Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy?

    IP: *.vx.pl / *.vx.pl 27.04.05, 23:05
    Opowiedzcie! Muszę odreagować po wstrząsach!!!
    Obserwuj wątek
      • Gość: zniesmaczony Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.vx.pl / *.vx.pl 27.04.05, 23:15
        Może jeszcze tylko dodam, że nasz jest wyjątkowy. Przewrotny donosiciel, prawa
        ręka szefa, a wlasciwie wg zachowania stara się na nim wzorować, a szczególnie
        przejmuje te najgorsze cechy. Jak mozna komuś podkładac kłody i komplikować
        pracę??? Macie też u siebie taką wesz?
        • Gość: kika123 Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.05, 12:30
          Oj! Kochany! W kazdej firmie ktos taki sie znajdzie.
          U mnie jest tez kumpel szefa, chodzi i podsluchuje całymi dniami, kabluje na
          wszystko (poczynajac od o ktorej sie przychodzi, gdzie dzwoni, jakie sie ma
          problemy, co się robiło, i ile kaw się wypiło, i o której sie firmę
          opuściło...) nic nie umknie jego czujnemu oku.
          Co najśmieszniejsze jest święcie przekonany, ze wie WSZTSKO i NA KAZDY TEMAT.
          Jego rady przyprawiają mnie o mdłości, kiedyś próbowałam czasem mu wyjaśnic ze
          się myli, a teraz z uśmiechem potakuję. I sam się podkłada... Cokolwiek nasz
          szef od niego chce, on juz z uśmiechem na ustach biegnie i szybciutko załatwia.
          I chwali sie tym wszem i wobec, jaki to on genialny. Nie zaprzeczamy, tylko
          dajemy mu popuścić wodze fantazji. Przytakując oczywiscie z usmiechem. Po czym
          jak już z czymś się wygłupi, szefowi daje się konkretnie dane (plany,
          startegie), odbiegające od tych co geniusz wymyślił.
          Jakby szef nie zrozumiał, to należy dopuścić zeby firma poniosła spektakularną
          stratę, spowodowaną jego działaniami, po czym wyskoczyć z planem awaryjnym.

          Współczuję i pozdrawiam.

          PS Swoją drogą nigdy tego zjawiska nie zrozumiem.
          • Gość: ZNIESMACZONY Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.vx.pl / *.vx.pl 28.04.05, 20:55
            Dzięki za slowa otuchy. Możemy sie połaczyć w bólu i udręce pracując z takimi
            typami. Nasz wazeliniarz chcąc jeszcze podnieść swoje notowania u szefa węszy
            po działach i stara sie dopatrzyć ewntualny błąd jaki mógłby być tematem do
            zabłyszczenia w oczach głównego dowodzącego. Dodam tylko, że na pracy innych
            działów średnio się zna i wywołuje swoimi donosami niepotrzebne nerwy i
            zamieszanie. A główny dowodzący niechetnie przyznaje się, że to zamieszanie
            tudzież aferę wywołał i znów jesteśmy do niczego. CZASAMI JUŻ WYMIOTOWAĆ SIĘ
            CHCE NA TAKICH WSPÓŁPRACOWNIKÓW! Ja też nie rozumiem tego zjawiska! Kiedyś
            tego wazeliniarza opiszę w studium przypadku. Pozdrawiam cieplutko.
        • yahoo78 Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 16.05.05, 17:05
          Owszem. Miałem kiedyś w pracy gościa, który strasznie się próbował wybić błyskotliwymi tekstami wobec przełożonych, chwaląc kierunek i decyzje kierownictwa. Ale co ciekawe - firma składała się z szefów, którzy zupełnie sobie z tego nic nie robili. Facet odszedł z firmy, wyrzucony za niekompetencje.
      • Gość: al Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.05, 23:49
        U nas jest jedna laska co chyba do kibla chodzi z dyr., bo nigdy go nie
        odstepuje i ciagle smaruje wazelinką.
      • Gość: ratt_40 Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.05, 13:41
        Kochani,
        wszędzie są jakieś dupowkręty. Pracuję w fiemce 10 osobowej i nawet w tak małym
        gronie znajdzie się ze dwie wszy, żeby nie powiedzieć k..wy. Na coś takiego nic
        nie poradzicie. Ktoś taki ma to chyba w genach.
        Zniesmaczony, jako odreagowanie polecam czytanie Szwejka. Tam jest odpowiedź na
        KAŻDE pytanie. Trzeba czytać powoli, pewne fragmenty po kilka razy,
        smakować ... . Hasek był geniuszem. Ja osobiście przeczytałem Szwejak chyba ze
        6-7 razy. Za każdym razem znajduję tam coś, co mogę przypasować do sytuacji w
        życiu. Pozwala mi to odreagować i nabrać dystansu do bagna w jakim muszę
        przebywać.
      • Gość: amadeus Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: 217.153.156.* 01.05.05, 20:27
        U mnie byla taka jedna w liceum. Potem z kolegami chodzilismy do dyrektora
        tlumaczyc sie, ze w swoim gronie powiedzielismy na jakas kolezanka "niezla
        dupa" itp... A dyrektor tez byl kretynem ze sluchal tych wszystkich glupot...
        To jest w psychice takich ofiar losu, wydaje mi sie...

        Pozdrawiam i wspolczuje
      • Gość: hre hre Tak, ma ksywkę: Mamut IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.05, 13:08
        hehehe
      • Gość: mua Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.toya.net.pl 17.05.05, 14:18
        dajcie spokój. U mnie jest (a właściwie była bo już tam nie pracuję :])
        wazeliniarka, wszędobylska, wszystko słyszy i się skrada - normalnie komando.
        Potem wszystko do szefa raportuje. Skapowaliśmy się w biurze, co ona robi i
        wszyscy zaczęli ją traktować jak powietrze. To szefunio się wku**** i co
        zrobił? podzielił nasz zespół i zwerbował 2 inne osoby, co do których reszta
        nie miała podejrzeń i prawdziwe KGB się zrobiło w robocie. Ehhh niedobrze mi :|
        • Gość: magda Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: 157.25.31.* 17.05.05, 19:30
          ja pracuję w dużej firmie na umowę zlecenie (już prawie rok), mam kolegę, który
          został przyjęty na tych samych warunkach, ma on jedną zasadę, która w końcu
          doprowadzi go na szczyty kariery: nie rozmawia z osobami niezatrudnionymi na
          stałe, a pracownikom na umowie o pracę przynosi pączki, ciasteczka, kanapki, na
          wszelki wypadek też do niego nie chodzimy, bo można się poślizgnąć :)
      • agnick Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 20.05.05, 11:40
        No więc i u nas jest taka jedna. Lata za szefem jak nakręcona. Panie szefie to,
        panie szefie tamto, panie szefie niech pan tego nie robi - zrobię sama jutro.
        Blllllleeee. Cały czas szybko chodzi z 'papiórem' w ręce. Takie szybie
        chodzienie sprawia wrażenie, że ciągle jest zalatana i zapracowana. Prawie
        zadyszki dostaje - bo ona ma tyle pracy. Odbiera telefon - i się tłumaczy, że
        nie zdąży tego lub owego zrobić, bo sama jest w pracy. Szczegół, że wszyscy są
        dookoła i to słyszą. Ehhhh ta praca - urlop w niej najfajnieszy :-) I Wypłata!

        Pozdrawiam
        Agnik
      • Gość: Arth Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.05, 21:52
        Jak czytam te wszystkie opisy serce we mnie rośnie. Czyżbym żył w bajce? W
        firmie, w której pracuję nie ma takich ludzi. Pamiętam, że byli ale zostali
        wywaleni w pierwszej kolejności. Słusznie zresztą :)
        • a11b12 Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 29.05.05, 19:46
          > Jak czytam te wszystkie opisy serce we mnie rośnie. Czyżbym żył w bajce?
          Acha , ty jesteś szefem.
          > W firmie, w której pracuję nie ma takich ludzi.
          No i tobie nikt nie wazelinuje, a to ci problem.
          > Pamiętam, że byli ale zostaliwywaleni w pierwszej kolejności.
          Po prostu pomyłkowo wyrzuciłeś nie tych co trzeba ? To faktycznie byli słabi w
          swojej robocie. Za słabo wazelinowali. Nie chciało im się, to się doigrali.
          > Słusznie zresztą :)
          No i kto teraz będzie robił atmosferę ?

          • Gość: Arth Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 21:48
            >Acha , ty jesteś szefem.
            Niezupełnie ;)

            >> W firmie, w której pracuję nie ma takich ludzi.
            >No i tobie nikt nie wazelinuje, a to ci problem.
            Nie wazelinuje, rzeczywiście, ale to raczej nie problem.

            >> Pamiętam, że byli ale zostaliwywaleni w pierwszej kolejności.
            >Po prostu pomyłkowo wyrzuciłeś nie tych co trzeba ? To faktycznie byli słabi w
            >swojej robocie. Za słabo wazelinowali. Nie chciało im się, to się doigrali.
            Nikogo nie wywaliłem.

            PS.
            Świetny komentarz, na prawdę sposób wnioskowania mnie powalił. Czysta Dilbertoza :)
      • mangold Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 28.05.05, 11:33
        Tak się złożyło, że moja firma wynajmowała kiedyś parę metrów w sklepie innej
        firmy. Wazeliniarz- Daryl- pracował własnie w tej drugiej firmie, nie był więc
        podwładnym mojego szefa, ale uwielbiał włazić mu bardzo głęboko..... Pewnego
        miesiąca przed świętami zapowiedziano tzw. "niedzielę handlową". Mój szef
        stwierdził jednak, że u nas raczej ruchu nie będzie, więc nie kazał mi
        przychodzić do roboty. Daryl dostał białej gorączki, bo on musiał się
        pojawić...Nadmieniam, że zarabiał dwa razy mniej ode mnie, co było przyczyną
        jego nieustannego ględzenia o kasie ( przede wszystkim mojej..hehe).W
        poniedziałek po "handlowej niedzieli" kiedy pojawiliśmy się w sklepie razem z
        moim szefem, Daryl odrazu zaczął opowiadać jaki to miał słaby wczoraj ruch, ale
        za to naszą firmę szturmowały dziesiątki klientów, którzy zawiedzeni odchodzili
        z kwitkiem... Sądz, że jednak kłamał...Przerażony, że mój szef mu uwierzy i bedę
        musiał zaliczyć nastepna niedzielę handlową zacząłem machać mu za plecami szefa,
        żeby się zamknął, ale to nieskutkowało...Wtedy postukałem się palcem w głowę,
        żeby pokazać Darylowi co o nim sądzę... A wtedy wściekły Daryl rozdarł się na
        cały głos: _ I co sie pukasz jak twój szef nie patrzy !!!! Przecież prawde
        mówię, musisz przestać olewać klientów !!!! Mój szef spojrzał na mnie dziwnie i
        wyszedł, a ja cały tydzień z Darylem nie gadałem... Co do olewania klientów to
        miał rację, ale czy musiał wyjeżdżać z tym akurat przy szefie ??/

        Minęło kilka miesięcy i firma Daryla się rozpadła....Siedzę sobie teraz z miłymi
        dziewczynami ( znowu wynajmujemy powierzchnię w sklepie) i jest fajnie..A Daryl
        ?? Jakiś czas był na zasiłku ale już pracuje... Mój szef go zatrudnił, buahahaha
        ....na szczęscie w swojej drugiej firmie więc Daryla widuję rzadko....Moi kumple
        uwielbiali słuchać przy piwie opowieści o Darylu...Wy w życiu nie poznacie tak
        skomplikowanej osobowości...heh... może kiedyś jeszcze napisze tu o numerach
        Daryla, ale to nie dzisiaj, bo już mnie trzęsie na samą myśl o nmi... :-)))
        • Gość: gk Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.05, 16:37
          ja miałam przerąbane, w firmie moja szefowa zatrudniała dwie siostry,brata,
          koleżanki swoje, koleżanki sióstr, to był koniec świata dla mnie, ale
          naszczęście jestem juz na emeryturze.
          • a11b12 Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 30.05.05, 17:48
            > naszczęście jestem juz na emeryturze.
            To faktycznie ma pan szczęśćie.
            Ja pracowałam w takiej rodzinnej firmie. I nie mam tego szczęścia. Od dawna
            jestem bezrobotna.
            • Gość: Prezesik Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.chello.pl 31.05.05, 00:38
              Ja miałem sekretarkę. Wazeliniarkę? Półtora roku przygód erotycznych. Liczyła
              chyba na coś więcej bo potem sama dała dyla.
          • Gość: ranyboskie Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.pl 22.09.05, 13:45
            o żesz...ja mam tak samo: maż córka zięć syn synowa...znajomi...ooooooooo
        • Gość: zsm Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.vx.pl / *.vx.pl 31.05.05, 18:52
          Opowiedz jeszcze o Daryl'u... Ja mam w pracy wazeliniarkę - wiedźmę z
          wymalowanymi czerwonymi ustami i do niedawna z folklorystycznym warkoczem?!
          Samo spojrzenie na jej umizgi i dupowkręctwo w stosunku do dyrekcji wywołuje u
          mnie niezdrowe sensacje żołądkowe i nieodpartą chęć zwymiotowania! Nie wiem
          skąd biorą się takie paskudztwa wśród współpracowników. Ostatni cytat: "Jutro
          wszystko powiem Pani Dyrektor!!!". Pozostaje tylko życzyć szerokiej drogi do
          gabinetu. Bleeeeee...
          • Gość: zsm Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.vx.pl / *.vx.pl 31.05.05, 19:07
            Z samych nerwów wysłałem dwa razy tą samą opowieść. Do czego może doprowadzić
            faceta jedno wredne babsko w pracy!!! Opowiadajcie o znanych sobie wazelinkach -
            wymieńmy doswiadczenia na temat tych skomplkowanych i drażniących osobowości!
          • mangold O Darylu to można by całą książkę napisać.. 04.06.05, 11:33
            Naprawdę....tak siedzę sobie teraz bez niego i wspominam..hehe... Daryl nie
            tylko szefom ( swojemu i mojemu) w t.ł.k właził.... Najgorszy wazeliniarz był z
            niego w stosunku do klientów...tfuj...Przez pare lat poznałem troche zwyczaje
            klientów i wiem, że nie lubia gdy sprzedawca jest nachalny...Daryl nigdu tego
            nie zrozumiał... Gdy klient wchodził, Darylek łączył dłonie, tak jakby je
            zacierał i przechodził na dziwną polszczyznę typu-Ą,,-Ę... Pracował w klepie
            płytowym i jeżeli klient poprosił np. o puszczenie najnowszej płyty Korn'a,
            Daryl puszczał prawie całą dyskografię plus parę zespołów kornopodobnych... co
            drugi klient wymiękał juz przy trzeciej płycie i uciekał... pamiętam jak kiedyś
            młoda dziewczyna poprosiła o puste pudełko na CD..jedno......hehe Spróbuję tu
            dosłownie zacytować Daryla:-Jakie ?? Cienkie , grube ?? Przeźroczyste czy
            czarne??. A może kolorowe?? Mamy niebieskie, czerwone, pomarańczowe... a zresztą
            co bede pani mówił.... i wysypał wszystkie na ladę....dziewczyna spojrzała,
            zaśmiała się i wyszła, a Daryl cały dzień jęczał jaka była nieuprzejma, on jej
            serce na dłoni , a ta nic nie kupiła... Jeżeli jakiś klient kupił towaru za
            200-300 zł. to dla Daryla była pełnia szczęścia, całodniowy orgazm i wspominanie
            klienta przez następny miesiąc.. a nie daj Bóg, przyszedł taki po miesiącu, a
            został przez Daryla zapamiętany...szał pał wciskanie na siłe..hehe..a potem
            zdziwienie: ja mu serce na dłoni , a on tylko dwie kupił.... :-))
            Przyszli kiedyś na sklep niemieccy metale i łamaną polszczyzną poprosili o
            jakieś heavymetalowe nowości.. ja znam gusta Niemców, oni tylko jakiś power
            metal uznają( smoki, miecze, księżniczki..hehe)... a Daryl puścił im najnowszego
            Mayhema..hehe..szatańska muza i wokal z najgłębszych trzewi piekieł ( osobiście
            szczerze polecam !!).. Musielibyście widzieć ich miny..hehe.. usłyszałem tylko :
            szajse ( albo coś w tym stylu) i wyszli...heheh.. Daryl był mocno zdziwiony, bo
            on raczej nie rozróżniał rodzajów muzy..Płyty w sklepie dzielił na dwa rodzaje:
            starocie i nowości..A nowości to ( jak mówił priorytet) i należy je szybko
            sprzedac, a ludzie, którzy ich nie chcą nie znają się na muzie.. hehe..

            Daryl z języków znał tylko polski.... przyszedł do nas kiedyś Anglik i zapytał
            Daryla: Do you speak english ?? Daryl miał nadzieję, że zapyta potem o jakiś
            zespół, to zrozumie, i odpowiedział : Yeah !! z uśmiechem na ustach.. i wtedy
            się zaczęło..Anglik nie szukał konkretnego zespołu, tylko jakiegoś rodzaju
            muzyki i próbował to Darylowi wytłumaczyć.. Daryl na każde zdanie coraz mniej
            pewnie mówił: Yeah ! a po minucie spuścił głowę i udawał, że czegoś szuka, a
            potem wogóle przestał zauważać Anglika... A ten gadał i gadał ( hehe jak dziad
            do obrazu). Daryl nagle odwrócił się i zaczął obsługiwac innego klienta... i na
            tym skończyła się konwersacja w english...Cudzoziemiec wyszedł, a Daryl mógł
            obetrzeć pot z czoła.... Po 10 minutach Anglik nagle wrócił : Excuse me!...
            Daryl nie patrząc mu nawet w oczy odwrócił się i zaczął ścierac kurze...
        • Gość: zsm Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.vx.pl / *.vx.pl 31.05.05, 18:56
          Opowiedz jeszcze o Daryl'u... Ja mam w pracy wazeliniarkę - wiedźmę z
          wymalowanymi czerwonymi ustami i do niedawna z folklorystycznym warkoczem?!
          Samo spojrzenie na jej umizgi i dupowkręctwo w stosunku do dyrekcji wywołuje u
          mnie niezdrowe sensacje żołądkowe i nieodpartą chęć zwymiotowania! Nie wiem
          skąd biorą się takie paskudztwa wśród współpracowników. Ostatni cytat: "Jutro
          wszystko powiem Dyrekcji!!!". Pozostaje tylko życzyć szerokiej drogi do
          gabinetu. Bleeeeee...
          • sea_dog Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 03.06.05, 11:02
            Pracuję w małej, ale prężnej firmie - garstka osób. Była tam też córka prezesa,
            ale sprowadziła kumpla i założyli sobie własną firmę (teraz są dwie firmy pod
            jednym adresem). No i się ZACZĘŁO.

            Koleś (ten co przyszedł) niby sympatyczny, ciuchutki, buch w mankiecik, te
            sprawy. Poza tym tytan pracy; wątpię, aby wychodził do domu. Raczej spał pod
            biurkiem opierając umęczone czoło o laptopa i wyjadając resztki z lodówki. Moja
            firma zaczęła realizację dużego projektu. Kolo dostał szału. Najpierw przyłaził
            do mnie i zwracał mi uwagę, że coś powinno być tak i tak, bo on się na tym
            lepiej zna. Rozumiecie? Dwie oddzielne firmy, dwa pola działalności, w gruncie
            rzeczy, mogłabym mu nawet nie mówić dzień dobry. I nie było to na zasadzie
            sugestii (dobra rada zawsze w cenie) ale krytyka połączona z nakazem zmian. W
            pierwszej chwili, myślałam, że może wstając spod tego biurka stuknął się w
            głowę i mu zaszkodziło. Po którymś razie, jak już się zagotowałam, kazałam mu
            się odchrzanić. Wiecie co zrobił ten dupek? Polazł do prezesa (tatusia swojej
            wspólniczki) i zaczął przedstawiać mu swoją wizję dotyczącą mojej pracy!!!
            K.....wa! Układ z szefem mam mało szefoski, więc w kilku oględnych słowach
            wytłumaczyłam mu, gdzie mam rady pana X i tez jego samego. Kolesia to tylko
            rozsierdziło (to jeden z tych, który nigdy się nie myli) i zaczęła się wojna
            podjazdowa. Po którejś akcji głośno i wyrażnie zaczełam mówić, gdzie mam jego
            pseudokompetencje, wytknęłam mu parę błędów i pogadałam z szefem. Nastał
            niejaki spokój. Głównie dlatego, że projekt się skońćzył, i koleś nie ma się do
            czego przypieprzyć. Ostatnio zaczęliśmy nawet rozmawiać o pogodzie. Wiem już
            jednak, zaczął dawać czadu moim koleżankom z pracy i czepia się działek, o
            których kompletnie nie ma pojęcia. Plan mamy taki, że jeśli się zaktywizuje w
            najbliższym czasie, to wyprowadzę go na korytarz i po prostu każę mu się
            odp.... Nie wiem, jak to się skończy, ale to dilbertoza w najczystszej postaci.
      • agata781 Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 09.06.05, 19:21
        pracuję już w jednej firmie (co prawda tylko na ćwierć etatu)ale tam jest
        ok.Ale od niedawna jestem na na okresie próbnym w innej.I niech ich wszystkich
        szlag trafi jak najszybciej!!!!!!!Jestem tam dopiero 3 tygodnie a już któryś z
        kolesiów tak pozazdrościł nocnej zmianie że jest świeży towar u nich że juz nie
        mam nocnych zmian.Co gorsza nawet popołudniówek!!!Przychodzę tylko i wyłącznie
        na 7 rano i mam do czynienia z najwredniejszą ostacią zakładu czyli
        z ....KADROWĄ!!To dopiero żmija w czystej postaci!Pytałam sie nawet chłopaków
        czy to dlatego jest taka wredna że jej własny chłop w nocy niedogodził(!)ale
        oni powiedzieli że w takim razie to ona jeszcze nigdy w życiu(jest rok przed
        emeryturą)nie zaznała przyjemnósci w seksie:)))
        • Gość: monika31 Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.vx.pl / *.vx.pl 11.06.05, 19:03
          Pociesze Cię, nasza kadrowa tez jest postacią wybitnie wredną. Nawet ostatnio
          przekonaliśmy się jaka z niej wiedźma. Uwielbia wyładowywac sie na innych i nie
          szczędzi przy tym złośliwości. Wymiotować się chce na takich ludzi. Oczywiście
          wazelinuje przy tym swojemu guru, czyli dyrekcji. Precz wazeliniarzom!
          • agata781 Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 14.06.05, 19:29
            Che che che z moją kadrową nie jest tak źle ona się boi szefa jak diabeł
            święconej wody!Tylko że jak ją zgarnie na dywanik to ona później nas gnoi:(
      • mmmal Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 22.06.05, 12:56
        Wazeliniarza? Nie.
        Jest za to dwóch dupowlazów (sorry, to takie voolgarne imie własne;))
        Zapewniam, że i jeden by wystarczył. Tych dwoje jest zupełnie do siebie
        niepodobnych, stosują rozmaite strategie, uzupełniając się znakomicie i
        prześcigajac w pomysłach.
        Na szczęście brązowe języki pokazują rzadko ;)
      • jaion.x Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 25.06.05, 21:36
        A bo to jednego?
      • Gość: Lola Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 22:19
        U nas jest jeden koleś. esteśmy dość dużą irmą inansową, a koleś pierwsze kroki
        swej kariery stawiał na staci benzynowej (swoją drogą - kto go przyjął do nas?).
        W każdym razie gorszego dupowłaza nie ma hyba na świecie. No i oczywiście wie
        szystko najlepiej. Np. opowiada, jak to był zatrudniony jako informatyk, a... ma
        problemy z ustawieniem podpisu w outlooku czy tez podstawami htmla. Jak sie
        wypaplał, jako 'informatyk' wklepywał dane w wordzie. Co nie przeszkadzało mu
        zadzierać nosa jak tylko do nas przyszedł zaczął nas pouczać informatcznie. Pech
        chciał, że ja jestem po infie, w dodatku kobieta, więc trochę ambicja go
        zabolała, gdy wyśmiałam jego pomysł kupna 'zajebistego kompika' (używanego) za
        trójkę ;)))) i inne prawdy objawione (np że kopiowac pliki można tylko na jeden
        sposób;))))))))))
        Poza tym łazi do szefowej i na wszystkich kabluje, biedak nie wie, że szefowa go
        nie trawi.
        Generalnie do wszystkich się dpie--ala, na niczym się nie zna (jest przeciwnego
        zdania, oczywiście). Dzisiaj wnie wku...ł sakramencko: w zastępstwie koleżanki
        SAM ułożył nam grafik. A dzisiaj do mnie dzwoni i się pyta, jakim prawem ja mam
        pięć dni wolnego pod rząd ;)))))))))
        Sorki za popłynięcie, ale ZAGOTOWAŁ MNIE DZISIA STRASZNIE - nie umiem tego teraz
        opisać, ale kolo idealnie pasuje do definicji: DUPEK
        • Gość: lola Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 22:21
          sorki za literówki, mam klawiaturę zalaną herbatą ;))
          • ami.123 Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 29.06.05, 16:08
            A i owszem. I to nie jednego.
            • goldenwomen Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 02.07.05, 19:42
              a u mnie w pracy sa jeszcze bluszcze i dupolizacze :-)
              • juniodj Re: Czy macie jakiegoś wazeliniarza w pracy? 23.09.05, 15:39
                Eeee u nas wszyscy w jakiś tam sposób "umizgują się" do Prezzia jedni
                finezyjnie inni w toporny sposób, całe szczęście nikt (chyba) nie kabluje i
                raczej trzymamy się razem. Nawet mamy takie powiedzonko - Dzień bez wazelinki
                dniem straconym :)
                • goldenwomen u mnie kablują i to ostro :( 29.11.05, 18:54
                  Prezes to uwielbia :) bo jest intrygantem
      • veritas wazeliniarz w pracy 23.09.05, 23:07
        Ależ tak.

        Mały przyklad: pracuję w dość międzynarodowym srodowisku, gdzie używa się
        roboczo różnych języków. Zaczynamy projekt, szef zgodnie z obietnicą przesyła
        posiadane przez siebie materiały na dany temat na dobry początek. Kolega
        oczywiście pisze mailem (kopię dostałam) 'dzięki Eric za te dane, są bardzo
        pomocne'.

        Problem w tym, że materiały są w języku, ktorym kolega akurat nie włada :)
        ------------------------------
        Kiedy gasną stosy, robi się jaśniej.
        • Gość: liza Re: wazeliniarz w pracy IP: *.vx.pl / *.vx.pl 24.09.05, 21:46
          He, he! Dobre :)
          • Gość: MR Re: wazeliniarz w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 17:46
            Pan Dariusz L. - menda jedna, liże tyłek szefostwu i obrabia tyłki "kolegom" z
            pracy. Urzędas z Nakła.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka