Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wasze kwalifikacje

    25.02.05, 12:10
    Czytając forum zawsze odnoszę dziwne wrażenie, że coś jest nie tak...
    Prawie każdy pisze o swoich wysokich kwalifikacjach, językach itp. a
    jednocześnie nie może znaleźć pracy. Wiem że jest bezrobocie, na rozmowy też
    swego czasu chodziłam ale nadal coś mi tu nie gra.
    Po pierwsze znam choćby tylko "z widzenia" naprawdę niewiele osób które są
    specjalistami w danej dziedzinie i naprawdę mają coś konkretnego do
    zaoferowania danej firmie. Przytłaczająca większość to po prostu zwykli
    ludzie, przeciętnie inteligentni, którzy najzwyczajniej w świecie wykonują
    jakąś tam pracę - ale to nie znaczy że są zaraz niezastąpionymi fachowcami.
    To teraz taki trend - każdy ma być nazywany specjalistą, być postrzegany jako
    ktoś nieprzeciętny zawodowo - a przecież to całkiem naturalne chyba że
    większość z nas jest właśnie przeciętna. I tak naprawdę na wielu stanowiskach
    prochu się nie wymyśla, a mimo to pracodawca poszukuje "dynamicznego" i
    podobne bla bla bla. I nie dziwota, że później każdy pisze, ze taki jest.
    KAŻDY bez wyjątku jest właśnie dynamiczny, odporny na stres, świetnie pracuje
    w zespole, szybko się uczy etc.

    Chętnie poszukałabym lepszej pracy, ale gdy sobie uświadomię, że musiałabym
    znów kreować się na kogoś kim niekoniecznie jestem to tracę chęci :(

    I tak czytając Was czasami wpadam w lekką depresję - tyle tu osób które
    według mnie nie powinny mieć problemów ze znalezieniem pracy... Czy może
    raczej już tak przyzwyczajonych do kreowania swojego wizerunku, że weszło im
    to w krew? Wybaczcie, nie mam zamiaru nikogo napadać, ale już od dawna się
    nad tym zastanawiam.

    Pozdrawiam
    Flig
    Obserwuj wątek
      • opelvectra Re: Wasze kwalifikacje 25.02.05, 13:37
        Zdecydowana wiekszosc pracodawcow w ogloszeniach pisze, ze poszukuja
        dynamicznych, komunikatywnych, otwartych, odpornych na stres, itp. Podejrzewam,
        ze ludzie wiec pisza, ze tacy sa, zeby tylko udalo im sie zdobyc jakakolwiek
        prace (przy takim bezrobociu). Wychodzi bledne kolo, a ciezko zerwac z tym
        schematem, gdyz mozna stracic szanse nawet na rozmowe kwalif. A sama mam powazne
        watpliwosci ilu pracodawcow czyta w ogole te listy motywacyjne, a podstawa jest
        tylko CV.

        Nie w kazdej pracy trzeba byc dynamicznym i kreatywnym i znac biegle angielski,
        ale moze nie wszyscy pracodawcy to zauwazaja. Nie kazdy tez pracuje w wymarzonej
        pracy, czesto jej nie lubi, jest ponizej jego oczekiwan i kwalifikacji, wiec
        trudno wtedy pracowac z pasja. Jednakze wtedy trzeba podejmowac jakies kroki,
        aby to zmienic i odnalezc swoje miejsce.

        Mlodzi ludzi, swiezo po studiach, ktorzy obecnie maja ogromne problemy ze
        znalezieniem pracy nie sa specjalistami niestety, trzeba lat doswiadczenia
        uwazam, ale maja bardzo ciezko, aby je obecnie zdobyc.I na koniec rowniez wazna
        sprawa - bywaja ludzie z 2 fakulterami, 3 jezykami, kursami, itp., ale byc moze
        ich usposobienie, zachowanie, bywa, ze nadmierne przekonanie o swojej wyzszosci
        (nie chce tu nikogo urazic) odpychaja, nie potrafia wspolpracowac z innymi.
        • Gość: Michal Re: Wasze kwalifikacje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 14:41
          w zdecydowanej wiekszosci przypadkow pracodawcy maja zbyt duze wymagania
          odnosnie kandydatow - min. 2 jezyki, 5 lat doswiadczenia, wiek do 30 lat,
          biegla znajomosc komputera itp. -> moim zdaniem chca przez to oddzielic ziarna
          od plew, ale zamiast tego kandydaci dostosowuja sie w rozny sposob do wymagan
          aby tylko juz na samym poczatku nie stracic szans podczas rekruracji
        • Gość: moorva Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 15:03
          Prawda jest taka, że pracodawcy boją się zatrudniać ponadprzeciętnych. A odpowiedź jest prosta: w obawie o swój tyłek.
          Być może jest odrobinę prawdy w tym, że takie osoby (z kilkoma fakultetami, certyfikatami językowymi, kursami) swoją postawą, zachowaniem dają odczuć pracodawcy swoją wyższość (może inaczej - przewagę intelektualną), ale do diabła dlaczego mają udawać, że nie mają ambicji, dlaczego z góry są traktowane jako zarozumiali indywidualiści niepotrafiący współpracować?
          • tomek_1971 Re: Wasze kwalifikacje 25.02.05, 15:18
            Bez przesady z tymi kwalifikacjami.
            Dam przykład
            Pytałem się miesiąc temu jednego z najlepszych specjalistów z HR w POlsce.
            Czy zna dziewczyne z angielskim na bdb?
            Do tej pory nie znalazł takiej.


            • Gość: agga Re: Wasze kwalifikacje IP: 217.8.190.* 25.02.05, 15:22
              No to faktycznie świetny z niego HRowiec
          • opelvectra Re: Wasze kwalifikacje 25.02.05, 15:37
            Wiem co na masz na mysli, nie mowie, zeby nie mieli ambicji, ale mi bardziej
            chodzilo o zdolnosci interpersonalne, wspoltworzenie atmosfery w pracy nie
            zwiazane z tymi dyplomami, itp. Bardziej psychologiczne czynniki. Poza tym
            podobno do pracy w zespole nie zawsze przyjmuje sie ponadprzecietnych i
            indywidualistow z prostego wzgledu, ze jest im trudniej zgrac sie z zespolem i
            osiagac wspolne cele (co nie znaczy, ze to niemozliwe). Niestety nie mam zadnego
            linka na potwierdzenie, pamietam to z zajec.
            • Gość: moorva Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 16:22
              Doskonale to rozumiem. Dzisiaj na rynku pracy liczą się głównie umiejętności miękkie, a te znacznie ciężej doskonalić niż umiejętności oparte na teoretycznej wiedzy. Kiedy większość ludzi ubiegających się o pracę ma dobrze opanowane umiejętności twarde, to kwalifikacje tj. wykształcenie, uprawnienia potwierdzone certyfikatami, prawo jazdy przestają już wystarczać w znalezieniu atrakcyjnej pracy, a o sukcesie zawodowym zaczynają decydować właśnie umiejętności tj. nawiązywanie i podtrzymywanie kontaktów, komunikatywność, samodzielność,elastyczność, zaangażowanie, asertywność. Niestety szkoły w niewielkim stopniu bądź wcale nie uczą tych umiejętności. A tym, którzy są w czepku urodzeni można tylko pozazdrościć.
              • tomek_1971 Re: Wasze kwalifikacje 25.02.05, 16:25
                Masz racje.
                Wykształcenie w wyjatkowych przypadkach to
                tylko zapis na nośniku.

                No cóz to kapitalizm:)))
                • Gość: moorva Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 16:29
                  Nie mówiąc o tym kupionym na bazarze albo w prywatnych uczelniach wyższych z trzyletnią renomą.
            • Gość: Zaziel Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 02:34
              opelvectra, jest dokladnie tak jak napisales o tej pracy zespolowej.Jestem na to
              żywym przykładem.Pracowałem indywidualnie w biurze i w terenie.Po zmianie
              miejsca pracy trafiłem do "zespołu", który szybciutko sie zorientował,że jestem
              zagrożeniem (to domysł).Wojenka podjazdowa nie trwała długo, gdyż uważam,że nie
              powinno się rano wstawać do pracy ze skrzywioną twarzą, tylko z zapałem a
              przynajmniej z ochotą.Zmieniłem sam pracę.
              Pozdrawiam.
          • bond.jamesbond1 Re: Wasze kwalifikacje 25.02.05, 17:01
            Ha, ha, ale mnie śmieszą takie napuszone wypowiedzi :D
            "Przewaga intelektualna" wynikająca z "kilku fakultetów, certyfikatów
            językowych i kursów"? A co to ma ze sobą wspólnego?
            Ech, dzieci, dzieci...
            • Gość: moorva Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 17:12
              Racja. Przecież inteligencja jest wrodzona i nie ma nic wspólnego z kwalifikacjami. Można być na tyle inteligentnym, by uznać, ze kształcenie nie ma sensu.
              "Przewaga intelektualna" - czytaj zagrożenie
              • Gość: babol Re: Wasze kwalifikacje IP: *.waw.pl / *.merinet.pl 25.02.05, 17:45
                A ja uwazam ze powodem tego calego zgielku "wyjatkowe kwalifikacje", twardem miekkie czy jakiekolwiek inne sa listy motywacyjne. Po co to pisac?? czesto jedyna motywacja czlowieka do pracy jest potrzeba zarobienia paru groszy, dopiero pozniej, jak sie juz wdrozy w firme i prace zauwaza czy w danej firmie ma szanse rozwoju i realizowania swoich ambicji. bzdura jest nakaz motywowania sie na samym wstepie, zwlaszcza kiedy chodzi o posade recepcjonistki lub innej sekretarki albo czegos takiego. Wiadomo, ze to nie jest szczyt niczyich marzen ( a przynajmniej tych, ktorzy chca sie rozwijac). wiec po jakiego grzyba rozpisywac sie na cala strone o tym, ze jest to praca marzen itp. gdyby nie listy motywacyjne nie byloby tego calego rozdecia i megalomanii. Dzis wsztscy sa wyjatkowi, niezbedni i nad wyraz rozgarnieci. A tak naprawde niewielu sprawia roznice czy bedzie pracowal w Coca Coli czy w Ministerstwie Infrastruktury- wazne, zeby mu placili.
                • strapiony8 Re: Wasze kwalifikacje 25.02.05, 18:27
                  List Motywacyjny to taki swistek papieru.
                  Motywacją moze byc dziewczyna na bdb z angielskiego.

                • Gość: mgrinz Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 20:52
                  > A ja uwazam ze powodem tego calego zgielku "wyjatkowe kwalifikacje", twardem mi
                  > ekkie czy jakiekolwiek inne sa listy motywacyjne. Po co to pisac?? czesto jedyn
                  > a motywacja czlowieka do pracy jest potrzeba zarobienia paru groszy, dopiero po
                  > zniej, jak sie juz wdrozy w firme i prace zauwaza czy w danej firmie ma szanse
                  > rozwoju i realizowania swoich ambicji. bzdura jest nakaz motywowania sie na sam
                  > ym wstepie, zwlaszcza kiedy chodzi o posade recepcjonistki lub innej sekretarki
                  > albo czegos takiego. Wiadomo, ze to nie jest szczyt niczyich marzen ( a przyna
                  > jmniej tych, ktorzy chca sie rozwijac). wiec po jakiego grzyba rozpisywac sie n
                  > a cala strone o tym, ze jest to praca marzen itp. gdyby nie listy motywacyjne n
                  > ie byloby tego calego rozdecia i megalomanii. Dzis wsztscy sa wyjatkowi, niezbe
                  > dni i nad wyraz rozgarnieci. A tak naprawde niewielu sprawia roznice czy bedzie
                  > pracowal w Coca Coli czy w Ministerstwie Infrastruktury- wazne, zeby mu placil
                  > i.


                  święta prawda... pracuje się bo w sklepie chlebuś i ubranie kosztuje, a za czynsz trzeba zapłacić i wsio rawno czy Kokakola czy Ministerstwo...
                  z tymi listami też prawda, na tym forum mi pare osób powiedziało coś o listach, za co im dziękuję, ale...
                  ale uważam, że to żałosne, ze odrzucano kogoś kto pisał o tym, że "ma poważne podejście do powierzonych mu zadań, czego przykładem to, że na studiach zdawał egzaminy w pierwszych lub zerowych terminach",
                  zapewne te listy czytają osoby, co miały same tyły, czyli warunki i boją się do firmy dopuścić kogoś lepszego...
                  no bo jak wytłumaczyć fakt np. tego, że ja bez efektu słałem CV przez 2.5 roku, a kumple, którym pomagałem zdawać (a np. mieli po kilka warunków) mieli pracę (nie znając np. języka angelskiego ani Autocada, czy innych programów niezbędnych inżynierowi ? )
                  bo oni w listach pisali, że są zajebiści i cool, a znając 2 słowa po angielsku pisali, że umieją biegle, podczas gdy ja pisałem o swoich kwalifikacjach uczciwie...
                  list motywacyjny to głupota, już lepiej aby kazano odbijać na ksero pare stron z indeksu z ocenami...
                  wtedy by wyszło, kto ma wiedzę i poważne podejście, a kto jedynie bazuje na udawaniu lepszego niż jest w rzeczywistości...
                  chyba, że polscy pracodawcy szukają własnie takich "joł men, jestem cool, co tydzień chleje w klubie, to mnie potrzebujecie"
                  ważna jest osobowość, ale pytanie czy "luzak" spędzający pół dnia na paleniu papierosów i opowiadaniu imprez jest lepszy od skupiającego się na zadaniach "kujona" ???
                  moim zdaniem taki "luzak" to jedynie do chlania się nadaje a nie do realizacji zadań i projektów...
                  a mimo to właśnie tacy są zapraszani na rozmowy i je przechodzą, podczas gdy np. mój kolega doktorant szuka pracy dwa lata i tylko czasem gdzieś "dorobi", pomimo, że jego wiedza jest dużo większa niż np. kogoś kto ledwo przeszedł ów kierunek...
                  żałosne, żałosne, żałosne...
                  kolejna rzecz, piszą pracodawcy modne słowo "asertywność", a przecież, to słowo oznacza umiejętność dbania o własne interesy i mówienie "nie"...
                  z drugiej strony oczekują kogoś kto zostanie po godzinach za darmo ???
                  przecież to się na wzajem wyklucza, bo osoba asertywna wychodzi o 15.59, bo własnie jest asertywna i dba o swój interes (nie robi nic za darmo)...
                  czy oni nie rozumieją słowa asertywność ? czy może nie zwracają uwagi na to co piszą w ogłoszeniach ?
                  myślę, że listy motywacyjne powinny iść do kosza, a jak ktoś chce zbadać motywację do pracy to niech zaprosi na rozmowę, albo zadzwoni a nie na podstawie paru zdań kasuje np. lepszego kandydata...
                  często pracodawcy narzekają na swoich podwładnych, że np. spędzają dużo czasu na paleniu, albo, że nie dotrzymują terminów, albo, że ich oszukują...
                  przecież sami wybierają właśnie takich choćby przez fakt tych idiotycznych listów w stylu "jestem świetny, to mnie potrzebujecie" a osoby, na które by nie narzekali siedzą w domu śląc kolejne CV na które nikt nie odpowiada...
                  ostatnio poznałem dziewczynę co sama pracowała w HR rekrutującym dla innych firm (dobrze tam zarabia, choć jej zdanie o swoich koleżankach jest kiepskie) mianowicie jej koleżanki np. stawiały "plusiki" jak im się facet spodobał fizycznie a nie zadawały pytań "fachowych" dodam bo są po psychologii a nie szkole technicznej, otóż jej koleżanki szukały informatyka i księgowego dla jakiejś dużej firmy... żałosne, no bo jak np. lubią blondynów szczupłych, to krępy czarnowłosy nie ma szans...
                  sama mi przyznała, że to zmarnowana kasa taka firma HR, bo jak psycholog i pare studentek może ocenić informatyka albo księgowego, przecież nie oceni stopnia znajomości programów ?
                  no ale dopóki są idioci gotowi płacić za jej "usługi", dopóty żyje z tego bezsensu...
                  smieszne, jak niektórzy pracodawcy marnują swoje pieniądze na firmy HR, które potem im zapewniają średniej jakości niefachowców...
                  reasumując:
                  zlikwidować LISTY MOTYWACYJNE
                  zlikwidować zewnętrzne firmy HR
                  • r.richelieu Re: Wasze kwalifikacje 25.02.05, 21:30
                    Ty chyba kompletnie nie rozumiesz mgrinz życia społecznego. Dziewczynę czy żonę
                    masz? To musi być dzielna kobieta... kiedy na każdym kroku powtarzasz jakim Ty
                    jesteś wspaniałym gościem, bo na studiach miał same piątki. Ona poczuje się jak
                    nic nie warty olewus i głąb i tak też czują się HRowcy. Łopatą do głowy, a Ty
                    nadal swoje o tych stopniach

                    Po drugie.. oceny nie zawsze odzwierciedlają naszej wiedzy, można na przykład
                    całe studia ściągać, a ustne załatwiać wyszczekaniem

                    no i trzaśnij raz pięścią w swoim CV. Lubią pożal się boże psycholożki samców
                    to się nie krępuj i napisz o swoich kwalifikacjach dokładnie tak, jak robią to
                    według Ciebei ci, którym pisałeś pracę. Bo kurde faja ;) zrzędzisz jak stara
                    baba ;)
                    • Gość: mgrinz Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 22:46
                      > Ty chyba kompletnie nie rozumiesz mgrinz życia społecznego. Dziewczynę czy żonę
                      >
                      > masz? To musi być dzielna kobieta... kiedy na każdym kroku powtarzasz jakim Ty
                      > jesteś wspaniałym gościem, bo na studiach miał same piątki. Ona poczuje się jak
                      >
                      > nic nie warty olewus i głąb i tak też czują się HRowcy. Łopatą do głowy, a Ty
                      > nadal swoje o tych stopniach
                      >
                      > Po drugie.. oceny nie zawsze odzwierciedlają naszej wiedzy, można na przykład
                      > całe studia ściągać, a ustne załatwiać wyszczekaniem
                      >
                      > no i trzaśnij raz pięścią w swoim CV. Lubią pożal się boże psycholożki samców
                      > to się nie krępuj i napisz o swoich kwalifikacjach dokładnie tak, jak robią to
                      > według Ciebei ci, którym pisałeś pracę. Bo kurde faja ;) zrzędzisz jak stara
                      > baba ;)


                      nie uważam się za super fachowca, ale uważam, że skoro praca i osiąganie zysku przez firmę to poważne zadanie, to powinno się do tego brać poważnych ludzi, takich co umieją cięzko przysiąść na dupie i wykonać zadania...
                      stąd o tym mówie, no chyba, że praca polega na paleniu fajek i opowiadaniu sobie filmów - to okej, ale z tego co ja słyszałem to jednak nie do końca...
                      dziewuchę mam, i jak byś chciała wiedzieć to ona też jest "kujonem" :P
                      też ma stypednium :P
                      a co do "żony" o takich poważnych rzeczach można mówić jak się ma dom i jest się ustawionym finansowo...
                      • bond.jamesbond1 Re: Wasze kwalifikacje 25.02.05, 23:20
                        Ech, człowieku... Wiele prac polega WŁAŚNIE NA TYM, ŻEBY SOBIE FAJNIE FILMY
                        OPOWIADAĆ. Podam przykład: miałem dziś spotkanie z przedstawicielem pewnego
                        megakoncernu (znany na całym świecie - w zasadzie każdemu). Spotkanie trwało
                        trochę ponad godzinę. 4 osoby - 2 od nich, 2 od nas. Pierwsze 15-20 minut gadka-
                        szmatka o d*** Maryni - jak to fajnie jest w Polsce, jaki to ładny kraj i
                        piękne kobiety, jaka ładna ta nasza firma... W ogóle - wszystko było takie
                        ładne, miłe i ułożone, że miałem ochotę pogryźć to ogórkiem kiszonym, coby
                        sobie smaki zrównoważyć. Potem - 15 min. gadki "biznesowej". A potem - 10 minut
                        najnowszych dowcipów diabli wiedzą skąd wziętych. Potem 10 min. pożegnania i...
                        papa.
                        Koniec.
                        Fin.
                        The End.
                        Myślisz, że taka praca jest łatwa? No to się bardzo mylisz.
                      • Gość: Richelieu* Re: Wasze kwalifikacje IP: *.zyg.brewet.pl 25.02.05, 23:27
                        powyżej james bond wyjaśnił wszystko. Poważni fachowcy, a sprawę załatwiają
                        przez serwetkę. Wspomniano też o niezwykle ważnych umiejętnościach miękkich, a
                        wydaje mi się, że Tobie właśnie ich brakuje.
                        Dziewczyna kujonka czy ma stypendium? Się zdecyduj, ja na ten przykład też mam
                        na dyplomach 5 a jestem raczej olewusem. Jeśli jednak kujonka to strasznie, bo
                        wspólnie zakurzycie się w swojej niechęci do wrednego świata.
                        • Gość: mgrinz Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 00:21
                          > powyżej james bond wyjaśnił wszystko. Poważni fachowcy, a sprawę załatwiają
                          > przez serwetkę. Wspomniano też o niezwykle ważnych umiejętnościach miękkich, a
                          > wydaje mi się, że Tobie właśnie ich brakuje.
                          > Dziewczyna kujonka czy ma stypendium? Się zdecyduj, ja na ten przykład też mam
                          > na dyplomach 5 a jestem raczej olewusem. Jeśli jednak kujonka to strasznie, bo
                          > wspólnie zakurzycie się w swojej niechęci do wrednego świata.

                          sie zdecyduj
                          ja słowo kujoństwo rozumiem tak: uczyć się dużo,być na każdym terminie, nie olewać niczego, przeczytać każdą lekturę - krótko mówiąc "poważne podejście do powierzonych zadań/tematów" i stąd ma stypendium
                          piszesz, że jesteś olewusem ?
                          należy rozróżnić naukę/pracę i zycie prywatne, to tak jak w wojsku/policji, można kogoś lubić i się z nim kolegować, ale jak jest rozkaz to się do niego strzela i tyle...
                          tak samo w pracy jestem poważny - w życiu osobistym inny...
                          • Gość: Richelieu* Re: Wasze kwalifikacje IP: *.zyg.brewet.pl 26.02.05, 02:41
                            oczywiście że jestem olewusem, zwłaszcza według Twoich kryteriów, bo co prawda
                            chodzę na wzsystkie terminy, ale tylko dlatego, że za nie chodzenie jest dwója,
                            a ja jestem sęp na stypendia i mi szkoda. Gdyby nie płacono za zdawanie na
                            dobre oceny z pewnością robiłabym tak jak mi się marzy, czyli z przedmiotów,
                            których nie lubię naumieć się na 3 i luz. Po grzyba mi więcej. Zaś z
                            przedmiotów, które lubię nie tylko lektury, ale dużo, dużo więcej. Teraz
                            zresztą też czytam dużo, dużo więcej z tego co lubię, ale ciążą mi te
                            znienawidzone musy do wykucia, brr. Hm, to znaczy, ciążyły.

                            Poważne podejście? Taka maszynka do wykucia, a gdzie zainteresowanie? Wszystko
                            Cię, Was intersuje? Całe 50 przedmiotów? Wojsko to specyficzne meijsce. Tam nie
                            ma mowy o nie wykonaniu rozkazu tylko dlatego, że gdyby cała armia zaczęła w
                            trakcie zdobywania jakiegoś Bagdadu deliberować nas sensem i się wahać, to raz
                            dwa ze zdobywania nic by nie wyszło.

                            a powagę zachowaj na poważne decyzje, w przeważającej części życia nadmierna
                            powaga jest synomimem sztywniactwa, czasem bufoniady i właśnie tak może być
                            odbierana nasza obowiązkowość.
                            W pracy poważny, w życiu inny, a na forum jaki? Jeśli forum jest tablicą do
                            której przypinasz pinezkami swoje żale to ok, ale jak sama nazwa wskazuje forum
                            jest centralnym placem artykułów w necie, o których można pogadać z ludźmi
                            troszcząc się aby ich nie urazić, aby ich zabawić lub zaciekawić. A Ty z tą
                            pinezką łazisz i kłujesz
                            • Gość: korneliusz Re: Wasze kwalifikacje IP: *.torun.mm.pl 26.02.05, 13:05
                              > Gdyby nie płacono za zdawanie na
                              > dobre oceny z pewnością robiłabym tak jak mi się marzy, czyli z przedmiotów,
                              > których nie lubię naumieć się na 3 i luz. Po grzyba mi więcej. Zaś z
                              > przedmiotów, które lubię nie tylko lektury, ale dużo, dużo więce

                              Dobrze, że nie jesteś lekarzem lub inżynierem. Chcę wierzyć, że nie ma wśród
                              nich ludzi takich jak Ty.

                              >Wojsko to specyficzne meijsce. Tam nie
                              > ma mowy o nie wykonaniu rozkazu tylko dlatego, że gdyby cała armia zaczęła w
                              > trakcie zdobywania jakiegoś Bagdadu deliberować nas sensem i się wahać, to raz
                              > dwa ze zdobywania nic by nie wyszło.

                              O wojsku też nie masz pojęcia. Tam nie ma mowy o nie wykonaniu rozkazu dlatego,
                              że nikt normalny nie zgodzi się na bycie mięsem armatnim.

                              > A Ty z tą
                              > pinezką łazisz i kłujesz

                              Jeżeli nie lubisz czytać jego komentarzy, nie czytaj.
                              • Gość: Richelieu* Re: Wasze kwalifikacje IP: *.zyg.brewet.pl 26.02.05, 13:50
                                > Dobrze, że nie jesteś lekarzem lub inżynierem. Chcę wierzyć, że nie ma wśród
                                > nich ludzi takich jak Ty.
                                >


                                jak Ty się mało znasz na ludziach. Jak Ty słabo umiesz polski..


                                > Jeżeli nie lubisz czytać jego komentarzy, nie czytaj.


                                papuga? e, mgrinz nei potrzebuje adwokata i to tak kiepkiego jak Ty. Gdybym nie
                                lubiła czytać to bym nie czytała i nie wyciągaj Filipie z konopii wniosków z
                                dyskusji, do której sam się wtrąciłeś, a która ma podłoże sięgające poza ten
                                wątek i poza to forum, ale Ty oczywiście o tym nie wiesz
                                • Gość: korneliusz Re: Wasze kwalifikacje IP: *.torun.mm.pl 26.02.05, 16:51
                                  >Jak Ty słabo umiesz polski..

                                  Oczywiście Ty "umiesz" dużo więcej, we wszystkich dziedzinach.

                                  > lubiła czytać to bym nie czytała i nie wyciągaj Filipie z konopii wniosków z
                                  > dyskusji, do której sam się wtrąciłeś, a która ma podłoże sięgające poza ten
                                  > wątek i poza to forum, ale Ty oczywiście o tym nie wiesz

                                  Nie interesuje mnie twój stosunek do konkretnej osoby, tylko twierdzenie, że
                                  można studiować „olewając” część przedmiotów. Oczywiście można, pod warunkiem,
                                  że wyniki czyjejś przyszłej pracy nie będą miały fizycznego wpływu na nikogo,
                                  wtedy można olać wszystko. Mam nadzieję, że znajdziesz taką pracę. Pozdrawiam.
                                  • Gość: Richelieu* Re: Wasze kwalifikacje IP: *.zyg.brewet.pl 26.02.05, 17:12
                                    na zainteresowaniu też się nie znasz. Można mieć piątki z przedmiotów, które
                                    się olewa, bo się nie nauczy nic pond to, co nauczyciel zada. Można mieć piątki
                                    z przedmiotów, o których wiemy wszystko, a jeszcze nam mało i wiedzielibyśmy
                                    więcej gdyby nie takie dziedziny, których nie lubimy, a których nam każą się
                                    uczyć
                                    • veritas1 buahahahahahaha 27.02.05, 09:22
                                      Tlumaczycie mgrinz cokolwiek, jak on z zalozenia jest nieudacznikiem,
                                      buahahaha!!! Przeciez on zyje po to, zeby sie na wszystko uskarzac, bo nie ma
                                      zadnych zainteresowan, uprawia martyrologie i pisze o tym, ze wszyscy sa wstreni
                                      bo im sie jakos udaje, a on biedny musial brac prace po znajomosci. Smiechu
                                      warte, naprawde.
                      • Gość: student Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 17:37
                        Trzymajcie mnie! I co z tego, że masz stypendium naukowe? Tysiące studentów
                        mają!
                  • Gość: p Re: Wasze kwalifikacje IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 26.02.05, 07:36
                    > ważna jest osobowość, ale pytanie czy "luzak" spędzający pół dnia na paleniu
                    papierosów i opowiadaniu imprez jest lepszy od skupiającego się na
                    zadaniach "kuj
                    > ona" ???
                    > moim zdaniem taki "luzak" to jedynie do chlania się nadaje a nie do
                    realizacji
                    > zadań i projektów...
                    > a mimo to właśnie tacy są zapraszani na rozmowy i je przechodzą, podczas gdy
                    np
                    > . mój kolega doktorant szuka pracy dwa lata i tylko czasem gdzieś "dorobi",
                    pom
                    > imo, że jego wiedza jest dużo większa niż np. kogoś kto ledwo przeszedł ów
                    kierunek...

                    Wiesz prawda jest taka że ten kto ma lepsze oceny w indeksie nie znaczy ze
                    umie te wszystkie przedmioty.

                    • ichigats Re: Wasze kwalifikacje 02.03.05, 18:46
                      dajcie spokoj juz mgrinz. nie, nie bronie go, nie jestem jego kiepska papuga. po prostu w tych swoich wywodach odbiegacie od tematu. kazdy tu moze napisac co mysli i co chce, widocznie mgrinz pragnie dzielic sie z calym swiatem swoimi piatkami w indeksie i swoim stypendium. i ma do tego prawo. pokoj z nim. jakby sie tak czepiac kazdego, to na niczym innym by to forum nie polegalo jak na wzajemnym wyrywaniu sobie klakow.
                  • Gość: napuletano Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 21:47
                    Wiesz niby masz racje. Ale spojrz na to z drugiej strony. Ja pracowalem kiedys
                    w miedzynarodowej firmie w ktorej mialem dobry uklad ze swoim kierownikiem, tzn
                    chlalismy wode razem i na pewno bylem przecietnym pracownikiem dla firmy,
                    pracowalem gora 2h dziennie,w tym samym czasie rozpoczynalaem swoja
                    dzialalnosc, prznosilem srednie pieniadze do firmy, a mimo to nikt sie mnie nie
                    czepial ale wlasnie pozowalem na gostka w stylu cool, luzbluz, a ci ktorzy
                    zapieprzali po 10-12h dostawali od kierownictwa w dupe za to ze nie robia
                    planow, kierownikowi zalatwialem dupy a on wystawial mi swietne oceny.
                    Na studiach oceny mialem przecietne, studiowalem ekonomie, co nie przeszkadzalo
                    mi w zdobyciu wiedzy technicznej (nie jestem inzynierem a sprzedaje
                    specjalistyczne maszyny przemyslowe, pracuje dla firm wloskich i hiszpanskich)
                    i dlatego ze jestem kolesiem ktory potrafi sie znalezc w kazdej sytuacji
                    potrafilem sie wybic i zdobyc kontakty. I wyobraz sobie ze to zebym zostal
                    generalnym przedstawicielem w polsce wloskiej firmy jej prezes zaproponowal mi
                    po wyjsciu z burdelu, nie ogladal mojego cv, wystarczylo to ze poznal mnie z
                    nim jego znajomy i to ze potrafilem sie zabawic, pogadalismy troche o
                    technicznych sprawach, przedstawilem mu sytuacje w polsce a najwiecej gadalismy
                    o dupach i o tym czy lepsze sa polki czy rosjanki, i nie interesowalo go czy
                    znam autocada czy proenginera i o oceny na studiach tez nikt mnie nie pytal.
                    A to co pisza w ogloszeniach to bzdury stary, wystarczy za laska ktora z toba
                    rozmawia stwierdzi ze nie poszlaby z toba do lozka i jestes stracony, nie
                    czarujmy sie wszystkiego mozna sie nauczyc i twarde kwalifikacje nic nie znacza
                    z reguly, jezeli firma naprawde chce cie zatrudnic to jest w stanie wyslac cie
                    nawet na szkolenie na kilka miesiecy zebys sie czegos nauczyl,. nie muwie tu
                    oczywiscie o firmach Buraki Internaszynal Handel Korporejszyn.
                    • Gość: p Re: Wasze kwalifikacje IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 28.02.05, 07:03
                      > Na studiach oceny mialem przecietne, studiowalem ekonomie, co nie
                      przeszkadzalo
                      >
                      > mi w zdobyciu wiedzy technicznej (nie jestem inzynierem a sprzedaje
                      > specjalistyczne maszyny przemyslowe, pracuje dla firm wloskich i
                      hiszpanskich)

                      Juz teraz wiem dlaczego musżę sie meczyć z wszelakiej masci przedstawicielami
                      technicznymi którzy pływają w temacie.

                      A zapewniam Cie że bycia dobrtym inzynierem technologiem czy konstruktorem tych
                      maszyn nie nauczysz się na szkoleniu
                    • aspetta_un_momento Re: Wasze kwalifikacje 04.03.05, 19:42
                      Nie poszukujecie czasem jakiegoś gościa z j.włoskim do działu handlowego ??
                  • aqwert Re: Wasze kwalifikacje 28.02.05, 09:44
                    Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                    > list motywacyjny to głupota, już lepiej aby kazano odbijać na ksero pare stron
                    > z indeksu z ocenami...
                    > wtedy by wyszło, kto ma wiedzę i poważne podejście, a kto jedynie bazuje na uda
                    > waniu lepszego niż jest w rzeczywistości...
                    > chyba, że polscy pracodawcy szukają własnie takich "joł men, jestem cool, co ty
                    > dzień chleje w klubie, to mnie potrzebujecie"
                    > ważna jest osobowość, ale pytanie czy "luzak" spędzający pół dnia na paleniu pa
                    > pierosów i opowiadaniu imprez jest lepszy od skupiającego się na zadaniach "kuj
                    > ona" ???
                    > moim zdaniem taki "luzak" to jedynie do chlania się nadaje a nie do realizacji
                    > zadań i projektów...
                    > a mimo to właśnie tacy są zapraszani na rozmowy i je przechodzą, podczas gdy np
                    > . mój kolega doktorant szuka pracy dwa lata i tylko czasem gdzieś "dorobi", pom
                    > imo, że jego wiedza jest dużo większa niż np. kogoś kto ledwo przeszedł ów kier
                    > unek...
                    > żałosne, żałosne, żałosne...

                    A było tak miło.
                    Oceny z indeksu o niczym nie świadczą. Może jesteś synkiem dziekana wydziału i
                    masz same dobre stopni a tak naprawdę jesteś miernotą. A prowadzenie projektu to
                    przede wszystkim umiejętności miękie. Zakuwać to każdy potrafi trzeba umieć tą
                    wiedze wykorzystać praktycznie. Zawsze miałem podziw dla ludzi, którzy bez
                    żadnych zdolności i predyspozycji kończyli studia. Poza tym zdobywanie zaliczeń
                    i zdawanie egzaminów to nie to samo, co praca w rzeczywistych warunki a ci tak
                    zwani "luzacy" potrafią się w niej lepiej odleź niż kuioni i mole książkowe,
                    którzy studia spędzili z nosem w książkach niewiele mając do czynienia z ludźmi.
                    A przykład kolegi doktorów o niczym nie świadczy, nigdy na uczelni nie miałeś do
                    czynienia z doktorami, którzy wiedzą nie wiele przerastali studentów. Na
                    uczelniach też w dużej mierze jak w urzędach, obowiązują preferencje rodzinne.
                    Po za tym więcej w robocie jest korzyści i lepszą wydajność osiągają ludzie
                    wypoczęci i potrafiący się zrelaksować niż zestresowani i spięci kolesie, którym
                    się zdaje, że na uczelni przyswoi cała wiedzę z danej dziedziny.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: vov Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 18:33
                      Nieźle trafiłeś. Mgrinz ma pracę w urzędzie po znajomości.
                  • Gość: p Re: Wasze kwalifikacje IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 03.03.05, 16:29
                    >mój kolega doktorant szuka pracy dwa lata i tylko czasem gdzieś "dorobi", pom
                    > imo, że jego wiedza jest dużo większa niż np. kogoś kto ledwo przeszedł ów
                    kier
                    > unek...
                    Doktoranci i pracownicy naukowi nie nadają sie moim zdaniem do pracy w
                    przemysle bo maja tylko głowę nabitą teoriami a brak im praktycznych
                    umiejętności
                • pinup Re: Wasze kwalifikacje 26.02.05, 18:02
                  listy motywacyjne to zbedny papier - po co pisac o czyms, co i tak mozliwe jest
                  do zweryfikowania dopiero w pracy? zaden hr-owiec nie jest w stanie na 100%
                  zagwarantowac ze dana osoba jest odpowiednia nawet po dlugim procesie
                  rekrutacyjnym. sa takie osoby - a bardzo czesto takie sa wlasnie wybitne
                  jednostki - ktore 'rozkrecaja'sie z czasem albo maja niestandardowa osobowosc i
                  nie pasuja do profilu opracowanego przez hr-owca. ja jestem typem obserwatora i
                  pierwsze tygodnie w nowej pracy traktuje jako rozpoznanie terenu. dlatego
                  czesto jestem oceniana jako niesmiala. bo taki jest stereotyp. potem okazuje
                  sie ze swietnie przewodze grupie i bez problemu nawiazuje kontakty z roznymi
                  organizacjami, prowadze szkolenia czy prezentacje. ale to wlasnie
                  okazuje 'wychodzi w praniu' a nie wynika z cv czy listu motywacjnego.
                • zaholec Re: Wasze kwalifikacje 27.02.05, 21:26
                  Gość portalu: babol napisał(a):

                  > A ja uwazam ze powodem tego calego zgielku "wyjatkowe kwalifikacje", twarde,
                  miękkie czy jakiekolwiek inne sa listy motywacyjne. Po co to pisac?? czesto
                  jedyna motywacja czlowieka do pracy jest potrzeba zarobienia paru groszy,
                  dopiero pozniej, jak sie juz wdrozy w firme i prace zauwaza czy w danej firmie
                  ma szanse rozwoju i realizowania swoich ambicji. bzdura jest nakaz motywowania
                  sie na samym wstepie, zwlaszcza kiedy chodzi o posade recepcjonistki lub innej
                  sekretarki albo czegos takiego. Wiadomo, ze to nie jest szczyt niczyich marzen
                  ( a przynajmniej tych, ktorzy chca sie rozwijac). wiec po jakiego grzyba
                  rozpisywac sie na cala strone o tym, ze jest to praca marzen itp. gdyby nie
                  listy motywacyjne nie byloby tego calego rozdecia i megalomanii. Dzis wsztscy
                  sa wyjatkowi, niezbedni i nad wyraz rozgarnieci. A tak naprawde niewielu
                  sprawia roznice czy bedziepracowal w Coca Coli czy w Ministerstwie
                  Infrastruktury- wazne, zeby mu placili.


                  Po co to pisać? No to proste; aby zmotywować przyszłego pracodawcę do
                  zatrudnienia właśnie Ciebie. Nie pisz jaka to cudowna praca marzeń, pisz
                  dlaczego Ty jesteś taka szczególna/y, ściśle w kontekście nowej pracy. To nie
                  rewia mody i ęteligencji, to manipulacja oparta na prawdzie. Ja w moim liście
                  nie pisze jaki jestem kozak, piszę co potrafię zrobić i jaki zysk ma firma
                  zatrudniająca mnie, jaką korzyść przyniosę ze sobą.



                  pozdrawiam
          • pinup Re: Wasze kwalifikacje 26.02.05, 17:52
            swiete slowa. sama mam problemy ze znalezieniem nowej pracy, chociaz moje cv
            wyglada naprawde niezle. jedyne co mi przychodzi do glowy to to, ze tak
            naprawde szuka sie ludzi do glupiej marnej roboty i z takimi papierami jest sie
            za dobrym. pracodawcy tez niezle koloryzuja, a jak przychodzi co do czego to
            okazuje sie ze robota glupsza niz sie mozna spodziewac. poza tym dziwi mnie
            zawsze ze odrzuca sie aplikacje osob ktore nie spelniaja 100% warunkow. czy
            naprawde ktos, kto uczy sie jezykow, robi studia podyplomowe, konczy kursy jest
            do niczego? przeciez to swiadczy o jego aktywnosci i dobrej organizacji jezeli
            godzi to z praca. czyli moze naprawde szybko nauczyc sie czegos nowego. i
            jeszcze cos - min. 3 lata doswiadczenia na podobnym stanowisku itp. co za
            bzdura? ktos kto siedzi i robi 3 lata to samo chyba sie cofa a nie nabiera
            doświadczenia. i po co miałby zmieniac prace na identyczna? przeciez ludziom,
            ktorzy aktualnie maja prace i szukaja nowej chodzi najczesciej o swoj rozwoj i
            zmiane zakresu czynnosci a nie tylko zmiane nazwy parcodawcy. poza tym jedni
            ucza sie szybko i po pol roku naucza sie wszystkiego co mozliwe na danym
            stanowisku, a inni przez cale zycie sa do niczego. poza tym mozna sobie pisac w
            listach motywacyjnych co sie chce: specjalista, dynamiczny itp a na rozmowie
            zrobic piorunujace wrazenie ale tak naprawde to praca weryfikuje umiejetnosci i
            zdolnosci. a ja sie przekonalam nie raz ze najlepiej pracuja ci, ktorzy wcale
            nie potrafia sie wspaniale zaprezentowc.
            • Gość: Szukającyszczęścia Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 23:58
              Tak naprawdę to w niewielu zawodach jest potrzebne
              wykształcenie wyższe. Wykształcenie (studia) są
              potrzebne aby wykonywać pracę, której nie da się
              wykonywać nie mając studiów, np:lekarze, inżynierowie,
              prawnicy, nauczyciele. Poza tymi zawodami wystarczy
              "ogólniak, matura i kursy niektóre". Pracowałem
              w banku. Wiele osób miało wykształcenie średnie,
              nie znało języków obcych i pomimo tego byli dobrymi
              pracownikami. Bo też żadna specjalistyczna wiedza
              nie była tam potrzebna. No ale czasy takie, że nawet
              w kasie siedzą osoby po studiach. I zależy jeszcze
              jakie studia te osoby skończyły. Wiele z opisywanych
              przeze mnie osób z banku, skończyło studia na różnych
              prywatnych uczelniach bo to było "trendy". Ale faktycznie
              osoba po dobrych studiach, znająca języki może się załamać.
              Z drugiej strony czemu tu się dziwić. Weszliśmy do unii
              i w telewizorze mówią, że jest "cool". Eksportujemy już
              europalety, gwoździe. Niedługo dojdzie oscypek i bryndza.
              Teraz również lekarzy, informatyków.
              Idzie ku lepszemu, będzie dobrze:)
              P.S.
              I nawet Miller leci do Stanów.
              • zaholec Re: Wasze kwalifikacje - wykształcenie 27.02.05, 21:43
                Zgadzam się z Szukającymszczęścia, wykształcenie nie zawsze jest potrzebne do
                wykonywania zawodu. Jednak nie należy całkowicie odrzucać jego znaczenia. Czas
                spędzony na uczelni, politechnice jest często traktowany jako etap rozwoju
                społecznego oraz intelektualnego potencjalnego kandydata do pracy. Oczywiście
                mam na myśli studiowanie, a nie uczęszczanie do płatnej "uczelni"
                z "wielowiekową" trzyletnią tradycją nauczania. Tego typu uczelnie mają, u
                mnie, bardzo niskie notowania, poprzez niską jakość nauczania.


                pozdrawiam
                • Gość: palermocalcio Re: Wasze kwalifikacje - wykształcenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 21:55
                  Co ty pie..sz? W mojej prywatnej uczelni wykladali wykladowcy z najlepszych
                  panstwowych uczelni w polsce i z zagranicy i to za 5x wieksza kase niz na
                  panstwowym stolku wiec szanowali ta robote bardziej niz panstwowa i starali sie
                  zeby nikt nie mogl im niczego zarzucic. Poza tym samo wyposazenie uczelni w
                  sprzet multimedialny, biblioteka, dostep do czasopism i pomocy naukowych byl o
                  niebo lepszy niz na uczelni panstwowej. Teraz jestem na studiach podyplomowych
                  na uczelni panstwowej i powiem Ci ze wiem za co placilem w prywatnej szkole 4
                  lata temu 1200 pln co miesiac.
                  • zaholec palermocio 28.02.05, 17:20
                    Z Twojego postu wynika, że wyposażenie i nazwisko wykładowcy automatycznie
                    gwarantuje wysoki poziom nauczania. Moje doświadczenia z osobami, które
                    kończyły tego typu szkoły "wyższe" mówią coś zupełnie odwrotnego. Moje słowa,
                    jak każde uogólnienie, mogą krzywdzić pewne grono osób. Uważam te osoby za
                    wyjątki potwierdzające regułę. To co piszę jest oparte o doświadczenia z
                    autopsji, nie mam zwyczaju przytaczania przykładów wziętych z przysłowiowego
                    sufitu.


                    pozdrawiam
                • szukajacyszczescia Re: Wasze kwalifikacje - wykształcenie 27.02.05, 22:29
                  Dziękuję za pozdrowienia. Nie neguję wykszałcenia wyższego jako
                  takiego. Należy rozróżnić kierunki tzw. specjalistyczne, od tzw.
                  ogólnorozwojowych. O ile ukończenie pierwszych daje najczęściej
                  konkretny fach, to drugie dają dużą wiedzę ogólną. Mam tu na myśli
                  np. europeistykę, politologię, nauki społeczne. Często absolweńci
                  kierunków ogólnorozwojowych mając ogromną wiedzę nie mogą znaleźć
                  pracy. Moim zdaniem takie studia należy potraktować jako rozwój
                  samego siebie. Odnoszę wrażenie, że takie osoby są w stanie poradzić
                  sobie na wielu kierunkach specjalistycznych.
                  Miło jest prowadzić rozmowę z inżynierem czy też lekarzem, którzy
                  oprócz tego, że jest doskonałym fachowcem to jeszcze posiada wiedzę
                  na temat, np.: literatury, malarstwa, muzyki etc.

                  Powyższe przemyślenia są wyłącznie moimi własnymi i subiektywnymi
                  spostrzeżeniami.
                • Gość: Zaziel Re: Wasze kwalifikacje - wykształcenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 20:12
                  Witam. Czytałem kilka z zawartych tutaj tematów i moge powiedzieć,że wiele jest
                  trafnych uwag,czy spostrzeżeń.Nie zmienia to jednak faktu, że sam mając dość
                  wysokie kwalifikacje (nie jest to moja megalomania) nie mam pracy od ponad
                  roku.Przyczyna jest banalnie prosta.Przeszedłem mnóstwo rozmów kwalifikacyjnych
                  zwycięsko z uwagi na spore doświadczenie w branży (okna PCV i dosłownie wszystko
                  co się z nimi wiąże) by na końcu drogi sie dowiedzieć, że wynagrodzenie za nią
                  jest totalną kpiną.Zauważcie, że potencjalny pracodawca ma ogromne wymagania
                  zazwyczaj.Od wykształcenia począwszy, poprzez wiek kandydata na doświadczeniu
                  skończywszy.Co dają w zamian? (Mówię o mojej branży) Stawkę podyktowaną sytuacją
                  na rynku pracy a nie fachowoscią kandydata. Zwykła żenada.Nie mam wyższego
                  wykształcenia, ale za to mam mnóstwo praktycznej wiedzy nabytej w drodze
                  "szczebelkowej" Czyli od "fizola" do Specjalisty od takich a takich spraw.Często
                  byłem świadkiem, jak potencjalny pracodawca odrzucał kandydatów po studiach
                  dlatego, że ..."taki to nic nie umie" Ja umiem i co z tego ? He he. Pozdrawiam
                  was serdecznie.
                  • zaholec Zaziel 01.03.05, 08:10
                    Nie myślałeś o własnym biurze handlowym?
                • Gość: Kupa Gruzu Re: Wasze kwalifikacje - wykształcenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 09:00
                  ze smutkiem musze sie zgodzic 3 lata studiowałem w prywatnej - kupa czasu, kupa
                  kasy, kupa nerwow - a efekt poza dyplomem, ktory i tak nie ma "takiej samej
                  wartosci" w opinii publicznej - efekt jak po kursie o tej samej tematyce.
                  Ale kieszenie biznesmenom nabilem
      • mari_paz Re: Wasze kwalifikacje 25.02.05, 21:08
        to,że specjalistami w danej dziedzinie są w przeważającej części osoby
        niewykwalifikowane w tym kierunku wynika z prostej rzeczy: ktoś kto ma wiedzę i
        zna swoją wartość nie będzie pracował za przysłowiowe "1000zł" (każdy określa
        pułap swoich możliwości)a "niespecjaliści" są tanimi pracownikami ...pracodawca
        ma argument - brak kwalifikacji, potem najczęściej takie osoby sie uczą,
        dokształcają i ... zmieniają pracę.
      • sklonowana40 Re: Wasze kwalifikacje 25.02.05, 23:05
        Moje kwalifikacje sa pewnie za wysokie:) bo od 5 miesiecy nie moge znalezc pracy.
        A moze jestem tez zwyczajnie za stara i potencjalny pracowca boi sie, ze padne w
        ywscigu szczurow, albo rozsypie sie na stanowisku pracy:-/ Szukam i szukam,
        pisze, chodze, rozmawiam ze specjalistami ds rekrutacji i zawsze odpadam, bo
        kiedy mowie, ze znam 3 jesyki (no w roznym stopniu), ze mam duze doswiadczenie w
        marketingu, logistyce, ksiegowosci, byciu asystentka, tlumaczem, spedytorem,
        fakturzystka, nauczycielka... to otrzymuje obietnice, ze... damy znac:) DO
        skelpu tez sie nie nadaje (Empik), mimo ze umiem wymienic z pamieci 5 zyjacych
        pisarzy i wszystkich polskich laureatów nagrody Nobla (pytania z testu
        branzowego). WIec moze normalnie jestem niemila albo nieladna? Moze zarozumiala
        albo zbyt skromna... Bo jakis powod musi byc, skoro ciagle jestem bezrobotna
        inteligentka z dyplomem UJ:)
        • Gość: Richelieu* Re: Wasze kwalifikacje IP: *.zyg.brewet.pl 25.02.05, 23:29
          powaliło mnie ta umeijętność wymienienia z pamięci 5 żyjących pisarzy i
          polskich noblistów. To miał być test branżowy czy test dla dzieci na
          zakończenie szóstej klasy.. Nawet nie wiedziałam, że Empik takie ma punkty
          rekrutacyjne
          • sklonowana40 Re: Wasze kwalifikacje 25.02.05, 23:54
            Rekrutacja w Empiku krakowskim to piekna sprawa, wielka komisja, sami
            naturszczycy, tacy co od pucybuta do milionera... itp...ale chyba nie na ten
            watek:)
            A pytania byly jeszcze takie: wymien 5 wydawnictw na polskim rynku, wymien 3
            serie wydawnicze, kto otrzymał nagrode Nike w tym roku (styczeń), kto napisał
            min.: Lesia, Alchemika, Zbrodnię i karę, jak rozłożone są działy tematyczne w
            Empiku i co ostatnio czytales (3 pozycje). Jeden gośc obok mnie przepisywał z
            kartki, ale to pewnie jego przyjeli, bo mial garnitur, byl prowokujaco malomowny
            i staral sie nie rzucac w oczy. Wiem, jestem zawistne babsko, bo mnie nie
            chcieli:) ale zawsze mowie, co mysle.. no i w Empiku tez pewnie powiedzialam za
            duzo:( Pozdrawiam z Kraka tych co czytaja:)
            • flig Re: Wasze kwalifikacje 26.02.05, 09:24
              Hmmm, spodziewałam się zjedzenia żywcem :)

              Straszne czasy nastały, prawda? Dla szukających pracy oczywiście.
              Trzeba z siebie jakąś małpę robić, żeby jakiś prezesunio raczył zwrócić uwagę.

              A co do tych miękkich umiejętności...tu się znów narażę chyba, ale zdecydowanie
              brakuje ich absolwentom dziennych studiów. Bo przez 5 lat wbija się im do głowy
              że tacy są wyjątkowi, że będą z nich super fachowcy. Nikt im przecież uczciwie
              na uczelni nie powie, że większość z nich będzie miała problem ze znalezieniem
              pracy. Bo tak naprawdę tych wszystkich profesorków guzik to obchodzi.

              Moim zdaniem w ogóle instytucja "student dzienny" w naszym kraju jest trochę
              chora. Bo niby dorosły człowiek, piwo może w siebie wlewać w dowolnych
              ilościach itp, a jednocześnie najczęściej na garnuszku rodziców. Czym on się
              różni od ucznia liceum? Tym że już nie musi pytać w domu czy może pójść na
              imprezę??
              Ja żywię naprawdę ogromny szcunek dla tych którzy potrafili już w czasie
              studiów cokolwiek robić oprócz chlubnego "bycia studentem".

              A niestety często jest tak, że przychodzi później taki młody człowiek do pracy
              i uważa, że skoro ma piątki w indeksie to świat powinien leżeć u jego
              stóp...Tylko pracodawca wie, że często na wykładzie za biurkiem siedzi stareńki
              dziadek, który szerzy wiedzę sprzed lat 20-tu, albo w ogóle za bardzo nie
              wiadomo co szerzy... Nie mówiąc już o różnych wpisach "za obecność",
              przepisywaniu ocen, zezwalaniu na ściąganie... Znów będę się upierać że te
              indywidualności, geniusze - to niewielki odsetek.
              • Gość: palermocalcio Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 22:00
                A co to za student ktory studiuje zaocznie baranie? Przeciez zaoczne studia to
                kpina. Albo studiujesz dziennie i to sa studia albo chodzisz do roboty?
                No jasne pozniej tacy zaoczni mgr zapierdzielaja za 1500 bo niby papier maja
                ale brakuje im tego czego ucza studia- podejscia do rozwiazywania problemow i
                nadaja sie wlasnie na stanowisko PH po kilku latach awansuja na kierownicze
                stanowisko i to juz koniec.
                • Gość: eh Re: Wasze kwalifikacje IP: *.pronet.lublin.pl 28.02.05, 15:31
                  > No jasne pozniej tacy zaoczni mgr zapierdzielaja za 1500 bo niby papier maja
                  ale maja, choć tez nie wszyscy
                  > ale brakuje im tego czego ucza studia- podejscia do rozwiazywania problemow i
                  > nadaja sie wlasnie na stanowisko PH po kilku latach awansuja na kierownicze
                  > stanowisko i to juz koniec
                  a po dziennych zostają odrazy ministrami i idą w dyrektory swiatowych koncernów
        • bond.jamesbond1 Re: Wasze kwalifikacje 26.02.05, 18:32
          Twój problem ze znalezieniem pracy może się brać np. z braku specjalizacji.
          Czasy, w których ludzie znali się na wszystkim i umieli wszystko, odchodzą - i
          bardzo dobrze.
          Ale tak naprawdę chciałem napisać o czym innym. Ostatnio szukaliśmy handlowca
          (IT). Wymagania były prawie żadne jak na dzisiejsze czasy: wyższe wykształcenie
          (preferowane: informatyka), komunikatywny angielski, znajomość branży.
          Alternatywnie: doświadczenie w sprzedaży produktów IT i przygotowywaniu
          przetargów. I wiecie ile osób się zgłosiło? Zero. Dokładnie nikt. Po powtórnym
          ogłoszeniu zgłosił się jakiś, excuse le mot, małolat (23 lata), świeżo po
          studiach licencjackich i to w dodatku po socjologii (jeśli dobrze pamiętam). I
          znał niemiecki + francuski, a nie angielski.
          Może jednak w tym kraju nie ma bezrobocia???
          • sklonowana40 Re: Wasze kwalifikacje 26.02.05, 19:35
            bond.jamesbond1 napisał:

            > Twój problem ze znalezieniem pracy może się brać np. z braku specjalizacji.
            > Czasy, w których ludzie znali się na wszystkim i umieli wszystko, odchodzą - i
            > bardzo dobrze.


            Ja osobiście (nie mam pewności czy do mnie te slowa) mam specjalizację, bo
            jestem prawdziwym filologiem obcym:)) Nie jestem oczywiscie specjalista ds.
            logistyki, marketingu, ksiegowosci, kontrolingu i innych rzeczy, ktorych
            robienie wychodzilo mi dobrze, w porywach doskonale.
            Moim skromnym zdaniem prawda jest taka: specjalisci - jesli nimi faktycznie sa,
            tj. znaja sie na rzeczy, a nie tylko posiadaja odpowiedni papier, poza swoja
            dziedzina bywaja nieporadni jak dzieci:) Brakuje im niestety wielu bardzo
            przydatnych umiejetnosci, ktore sprawiaja, ze są nieco upośledzonymi
            specjalistami. Nie uwazam, ze czasy, o ktorych piszesz, byly takie zle. Waska
            specjalizacja jest slepa uliczka. Przykład nauczycieli - w Niemczech nauczyciel
            studiuje 2 przedmioty, czasme nawet 3 rownolegle, po to , zeby byl bardziej
            przydatny, zeby nie byl specjalista jednej tylko dziedziny. Czyli cos w tym
            pewnie jest:)
            Nie twierdze, ze trzeba umiec wszystki i znac sie na wszystkim, ale jesli ktos
            umie robic wiele rzeczy i z ręka na sercu dobrze, to ma odejsc, bo czasy sa
            inne?? Cos chyba nie tak. Albo firma chce miec dobrych pracownikow, ktorzy
            pracuja dla jej rozwoju i sukcesow, albo szuka "wybitnych specjalistów " tworzac
            karkolomne "sciezki rekrutacyjne". No to moze wyslac firmowych headhunterów od
            razu na rozdanie Nobli:-/ Pozdro
            ------------
            Urazy mierzy sie nie intencją kaleczącego, lecz wrażliwością kaleczonego.
          • Gość: specjalista pozwolę sobie nie zgodzić się IP: 83.238.200.* 01.03.05, 13:09
            > Twój problem ze znalezieniem pracy może się brać np. z braku specjalizacji.
            > Czasy, w których ludzie znali się na wszystkim i umieli wszystko, odchodzą -
            i
            > bardzo dobrze.


            Moim zdaniem nie jest to prawda. Zgadzam się że technika idzie do przodu, ale
            tak naprawdę nawet w Californii (stolica kosmicznych technologii, znana silicon
            valley) tylko ze 20-30% ludzi to wybitni spejaliści po tecnicznych kierunkach
            na Berkeley i Stanford.

            Prawda jest taka że w rozwiniętych krajach ogromna większość ludzi pracuje i
            będzie pracować w usługach. Do tego nie trzeba skończenia 5 lat politechniki.

            Co więcej twoje podejście zakłada że całe życie pracować będzie się w jednym
            miejscu w jednej konkretnej i wąskiej specjalności. To jest już skrajnie błędna
            teaz. Jeszcze nigdy w historii postęp nie był tak szybki. Jak skończysz w
            chwili obecnej polit. i otrzymasz tytuł inżyniera-informatyka a przez następne
            dziesięć lat poświęcisz się na badanie fauny i flory Gwineii to nie będziesz
            mógł tak po 10 latach wrócić do zawodu. Równie dobrze możesz rozpocząć nowe
            studia.

            Tak więc, nie chcę grać mądrali, ale doświadczenia silniejszych i
            nowocześniejszych krajów od nas wskazują jasno: mała grupa bardzo intensywnie
            dokształcających się specjalistów technicznych (permanent learning) a reszta w
            usługach.




            • Gość: p Re: pozwolę sobie nie zgodzić się IP: *.kielce.schmidt.pl / 80.48.255.* 01.03.05, 14:13
              > Tak więc, nie chcę grać mądrali, ale doświadczenia silniejszych i
              > nowocześniejszych krajów od nas wskazują jasno: mała grupa bardzo intensywnie
              > dokształcających się specjalistów technicznych (permanent learning) a reszta
              >w usługach.


              U a u nas w kraju i tak większość kończy kierunki które nadają się do usług
              (marketing, ekonomia, wszelkie kierunki humanistyczne)ale pracy w tych usługach
              nie ma znów tak wiele i niekoniecznie trzeba mieć ukończone studia do pracy w
              usługach.

      • Gość: kadrowiec Re: Wasze kwalifikacje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.05, 09:40
        No tak, po przeczytaniu waszych listów motywacyjnych do roboty został przyjęty
        mgr.inż. jako najbardziej rozsądny facet.
      • Gość: ... Re: Wasze kwalifikacje IP: 148.122.35.* 27.02.05, 02:01
        Kilka fakultetow, jezyki obce, znakomita przencja i dyspozycyjnosc nie
        wystarczaja. Potrzebne sa rowniez UMIEJETNOSCI. A tych nabywamy dopiero z
        uplywem lat. Nie ukonczylem zadnego fakultetu. Jezyki znam marnie, wlacznie z
        ojczystym, ale za to znam swoj fach. I nigdy nie mialem problemu ze znalezieniem
        pracy.
        • Gość: bardzociekawy Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 18:16
          A powiesz nam jaki to fach?
          • Gość: ... Re: Wasze kwalifikacje IP: 148.122.35.* 28.02.05, 02:06
            Jestem mechanikiem.
      • Gość: Terry Re: Wasze kwalifikacje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.05, 10:55
        Wiesz moja koleżanka szukała pracy jako sekretarka. W podaniach pisała (tzn ja
        jej pisałam), że komputer obsługuje świetnie (znała tylko gadu gadu), angielski
        średnio zaawansowany (yes, no), prawo jazdy i doswiadczenie (prawko miala, ale
        nie jeżdziła chyba ani razu poza kursem), itd, itd.
        Widzisz jak to wygląda w praktyce. Wiem, że z tym podaniem gdzies ją zapraszali
        na rozmowy choc pracy nie dostała (widac rekrutujący się potem skapnął). Ale
        wrażenie było dobre.
      • Gość: goha2 Re: Wasze kwalifikacje IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 28.02.05, 23:43
        czyli.. cóz - lepiej pisać w liscie motywacyjnym co sie naprawde umie i liczyć,
        że ktoś stwierdzi - ten nie nakłamał..?
        • Gość: gosc finanse Re: poszukuje IP: *.hrl.com 01.03.05, 01:06
          poniewaz pracuje w finansach mam konkretne zpotrzebowanie na fachowca ktory zna system ksiegowania J.D Edwards,oraz zna fukncje vlookup, umie zrobic
          what if analysis oraz Visual Basic Editor( proste Macros), po prostu zna zaawansowany Excel ,potrafi zrobic analize zestawienia dochodow i strat oraz stanu
          aktywow i pasywow czyli po prostu zna tzw financial ratios, oraz umie obliczyc koszt pozyskania kapitalu metoda przecietna, jezeli to umie , nie wazny dla mnie
          wiek,plec i znajomosc jezykow, prosze o zgloszenia na odzew jak autor:
          • Gość: Student z USA Re: poszukuje IP: *.cust.uslec.net 04.03.05, 18:53
            Przeciez to potrafi (powinien potrafic) kazdy absolwent finansow... Toz to sa
            podstawy. Nic dziwnego ze ludznie nie moga znalezc pracy jak nic nie
            potrafia... Osobiscie znam mgr bankowosci, ktora nie potrafi wyliczyc rat
            kredytu, itp.
        • Gość: Zaziel Re: Wasze kwalifikacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 02:41
          goha2 tak naprawdę to w każdej firmie są inne reguły co do przeglądania CV, więc
          nie wiem co Ci poradzić.Czasem działa bardzo niekonwencjonalny list motywacyjny,
          zapraszają Cię na rozmowę z czystej ciekawości, zobaczyć czy faktycznie to Twoje
          dzieło i czy naprawdę masz w sobie taką oryginalność, ale jak napisał opelvectra
          zazwyczaj ktoś taki jest ponad rządek główek w takiej grupie.Takich sie skraca,
          he he. Pozdrowionka.
      • Gość: tubu5000 bo nie wiesz jak jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 09:44
        Pisze sie 'dynamiczny' etc, bo zaklada sie ze dzieki temu jakis procent ludzi
        wyjatkowo 'statycznych' sie zniecheci - i o to chodzi. Sprobuj przeprowadzic
        rekrutacje a w mig pojmiesz bolaczki pracodawcy - zglasza sie do Ciebie 100
        osob, z czego 90 nie spelnia elementarnych kryteriow. Dlatego daje sie w
        ogloszeniach rzeczy typu 'mlody z doswiadczeniem' - to jest tak naprawde kod
        '<40 lat, >2 lata doswiadczenia w branzy' :) pozdrawiam
        • Gość: też mgr inż. Re: bo nie wiesz jak jest IP: *.sistbg.net / 80.51.252.* 01.03.05, 11:28
          Czytam i czytam i oczom nie wierzę.Szanuję zdanie każdego człowieka ale niestety nie ze wszystkimi mogę się zgodzić. Studiowałam na politechnice w latach 80- tych. Studia dzienne, zajęcia w wymiarze przekraczającym obecny tygodniowy wymiar czasu pracy.Wykłady, ćwiczenia, laboratoria z przerwami w ciągu dnia. Przesiew nie do opisania .
          Z 69 osób zaczynających studia w terminie ukończyło nas 12.Po ukończeniu studiów pracowałam w szkole i zaręczam ,że mimo braku wykształcenia jak to określacie miękkich umiejętności byłam dobrym nauczycielem i dyrektorem.Los chciał, że trafiłam do przemysłu. Tu przekonałam się jak wygląda rzeczywistość. Nie opowiadajcie bzdetów na forum.Nie pracuję od kilku miesięcy ponieważ zlikwidowano moje miejsce pracy jako zbędne a tak naprawdę taka firma nie moż e bez niego funkcjonować. Czytam i zastanawiam się jak ludzie szczycący się się wyższym wykształceniem mmogą popełniać błędy ortograficzne.Przyznaję stylistyczne i mi się zdarzają. Jak można studiować dwa kierunki równolegle, jak można studiować i pracować? I Wy szczycicie się swoim wykształceniem? Uważacie,że jesteście tacy wspaniali bo zrobiliście 2 specjalności i 5 kursów w 3 lata? Absurd.
          Dziś nie pracuję bo nikt nie potrzebuje 45-latki chociaż nie boję się stanąc w szranki z młodym i wykształconymmagistrami. Dzisiaj Wam młodzi mgr mogę powiedzieć, że Wasze umiejętności nie sięgają nam do pięt.Nawet jeżeli czegoś nie rozumiem to bardzo szybko potrafię znależć niezbędne informacje.Potrafię szybko znależć a nadto szybko przeanalizować.Nie mam problemów z przyswajaniem wiedzy zarówno technicznej jak i humanistycznej. I co z tego. Nie oszukujmy się;pracodawcy poszukują młodych i głupich bo można czasem zaglądnąc pod spódniczkę a doświadczony człowiek jest jedynie zagrożeniem dla pracodawców. Taka jest prawda o umiejętnościach wspóółczesnej młodzieży i rynku pracy opanowanym w większości przez wyzyskiwaczy, nieuków i oszustów.
          • sklonowana40 Re: bo nie wiesz jak jest 01.03.05, 14:16
            Odpowiedzialam na ten post w nowym watku:((( Przepraszam..
          • szukajacyszczescia Re: bo nie wiesz jak jest 01.03.05, 16:31
            Zgadzam się z Tobą. Pisałem to kiedyś, że w naszym kraju wykształcenie
            nie jest istotne, ponieważ nie tworzymy żadnych technologii. Jesteśmy
            dużym państwem, którego "hity" eksportowe to oscypki, bryndza, europalety.
            Może jeszcze soczki, meble. Owszem są zagraniczne fabryki, ale projekty
            są najczęściej zagraniczne, w Polsce odbywa się jedynie produkcja.
            Ale nie warto tym się zamartwiać. Szukajmy szczęścia wokół siebie
            (rodzina, partnerka, dzieci), hobbi, podróże. Udajmy się na emigraję
            wewnętrzną.
            Zdarzyło mi się pracować jako handlowiec. Były tam osoby z doktoratami,
            ale i osoby po maturze. No cóż na niektóre rzeczy nie mamy wpływu. Taka
            to była praca. Odnosiłem wrażenie, że osoby po maturze były lepszymi
            pracownikami. Osoby po dobrych studiach czuły się sflustrowane.
            Może jeżeli ktoś nie jest zadowolony ze swojej pracy
            w Polsce pominien wyjechać. Ale uwaga. Tam gdzieś może wcale nie być
            dużo lepiej, godniej. Trzeba przygotować się dobrze do lekcji.
            Warto mieć zainteresowania, cele, marzenia. To pomaga. Praca kelnera
            dla polskiego magistra jest uwłaczająca? Nie miałem takiego odczucia.
            Atmosfera normalna, pieniądze pozwoliły na zrealizowanie kilku marzeń.
            Praca poniżej kwalifikacji, ale mająca jak dla mnie kilka plusów.
            Dobre zarobki, możliwość szkolenia języka, pewność co do dnia następnego.

            Szukajmy własnego szczęścia. Warto mieć trochę egoistyczne i materialne
            podejscie do życia. Pieniądze szczęścia nie dają, ale pozwalają wygodnie
            żyć i rozwijać zainteresowania.

            Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

            Szukający szczęścia
          • Gość: Zaziel Re: bo nie wiesz jak jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 00:50
            No to pojechala nam pani z grubej rury :D
      • Gość: gosiasamosia Moje kwalifikacje a rzeczywistosc IP: *.gdynia.mm.pl 01.03.05, 13:39
        Witam,

        Znam 3 jezyki, w tym angielski i niemiecki perfect pkus hiszpanski srednio.
        Skonczylam LO Z dobrymi wynikami, mam pokonczone kursy obslugi komutera itd.
        Studiowalam sobie dziennikarstwo, az do tego roku, zmuszona bylam wziac
        dzienanke, gdyz pracodawca nie zaplacil mi za 2 miesiace pracy i mialam wybor -
        studia czy oplacenie mieszkania (moich rodzicow nie stac bylo na jednoczesne
        utrzymywanie mnie i moich studiow, poza tym to dluzsza sprawa utrzymuje sie
        sama).
        po okresie czasu znalazlam prace - stacja benzynowa. na studia mnie nie stac.
        ledwo co na zycie. Bez sensu. Pracuja ze mna osoby studiujace, po studiach, bez
        sznasy na lepsza prace.
        nie mam znajomosci, nie mam pracy :(
        takie zycie
        • Gość: ... Re: Moje kwalifikacje a rzeczywistosc IP: 148.122.35.* 01.03.05, 17:07
          > Znam 3 jezyki, w tym angielski i niemiecki perfect pkus hiszpanski srednio.

          Gratuluje, a jak z polskim idzie?
      • Gość: wrrrr Re: Wasze kwalifikacje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 08:52
        wiecie co, a u mnie w firmie każdy kto jest przyjmowany do pracy ma znać pakiet
        office. W praktyce potem większośc nie umie wstawic zdjęcia do worda, albo
        zrobić załącznika do poczty, ftp to dla nich dziwadło, a o accesie nikt nie
        słyszał.
        Nie wspomne już o tym, że pisma wyglądaja jak kupa makulatury (błędy, brak
        wyjustowania, "i" "w" na końcu linijki, skrót "ul." (ulica) z dużej litery, bo
        nie wiedza gdzie się wyłącza dużą litere na poczatku zdania), to jest naprawde
        żałosne, że takie osoby twierdzą, ze znaja sie na kompie.
        Pakiet office to naprawde żadna szczegolnie trudna wiedza
        • jasmina_tdi Kwalifikacje 03.03.05, 18:51
          Co innego kwalifikacje, a co innego sam człowiek. Wystarczy przejść się na
          Uniwerek i zajrzeć na jeden z tych modnych wydziałów marketingu czy
          komunikowania. Najpierw zajrzec ludziom w papiery i zemdleć pod wrazeniem
          odbytych praktyk, stazy, szkolen, znajomosci, kwalifikacji, a nastepnie zadac
          proste pytanie "którędy do toalety" albo "jak masz na imię". Część przyszłych
          specjalistów od komunikowania ma spory problem z komunikowaniem, część nie
          potrafi się przedstawić, bo głosu nie moga dobyć albo plotą bzdury. Dobra gadka
          to połowa sukcesu, w końcu nie żyjemy na pustyni. Ja tam wole pracowac z kims,
          z kim idzie się dogadać, papier zniesie wszystko.
        • Gość: też mgr inż. Re: Wasze kwalifikacje IP: *.sistbg.net / 80.51.252.* 03.03.05, 18:58
          Dlatego właśnie w moim poście (trochę wyżej) przedstawiłam swoje wątpliwości co do kwalifikacji obecnej młodzieży.Nikt nie uczył mnie obsługi komputera.W ostatniej pracy miałam do dyspozycji jedynie kartkę i długopis. To taka po części wrodzona a po części nabyta ambicja a także zdolność szybkigo przyswajania wiedzy pozwoliła mi na sprawne psługiwanie się komputerem. Mimo swojego dyskwalifikującego mnie w oczach pracodawców wieku mogę dziś śmiało powiedzieć,że na rynek pracy wypuszczani są ludzie nie przygotowani do pracy zajmując tym samym miejsce ludziom, którzy naprawde potrafią wiele.
          A z drugiej strony:
          Dla mnie to co napisałeś jest żenujące ale to cała prawda.Też znam takich fachowców.Im głupszy tym lepszy.
      • losiu4 Re: Wasze kwalifikacje 03.03.05, 19:54
        ano tak to już jest, że panuje trynd pokazywania jakim się to nie jest
        kandydatem do pracy. Duza role odgrywają różnej maści doradzacze, czy to
        gazetowi, czy pupowi. Chociaż ostatnio jakby spuscili z tonu (ci doradzacze
        znaczy) i bardziej realne porady dają.

        Pozdrawiam

        Losiu
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka