Gość: ilona IP: *.pierwszapraca.gov.pl 28.05.02, 13:46 Czy tez tak myslicie? i ile moze zarabiac taka osoba? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: raulik Re: Bibliotekarz - nudziarz i nieudacznik IP: *.tpsa.lublin.pl 28.05.02, 14:32 witam, absolutnie nie!!!, kolego pracuje w bibliotece-KUL, jaki jest szczęśliwy..., a zarobki, no coż- 800 zl (może mamy pecha że zyjemy wlasnie w tym kraju?!) pozdrawiam Pawel Odpowiedz Link Zgłoś
paw_dady Re: Bibliotekarz - nudziarz i nieudacznik 28.05.02, 21:32 Gość portalu: raulik napisał(a): > zarobki, no coż- 800 zl (może mamy pecha że zyjemy wlasnie w tym kraju?!) nie chce cie rozczarowac przyjacielu ale na wspanialym zachodzie nie dostalbys wiele lepiej jako bibliotekarz na uczelni... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raulik Re: Bibliotekarz - nudziarz i nieudacznik IP: *.tpsa.lublin.pl 29.05.02, 11:14 kolego co ty pierdolisz???? Odpowiedz Link Zgłoś
paw_dady ano mowie, ze nic nie umiesz 29.05.02, 20:28 bo niczego nie skonczyles i jesli palca ci place minimalna to o jakie 700PLN za duzo. jestes wielkie NIC Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raulik Re: ano mowie, ze nic nie umiesz IP: *.tpsa.lublin.pl 31.05.02, 09:11 ok, przekonales mnie pa Odpowiedz Link Zgłoś
paw_dady to jeszcze jedna dobra rada 31.05.02, 20:42 nie dzwon do tpsa na koszt biblioteki tylko sobie zarob. to bedziesz sympatyczny. caluski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agulha Re: Bibliotekarz - nudziarz i nieudacznik IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 28.05.02, 21:32 Zarobki ponoć są tragicznie małe. Szkoda. Chociaż dyrektorowi Biblioteki Narodowej w Warszawie nie zapłaciłabym więcej, niż 1000 zł, a to za cudowny pomysł zamykania całości placówki dla tych chamów czytelników na cały sierpień rok w rok. Większość załogi musi jechać grzać swoje cielska na plaży, i już. Że studenci uczą się do poprawek? ktoś pisze książkę, zbiera materiał do doktoratu, tłumaczy, tworzy strony www, albo ma wreszcie chwilę oddechu i chce poczytać rzadkie dzieła dla przyjemności - a kogo to obchodzi. A potem się dziwią tacy, że inni nie uważają ich za niezbędnych. Sami udowadniają, że nie są niezbędni. Przeczytaj złośliwy esej Umberto Eco o bibliotekarzach, bodajże w "Zapiskach na pudełku od zapałek" (chyba tych pierwszych). Wybierz sobie inny zawód, nie tak bezstresowy i nie tak beznadziejny w tym kraju... Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: do Agulha 31.05.02, 12:53 Nie masz racji twierdząc, że biblioteki się zamyka na pewien czas po to, żeby wszyscy pracownicy mogli sobie jechać na wakacje. W bibliotekach odbywa się wtedy tzw. skontrum książek, tzn. spis, kontrola, uzupełnianie ewentualnych braków itp. itd. Pracownicy więc tam "zasuwają" a nie wypoczywają. A robią to najczęściej latem, gdyż wtedy jest najmniejsza ilość chętnych do korzystania z biblioteki. Dlatego zamiast od razu obrzucać epitetami, lepiej się najpierw dowiedzieć o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agulha zdania mego to nie zmienia IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 31.05.02, 23:27 Nawet jeśli oni tam wtedy pracują, nie wmówisz mi, że w czasach komputeryzacji jedyną możliwością jest uniemożliwienie dostępu do całości zbiorów naraz, wszystkim jak leci. Czyż nie można podzielić ich na działy, coś zrobić, żeby nie było tak, że przez miesiąc figa z makiem. To na pewno jest kwestia organizacji. Można też wynająć pracowników czasowych plus zapłacić stałym trochę nadgodzin, tylko częściowo ograniczyć godziny otwarcia i dać sobie radę. Ale po co. To nie dotyczy tylko bibliotek. Zmorą kobiet w ciąży były np. (czy są nadal, nie wiem) tzw. "czyszczenia" oddziałów położniczych. Połowa czyściła się w lipcu, połowa w sierpniu. Na cały miesiąc, a jak. Kobiety rodziły na dostawkach, nawet na noszach (no bo jak wszystkie łóżka zajęte?), na drugim końcu miasta. Skoro wszyscy uważają to za normalne, pracownicy znienawidziliby dyrektora, który by np. wynajął firmę, która, pracując dzień i noc, zrobiłaby to w tydzień, albo na etapy. Po co, no nie? Skoro musimy obywać się bez naszej książnicy przez 1/12 roku i to ciurkiem (plus święta itd), to można nauczyć się obywać bez niej przez pozostały czas też. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: zdania mego to nie zmienia IP: *.pol.lublin.pl 04.06.02, 12:18 Boże! Skansen socjalizmu w pełnym tego słowa znaczeniu.Mimo komputeryzacji, itd. Pracowałam wieeele lat w bibliotece uczelnianej, to wiem. Zarobki kiepskie, bardzo kiepskie. Praca - jeżeli ktoś lubi kontakt z książką- owszem, intersująca. Ale najgorsze z najgorszych (z tego, co słyszałam, dotyczy to wszystkich bibliotek) - to potwornie toksyczne środowisko... O dziwo, pracowniczki (bo pracują tam w 98% kobiety) mają wyższe wykształcenie. Sfrustrowane, niezadbane, zero własnych zainteresowań. To jeszcze nic, najtrudniejsza do ścierpienia była ich zawiść (nawet o nowe buty koleżanki z pracy pracy), wścibstwo,donosicielstwo i złośliwość. Z przerażeniem odkryłam, że robię się taka jak one, przede wszystkim agresywna i złośliwa. O wiele za długo tam pracowałam, i to był mój błąd.Pracuję teraz gdzie indziej, nie jest idealnie (a gdzie jest?!), ale jest normalnie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RM Re: zdania mego to nie zmienia IP: *.koszalin.sdi.tpnet.pl 04.06.02, 12:33 Hmmm. Tu mnie zadziwiasz. Zawsze odbierałem bibliotekarki jako całkiem w porzo kobiety. Ale toksyczne są wszystkie homogeniczne środowiska - ja pracowałem jako nauczyciel (strrrrasznie toksyczne środowisko ;) a teraz w biurze (same kobiety - spróbujcie je traktować jak ludzi a nie kobiety, dopiero sie wam oberwie (przynajmniej taka jest przyczyna naszej obopólnej już teraz niechęci wg mojej _doświadczonej_ kuzynki - dzieki kuzynko:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: zdania mego to nie zmienia IP: 212.182.64.* 05.06.02, 14:18 Daję słowo, że tak jest. A Umberto Eco ma w 100% rację! Owszem, szkoły i babskie biura też słyną z toksyczności. Gdzie leży tego przyczyna? 1.Frustracja z powodu niskich zarobków, a co za tym idzie - b. niskiego prestiżu społecznego. 2. Tzw. zamknięte środowisko - niczym woda w małej, zmętniałej sadzawce. 3. Bez obrazy - ale kobiety wobec siebie to straszliwe, małostkowe suki! Nie mają duszy, tylko narządy płciowe. (To cytat z pewnej książki. 4. Brak zaabsorbowania pracą; tj. pracy jest niby dużo, ale (poza działami udostępniania) - nic się nie zawali, jak się robotę wykona kiedyś tam. Czy się stoi, czy się leży... Nie znosiłam "ciuciania z babami"-czyli obgadywania i pozwolenia, aby być obgadywaną - i byłam na indeksie; parę osób podobnie myślących - również. Tam powinni zredukować 60% personelu, reszcie podnieść pensje i wymagać; Może wtedy i panowie by się garnęli do tego zawodu, to wymusiłoby kolejne zmiany. Ale w naszym kraju można o tym pomarzyć. Biblioteka - to gotowy scenariusz do filmu Barei; jednak takie filmy milej się ogląda, niż w nich uczestniczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ilona Re: zdania mego to nie zmienia IP: *.pierwszapraca.gov.pl 05.06.02, 14:27 Gość portalu: Monika napisał(a): > 3. Bez obrazy - ale kobiety wobec siebie to straszliwe, małostkowe suki! Nie > mają duszy, tylko narządy płciowe. (To cytat z pewnej książki. > > masz bardzo rygorystyczne i jednostronne poglady, pracuje z 2 kolezankami w pokoju i jest dobrze, bez zawisci, zazdrosci i podkladania swin. Jesli zas chodzi o zachowanie pracownikow biblioteki to nie raz ich nieuprzejmosc wywoluja czytelnicy, ktorym sie wydaje ze bibliotekarz powinien za nich napisac prace. Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: Bibliotekarz - nudziarz i nieudacznik 05.06.02, 16:03 Trochę mnie zaskakuje ten "skomasowany atak" na bibliotekarzy. Aghuli się chyba wydaje, że biblioteki mają kupę forsy i stać je na płacenie nadgodzin i wynajmowanie innych firm (gdzie Ona żyje?!), a Monika widzi w pracujących tam kobietach same "złośliwe suki". To niesamowite!!! Skąd w Was tyle jadu i nienawiści?! I jaki jest tego powód? Czy chcecie w ten sposób odreagować jakieś stresy, czy co??? Życzę więcej opanowania i dystansu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Bibliotekarz - nudziarz i nieudacznik IP: 212.182.64.* 07.06.02, 14:26 Przeczytaj uważnie mój post. Przyjaźnię się z kobietami, teraz też w pracy otaczają mnie kobiety - a jednak to zupełnie coś innego, niż w bibliotece. Pracowałam "na 3 pokojach" - w amfiladzie, jedna drugiej siedziała na głowie, a bywało nas i 15 sztuk; to, co napisałam w poprzednim poście + brak przestrzeni zrobił z pań właśnie takie suczki... Objawy zezwierzęcenia zaczęłam zauważać u siebie (też pisałam. "Coś" jest w tych bibliotekach - iż wytwarza się specyficzny klimat stosunków międzyludzkich. Odpowiedz Link Zgłoś