aniade4
07.09.05, 14:22
tak sie zastanawiam... ostatnio praktyki sa bardzo na czasie, bez nich ani
rusz, no a pracodawcy wymagaja ich jak najwiecej. tymczasem czytalam ostatnio
w jakiejs niemieckiej gazecie, ze mozna z tym przedobrzyc. podobno jak
pracodawcy widza, ze ktos jest "wiecznym praktykantem" i ma powyzej 3-4
praktyk (i to jeszcze nie daj Boze bezplatnych), to zaczynaja sobie stawiac
pytanie, co z tym gosciem nie tak. bo ponoc jesli ma sie za duzo praktyk, to
znaczy ze tak naprawde czlowiek godzi sie na wyzysk i niektorzy to tak z
praktyki na praktyke, zamiast szukac normalnej pracy.
oczywiscie u nas sa troche inne realia, ale co o tym myslicie? i jak znalezc
ten zloty srodek, tzn. na ilu praktykach poprzestac, zeby pracodawca widzial,
ze czlowiek cos umie, ale tez nie przesadza. (oczywiscie zakladam, ze liczy
sie jakosc, a nie ilosc). z ilu praktyk moze/powinien byc zadowolony przyszly
pracodawca?