Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    cholerne wysokie obcasy

      • Gość: dorota Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.csk.pl / *.csk.pl 17.09.02, 20:45
        A ja uwielbiam styl klasyczny, choc czasem wole nieco lzejszy ale nigdy swetr,
        wowczas jakas letnia kiecka i koniecznie wysokie obcasy, kiedys nosilam duzo
        wyzsze ale z czasem jak sie latalo z dziecmi trzeba bylo obnizyc.
        Wysokie obcasy to w czym sie dobrze czuje, ale nie wiem czy jeszcze bym
        potrafila chodzic w takich butach jak kiedys ( TO BYL OBCAS, sama nie wiem jak
        sie w tym nie zabilam)
      • Gość: Halina Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.pzuzycie.com.pl 18.09.02, 13:36
        Jeśli klient będzie kupował prezerwatywy,
        to najbardziej stosownym ubiorem jest co najmniej topless.
      • Gość: boogie Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.swietochlowice.sdi.tpnet.pl 18.09.02, 22:11
        heh
        ty narzekasz na rajtki i garsoneczke to ja ponarzekam na
        gugusiowate garniturki ktore musze nosic. Czuje sie jak
        jakiś nadęty buc w tym gangolu wraz z tym badziewiastym
        yoyo firmowym krawaciku.... aha i te "lakierszuły" :(
        łeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee fuj aha i moje kolezanki musza
        nosic sliczne stylonowe koszulki (fuj do potegi) to tak
        na pocieszenie dla Ciebie :)
        ale z rajtaki to masz racje kapa na maxa
      • Gość: Tana Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.univ.gda.pl 19.09.02, 12:31
        Uff, jak ja się cieszę, że mam, powiedzmy, wolny zawód... Ubieram się tak jak
        mi się podoba i nikt się nie przyczepi. Na zajęcia ze studentami mogę sobie
        założyć aksamitną spódnicę do kostek oraz glany i nikogo to nie obejdzie.
        Właściwie strój stonowany, w nasyconych kolorach szlachetnych kamieni dodanych
        do dużych ilości czerni. Mocne akcenty XIX-wieczne powodują, że wyglądam
        całkiem nobliwie (nie licząc obuwia i biżuterii). Co dla mnie oczywiste, to że
        zawsze muszę podchodzić z szacunkiem do ludzi, z którymi się stykam - i zawsze
        jestem wyprasowana, doprana, uczesana, nie zakładam prześwitujących koronek,
        nie stosuję takiego makijażu, jaki robię na prywatne wyjścia itd.. Mam w szafie
        kilka spokojniejszych, mniej stylizowanych rzeczy i to bym założyła, gdybym
        czuła, że powinnam, ale jakoś nie zdarzyło się od dłuższego czasu. Poza pracą
        noszę zwykle bojówki i byle bluzę, żeby było wygodniej robić zakupy/biegać z
        potomstwem po placach zabaw.

        Nigdy nie mogłabym się przemóc, aby pracować w firmie nakazującej mi zmianę
        stylu (no, wiadomo, nie będę się zarzekać) i tak czytając Wasze posty naprawdę
        bardzo się cieszę, że robię to co robię. Z drugiej strony, znam sporo
        dziewczyn, które lubią garsonki i dobrze się w tym czują (a skoro jeszcze za to
        im płacą...).

        Znam pewną osobę, która na po pracy nosiła się jako gotyk, a w pracy - jak
        korporacyjna sarariwoman. W obu skórach było jej dobrze, tyle, że zdarzało się,
        że dwa razy dziennie musiała przemalowywać paznokcie (z czarnych na pastelowe).
        Chyba to nie jest tylko kwestia stroju, ale tego, czy lubi się naprawdę swoją
        pracę. Czy akceptujemy się takimi, jakimi jesteśmy w ramach systemu, czy
        przeciwnie - czujemy się wepchnięci na siłę za nasze biurko.

        Ale zupełnie inną sprawą są ścisłe regulacje dotyczące stroju, zwłaszcza takie,
        które wykraczają poza elegencję czy kulturę. Rozumiem kolory i wzorki, rozumiem
        pantofle a nie glany, ale tego wysokiego obcasa nie rozumiem. Co ma powyżej
        około 4 cm już powoli acz nieubłaganie rozwala kręgosłup oraz cały układ stawów
        i nie nadaje się na 8-10 godzin pracy.

        Aha, i czy ktoś mi wytłumaczy - czarnych rajstop do pracy się nie nosi, bo
        sexy. No to czemu nosi się bardzo wysokie obcasy (w kilku postach było, że one
        sa fajne, bo działają erotycznie)?!

      • Gość: edit Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.kartel.com.pl / 192.168.2.* 19.09.02, 14:51
        ja nie musze sie ubierac do pracy w jakis okreslony sposob i bardzo sie z tego
        ciesze, poniewaz lubie sie ubierac tak jak danego dnia mam ochote, czyli raz np
        dzinsy a raz garsonke. butow na wysokim obcasie jednak nie nosze, bo mimo ze
        podobaloby sie to facetom to ja bym cierpiala okrutnie, nie kazda kobieta lubi
        chodzic w wysokich obcasach i to chyba jest normalne a do podobania sie facetom
        obcasy nie sa konieczne, co wiem z doswiadczenia:) pozdrawiam wszystkich
        • Gość: Marlena Re: cholerne wysokie obcasy IP: 212.244.173.* 19.09.02, 15:22
          Garsonka czy też "garnitur dmski" - jak najbardziej popieram, cieliste
          rajstopki - no nie bardzo, ale jesli trzeba to można to założyć. Ale obuwie
          przede wszystkim muszą być wygodne. To kobieta powinna decydować czy maja być
          na wysokim obcasie czy też nie.Ona ma się w tym dobrze czuć, a nie podobać się
          facetom w "pracy".
          • Gość: nyorker Re: cholerne wysokie obcasy IP: 216.173.56.* 19.09.02, 20:02
            Gos´c´ portalu: Marlena napisa?(a):
            "Ona ma sie˛ w tym dobrze czuc´, a nie podobac´ sie˛
            > facetom w "pracy".
            czy to znaczy, ze urok kobiet wogole sie facetom nie nalezy? czy tylko w
            pracy? jaki wogole ma sens ta generalnie idiotyczna dyskusja. szczytem
            szczytow jest okreslenie butow na obcasie mianem "idiotycznych". czy byt
            moze byc idiota???
            koiety sa urocze takimi, jakimi sa. sa wspaniale, ale tez nic nie zdarza sie
            bez przyczyny; buty na obcasach tez.
            i jeszcze jedno: ulomnosc umyslu i bycie idiota, czy podlym czlowiekiem
            ("szowinistyczne swinie") nie zalezy chyba od plci
            • Gość: miaukot Re: cholerne wysokie obcasy IP: 157.25.47.* 20.09.02, 09:53
              Otóż, wyobraź sobie, że się nie należy i będzie Ci łatwiej może. Nie żyjemy po
              to, żeby facetom było przyjemnie w życiu. Określanie przez firmy, że kobieta ma
              chodzić w spódnicy (czasem jeszcze o konkretnej długości), rajstopach o
              określonym kolorze i na obcasach o określonej wysokości jest wyłącznie formą
              zniewolenia. Elegancja nie polega na tym, że przyjdę w spódnicy o takiej
              długości, w której moje łydki wyglądają koszmarnie. Nie jest to problem
              wydumany - każdemu w czym innym lepiej. Nie mówiąc już o "profesjonalności"
              łydek jako argumentu. Postuluję: od dziś faceci kuszą klientów kształtem swoich
              łydek, w końcu nam, kobietom, też się może należeć męski urok.
      • marta_i Re: cholerne wysokie obcasy 19.09.02, 23:18
        Gość portalu: dorota napisał(a):

        > Od tygodnia mam nowa prace. najpierw zachwyt, po miesiacach szukania, teraz
        > lekki szok po tych siedmiu dniach. firma zwykla, nastawiona na kontakt z
        > klientem. Na spotkanie z ktorym musze isc w garsonce, cielistych rajstopach,
        > cholernych wysokich obcasach i ze szminka na ustach - blady roz. Co jest do
        > diabla - rozumiem, choc nienawidze, garsonke. Wizerunek itp. lepszy od
        swetra.
        > Ale cieliste rajtki??? Najgorszy rodzaj rajstop w moim zyciu. A obcasy - czy
        > bede gorsza w rozmowach z klientami jesli naloze polbuty??? A tak kiwam sie
        jak
        >
        > pijany pajac na obcasach, ratuje obtarte piety. Czy tylko ja mam pecha do
        > obowiazkowego stroju, czy to norma, a ja nic o zyciu nie wiem??


        A ja muszę powiedzieć, że bardzo lubię baardzo wysokie obcasy. Chadzam w takich
        na codzień i już mi to nie krępuje ruchów - kłusuję w nich po marmurowych
        posadzkach, skaczę co drugi schodek...
        Ciekawe, kiedy zostawię zęby przez gabinetem dyrektora?

        Swoją drogą - buty tak, natomiast cielistym rajstópkom mówimy stanowcze nie.
      • Gość: naat Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.ipartners.pl / 157.25.122.* 20.09.02, 12:19
        z (niektorymi) facetami jest podobnie. Moj pracuje w kancelarii prawniczej,
        wiec codziennie musi miec trzyczesciowy garnitur, krawat i sztywna koszule.
        Wiec jak na Sylwestra mielismy isc do znajomych na cos w rodzaju balu moj K.
        zaprotestowal przed wlozeniem garnituru mowiac ze przeciez nie pojdzie na
        elegancka impreze w ubraniu roboczym... Cos chyba w tym jest
        • Gość: Bart Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.mst.gov.pl 20.09.02, 13:35
          Zawsze mógł założyć smoking, lub frak jak tak bardzo chciałaś, żeby był
          elegancki, a on nie chciał iść w garniturze. Ewentualnie trzeba było iść na bal
          przebierańców:)
          • Gość: iza Re: cholerne wysokie obcasy IP: 62.233.177.* 20.09.02, 13:44
            bzdura z tymi rajstopami-czyjeś łydki mogą nie wyglądać w cielistych rajtkach
            tak dobrze jak w czarnych czy innych...lepiej,żeby dobrze się prezentowac czy
            mieć idiotyczny uniform wg projektu szefa-bezguścia?
            • Gość: jm stroje urzednikow IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 12:55
              jak juz jestesmy przy obowiazujacych strojach, to czy przypadkiem odwiedzajac
              kiedy urzedy panstwowe, zastanowila was dziwna moda urzedowa? troszke jakby z
              demobilu, lekka nutka nostalgii za dawnymi czasami, widoczne kilka lat zuzycia
              (szczegolnie kolnierzyki i krawaty), ale oprocz tego praktyczne pomysly grube
              skarpety, szaliki, az wreszcie lekkie podkreslenie zgrabnej figury z odrobina
              erotyzmu;)
              kazdy z nas musi spedzic w swoim zyciu dluzszy okres w urzedzie np. rejestrujac
              samochod, odbierajac paszport etc. i moze wspolnie uda nam sie dojsc zrodla
              koszmarnych strojow urzednikow.
              • yeni_true Re: stroje urzednikow 30.11.02, 21:55
                Ano właśnie !!!!!
                Dziwne to conajmniej,że w prywatnych firmach wymaga się stroju "oficjalnego",
                nawet motorniczy w tramwaju musi mieć krawat, a na przykład urzad miejski, a
                także marszałkowski to istna rewia dziwacznej mody... Nie jestem za specjalnym
                wbijaniu ludzi w uniformy, ale jakies zasady w pańswtowych urzędach chyba
                powinny obowiązywać ?
                Kiedyś też sporo biegałam służbowo po różnych urzędach i mam garść spostrzeżeń.

                Na przykład w urzędzie marszałkowskim pani naczelnik wydziału (!!!)ok.40-stki
                odziana była następująco (dodam,że pora letnia była): mini spódnica
                w "panterkę" i bluzka z jakiegoś czarnego,połyskliwego materiału, obcisła i z
                duuużym dekoltem. (Wspomnieć należy,że pani naczelnik miala tak z 10 kg
                nadwagi:) A do tego: na szyi chyba ze sześć różnego rodzaju koraliczków
                (podobno tego lata taka moda była), to samo na przegubach,wokół kostki u nogi
                łańcuszek (złoty) włosy w kok z kokardą z lśniącego brokatu i klapki na
                koturnie z paseczkami z błękitnych kwiatuszków....No taki kicz i bezguście, ze
                szczęka opada.
                Nic to myśle, no jeden na 100 zawsze się taki i w urzędzie marszałkowskim
                trafi ...Ale nie !!!! Nie ona jedna..Zaobserwowałam to w palarni czekając na
                wypisanie mi moich papierków...Paliło tam kilka pań urzędniczek...Ludzie !!!
                Poważnie zgroza...Lato, upał jak diabli, a jedna pani urzędniczkaw czarnej
                super-obcisłej sukni z lyckry i dodatkami szyfonu, modnie uszytą: dół skośny i
                falbana z szyfonu, bez rajstop, za to czarne szpileczki, włosy blond, długie
                rozpuszczone i natapirowane, ostry makijaż, jak u wiadomego zawodu
                pań....Jeszcze kilka było ubranych w podobnych stylach: plażowy, albo
                karnawałowo - dyskotekowy...
                Miałam ochotę zaprowadzić tam mojego szefa, zeby się przypatrzył "standardom":))
                Pozdro
                Yeni
      • Gość: Magnolia Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.crowley.pl 21.10.03, 16:15
        Zaraz zaraz..a jakie "rajtki" proponujesz do pastelowej garsonki, np. beżowej?
        Czarne???
        Zasada rajstopowa jest prosta- nigdy ciemniejsze od spódnicy. No chyba że
        wolisz białe, jak dziewczynki do komunii
        Wysoki obcas jest do dyskusji- dla większości facetów 3 cm to wysoki, a taki
        jest najzdrowszy dla nóg, więc nie powinno być problemu.
        • bluebaby Re: cholerne wysokie obcasy 30.05.04, 20:49
          A jak do naszej firmy przyjechała złozyć ofertę współpracy pani dyrektor
          oddziału Deutsche Banku to myślałam, że przysłali kogoś z agencji towarzyskiej
          (jakiejś drogiej).
          Pani dyrektor oddziału w wieku ok. 30-35 lat ubrana była w czarną garsonkę,
          szpilki miała 12 centymetrowe, spódniczka była baaardzo krótka a dekolt pod
          marynarką ledwie zakrywał sutki.

          Nie wygladała mi ta pani na kogoś kogo można "poważnie" odebrać.
          Słyszałam, że ją zwolnili.
          Ciekawe za co ;)
          • Gość: szmerek Re: inne spojrzenie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.06.04, 10:42
            Zaraz, zaraz...uwazam,ze ubiorem wykazujemy swoj stosunek do sytuacji,szacunek
            do osoby, z która sie spotykamy itd. Rzeczywiscie "wysokie obcasy" co to
            znaczy? Tylko w poscie o stewardesach doczytalam sie ile cm. Mam wrazenie,ze
            chodzi po prostu o eleganckie czolenka, szpieczki, czyli cos w czym noga damska
            wyglada ladnie. A czy szpilka ma 3 czy 6 cm... watpie czy szef to bedzie
            mierzyl. A moje inne spojrzenie...gdzies tam sie juz przewinelo- "firma
            nastawiona na klienta" WŁAŚNIE!" to klient ma sie czuc dobrze w obecnosci
            pracownika, bo to temu drugiemu za to placa,czyz nie? Wkurzaja mnie
            rozneglizowane,zle ubrane panie w np.Sadzie, urzedzie, banku, szkole itd, tak
            jak ministrowie w swetrach i szefowie w koszulach w palmy czy szlaczki.I do
            pasji doprowadzaja mnie DZIENNIKARZE na niejednokrotnie bardzo waznych,wielkich
            uroczystosciach, gdzie wszyscy sa elegancko ubrani adekwatnie do sytacji, a
            dziennikarzki w spodniach typu "bojówki", jeansach, rozlazlych swetrach i
            kurtałkach, i nie mowie tu o "techniczmych"- kamerzystach, dzwiekowcach itp,
            ci -to jasne nie moga wykonywac swojej pracy w garniturach.Ale w TV widze
            dziennikarzy jakby nie byli z tej imprezy. I nie ma tlumaczenia,ze sa tam
            kierowani w ostatniej chwili.Takze reporter powinien wygladac jak przyzwoity
            czlowiek w pracy.
            pozdr
      • Gość: Tights Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 03:14
        Mnie bardzo się podobają takie delikatne sandałeczki na szpilce. Na nogach
        cieniutkie rajstopy oczywiście bez wzmocnień na palcach, do tego spódniczka
        przed kolana jakaś bluzeczka i już. Może nie jest najwygodniej więkrzość dnia
        przechodzić w sandałkach na szpilce i to jeszcze w rajstopach gdzie stopa się
        ślizga w sandałku z cieniutkich paseczków. No ale robi niezłe wrażenie.
        • Gość: ola Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.bremultibank.com.pl 18.10.05, 17:45
          > Mnie bardzo się podobają takie delikatne sandałeczki na szpilce. Na nogach
          > cieniutkie rajstopy oczywiście bez wzmocnień na palcach, do tego spódniczka
          > przed kolana jakaś bluzeczka i już. Może nie jest najwygodniej więkrzość dnia
          > przechodzić w sandałkach na szpilce i to jeszcze w rajstopach gdzie stopa się
          > ślizga w sandałku z cieniutkich paseczków. No ale robi niezłe wrażenie.

          Do sandałów NIGDY nie nosimy rajstop ani skarpet!
          To, że produkują rajstopy bez wzmocnień na palcach nie oznacza, że należy je
          nosić do sandałów.
          Tak jak to, że produkują białe skarpetki nie oznacza, że powinniśmy je nosic do
          ciemnego garnituru.
      • Gość: HS A ja to popieram... IP: *.aster.pl 05.09.05, 13:57
        Kiedy przychodzę do pracy, chciałbym widzieć tam profesjonalnie ubranych
        ludzi... Praca to nie miejsce na fanaberie, luz itd. Jakbym miał własną firmę,
        to też bym normy co do ubioru egzekwował...

        Nie mówiąc o tym, że garnitur / garsonka to ładny strój i osobiście lubię tak
        ubrany kobiety... Skąd tyle negatywnych opinii na temat takiego ubioru?
        • Gość: ola Re: A ja to popieram... IP: *.bremultibank.com.pl 18.10.05, 17:42
          Całkowicie się zgadzam z poglądem, że strój pracownika powinien licować z
          powagą firmy.
          Chyba nie wszyscy mają świadomość, że "kod ubraniowy" obowiązujący w firmach
          jest po prostu formalnym zobowiązaniem pracowników do stosowania podstawowych
          zasad elegancji. Szkoda, że nie wszyscy je znają.
          Osobiście nigdy nie wyszłabym rano z domu w ciemnych rajstopach - czułabym sie
          po prostu niestosownie ubrana - prawie jak w sukni wieczorowej.
          Zaś co do wysokich obcasów - kanonem elegancji są 5-7 centymetrowe "słupki". Są
          one wygodne, a jesli dodatkowo kupi się buty z paskiem w kostce lub sznurowane,
          to można nawet w nich biegać. Poważnie. Z drugiej strony panie związane
          gorsetem biurowego kanonu czasem pozwalają sobie zaakcentować swój styl
          zakładając np. do bardzo grzecznej garsonki/spodnium właśnie szpilek.
          Osobiście mam wrażenie, że panie narzekające na dyskomfort związany z noszeniem
          wysokich obcasów po prostu nie umieją w nich chodzić. A to taka sama kobieca
          urocza umiejętność jak robienie makijażu, układania fryzury itd.
          Paniom narzekającym na odciski i ból stóp polecam buty z dobrej gatunkowo skóry.
          Mnie samej ze względów zawodowych zdarza się tkwić w szpilkach po 13-14 godzin
          i nigdy nie bolą mnie stopy.
          • Gość: HS Re: A ja to popieram... IP: *.aster.pl 21.10.05, 14:29
            > Całkowicie się zgadzam z poglądem, że strój pracownika powinien licować z
            > powagą firmy.
            > Chyba nie wszyscy mają świadomość, że "kod ubraniowy" obowiązujący w firmach
            > jest po prostu formalnym zobowiązaniem pracowników do stosowania podstawowych
            > zasad elegancji. Szkoda, że nie wszyscy je znają.

            Ano właśnie...

            Czy naprawdę to takie trudne do zaakceptowania, że w pewnych okolicznościach,
            miejscach, należy odpowiednio wyglądać? Ja nie wyobrażam sobie, że przychodzę
            do pracy ubrany tak, jak np. na spotkanie towarzyskie ze znajomymi... Dla mnie
            to byłby brak szacunku wobec pracodawcy.
      • Gość: J Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.cable.mindspring.com 21.10.05, 10:52
        C'est la vie. Ja pracuje w ksiegwosci w stanach i mimo tego, ze klientow nie
        widuje (chyba, ze na korytarzu jak sie przejde po kawe) to i tak wszyscy maja
        obowiazek chodzic w garniturach (na spotkania trzeba zakladac marynarki) lub
        garsonkach. Obcasow nikt nie normuje wiek mozna chodzic w jakichkolwiek butach
        pasujacych do garsonki (adidasy niestety nie wchodza w gre ;).
        • Gość: ja Re: cholerne wysokie obcasy IP: *.it-net.pl 23.10.05, 13:03
          dobrze ze ja mam fartuch a co pod nim to nikogo nie obchodzi... byle wystające buty [drewniaki] były czyste :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka