Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Śmierdzący kolega

    IP: *.*.*.* 30.10.01, 14:41
    Jak dać do zrozumienia koledze z pracy, że śmierdzi mu spod pach?
    Czasami spotykamy się o 8:30 a od niego tak zalatuje, że nos wykręca.
    Pracuje na kierowniczym stanowisku, jest inteligentny i posiada szeroką wiedzę
    na różnorodne tematy. Otwiera kobietom drzwi, przepuszcza je przodem itp.
    a jednak się nie myje. Zostawić to czy mu pomóc?
    Obserwuj wątek
      • Gość: nina Re: Śmierdzący kolega IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.01, 15:44
        Miałam podobny problem na uczelni - kolega, nazywany Śmierdzielem (straszne ,
        prawda?) chodził przez cały semestr w jednym swetrze, który prał chyba w
        weekend, bo tylko w poniedziałki rano nie śmierdział. Wokół niego zawsze były
        wolne miejsca. Nikt nie mial odwagi żeby mu powiedzieć. I to był błąd. Kiedys
        na egzaminie nadgorliwy profesor "rozsadzał" nas tak żebyśmy nie ściągali. I
        traf chciał, że kazał usiąść największej elegantce, a przy tym strasznej snobce
        koło Śmierdziela. Ona na to dostała histerii, stwierdziła, że woli nie pisac
        egzaminu i oblać niż siedzieć koło "tego Śmierdziela". Profesor zdębiał,
        pozwolił jej siedzieć tam gdzie siedziała, Śmierdziel zrobił się czrwony, po
        egzaminie wypadł z sali. Nie było go parę dni, ale wrócił i od tego czasu
        bardziej dbał o higienę (czytaj- zmieniał sweter jakieś 2 razy w tygodniu). Tak
        więc uważam, ze jedyne wyjście to uświadomić osobie w czym problem. Może nie
        tak drastycznie jak w tym wypadku. Moja znajoma ma taką metodę: kilka osób
        rozmawia przy śmierdzielu jak to jakiś ich wspólny znajomy nie dba o higienę i
        jak to przeszkadza innym. Gwarantuje, że w takim momencie każdy (no chyba
        oprócz zadufanych w sobie bubków) zastanowi się nad sobą. Pozdrawiam i życze
        powodzenia w "terapii".
        • Gość: Zbyszek Chyba Twoim kolegą był Pałubicki IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.02, 16:06
          który zasłynął nie tylko ze śmierdzielstwa.
          • tetlian Pocenie się 13.06.07, 06:47
            Jego smród może wynikać z dwóch rzeczy.

            1. Nie mycia się. I wówczas to jest jego 100% wina.

            2. Nadmiernego pocenia się, na co cierpi część społeczeństwa. Tutaj mycie nic
            nie pomoże, bo taki człowiek po kąpieli już po 10 minutach jest cały spocony.
        • laurka2005 Re: Śmierdzący kolega 29.12.05, 12:42
          To delikatna sprawa...może trzeba zaakceptowac fakt? Mnie na przykłąd denerwują
          kobity co chodzą w butach na obcasie i innych klapach, które wydają takie
          dżwieki : łup łup łup, klapć klapć klapć, stiuk stiuk stiuk. I co? Mam mówić,
          żeby leciała na boso, bo mi to nie pasuje? Może ten człwoiek jest tego
          nieświadomy a może taki po prostu jest i nie chce się zmieniać?
      • Gość: detritus Re: Śmierdzący kolega IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 30.10.01, 17:20
        Nasza firma miesci sie w budynku pozbawionym kanalizacji jako takiej - jest
        szambo. Mielismy podobny problem z kolega - pomogly teksty w stylu: "Co, znowu
        pompuja za oknem"? ;)
      • Gość: grogreg Re: Śmierdzący kolega IP: 212.160.165.* 31.10.01, 08:36
        To wcale nie musi byc kwestia higieny. Niektorzy ludzie wydzielaja taki zapach
        i juz. I nic na to nie mozna zrobic. Zagluszanie pachnidlami nic nie daje.

        Ludzi trza przyjmowac takimi jakimi sa. Jesli koles jest ok to coz znaczy taki
        szczegolik?
        • Gość: Karol Re: Śmierdzący kolega IP: *.man.polbox.pl 31.10.01, 09:40
          Z autopsji tego nie znam ale kolega ktory ma dosc "sluszna wage" ( kg)
          mowil mi ze mial z tym problemy i pomogly mu jakies ziola i/lub dieta.
          Niestety nie mam z nim kontaktu wiec blizszych szegolow podac nie moge.

        • anetka666 Re: Śmierdzący kolega 06.11.01, 01:53
          niektorych po prostu nie da sie przyjmowac takimi, jacy sa. mialam w pracy
          kolezanke, ktora smierdziala nie tylko spod pach... jesli ktos nie wie, jak
          potworny jest zapach kobiety, ktora nie podmywa sie przez dwa tygodnie, to
          naprawde nie ma czego zalowac.
          nasz problem polegal na tym, ze kolezanka nie reagowala na zadne delikatne
          sugestie. malo - nie reagowala nawet na protesty wyrazane expressis verbis.
          jedynym wyjsciem bylo wietrzenie pomieszczen, w ktorych przebywala - co
          szczegolnie trudne bylo zima.

          pozniej troche sie poprawilo - nie wiem, jak czesto sie myla, ale na pewno
          czesciej, niz raz na dwa tygodnie.

          najciekawsze bylo to, ze jej maz i dzieci byly czyste - a wiem na pewno, ze o
          higiene dziec dbala sama.

          uwzalismy ja za fajna kolezanke, ale mimo wszystko czasami nie bylismy w stanie
          wytrzymac z nia w jednym pomieszczeniu... to naprawde moze byc problem.
        • Gość: aza Re: Śmierdzący kolega IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.01, 20:16
          Mojemu szefowi śmierdzi z paszczy i też nie możemy nic zrobić, bo to wkońcu
          szef. Częstujemy go gumami, tik-takami itp. ale to nic nie daje. Mdleję jak
          tylko mi chuchnie. I nic nie daje odsuwanie sie bo on sie zbliża jak ten
          jaszczur
          • Gość: Trzoda Re: Śmierdzący kolega IP: 193.193.69.* 23.11.01, 23:00
            Trza by mu dać promocyjne qpony do dentysty.
      • Gość: Natalia Re: Śmierdzący kolega IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.10.01, 13:05
        wiem na pewno, że bez względu na wagę i "ostrość" wydzielanego potu, można
        wyeliminować przykry zapach. Nie chodzi przy tym o zlewanie się pachnidłami,
        tylko o użycie mocnego męskiego antypespirantu. Dajcie mu na imieniny lub z
        innej dobrej okazji zestaw z antypesp. i niech się któryś kolega poświęci i
        opowie, jak to kiedyś miał kłopoty z zapachem, a odkąd go używa - jak ręką
        odjął. Może zachęci to waszego kolegę do używania. A swoją drogą, zapach
        wydzielanego potu związany jest nie tylko z higieną, ale także ze sposobem
        odżywiania. Gdyby zmienił dietę ( więcej owoców i jogurtów, zamiast tłustych
        mięs i czosnku) z pewnością jego skóra będzie wydzielała inny zapach. Możliwe
        jest także, że Twój kolega naddużywa alkoholu.
        • Gość: Hamster Re: Śmierdzący kolega IP: 195.117.18.* 31.10.01, 13:14
          Ale najgorzej smierdza tluste baby w lato w zapchanym autobusie. Zapach masarni
          i sloniny.
          • Gość: Karol Re: Śmierdzący kolega IP: *.man.polbox.pl 31.10.01, 13:28
            Heh.
            Ja bym powiedzial ze w lato w srodkach komunikacji publicznej smrod nie
            pochodzi tylko od jednego typu ludzi.
            Ta mieszanka zapachow jest tak niesamowita ze tylko zatwardzialy palacz z
            kompletnie znieczulonymi receptorami zapachu moze to wytrzymac :)

            • Gość: ethanol Re: Śmierdzący kolega IP: 151.112.27.* 02.11.01, 04:39
              kto tu wczesniej wspomniaj , ze czasem ludzie wydzielaja taki ostry zapach i
              nic sie na to nie poradzi. To prawda, czasem ludzie maja z tym problemy, no ale
              ten gosciu co chodzil caly semestr w jednym swetrze to chyba smierdzial jednak
              z braku higieny, a to juz jest karygodne.
            • Gość: M. Re: Śmierdzący kolega IP: *.neutra.com 05.11.01, 14:27
              > Ta mieszanka zapachow jest tak niesamowita ze tylko zatwardzialy palacz z
              > kompletnie znieczulonymi receptorami zapachu moze to wytrzymac :)

              No, to jest argument przeciwko rzucaniu palenia. :)

        • Gość: Drakkar Re: Śmierdzący kolega IP: 53.48.71.* 02.11.01, 13:22
          Gość portalu: Natalia napisał(a):

          > wiem na pewno, że bez względu na wagę i "ostrość" wydzielanego potu, można
          > wyeliminować przykry zapach. Nie chodzi przy tym o zlewanie się pachnidłami,
          > tylko o użycie mocnego męskiego antypespirantu. Dajcie mu na imieniny lub z
          > innej dobrej okazji zestaw z antypesp. i niech się któryś kolega poświęci i
          > opowie, jak to kiedyś miał kłopoty z zapachem, a odkąd go używa - jak ręką
          > odjął. Może zachęci to waszego kolegę do używania. A swoją drogą, zapach
          > wydzielanego potu związany jest nie tylko z higieną, ale także ze sposobem
          > odżywiania. Gdyby zmienił dietę ( więcej owoców i jogurtów, zamiast tłustych
          > mięs i czosnku) z pewnością jego skóra będzie wydzielała inny zapach. Możliwe
          > jest także, że Twój kolega naddużywa alkoholu.

          Dokladnie. Popieram. Mowienie ze to kwestia spesyfiki danego egzemplarza to
          naduzycie. polecam wizytem w wiekszych drogeriach i kupno odpowiednich preparatow.
          • Gość: eli Re: Śmierdzący kolega IP: 66.56.84.* 05.11.01, 20:43
            Prysznic wieczorem i rano, plus antyperspirant, nie dezodorant, codziennie
            czysta odziez /bielizna, koszula/ to elementarne zasady higieny. Jezeli ktos
            smierdzi, to po prostu nie myje sie, co w cywilizowanym swiecie jest
            obsolutnie nie do zaakceptowania. Jesli jest to kolega a nie szef, to w
            przyjacielskiej formie trzeba mu uzmyslowic, ze zapach przez niego rozsiewany
            nie nalezy do przyjemnych.
            • Gość: joll Re: Śmierdzący kolega IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 23.04.02, 17:41
              rano tez???? ja sie rano nie kapie i nie smierdze... :)
            • Gość: galwanizer Re: Śmierdzący kolega IP: 195.94.195.* 09.03.06, 17:12
              pracuje w zakładzie ślusarskim z kolega ktury strasznie smierdzi a mamy do
              czynienia ze smarami które terz śmierdzą i wchlaniane sa w ciuchy ale to
              jeszcze nic pod koniec dniówki koleś zamiast umyć twarz mydłem to ślini ręcznik
              i te słiny wciera w siebie i twierdzi że ma uczulenie na mydło chodzi w tych
              samych ciuchach przez tydzień jak równiez bierze kompiel nadodatek pali tanie
              papierosy jak lokomotywa co dobija mnie jak zresztą innych znajomych w barze na
              piwie po pracy mówimy mu a koles swoje nazwaliśmy go LANDRYN z takiej kapeli
              BRUDNE DZIECI SIDA ten smrud jest przerazający
      • Gość: Pinch Re: Śmierdzący kolega IP: 193.59.39.* 02.11.01, 09:44
        Sprawe rozwiaz w ten sposob, ze ze strony www wyslij na jego komorke SMS o
        tresci :" Zrob kolego porzadek z pachami". Informacja bedzie anonimowa, a facet
        jesli jest inteligentny to przemysli temat....
      • Gość: Drakkar Re: Śmierdzący kolega IP: 53.48.71.* 02.11.01, 13:18
        U nas w pracy tez jest taki "ekolog" co ciekawe na dodatek ze bucha spod pach
        to bardzo czesto "wsuwa" ryby z puszek i tylko Waszej wyobrazni pozostawiam to
        co wowczas dzieje sie w firmowej kuchni. Ostroznie z ogniem :-)
        Pozdrawiam
        Drakkar
        • Gość: zulia Re: Śmierdzący kolega IP: 62.121.73.* 02.11.01, 16:23
          Śmierdzący kolega/ koleżanka to straszny problem. popieram, trzeba działać
          • Gość: mika Re: Śmierdzący kolega IP: *.cust.tele2.ch 24.05.05, 20:38
            Moja kolezanka z pracy obslugiwala klientow przez caly dzien. Latem pod
            biurkiem zdejmowala buty..... Wszyscy rpzmawialismy jak jej to powiedziec, ale
            nic nie wymyslilismy. Wstyd tylko przed klientami...
        • Gość: XY Re: Śmierdzący kolega IP: *.bakernet.com.pl 02.11.01, 19:04
          Gość portalu: Drakkar napisał(a):

          > U nas w pracy tez jest taki "ekolog" co ciekawe na dodatek ze bucha spod pach
          > to bardzo czesto "wsuwa" ryby z puszek i tylko Waszej wyobrazni pozostawiam to
          > co wowczas dzieje sie w firmowej kuchni. Ostroznie z ogniem :-)
          > Pozdrawiam
          > Drakkar

          Skoro ryby z puszki, to chyba znowu nie taki z niego "ekolog". I całe szczęście -
          bo prawdziwy ekolog żarłby ryby na surowo. To by dopiero było!
          • Gość: Kyuss Re: Śmierdzący kolega IP: *.klc.vectranet.pl / 80.48.255.* 26.03.04, 01:08
            Ja pierdziele,juz smierdzi!!!
        • Gość: Drakkar Re: Śmierdzący kolega IP: 53.48.71.* 06.11.01, 15:06
          Gość portalu: Drakkar napisał(a):

          > U nas w pracy tez jest taki "ekolog" co ciekawe na dodatek ze bucha spod pach
          > to bardzo czesto "wsuwa" ryby z puszek i tylko Waszej wyobrazni pozostawiam to
          > co wowczas dzieje sie w firmowej kuchni. Ostroznie z ogniem :-)
          > Pozdrawiam
          > Drakkar

          SLUCHAJCIE!,
          Nasz cuchnacy rybojad dzisiaj nie smierdzi!!! Chyba wpadl do rzeki bo nie sadze
          by sam z siebie sie umyl. moze czyta te newsy ?
      • Gość: słowik Re: Śmierdzący kolega IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.01, 17:23
        A ja pracuję w poważnej państwowej instytucji,gdzie szef-nawet przystojny facet
        w nienagannie czystych garniturach,zatruwa powietrze nieopisanym
        smrodem.Zdarzyło mi się omdleć z tego powodu w jego gabinecie...Wydaję się,że
        on nie ma pojęcia o swoim smrodzie.Na przyczyny chorobowe to nie
        wygląda.Wówczas wiedział by o tym i np. wietrzył gabinet.A poza tym pod
        czyściutkim garniturem kryją się czarne paznokcie.Czy istnieje jakieś
        antypotowe specifikum działające uniwersalnie,nawet na szefów?
        • Gość: Karol Re: Śmierdzący kolega IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.11.01, 23:14
          Mialem kiedys przyjemnosc spotkac mojego "nastepce" w jeden z firm w ktorych
          pracowalem.
          Gosc (na stanowisku dyrektora handlowego) chodzil w swetrze z czasow Abrachama
          Lincolna (prawde mowiac to sweter mogl byc nawet starszy ale wtedy mniej wiecej
          byl ostatni raz prany :), do tego czarne paznokcie i nawyk grzebania palcem w
          popielniczce - czad :)
          Facet mial ᡪ tce wiec przypadek "niereformowalny".
          • Gość: Artur Re: Śmierdzący kolega IP: *.sasknet.sk.ca 05.11.01, 16:45
            Jezeli facet jest rzeczywiscie inteligentny to sie nie obrazi a moze nawet
            bedzie wdzieczny. Oczywiscie zrobic to nalezy taktownie.
            Racje ma ktos kto napisal,ze nie jest zawsze kwestia higieny.
            U niektorych ludzi, ktorzy biora ranny prysznic codziennie rano przykry zapach
            moze powstawac juz kolo poludnia jezeli jest cieplo albo duzo stresu.
            Nalezy dobrac jakis deozodorant ktory zliwiduje pachowy problem.
            • Gość: Nika Re: Śmierdzący kolega IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.11.01, 06:46
              A co zrobić z takim typem. Prysznic codziennie.Mycie zębów i włosów, no
              powiedzmy raz w miesiącu?
              • Gość: Ela Re: Śmierdzący kolega IP: *.pkp.wroc.pl 09.11.01, 10:54
                Gość portalu: Nika napisał(a):

                > A co zrobić z takim typem. Prysznic codziennie.Mycie zębów i włosów, no
                > powiedzmy raz w miesiącu?
                Dochodzę do wniosku , że z brudasami trzeba przestać bawić się w jakiekolwiek
                delikatności.
                Mielimy w pracy podobną sytuację z koleżanką. Z powodu jej smrodu z utęsknieniem
                czekaliśmy , aż odejdzie na emeryturę.
                Nukt nie śmiał "starszej śmierdzącej pani" zwrócić uwagi, no bo przecież to
                nietaktowne - nawet szefowa, która w prywatnej rozmowie przyznała mi się , że po
                wyjściu tej koleżanki z jej gabinetu musi go wietrzyć przez godzinę.
                Wyobrazcie sobie , że w pokoju w którym pracowała nasza "śmierdziawka pospolita"
                smród po jej odejściu utrzymywał się przez 3 miesiące - szczególnie
                prześmierdziała była szafa na ubrania i dokumenty, którymi się zajmowała.
                Niektórzy ją usprawiedliwiali, że prawdopodobnie jest to spowodowane jakąś
                chorobą.
                Nie wierzcie w takie bzdury!
                Owszem są schorzenia , które powodują nadmierne wydzielanie potu, ale niestety
                ostry nieprzyjemny zapach powodowany jest jego rozkładem.
                Można nad tym zapanować. Trzeba się po prostu myć i używać antyperspirantów.
                Uważam , że doprowadzenie siebie do stanu smrodliwości jest dowodem nie tylko
                niechlujstwa ale również całkowitego lekceważenia otoczenia i nie ma na to
                żadnego usprawiedliwienia.
                Problemem jest tylko forma w jakiej to uświadomić takiej osobie.
                Może ktoś ma jakiś pomysł na skuteczną uwagę?
                Pozdrawiam wszystkich z wyczulonym powonieniem.

                • Gość: Pinch Re: Śmierdzący kolega IP: 193.59.39.* 09.11.01, 12:51
                  Zagadnienie jest więc typu: jak skutecznie zneutralizować śmierdziela.
                  Pamiętam jak kiedyś będąc jeszcze studentem na basenie jeden z kolesi podważał
                  słuszność brania prysznica przed wejściem do basenu..." a po co..i tak będę
                  miał kontakt z wodą... poźniej się umyję... " itp bzdury. Prowadzący zajęcia
                  nie wdawał się w dyskusje z nim na poziomie abstrakcji tylko stwierdził na
                  poziomie konkretu:" co nie umyjesz to wypijesz". Facet odtąd nie migał się - a
                  co więcej ponieważ kwestia była postawiona publicznie - pilnowali go pozostali.
                  Odnośnie typu "śmierdziawki pospolitej" spróbowałbym dwóch metod na roboczo
                  nazwanych "telefoniczną" i "Cziczikowa"
                  1. metoda telefoniczna - podstawić zaufanego z obcym glosem dla osoby która
                  emituje zapach. Dzwoniąc przedstawi się jako reprezentant firmy prowadzącej
                  dezynfekcje biur i neutralizujący przykre zapachy. Stwierdzi że przyjął takie
                  zlecenie i chciał ustalić termin udostępnienia pomieszczenia. Przy czym może
                  dodać że w ramach promocji jest to gratisowa usługa, lub drugi wariant że
                  zapłacono mu już "z góry" i musi ją wykonać. Może taki telefon da troche do
                  myślenia.
                  2. metoda Cziczikowa - wymagana książka "Martwe dusze" i troche sprytu. W jakiś
                  nieszablonowy sposób podsunąć fragment gdy bohater mówi do swego
                  ordynansa:"(...) ech bracie, umyłbyś się albo i co"...
                  pozdrawiam :)))
                  • Gość: zulia Re: Śmierdzący kolega IP: 62.121.73.* 09.11.01, 20:35
                    Miałam księgową w szkole, do której pokuju nie dało się wejść bez maski
                    gazowej. Tam dyrekcja powinna była wysyłać niegrzecznych uczniów. A moja
                    nauczycielka od Niemieckiego - pani. Śledź - to był smród
                    • Gość: anka pani Śledź? czyzby 12LO w P-niu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 21:48
                      j.w.
        • Gość: Bambosz Re: Śmierdzący kolega IP: *.abcdata.com.pl 23.11.01, 18:26
          A ja miałem w liceum dyrektora, który prowadził czasami biologię.
          Boże, jak ten człowiek zasiewał z buzi. To było nie do opisania.
          Zawsze zapraszał do ławek z przodu i nie mógł zrozumieć dlaczego wszyscy
          siadają z tyłu. Jego pole rażenia to było kilka metrów. Nie do uwierzenia!
          Jeśli mówił ci w nos to trzeba było to przewidzieć, żeby w porę zaciągnąć
          powietrza, by wstrzymać oddech. To była makabra ale i ubaw. Muszę jeszcze dodać,
          że był (chyba wciąż jest) rewelacyjnym pedagogiem i naprawdę mnie czegoś
          nauczył.
      • Gość: daag Re: Śmierdząca sprawa IP: *.*.*.* 12.11.01, 12:49
        a ciekawe czy tym wszystkim nie mógłby się zająć piar? podejrzewam, że poważne
        firmy, którym naprawdę zależy na kreowaniu pozytywnego wizerunku firmy nie
        pozwolą sobie na "luksus" obcowania ze smierdzącymi specjalistami albo szefami
        w wyświechtanych krawatach sięgających do pół-brzucha. i może głupio to zabrzmi
        w dziale dilbertoza ale na wszystko można porobić procedury. skoro obyczaj nie
        wystarczy to ludzi trzeba zmuszać do zachowania podstawowej kultury osobistej.
        konsultanci od wizerunku mogą robić cuda.
      • Gość: mata Re: Śmierdzący kolega IP: 62.233.138.* 13.11.01, 08:03
        powiedz , natychmiast i wprost. Ja tak zrobiłam i mam spokój.
        • Gość: mistra Re: Śmierdzący kolega IP: *.*.*.* 13.11.01, 13:44
          Zapach człowieka i intensywność tego zapachu to naprawdę bardzo indywidualny
          problem. Też miałam problemy z nadmiernym poceniem się. Czasem nie wystarczają
          antprespiranty ani częste mycie. Kiedyś nawet niezręcznie było mi nosić
          koszulki przylegające do ciała latem, bo pod pachami były mokre plamy chwile po
          kąpieli. Nieistotne, że się przed chwilą "dozodorantowałam". W zdejmowaniu
          butów np. w pociągu, w czasie długiej podrózy nie mogło być mowy. Stres,
          zabieganie... nie musze Wam tłumaczyć. To naprawde utrudnia życie...

          Jest jeden specyfik, który używam od lat. Rozwiązał praktycznie cały problem.
          Nazywa się ANTIDRAL - opakowanie jak dezodorantu kulkowego, można go dostać w
          każdej aptece bez recepty, kosztuje kilkanaście złotych. Jest to silny
          specyfik, nie może być stosowany przy każdym myciu, ale jest bardzo skuteczny.

          Oczwyiście nic nie zastąpi codziennego mycia, higieny ogólnej i czystych ubrań.
          To nie jest zamiast tylko obok!!!!
          Jeśli ktoś o siebie dba a ma problem z ostrym zapachem i nadmiernym poceniem -
          polecam ANTIDRAL. Naprawdę dobra rzecz.
          • Gość: iks Re: Śmierdzący kolega IP: 10.128.135.* 13.11.01, 21:07
            czy to reklama ANTIDRALu? nie jezdze pociagami, ale wolalbym, aby nikt przy
            mnie nie zdejmowal butow, nawet gdy mu niby nie smierdzi
            • Gość: Jo Re: Śmierdzący kolega IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 18:35
              Kawalerski parol, że to jest swietny środek. Bez ściemy. I bez reklamy :-)
            • Gość: lilimarlene1 Re: ANTIDRAL... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.11.03, 23:34
              istotnie kiedy nie było takiego wyboru antyperspirantów (tzn.nie było żadnych)
              zaczęłam kupować ten specyfik w aptece.Stosowałam go na wydepilowane pachy
              (bez zranień) po myciu np.wieczorem,rano wystarczyło tylko się umyć,a on
              działał.Niestety b.niszczy odzież .Kiedyś zastosowałam go rano - ponieważ
              zapowiadał się gorący dzień - i ubrałam turkusową bluzeczkę ,z białą koronkową
              wstawką z przodu.Kiedy zdjęłam w pracy żakiet okazało się ,że pod pachami mam
              białe plamy - harmonizowały z białą wstawką .Musiałam wyskoczyć do
              pobliskiego butiku i kupić nową bluzkę.W ten sposób zniszczyłam jeszcze kilka
              rzeczy.Materiał pod pachami poprostu wypalał się.
              • Gość: Luc2000 Re: ANTIDRAL... IP: *.pkp.com.pl / *.tktelekom.pl 12.05.05, 14:44
                Droga LiliMarlene Kazdy dermatolog Ci powie, ze Antidral mozna stosowac TYLKO
                na NOC, i do tego w znikomych ilosciach. To paralizator gruczołów potowych i
                stosowanie go na dzień, kiedy te są aktywne może przynieść więcej szkody niż
                pożytku. Problem popalonych ubrań to w tym wypadku małe piwko, tak czy owak, i
                on zniknie jeśli zastosujesz się do zaleceń producenta :) Pozdrawiam.
      • Gość: Kasia_Ł Re: Śmierdzący szef IP: *.insite.com.pl 14.11.01, 09:18
        Z kolegą jest chyba łatwiej, ale jak powiedziec przełozonemu, że jego smród bo
        inaczej się nie da tego nazwać jest nie do zniesienia, a jego żona pracujaca w
        firmie uważa go za super faceta i sama też niebyt pieknie pachnie ale wcale nie
        przeszkadza odór, to jest po prostu koszmarem zwłaszcza latem. Najsmiesznijesze
        w tym wwszytkim jest to, że oboje uważają się ze super eleganckch ludzi na
        poziomie.
        • Gość: Ewa Re: Śmierdzący szef IP: *.pkp.wroc.pl 19.11.01, 13:30
          Gość portalu: Kasia_Ł napisał(a):

          > Z kolegą jest chyba łatwiej, ale jak powiedziec przełozonemu, że jego smród bo
          > inaczej się nie da tego nazwać jest nie do zniesienia, a jego żona pracujaca w
          > firmie uważa go za super faceta i sama też niebyt pieknie pachnie ale wcale nie
          >
          > przeszkadza odór, to jest po prostu koszmarem zwłaszcza latem. Najsmiesznijesze
          >
          > w tym wwszytkim jest to, że oboje uważają się ze super eleganckch ludzi na
          > poziomie.

          No właśnie, co to znaczy "człowiek na poziomie"?
          Cay problem w zasadzie sprowadza się do kultury narodu i niestety pod względem
          schludności do Europy nam jeszcze bardzo daleko.
          Dlaczego w wiedeńskim metrze pachnie nie potem ale dobrą wodą toaletową?
          Nie jest to kwestia pieniędzy tylko nawyków.
          U nas zapachy spod nieogolonej pachy oraz smród papierosów i niewymytych zębów są
          na porządku dziennym - wystarczy przejechać się tramwajem w letnie popołudnie.
          Wydaje mi się , że prasa za mało nagłaśnia problem polskiego powszechnego brudu.
          • Gość: chef Re: Śmierdzący szef IP: 62.121.131.* 07.02.04, 18:34
            może dziennikarze, zabiegani, czasem też lubią, jak wszyscy, podśmierdywać?
            to taki żart, ale dopowiem serio, że nie każdemu każdy jednakowo
            śmierdzi/pachnie; to jest jak dialog (oczywiście przeważnie tu się mówiło o
            bardzo głośnym przekrzykiwaniu, tu odbiór się nie różni);
            i póbujmy takich środków i sposobów, aby nie przepalać odzieży pod pachami, bo
            nie szkoda odzieży, tylko pach;
            (a prysznic - zdecydowanie zawsze rano)
      • Gość: fiona Re: Śmierdzący kolega IP: *.stacje.agora.pl 20.11.01, 19:33
        a co powiecie na taką historyjkę: jeden z bardziej znanych terapeutów (a jak
        wiadomo terapeta jest akceptujący, nieoceniający itp.) gdy przychodził do niego
        śmierdzący pacjent miał zwyczaj mówić mu, żeby się najpierw umył. Bo jeśli
        przychodzi do terapeuty dziewczę brudne, śmierdzące, z tłustymi włosami,
        czarnymi pazurami i w ogóle zapuszczone i mówi, że nie może sobie znależć
        żadnego faceta, to faktycznie lepiej, żeby się najpierw umyło niż zastanawiać
        się, kto ją w dzieciństwie skrzywdził.
        Jak ktoś śmierdzi, to ciężko z nim wytrzymać i takie osoby mają często
        wrażenie, że są w ogóle nielubiane - nie wiedzą, że gdyby tylko zadbały o swój
        zapach, mogłoby być inaczej. Ale trudno powiedzieć koledze z pracy : "Weź się
        stary umyj" tak, żeby nie zabrzmiało to obcesowo.
        • Gość: Pinch Re: Śmierdzący kolega IP: 193.59.39.* 21.11.01, 09:28
          Bedąc jeszcze uczniem SP pamietam jak u stomatologa na drzwiach wisiala kartka:
          "Kto chce skorzystac z wizyty u stomatologa musi miec:
          1.wydmuchniety nos
          2.chusteczke w kieszeni".
          Pewne nawyki trzeba "wpajać".
          • Gość: Ika Re: Śmierdzący kolega IP: *.*.*.* 21.11.01, 10:51
            ja mam problem z kolega, ktory nie dba o higiene.
            siedze z nim w jednym pokoju! czy lato czy zima, od godziny 8 czy 9 zawsze
            chlopak 'zalatuje'. Czasem nie da sie wejsc do biura bo odrzuca, albo trzeba
            uciekac bo dluzej nie da sie wytrzymac - horror.
            Jak by tego bylo malo, ma zwyczaj zakladania ramion za glowe podczas rozmow
            telefonicznych i staje przy oknie wysoko opierajac lokcie...
            Oczywiscie garnitur, krawat - nienagannie ubrany, ale co z tego?
            Przyznam sie, ze nie wiem co zrobic. nie wyobrazam sobie zeby mu powiedziec
            zeby sie umyl, jak ktos juz zauwazyl, to zbyt obcesowe.
            prawdziwa ulge przynosi tylko jego nieobecnosc w pracy - wtedy dziekuje Bogu za
            chwile wytchnienia.
            pozdrawiam wszystkich
            • Gość: Farciara Re: Śmierdzący kolega IP: 157.25.200.* 23.11.01, 14:51
              Ja mam szczęście - u mnie w pracy nikt nie śmierdzi (włączając w to
              sprzątaczkę). Ale tak sobie myślę, że jeżeli w którymś biurze siedzi jakiś
              śmierdziel, to może nieszczęśni współpracownicy mogą namówić osobę
              zaprzyjaźnioną (o silnym charakterze a obcą śmierdzielowi) na przyjście do
              rzeczonego biura w charakterze petenta, klienta czy kogokolwiek innego. No i
              taki początkujący James Bond musi znaleźć się w jednym pomieszczeniu ze
              śmierdzielem, wtedy ma rozglądać się ze zmarszczonym nosem, niuchając
              intensywnie i głośno pytając "A co tu u państwa tak śmierdzi?!". Następnie,
              idąc za smugą zapachu, musiałby z obrzydzeniem spojrzeć się na śmierdziela i -
              jeżeli mu nerwy nie wysiądą - powiedzieć "O, przepraszam, to chyba pan...". No
              i co taki śmierdziel wtedy może zrobić? Obrazić się - na kogo? Jamesa Bonda
              zobaczy po raz pierwsz i (co ważne) po raz ostatni. A właściwa informacja chyba
              do niego dotrze. Trochę to takie filmowe rozwiązanie, ale skoro nie ma
              lepszego... Tyle tylko, że ofiary śmierdziela oraz James Bond musiałyby
              zachować zimną krew podczas występu.
              • Gość: Ika Re: Śmierdzący kolega IP: *.*.*.* 27.11.01, 10:33
                pomysl dobry, tylko skad wziac J.Bonda?
                Znalazlam inny sposob... wietrze, wietrze i wietrze...
                zimno jak cholera, obiekt zaczyna pociagac nosem, pokaslywac... ale jestem
                twarda. W koncu obiekt nie wytrzymuje i zamyka okno.
                Nic nie dziala.
                Potrzebuje Bonda!! kto sie zglosi na ochotnika?
                pozdrawiam
                • Gość: daag Re: Śmierdzący kolega IP: *.*.*.* 27.11.01, 15:26
                  a biura masz daleko od rynku?
                • Gość: Hana Re: Śmierdzący kolega IP: *.unknown.uunet.be 27.11.01, 15:36
                  U nas w firmie też jest taki osobnik. Na szczęscie to pracownik z terenu i bywa
                  w naszym biurze tylko od czasu do czasu, ale jak juz przyjedzie, to koniec.
                  Najgorzej jest gdy przyjdzie pora lunchu, ktory nasi pracownicy jedza wspólnie
                  w jednym pomieszczeniu. W czasie obecności delikwenta w biurze każdy bierze
                  swoją porcję do swojego pokoju i je przy biurku, bo w obecności kolegi ochota
                  na jedzenie odchodzi.
                  • Gość: Pinch Re: Śmierdzący kolega+Dzien Smierdziela IP: 193.59.39.* 28.11.01, 10:04
                    A mozeby tak zamiast malpowac zachodnie swieta wprowadzic nasze polskie -"Dzien
                    Smierdziela". Wtedy bez zadnych zahamowan moznaby wyslac "emiterowi zapachu"
                    walentynke. Wpisik "twoj zapach mnie powala" sklanialby do refleksji
                    adresata....
                    • Gość: inka Re: Śmierdzący kolega+Dzien Smierdziela IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.11.01, 14:01
                      Taką kartkę można wysłać i bez Dnia Śmierdziela...
                      A swoją droga - może takiemu podsunąć do poczytania Dilbertozę? Powiedzieć ze
                      tu są kapitalne teksty i mieć nadzieję, że jak przeczyta to coś mu zaświta.
                      Byle tylko zajrzał do tego wątku...
                      • Gość: Ika Re: Śmierdzący kolega+Dzien Smierdziela IP: *.*.*.* 06.12.01, 10:27
                        Wiecie co.. jak tak mysle, ze albo temu 'mojemu' smierdzielowi ten 'zapach'
                        odpowiada albo go nie czuje co stanowi, ze wysylanie kartek na "dzien
                        swierdziela" z aluzyjna adnotacja, ze jego zapach mnie powala, jast malo
                        efektywne. Proba zachecenia do czytania dilbertozy tez.
                        Nie jestem pierwsza osoba, ktora narzeka na tego smierdziela i zachodze w
                        glowe, jak smierdziel moze tego nie zauwazac.
                        Czasem jestem na granicy wytrzymalosci. W koncu powiem mu bez ogrudek...
                        KURCZE JAK ON DZISIAJ SMIERDZI, ide zajarac papierosa!
                        przez tego smroda znowu zaczelam palic!
                        • Gość: Julka Re: Śmierdzący kolega+Dzien Smierdziela IP: 212.244.180.* 06.12.01, 14:01
                          wiesz, mam wrażenie, że śmierdziele jednak chyba nie czują swego powalajacego
                          zapaszku, bo gdyby go czuli, jak mógłby im nie przeszkadzać?!
                          Może spróbowac ostentacyjnego otwierania okna gdy on wchodzi do pokoju? Mi
                          chyba udało się "namówić" (raczej przypadkiem) do częstszego prania sweterków i
                          mycia się tudzież używania dezodorantu pewnego faceta - po prostu jak facet juz
                          wyszedł z pokoju (ale jeszcze za daleko nie odszedł) wydarłam się, że dłużej
                          tego smrodu nie zniosę i jak on tak może???? Że powinien sie myć, prać i nie
                          katować ludzi... Chyba usłyszał, bo przestał śmierdzieć, ale również przestał
                          sie do mnie na dłuższy czas odzywać - trudno - mała strata a jaki zysk dla
                          otoczenia!
                          • Gość: Ika Re: Śmierdzący kolega+Dzien Smierdziela IP: *.*.*.* 17.12.01, 11:16
                            manewru z oknem probowalam, bylam wytrwala (przeziebilam sie), ale moj
                            swierdziel tylko zamykal okna i zadne aluzje do niego nie docieraly.
                            Mysle, ze on jest niepodatny na aluzje - jedyny sposob, to Twoj sposob Julko.
                            Jednak nie potrafie sie przelamac, no i siedze z nim sama w jednym pokoju...
                            zadnego sojusznika w walce.
                            Ale dzisiaj nie jest tak zle - czyzby przedswiateczna kapiel?
                            pozdrawiam
                            • zulia Re: Śmierdzący kolega+Dzien Smierdziela 03.01.02, 20:00
                              A może zostawić mu na biurku ANONIM?
              • l_nino Re: Śmierdzący kolega 06.04.04, 22:07
                Ja mam szczęście - u mnie w pracy nikt nie śmierdzi (włączając w to
                sprzątaczkę)
                Znam sprzataczki ktore nie tylko nie smierdza ale maja takze wiecej taktu niz Ty.
                Pozdrawiam!
      • Gość: Pinch Re: Śmierdzący kolega IP: 212.244.82.* 03.01.02, 23:01
        good idea....;-)
        • Gość: ania Re: Śmierdzący kolega IP: 207.19.134.* 29.01.02, 19:11
          wiem ze kiedys istniala taka strona - service na internecie. Wysylalo sie tam
          imie i adres smierdziela, i oni wysylali juz do niego poczte - informujaca o
          jego smrodzie:) Az do skutku...
          Ja nie pracuje ze smierdzielem - i cale szczescie, bo bym umarla:)))Ale moze
          pryskac go ostetancyjnie dezodorantem zapachowym do pomieszczen?
          Lysol..skierowany prosto w jego strone moze dalby cos do pomyslenia.
          A swoja droga niewiarygodne jest, jak i dlaczego ludzie sie nie myja..Tak jak
          ktos wczesniej wspomnial - zadne tam diety, albo "uwarunkowania" ze niektorzy
          ludzie smierdza - tylko mydlo mydlo i mydlo - i juz po klopocie..takie to
          proste!
          • Gość: Sara Re: Śmierdząca koleżanka IP: *.filar.pl 15.02.02, 09:52
            W mojej firmie jest też taka koleżanka, z którą ciężko wytrzymać w pokoju z
            powodu wydzielanego przez nią zapachu. W gruncie rzeczy dziewczyna nie była
            zła, a wręcz często uczynna, tylko ten smród nie dawał nam spokoju. Smuga
            smrodu ciągnie sie za nią, jak tylko ruszy sie gdziekolwiek. Wstyd nam było za
            nią (żeby ktoś nie pomyślał, że któraś z nas siedzących z nią w pokoju śmierdzi)
            więc stosowałyśmy różne sposoby, aby jej uświadomić problem. Było więc:
            1. nagminne wietrzenie okna (aż śmierdziuszka dostała zapalenia płuc) - nie
            pomogło!
            2. delikatne rozmowy naprowadzające n/t higieny osobistej, prania ciuchów,
            kosmetyków itp. - nie pomogło!
            3. kupowanie w jej obecności dezodorantów itp od akwizytorów + zachęty, aby ona
            dokonała zakupu - nie pomogło!
            4. w końcu - anonim (wysłałysmy pismo, w którym zwróciłysmy delikatnie uwagę na
            problem)
            Efekt:
            1. najpierw obraza przez kilka dni - bo przecież zdawała sobie sprawę, że to
            któraś z dziewczyn z pokoju (ale która?)
            2. później ostenstacyjne szukanie pracy przez telefon w naszej obecności, a
            najśmieszniejsze było to że szukała pracy .... sekretarki (dodaję, że oprócz
            smrodku fatalnie się ubierała, ciuchy przybrudzone, swetry powyciagane,
            oczywiście jak założyła w poniedziałek to dopiero w piątek zdjęła, do tego
            nieco przytęga, włosy nigdy nieuczesane, brudne itp., tak więc samokrytyka była
            jej obca),
            3. później wizyta u lekarza (bo w anonimie zasugerowałyśmy taka ewentualność ),
            oczywiście okazało się, że mogą to być sprawy związane z pewnym stanem
            chorobowym, o czym nas koleżanka poinformowała
            4. następnie przez jakiś czas poprawa tzn. zmiana ciuchów moze 2 razy w
            tygodniu, nawet dużo zmniejszony zapach odoru w pokoju, a czasami brak smrodu;
            och jakie byłyśmy wtedy szczęśliwe!!!!!
            5. kolejny etap - to powrót do normalności tzn. znowu smród ciągnacy się
            tygodniami przerywany 1 lub 2 dniami bez smugi odoru.Czyli wniosek z tego, że
            jak chce i przyłoży się, to może nie śmierdzieć.
            I co robić? najgorsze jest to, że jest lubiana z powodu szczerości i
            uczynności, a nielubiana z powodu smrodu. Jesli jej powiedzieć wprost -
            śmiertelnie sie obrazi ....
            • carino Do Sary 18.02.02, 15:59
              Sara,

              Terapia wstrzasowa moze byc brutalna ale dziala. Ja kiedys siedzialam
              naprzeciwko faceta ktory dlubal w nosie, wyciagal, ogladal a potem zjadal. Tez
              nie wiedzialam co zrobic - udawalam ze nie widze etc., ale pewnego dnia jak
              wyciagniety z nosa okaz byl b. dlugi a pozniej mu spadl z palca(!!) nie
              wytrzymalam. Wstalam i na glos (zeby reszta 12-o osobowego zespolu slyszala)
              poprosilam: Czy moglbys przestac dlubac w nosie w miejscu publicznym? Bo mnie
              to naprawde brzydzi! Ludzie zamarli, potem troche sie pochichotali a facet mnie
              przeprosil i tlumaczyl ze on to tak odruchowo. Ale pozniej sie kontrolowal.
              • Gość: Jo Dłubu dłubu, mlask mlask IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 18:24
                Boże, tak przy wszystkich?! Rozumiem gdyby to robił ukradkiem i został
                przyłapany... W sumie biedny facet, jeśli ma taki odruch i ciężko mu go
                opanować...
            • Gość: RUDA Boże, Sara, czy ta osobniczka nadal u Was pracuje. IP: 193.0.117.* 17.06.02, 16:29
              ... bo jesli nie, to chyba teraz pracuje u nas...Kubek w kubek.
              Jesli komuś się nie chce dbać o włosy, to niech się ogoli na łyso.
              A jak komuś nie chce się dbać o czystość w ogóle, to niech się przeniesie do
              chlewa.
              Chociaż bywają takie chlewy, których mieszkańcom taki współlokator mógłby
              zaszkodzić...
      • Gość: bnew Re: Śmierdzący kolega IP: 217.153.8.* 28.02.02, 12:57
        Myślę że niezłym sposobem jest wysłanie lotusem do dużej grupy osób w tym
        oczywiście śmierdziela (lub -i) wiadomości z linkiem do forum na temat
        śmierdzieli, opisać jakiż to nie jest śmieszny i zabawny wątek, tak żeby każdy
        zobaczył, i może wtedy dotrze do delikwenta, a na nikogo się nie obrazi bo
        przecież wysłałem linka wszystkim znajomym z biura.
        Ja mniej więcej tak postępuję z innymi problemami bo jestem trochę mało
        asertywny i nie umiem czasami powiedzieć ludziom co o nich myślę bo boję się że
        ich zaboli no i skutkuje, chociaż oczywiście nie ma reguły bez wyjątku
        bnew
        • Gość: skunks Re: Śmierdzący kolega IP: 192.168.1.* 01.03.02, 07:58
          Przeczytałem cały wątek, i dostrzegam:
          1-brak złośliwości - w zasadzie
          2-bezradność,
          3-pewien hmmm łagodnie mówiąc rodzaj "niezdrowego zainteresowania" - tyle
          postów na taki zapaszkowaty temat. Pewnie osoby postujące są na tyle delikatne,
          ze nie chcą ranić uczuć śmierdzieli. Większość śmierdzieli zaś do końca swoich
          dni nie pojmie czemu ludzie się od nich odsuwają. Mam koleżankę, Gosię której
          brzydko pachnie z buzi. co tam pachnie, capi. Nie jest to smród zepsutych
          zębów, raczej wynik efektów trawiennych. Spotykamy się rzadko i nie jest to
          dla mnie jakiś szczególny problem. Zawsze gdy mamy "okazję" sie spotkać
          zastanawiam się jak jej mąż może z nią wytrzymać? Chyba nie zawsze była taka.
          Inna, moja sąsiadka ola, dziewczyna 25-28 lat. Podwoziła mnie kiedyś swoim
          samochodem. latem. Kazała mi szczelnie zamknąć okno, bo jak mówiła ma chore
          zatoki. rzeczywiście. Po przejechaniu tych pięciu osmiu kilometrów miałem
          serdecznie dosyć. Myślałem o jednym: wysiąść jak najprędzej. Teraz ilekroć
          usiłuje mnie podwieźć, grzecznie odmawiam. wolę autobus.
          ale miałobyć o pracy.
          Zdzichu, emerytowany policjant, prawnik z wykształcenia. sympatyczny kolega,
          uczynny, dowcipny, chodząca higiena. Miał zwyczaj całą zimię do drugiego
          śniadania (10 oo) jadać kiszone ogóreczki. Po około godzinie jak ogóreczki
          weszły w fazę wstępnego rokładu w pokoju rozchodził się "smędzący fetorek"
          niezwykle irytujace zjawisko. co to i śmierdzi i nie śmierdzi, snuje się,
          zanika i pojawia w najmniej oczekiwanych miejscach.. brrrr.
          Nie walczyłem z nim osobiście ale kibicowałem koleżance w tej nierównej walce.
          ile się ona nagadała, naaluzjowała nawydziwiała. Zdzicha nie ruszało.
          Do myślenia dało mi tylko to, że jola jako zajadły palacz do końca moich dni w
          tej firmie paliła papierosy w pokoju, oburzając sie głośno na wszelkie
          oficjalne zakazy. I to mnie dopiero wkurzało.
      • Gość: Megan Re: Śmierdzący kolega IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 23:05
        ja mialam problem ze smierdzielem w klasie.dni kiedy byl wf byly
        koszmarem,delikwentka nie zmieniala ubrania...wiec zrobilismy rzecz chyba
        najbardziej drastyczna,nie moglismy juz wytrzymac i udalismy sie do pani
        dyrektor,ktora wezwala firme rozprowadzajaca antyperspiranty na taka niby
        reklame do naszej szkoly i wszystcy dostalismy darmowe probki.nastepnym krokiem
        bylo udanie sie do profesor od wf,ktora oficjalnie oglosila ze nikt nie moze
        cwiczyc na wf w tym w co jest w szkole.potem byly rozmowy o
        kosmetykach,wyciaganie jej na zakupy,doradzanie.teraz juz chyba nawet nikt nie
        pamieta jaki to koszmar siedziec w klasie z naszym smierdzielkiem.ale na
        szczescie nie dosc ze problem sie rozwiazal i brzydkie kaczatko zamienilo sie w
        labedzie i dzieki nam :-))) nie jest juz smierdzielem,
        dlatego zachecam do dzialania,bo udawanie ze nie ma problemu nic nie da,cierpi
        otoczenie,smierdziel czuje sie odrzucony...
        chaialam jeszcze powiedziec ze ze smierdzacymi szefami jest juz gorzej.w mojej
        szkole jest nauczycielka niemieckiego ktora jak przechodzi korytarzem to
        brrr.....dobrze ze nie mam z nia lekcji ;-)))w kazdym razie,nic w tej sytuacji
        nie mozemy zrobic.kilkakrotnie poruszalismy ta sprawe z wych,ale ona tlumaczy
        smrodek choroba pani profesor....a moze ta choroba to len pospolity...?
        • Gość: Drwal Re: Śmierdzący kolega IP: *.3.pl 08.01.03, 16:06
          No dobra to wszystko jakos sie da zrozumiec, a przedewszystkim rozwiazac! A co
          Wy szanowni czytelnicy poradzicie jezeli problem jest nastepujacy: Jest sobie
          jak to sie czesto zadza smierdzacy obywatel(nie jakos tak zeby z 10-ciu metrow,
          ale z1-1.5 juz ma sie dosyc) i jwst On Twoim wykladowca!!! No i wtopa na maksa
          bo prezentu z antyprespirantem mu nie zrobisz, powiedziec sie nikt nic nie
          odwazy - po pierwsze trudny przedmiot, po drugie msciwy i nieprzyjemny koles i
          po trzecie jak? - "przepraszam pana ale prosze nie podchodzic do naszej grupy
          bo Pan smierdzi?!?" No jakby jeszcze byl wykladowca to pal to szesc ale On jest
          cwiczeniowcem. I jeszcze do tego wszystkiego wszystkich traktuje z gory i
          wysmiewa, a tego ze sam smierdzi to nie czuje!!! I co Wy na to???
          • kasia.lomanczyk Re: Śmierdzący kolega 16.04.03, 21:09
            Tez mialam takiego wykladowce, niestety... Matko, co to byl za koszmar - a
            mielismy z nim 3 godz cwiczen + 2 wykladow tygodniowo.
      • zlotyrybek Re: Śmierdzący kolega 15.03.02, 13:28
        To jest nic. Kiedyś pracowałem w pewnym biurze. Wejście było na końcu
        baaaaardzo długiego korytarza. W momencie, kiedy przychodził "stały klient"
        czuć go było na te co najmniej 30 metrów. Facet dbał o zdrowie i dzień zaczynał
        od zjedzenia czosnku. Praktykował to przez ostatnie 30 lat. Moja koleżanka,
        będąca wtedy w 4 miesiącu ciąży nie była w stanie wytrzymać i gdy wszedł do
        pokoju - zwymiotowała do kosza na śmieci obok biurka - prawie facetowi pod
        nogi. Czy myślicie, że się przejął ? POwiedział : dla mnie zdrowie jest
        najważniejsze - ja tego nie czuję i to nie mój problem. Ja wychodziłem z biura
        gdy on wchodził - mówiąc : przykro mi, tak od Pana śmierdzi, że musze wyjść.

        Hej
        • Gość: trogir Re: Śmierdzący kolega IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.02, 15:42
          naszkolega z pracy - radca prawny zreszta - tez byl taki smierdzielem,
          straaasznym smierdzielem. wlosy mial takie tluste, ze gdybyscie polozyli mu
          chleb na glowie, smalec nie bylby potrzebny. przepraszam wrazliwych za
          porownanie. kupilismy mu na andrzejki (tak mial na imie) zestaw kosmetykow -
          nie pomoglo. zapytalismu wprost co sie z nimi stalo-odal bratu. wowczas
          kolezanka nie wytrzyamala i poinformowala go wprost o jego przypadlosci.
          pomoglo-okazalo sie ze on od brata czul a od siebie nie. nie dbali o higiene i
          w calym domu u nich tak bylo czuc. niestety dentysty mu nie zafundowalismy, a z
          tym tez bylo ciezko. na szczescie pracuje juz w innym miejscu i tam zatruwa
          powietrze. to nie kwesita choroby- tylko dbalosc o higiene chroni kazdego przed
          roznoszeniem nieprzyjemnych zapachow.
          • Gość: Jo Re: Śmierdzący kolega IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 18:34
            Przychodził do nas do pokoju facet, który kupował/sprzedawał/magazynował,
            wszystko w kooperacji z nami. W ogóle przeuroczy mężczyzna... przez telefon.
            Jak wchodził do nas do pokoju, moja współpracowniczka i jednocześnie
            przyjaciółka, rzucała się do okna i otwierała je na oścież (nawet w mróz),
            rzekomo gawędząc z kims stojącym na dole. Afera się zrobiła dopiero, kiedy ten
            pan opuszczał pokój rozmów, mijając się na schodach z Japończykami, którzy byli
            następni w kolejnosci wizyt biznesowych... Szef przytomnie wepchnął ich do
            swojego pokoju i tam przeprowadził rozmowy, bo w pokoju rozmów nie dało się
            wytrzymać dłużej niż 30 sekund. Ale na tym się skończyło i pan dalej
            śmierdział. Z tym że on po prostu nie dbał o siebie, to nie była żadna choroba
            czy kłopoty z trawieniem.
            A po porannej lekturze tego wątku, dziś zapytałam moją przyjaciółkę odważnie,
            czy czasem nie zalatuję zapaszkiem... nie miałam żadnych podstaw tak sądzić,
            ale po waszych listach widzę, że ludzie siebie samych nie czują, więc... Na
            szczęście zaprzeczyła. W koszmarnej sytuacji, kiedy spociłam się wskutek stresu
            i równcześnie skonczył mi się dezodorant, sama siebie czułam i nikomu nie
            życzę. Skończyło się "urwaniem" do domu po zapasowy dezodorant...
      • sze Re: Śmierdząca kolezanka - Lady Smrod 21.05.02, 15:17
        ja mam inny problem. niejako odwrotny, ale w praktyce tożsamy.
        wspolpracowniczka spryskuje sie jakims tak potwornym swinstwem, ze wystarczy,
        ze przejdzie przez pokoj, a ludzie sie dusza. to jest niby perfum, ale nie
        chodzi tylko o intensywnosc, to jest jakas przerazliwa chemia - jakies slodko-
        kwasno-mdle paskudztwo. dziewczyny mowia, ze to nie jest jakis jej wynalazek,
        tylko perfum znanej marki, i to calkiem drogi. nie moglem uwierzyc - juz
        rozpuszczalnik nitro bylby bardziej znosny! terpentyna! kwas azotowy!

        mam przy jej smrodzie podobny odruch jak przy przypadkowym wciagnieciu dymu
        papierosowego - odruchowy skurcz tchawicy. i to nie ja tak mam, inni tez nie
        moga oddychac w jej towarzystwie. pewnie nie od rzeczy jest tez fakt, ze suka
        jest niewyobrazalnie wredna i powszechnie znienawidzona, w zwiazku z czym
        zwrocenie jej uwagi nie wchodzi w gre - nikt z nia nie rozmawia.

        podobno tam, gdzie studiuje, jest w grupie pan Smierdziel, z typu opisywanego
        szeroko przez wiele osob powyzej (myje sie czesto: na Boze Narodzenie i na
        Wielkanoc). jak sa zajecia, pan Smierdziel siedzi w pierwszej lawce w rzedzie
        po lewej, a nasza pani Smrod siada w pierwszej lawce w rzedzie po prawej, a
        reszta grupy sie dusi w ostatnich lawkach na koncu sali.

        koktajl niemytego capa z jej odorem podobno przyprawia o odmienne stany
        swiadomosci.
        • klierk Re: Śmierdząca kolezanka - Lady Smrod 17.06.02, 11:53
          Nie sądzę żeby poranna kąpiel nie pomagała. Wiem dobrze o czym mowa, bo sam ze
          sobą mam czasem takie problemy. Ale nigdy nie było tak, żeby poranna kąpiel
          tego na cały dzień przynajmniej nie załatwiła. Ale kiedy jest gorąco to już
          jest kwestia czystego (wypranego) ubrania. Raz czy dwa nie przypilnowało mi się
          i już był problem, bo ubranie nasiąkało potem [proszę o zrozumienie - jestem
          kawaler bez własnego mieszkania ;)].
          A propos nieświeżego oddechu to zwracam wszystkim uwagę na coś takiego jak
          zgorzel ropna. Niestety nie pomaga tutaj regularne mycie zębów i nie da się
          tego pozbyć nawet w dwa tygodnie. A potrafi być naprawdę nieprzyjemnie dla
          rozmówców. Pomaga tylko kuracja antybiotykowa, czasem długotrwała.

          Myślę, że nie ma co się rozczulać - trzeba o tym ludziom mówić. Tylko jak to
          zrobić żeby nie urazić? To jest problem, zwłaszcza że "obiekty" to przeważnie
          mili ludzie. Prawda?
          • Gość: Ismena Re: Śmierdząca kolezanka - Lady Smrod IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.12.02, 10:48
            Dla mnie smierdziel w moim otoczeniu to rowniez powazny problem. Mialam kiedys
            partnera tanecznego, ktory dezodorant uwazal chyba za wymysl szatana, bo nie
            uzywal go nigdy - niezaleznie od pory roku, pory dnia, niezaleznie od tego, czy
            bylo to po treningu czy przed - smierdzial potem na odleglosc.
            Jego bliska przyjaciolka stwierdzila kiedys dyplomatycznie, ze czas najwyzszy,
            abys mial swoj zapach, taki ulubiony, specjalnie dla ciebie. Poszla z nim
            wybierac dezodorant. Niestety, ow partner uzywal go czasem... do spryskiwania
            twarzy, jak woda po goleniu (slowo daje, nic nie sciemniam). Potem inna
            dziewczyna z klubu powiedziala mu, ze powinien cos zrobic ze swoim zapachem.
            Nie pomoglo.
            W koncu zaczal tanczyc ze mna. Czailam sie dlugo, w koncu zaczelam rozmowe na
            temat jak to zapachy sa dla mnie bardzo wazne i tak dalej. Od slowa do slowa
            pado pytanie z jego ust: nie podoba ci sie zapach mojego dezodorantu? W myslach
            odpowiedzialam: nie podoba mi sie, ze nie uzywasz zadnego dezodorantu. Ale
            odpowiedzialam, ze wolalabym, zeby uzywal go troche wiecej i moze innego, bo
            ten ktorego uzywa jest malo skuteczny.
            POdzialalo. Na troche. Na ktoryms tam treningu moj partner smierdzi znowu. I
            wtedy mnie ponioslo. Trzy osoby mu mowily, ze powinien zadbac o higiene.
            Powiedzialam mu wprost: pozycz od kogos dezorodant, umyj sie w lazience, uzyj
            go i dopiero zaczniemy trening. Obrazil sie i nie odzywal sie do konca zajec,
            ale juz wiecej nigdy nie smierdzial.
            • Gość: Andy Boja sie Was... IP: *.acn.pl 26.12.02, 17:02
              Czlowiek jak sie boi to smierdzi - po tym zwierzeta poznaja czy mamy cykora...
              Konie, psy i inne wiedza kto ich sie boi..A moze ci faceci co smierdza boja sie
              otoczenia? - tylko dlaczego az tak bardzo sie boja????
              Moge jeszcze podzielic sie taka scenka rodzajowa, jak rozmawia dwoch Zydow i
              jeden opowiada, ze "wczoraj napadli go bandyci jak wracal z pracy i
              krzyczeli:pieniadze lub smierc"
              "no i co zrobiles?" pyta kolega..
              "a co miale zrobic?-smierdzialem"!
        • Gość: Karolina Re: Śmierdząca kolezanka - Lady Smrod IP: *.oakton.edu 30.03.04, 17:10
          chyba sie pryska Angel ;)
      • Gość: S.R. Re: Śmierdzący kolega IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.03, 21:42
        Wrzuc kolege do Rawy w Katowicach
        • meduza7 Re: Śmierdzący kolega 10.01.03, 18:42
          a czy wy wiecie, jak potrafią śmierdzieć chlopcy w wieku dorastania? Kto nie
          uczy w szkole, ten nie zna tych czarownych zapachow... Czasami do niektorych
          grupek w ogole nie da sie podejść, zwłaszcza jak nie daj Boże wf wypadl przed
          albo w środku lekcji...
          • Gość: gaMESZA Re: Śmierdzący kolega IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.03, 21:15
            Na jednej z warszawskich uczelni medycznych na lektoracie z jednego z wiodacych jezykow, pani wykladowca zwykla siadac tak, by ja wszyscy widzieli, po czym dlubala palcem w bamboszu, dlugo i namietnie, szukajac tam anatomicznych pozostalosci po spozytym uprzednio jadle, po czym wyjmowala ow palec na zewnatrz roztaczajac wszem i wobec ową woń. Jakby tego nie było dosyć, sparwdzała bardzo dokładnie swym własnym nosem czystośc owego palca. Co wrażliwsze studentki po lektoracie jezyka z owa panią ochoczo podejmowały dietę.
          • Gość: xxx Re: Śmierdzący kolega IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 17:46
            heh, a czy uczniowie mają możliwośc umycia się po tym wf-ie?
            ja znam sporo warszawskich szkół, zarówno podstawówek, gimnazjów jak i
            ogólniaków i w żadnej z nich nie ma możliwości umycia się (w sensie prysznica)
            po wf-ie! w niektórych teoretycznie taka możliwośc istnieje, ale tylko
            teoretycznie, bo np. bardzo drogie, eleganckie prysznica na fotokomórkę są
            wyłączone (! - przykład z gimnazjum na żoliborzu), w innych brakuje na to czasu
            (nie jest możliwe umycie się w czasie 5 minutowej przerwy, a zazwyczaj chętnych
            do prysznica jest 20 - 30 a kabin max. 5)
            w bardzo wielu szkołach w ogóle nie ma czegoś takiego jak prysznic dla uczniów :
            (

            co do wf-u: on powinien być obowiązkowo na końcu, to nie tylko kwestia smrodu i
            higieny, ale też i zmęczenia, po wyczerpującym wf-ie ciężko skupić się na
            następnych lekcjach
      • annika_vik Re: Śmierdzący kolega 26.05.03, 17:44
        Śmierdziele to naprawdę problem. Moim zdaniem jedyny sposób to powiedzieć, w
        miarę nieobraźliwie, szczerze i bez aluzji, na osobności. Po prostu: "Jest mi
        przykro, ale od jakiegoś czasu wydzielasz nieprzyjemny zapach, to niestety
        czuć! Nie wątpię, że dbasz o higienę, ale może powinieneś dbać jeszcze
        bardziej?". Żadne aluzje nie podziałają. Zauważcie, że ci ludzie NAPRAWDĘ NIE
        WIEDZĄ, że stanowią problem! Jeżeli śmierdziel protestuje i mówi, że się myje,
        powiedzieć - " nie masz wyjścia, musisz myć się dwa razy dziennie, a już
        obowiązkowo rano, przed przyjściem do pracy, akurat twoj naturalny zapach jest
        tak intensywny".
        Jeżeli się nie poprawi - nękać. Miły czy niemiły kolega, tak samo! Trudno.
        Jeżeli nie da rezultatu, publicznie zapytać "Czy ty się w ogóle myjesz?".
        Ostacyzm jest jedynym sposobem na wyplenienie.

        Miałam kiedyś taki problem z moim... narzeczonym. Już nie jest moim
        narzeczonym! NIC się nie dało zrobić. Nie chciało mu się po prostu. Włosy
        (bardzo długie i totalnie zapuszczone) mył - po ogromnej awanturze - raz na 2
        tygodnie. Wyobraźcie sobie, jak te włosy śmierdziały! Najpierw dawałam do
        zrozumienia żartem, potem rozmawiałam z nim, w końcu krzyczałam. Kiedyś nawet
        dostałam odruchu wymiotnego na widok jego stóp (nie będę opisywać, co za
        tragedia niedbania o siebie!). W końcu dałam sobie spokój i poszłam w swoją
        stronę.

        W tej chwili walczymy z dosyć podobną sytuacją w firmie. Parę pań uparło się,
        że w naszej otwartej kuchence będzie odgrzewać ryby i bigosy. Tak śmierdziało,
        że nie dało się wytrzymać. W kuchni powiesiliśmy kartkę, że nie wolno w niej
        odgrzewać posiłków, które mają tak charakterystyczny zapach. Wszyscy dostali
        maile z opisem problemu. Kolektywnie podjęliśmy decyzję, że jeżeli problem nie
        zniknie, zlikwidujemy kuchenkę mikrofalową.
        I podziałało. Jeżeli jednak ktoś się ośmieli zaśmierdnąć firmę swoim żarciem,
        zaraz jest wykrywany i leci do niego z pretensjami z 20 osób. Baaaardzo
        skuteczne.
        • Gość: Greg Re: Śmierdzący kolega IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.03, 18:17
          Zawsze sie zastanawialem jak takich facetów znoszą ich kobiety. Może Ty
          wytłumaczysz jak wogóle z nim mogłaś być jeśli jego widok wzbudzał w Tobie
          nawet odruchy wymiotne?

          Greg
          • annika_vik Re: Śmierdzący kolega 29.05.03, 12:15
            Dzisiaj też się zastanawiam nad tym, Greg. Wydawało mi się, że to taka drobna,
            mała sprawa, którą da się zmienić w 5 minut. No więc - nie da się! Jeżeli ktoś
            nie jest przyzwyczajony do dbania o "końcówki", to musi się najpierw
            przyzwyczaić, a wtedy sam będzie się czuł źle z brudnymi włosami i
            niewypumeksowaną piętą, nawet jeżeli nikt tego nie widzi!

      • Gość: P. Re: Śmierdzący kolega IP: *.jezuici.pl 18.06.03, 14:07
        Pamiętam, jak kiedyś moja ciotka przyszła z wizytą i narzekała, że koło niej w
        zatłoczonym autobusie stał facet i potwornie cuchnął czosnkiem. Na co moja
        matka westchnęła głęboko i wygłosiła z filozoficzną miną:
        "Ach, jak ja bym chciała, żeby ludzie w wraszawskich autobusach śmierdzieli
        TYLKO czosnkiem..."
        ;))))
      • Gość: nik_i Re: Śmierdzący kolega IP: *.crowley.pl 21.11.03, 14:10
        Byłam kiedyś na rozmowie o pracę. Z szafem i szefową. Nagle prrrrrr. Oni nic,
        ale się chwilę zrobiło cicho.
        Pracę dostałam i okazało, się, że to była szefowa. W jej pokoju był takifetro,
        że cebulowe i czosnkowe "wydzieliny" to perfumy. Ale ona miała problemy
        gastruczne i wiedziała o tym i się leczyła. Niestety nie pomagało. Non stop
        wietrzyła, więc u niej było lodowato.
        Nie goliła się też, ani nóg, ani pod pachami. Uwielbiała za to spódnice i
        bluzki na ramiączka.
        Zaczęła się golić pod pachami jak koleżanka narzekała, że goląc się zacięła się
        pod pachami.
        • Gość: jot6 Re: Śmierdzący kolega IP: *.chello.pl 22.11.03, 18:48
          dlatego Polska mi zbrzydła
          za dużo święconej wody
          za mało zwykłego mydła (cytat)
      • Gość: polnegrzyby Re: Śmierdzący kolega IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.03, 19:28
        oj tez mam ten problem. mam dziewczyne w grupie co smierdzi. i gdyby byla lubiana i normalna
        osoba nie miala bym problemu z powiedzeniem jej tego. ale ona jest bardzo dziwna i chyba ostro
        znerwicowana. ledwo mozna sie z nia dogadac. i jak mam jej to powiedziec?
        ehhh
      • Gość: ana Re: Śmierdzący kolega IP: *.43.203.62.dial.bluewin.ch 31.12.03, 13:09
        a może jakis maly anonimowy list, podrzucony do jego pokoju (bo jak mniemam
        takowy posiada). Nie musisz od razu pisac infor w rodzaju "stary jak ty
        smierdzisz", moze bardziej spokojnie. jakby co to mozemy razem cos
        wymyslic.pozdrawiam
      • Gość: konefka Re: Śmierdzący kolega IP: 217.153.87.* 05.01.04, 13:26
        obok mnie w pracy siedzi wlasnie taki koles. Wlosy myje raz na miesiac, obcina
        raz do roku. Ubrania pierze raz na miesiac, kiedy jedzie do mamusi. On sie wcale
        z tym nie kryje i uwaza, ze to normalne. Najczesciej siedzi bez butow (goraco mu
        w nogi, bo chodzi w glanach), i nosi biale skarpetki, ktorych spod jest
        doslownie czarny. W zimie chodzi w kalesonach (to jeszcze nie wstyd), ale
        zdejmuje je w pracy na moich oczach rozbierajac sie do majtoch. Moglabym tak
        pisac i pisac, ale najsmieszniejsze jest to, ze mozna do niego powiedziec:
        "smierdzisz", a on odpowie: "nieprawda"

        pozdrawiam
      • Gość: kami Re: Śmierdzący kolega IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 14:22
        Mam to samo. W moim pokoju siedzi chłopaczek, któremu z gęby!!!!!! wali gównem
        dosłownie! wiele osób pewnie mnie sktytykuje za dosadne określenia ale ja już
        nie mogę:((((((((((((((((((((((((((
        • Gość: ja Re: Śmierdzący kolega IP: 217.153.117.* 30.03.04, 15:39
          Dla mnie najgorsze jest wymyślanie aluzji optymalnych- zeby smierdziel(ka) nie
          nie obrazil/a i jednoczesnie zeby podzialalo... .
          Ale po czesci problem leży w tym, że "tacy" nie uwazają, żeby mycie włosków raz
          na miesiąc było czymś złym. A że śmierdzi.... Przecież on tego nie czuje..... :>
          • Gość: Zofia Nie musi sie smierdziec IP: *.ip-pluggen.com 10.04.04, 00:40
            Bylam mloda w tych zamierzchlych czasach, kiedy nosilo sie obcisle sweterki z
            tworzyw sztucznych, a deodorantow w Polsce jeszcze nie bylo.
            Mieszkalam w pokoju sublokatorskim gdzie nie mialam innej mozliwosci do mycia
            sie jak w misce z zimna woda.
            Co robilam? Rano zawsze mylam sie pod pachami (i nie tylko), zakladalam swiezy
            sweterek i szlam do pracy (bylam nauczycielką).
            O godzinie dziesiatej szlam do ubikacji, zdejmowalam sweterek i mylam sie pod
            pachami.
            O godzinie dwunastej ta sama procedura, o drugiej to samo.
            Troche przesadzalam, ale naprawde lubilam czuc sie swiezo, co nie bylo latwe
            kiedy chodzilo sie w tych tak modnych wtedy "nylonach".
            Aha, wtedy uzywalo sie talk, a nawet specjalnie szyte potniki w sukienkach.
            Piszac o tym chce powiedziec ze nie ma co zwalac na trudne warunki, rano mozna
            sie obyc nawet bez prysznica, bo w koncu smierdza tylko pewne partie ciala, a
            te mozna umyc nad umywalka.
            Jednym slowem: "Dla chcacego nie ma nic trudnego".

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka