Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    09.08.02, 17:34
    Jak przekonać moją 25-letnią córkę, mężatkę od 9 miesięcy - w czwartym
    miesiacu ciąży, że jej mąz, który ją popycha, wyzywa, wychodzi zamykając
    drzwi, tak aby ona nie mogła ich otworzyć a nastepnie twierdzi, że ona sobie
    to wszystko wymyśla i że to ona jest nienormalna, stosuje wobec niej przemoc
    i że chowanie głowy w piasek i godzenienie jest na taką sytuację, jest
    niebezpieczne? Jestem przerażona i bezradna - czy rodzice mają w takiej
    sytuacji prawo ingerować w związek dwojga dorosłych w końcu ludzi? Ja uważam,
    że tak, ale boję sie, że tylko zaostrzę sytuację? INA
    Obserwuj wątek
      • elzbieta.soltys Re: przemoc 14.08.02, 02:25
      • elzbieta.soltys Re: przemoc 14.08.02, 02:44
        Na przemoc należy natychmiast reagować.Naturalnie każdy człowiek ma
        swoją "moc", kiedy stosowana jest wobec niego prze-moc tę moc traci i potrzeban
        mu jest po-moc, z zewnątrz by tą moc odzyskać. Jeśli takiej pomocy nie otrzyma
        może ulec wiktymizacji, czyli mieć syndrom ofiary,który objawia się tym, że
        wierzy iż robi coś niewłaściwie i zasługuje na złe traktowanie. Stara się
        zmienic siebie a nie osobę stosującą przemoc. Osoba stosująca przemoc często
        jest uzależniona od swojej złości i na dodatek ma przekonanie że nikt nie widzi
        iż ją stosuje. Warto się zastanowić kto jest autorytetem dla niego i poprosić
        aby także zainterweniował. Może odwołać się do jego rodziny. Im więcej osób
        okaże swoją dezabrobatę na siłowe postępowanie tym lepiej. Nie licz na to, że
        córka sama sobie poradzi. Zyczę powodzenia i konsekwencji w realizacji
        interwencji tym bardziej, że ten czas wpływa silnie na rozwijające się dziecko
        • danusiaka Re: przemoc 22.08.02, 17:45
          droga ino. twoja corka ma szczescie ze Ty to widzisz i chcesz jej pomoc.
          jednak sama nie dasz rady. twoja corka mimo wszystko kocha swojego meza i
          czuje sie z nim zwiazana. spodziewa sie dziecka i ma swiadomosc ze "dziecko
          powinno miec ojca". boi sie samej mysli o odejsciu.
          mam 26 lat i moj maz rowniez stosuje(stosowal) wobec mnie przemoc. jestesmy 4
          lata po slubie i dopiero kilka miesiecy temu zdecydowalam sie na
          terapie.specjalisci pomoga twojej corce realnie spojrzec na sytuacje i pozbyc
          sie stereotypow typu"on sie zmieni" lub" dziecko powinno miec ojca". dopiero
          na terapii uswiadomilam sobie ze jest wyjscie z tej sytuacji. wczesniej czulam
          sie bezradna. obecnie po kilku miesiacach terapii udalo mi sie doprowadzic do
          momentu w ktorym moj maz zgodzil sie na leczenie. w przyszla srode ma umowiona
          wizyte. zobaczymy czy pojdzie. sprobuj namowic corke by udala sie do osrodka
          interwencji kryzysowej. wejdz na strone niebieskiej lini w internecie.
          znajduje sie tam spis instytucji i organizacji pomagajacym ofiarom przemocy w
          calej polsce.
          zycze powodzenia
          danusia
      • zanka Re: przemoc 06.09.02, 12:18
        zazdroszcze Twojej corce, ze ma taka matke. u mnie sytuacja byla odwrotne, to
        ja widzialam przemoc, natomiast moja mamusia zawsze znajdowala jakies
        wytlumaczenie.
      • taka-sobie Re: przemoc 11.09.02, 23:21
        Pani list przypomnial mi moje przezycia z mlodych lat. Poznalam wowczas
        chlopaka, starszego odemnie o 6 lat i chyba sie zakochalam, bo inaczej nie
        mozna tego wytlumaczyc. Przez 10 lat bylam ponizana, bita i gnebiona. Nie
        pomagaly prosby ani grozby rodzicow,kolezanki pukaly sie w czolo, znajomi
        patrzyli na mnie z politowaniem. Nic nie docieralo. Stalam sie jego
        wlasnoscia, balam sie uciec czy odejsc. Na koniec przejrzalam na oczy z tym ze
        bylo moze troche po czasie bo na dodatek zabral nasz wsolny dorobek a bylo
        tego troche. Zostalam bez pieniedzy, zmarnowalam 10 lat, ale jestem wolna.

        Dzisiaj rozumiem bol mojej mamy, poniewaz moja mlodsza siostra poznala
        podobnego tyrana. Sytuacja powtorzyla sie, poniewaz teraz ja o nia sie
        martwie, probuje ja przekonac zeby odeszla, zapomniala, przekreslila....
        Niestety, nic nie pomaga.

        Jest zastraszona i twierdzi ze zakochana.

        Jestem pewna ze to wszystko przechodzi z wiekiem, o ile z biegiem czasu
        kobieta nie przyzwyczai sie do takiego traktowania i pomysli sobie "czyz moze
        byc inaczej?"

        W moim przypadku postanowilam zakonczyc ten zwiazek poniewaz poznalam kogos
        kto mi w tym pomogl.Dzisiaj jest moim mezem i nie wyobrazam sobie zeby
        sytuacja sprzed lat sie powtorzyla.

      • miltonia Re: przemoc 15.09.02, 00:14
        Moje Panie, wytłumaczcie mi naiwnej, jak można żyć lata z facetem, który się
        znęca nad swoją partnerką? Jak można takiego drania kochać? Dla mnie jest to
        niepojęte. Mnie uczucie przeszło w jednej chwili, gdy swego czasu partner
        zaproponował mi abym wyprasowała jego koszulę. Miejcie trochę szacunku dla
        samych siebie. M.
        • suzume Re: przemoc 04.10.02, 11:32
          miltonia napisała:

          > Moje Panie, wytłumaczcie mi naiwnej, jak można żyć lata z facetem, który się
          > znęca nad swoją partnerką? Jak można takiego drania kochać? Dla mnie jest to
          > niepojęte. Mnie uczucie przeszło w jednej chwili, gdy swego czasu partner
          > zaproponował mi abym wyprasowała jego koszulę. Miejcie trochę szacunku dla
          > samych siebie. M.

          nie chcę się czepiać, ale czy prasowanie koszul jest poddaniem się przemocy
          drania-dręczyciela oraz oznaką braku szacunku do samej siebie? nie przesadzasz?

          pozdrawiam
        • magdag3 Re: przemoc 02.12.02, 01:38
          miltonia napisała:

          > Moje Panie, wytłumaczcie mi naiwnej, jak można żyć lata z facetem, który się
          > znęca nad swoją partnerką? Jak można takiego drania kochać? Dla mnie jest to
          > niepojęte. Mnie uczucie przeszło w jednej chwili, gdy swego czasu partner
          > zaproponował mi abym wyprasowała jego koszulę. Miejcie trochę szacunku dla
          > samych siebie. M.
          Mojemu mężowi prasuję koszule /zwylke prasuję oglądając zaległe filmy nagrane
          na video/, gotuję obiady nawet ciasto piekę. On najczęściej sprząta. Do tej
          pory wydawało mi się,że lubię lubię taki podział obowiązków ale może tak mi się
          wydaje a jestem ofiarą przemocy ?
        • wyga-bas Re: przemoc 09.12.02, 15:43
          Hm. Nie trywializujmy. Przemoc w rodzinie (bicie, molestowanie seksulane i
          zneczanie się psychiczne) jest czymś zupełnie innym niż podział obowiązków
          (mniej lub bardziej sprawiedliwy). Przemoc w rodzinie jest okrutna i osoba
          męczona często czuje, że nie ma wyjścia. Natomiast prasowanie koszul..., trochę
          się zawiodłam na tej wypowiedzi.

          Ostatnio doświadczyłam takiego wrażenia w męsko-damskich układach. A sprawa
          wygląda tak:
          Mam brata. Brat jest obrotny, zajmuje wysokie stanowisko. Zachwyca się i ulega
          pięknym kobietom. Podziwia ich urodę i hojnie obdarza prezentami i kwiatami.
          Mój brat ostatnio po rozstaniu się z dziewczęciem wylądował u mnie. Czegóż to
          doświadczyłam: brat nie pierze, nie sprząta, nie prasuje koszul, nie
          uczestniczy w obowiązkach domowych, a grosza za powyższe usługi + gotowanie
          wycisnąć z niego trudno. Co więcej mój brat nie rozumie, że te wszystkie
          przepiękne kobiety nie będą piękne gdy na co dzień będą zmuszone do: prania,
          sprzątania, prasowania koszul (swoich i męża), uczestniczenia w pełni w
          obowiązkach domowych i ... grosza za to nie dostaną.

          Jam ma kochanego męża, który jest zmuszony siedzieć w domu (bardzo choruje). Na
          początku tej sytuacji myślałam, że będzie sprawiedliwie i zdrowo (dla mnie też)
          jeżeli w sposób naturalny podzielimy się obowiąkami, tzn. ja pracuję i zarabiam
          on pierze, sprząta... Po kilku miesiącach zrozumiałam, że nie, tak nie jest.
          MAM SZACUNEK DO SIEBIE i chcę go mieć dalej. Okazało się, że nie mogę mieć
          SZACUNKU DO MOJEGO MĘŻA, gdy widzę jak tylko pierze, sprząta... Wolę gdy
          dzielimy się obowiązkami w domu po równo.

          Uprasowanie koszuli jeszcze nikomu nie zaszkodziło, ni też nie pozbawiło
          szacunku do siebie. Cieszę się, że mój mąż biegnie by mi pomóc rozłożyć deskę
          do prasowania, przełącza mi telewizor na ten kanał, który lubię (bo przy
          prasowaniu lubię oglądać telewizję), i biegnie sam do łazienki włączyć pranie -
          żeby było sprawiedliwie.
          Ot co.
          Pozdr

          Baś

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka