Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca w Anglii - żona w domu

    IP: 195.94.206.* 02.05.06, 10:57
    Witam
    czy zdażyło się komuś z was pracować za granicą i mieć rodzinę (żonę, dzieci)
    w Polsc)? Ile tak można wytrzymać? Czytałem że jest dużo rozwodów z tego
    tytułu. Może więc od razu ich ściągnąć do siebie?
    Poradzcie proszę.
    Obserwuj wątek
      • Gość: aga Re: Praca w Anglii - żona w domu IP: *.adsl.inetia.pl 02.05.06, 14:32
        mój mąz własnie wyjechał,jestem bez niego dopiero tydzień,ale juz bardzo
        tęsknie,to wszystko zalezy od tego jaki jest zwiazek,my sie bardzo kochamy i
        jest mi żle samej,ale musze wytrzymac,trzeba miec zaufanie do siebie.Jesli nie
        zamierzasz zdradzac zony to bedzie dobrze,kobieta nawet jesli sie o zdradzie
        nie dowie to facet i tak przez to sie zmieni i to odbije sie na związku.Jesli
        zamierzasz wyjechac na dłużej a macie możliwośc jechac razem to fajnie,wiadomo
        ze we dwoje jest lepiej
        • Gość: Inomidey Re: Praca w Anglii - żona w domu IP: 195.94.206.* 02.05.06, 15:04
          Aga
          dzięki za odpowiedz.
          Nawet nie myślę o zdradzie, bardziej się boję chronicznego zmęczenia (stres,
          rozłąka itd.). Wiadomo że jak się wyjeżdża to rodzinę można ściągnąć nie
          wcześniej niż po 6 miesiącach. Do tego czasu pozostają wizyty w Polsce (raz na
          miesiąc).
          A wy jak się macie zamiar widywać? Chcesz się przenieść do niego? Macie dzieci?
          Pozdrawiam
          • Gość: aga Re: Praca w Anglii - żona w domu IP: *.adsl.inetia.pl 02.05.06, 22:22
            dzieci jeszcze nie mamy,mąz bedzie w domu co dwa miesiące,jest ciężko bo mąz
            juz pisze smsy że jest mu smutno ze nie ma mnie przy nim,ale takie mamy czasy
            niestety.No i moj mąz nie zamierza pracowć tam zby długo gora rok ale nie
            wiecej.Życze powodzenia Tobie i Twojej rodzinie
            • Gość: era Re: Praca w Anglii - żona w domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.06, 09:27
              Kochana pamiętaj o tym, że krew nie woda, majtki nie pokrzywa. Nie ufaj nawet
              samej sobie. Rozłąka jest czasami sprawdzianem mocy naszych uczuć. "Rozłąka
              osłabia mierne uczucie, a wzmaga wielkie,
              jak wiatr gasi świecę, a rozpala ogień".
              F. de la Rochefoucauld
              • annajustyna Co Ty wypisujesz??? 03.05.06, 10:32
                Oczywiscie, ze mozna wytrzymac!!! Ba, rozlaka wzmacnia nawet zwiazek!
                Ale...jesli byl to zwiazek "martwy" juz przed wyjazdem, to co innego. Bedzie
                dobrze, trzymam kciuki!!!
                • Gość: tak tak Re: Co Ty wypisujesz??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.06, 10:51
                  Założenie, iż odległość wzmacnia uczucie, jest w przypadku dłuższej rozłąki
                  nieprawdziwe. Bardziej adekwatne jest stare powiedzenie: co z oczu, to z serca.
                  Bo małżeństwo to przede wszystkim bliskość, bycie razem, codzienne budowanie
                  więzi. Jeśli para widuje się raz na kilka miesięcy, nie może być o tym mowy. –
                  Czasami ludziom się wydaje, że dojazdowy związek jest dla nich dobry. I że
                  dzięki niemu bardziej się kochają. Ale to tylko pozory. Dominującym uczuciem
                  jest wtedy tęsknota. A gdy rozłąka się kończy, okazuje się, że więzi zanikły.
                  • annajustyna Re: Co Ty wypisujesz??? 03.05.06, 11:10
                    Ciekawe. Mysmy tak zyli ponad 3 lata (widujac sie raz w miesiacu) i ani wiezi
                    nie zanikly, ani zwiazek nie padl... Znam tez inne pary, ktore tak zyly pare lat...
                • Gość: qqrydza Re: Co Ty wypisujesz??? a co TY wypisujesz? IP: *.cec.eu.int 29.05.06, 09:22
                  rozlaka wzmacnia zwiazek... co za brednie
      • Gość: Gość Re: Praca w Anglii - żona w domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.06, 09:37
        Podczas długiej rozłąki w pewnym momencie przychodzi spostrzeżenie,że przecież
        na świecie jest pełno młodych długonogich dziewcząt, znacznie milszych niż
        żona. A panienki przychylnie patrzą na panów przy forsie.

        A pozostawione w kraju małżonki też nie narzekają na brak adoratorów. Często
        takich, których kuszą nie tyle kobiece wdzięki, co mężowskie przekazy
        gotówkowe.
        • duchess85 Re: Praca w Anglii - żona w domu 05.05.06, 18:17
          no cóż, mężatką nie jestem, ale za to mam związek na odległość od 2 lat. W tym
          czasie zdążyliśmy oboje zwątpić i związać się z kimś innym - na krótko. Choć
          było łatwiej i przyjemniej może, bo było się z kimś z tego samego miasta, nie
          wytrzymaliśmy, bo ciagnęło nas do siebie. Wniosek: prawdziwa miłość zawsze
          postawi na swoim. W naszym przypadku wyszło na dobre, bo teraz wiemy, że chcemy
          być już tylko ze sobą. Spostrzeżenia owszem, przychodzą, wiadomo - pełno jest
          fajnych dziewczyn i facetów, ale jeżeli to prawdziwe uczucie, to do głowy Wam
          nie przyjdzie, żeby zdradzić. Albo może i przyjdzie, ale się powstzrymacie.
          Miłość to nie brak okazji, tylko umiejętność rezygnacji z ich wykorzystania.
          Powodzenia!
      • Gość: sylwester Re: Praca w Anglii - żona w domu IP: 80.54.200.* 07.05.06, 13:13
        nie ma problemu z tym ze zonka zostaje wdomu ja pracowalem 7 lat wniemczech i obecnie 10 miesiecy. wszystko sie uklada jedyna przeszkoda jest tesknota do rodziny do zony dzieci. Trgo mi zawsze bylo bardzo brak bo naleze do tych facetow ktorzy jada do pracy aby pracowac a nie szalec i bawic sie .zawsze bylem myslami w domku bo bardzo kocham moja zone.
        Obecnie poszukuje pilnie pracy za granica bo moj kontrakt sie juz skonczyl .. i wiem ze moge zaufac mojej kochanej zonie i samemu sobie .jesli wiecie cos o pracy dla budowlanca prosze o kontakt. na email . sylwester400@op.pl
        • duchess85 Re: Praca w Anglii - żona w domu 08.05.06, 10:24
          Sylwester, tak trzymaj! Przywracasz mi wiarę w mężczyzn:) Życzę powodzenia w
          szukaniu pracy.
          • Gość: Oiu Re: Praca w Anglii - żona w domu IP: *.mcon.pl 08.05.06, 11:08
            Powiem krótko jak ktoś ma w genach kurestwo to się puści, to sie tyczy i
            facetów i kobiet!!!! Zawsze tak było i będzie.
            Pozdrawiam prawdziwe kobiety i prawdziwych facetów!!!
            Je**Ć kurfy:)
            • mesc Re: Praca w Anglii - żona w domu 08.05.06, 12:26
              Zgadzam sie z przedmowca to trzeba miec w genach .Pozdrawiam wierna zonka
      • anka9973 Re: Praca w Anglii - żona w domu 24.05.06, 19:49
        bylam w takiej sytuacji przez dwa lata.Jest to bardzo trudna decyzja zwlaszcza
        jesli ma sie dzieci(one bardzo tesknia)Poniewaz z zawodu jestem pielegniarka
        postanowilam i ja wyjechac do Francji za mezem.Teraz czekam na autoryzacje
        dyplomu ale pracuje w merostwie jako pomoc domowa mam karte pobytu na 10
        lat.Uklada nam sie dobrze.Radze ;Pojechac,rozeznac sytuacje i sciagnac
        rodzine.Zycie daje wiele problemow czy tu czy tam byle razem-zwlaszcza jesli
        jest pan mezem zazdrosnikiem lub ma pan zone lubiaca imprezy(taka sytuacja
        budzi niepokoj)-ania
      • eutyfrona Re: Praca w Anglii - żona w domu 25.05.06, 19:06
        Mój mąż wyjechał do pracy w Anglii, po 3 miesiącach dojechałam ja z naszą córeczką. Nie trzeba czekać 6 miesięcy. Jeżeli rozłąka bardzo Wam dokucza, to po prostu bądźcie razem, tu czy tam :).

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka