Gość: yosiek
IP: 195.136.95.*
30.03.01, 11:05
Uważam, że zmuszanie ludzi do odbywania służby wojskowej jest ograniczeniem
wolności obywatelskiej. W świetle tego, co się dzieje obecnie w jednostkach
wojskowych (w większości trafiają tam chuligani i przestępcy - lub osoby, które
żyją na krawędzi konfliktu z prawem) wysyłanie tam młodych, wykształconych (lub
kształcących się) ludzi jest prezentem od chorego państwa, rządzonego przez
chorych ludzi w postaci degradacji moralnej.
Wydaje mi się, że umożliwienie rozwoju młodych ludzi i wykorzystanie ich
potencjału intelektualnego bardziej wzmocniłoby naszą pozycję międzynarodową
(porządkując ten cały bałagan panujący wśród rządzących), niż wysyłanie ich do
wojska, żeby tam wyeksploatowali się psychicznie.
Wszyscy zachwycają się poziomem gospodarczym Stanów Zjednoczonych, nikt nie
zauważa, że wynika on z działań wielkich myślicieli rozwijających ten kraj nie
zwracając uwagi na zaplecze militarne. Tam do armii idą ci, którzy skończyli
odpowiednie akademie i - przede wszystkim - chcą do niej pójść, bo mają
perspektywy kariery. Nasze zaplecze militarne mogłoby co najwyżej czyścić im
buty.
Trudno się jednak dziwić temu, co dzieje się w tej kwestii w Polsce. Skoro w
parlamencie zasiada w większości prosta złodziejska hołota z wykształceniem
ledwo średnim (lub nawet nie), to przecież nie pozwolą oni na to, żeby ktoś,
kto reprezentuje nieporównywalny z ichniejszym poziom intelektualny był lepszy
od nich. Trzeba ich wysłać do wojska, niech zrobią z nich trepów, niech im
dołożą, żeby nie wystawiali nosa zbyt wysoko. Wrócą po służbie do domu i nie
będzie im się chciało już mieszać w "kotle zwarzonej zupy" polityki.
Niestety, wciąż w tym państwie (złodziejskim) tępi się wykształconych ludzi,
którzy powinni przejąć stery tego tonącego okrętu, chciażby dlatego, że są
bardziej kompetentni.
Nie utożsamiam się z obecną Polską; wystarczy, że płacę na wojsko podatek
(niepoważnie wysoki), nie poczuwam się więc do obowiązku założenia traperów i
moro. Chcę rozppocząć życie, kupić mieszkanie, ale jeszcze przez nabliższe 6
lat nie mam na to szans, bo w książeczce wojskowej mam wpis: "A". I żaden bank
nie udzieli mi kredytu mieszkaniowego. Chciałbym wyjechać na stypendium
zagranicę, ale nie mogę, bo "nie znam dnia, ani godziny". Po cholerę mam się
kształcić i pracować dla kraju kierowanego w taki sposób i opłacać diety pajacy
parlamentarych i przynosić zysk w postaci podatków, to ja wolę wyemigrować i
robić to tam, gdzie to docenią, gdzie nikt nie będzie rzucał kłód pod nogi.
Nie widzę lepszej przyszłości dla Polski, do czasu, gdy cała ekipa rządząca
zostanie wymieniona na ludzi światłych i wykształconych, rządzących dla dobra
kraju, i historii, a nie dla pieniędzy.
Przyszłość ta jest jednak niezmiernie odległa...