Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Na rozdrożu

    IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.02, 09:49
    Witam.
    Mój problem jest taki: obserwując z perspektywy czasu swoje paroletnie życie
    zawodowe stwierdziłem, że ostatnio cofam się w rozwoju.
    Parę słów o sobie: wykształcenie - mgr ekonomii, studia podyplomowe -
    internet w biznesie, doświadczenie- 6 lat pracy głównie IT - od
    sprzedawcy/serwisanta do informatyka "zakładowego", w między czasie praca
    która łączyła różne zagadnienia - informatyka, sprzedaż, finanse itp. Pech
    chciał, że pracuje (i pracowałem) w nieciekawym regionie - kilkakrotna
    zmiana pracodawcy związana głównie z upadkiem firm. Zero szkoleń (pomijam
    kurs administratora Novella bo to było dawno i za własną kasę).
    Pewnie się dziwicie, skoro kończyłem ekonomie to nie powinienem się
    zajmować informatyką. Ale cóż - komputery towarzyszą mi od jakiś 12 lat
    (począwszy od 286/Hercules). W między czasie nauka programowania -
    hobbystycznie ale dogłębnie - Pascal, Delphi. W ostatnich czasach HTML,
    Javascript, PHP. Co poza tym - ze względu na przygotowanie ekonomiczne, wiem
    co nie co o kontach, księgowaniach, "dwójkach", "czwórkach" itp. - czyli
    oprogramowanie finansowo-księgowe, gospodarka magazynowa. Jako informatyk w
    upadającej firmie, która na nic nie ma kasy (firma produkcyjno-usługowa, nie
    IT), działam jako "człowiek od wszystkiego", czyli ktoś kto pozwoli by
    komputery, sieć i oprogramowanie działało bez żadnego inwestowania
    (niestety). Głównie - 90% to helpdesk dla użytkowników (niestety
    niedouczeni) - od typowych problemów z systemem operacyjnym, drukarkami,
    wordem - po zaawansowane problemy związane z błędami w oprogramowaniu
    finansowo-księgowym. Sieć - to ok. 30 kompów (przestarzałych), różnorakie
    Windowsy, a na serwerze Win NT. Ciągłe zmiany, problemy - przenoszenie
    ludzi z biura do biura - gdzie nie ma gniazdek itp. Wszystko robione
    prowizorką, metody chałupnicze - brak kasy. W zasadzie jeśli cokolwiek się
    wiąże z komputerami, to się tym zajmuje - łącznie z przesyłaniem danych do
    zusu i odbieraniem potwierdzeń (dla 3 spółek podległych), odbieraniem i
    wysyłaniem maili, tworzeniem ofert handlowych, katalogów, itp. Gdyby jeszcze
    tego mało, to przepisywanie tekstów - jako najszybciej piszący na
    klawiaturze dużo tego dostaje....
    Generalnie atmosfera chora i nieciekawa - właściciel firmy kupił ją tylko (w
    sumie za grosze) by móc wyprowadzić z niej majątek, po czym ogłosić
    upadłość. Wypłata - czekam na czerwcową... może dostanę do połowy sierpnia ?
    Przepraszam za tak długi post, ale chciałem mniej więcej opisać sytuację. Co
    do tematu - "na rozdrożu", zastanawiam się co robić - iść na kolejne studia
    podyplomowe (np. inżynieria oprogramowania), czy raczej skupić się na
    intensywnym szukaniu pracy w firmie dużo bardziej stabilnej ? Hmm.. już nie
    jestem taki młody jak pewnie wielu na tej grupie (28 już minęło).
    Cóż, marzeniem mogłaby być praca gdzieś na styku ekonomi/informatyki,
    wdrożeń dużych systemów zarządzania przedsiębiorstwem... Ewentualnie -
    programowanie - chociaż czy już nie jestem za stary ?
    Co radzicie, czym się dalej kierować ?? I gdzie się kierować ?

    Pozdrawiam
    Krzysiek
    Obserwuj wątek
      • koteczek_m Re: Na rozdrożu 04.08.02, 16:45
        zdecydowanie szukaj pracy
      • munde Re: Na rozdrożu 04.08.02, 18:14
        Polecam kierunek zachodzni, jakies 9 godzin lotu samolotem.
        Ja tak zrobilem. Najlepsza dezycja w zyciu.
        • alfalfa Re: Na rozdrożu 05.08.02, 17:10
          9 godzin czyli USA? Dawno? Jak to zrobiłeś, opowiedz i doradź bo też się
          zastanawiam...
          pzdr.
      • Gość: krzysiek Re: Na rozdrożu IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.02, 21:21
        No cóż.... pozostaje bardziej intensywnie wziać się za szukanie pracy !! Może
        mi się uda !

        pozdrawiam

        krzysiek.m@poczta.gazeta.pl

        • Gość: m123 Re: Na rozdrożu IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.02, 23:35
          CZesc
          nie wiem za bardzo czy moja skromna osoba moze Ci jakos doradzic:-) Oczywiscie
          jest na Slasku kilka fajnych firm (jestes z Katowic? Ja konczylam tam studia i
          troche sie orientuje w tamtejszym rynku ) jak Altkom (Chorzow), Noma2,
          Energom.Pld, Energoap. Centrozap, Węglozbyt, Alba,i jeszcze tysiace innych w
          Kat., Chorzowie, Tychach, Mikolowie ; poprobowac mozesz w jakiejs wiekszej
          firmie zaczynajac jakas podyplomowke...ale to wszystko zalezy tez od tego na
          ile jestes sklonny zmienic region . Jak Cie nic tam w Kat. nie trzyma, to
          sprobuj gdzies indziej! Na slaskim rynku pracy w ogole jest raczej
          kiepsko....oczywiscie "gdzie indziej" tez nie jest rozowo, a praktyki z
          likwidacja i nieplaceniem to wszedzie i nie od dzisiaj...
          Sluchaj, pieprznij to w trzy d..y (przepraszam ze tak dosadnie) i zacznij
          szukac gdzie indziej bo stracisz swoje najlepsze lata a potem juz moze byc za
          pozno. To chore, ze robisz tam jeszcze dupkom jakims za najszybciej piszaca
          sekretarke!! Skup sie na czyms stabilnym, a potem pomysl o tej podyplomowce
          Moi znajomi ze studiow albo pouciekali w swoje rodzinne strony, albo do
          Warszawy (tych wiekszosc); zostali albo "miejscowi", albo "plecaki",
          niestety... bo na Slasku da sie zyc, jest gdzie wyskoczyc, szkoly dobre, itp.
          Ale... (niestety minie jeszcze troche od Śląska do Doliny Krzemowej,he he:-)
          Dlatego ja bym pomyslala np. o Krakowie czy Warszawce (ze sczegolnym
          uwzglednieniem tego ostatniego). A nóż trafi Ci sie cos fajnego, i oferta
          szkolen bogatsza,

          3maj sie!!!

          m123@poczta.fm
          • Gość: krzysiek Re: Na rozdrożu IP: *.com 05.08.02, 09:04
            Dzieki za wsparcie. Co prawda moj adres wskazywal na katowickie.. ale teraz to
            jest malopolskie :)) w zasadzie mieszkam w połowie drogi miedzy krakowem a
            katowicami - to po prostu czarna dziura jesli chodzi o rynek pracy. No ale bede
            probował zarówno w krakowie jak i katowicach. Jesli chodzi o wyjazd za granice,
            tez mi przemknelo przez mysl - ale nie znam na tyle jezyka.
            pozdr.
            • alfalfa Re: Na rozdrożu 05.08.02, 17:09
              A ja zatoczyłem koło. Prowadziłem własną działalność gosp. w informie i miałem
              szczęście wejść w kontakt handlowy z niezłą firmą (a poza tym same drobiazgi i
              walka o przetrwanie). Zaproponowali mi stałą robotę za niezłe jak na tamte
              czasy pieniądze. Ponieważ po kilku latach dziłalności miałem wątpilowości czy
              się do tego nadaję - zgodziłem się. Teraz w wyniku problemów gospodarczych w
              Polsce (plus głupie zarządzanie) zaproponowali mi żebym z powrotem obsługiwał
              ich jako firma. To co przedtem robiłem będę teraz robił za mniejszą kasę plus
              mniejszy ZUS i zero urlopów. Fajnie, co? I tak się cieszę że mnie nie wypier...
              bo z tego co widzę zaczynają od ludzi o wyższych pansjach.

              Radzę koniecznie założyc firmę i póki nasz pracę zacznij działać (przynajmniej
              Ci płacą ZUS).
              pzdr.
      • Gość: Pizi Re: Na rozdrożu IP: *.logonet.com.pl / *.ziebice.sdi.tpnet.pl 05.08.02, 01:22
        Sory test :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka