Gość: Przemek
IP: *.softomasz.pl
24.07.02, 16:20
Witam serdecznie Wszystkich.
Przeczytalem wszystkie watki na temat Work and Travel, ktore pojawily sie w
Gazecie Wyborczej jak i na gazeta.pl i pozwole sobie dodac moja opinie na ten
temat. Pragne na wstepie zaznaczych, iz sam takze 2 razy uczestniczylem w tym
programie i wiem duzo wiecej o tym programie niz kazdy z wypowiadajacych sie
uczestnikow.
1. Po pierwsze program Work and Travel nie jest programem dla wszystkich!!!
Jest to smutna prawda, ale tak jest. Organizacje w Polsce odpowiadaja (taka
jest ich rola i jezeli tego nie robia to lamia umowy agencyjne z
amerykanskimi firmami) za dobranie odpowiednich kandydatow. Musza to byc
osoby odpowiedzialne, odporne psychicznie na stres (spowodowany szokiem
kulturowym, nieprzewidzianym rozwojem wypadkow, bo nie nigdy nie da sie
wszystkiego przewidziec) i dlatego jest to program skierowany wylacznie do
studentow studiow stacjonarnych (dziennych i zaocznych).
2. Program Work and Travel nie jest programem pt. zbieranie truskawek w
Niemczech (ktos slusznie zauwazyl, ze lepiej mozna zarobic w Niemczech a ni
poczatkowy wklad finansowy jest znacznie mniejszy). Jest to program wymiany
kulturowej, wpisany w Departamencie Stanu (ktory to stworzyl ten program)
jako Work Experience, gdzie glownym celem podejmowanej przez studenta pracy
jest pokrycie wysokich (z polskiego punktu odniesienia) kosztow poczatkowych.
Glownym celem tego programu jest DOSWIADCZENIE I NAUKA (SZKOLENIE) JEZYKA a
nie zarobienie duzej ilosci pieniedzy (choc sa osoby, ktore zarabialy po 4000
USD i wiecej). Jezeli ktos traktuje program Work and Travel jako sposob na
latwe zarobienie duzej ilosci pieniedzy to sie bardzo rozczaruje (co slychac
w wypowiedziach niektorych uczestnikow). Stany Zjednoczone nie sa dream
landem, gdzie dolary leza na ulicach (wiem, ze to banal, ale chyba warto to
powtorzyc) a praca sama przychodzi i pyta czy jestes zainteresowany. Jest to
najbardziej liberalna gospodarka na swiecie z calym dorobkiem inwentaza.
Mozliwosci sa ogromne ale i zasady gry sa trudne.
3. Dlaczego piszemy tylko o studentach oszukanych przez pracodawcow. Dlaczego
zaden student nie pochwalil sie tym, ze zostal deportowany za picie i
prowadzenie samochodu, ze zostal wyrzucony z pracy za pobicie
pracodawcy/przelozonego lub za molestowanie seksualne. Dlaczego uzalamy sie
nad "biednymi" ktorzy sa wyrzucami z pracy a nikt nie napisze (dlaczego zaden
student nie pochwali sie tym) ze Polscy studenci sa najgorszymi uczestnikami
tych programow w skali swiata. Wiem doskonale, ze 40% studentow w ogole nie
dociera do pracodawcy z ktorym maja podpisane umowy o prace, bo... znalezli
cos "fajniejszego" w miedzyczasie i olali sobie tego pracodawce, ktory na
nich czeka (bardzo czesto dezorganizujac prace firmy). Mysle, ze warto
powtorzyc to (i moge to udowodnic): 40% Polskich studentow nie wywiazuje sie
z kontraktow z amerykanskimi pracodawcami, ktore podpisuje jeszcze w
Polsce!!! Czy to jest OK?
4. Na kadym biurze posredniczacym w W&T w Polsce spoczywa ogromna
odpowiedzialnosc. Nie dopuszczalne jest oszukiwanie uczestnikow poprzez
praktyki typu kserowanie ofert pracy lub wysylanie studentow do USA bez
waznej oferty pracy (a tlumaczenie firm, ze byla to "oferta" a nie "umowa"
jest smieszne i zakrawa na kryminal). Nikt nie moze wyjechac z Polski bez
waznej oferty pracy na terenie USA (w rozumieniu umowy o prace na czas
wakacji).
5. WSPANIALI UCZESTNICY PROGRAMU WORK AND TRAVEL. Prosze zadzwonic do
Ambasady USA i zapytac ilu preudostudentow (z podrobionymi zaswiadczeniami,
legitymacjami i indeksami) zostalo wylapanych w tym roku. Dane o uczciwosci
mlodych ludzi sa oszalamiajace.
Nim zaczniemy budowac szubienice dla organizacji posredniczacych w programach
Work and Travel w Polsce, moze warto zadac sobie pytanie dlaczego takie
problemy maja glownie Polscy studenci (a stanowia oni zaledwie 8% calego
programu).
Serdecznie pozdrawiam.