Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    zrobiłem eksperyment...

      • monika_lewinsky Re: zrobiłem eksperyment... 22.08.05, 23:39
        bez studiow, bez angielskiego, liczy sie tylko pewnosc siebie, za takie
        pieniadze, bez problemów...
        ty to pewnie ciałem pracujesz.
        ;p
        • uzo.borewicz Re: zrobiłem eksperyment... 22.08.05, 23:48
          no... w sumie łepetyna to też część ciała,
          więc muszę się przyznać... pracuję ciałem ;)
      • matt.j Re: zrobiłem eksperyment... 23.08.05, 00:42
        Gość portalu: Uzo napisał(a):
        > co ja takiego robię,
        > że te pracę dostaję? co tak działa na pracodawców, że chcieli pracownika z
        > wyższym wykształceniem, a przyjmują bez? a Ci z wyższym i znajomością języków
        > odpadają?!

        Przecież sam odpowiadasz na swoje pytanie!
        Niewątpliwie, dlatego iż poza umiejętnością zaprezentowania się posiadasz
        jeszcze doświadczenie w zawodzie, a jak osobiście zdążyłem się przekonać jest
        to znacznie wyżej ceniony atut przez pracodawców niż skończone studia.
        • Gość: haerowiec do jolie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.08.05, 08:39
          Wpisujac do cv drugi fakultet pomysl o tym (znajac specyfike firmy, kulture
          organizacyjna itp.)jak odbierze to pracodawca, rekruter itd. Zrob sobie maly
          SWOT i przyjrzyj sie swojej motywacji. Zadaj sobie pytanie (jakie czasami pada
          na rozmowach):"gdyby Pani urodziła sie poraz drugi, to jaki zawod pani by
          wybrala?".
          Osobiscie tez jestem po dwoch fakultetach (nie majacych ze soba nic wspolnego)
          i mialam z tym ogromny problem. Teraz sie do tego stanu rzeczy nie przyznaje.
          Pozdrawiam,
        • Gość: haerowiec do Oremusa IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.08.05, 08:42
          Odnosnie pracownika: jak biegly ma to byc angielski? czy to ma byc
          dziennikarz? osoba "stacjonarna"? inne slowa-klucze?

          Oczywiscie jezeli mozesz napisac,

          milego dnia
          • oremus Re: do Oremusa 23.08.05, 11:45
            Dziękuję za zainteresowanie, twój post zmusił mnie do spisania kryteriów i
            fajnie, będę miał gotową reklamówkę, którą mogę rozesłać do potencjalnie
            zainteresowanych.

            Wymagania:

            biegła znajomość anielskiego w mowie i piśmie,
            doświadczenie dziennikarskie
            obsługa komputera w stopniu pozwalającym korzystanie z programów komunikacyjnych
            (rozmowy przez Internet - ale tego łatwo można się nauczyć).

            Mile widziane dodatkowe atuty – doświadczenie radiowe, szczególnie w
            przeprowadzeniu żywych wywiadów, znajomość amerykańskich realiów.


            Opis projektu:

            W jago ramach przewiduję około 20 wywiadów (maksimum do 2 godzin rozmowy) ze
            wskazanymi ludźmi (również dotarcia do nich – tu doświadczenie dziennikarskie i
            powołanie się na zawód może być dużym atutem), ewentualne pozyskanie następnych
            do wywiadu wg klucza.

            Wstępnie wywiad będzie wymagał przygotowania krótkiego bio rozmówcy ( pół do 1
            strony) i oczywiście przygotowania się, poczytania Googla, w niektórych
            przypadkach – nieco wiem o rozmówcach. Przygotuję pytania – główne, na które
            chcę znać odpowiedzi, również chcę aby „wywiadowca” uzupełnił je pytaniami od
            siebie i oczywiście reagował, pytał w trakcie rozmowy o interesujące go rzeczy.


            Dodatkowe istotne informacje:

            Wywiady są mi potrzebne jako pomoc w planowanym na przyszłość (być może II
            połowa 2006) projekcie uczenia przedsiębiorczości.

            Wywiady z ludźmi nazwijmy to umownie „sukcesu” będą dotyczyły ich początków –
            pierwszych trudności jakie musieli pokonać, ceny, którą przyszło im zapłacić,
            doświadczenia, które nabyli, wskazówek dla innych. Celem jest motywacja ludzi,
            którzy zaczynają albo samodzielnie prowadzą działalność. „Jeśli im się udało, a
            mieli takie trudności to i ja sobie poradzę”. Być może również dostarczenie
            podpowiedzi i wskazówek.

            Nic tak nie motywuje ludzi do pracy jak dobre przykłady – historie jak innym
            było trudno, jak przezywali załamania, katastrofy i bankructwa – i nie poddając
            się szli dalej. W Polsce takich przykładów (opisów) nie widziałem, choć mam
            kilku ludzi, z którymi można by porozmawiać, chcę jednak zacząć od Stanów.


            Okres trwania i płatność;

            Chciałbym w pierwszym miesiącu mieć minimum 10 wywiadów.

            Płatności: za wywiad, możliwe również składnik stały plus za wywiad.

            Podstawą rozliczenia będzie transcript z nagranej rozmowy napisany po angielsku
            oraz plik rozmowy (pokażę jak nagrywać). Być może w przyszłości (I połowa 2006)
            będzie wchodziło w grę przetłumaczenie na język polski, o ile mojemu klientowi
            spodoba się pomysł i włączy tę część do swojego większego projektu, który
            realizuje.

            Oferty z ceną za miesiąc – (za 10 wywiadów - może być w obu wariantach) proszę
            przesłać na adres oremus małpka gazeta.pl

            Start – być może połowa września, być może początek października. Gdzie praca
            będzie wykonana - dla mnie bez znaczenia, może być w domu, uwaga na róznicę czasów.

            Jeśli materiał będzie interesujący i pouczający, możliwa dalsza współpraca w
            2006 – łącznię do 60 wywiadów.

            Uwaga – część może uda się nakłonić do odpowiedzi poprzez e-mail, bez
            konieczności rozmowy, u części jest na to spora szansa, wtedy wysyłamy pytania,
            czytamy odpowiedź i ewentualnie zadajemy następne. Płatne – połowa stawki za
            wywiad mówiony.

            Wszelkie pytania na e-mail jak wyżej lub tutaj na grupę, jak kto woli.


      • Gość: haerowiec zarobki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.08.05, 08:54
        Z moich doswiadczen wynika, ze zarobki menedzerow sredniego szczebla w sektorze
        prywatnym spadaja (oprocz Warszawy); moi Klienci proponuja coraz mniejsze
        wynagrodzenie zasadnicze dla przyszlych pracownikow. Trudno jest znalezc
        fachowca za 3-4 tys. netto, w miescie powyzej 500tys. mieszkancow. A "mlodych
        wilkow" z predyspozycjami tez jak na lekarstwo, ktorzy by chcieli pracowac za
        taka kwote..
      • gixera Re: zrobiłem eksperyment... 23.08.05, 08:54
        Ale dlugi watek:)))
        Gratuluje, wrzucili Cie na glowna.
        Na temat, moze to wlasnie czynnik regionalny powoduje, ze nie masz problemow ze
        znalezieniem pracy, czytalam, ze obecnie najwiecej ofert jest na Slasku,
        Poznaniu, Łodzi, czyli rozwijaja sie wszystkie miasta poza Warszawa, bo tam juz
        nie jest tak latwo znalezc dobra prace jak kiedys.
        Pozdrawiam
        • tora13 Re: zrobiłem eksperyment... 23.08.05, 10:23

          No z tą Łodzią to już lekka przesada.
          Łódź to miasto PRZEKLĘTE!
          Tu umierają marzenia, chęci do życia, zapał do pracy.
          Wiem coś o tym....
      • Gość: florencja Re: zrobiłem eksperyment... IP: *.teleton.pl 23.08.05, 09:54
      • Gość: florencja Re: zrobiłem eksperyment... IP: *.teleton.pl 23.08.05, 10:00
        za szybko kliknęłam
        Ja myślę, że po prostu jesteś bystry, pewny siebie i pewnie masz dosyć duże
        doświadczenie w tym co robisz. A to, że Cię przyjmują nie jest wcale takie
        dziwne, bo na prawdę, doświadczenie dzisiaj liczy się o wiele bardziej niż 2
        fakultety i języki
        (chociaż znajomość jakiegoś obcego języka też by Ci się pewnie przydała)
        Takie jest moje zdanie.
      • Gość: AS Zgadzam sie w zupelnosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 13:22
        Witam, jestem ledwo po maturze i ostatnio szukalam pracy - nie mialam zadnego problemu. Znalazlam 3 oferty pracy w samym Koszalinie (gdzie kazdy mowi, iz tam NIE MOZNA znalezc pracy, chyba jedynie w sklepie z odzieza) - ale zapewniam, otrzymalam propozycje pracy w trzech renomowanych firmach, gdzie wynagrodzenie nie wynosi mniej niz 1500zl miesiecznie (biorac pod uwage ze nie mam doswiadczenia - no i wiek) - trzeba po prostu szukac i byc pewnym siebie!! Osoby o niskiej pewnosci siebie odnosze do ksiazki:
        praca.zlotemysli.pl/good.php
        Nie ma możliwosci, ze po przeczytaniu wciaz nie znajdziesz odpowiedniej dla siebie pracy - SPROBUJ NAPRAWDE WARTO!
      • sebyl Re: zrobiłem eksperyment... 23.08.05, 13:23
        Witam!
        No wreszcie przebrnęłam przez cały wątek.
        Całość bardzo ciekawa i intrygująca i w sumie całość na temat,
        bo autor wątku chciał wiedzieć co decyduje o przyjęciu kandydata do pracy.
        Przedewszystkim SZCZĘŚCIE.
        Tak, tak szczęście a dopiero potem cała reszta:
        1) Wiek
        2) Płeć
        3) Wykształcenie
        4) Znajomość języków obcych
        5) Stan cywilny
        6) Staż pracy - ilość zakładów pracy
        7) Doświadczenie
        8) Osobowość
        niekoniecznie w tej kolejności.
        A tak właściwie to wszystko zależy od pracodawcy - każdy i za każdym razem może zwracać uwagę na coś innego.
        Ad.1) Wiek - raz nie ma znaczenia, raz szukają młodych a wybierają nieco
        starszych. a jednak im się jest starszym tym gorzej;
        Ad.2) Płeć - no tu jest coraz lepiej - jeśli specyfika stanowiska pracy nie
        wymaga wytrzymałości i siły fizycznej (bo to domena mężczyzn) - to mamy
        już równiejsze szanse;
        Ad.3) Wykształcenie - generalnie liczy się zawód. A wykształcenie - no cóż nie
        mogą być sami mgr i inż. bo zaniedługo inż. będzie zwykłą sprzątaczką (to
        taka nasza Polska paranoja). Poprostu jeśli uważam, że na danym
        stanowisku jest potrzebne wyższe wykształcenie to tam nie składam cv.
        No ale czasami wykształcenie przeszkadza w znalezieniu pracy - pracodawcy
        boją się, że pracownik będzie albo za mądry, albo szybko z tej firmy
        odejdzie.
        Ad.4) Znajomość języków obcych - zgadzam się powinno się znać języki (sama
        niestety ich nie znam). Ale tu znowu nasza polska paranoja - bo skoro
        firma nie wychodzi na rynek zagraniczny to dlaczego znajomość języka
        decyduje o przyjęciu do pracy. Przecież jeśli na świecie ktoś wchodzi na
        dany rynek to musi znać ich język. A u nas wchodzi firma angielska czy
        niemiecka i chce wszystko w swoim języka i nie ważne co to jest warte
        byle było w ich ojczystym języku;
        Ad.5) Stan cywilny i rodzinny - to ma znaczenia jeśli się jest kobietą;
        Ad.6) Staż pracy - ilość zakładów pracy - i tu też jest różnie - niby lepiej
        jak się ma większy staż ale wtedy jest się starszym. Co do ilości
        zakładów - dużo zakładów pracy to niby większe doświadczenie ale też
        niestabilność, jeden zakład to większe doświadczenie, ale w jednej
        dzidzinie i zasiedziałość;
        Ad.7) Doświadczenie - no to jest najważniejsze i przeważnie sprawdzane zanim
        podpiszą z nami Umowę i jeszcze jedno umiejętność dostosowania swoich
        umiejętności do potrzeb pracodawcy;
        Ad.8) Osobowość - czy jesteśmy odważni, pewni tego co robimy.
        Oczywiście wszystkie te cechy to ogólniki, bo w zależności czego się szuka to raz sprawdzają się wszystkie a raz niektóre.
        Podsumowując : przedewszyskim liczy się szczęście i nastawienie. To nie gwarantuje sukcesu , ale to już połowa.
        A propo trzymcie kciuki bo właśnie szukam pracy i mam nadzieje, że znajdę.
        • obserwator55 Re: zrobiłem eksperyment... 23.08.05, 17:13
          wielu poszukujących pracy ma w sobie złą energię . należy ją wyciągnąć i
          wpompować tę dobrą . należy się też blokować przed osobami wysysającymi z nas
          energię . sceptyków nie brakuje , więc powiem tylko , że to działa .
        • uzo.borewicz Re: zrobiłem eksperyment... 23.08.05, 18:31
          Sebyl zrobiła nam zestawienie nie z tej ziemii :)

          ale najbardziej zaintrygowało mnie szczęście... hmmm...
          co to znaczy mieć szczęście?

          trafiać na odpowiednie oferty?
          trafiać na odpowiednich pracodawców?
          nie mieć bólu głowy w dniu spotkania w sprawie pracy?
          nie wiem, jak to rozumieć ;)

          przyznam, że chociaż w życiu zawodowym układa mi się nieźle, co -jak widać-
          mnie samego wprawia w osłupienie, to poza tym mam koszmarnego pecha! :(

          dodam jeszcze parę groszy (niedługo będziemy mieć niezły trzosik!) w kwestii
          płci... są takie zawody, w których pracuje więcej kobiet niż mężczyzn...
          i właśnie w działach marketingu/reklamy dominują kobiety, są kreatywniejsze,
          bardziej agresywne i odważniejsze...

          Sebyl! trzymam kciuki, znajdź szybko pracę ;)
      • Gość: Iwa Re: zrobiłem eksperyment... IP: *.zalewo.sdi.tpnet.pl 23.08.05, 19:16
        Tylko pozazdrościć pewności siebie i tego...fuksa!!!
        • uzo.borewicz Re: zrobiłem eksperyment... 23.08.05, 22:36
          nie urodziłem się z pewnością siebie :)
          musiałem się jej nauczyć, a to bardzo trudne...
          zazdrościć można komuś, kto się z tą cechą urodził
          i nie musiał gwałcić swojej natury...

          a fuks w poszukiwaniu pracy jest dla mnie rzeczą dyskusyjną :)
          • b_abra Re: zrobiłem eksperyment... 23.08.05, 23:57
            uzo jestem pod wrażeniem:) sznuję takich ludzi jak Ty
            pozytywnych mimo wielu przeciwności losu
            a nauczyć się pewności siebie nie jest wcale łatwo ...coś o tym wiem
            • Gość: haerowiec do Uzo IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 24.08.05, 08:28
              Do Pana Uzo i nie tylko...
              sa takie badania, ktore mowia, ze ludzi, ktorzy odnosza sukces (nie tylko w
              biznesie) charakteryzuje:
              1. WIEDZA o tym, do czego daza, jakie cele krotkoterminowe sa juz zrealizowane,
              a jakie przed nimi; widza wyraznie w swojej wyobrazni "cel wedrowki";
              2. WIARA, w to ze moga osiagnac wyzej postawione cele;
              3. ENERGIA do działania.

              To tam malo i tak duzo.

              Gratuluje Uzo wszystkich cech!
      • rarely Re: zrobiłem eksperyment... 24.08.05, 16:39
        Może to i szczęście ale szczęście sprzyja lepszym :)sam byłem i jestem w
        podobnej sytuacji i dlatego wierzę Ci.

        Podstawa to nie mieć zahamowań i toksycznych przekonań że tego się nie da albo
        jest za trudne itp. Wszystko jest do zrobienia trzeba odwagi aby próbować.




        • Gość: Maniak Re: zrobiłem eksperyment... IP: 194.30.185.* 24.08.05, 17:17
          to w końcu co sobie pracodawca myśli o takim pracowniku?
          dlaczego zatrudnia Uzo, a nie mnie?

          nadal tego nie rozumiem :(
          • uzo.borewicz Re: zrobiłem eksperyment... 24.08.05, 20:15
            ja nie wiem :)
            ale ja znowu zmieniam pracę...

            moja nowa firma doprowadziła mnie do czerwoności, zadzwoniłem więc do drugiej,
            która miesiąc temu odpowiedziałą mi pozytywnie i z początkiem sierpnia znowu
            wszystko będzie dla mnie nowe :(
            • amelia791 Re: zrobiłem eksperyment... 24.08.05, 21:58
              zazdroszczę i gratuluję :-)
      • Gość: taurus Re: zrobiłem eksperyment... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.05, 00:20
        Gdzie jesteż szczęściarzu ?
        Chętnie Cię zatrudnię....
        Od roku poszukuję pracowników i nadal ich nie mam.
        I nie jest to kwestia wynagrodzenia, ale mentalności tych, którzy się zgłaszają,
        a było ich sporo.
        Każdy z nich chciał zarabiac, ale nie chciał pracować, czy to normalne ??
        Moz poszczęści się im na "saksach", ja zaś chętnie zatrudniłbym Ciebie, ale
        skoro masz już pracę.....
        • Gość: ajmax Re: zrobiłem eksperyment... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.08.05, 09:00
          tia,...
          Napisz jeszcze ile u Ciebie można zarobić i co za to trzeba robić.
          Ocenimy, jak to jest z tą mentalnością (i czyją ;-)
        • uzo.borewicz Re: zrobiłem eksperyment... 26.08.05, 21:10
          > ja zaś chętnie zatrudniłbym Ciebie, ale
          > skoro masz już pracę.....

          mam wrażenie, że próbujesz mnie sprawdzać... :)
          mylę się?
      • Gość: agnieszka Re: zrobiłem eksperyment... IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 25.08.05, 01:33
        witam serdecznie!

        przeczytałam cały wątek i muszę przyznać, że już dawno nic w sieci mnie tak nie
        wciągnęło. kultura, merytoryczność argumentów, poziom dyskusji - rzadko
        spotykane w 'polskim' internecie.

        uzo - jestem pełna podziwu dla twojej siły ducha i osobowości. pomijając fakt,
        że bez studiów biegle operujesz fachowymi terminami i prowadzisz dyskusję z
        absolwentami - specjalistami jak 'równy z równym', jesteś niewątpliwie bardzo
        interesującym człowiekiem, zarówno pod kątem prywatnym, jak i profesjonalnym.
        bardzo chętnie spotkałabym się z tobą na małe ładowanie akumulatorów (twoją
        energią oczywiście) ;)

        oremus - dziekuję za mądre komentarze i uwagi, mimo późnej pory i zmęczenia
        przeczytałabym kolejne setki postów :) bardzo potrzeba w tym kraju głosu
        rozsądku.

        cóż, pora na parę słów o mnie:
        mam 22 lata, pochodze z małego miasta na południu polski. trzy lata temu
        przyjechałam do warszawy na studia (dzienne zarzadzanie i marketing na uw).
        rodzice postanowili finansować moją edukację aż do końca studiów (dzięki im za
        to), ale życie w stolicy jest drogie (truizm, wiem), wiec postanowiłam znaleźć
        pracę. od czegoś trzeba zacząć, więc zaczęłam od pracy asystentki kierownika w
        małym wydawnictwie za bardzo skromne wynagrodzenie (pół etatu). wkrótce potem
        przez bardzo długie i bolesne trzy miesiące pracowałam jako konsultantka w
        perfumerii (trzy czwarte etatu). pieniądze większe, choć i tak dużo poniżej
        średniej, praca niesamowicie 'wysysająca' i ucząca, czym jest rotacja
        pracowników i tworzenie iluzorycznego poczucia stabilności zatrudnienia. krótko
        mówiąc, dostałam w pupę. po dwóch dniach zapukałam do drzwi 'mojej' obecnej
        firmy. branża bardzo mieszana (media - marketing - moda). od pewnego czasu
        jestem pr managerem marki, czyli 'mój' zawód. jest to już cały etat, choć
        finansowo nadal słabo. nie jest to jednak istotne, bo w ciągu niecałego roku
        poznałam środowisko i branże, nawiązałam masę kontaktów i nauczyłam się
        ogromnie dużo.
        i tu właśnie moje trzy grosze do dyskusji:
        studia do tej pory nie dały mi nawet połowy z tego, co praca. studiuję na
        prestiżowej uczelni oblegany kierunek (przypominam, dziennie, więc argument z
        niższym poziomem, a co za tym idzie, nadmiarem czasu, odpada). mam zajęcia z
        teorii (a nawet uczelnianej 'praktyki') tego, czym się zajmuję, więc powinnam
        być świetnie przygotowana... niestety, rzeczy 'przerobionych' i niby zdanych
        musiałam się uczyć na nowo - bo w praktyce, w realnej firmie jest po prostu
        inaczej!
        najśmieszniejsze dla mnie jest to, że żyję w dwóch równoległych światach. w
        szkole nie powiem, co robię i kim jestem, bo spotkam się z bolesną
        rzeczywistością polskiego systemu - tu trója z teorii marketingu, to jakim
        jestem managerem?! bez dowodu ukończenia szkoły nie mogę być profesjonalna.
        przykłady można mnożyć. a w życiu zawodowym? jak prowadziłby ze mną rozmowy
        klient wiedząc, ile mam lat, lub że dopiero studiuję? zdarzało mi się
        negocjować z ludźmi w wieku mojego ojca na podobnym stanowisku - jestem
        partnerem dla kogoś, kto ten papier już dawno ma w kieszeni...
        chcę skończyć studia, chcę mieć papier. i tyle.

        pozdrawiam i mam nadzieję, że nie zanudziłam was moimi wynurzeniami ;)
      • Gość: Jakto Re: zrobiłem eksperyment... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 12:26
        Wiesz, co? Ja tez tak mam. Nie mam studiow, nie znam jezyka mam tylko duze doswiadczenie w swoim
        zawodzie. I to doswiadczenie, jak i swoje cechy osobowe potrafie sprzedac na rozmowie
        kwalifikacyjnej. Z tym, ze nie moze to byc dete - pozniej rzeczywiscie wykazuje sie tym
        doswiadczeniem i wszyscy sa zadowoleni.
        Kwestia fachowosci (oczywiscie popartej umiejetnosciami), elastycznosci, latwosci w kontaktach ze
        wspolpracownikami i jeszcze kilku innych cech spakowanych do walizki z napisem: JESTEM SIEBIE
        PEWIEN i sprzedania tego przyszlemu pracodawcy.

        Dla niewierzacych w siebie: kartka + olowek i wypisac wszystkie swoje plusy i minusy.
        czasem trzeba sobie poprzestawiac w glowie, zeby odniesc sukces

        Powodzenia
      • rarely Re: zrobiłem eksperyment... 25.08.05, 15:01
        ...a co do studiów bo ten wątek pojawiał się często w postach to uważam że są
        branże i zawody których bez nich nie przejdziesz(np. potrzebne sa uprawnienia
        itp) ale nie handel tu liczą sie miekkie umiejętności: budowanie relacji,
        empatia, panowaniem nad emocjami i zwykła pokora a tego nie nauczą żadne
        studia. Nie ma prostego przełożenia, skończyłeś np. zarządzanie i marketing to
        będziesz dobrym handlowcem.... To pod uwagę dla tych którzy kupuja iluzje i
        kończa te kierunki.
        • uzo.borewicz czy szantaż działa pozytywnie? 25.08.05, 19:39
          co się dziś stało?

          złożyłem wypowiedzenie mówiąc wprost, co mi się nie podoba...
          i nagle?!
          okazało się, że przecież wszystkie moje uwagi i projekty są bardzo cenne dla
          firmy i w ogóle to natychmiast zaczynamy wdrażać je w życie!
          (cyt.) "Proszę tworzyć, pisać i wdrażać!"

          no i nie zmieniam firmy...
          strasznie ciekawy jestem, co będzie dalej... ;)
          • Gość: mamar Re: czy szantaż działa pozytywnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 23:39
            no i co ja mam czytać? skoro najlepszy wątek zniknął?

            Uzo? i co dalej?!
      • sebyl Re: zrobiłem eksperyment... 12.09.05, 12:08
        Cześć Uzo!
        Mam pytanie - jaki Ciebie obowiązuje okres wypowiedzenia. Mam wrażenie że krótki skoro wszyscy pracodawcy na Ciebie czekają
        • uzo.borewicz Re: zrobiłem eksperyment... 12.09.05, 17:56
          jeszcze nigdy nie musiałem przepracować pełnego okresu wypowiedzenia, zawartego
          w umowie... poza tym w większości wypadków podpisuję umowy czasowe, np. na rok
          z 2 tygodniowym lub miesięcznym okresem wypowiedzenia... tak jest wygodniej :)

          nigdy nie wykorzystuję urlopów, więc często wypowiedzenie albo jest skracane na
          drodze negocjacji, albo odbieram urlop...
        • sebyl Re: Do UZO BOREWICZA 10.10.05, 22:07
          Obiecałam kiedyś,że dam znać.
          Od 3.października pracuję w nowym zakładzie pracy.
          I nadal twierdzę, że trzeba mieć szczęście.
          Mnie też dopisało. Prawie był popyt na mój zawód.
          Miałam kilka propozycji. Z kilku odpadłam z prostego powodu:
          praca była od zaraz a ja miałam umowę do końca września.
          Ale kilka zostało no i wybrałam jedną - myślę, że trafioną.
          Trzymam kciuki za wszystkich szukających i za pracujących też.
          Paa
          • uzo.borewicz Re: Do UZO BOREWICZA 17.10.05, 21:59
            gratulacje! ;)))
      • aa.aa Oremus!!! Żyjesz? 28.09.05, 18:10
        Poprosiłem Cię kiedyś o link do materiałów. Jesteś w stanie gdzieś to wydłubać?
        Poniżej zamieszczam przedmiot sprawy.
        Pozdrawiam

        > Parametryzacja to także ciekawa sprawa – widziałem gdzieś badania Korn Fe
        > rry International – ponad 300 tys managerów – sporządzili ...
        ...
        > ... zadając cztery (!!!) proste
        > pytania a zależało od tego chyba 60% wyniku.

        Czy masz dostęp do tej publikacji? Albo podobnej? Chętnie zapoznałbym się z
        tymi wynikami.
        • Gość: wanted Re: Oremus!!! Żyjesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 22:20
          zaginął chyba nasz kolega, albo znudził się tym forum :)
          • uzo.borewicz Re: Oremus!!! Żyjesz? 17.10.05, 21:57
            bardzo dziekuję wszystkim, którzy do mnie napisali w związku z tym wątkiem!
            postaram się jak najszybciej odpisać, ale ilość listów nieco mnie zaskoczyła, a
            przede wszystkim trochę przerosła (dawno nie sprawdzałem skrzynki gazetowej),
            więc...
            trochę to potrwa...

            pozdrawiam,
            Uzo Eksperymentator ;)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka