyżej gadaliśmy, a to co piszesz dowodzi, że nie masz pojęcia jak wygląda świat dokoła (może i jesteś jakimś "superspecjalitą") ale pracę bierze się taką jaką ktoś oferują...
              im bardziej się ceniłem tym dłużej byłem na bezrobociu...
              praca to towar jak inne towary...
              wyobrażam sobie taką sytuację:
              w sklepie od kilku lat są koszulki w kolorach: zielonym, czarnym, czerwonym, białym, a przychodzi "szanujący się" i mówi ludziom "czemu nie kupujecie niebieskich ?"
              brachu, wybacz ale tak to wygląda...
              nie dociera do Ciebie, że sklepu z tymi niebieskimi nie ma ?
              chyba, że dla superspecjalistów, a tych jest mało...
              na rynku oferuje się pracę za małe pieniądze, dodatkowo (o czym sam pisałem) różnego rodzaju wolontariaty i praktyki powodują spadek ceny za ten towar...
              sam szukałem pracy i jak na paru rozmowach mówiłem u prywatnego 1500 netto to mnie wyśmiewali i mówili, że za 700 ktoś przyjdzie z pocałowaniem w rękę...
              w mojej poprzedniej firmie, jak ludziom się kończyło dofinansowanie dla absolwentów to prezes oferował obniżenie płacy lub przejście na własną działalność (oczywiście ktoś ma wykonywać to co robił uprzednio i mu płacić za lokal, wodę w kranie, prąd bez licznika, prezes ustalał "zużycie" ,
              łaskawie/ewentualnie zapłaci po paru miesiącach, jak mu się będzie chciało, ludziom wychodziło z tego "układu" jakieś 400 miesięcznie po paru miesiącach proszenia, a odsetki "fakturek za powierzchnię" narastały i je odliczał im od zapłaty, o tym, że ZUS musieli sami kredytować, przed wypłatą z faktury nie wspomnę) lub out and next one please (ale z dofinansowaniem)...
              wiem, trafiłem na sku..ela do kwadratu i oszusta, ale takich jest wielu, ja przynajmniej mam z tego "doświadczenie w CV"...
              cieszę się że inni nie trafili na takiego, może dlatego mnie krytykują, bo nie rozumieją, że takie przypadki się zdarzają, a każdy patrzy z własnej perspektywy... cieszy mnie jak ktoś pisze o innych pracodawcach, lub tak jak ów człowiek z Irlandii, oby w tym kraju było normalniej w końcu...
              fakt, że w tym co piszesz jest jedna wielka racja - im ludzie będą się sami cenić niżej, tym bardziej będą ich wykorzystywać kiepscy pracodawcy
              w mojej poprzedniej firmie część (co przetrwała) nadal się zabija w wyścigu szczurów za 800
              oni nie rozumieją, że jak mogli by stanąć za mną w sądzie a nie składać fałszywe zeznania, to by mieli płacone nadgodziny i im by się też polepszyło...
              ale takich ludzi swymi postami nie zmienisz, bo i tak sens Twoich wypowiedzi do nich nie dotrze, ludzie się dzielą na różne sposoby, na uczciwych i kłamców, na złodzieji i policję, również dzielą się na tych co się buntują i mszczą, gdy im się dopieka i tych co zawsze siedzą cicho i tego nie zmienisz...
              a jak ktoś posłucha Twojej rady i "będzie się cenił" to poprostu skończy na centralnym, bo np. po kilku latach nie będzie miał "doświadczenia" i pracy...
              niestety trzeba się złamać do realiów, ja wiele czasu nie chciałem korzystać ze "znajomości" aby znaleźć pracę, chciałem uczciwie, samemu, dzięki swojej wiedzy (nie jestem superspecjalistą, ale też mało umiejącym nie jestem) i choooj z tego wyszedł, musiałem się zacząć "uśmiechać do kogoś", aby nie zaiwaniać od rana do wieczora za 800... reality bites...
              • veritas1 w pracy po znajomosci mozna sie dac ponizac 04.01.05, 19:56
      • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 04.01.05, 19:32
        Jeszcze Wam napiszę, że mam pewien dystans do "rynku pracy", który wg Was jest
        taki zły, z kilku powodów. Praktycznie w każdej chwili mogę wyjechać zagranicę,
        i to zarówno do pracy, jak i na stypendium naukowe. Już raz byłem ponad rok i
        wtedy, niemając jeszcze ukończonych studiów, dostawałem miesięcznie tyle, że
        stać mnie było na wiele luksusów (w rozumieniu Polaków; vide post Irlandczyka).
        Stać mnie na to, żeby z dystansem podchodzić do wszelkich ofert "atrakcyjnej
        pracy" m.in. dlatego, że wiem, iż mam alternatywę. I 1200 czy 1500 zł naprawdę
        nie robi na mnie wrażenia.
        • Gość: gru Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 19:40
          Taki jeden prześmiewca chodził do tego samego stomatologa co ja i tu cytat "czy
          pani doktor oszalała, za taką kasę robić, ja bym na wet z łóżka nie wstał. To
          ile pan zarabia? Hi 5600 zl na łapę, służbowy samochód, słuzbowa komórka, wczasy
          na koszt firmy." Po pół roku u tej samej dentystki "cholera wywalili mnie z
          roboty, za co ja mam żyć? Nikt nie chce dac wiecej jak 900 netto", za kolejne
          cztery miechy dowiaduję się że gostek się powiesił. I TAK KURDE MA BYĆ.
          • Gość: szanujący się Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.acn.waw.pl 04.01.05, 20:10
            Boże, gru, jaki ty jesteś sfrustrowany. Nie możesz przeboleć, że ktoś może
            zarabiać więcej niż 920 zł/mc na rękę. Racji jednak trochę masz (chociaż ta
            Twoja przejaskrawiona przypowieść opisuje skrajnie krytyczną sytuację, a
            ostatnie zdanie napisane wołami pozostawię bez komentarza), bo wiadomo, że
            pewniejsza jest państwowa ciepła posadka z pełnym pakietem socjalnym, na której
            spokojnie czeka się do emerytury (a i na zwolnieniach chorobowych itp. można
            pobumelować). Tylko, że ja bym spokojnie nie wysiedział, gdyby pensja nie
            wystarczała na pokrycie moich potrzeb. A taka emeryturka to niby co? Tysiąc
            kilkaset złotych miesięcznie? Jeżeli tak, to trzeba będzie na starość mieć
            niemałe oszczędności, żeby procentowały.
            • Gość: gru Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 20:27
              Gość portalu: szanujący się napisał(a):

              > Boże, gru, jaki ty jesteś sfrustrowany. Nie możesz przeboleć, że ktoś może
              > zarabiać więcej niż 920 zł/mc na rękę.

              Ty jednak nic nie rozumiesz, nie chodzi mi o to ile kto zarabia i wcale mu tego
              nie zazdroszczę tylko wku..a mnie wyśmiewanie się z tych co nie mają szans
              zarobić więcej.


              Racji jednak trochę masz (chociaż ta
              > Twoja przejaskrawiona przypowieść opisuje skrajnie krytyczną sytuację,

              Inni skończyli w psychiatryku

              a
              > ostatnie zdanie napisane wołami pozostawię bez komentarza), bo wiadomo, że
              > pewniejsza jest państwowa ciepła posadka z pełnym pakietem socjalnym, na której

              pracowałem w firmach i państwowych i prywatnych i też mi nie idzie o jakieś tam
              pakiety tylko o normalne traktowanie pracobiorcy.


              >
              > spokojnie czeka się do emerytury (a i na zwolnieniach chorobowych itp. można
              > pobumelować).

              Ostatni raz byłem na L4 5 lat temu

              Tylko, że ja bym spokojnie nie wysiedział, gdyby pensja nie
              > wystarczała na pokrycie moich potrzeb. A taka emeryturka to niby co? Tysiąc
              > kilkaset złotych miesięcznie? Jeżeli tak, to trzeba będzie na starość mieć
              > niemałe oszczędności, żeby procentowały.

              Na starość będzie kolejny wyścig szczurów, pytanie tylko czy emeryt zdąży przed
              szczurem załapać się na dobre miejsce na śmietniku.
      • Gość: Krzy Re: Spoczywanie na Laurach IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.* 04.01.05, 21:04
        Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ludzie nie mają jakiegoś planu zawodowego
        (pomysłu na życie). Praca za 1200 zł dla faceta po studiach to moim zdaniem
        porażka (po co było studiować?- dla samorealizacji?). Uważam, że po skończonych
        studiach (zakładam że idzie sie na studia, które mi odpowiadają) każdy powinien
        robić wszystko (wiem jest b. ciężko) aby przez 1,2 lata pracować w zawodzie i
        nabrać praktyki,nawet za małe pieniądze,nawet w jakiejś pipiduwie na końcu
        Polski w tym czasie szkolić się nawet za własne pieniądze ale sensownie.
        Sensownie tzn. jeśli skończyłem budownictwo (robię uprawnienia budowlane),
        elktronike (kurs SEP, kursy z automatyki) ekonomię (coś z tym związane) itd.,
        ale kopletnie bezsensowne jak przeczytałem ktoś kończy logistykę (Akurat dobrzy
        logistycy są poszukiwani i naprawdę nieżle zarabiają.) , a robi kursy z stron
        www,10-u języków, pieczenia ciastek, hodowli rybek (przesadzam)licząc że ktoś
        zadzwoni i zaproponuje niewiadamo jaką kasę za co? że tak dużo umie? No trochę
        logiki, jak ide do piekarza po chleb to nie obchodzi mnie co on umie oprócz
        pieczenia bułek, tylko dobra obsługa, świeży towar itp. Reasumująć skupić się
        na jednej, dwoch dziedzinach ale dobrze i musi się udać. Teraz na rynku jest
        bardzo trudno o mechaników (takich z pomyślunkiem, umiejących spawać, szlifować
        itd.) są to przeważnie ludzie w wieku przedemerytalnym, tak wieć ludzie po
        szkołach mech. powinni w tym kierunki się dokształcać.
        Po tych dwóch latach człowiek ma w ręku fach, który zawsze będzi mógł wykonywać
        i wtedy jeśli stwierdzam że na rynku jest coś nie tak to wtedy może zmienić
        profesje pamiętając że w razie czego mogę wrócić do wyuczonego zawodu.
        Kompletnie nie chce mi się komentować, że ktoś za 1000 zł pracuje po 12h za
        trzech licząc że za parę lat ktos to zauważy i może awansuje - to jest skrajna
        głupota.
        Teraz podam przykład mojego kuzyna, który mnie zirytował,skończył zawodówkę
        trochę popracował parę miesięcy nic nie robił i postanowił iść do wieczorowej
        szkoły średniej, pohwalalem jego wybór, średnie zawsze sie przyda, jak znajdzie
        pracę będzie miał rownięz na szkołę, pożyzyłem mu na czesne (których nie oddał)
        obieałem mu że pomogę (miałem stare zeszyty, ksiązki itp)Znalazł robotę jako
        ochroniarz, kupił sobie grę PLAYSTATION i po roku zrezygnował ze szkoły, po
        paru miesiącach stracił robotę, poszedł do wojska, po wojsku musiał się żenić,
        pracuję od dwóch miesięcy i klepią biede. Nie ma nawet prawa jazdy (ale gre
        Playstatio miał) nie mówiąc o jakis uprawnieniach, nic nie umie bo był
        ochroniarzem, jest zdany tylko na łaske pracodawcy, niedługo przyjdzie dziecko,
        aha jego żona tez nigdzie nie pracowała.

        Ludzie mylście trochę.

        • Gość: szanujący się Do Krzy IP: *.acn.waw.pl 04.01.05, 21:27
          Jeżeli to wszystko, co napisałeś o Twoim kuzynie, to prawda, uważam, że tacy
          ludzie absolutnie nie powinni pakować się w dzieciaka. Najgorsze, że takim
          ciężko przemówić do rozsądku. A potem taki będzie tłumaczył się przed żoną i w
          przyszłości przed dzieckiem, że "takie są realia na rynku pracy".

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka