Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    zaginal w akcji...

    IP: *.in-tra.com.pl 06.09.01, 09:46
    Otrzymalam przed chwila forwardem maila z zaprzyjaznionej firmy:
    "UWAGA!!!!
    W dniu 05.09.2001 zaginął w akcji lub wyszedł i nie wrócił, elektryczny
    czajniczek. Ponieważ jego obecność, tak jak wszystkich innych pracowników
    jest obowiązkowa, gdyż bez niego nie da sie zrobic tzw. "parząchy" która
    musi wejść w skład krwi ekipy (tu nazwa firmy), by mogli normalnie funkcjonować,
    rozsyłam ten oto list gończy.
    Jeżeli czajniczek by się odnalazł proszę o kontakt z numerem wewnętrznym
    111.
    Opis ściganego: biały z dziubkiem, wada wymowy-syczy.
    Ps. Litości, długo na kawie rozpuszczalnej nie pociągnę."

    :)
    Obserwuj wątek
      • Gość: Ontra Re: zaginal w akcji... IP: *.in-tra.com.pl 06.09.01, 15:18
        hehe, daj znac, czy sie znalazl i w jakim jest stanie, moze ktos to zrobil dla
        okupu?
        • Gość: alfstar Re: zaginal w akcji... IP: 154.11.61.* 06.09.01, 16:54
          prawie jak w Kolumbii ... tylko gorzej, bo cierpi nie tylko rodzina, ale cala
          firma (moze wiec okup bedzie wyzszy ?)
      • caerme Re: zaginal w akcji... 06.09.01, 18:10
        polecam inna metode - mnie nicuje zaladek na druga strone ale dziala [na mnie]
        narzedzia: sitko, dwie szklanki , furma mocnej herbaty.
        Przepis: pol na pol [lepiej wiekszy kubek] herbata granulowana z woda, zaparzyc
        [do 5 min] zlac do szklanki, slodzenie min 2 x wiecej niz normalnie
        efekty uboczne: odruchy zwrotnem [czasem]
        • Gość: ynga Re: zaginal w akcji... IP: *.in-tra.com.pl 07.09.01, 09:08
          caerme napisał(a):

          > polecam inna metode - mnie nicuje zaladek na druga strone ale dziala [na mnie]
          > narzedzia: sitko, dwie szklanki , furma mocnej herbaty.
          > Przepis: pol na pol [lepiej wiekszy kubek] herbata granulowana z woda, zaparzyc
          >
          > [do 5 min] zlac do szklanki, slodzenie min 2 x wiecej niz normalnie
          > efekty uboczne: odruchy zwrotnem [czasem]

          musze sie przyznac, ze zatkalo mnie... hmmm... :)

          w kwestii czajniczka zaginionego wczoraj czekam na odpowiedz od informatora z
          zaprzyjaznionej firmy, wiec wkrotce dam znac, czy juz cos wiadomo w sprawie.
          Mam na dzieje, ze jednak nie torturuja Czajniczka...
          Mogliby go np. polewac wrzatkiem lub podlaczac do pradu! Och!!!
          • Gość: ona Re: zaginal w akcji... IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 07.09.01, 09:18
            on to lubi...
          • caerme Re: zaginal w akcji... 07.09.01, 18:20
            dzien dzis:
            pobudka o 5 - spac poszedlem o 12.30...
            sniadanie: srednia herbata - tyle zeby nie pasc...
            ok.6 30 - przepis jak wyzej
            wliczajac dwie inne herbatki [slabo srednie dla rozgrzewki] okolo 12 i 13...
            bylo latania a na placu wiaterek i 15C a ja w ti szircie wytrzymalem bez
            ziewania do okolo 15.30...
            aha za drugie sniadanie byly rybki z puszki okolo 11...
        • Gość: leniuch Skądś znam ten przepis IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.09.01, 09:17
          caerme napisał(a):

          > polecam inna metode - mnie nicuje zaladek na druga strone ale dziala [na mnie]
          > narzedzia: sitko, dwie szklanki , furma mocnej herbaty.
          > Przepis: pol na pol [lepiej wiekszy kubek] herbata granulowana z woda, zaparzyc
          >
          > [do 5 min] zlac do szklanki, slodzenie min 2 x wiecej niz normalnie
          > efekty uboczne: odruchy zwrotnem [czasem]

          Ale w oryginale robili to pół na pół w słoiku i zagotowywali sprytną grzałką z
          dwu żyletek typu Rawa. Widziałem to we Wrozamecie w roku 1987, a amatorami
          herbatki byli starsi panowie z zakładu karnego, którzy wraz ze studentami ze
          student servisu produkowali kuchenki na eksport do Libii.
          To se ne vrati.
          • Gość: Ira Re: Skądś znam ten przepis IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.09.01, 13:15
            Gość portalu: leniuch napisał(a):


            >
            > Ale w oryginale robili to pół na pół w słoiku i zagotowywali sprytną grzałką z
            > dwu żyletek typu Rawa. Widziałem to we Wrozamecie w roku 1987, a amatorami
            > herbatki byli starsi panowie z zakładu karnego, którzy wraz ze studentami ze
            > student servisu produkowali kuchenki na eksport do Libii.
            > To se ne vrati.

            Ja też chyba z tego żródła miałam informacje . A może cynk. Produkt takiego
            parzenia nazywał się "czaj". Oczywiście z rosyjskiego, ale ten "czaj" znaczył
            więcej niż herbata. Znaczył: bardzo mocna herbata parzona przy
            pomocy "buzały". "Buzała" to właśnie ta grzałka z dwóch żyletek połączonych
            drucikami wetkniętymi do kontaktu. Dorzucę jeszcze jedna ważną informację. Otóż
            moc "buzały" można regulować zmniejszając odpowiednio żyletki, czyli odłamując
            kawałek. Sama widziałam demonstrację. Dwie całe żyletki doporowadzają 250ml wody
            do wrzenia w takim tempie i z taka gwałtownością, że trzeba "z czuciem"
            zmniejszyć ich powierzchnię. Walory smakowe "czaju" rzeczywiście mogą
            niezaprawiony w boju żołądek doprowadzić do niepohamowanej womitacji. W "pudle"
            trudno wybrzydzać, ale w pracy lub w domu znajdzie się zawsze trochę mleka i
            cukru. Znacznie podnoszą one walory smakowe i czynią "czaj" przyjaznym dla
            żołądka. Jeśli ktoś lubi bawarkę. No, to smacznego!
      • Gość: ynga Re: zaginal w akcji... IP: *.in-tra.com.pl 07.09.01, 12:22
        I otoz wiem:
        czajnik zostal odnaleziony! Wyjechal po prosu w delegacje nie uprzedzajac
        nikogo.
        Mam nadzieje, ze zostaly wobec niego wyciagniete surowe konsekwencje!!!
        • Gość: jamo Re: zaginal w akcji... IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 14.09.01, 21:10
          Gdyby przypadkiem byl wakat na stanowisku czajniczka, to prosze dajcie mi znac.
          Mam znajomego (czajniczka), ktorego zwolnili, bo woleli nowszy model (tez
          bezprzewodowy).
      • Gość: Agata Re: zaginal w akcji... IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 10.10.01, 00:13
        Ach, wspomnienia (nostalgia nie jest już taka sama, jak mawiają Anglicy).
        To ogłoszenie przypomniało mi, jak sama kiedyś mało nie rozlepiłam plakatów w
        poszukiwaniu brutalnie odciętego rowera od kaloryfera na uczelni: "Zaginął
        rower. Kolor bordowy. Był w trakcie leczenia. Na znalazcę czeka zrozpaczona
        właścicielka"

        pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka