Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow

    IP: 212.187.240.* 17.10.01, 08:17
    http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=471056&dzial=012001
    Obserwuj wątek
      • Gość: Snake Re: Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow IP: 62.233.138.* 17.10.01, 10:43
        Przeczytalem. Im wyzej latasz tym mocniej walisz o ziemie. Niezly
        prysznic. Pozdr.
        • Gość: Ania Re: Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow IP: *.getin.pl 17.10.01, 16:14
          Wszytsko by się zgadzało gdyby nie nagłówek tego posta. Kto to według Was jest
          człowiek doświadczony, skoro osoby opisane w artykule uważacie
          za "niedoświadczonych żółtodziobów"?
          • Gość: Greg Re: Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow IP: 212.187.240.* 17.10.01, 16:24
            Napewno nie gosc 5-6 lat po studiach na wysokim stanowisku menedzerskim w
            banku. To jakis zart.
            • Gość: 7811623 ee, chyba przesadziles IP: *.shell.nl 17.10.01, 17:28
              wydaje mi sie ze jednak troche przesadziles. Moim zdaniem jesli startowales z
              przyzwoitego stanowiska dostepnego dla absolwenta (powiedzmy, business
              analyst), to w ciagu 5-6 lat mogles spokojnie dojsc do stanowiska np szefa
              pionu MIS albo nawet jakiego senior finance controllera i to juz nie jest
              jakies zoltodziobstwo.
              • Gość: TYP Re: ee, chyba przesadziles IP: *.we.mediaone.net 18.10.01, 01:31
                Gość portalu: 7811623 napisał(a):

                > wydaje mi sie ze jednak troche przesadziles. Moim zdaniem jesli startowales z
                > przyzwoitego stanowiska dostepnego dla absolwenta (powiedzmy, business
                > analyst), to w ciagu 5-6 lat mogles spokojnie dojsc do stanowiska np szefa
                > pionu MIS albo nawet jakiego senior finance controllera i to juz nie jest
                > jakies zoltodziobstwo.


                Ok pierwsza sprawa to ze Greg jest wsciekly bo on sam nie doszedl nigdy do tych
                stanowisk pracujac 30 lat w konserwatywnej Norwegii (i nigdy nie dojdzie pracujac
                nawet 50 lat). Druga sprawa to fakt ze ci goscie o ktorych jest pisany ten
                artykul przynajmniej doswiadczyli troche wesolych wrazen i zycia i moze dlatego
                Greg jest taki niezadowolony. Mieli szanse i ja wzieli i zaloze sie ze nie
                zamienili by tego na jakas bezpieczna prace w Norwegii za biurkiem tak jak Greg.


                • Gość: Greg Re: ee, chyba przesadziles IP: 212.187.240.* 18.10.01, 07:27
                  Gość portalu: TYP napisał(a):


                  > Ok pierwsza sprawa to ze Greg jest wsciekly bo on sam nie doszedl nigdy do tych
                  >
                  > stanowisk pracujac 30 lat w konserwatywnej Norwegii (i nigdy nie dojdzie pracuj
                  > ac
                  > nawet 50 lat). Druga sprawa to fakt ze ci goscie o ktorych jest pisany ten
                  > artykul przynajmniej doswiadczyli troche wesolych wrazen i zycia i moze dlatego
                  >
                  > Greg jest taki niezadowolony. Mieli szanse i ja wzieli i zaloze sie ze nie
                  > zamienili by tego na jakas bezpieczna prace w Norwegii za biurkiem tak jak Greg
                  > .
                  >
                  >
                  Drogi Typie, twoj post zawiera same bledy. Nie pracuje w Norwegii od 30 lat, a od
                  10. Mam stanowisko kierownicze w firmie, ktora zatrudnia tu lokalnie ponad 1000
                  osob. Zarobki przypuszczam mam duzo lepsze od tych z Bozej laski "menedzerow".
                  Nie kupuje garniturow od Armaniego, nie kupuje mebli od projektantow, nie mam
                  paru "komor". Ktos tym mlodym ludziom poprzewracal w glowach to juz sa fanaberie.
                  Wedlug mnie osoby opisane w artykule, a szczegolnie ten gosc wyrzucony z banku ,
                  to osoby chore psychicznie, nadajace sie na leczenie w Tworkach.
                  Opis tego goscia chodzacego caly czas w garniturze, nawet po domu??!!!
                  Przywiazanie do roznego rodzaju gadzetow - toz to fetyszyzm.
                  Odnosze tez wrazenie, ze do wykonywania jego obowiazkow nie byly potrzebne
                  specjalne kwalifikacje, skoro jego asystent mogl go zastapi z dnia na dzien. A za
                  rok tego asystenta zastapi nowy asystent.
                  Chodzi mi tez o ten caly blichtr w polskich firmach, o to nowomowe pracownikow, o
                  to zaklamanie, o kompromitowanie pracownikow. Relacje tych ludzi brzmia jak
                  relacje ludzi dzialajacych w sektach. Daje to jakis tragikomiczny obraz polskich
                  firm.
                  Typie nie jestem wsciekly, moge najwyzej wspolczuc tym osobnikom.
                  Nie mam im czego zazdroscic! Czego, pracy po 14 godzin na dobe i niesplaconych
                  kredytow???!!! Zartujesz.
                  • Gość: Snake Re: ee, chyba przesadziles IP: 62.233.138.* 18.10.01, 08:59
                    Full poparcie

                  • Gość: grolsch7 Re: ee, chyba przesadziles IP: 10.131.129.* / *.acn.pl 18.10.01, 15:14
                    Gość portalu: Greg napisał(a):

                    > >
                    > Drogi Typie, twoj post zawiera same bledy. Nie pracuje w Norwegii od 30 lat, a
                    > od
                    > 10. Mam stanowisko kierownicze w firmie, ktora zatrudnia tu lokalnie ponad 1000
                    >
                    > osob. Zarobki przypuszczam mam duzo lepsze od tych z Bozej laski "menedzerow".
                    > Nie kupuje garniturow od Armaniego, nie kupuje mebli od projektantow, nie mam
                    > paru "komor". Ktos tym mlodym ludziom poprzewracal w glowach to juz sa fanaberi
                    > e.
                    > Wedlug mnie osoby opisane w artykule, a szczegolnie ten gosc wyrzucony z banku
                    > ,
                    > to osoby chore psychicznie, nadajace sie na leczenie w Tworkach.
                    > Opis tego goscia chodzacego caly czas w garniturze, nawet po domu??!!!
                    > Przywiazanie do roznego rodzaju gadzetow - toz to fetyszyzm.
                    > Odnosze tez wrazenie, ze do wykonywania jego obowiazkow nie byly potrzebne
                    > specjalne kwalifikacje, skoro jego asystent mogl go zastapi z dnia na dzien. A
                    > za
                    > rok tego asystenta zastapi nowy asystent.
                    > Chodzi mi tez o ten caly blichtr w polskich firmach, o to nowomowe pracownikow,
                    > o
                    > to zaklamanie, o kompromitowanie pracownikow. Relacje tych ludzi brzmia jak
                    > relacje ludzi dzialajacych w sektach. Daje to jakis tragikomiczny obraz polskic
                    > h
                    > firm.
                    Witam!
                    No wiesz co! Ukradłeś mi moje spostrzeżenia. :))))))
                    Tego co prawda nie napisałem w swoim liście o pięćdziesięciolatkach.
                    Ale dzięki za napisanie uwag, pod którymi podpisuję się dwoma
                    palcami na klawiaturze.
                    To ten właśnie blichtr, dilbertoza i nowomowa
                    zmuszają młodych ludzi do poniżania się przed
                    takimi samymi młodymi ludźmi. A najgorsze, że oni nie
                    wiedzą, że są poniżani! Te 400 wysyłanych CV bez odpowiedzi,
                    te śmieszne i straszne zarazem rozmowy kwalifikacyjne,
                    te ukradkowe spojrzenia na współpracowników, jeśli
                    coś nie tak wyszło (a zdarza się, praca to nie same sukcesy).
                    I wszechogarniająca sztampa w zachowaniach, ubiorze,
                    rozrywce i mowie.
                    Pozdr.
                    Grolsch07
                  • Gość: Luna_tyk Re: ee, chyba przesadziles IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 07:07
                    Pozdrawiam
                    i dołączam do grona popierających Ciebie.
                    Biedny "zracjonalizowany" dał się sam wpuścić w maliny.
                    Ponadto ten bełkot:
                    - project manager
                    - bussines analyst
                    - senior finance controller
                    Zdaję sobie sprawę z faktu, że język polski jest nadmiernie opisowy, i nie
                    sprzyja skrótom myślowym. Jakby się jednak neco postarać...
                    Pozdrawiam raz jeszcze
                    • Gość: 2418812 ten post dotyczy tylko zasobow leksykalnych polszczyzny IP: *.shell.nl 22.10.01, 10:13
                      Kochany, zrob mi przysluge i pusc w obieg rodzime odpowiedniki, bardzo Cie
                      prosze.

                      Naturalnie nie wchodza w rachube:

                      "szef projektu" (projektowac to w w jezyku polskim mozna samoloty, a "projekt"
                      po polsku to wcale nie "project" po angielsku)

                      "analityk biznesowy" (brzmi ohydnie, prawda?)

                      "starszy kontroler finansowy" (kontroler to w jezyku polskim moze byc od
                      biletow; angielski "finance controller", owszem, cos tam i kontroluje, ale w
                      sumie robic z niego "kontrolera" to odebrac mu 3/4 kompetencji)
                      • Gość: grolsch7 Re: ten post dotyczy tylko zasobow leksykalnych polszczyzny IP: 10.131.129.* / *.acn.pl 22.10.01, 15:45
                        Gość portalu: 2418812 napisał(a):
                        Witam!
                        > (ciach)>
                        > "szef projektu" (projektowac to w w jezyku polskim mozna samoloty, a "projekt"
                        > po polsku to wcale nie "project" po angielsku)

                        Maly slownik jezyka polskiego PWN
                        projekt - zamierzony plan dzialania, postepowania, pomysl, zamiar
                        projektodawca - ten, kto wystapil z projektem, kto opracowuje,
                        przedstawia plany
                        >
                        > "starszy kontroler finansowy" (kontroler to w jezyku polskim moze byc od
                        > biletow; angielski "finance controller", owszem, cos tam i kontroluje, ale w
                        > sumie robic z niego "kontrolera" to odebrac mu 3/4 kompetencji)

                        Maly slownik jezyka polskiego PWN
                        kontroler - osoba kontrolujaca
                        kontrola - m.in. porownanie stanu faktycznego ze stanem wymaganym

                        Wniosek: czas do szkoly, najlepiej podstawowej
                        lub wyjazd do Hameryki i nie bedzie klopotu
                        z nazewnictwem w jez. ojczystym.




                    • Gość: 8114573 dalej czekam na pomoc IP: *.shell.nl 02.11.01, 10:18
                      no i co Przyjacielu z tymi polskimi zamiennikami, o ktore prosilem pare tygodni
                      temu? Pomoz prosze
                      • ohydek Re: dalej czekam na pomoc 02.11.01, 15:26
                        Gos´c´ portalu: 8114573 napisa?(a):

                        > no i co Przyjacielu z tymi polskimi zamiennikami, o ktore prosilem pare tygodni
                        > temu? Pomoz prosze

                        moze najpierw ty wykazesz sie dobra wola i zaczniesz chociaz uzywac nicka/imienia (o logowaniu sie nie
                        wspomne)?
                    • Gość: 7441832 wpadł jak meteor, pognębił i słuch po nim zaginął IP: *.shell.nl 12.11.01, 16:16
                      ... a ja wciąż czekam aż mnie poratuje i powie, jak nie bełkotać...
                      • Gość: Grolsch7 Re: wpadł jak meteor, pognębił i słuch po nim zaginął IP: 10.131.129.* 16.11.01, 19:16
                        Gość portalu: 7441832 napisał(a):

                        > ... a ja wciąż czekam aż mnie poratuje i powie, jak nie bełkotać...


                        Niestety forsa ważniejsza od dyskusji filozoficznych :(((
                        Właśnie kończę walkę o głupie parę złotych. Jeszcze trochę potrwa...

                        Jak nie bełkotać?
                        Po first: nie tłumaczyc z holyłudzkiego na nasze.
                        Po sekond: mówić - moja droga, ja cię kocham, a nie ajlawiu.
                        I nie mówić, że piękny język Shakespeare'a nie ma odpowiednika
                        w języku Nowaka (Kowalskiego), bo lepiej oddaje istotę rzeczy.
                        To jest zwykła, idiotyczna nieznajomość literatury polskiej.
                        To jest tylko brak umiejętności posługiwania się
                        językiem ojczystym, czyli brak kultury osobistej
                        i tzw. ogłady. Czyli po prostu, jak mawiali starożytni
                        górale - "chamstwo".
                        Pozdr.
                        Grolsch07
                    • Gość: 65221436 chyba jednak zapomniał zupełnie... IP: *.shell.nl 22.11.01, 17:17
                      ...bo przecież na pewno wie, jak to będzie po naszemu project manager, bussines
                      analyst i senior finance controller.
                  • Gość: Alex Re: ee, chyba przesadziles IP: *.pl 21.10.01, 20:48
                    Spokojnie... myślę, że należy oddzielić dwie rzeczy zaprezentowane w tym
                    artykule - blichtr, związany z pewnymi stanowiskami (zgadzam się tu z Gregiem -
                    wg mnie jest to żałosne) oraz fakt, że niestety, coraz częściej profesjonaliści
                    tracą pracę, pozycję, stanowisko i trudno im znaleźć nowe miejsce pracy. Gazeta
                    Wyborcza czasem w swych artykułach przejaskrawia pewne problemy, stąd też ten
                    garnitur od Armaniego, meble na zamówienie itp. itd...- te detale mają
                    nam "jeszcze lepiej" przedstawić dramat tego młodego zdolnego.
                    A wracając do - uważam - głównego wątku, który Wyborcza chciała pokazać - to...
                    cóż, niestety, zdarza się ostatnio coraz częściej, że profesjonaliści, długie
                    lata współzarządzający firmą tracą swoje stanowisko. Znam parę przykładów z
                    otoczenia mojej firmy. I ci, którzy stracili pracę, nie są żółtodziobami, którym
                    odbiła woda sodowa do głowy. Tracąc swoje wysokie stanowiska, stają się ofiarami
                    recesji, nowego stylu zarządzania, cięć kosztów, wymiany zarządu... To jest
                    smutne, bo wiem, że ludzie Ci są bardzo wartościowi, mają ogromną wiedzę, talent,
                    są profesjonalistami, ale nie pasują nowym zarządom, prezesom - często właśnie
                    tym żółtodziobom, którym udało się zrobić błyskawiczną karierę...

                    pozdro
              • ochman Re: ee, chyba przesadziles 23.10.01, 14:00
                Gos´c´ portalu: 7811623 napisa?(a):

                > wydaje mi sie ze jednak troche przesadziles. Moim zdaniem jesli startowales z
                > przyzwoitego stanowiska dostepnego dla absolwenta (powiedzmy, business
                > analyst), to w ciagu 5-6 lat mogles spokojnie dojsc do stanowiska np szefa
                > pionu MIS albo nawet jakiego senior finance controllera i to juz nie jest
                > jakies zoltodziobstwo.

                Jasne ze Greg przesadza. Pracujac jako inzynier w firmie norweskiej potrawi bardzo autorytatywnie
                wypowiadac sie na temat Londynu i pracy w londynskim City - czary?
                Nie zdaje sobie sprawy ze praca w firmie produkcyjnej jest w zaden sposob nieprzystajaca do pracy w
                niektorych dzialach bankow inwestycyjnych. Greg, moj specjalisto, dla nich bylbys juz od paru ladnych
                lat w wieku postemerytalnym. Natomiast gadanie o zoltodziobach z 5-6 latami doswiadczenia jest po
                prostu wierutna bzdura.
                • Gość: Chej Re: ee, chyba przesadziles IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 07.11.01, 19:54
                  Sam fakt, że go tak wyrolowali świadczy o amatorstwie... :-))
                  Greg ma naprawdę mnóstwo racji. Opisywany bankowiec to typowy
                  warszawski "japiszon"...
                  Pozdrawiam
            • Gość: X Re: Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow IP: *.vancouver35.dialup.canada.psi.net 18.10.01, 04:55
              5-6 lat po studiach jest sie jeszcze zoltodziobem. Niebezpiecznym jest to ze wiele osob nie zdaje
              sobie z tego sprawy
              Pozdrowienia
              • Gość: Greg Re: Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow IP: 212.187.240.* 18.10.01, 07:28
                Gość portalu: X napisał(a):

                > 5-6 lat po studiach jest sie jeszcze zoltodziobem. Niebezpiecznym jest to ze wi
                > ele osob nie zdaje
                > sobie z tego sprawy
                > Pozdrowienia

                Wlasnie. Dziekuje za wsparcie. W Polsce poprzewracano w glowach mlodym
                pracownikom, a teraz ciezko im bedzie sie odnalezc, chyba ze w Tworkach
                • Gość: daag Re: Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow IP: *.*.*.* 18.10.01, 10:36
                  Gość portalu: Greg napisał(a):

                  > Gość portalu: X napisał(a):
                  >
                  > > 5-6 lat po studiach jest sie jeszcze zoltodziobem. Niebezpiecznym jest to
                  > ze wi
                  > > ele osob nie zdaje
                  > > sobie z tego sprawy
                  > > Pozdrowienia
                  >
                  > Wlasnie. Dziekuje za wsparcie. W Polsce poprzewracano w glowach mlodym
                  > pracownikom, a teraz ciezko im bedzie sie odnalezc, chyba ze w Tworkach

                  ale przewrócenie się w głowie a pojęcie żółtodzioba to dwie różne rzeczy. i
                  pomimo tego, że zgadzam się z tobą co do opinii o tym chłoptasiu, który po latach
                  tłustych teraz na pożegnanie gładzi cielęcą skórkę sofy idącej w komis, to myślę,
                  że ten "żółtodziób" trochę jakby nie na miejscu. zdaję sobie sprawę, że uczymy
                  się przez całe życie ale ta nauka, o czym na pewno wiesz, jest rozłożona bardzo
                  asymetrycznie. najwięcej wiedzy przyswajamy sobie w początkowych okresach (życia
                  czy pracy). myślę, że taki koleżka po pięciu czy sześciu latach pracy w swojej
                  specjalizacji, mając okazję pracować dla dwóch czy trzech firm nie powinien być
                  traktowany jak "żółtodziób".
                  • Gość: Greg Re: Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow IP: 212.187.240.* 18.10.01, 11:02
                    Czlowiek przez co najmniej 5 lat uczy sie zawodu, a oprocz tego cale zycie
                    nabiera ogolnego doswiadczenia. Do wielu funkcji i stanowisk trzeba dorosnac
                    emocjonalnie
              • Gość: 831722 w sumie zoltodziobem jest sie do konca zycia IP: *.shell.nl 18.10.01, 08:45
                ktos powiedzial, ze idziemy w przyszlosc troche jakby chodzac do tylu; niby
                idziesz w swoje strone, ale patrzac wstecz, bazujac na swoich poprzednich
                doswiadczeniach i usilujac w ten sposob tworzyc przyszlosc. Z tego punktu
                widzenia zoltodziobem jest sie do konca zycia.

                Tyle sentencjonalnie. A bardziej racjonalnie: w wielu branzach model biznesu
                zmienia sie blyskawicznie w ostatnim czasie, wiec swoje doswiadczenia sprzed 10
                lat mozna jedynie opisac w pamietniku.

                Chyba ze za wyznacznik greenhorna przyjmiemy nie wiedze wyspecjalizowana, ale
                ogolne sprawnosci, niekoniecznie biznesowe, takie jak: umiejetnosc wspolzycia z
                ludzmi, umiejetnosc organizowania sobie pracy, umiejetnosc planowania,
                umiejetnosc radzenia sobie ze stresem, itd itd. Tu sie zgodze, ze w sumie jakie
                takie otrzaskanie przychodzi pozniej niz po 5-6 latach. Tyle ze to odnosi sie
                do zycia w ogole, a niekoniecznie do karier w biznesie.
                • Gość: daag Re: w sumie zoltodziobem jest sie do konca zycia IP: *.*.*.* 18.10.01, 10:42
                  o! trzeci akapit trafia w sedno!
                • Gość: X Re: w sumie zoltodziobem jest sie do konca zycia IP: *.vancouver33.dialup.canada.psi.net 19.10.01, 06:46
                  Ja dodam tylko, ze jak mi to powiedzial jeden stary fachura, to w szkole i na studiach uczymy sie regol
                  rzadzacych dyscyplina w ktorej dzialamy. Pozniej w pracy uczymy sie wyjatkow od tych regol. A jest ich
                  zawsze sporo i dlatego 5-6 lat nie jest wystarczajace aby zdobyc DOSWIADCZENIE ZAWODOWE.
                  Pozdrowienia
                  • Gość: Andrzej Re: w sumie zoltodziobem jest sie do konca zycia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 09:24
                    Nie zgadzam się, że te osoby są kiepskimi pracownikami. Z omawianego artykułu
                    wynika raczej, że oni są świetni i mimo to są zwalniani, gdyż firmy zaczynają
                    oszczędzać. Poza tym, czy ktoś w Polsce może mieć większe od nich
                    doświadczenie? Przecież nie ci, którzy rozpoczęli pracę w PRL-u. Doświadczenie
                    tych osób nie ma nic wspólnego z realiami współczesnymi.
                    Reasumując, jak jest bezrobocie i są zwolnienie szeregowi pracownicy to i
                    kierowników tylu nie trzeba.
                    Pozdr. Andrzej
                    • Gość: Greg Re: w sumie zoltodziobem jest sie do konca zycia IP: 212.187.240.* 19.10.01, 10:34
                      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                      > Nie zgadzam się, że te osoby są kiepskimi pracownikami. Z omawianego artykułu
                      > wynika raczej, że oni są świetni i mimo to są zwalniani, gdyż firmy zaczynają
                      > oszczędzać. Poza tym, czy ktoś w Polsce może mieć większe od nich
                      > doświadczenie? Przecież nie ci, którzy rozpoczęli pracę w PRL-u. Doświadczenie
                      > tych osób nie ma nic wspólnego z realiami współczesnymi.
                      Chyba sobie zartujesz. Tylko w niektorych branzach to "dziewictwo" moglo miec
                      znaczenie tzn. finanse i moze prawo. W reszcie zawodow skazenie komunizmem nie
                      mialo znaczenia, a czesto ludzie wyksztalceni za komuny byli duzo lepiej
                      przygotowani do pracy niz teraz. Niestety poziom wyksztalcenia dramatycznie spada
                      (przyklad 25% oblalo nowe matury - zadania byly trywialne). Nie bylo kiedys tylu
                      absolwentow szkol zaocznych. A oprocz tego jesli ludzie mieli otwarte glowy to
                      latwo sie przystosowywali. Powiedz mi kto uczyl w latach 90-tych ekonomii, ci
                      sami co wykladali 10, 20, 30 lat temu. I co spodziwasz sie rewolucji w ich
                      mysleniu? Moja wykladowczyni ekonomi politycznej z lat 80-tych, zreszta kompletna
                      kretynka, jest teraz szefowa Wyzszej Uczelni Ekonomicznej!!!
                      Nie mow mi, ze swiat w Polsce sie zaczal w 1989 roku. Zreszta wiekszosc szefow
                      firm produkcyjnych, byla szefami w latach 80-tych.
                      Mam nadzieje, ze twoja wypowiedz, tak jak i artykul, dotyczy tylko i wylacznia
                      waskiej galezi gospodarki jaka sa szeroko rozumiane finanse. Inaczej nie mamy o
                      czym rozmawiac.
                      > Reasumując, jak jest bezrobocie i są zwolnienie szeregowi pracownicy to i
                      >
                      > kierowników tylu nie trzeba.
                      > Pozdr. Andrzej

                      • Gość: Aga Re: w sumie zoltodziobem jest sie do konca zycia IP: 217.153.35.* 19.10.01, 10:49
                        NO tutaj jednak pozwolę sobie na polemizowanie z Gregiem. Skażenie komunizmem
                        to nie tylko kwestia wykształcenia ale przede wszytskim podejścia do pracy w
                        zakresie organizacji, zaangazowania, ustawicznego samoksztalcenia itp itd. Nie
                        oznacza to, że wszyscy wchodzący w rok 1990 40- czy 50-latkowie to kompletnie
                        nieużyteczni pracownicy(szefowie), nie potrafiacy dzialac w warunkach
                        rynkowych - wiele z nich się odnalazło (widzę to, bo to środowisko moich
                        rodziców) i doskonale sobie radzi dostrzegając szansę w swojej elstyczności i
                        nowych szansach, jakie się pojawiły wraz z gospodarka rynkową i nowymi
                        potrzebami na określone kwalifikacje, ale jednak chyba większośc jest zagubiona
                        i nie jest w stanie przeskoczyc nowych barier i przełamać utartych schematów
                        myślowych. Osobiście nie przeceniałabym tutaj wartości wykształcenia, i
                        przedtem i teraz student konczący Uniwersytet czy Politechnike nadal niewiele
                        umie, bo wg mnie tylko praktyka czyni mistrza, pod warunkiem, że ta praktyka
                        odbywa się rzeczywiście w zdrowym rynkowo i rozwojowym środowisku, a takiego na
                        pewno nie było w komuniźmie.
                        • Gość: X Re: w sumie zoltodziobem jest sie do konca zycia-do Agi i Grega IP: *.vancouver33.dialup.canada.psi.net 20.10.01, 05:16
                          Ja np. konczylem studia i zaczynalem praktyke zawodowa w PRL-u. Kiedy znalazlem sie w Kanadzie,
                          nie zajelo mi za duzo czasu aby sie " przebic" zawodowo, mimo trudnosci jezykowych. Do dzisiaj
                          doceniam doswiadczenie ktore w kraju zdobylem. Hej mlodzi . troche pokory i szacunku dla starszych
                          i ich doswiadczenia.
                      • Gość: knockout re: IP: *.piekary.oho.com.pl 20.10.01, 11:31
                        heh
                        piszesz, ze poziom wyksztalcenia spada, bo 20% nie zdalo nowej, prostej matury.
                        Stary, za Twoich czasow zdawali wszyscy, z czego 40-50% dostawalo gotowce z
                        zadaniami i dostawali troje, a teraz nie potrafia wypelnic zeznania podatkowego
                        bez pomocy, bo im sie 'myli'.
                        Jak sie zmieniaja kryteria, to i procent osob je spelniajacych sie zmienia,
                        prawda. A jesli stara matura to byla cyrkowa farsa, no to ja zdawali wszyscy i
                        bylo/jest to dosc odlegle od umiejestnosci logicznego myslenia ludzi i
                        znajomosci podstawowej arytmetyki.
                        a wracajac do tematu - znow jak dla mnie spory blad w wyciaganiu ogolnych
                        wnioskow co do ludzi przed 30tka na podstawie 3 przypadkow z GW. Tak samo moge
                        powiedziec na podstawie Twojego przypadku, ze kierownicy w Norwegii sie
                        opieprzaja, bo caly dzien siedza na forach dyskusyjnych i sa nic nie wartymi
                        starymi i nieruchawymi managerami, ktorzy doprowadza prowadzone firmy prosto do
                        wniosku o upadlosc. oczywiscie tego nie powiem, bo nie wyciagam wnioskow na
                        podstawie jednostkowego przypadku.
                      • Gość: Andrzej Re: w sumie zoltodziobem jest sie do konca zycia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 13:43
                        Artykuł i moja wypowiedź dotyczą nowych dziedzin, które pojawiły się w Polsce
                        po 1989: reklama, usługi finansowe, marketing i t.p., międzynarodowy obrót
                        handlowy. Tylko tam była możliwa błyskawiczna kariera dla młodych, gdyż gdzie
                        indziej miejsca blokują stare zgredy. Obecnie w tych właśnie dziedzinach są
                        prowadzone redukcje, które dotykają wyspecjalizowaną, młodą (bo innej nie ma!)
                        kadrę. Jeżeli w innych dziedzinach młody robi karierę, to jest to rzadkość.
                        Nie miałem zamiaru uogólniać tez artykułu na inne branże, ale naprawdę
                        uważam, że po 5-6 latach pracy w danej branży, pracownik zna się na tym co robi.
                        Pozdrawiam, Andrzej
                    • Gość: X Re: w sumie zoltodziobem jest sie do konca zycia IP: *.vancouver33.dialup.canada.psi.net 20.10.01, 05:08
                      "Give me a break", ze swoim komentarzem na temat ludzi z zawodowym PRL-owskm
                      doswiadczeniem. Obawiam sie tez ze wielu z tych "mlodych orlowi" nabrali w pokomunistycznym
                      klimacie takich nawykow, ze sa jeszcze bardziej "do niczego" niz ci starzy.
              • Gość: Jacek Sz Re: Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow IP: 62.233.138.* 08.11.01, 17:38
                Gość portalu: X napisał(a):

                > 5-6 lat po studiach jest sie jeszcze zoltodziobem.

                oczywiscie, ale tylko wtedy kiedy wysylasz rakiety na ksiezyc. a wspolczesna
                rzeczywistosc jest taka, ze wiekszosc prac polega na przekladaniu papierow na
                biurku. po 5-6 latach jestes mistrzem.
      • Gość: Greg Czy ktos mi wyjasni te nowomowe? IP: 212.187.240.* 18.10.01, 08:02
        "Miał złe osiągi! " - Osiagi to ma samochod, albo samolot. Czlowiek moze nie
        miec osiagniec, albo wynikow, albo rezultatow.
        W dbałości o kompetencje systemowe i dźwignię właściwej obsługi klienta
        zapraszam na spotkanie biznesowe w sali konferencyjnej". tego to juz za nic nie
        rozumiem

      • Gość: Aga Re: Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow IP: 217.153.35.* 18.10.01, 09:58
        Całkowicie podzielam poglądy Grega. Nawet jeśli ktoś po intensywnej 5-6
        praktyce jest dobrym specjalistą w sojej działce, to wcale nie musi się
        sprawdzać jako szef odpowiedzialny za pracę zespołu w wymiarze wyników i
        relacji personalnych, jak równiez może nie potrafić ułożyć sobie stosunków z
        szeroką grupą kierownictwa (rzadko zdarza się, że jest wystarczająco dojrzały
        emocjonalnie; obecnie takie modne słowo "inteligencja emocjonalna"). Ja pracuję
        zawodowo ponad 8 lat i to mniej wiecej na mój rocznik przypadały te bujne
        kariery, kiedy inwestorzy zagraniczni dynamicznie wchodzili na rynek i
        zatrudniali jako tako rozgarniętych po studiach ze znajomością angielskiego.
        Niektórzy w rekordowym tempie dochodzili do wysokich stołków, bo nie było
        innych specjalistów, problem jednak w tym, że większośc uważała, że im się to
        należało i jest to zupełnie normalne, bo przecież sa tacy oddani firmie. Tylko
        niewielka grupa osób rozumiała, że są obecnie wysoko, ale to normalne nie jest
        i nie jest to posada dożywotnia, tym właśnie młodym ludziom było relatywnie
        łatwo pogodzić się z ewentualną degradacją czy zmianą i oni pewnie dalej
        rozsądnie pokierują swoim życiem zawodowym, ze świadomością zagrożeń i z
        pokorą, ale i z wiarą w samego siebie.
      • Gość: --Michal Re: Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow IP: *.tiaa-cref.org 18.10.01, 16:34
        IMHO: kolejny stek bzdur, "zrecznie" sklecony przez koloryzujacego
        dziennikarza. Nie ma o czym dyskutowac.
        • Gość: Andrzej Re: Koniec karier niedoswiadczonych zoltodziobow IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.01, 19:46
          Zważcie, że tak kończą ci, którzy uwierzyli, że poza ich Firmą nie ma
          zbawienia. Traktowali robotę nie jako środek służący do zarabiania pieniędzy na
          życie, ale jako samo życie. Myśleli, że jak siedzą po 14 godzin w pracy, to
          Firma to doceni. Ha, ha.Nie mają rodzin i przyjaciół, nikt im nie pomoże w
          szukaniu nowej pracy.
          Morał prosty,nigdy nie można zapomnieć, że największym wrogiem pracownika jest
          pracodawca.
          Nie szkoda mi tych ludzi. Jak powiedział Napoleon,złodziejstwo jest wybaczalne,
          a głupota nie. Słowem, vae vistis.
          Pozdrowienia, Andrzej
      • Gość: 2885132 poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: *.shell.nl 19.10.01, 08:53
        tak wiec zostalem raczej w mniejszosci, sadzac po tym ze ten watek dogorywa i
        nie nalezy sie juz spodziewac erupcji postow.

        Naturalnie zgadzam sie z komentarzami o firmach-sektach i roznego rodzaju
        idiotyzmach. Ale poniewaz przedtem pracowalem w administracji panstowej wiem ze
        idiotyzmy sa wszedzie, i juz wole dobrze platne idiotyzmy korporacyjne niz te
        groszowe na posadach w budzetowce. Ale idiotyzmy to jeden temat, a ja pisalem
        glownie o tym kogo uznac za greenhorna. I dalej nie zgadzam sie z kategorycznym
        pogladem, ze nie zna zycia kto nie sluzyl w marynarce przynajmniej 10 lat -
        racjonalne uzasadnienie probowalem podac w jednym z wczesniejszych postow. Ale
        zdaje sie ze tu juz sie nie przekonamy i tylko bijemy piane.

        W sumie rozwoj tego watku mnie zaskoczyl, bo spodziewalem sie raczej ze to
        mlode wilki wdeptaja w ziemie starych zgredow.
        • Gość: Greg Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: 212.187.240.* 19.10.01, 09:03
          Moze mlodym wilkom zaczely sie wreszcie otwierac oczy.., albo juz nie maja
          argumentow.
        • Gość: Aga Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: 217.153.35.* 19.10.01, 09:23
          Młode wilki widocznie już tylko cienko wyją i ich buta została jednak trochę
          schłodzona, choć niestety nadal jeszcze spotykam takich, którzy nie zauważają
          zmian wokół siebie, a tym bardziej (nieodwracalnych ?) zmian jakie nastąpiły w
          ich psychice i zachowaniu pod wplywem piorunującego sukcesu zawodowego i bycia
          na fali. Dopóki nie dostaną jakiegoś pstryczka w nos (niekoniecznie musi to być
          wyrzucenie z pracy, wystarczą jakieś poważniejsze nieporozumienia lub np.
          jakieś przykre doświadczenia prywatne, które w jednej chwili potrafią
          przewatościować cały dotychczasowy światopogląd), pewnie sami do tego nie
          dojdą, ale to świadczy tylko o ich niedojrzałości.
        • Gość: daag Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: *.*.*.* 19.10.01, 14:39
          z wapnem nie ma się co kłócić, bo w pewnym momencie staje się substancją
          skostniałą, niereformowalną i nieczułą na jakikolwiek wpływ. ale trzymam twoją
          mniejszość.
          • Gość: grolsch7 Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: 10.131.129.* / *.acn.pl 19.10.01, 16:05
            Gość portalu: daag napisał(a):

            > z wapnem nie ma się co kłócić, bo w pewnym momencie staje się substancją
            > skostniałą, niereformowalną i nieczułą na jakikolwiek wpływ. ale trzymam twoją
            > mniejszość.

            Witam!
            Nastepne wapno w dyskusji.
            Poczytaj sobie listy "wapniakow" i porownaj
            ze swoimi i Twoich niektorych rowiesnikow.
            Przeciez Ty nie umiesz pisac po polsku.
            Trzymac "twoja mniejszosc" nadaje sie na zlota
            mysl wszechczasow.
            My sie nie klocimy, my wapniacy jestesmy odporni
            na wstrzasy gospodarczo-polityczne, nas byle
            recesja nie przeraza tak, jak Was, mlodych.
            To wlasnie my jestesmy reformowalni, umiemy przystosowac
            sie do nowych warunkow.
            Mlody czlowieku!
            Spojrz w lustro i odpowiedz sobie na pytanie -
            jak kapital zachodni wykiwal Ciebie i Twoich kolegow?
            Pamietaj, ze ten kapital jest doswiadczony i mozna go
            w przenosni nazwac wapnem
            Pozdr.
            grolsch07
            • Gość: daag Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: *.*.*.* 22.10.01, 11:32
              Gość portalu: grolsch7 napisał(a):

              > Witam!
              > Nastepne wapno w dyskusji.
              gratuluję.

              > Poczytaj sobie listy "wapniakow" i porownaj
              > ze swoimi i Twoich niektorych rowiesnikow.
              > Przeciez Ty nie umiesz pisac po polsku.
              > Trzymac "twoja mniejszosc" nadaje sie na zlota
              > mysl wszechczasow.
              oj, chyba coś rzeczywiście nie tak z moim sposobem wysławiania się. kolejna osoba
              zarzuca mi brak umiejętności używania polskiego. (no, chyba że grolsch-u jesteś
              tym samym tolem z którym niegdyś prowadziłem ożywioną dyskusję utrzymaną w
              konwencji "ty daag nie masz pojęcie jak używać języka polskiego") ale obiecuję,
              zacznę nad tym pracować.

              > My sie nie klocimy, my wapniacy jestesmy odporni
              > na wstrzasy gospodarczo-polityczne, nas byle
              > recesja nie przeraza tak, jak Was, mlodych.
              > To wlasnie my jestesmy reformowalni, umiemy przystosowac
              > sie do nowych warunkow.
              tak ci się wydaje? to najwyraźniej trudno ci zauważyć co się dzieje wokół ciebie.
              to właśnie starszym ludziom pozbawionym pracy ciężko się znaleźć w obecnej
              rzeczwistości. często zdarza się, że utrata pracy oznacza dla nich katastrofę.
              ale jest i druga półka tych lepiej wykształconych starych wyjadaczy, którzy
              stołki obejmują przez zasiedzenie (z tonu wypowiedzi wnioskuję, że i ty do nich
              należysz). oni się nie boją żadnych zmian, bo przyśrubowani do stanowiska padają
              dopiero jak firma pada albo jeszcze później. skutecznie podcinając młodych
              utwierdzają się w przekonaniu o swojej boskiej misji bycia szefem. ale coś mi się
              wydaje, że porównanie ich wiedzy specjalistycznej do wiedzy
              wykształconych "żółtodziobów" z sześcioletnim doświadczeniem wypada raczej
              średnio, dla tych pierwszych.

              > Mlody czlowieku!
              > Spojrz w lustro i odpowiedz sobie na pytanie -
              > jak kapital zachodni wykiwal Ciebie i Twoich kolegow?
              starcze! kiedy patrzę w lustro nie widzę kapitału zachodniego. widzę swoją
              postać. postać raczej zadowoloną, z tego, że np. w każdym sklepie mogę kupić
              batonik bounty. czy sądzisz, że prawie 50 mld dolków inwestycji bezpośrednich,
              które napłynęły do polski po '89 to jakiś wielki szwindel? bez tych pieniędzy to
              państwo nie ruszyłoby z miejsca. więc kto miałby zasilić w kapitał polską
              gospodarkę, takie gwiazdy biznesu jak ty?
              dlatego tym którzy przy każdej okazji wypominają ten kapitał zagraniczny polecam
              biało-czerwony krawat albo polsko-rodzinne rozgrywki w lidze.

              > Pamietaj, ze ten kapital jest doswiadczony i mozna go
              > w przenosni nazwac wapnem
              jesteś przekonany, że po tym doniosłym sformułowaniu zacznę oddawać hołd
              wszystkiemu i wszystkim których określano jako wapno? marzyciel...

              > Pozdr.
              > grolsch07
              również pozdrawiam. gorąco.
              • Gość: grolsch7 Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: 10.131.129.* / *.acn.pl 22.10.01, 13:38
                Gość portalu: daag napisał(a):
                Witam!

                (ciach)
                (no, chyba że grolsch-u jesteś
                >
                > tym samym tolem
                Nie jestem.


                > to najwyraźniej trudno ci zauważyć co się dzieje wokół ciebie.
                > to właśnie starszym ludziom pozbawionym pracy ciężko się znaleźć w obecnej
                > rzeczwistości. często zdarza się, że utrata pracy oznacza dla nich katastrofę.
                > ale jest i druga półka tych lepiej wykształconych starych wyjadaczy, którzy
                > stołki obejmują przez zasiedzenie (z tonu wypowiedzi wnioskuję, że i ty do nich
                >
                > należysz). oni się nie boją żadnych zmian, bo przyśrubowani do stanowiska padaj
                > ą
                > dopiero jak firma pada albo jeszcze później.

                Czlowieku, ja prace u kogos (panstwowego czy prywatnego, to nie ma dla
                mnie znaczenia) skonczylem w 1981 r. jak mnie gen Jaruzelski wypieprzyl
                z roboty za Solidarnosc. Od tej pory dzialam na swoje konto i przysrubowalem
                sie do fotela, ktory sam sobie kupilem - Ty chyba siedzisz na cudzym?
                Co do ludzi starszych, ktorzy nie moga poradzic sobie w nowej
                rzeczywistosci to jest ich bardzo duzo (patrz wybory) i ja im moge
                wspolczuc, ale nauczyc nowego zycia bym nie potrafil.
                Ale i mlodych (patrz stadiony pelne kiboli) nieprzystosowanych
                do wspolczesnych czasow jest od groma. Uwazaj, bo ci moga
                kiedys odebrac to, co sobie zarobiles uczciwa praca.
                >

                > starcze! kiedy patrzę w lustro nie widzę kapitału zachodniego. widzę swoją
                > postać. postać raczej zadowoloną, z tego, że np. w każdym sklepie mogę kupić
                > batonik bounty. czy sądzisz,

                Ja nie mowie o naplywie dobrego kapitalu, ktory jest konieczny
                (nawiasem mowiac - co sadzisz o Daewoo i pracy w nim).
                Ja mowie tylko o malpowaniu w nieudolny sposob, przez naszych
                "mlodych wilkow", sposobu zycia yapiszonow z trzeciorzednych seriali
                holywoodzkich. Batonika Bounty mozna tez kupic na targu w Chartumie,
                a w Nigerii Coca-Cola byla wczesniej niz w Polsce - te atrybuty to nie oznaka
                postepu.
                Krytyka kapitalu zachodniego w Polsce nie jest rownoznaczna
                z narodowo-socjalistyczno-nacjonalistyczna-klerykalna hucpa
                (ten termin to moj wymysl). Jak bys gral na gieldzie,
                to bys moze wiedzial w jaki sposob Michelin lub Good Year
                robi w konia wspanialych finansistow z Polski.
                >
                > > Pamietaj, ze ten kapital jest doswiadczony i mozna go
                > > w przenosni nazwac wapnem
                > jesteś przekonany, że po tym doniosłym sformułowaniu zacznę oddawać hołd
                > wszystkiemu i wszystkim których określano jako wapno? marzyciel...
                >
                > > Pozdr.
                > > grolsch07
                > również pozdrawiam. gorąco.
                Nie oddawaj holdu - bron Cie Bog. Zacznij tylko myslec krytycznie,
                a nie balwochwalczo w stosunku do wszystkiego co nowe.
                Ale to chyba dopiero sie spelni jak bedziesz mial kolo 40-tki
                i beda Ci na piety nastepowali mlodsi. :))
                Pozdr.
                Grolsch07

                • Gość: Greg Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: 212.187.240.* 22.10.01, 14:12
                  Tym razem to Ty mi z ust to wyjales.
                  Pozdrowienia
                • Gość: daag Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: *.*.*.* 22.10.01, 15:45
                  Gość portalu: grolsch7 napisał(a):

                  > Nie jestem.
                  to dobrze. bo dyskusja ma szansę być rzeczywistą dyskusją a nie czepianiem się
                  słówek.


                  > Czlowieku, ja prace u kogos (panstwowego czy prywatnego, to nie ma dla
                  > mnie znaczenia) skonczylem w 1981 r. jak mnie gen Jaruzelski wypieprzyl
                  > z roboty za Solidarnosc. Od tej pory dzialam na swoje konto i przysrubowalem
                  > sie do fotela, ktory sam sobie kupilem - Ty chyba siedzisz na cudzym?
                  tak, fotel cudzy. zakupiony za kredyty zaciągnięte w bankach zachodnich. także
                  dzięki nim prowadzimy inwestycje liczone w setkach milionów, dzięki nim zostały
                  stworzone miejsca pracy dla (nie przesadzając) tysięcy ludzi pracujących w i dla
                  firmy w której i ja jestem.
                  szanuję ludzi, którzy potrafią odnieść sukces prowadząc własne przedsiębiorstwo.
                  mam tylko cichą nadzieję, że ten fotel nie był przed czerwcem '89 lichym
                  taborecikiem, który dzięki pomocy kolegów z czasów styropianowych leżanek nagle
                  obrósł w podłokietniki, mechanizm obrotowy i miękką skórkę. aha i kółka.

                  > Co do ludzi starszych, ktorzy nie moga poradzic sobie w nowej
                  > rzeczywistosci to jest ich bardzo duzo (patrz wybory) i ja im moge
                  > wspolczuc, ale nauczyc nowego zycia bym nie potrafil.
                  > Ale i mlodych (patrz stadiony pelne kiboli) nieprzystosowanych
                  > do wspolczesnych czasow jest od groma. Uwazaj, bo ci moga
                  > kiedys odebrac to, co sobie zarobiles uczciwa praca.
                  więc po jakie licho piszesz, że "jeteście odporni na wstrząsy polityczno-
                  gospodarcze i was byle recesja nie przeraża". to ma być manifest czterdziesto-
                  pięćdziesięciolatków? rzadko który podpisałby się pod tym. a ci młodzi
                  nieprzystosowani też mają pewną przewagą. są młodzi. oni naprawdę w ten czy inny
                  sposób mają szansę zaadoptować się do sytuacji.

                  > Ja nie mowie o naplywie dobrego kapitalu, ktory jest konieczny
                  > (nawiasem mowiac - co sadzisz o Daewoo i pracy w nim).
                  a mi ta twoja fraza o kiwaniu przez kapitał sugeruje co innego. raczej słabo
                  pamiętam kulisy prywatyzacji żerania i nie znam klimatu pracy w tym zakładzie.
                  jedno jest pewne jeśli miałbym decydować o tej transakcji nie sprzedałbym tej
                  fabryki zadłużonemu po uszy czebolowi (zdaje się, że już wtedy wystarczyło
                  przejrzeć dane finansowe daewoo i mieć odrobinę wiedzy analitycznej żeby wiedzieć
                  co stanie się z tym organizmem w przypadku wahnięcia się koniunktury. oddać
                  fundament polskiego przemysłu motoryzacyjnego w takie ręce było chyba średnio
                  udane. ale powtarzam, nie znam szczegółów oferty ani gm ani daewoo i nie mnie to
                  rozsądzać)

                  > Ja mowie tylko o malpowaniu w nieudolny sposob, przez naszych
                  > "mlodych wilkow", sposobu zycia yapiszonow z trzeciorzednych seriali
                  > holywoodzkich. Batonika Bounty mozna tez kupic na targu w Chartumie,
                  > a w Nigerii Coca-Cola byla wczesniej niz w Polsce - te atrybuty to nie oznaka
                  > postepu.
                  tu się z tobą zupełnie zgadzam. armatura za tysiące złotych to zupełnie
                  niepotrzebny wydatek, ale czy sądzisz, że wszyscy są tacy jak ten nieszczęśnik z
                  arytkułu? nikt z moich znajomych nie chodzi po domu w garniturze. co więcej na
                  przekór mojemu zwapniałemu szefowi w dni kiedy nie mam ustawionych spotkań
                  pozwalam sobie przychodzić do pracy w golfie. stroić się dla komputera nie
                  zwykłem. a mój szef chce abym to robił. kto tu nagina równowagę?
                  bounty, coke to rzeczywiście może nie postęp ale to wolność wyboru, którą
                  zagwarantował mi obcy kapitał.

                  > Krytyka kapitalu zachodniego w Polsce nie jest rownoznaczna
                  > z narodowo-socjalistyczno-nacjonalistyczna-klerykalna hucpa
                  > (ten termin to moj wymysl). Jak bys gral na gieldzie,
                  > to bys moze wiedzial w jaki sposob Michelin lub Good Year
                  > robi w konia wspanialych finansistow z Polski.
                  gram na giełdzie od paru lat. akurat dębicy i stomilu nigdy nie miałem w swoim
                  portfelu ale chętnie wysłucham w jakiż to sprytny sposób zyski trasferowane są za
                  granicę (bo o to zdaje się chodzi?). czekam na wyczerpujące informacje. przyznam,
                  że jest to w obszarze moich zainteresowań.


                  > Nie oddawaj holdu - bron Cie Bog. Zacznij tylko myslec krytycznie,
                  > a nie balwochwalczo w stosunku do wszystkiego co nowe.
                  myślę krytycznie i zgodnie z moimi przekonaniami. nie akceptuję wszystkiego co
                  nowe ot tak z definicji ale analizuję. moje poglądy kształtuję w dobie gospodarki
                  wolnorynkowej, jestem zwolennikiem idei globalizacji (ale w bardziej "ludzkiej"
                  formule niż tylko bezwarunkowe otwarcie wszystkich bram ponadnarodowym
                  korporacjom, o takiej drodze gdzieś pisał ostatnio saachs) i dlatego możemy się
                  różnić w poglądach.

                  > Ale to chyba dopiero sie spelni jak bedziesz mial kolo 40-tki
                  > i beda Ci na piety nastepowali mlodsi. :))
                  > Pozdr.
                  > Grolsch07
                  a więc o to chodzi!!
                  dokręć zatem tą śrubę w fotelu bo młodzi nadciągają.. z pilnikami w dłoniach! ;o)
                  daag
                  • Gość: grolsch7 Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: 10.131.129.* / *.acn.pl 22.10.01, 16:44
                    Gość portalu: daag napisał(a):

                    > Gość portalu: grolsch7 napisał(a):
                    >
                    >
                    >
                    Witam!
                    Nareszcie doszlismy do jakiegos porozumienia (nie we wszystkim,
                    ale ludzie lubia sie roznic).

                    > .
                    > mam tylko cichą nadzieję, że ten fotel nie był przed czerwcem '89 lichym
                    > taborecikiem, który dzięki pomocy kolegów z czasów styropianowych leżanek nagle

                    > obrósł w podłokietniki, mechanizm obrotowy i miękką skórkę. aha i kółka.

                    Niestety, byl taborecikiem na Wolumenie. Kiedys ludzie kupowali
                    ksiazki, ktorych nie bylo w ksiegarniach. Z Solidarnoscia skonczylem
                    w 1989 r. i ngdy nie czerpalem profitow z racji kombatanctwa.
                    >
                    > więc po jakie licho piszesz, że "jeteście odporni na wstrząsy polityczno-
                    > gospodarcze i was byle recesja nie przeraża".

                    Bo mamy bagaz doswiadczen i i jak wroci komuna z Lepperem
                    na czele to damy sobie rade.

                    > nieprzystosowani też mają pewną przewagą. są młodzi. oni naprawdę w ten czy inn
                    > y
                    > sposób mają szansę zaadoptować się do sytuacji.

                    Maja przyklad np. w Rewolucji Pazdziernikowej

                    >
                    > tu się z tobą zupełnie zgadzam. armatura za tysiące złotych to zupełnie
                    > niepotrzebny wydatek, ale czy sądzisz, że wszyscy są tacy jak ten nieszczęśnik
                    > z > arytkułu? >
                    Ten facet z artykulu to chyba (jak ktos juz napisal) wymyslona
                    alegoria przegranych "menedzerow". Bo jego glupota nijak sie ma do
                    20000 zl, ktore mial co miesiac. Chyba, ze placil mu jeszcze wiekszy idiota.


                    > gram na giełdzie od paru lat. akurat dębicy i stomilu nigdy nie miałem w swoim
                    > portfelu ale chętnie wysłucham w jakiż to sprytny sposób zyski trasferowane są
                    > za
                    > granicę (bo o to zdaje się chodzi?).

                    Dalo sie na nich pograc, zwlaszcza jak oglaszano zyski za ktorys tam
                    kwartal. Oczywiscie, jak te zyski transferowano do firmy-mamusi
                    nikt dokladnie nie wie. Ale np. General Director lub Mr President
                    mogli wymyslic nowa glebokosc naciecia bieznika w oponie Znikajacy Blysk (albo
                    Zysk), co kosztowalo firme mase wysilku umyslowo-finansowego.
                    Ale to tylko hipoteza?!.

                    (ciach)

                    > a więc o to chodzi!!
                    > dokręć zatem tą śrubę w fotelu bo młodzi nadciągają.. z pilnikami w dłoniach! ;
                    > o)
                    > daag

                    Niech nadciagaja, bedzie mozna wiecej zarobic na pilnikach i fotelach!!!
                    Juz otwieram nowy interes.

                    Pozdr.
                    Grolsch07

                    • Gość: daag Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: *.*.*.* 23.10.01, 12:17
                      no i wszystko dobre co się dobrze kończy. okazuje się, że jednak interpokoleniowe
                      dyskusje można prowadzić w rzeczowej atmosferze.
                      a na koniec garść uwag:
                      cieszy mnie, że w batalii o swoją pozycję w biznesie nie nawiązywałeś do swoich
                      dokonań na gruncie politycznym. mnie osobiście bardzo razi pokątne trzepanie
                      forsy przy wykorzystaniu koneksji politycznych. związek polityki z biznesem jak
                      dla mnie powinien ograniczyć się tylko do ewentualnej funkcji opiniotwórczej tego
                      drugiego.
                      cały czas nie wiem czy mówiąc o elastyczności was czyli ludzi z bagażem
                      doświadczeń wyrażasz opinię większości twoich rówieśników czy wąskiej ich grupy.
                      tak jak wspomniałem, obecna sytuacja społeczna nie potwierdza tego, że
                      mówiąc "damy sobie radę" mówisz o większości pokolenia inżyniera karwowskiego.
                      tych informacji o branży oponiarskiej to jednak poskąpiłeś. dalej nie wiem jak
                      zachodni inwestorzy zrobili nam kuku. ale nic to, jak będę miał trochę czasu to
                      może pogrzebię za tym.
                      pozdrawiam i życzę również nie ustawiania się okoniem do młodych i tytułowaniem
                      ich per "żółtodziób". zresztą, wszystko to co pisze greg radzę jeszcze podzielić
                      przez dwa i spierwiastkować. ten człowieczek nie mieszka w polsce.
                      • Gość: grolsch7 Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: 10.131.129.* / *.acn.pl 23.10.01, 13:49
                        Gość portalu: daag napisał(a):

                        > no i wszystko dobre co się dobrze kończy. okazuje się, że jednak interpokolenio
                        > we
                        > dyskusje można prowadzić w rzeczowej atmosferze.
                        (ciach)>
                        pozdrawiam i życzę również nie ustawiania się okoniem do młodych i tytułowaniem
                        >
                        > ich per "żółtodziób". zresztą, wszystko to co pisze greg radzę jeszcze podzieli
                        > ć
                        > przez dwa i spierwiastkować. ten człowieczek nie mieszka w polsce.

                        Witam!
                        Ciesze sie, ze nasza dyskusja nie skonczyla sie na inwektywach,
                        po prostu pogadalismy sobie.
                        Co do Grega, to moze dlatego ze patrzy z boku, to lepiej widzi?!
                        Pozdr.
                        Grolsch07


                        • Gość: daag Re: poszlo zupelnie inaczej niz myslalem IP: *.*.*.* 24.10.01, 10:26
                          hmm.. nie ropoczynam nigdy dyskusji z zamiarem zakończenia jej nieprzemyślaną
                          kłótnią albo co gorsza wyzwiskami. jeśli jest temat to trzeba go zgłębić. mnie po
                          prostu ruszyło to określenie "żółtodzioba" i dalej obstaję przy swoim, że
                          przesadzone.
                          teraz z drugiej beki. polecam w zeszłotygodniowej "gazecie finansowej" artykuł o
                          zachodnim kapitale w polsce. przede wszystkim dostało się decydentom, że polski
                          majątek trafia w ręce bankrutów i od tego zaczyna się heca. dlatego zanim
                          zaczniemy krytykować obcy kapitał wygarbujmy skórę tym, którzy bez pomyślunku
                          oddają majątek w niewłaściwe ręce. (chociaż może niektóre tam przykłady uważam za
                          przerysowane)
                          a greg? może i dobrze widzi z daleka. życzę mu żeby te swoje obserwacje potrafił
                          właściwie zinterpretować i wykorzystać.
      • Gość: knockout do Grega IP: *.piekary.oho.com.pl 20.10.01, 11:19
        czesc,
        stary, jak Cie pracodawca zdybie, ze siedzisz na forach (tyle postow w jeden
        dzien ?!?) zamiast zwiekszac przychod i zmniejszac koszty, to juz nie bedziesz
        szefem w socjalistycznej Norwegii ;)
        • Gość: KR$ Re: do Grega IP: *.ipt.aol.com 21.10.01, 22:02
          To zes znalazl argument... A co racja to racja - w Polsce gowniarze (zeby nie
          bylo nieporozumien: ja mam 26 lat i zarabiam podobnie jak ten pozal sie boze
          manager) zrobili niesamowite kariery zupelnie bez powodu - tylko dlatego, ze
          nie bylo nikogo innego. Jak managerem moze byc ktos kto zarabiajac zaledwie 20
          kawalkow miesiecznie rzuca sie na kupowanie luksusow na kredyt? Nie potrafi
          zarzadzac swoimi finansami a zabiera sie za pieniadze klientow?!?!? To wiele
          wyjasnia - np. czemu zaden bank nie potrafil przez pol roku przedstawic mi
          zadnej konkretnej oferty asset managemant!!! Rownie smieszne - manager
          mieszkajacy z rodzicami!!! Chryste toz to smiech na sali! Ciekawe czy w pracy
          byl nadety i czy ludzie wiedzieli o tym ze mieszka u mamy? Musieli sie z niego
          niezle nabijac... Wreszcie sam 'model' biznesu w Polsce - przeciez u nas w
          robieniu kariery niewielka role odgrywa fachowosc, za to 'wicie, rozumicie',
          wujkowanie (nepotyzm) i wlazidu*** rzadza. Sam pracuje na szczescie za granica
          ale moja firma obsluguje rowniez klientow w Polsce - zdradze w zwiazku z tym
          maly sekret - nikt z mojej firmy nie chce jechac do Polski i pracowac dla tych
          klientow gdyz po pierwsze: panuje w ich firmach atmosfera walki i napiecia
          (wytworzona przez management), po drugie klientom wydaje sie ze pozjadali
          wszystkie rozumy swiata i moga wszystkimi pomiatac (a majac porownanie z
          firmami zachodnimi, o wiele lepiej zorganizowanymi i ktore osiagnely
          nieporownywalnie wieksze sukcesy rynkowe gwarantuje, ze nic takiego tam nie ma
          miejsca).

          Wreszcie kwestia wyksztalcenia (matury, studiow) kiedys i obecnie. Jestem
          pewien, ze naraze sie na zarzut nieuctwa ale trudno - przyznaje, ze
          niejednokrotnie podziwiam moich rodzicow - pamietaja z liceum tyle rzeczy o
          ktorych ja juz dawno zapomnialem... Mysle, ze wynika to z roznicy ilosci
          informacji 'pozaszkolnej' na jaka byli wyeksponowani oni i my.

          Koncze gdyz doswiadczony na innych listach dyskusyjnych wiem, ze gdy pisze sie
          w trakcie pracy to naraza sie na zarzut nierobstwa i oszukiwania pracodawcy,
          natomiast gdy pisze sie w niedziele wieczorem (tak jak ja teraz) to
          wspoluczestnicy dyskusji zarzucaja piszacemu iz nie ma wiele doswiadczen
          zyciowych i spedza kazda wolna chwile w Internecie... Coz dla niektorych i tak
          zle i tak niedobrze.

          Pozdrawiam Grega i zycze wszystkim pracujacym w Polsce jak najszybszej wymiany
          managerow (szczegolnie tych, ktorzy zrobili blyskawiczna kariere i nie maja
          doswiadczenia w pracy na stanowiskach niekierowniczych).


          KR$ - kris316pl@yahoo.com
          • Gość: Jacek Sz Re: do KR$ IP: 62.233.138.* 09.11.01, 16:28
            patrz, tym razem zgadzam sie z toba niemal w 100%. szczegolnie ten manager
            mieszkajacy z rodzicami. przed epoka telefonow komorkowych dzwoniles do
            takiego, a odbierala mamusia: "chce pan mowic z krzysiem?". zalosne.

            a swoja droga to jestes w polsce czy po za, bo z roznych watkow mozna wyciagnac
            sprzeczne w tej sprawie wnioski

            • Gość: KR$ Re: do KR$ IP: *.mannesmann.de 12.11.01, 17:54
              No to dobrze, ze potrafimy sie tez zgadzac co do niektorych spraw. Jestem i w Polsce i nie - od prawie
              trzech lat jestem pracownikiem polskiego biura wydelegowanym za granice. Niestety recesja jest
              straszna i najprawdopodobniej po zakonczeniu tego projektu bede musial wrocic do Warszawy -
              nawet w Europie Zachodniej ciezko znalezc inna prace. Moze to i dobrze - odpoczne i odpreze sie na
              benchu - zabawie sie troche i mam nadzieje, ze pod koniec pierwszego kwartalu pojade dalej
              zarabiac... Podobno firmy maja przygotowane budzety ale wstrzymuja sie na razie z wydatkami - ma to
              sie zmienic wlasnie w 2 kwartale 2001.

              Pozdrawiam

              KR$
      • Gość: Jacek Sz bardzo im tak dobrze IP: 62.233.138.* 22.10.01, 15:17
        ciesze sie, ze ci ktorzy innym robia pieklo z miejsca pracy tez czasem dostana
        kopa w d..

        "Pionierskie wyzwanie - wspomina. - Przez dwa lata pracowałem po 14 godzin
        dziennie." gratulacje. a ile godzin musieli odbebniac w pracy podwadni?

        "Dla kariery byliśmy w stanie zrobić wszystko - opowiada Joanna Dubiel"

        "Miałam jedne z najlepszych osiągnięć w polskim zespole. Na tablicy ogłoszeń,
        gdzie co miesiąc wywieszano zdjęcia przodowników i ich wyniki, przez cały czas
        utrzymywałam się na początku peletonu."

        >>Mieliśmy nawet swój hymn. Do melodii "We are the champions" ktoś ułożył
        słowa "Byliśmy pierwsi, jesteśmy pierwsi, będziemy jedyni".<<

        wydawaloby sie, ze sprawni umyslowo ludzie, a bez zazenowania daja soba tak
        prymitywnie manipulowac


        swoja droga to z opisu wyglada, ze to ludzie chorzy i kwalifikuja sie na jakas
        psychoterapie.
      • Gość: Greg List do Magazynu GW IP: 212.187.240.* 12.11.01, 13:27
        "Zła wiadomość: zostałeś zracjonalizowany"

        Właśnie przeczytałam artykuł Anny Fostakowskiej "Zła wiadomość: zostałeś
        zracjonalizowany" ("Magazyn" nr 41/449).

        Szok. Jestem po polonistyce, pracuję w jednej z gazet jako korektorka, zarabiam
        ciut więcej niż średnia krajowa, czyli pieniądze o połowę mniejsze niż
        odrzucone przez Tomasza. Mam rodzinę i uważam się - uwaga! - za szczęśliwą i
        spełnioną. Szok, że ludzie z takimi kwalifikacjami zostają z dnia na dzień na
        bruku. Szok większy, że tak długo szukają potem pracy. I szok największy:
        sposób myślenia tych ludzi. Nie wiem, co trzeba mieć w głowie zamiast mózgu,
        żeby wiązać w jakikolwiek sposób rodzaj używanej

        wody toaletowej z osobowością, a noszenie drogiego garnituru - z wartością
        człowieka i związaną z tym samooceną. I żeby w krytycznej sytuacji - nie tylko
        osobistej, ale również w kraju - odrzucać pracę za 3 tysiące złotych. I żeby
        jakość życia utożsamiać z jakością używanych przedmiotów, choćby od Armaniego.
        Kompleksy? Złe dzieciństwo? Głupota? Kto to wie...

        Moim zdaniem Tomasz zeszmacił się na długo przed utratą pracy - wożąc ze sobą
        piżamę w samochodzie, żyjąc totalnie bezrefleksyjnie. Teraz dostał ogromną
        szansę od losu - przejrzenia na oczy. I nie ma zamiaru z niej skorzystać. Jak
        można spaść z tak wysokiej szklanej góry i nie tylko nie wyciągnąć z tego
        inteligentnych wniosków, ale w ogóle nie chcieć przyjąć do wiadomości? Gdyby
        mnie zdarzyło się stracić pracę (a, jak chyba wszyscy, jestem tym zagrożona),
        wzięłabym się za cokolwiek, żeby przeżyć i w ogóle coś robić, przeczekać. I
        starać się nie wyciągać pieniędzy od państwa, kaprysząc, że nie chcę być np.
        sprzątaczką. Może i dziwnie wyglądałaby w moim CV "sprzątaczka" wpisana
        za "redaktor" i "korektor", ale nikt normalnie myślący, niezdeprawowany, nie
        utraciłby przez to do mnie szacunku. Ta "sprzątaczka" świadczyłaby o mojej
        determinacji, elastyczności, gotowości do wzięcia się z życiem za bary. Na
        takim pracodawcy, który - analizując moje CV - zinterpretowałby to inaczej,
        zależałoby mi w równym stopniu jak jemu na mnie, czyli w żadnym.

        Joanna zaczyna żyć naprawdę. Joasiu, życie nie tylko jest możliwe bez palm, ono
        dopiero wtedy nabiera sensu. Mam wrażenie, że im mniej w samym człowieku, tym
        wyższe i egzotyczniejsze musi mieć palmy, droższe przedmioty, większe
        apartamenty i intensywniejsze pseudoprzeżycia. Tłumy menedżerów, ekonomistów,
        specjalistów o idiotycznych, obco brzmiących nazwach i tłumy kandydatów na te
        stanowiska. Co ich pcha do tego wyścigu w obliczu informacji, że w ich fachu
        jest ogromny nadmiar rąk do pracy - i to od dawna? Głupota? Nieprzystająca do
        rzeczywistości wiara, że mnie akurat się uda (a to mnie przekonywano, gdy
        zdawałam na polonistykę, że bujam w obłokach)? Nie wierzę, że pasja (3/4 ludzi
        pasjonuje się ekonomią?). Co trzeba mieć zamiast serca, żeby w imię 120-
        metrowego apartamentu rezygnować z godnego i prawdziwego życia, udając, że
        znikający z firm ludzie nigdy nie istnieli? Jak bardzo trzeba być naiwnym,
        wierząc, że kolegę firma potraktowała co prawda, jak szmatę, ale mnie się to
        nie zdarzy? Zgoda na takie życie jest, według mnie, zeszmacaniem się właśnie.

        Tomasz, mimo że zainwestował w samokształcenie kupę forsy, nadal ma w głowie
        tylko sieczkę. Doskonale rozumiem jego dziewczynę.

        Joanna z Warszawy

        • Gość: KR$ Re: List do Magazynu GW IP: *.mannesmann.de 12.11.01, 18:22
          Niestety ale nie rozumiesz Joanno i chyba nigdy nie zrozumiesz - tym bardziej, ze w artykule
          przedstawiono osoby, ktore same bladzily i bardzo chcialy 'dojsc do gwiazd' ale niestety brakowalo im
          wiedzy o tych gwiazdach i wyrafinowania. Menadzer dobierajacy Bossa Hugo do swojej osobowosci!!!
          Takie pospolite, tanie i powszechnie uzywane perfumy... Smiech na sali - ja ich uzywalem jeszcze na
          studiach... Jak sie chce udawac prawdziwego japiszona to trzeba sie starac bardziej udziwnic swoje
          preferencje - wybrac perfumy nie za 200 PLN tylko za 1500PLN (sa takie uwierz mi - nie znam
          nazw ale nie bardzo interesuje mnie japiszonowatosc i udawanie wiec dla mnie Boss czy Aqua di Gio
          sa w zupelnosci OK - i nie dorabiam do tego filozofii). Najfajniejsza sprawa w tym artykule to fakt, ze
          pokazal on iz ci ludzie o takim wysokim mniemaniu o sobie nie potrafili nawet udawac udawaczy
          (japiszonow), nawet nie silili sie na zaden indywidualizm - po prostu szli po najmniejszej linii oporu. I
          to jest zalosne - nawet blagierzy w Polsce sa malo kreatywni...

          Co do reszty Twojego postu - nie zgadzam sie z przedstawionymi przez Ciebie tezami - facet, ktory
          obraca sie w srodowisku menagerskim i byl menagerem nie moze zaczac pracowac jako sprzatacz
          czy roznosiciel pizzy (jesli ma chec kiedykolwiek wrocic do swojego zawodu...) - ale na pewno moglby
          wykonywac jakas prace biurowa - tyle, ze po pierwsze: pewnie tak naprawde nie potrafi, po drugie -
          nie chce mu sie pracowac za 1/5 dotychczasowych zarobkow.
          Palmy i konsumpcja - nie widze niczego zlego w wypelnianiu swojego zycia zarowno palmami, jak i
          gadzetami czy 150 metrowymi mieszkaniami... Oczywiscie o ile nie brakuje reszty zycia - kobiety,
          znajomych, odrobinki czasu dla siebie. Pomysl czyja jakosc zycia jest lepsza - moja - pracuje po 10 -
          12 h na dobe, ale dostaje czeste urlopy i ostatnio z dnia na dzien pojechalem na 2
          tygodniowe wakacje do Brazylii, w sklepie nigdy nie patrze na cene towaru, stac mnie prawie na
          wszystko... Czy Twoja - pracujesz pewnie o polowe mniej (jako nauczycielka) ale musisz oszczedzac,
          nie zobaczysz swiata, czasami ludzie w sklepie czy w urzedzie, czy jeszcze gdzie indziej Toba
          pomiataja tylko dlatego, ze widza iz nie masz pieniedzy... Moja niezaleznosc finansowa ma rowniez
          swoja cene - pracuje za granica i gdy klient jest w Portugalii to musze sie tam przeniesc - tez wozilem
          pizame i szczoteczke do zebow w teczce, przygotowywalem prezentacje w nocy - czasami do 5 rano...
          Tylko jest jedna rzecz - ja chce to robic, czuje sie dowartosciowany praca gdyz zajmuje sie
          najnowszymi technologiami, ogromnymi projektami o bardzo wysokim stopniu komplikacji, pieniadze
          to tylko dodatek do tego wszystkiego. Mysle nawet, ze w Polsce handlujac cukrem, burakami czy
          czyms innym moglbym zarobic wiecej, jednak nie sprawiloby mi to tyle satysfakcji... A to tez sie w zyciu
          liczy - nie tylko wolny czas.

          Pozdrowienia i prosze - zastanawiaj sie glebiej jezeli wypowiadasz sie na temat co do ktorego masz
          malo doswiadczen.
          • ochman Re: List do Magazynu GW 13.11.01, 20:57
            Gos´c´ portalu: KR$ napisa?(a):

            > Pozdrowienia i prosze - zastanawiaj sie glebiej jezeli wypowiadasz sie na temat
            > co do ktorego masz malo doswiadczen.

            Amen

            KR$ - napisales duzo prawdziwych rzeczy. Pzdr
            • Gość: KR$ Re: List do Magazynu GW IP: 162.70.10.* 15.11.01, 14:46
              Hej,

              Dzieki za wyrazenie opinii - tylko prosze wyjasnij mi (bo nie do konca jestem
              pewien) czy piszesz serio czy sie ze mnie nabijasz... Jesli sie nabijasz
              (ciagle mi sie zdarza, ze w necie ktos sie ze mnie nabija bo wiele osob sadzi
              iz zmyslam) to prosze o wiecej szczegolow - bedziemy polemizowac.

              Uszanowanka


              KR$

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka