Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Inspekcja pracy wchodzi do masarni

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 09:17
    należy wszystko sprawdzić
    Obserwuj wątek
      • hwadu Poldanor i jego stronnicy w rządzie duńskim 09.08.06, 09:33
        Prawo nie jest egzekwowane i ani Poldanor(Prime Food Przechlewo) ani jego
        stronnicy w rządzie duńskim nie pokazali najmniejszego nawet objawu skruchy.
        Przeciwnie, Poldanor właśnie ogłosił zawiązanie spółki z Tikonem, drugim co do
        wielkości duńskim rzeźnikiem, by dokonać zakupu zakładów produkujących boczek
        oraz rzeźni z możliwością uboju 1.5 miliona świń rocznie w miejscowości Nowe
        nad Wislą, na południe od Gdańska. To co teraz ma miejsce jest dobitną próbą
        duńskiego przemysłu rolnego przy pełnej kooperacji rządu duńskiego przejęcia
        tak wielu polskich byłych rzeżni i byl ychgospodarstw państwowych jak to
        możliwe i w każdy możliwy sposób.

        Tom Garrett
      • Gość: Czluchowianin Gazela Biznesu 2005 dla West-Polu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 10:31

        WEST-POL HOLDING sp. z o.o otrzymal prestiżową nagrodę Pulsu Biznesu: "Gazelę
        Biznesu 2005" to byla już szósta edycja konkursu przygotowanego m.in. przez
        Puls Biznesu. Wyróżnione firmy to najdynamiczniej rozwijające się małe i
        średnie przedsiębiorstwa. Kryteria doboru firm do rankingu są takie same
        każdego roku. Podstawowe znaczenie ma szybki i stały rozwój w kolejnych 3
        latach. Ważną cechą jest też wiarygodność biznesowa i przejrzystość
        przedsiębiorstw.
        www.pomorskiefirmy.pl/pages_news/styczen06/chojnice_gazele.htm
          • Gość: Marta50 Re: Gazela Biznesu 2005 dla West-Polu IP: *.pools.arcor-ip.net 09.08.06, 22:37
            Odpowiadasz na :

            Gość portalu: wakat napisał(a):

            > Jesli zatrudniala owa firma osoby w ten sposob, to nie dziwota, ze rozwijala si
            > e
            > dynamicznie.
            > Kazdy chcialby miec u siebie darmowa sile robocza, kosztow zero, same zyski.
            >
            > A swoja droga nie podniecalbym sie rankingami robionymi przez rozne pisam, mnie
            > j
            > lub bardziej powazne
            ************************
            W taki sposob przyciaga sie nowych inwestorow do Polski, wiec nie dziwota ze
            ludzi tak traktuja. Czyja to wina? Ktos musial opracowac warunki inwestycji w
            Polsce, wiec kto?
        • zajaczkowski1 Bio-byznes i biura handlu niewolnikami pod sad 09.08.06, 11:15
          Biura pracy werbujace pracownikow do bio-byznesu powinny by nieustannie
          monitorowane przez Inspekcje pracy. Najwieksze bogactwo kraju, mlodzi ludzie w
          wieku produkcyjnym, sa wysylani za wyrazna zgoda wladz do niewolniczej pracy w
          najbardziej niebezpiecznych galeziach przemyslu. Traca tam zdrowie i majatek i
          ludzka godnosc. Gdy dzialalnosc bio-byznesu zostaje ograniczona w krajach
          bogatych zostaje przerzucana do Europy "B", czyli do Europy srodkowej i
          wschodniej. Jak sie to ma do polskich interesow narodowych? Moze rzad
          Kaczynskiego-Leppera-Giertycha postawi wreszcie tame tej zbojeckiej polityce
          rozpoczetej za czasow SLD i PO?
      • Gość: Robert Kennedy Jr GW o Kulisach Korupcji w przemyśle mięsnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 10:41
        Smithfield to jedna z grupy z ponadnarodowych korporacji, które przekształcają
        tradycyjny chów zwierząt w przemysłową działalność produkcji mięsa na skalę
        globalną. Firma ta hoduje największą na świecie ilość świń i posiada 30% rynku
        wieprzowiny w Stanach Zjednoczonych. Jej uprzemysłowiona produkcja wieprzowiny
        stała się głównym źródłem zanieczyszczenia powietrza w Stanach Zjednoczonych i
        prawdopodobnie największym trucicielem wód mojej ojczyzny. Smithfield wraz ze
        swymi kompanami wyrugowali dziesiątki tysięcy małych rolników z ich własnej
        ziemi, rozbili społeczności lokalne, zatruli tysiące mil amerykańskich dróg
        wodnych, zatruli miliardy ryb, pozbawili pracy tysiące rybaków, pozbawili
        zdrowia mieszkańców wsi, a także traktują miliony zwierząt hodowlanych w
        zwyczajnie niewyobrażalnie okrutny sposób.

        Cztery lata temu, w roku 1999 Smithfield Foods rozpoczął w Polsce przejmowanie
        zakładów mięsnych i byłych PGRów. 22 lipca bieżącego roku miałem okazję
        wysłuchać w zapełnionej po brzegi sali konferencyjnej Senatu RP wice prezesa
        Smithfielda – Gregg’a Schmidta, który obiecywał Komisji Rolnictwa Senatu iż
        jego firma „zmodernizuje” polskie rolnictwo, przyniesie dobrobyt i prace
        społecznościom wiejskim.

        Dwadzieścia lat temu, Smithfield Foods przedstawił identyczne obietnice
        mieszkańcom Północnej Karoliny, stanu należącego do najbiedniejszych w USA.
        Słysząc obietnice tej firmy senat stanowy uchwlił regulacje prawne znacznie
        ułatwiające temu inwestorowi działalność. Dzięki takiej pomocy Smithfield
        wybudował największą rzeźnię na świecie w hrabstwie Duplin Północnej Karoliny,
        gdzie ubija się 30 tysięcy świń każdego dnia. Dla tej firmy było to rozpoczęcie
        nowego rozdziału w historii produkcji trzody chlewnej.

        Farmy przemysłowego chowu

        Początkowo niewielka firma z Wirginii – Smithfield Foods zajmowała się
        wyłącznie przetwórstwem mięsa, jednak w pewnym momencie jej szef Joe Luter
        zaczął kupować również hodowle świń aby jego firma mogła kontrolować wszystkie
        etapy produkcji: „od prosięcia do schabowego”. Luter, który mówi o
        sobie: „twardy czlowiek w twardym biznesie” mieszka w nowojorskim pałacyku za
        17 milionów dolarów przy Park Avenue. Jest on znany z bezwzgldnego stylu
        działania, który maksymalizuje zyski, uprzemysławiając rolnictwo jednocześnie
        eliminując tradycyjną hodowlę oraz gospodarstwa rodzinne.

        Smithfield buduje chlewnie o powierzchni boiska do piłki nożnej, gdzie tysiące
        manipulowanych genetycznie świń jest wtłoczonych w małe metalowe kojce bez
        światła dziennego, możliwości ruchu, ściółki, możliwości rycia w ziemi czy
        kontaktu z innymi zwierzętami. Świnia jest równie wrażliwa i inteligentna jak
        pies. W takim stłoczeniu i stresie zwierzęta podtrzymywane są przy życiu przez
        ciągłe podawanie antybiotyków, hormonów i ciężkich metali. W oczywisty sposób
        pozostałości takich substancji lądują w odchodach zwierząt z takich hodowli.

        Zanieczyszczenie w stylu przemysłowym

        Ponieważ przeciętna świnia wytwarza dziesięciokrotnie więcej odchodów od
        przeciętnego człowieka, pojedyncza farma świń może wytwarzać więcej ścieków niż
        cała Warszawa. W jednym z obiektów Smithfielda w stanie Utah znajduje się 850
        tysięcy świń, które wytwarzają więcej ścieków niż Nowy Jork z 8,5 milinona
        mieszkańców. Odchody zweirząt spływają poprzez otwory w podłodze do podziemnego
        zbiornika, z którego są one wypompowywane co jakiś czas do olbrzymich szamb
        eufemistycznie nazywanych lagunami. Podczas gdy miasta zobowiązane są do
        utylizacji ścieków, „fabryki mięsa” Smithfielda wylewają nieprzerobioną
        gnojowicę wprost na pola, które szybko nią się nasycają, spływając głębiej
        odchody docierają do wody gruntowej lub wraz z wodą deszczową dociera do
        pobliskich strumieni i jezior. Takie ścieki z chlewni przemysłowych są
        diabelską miksturą prawie 400 substancji toksycznych w tym ciężkich metali,
        antybiotyków, hormonów, pestycydów, dziesiątków rodzajów deobnoustrojów
        chorobotwórczych i wirusów. Obecne w tej „trującej zupie” antybiotyki pomagają
        w rozwoju śmiertelnie groźnych „super bakterii” – organizmów odpornych na
        antybiotyki stosowane w leczeniu ludzi.

        Zanieczyszczona woda


        Miliony ton odchodów wytwarzanych przez „fabryki mięsa” zatruło wody gruntowe
        34 stanów amerykańskich. Chodzi tu o śmirtelnie niebezpieczne związki azotu,
        które powodują zgony noworodków i niedorozwój umysłowy u dzieci. Choroby o
        charakterze epidemii z tego źródła dotychczas spowodowały choroby i śmierć
        tysięcy Amerykanów. Na przykład w 1993 roku połowa ludności miasta Milwaukee o
        wielkości 800 tysięcy mieszkańców zachorowała na skutek skażenia wody pitnej
        przez pobliską hodowlę przemysłową, a dla 114 osób choroba zakończyła się
        zgonem.

        Chore rzeki

        Piętnaście lat temu Północna Karolina miała jedne z najczystszych wód w całych
        Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj te wody należą do najbardziej zanieczyszczonych.
        W 1995 roku wyciek ze zbiornika płynnych odchodów zwierzęcych spowodował śmierć
        miliarda ryb w rzece Neuse, władze stanowe musiały użyć buldożerów do usunięcia
        zwałów martwych ryb z plaż Pamlico i Albermarle. Również obecnie na skutek
        inwazji Smithfielda w tym stanie rzeka Neuse jest tak znieczyszczona przez
        chlewnie przemysłowe, iż rokrocznie w tej rzece ginie 100 milionów ryb z tego
        powodu.

        Pfisteria – mikrob z piekła

        Ścieki pochodzące z „fabryk świń” stały się niezwykłą pożywka dla rozwoju
        wcześniej nieznanego mikroorganizmu – Pfisteria piscicida w amerykańskich
        wodach przybrzeżnych. Pfisteria zabija co roku setki miliardów ryb, a u tych,
        które jeszcze żyją powoduje niegojące się otwarte rany. Ludzie łowiący ryby lub
        kąpiący się w tych wodach są narażeni na ciężkie uszkodzenie mózgu i poważne
        problemy oddechowe. Rybacy z nad rzeki Neuse maja wrzodziejące rany na skórze,
        niektórzy z nich cierpią na uszkodzenie mózgu powodujące zaniki pamięci – mają
        problemy z najprostszymi sprawami – na przykład ze znalezieniem drogi do domu.
        Pfisteria pojawiła się także w stanie Maryland, gdzie do niedawna asystentką
        gubernatora była moja siostra – tam władze stanowe wyłączyły z użytkowania
        popularne rzeki wpadające do Zatoki Chespeake, czego powodem była troska o
        zdrowie publiczne.
        Szkodliwe odory

        Smród z chlewni przemysłowych przekracza wselkie wyobrażenia. Ich sąsiedzi z
        tego powodu duszą się, wymiotują i mdleją uprawiąc pola traktorem w ich
        pobliżu. Jest to fetor, którego nie daje się usunąć ze skóry czy odzieży nawet
        najsilniejszymi środkami higienicznymi. Jedzenie, które będziemy konsumować w
        odległości kilku kilometrów od takiej farmy, będzie miało zapach i smak
        świńskich odchodów. Okoliczni mieszkańcy nie mogą już korzystać z odpoczynku na
        tarasach swych domów w lecie, otorzyć okna, wywiesić pranie czy cieszyć się z
        posiłku. Fetor chlewni może być tak silny, że na mdłości będą cierpieć osoby
        lecące w samolocie nawet 1000 metrów nad tymi obiektami!

        Niebezpieczne gazy

        Wyziewy wewnątrz chlewni są tak silne, że w sytuacji defektu wentylacji
        wszystkie świnie wewnątrz budynku padają z powodu uduszenia. Siarkowodór,
        metan i amoniak wydzielane w hodowlach przemysłowych są szkodliwe także dla
        ludzi. Wiele badań naukowych pokazało, że pracownicy takich farm oraz ich
        sąsiedzi chorują na choroby płuc, nudności, infekcje oczu, krwawienie z nosa,
        choroby układu trawiennego, depresje, są nawet przypadki uszkodzenia mózgu.
        Każdego roku notowane są przypadki pracowników chlewni chorujących z powodu
        wydzielania się trujących gazów ze zbiorników z gnojowicą, zdażają się także
        przypadki śmiertelne.

        Najnowsze opinie agend rządowych USA wskazują, że toksyczność takich wyziewów
        przekracza regulacje federalne z zakresu sanitarnego i ochrony środowiska,
        przez co stanowią zagrożen
        • Gość: zPiotrW Re: GW o Kulisach Korupcji w przemyśle mięsnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 11:38
          a czesc tej grupy kapitalowej chwali sie ze w Polsce...
          www2.animex.pl/aboutus_08.html[..]
          We wszystkich naszych działaniach staramy się chronić środowisko naturalne. W naszych zakładach produkcyjnych wprowadzamy rozwiązania obniżające zużycie zasobów naturalnych środowiska: wody i energii elektrycznej. Odzyskujemy również surowce wtórne, we współpracy z Polskim Systemem Recyklingu. W dowód naszych zasług zostaliśmy uhonorowani amerykańską nagrodą Environmental Excellence Award, otrzymaliśmy również polski certyfikat "W Trosce o Naturę".
          [..]
          • Gość: Ness GW o kupieniu A. Leppera przez waściciela Constaru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:54
            Dlaczego Lepper najpierw zawzięcie zwalczał amerykańską firmę mięsną, a potem
            zmienił front. Czy przekonali go do tego szefowie amerykańskiej firmy?
            "W 1999 r. Andrzej Lepper obiecał rolnikom walkę z wyniszczającą rodzinne
            gospodarstwa konkurencją - wkraczającą na polski rynek amerykańską korporacją
            mięsną Smithfield. Po kontaktach z szefami firmy, którzy - jak przyznaje lider
            Samoobrony - zaproponowali mu pieniądze, zaprzestał swych protestów. A na
            interesach z firmą ściśle związaną ze Smithfieldem zarabia dziś współpracownik
            Leppera" - pisze środowa "Gazeta Polska".

            Smithfield to największy na świecie producent wieprzowiny. Działalność koncernu
            od lat budzi w USA protesty ekologów. Podkreślają oni, że na farmach
            Smithfielda hoduje się nawet i po kilkaset tysięcy świń stłoczonych w
            metalowych kojcach, bez światła dziennego i ściółki. Ich odchody
            zanieczyszczają glebę i zbiorniki wodne. Wokół farm panuje nieznośny smród.
            Innym ubocznym skutkiem działalności Smithfielda jest upadek drobnych
            gospodarstw hodowlanych, które nie mają szans w konkurencji z potentatem.

            W 1999 r. Smithfield postanowił wejść do Polski. Był to czas masowych blokad
            Samoobrony skierowanych przeciwko polityce rządu Jerzego Buzka. Jak pisze "GP",
            Lepper zbliżył się w tym czasie do środowisk ekologicznych. Wraz ze swą prawą
            ręką Januszem Malewiczem pojechał do USA na koszt ekologicznej organizacji
            Animal Welfare Institute. Oglądał spustoszenia, jakich dokonał Smithfield,
            pikietował siedzibę koncernu, obiecywał powstrzymać ekspansję firmy w Polsce.
            Zachwyceni amerykańscy ekolodzy przyznali Lepperowi medal.

            Rok później Lepper nawiązuje kontakt z przedstawicielami Smithfielda w Polsce.
            Opowiada Malewicz: „Wiem o trzech spotkaniach (...). Do pierwszego doszło w
            siedzibie Samoobrony. Animex, będący częścią Smithfielda, reprezentował pan
            Marek Gurdziel. Drugie odbyło się w siedzibie Animeksu w Warszawie. Wziął w nim
            udział pan Baxter, zastępca szefa Smithfielda. W mojej obecności zaproponował
            nam pieniądze. Powiedział dokładnie, że może »wspierać działalność
            związkową «”. Ile? „GP” przypomina, że podczas dawnych protestów sam Lepper
            twierdził, że firma proponowała mu 1,5 mln dol. łapówki.

            Malewicz kontynuuje: "Wiem, że było jeszcze trzecie spotkanie między Lepperem i
            Baxterem, w cztery oczy. Po tym spotkaniu Lepper kazał zabrać samochodem
            dostawczym pięć tysięcy kaset z filmem obciążającym firmę Smithfield. Samochód
            należał do Stanisława Łyżwińskiego, obecnego posła Samoobrony".

            Ciąg dalszy przedstawia Leszek Zwierz, b. działacz Samoobrony: "Wiem, że
            podczas spotkania Lepper otrzymał pieniądze w gotówce. Kasety z filmem o
            Smithfieldzie zostały wywiezione i spalone w betoniarni w Hucie Skaryszewskiej
            koło Radomia, należącej do Łyżwińskiego".

            Mało tego - "GP" ustaliła, że działacz wielkopolskiej Samoobrony Mirosław
            Tomikowski pracuje dla związanej ze Smithfieldem spółki Prima Farm (dostarcza
            świnie do tuczenia). Zarabia na tym ponoć 16 tys. zł miesięcznie.

            Efekt związków Leppera z korporacją jest taki, że protesty Samoobrony przeciwko
            Smithfieldowi ucichły. Boje z potentatem toczą już tylko lokalne organizacje
            pozarządowe, a ślady zaangażowania w sprawę Samoobrony usuwane są z jej strony
            internetowej. Choć Lepper, zapytany przez "GP", wciąż utrzymuje, że jest
            przeciwnikiem Smithfielda i zapewnia, że żadnych układów między między nim a
            amerykańską firmą nie było. Podobnie twierdzą w Smithfieldzie.

            Z pojedynku Rokita - Lepper w Radiu Zet

            Lider PO Jan Rokita do Andrzeja Leppera: "Do pewnego momentu Pan (...) zwalczał
            publicznie, gwałtownie, nawet na Pańskiej stronie internetowej to przeczytałem,
            firmę Smithfield. (...) Ostatnio Pan ją przestał zwalczać. Pan podejmuje
            rozmaite kampanie, (...) po czym w tajemniczych okolicznościach, gwałtownie się
            Pan wycofuje (...).

            Lepper: "(...) To Lepper był przesłuchiwany w prokuraturze, to Lepper był
            ścigany za to, ze te fermy blokował. (...) Pan mnie śmie zarzucać, że ja się z
            kimś dogadałem, że brałem łapówkę".

            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,1972589.html
        • wujek_dobra.rada Re: GW o Kulisach Korupcji w przemyśle mięsnym 09.08.06, 15:42
          Proponuję - wejdź na stronę:
          www.themeatrix.com/polish
          Obejrzyj i skomentuj

          P.S.

          Naprawdę, można to zmienić.
          Musisz sobie tylko zadać pytanie?
          Czy masz chęć i siły by naprawdę coś skutecznego robić.
          Sposoby i metody są.

          Myślę, że w tej sprawie możemy utworzyć odrębne forum.

          Jeżeli masz naprawdę chęć działać , napisz.
          Wolność nie jest nam dana, ot tak.
          Sami musimy jej pilnować.
          Ale nikt, poza nami samymi niczego nie zmieni.
          Nie ma przy tym znaczenia, kto jest przy władzy.
          Takie działania omijają jakąkolwiek politykę z daleka.
          Tylko dlatego są skuteczne, bo są prawdziwe.
          Przy tym już wypróbowane, co oznacza, że to nie tylko zabawa w teorię.
          Porządkując - opisany problem, równocześnie sami poprawiamy swoją sytuację.
          Wszyscy razem i każdy z osobna.
          Niemal we wszystkim.
          Co oznacza, że będzie i papu i dach nad głową i gwarantowane, niewrażliwe na
          różne "wyczyny" - miejsce pracy, a na tym lista rozwiązanych problemów się nie
          kończy.

          Cała "filozofia", to najpierw naprawić "fundamenty".
          Tylko wtedy - nasz "dom" się nie zawali i nasze dzieci będą miały gdzie godnie żyć.




      • Gość: Antyrokita Re: Inspekcja pracy wchodzi do masarni IP: *.chello.pl 09.08.06, 11:43
        Władza "rżnie głupa", i udaje że nic nie wie na temat wyzysku pracowników (nie
        tylko w masarniach)! Widocznie "otake Polske" walczono, obalając komunę! Gdzie
        są związki zawodowe i instytucje rządowe, powołane do pilnowania aby prawo pracy
        było przestrzegane. Czy to sprawa gazet?! Pracodawcy przez swoją tubę,
        Mordasiewicza, obłudnie wrzeszczą że mają za wysokie koszty pracy. Przy niskich
        płacach? Trzeba zaostrzyć prawo za wyzysk ludzi! Karać utratą majątku! A osoby
        kontrolujące wynagradzać "od przerobu", tak jak kontrolerów tramwajowych! Wstyd
        i hańba! Widocznie Polską rządzą, pociotkowie pracodawców-wyzyskiwaczy!
      • Gość: związkowiec Animex/Smithfield żeruje na ludziach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 13:16
        Nawet jak na warunki amerykańskie blisko 100 tys. dolarów miesięcznie to niezła
        pensja. Tyle zarabia szef Smithfield Foods, potężnego koncernu mięsnego. To
        jednak nie wszystko. Rok ubiegły był udany, więc otrzymał jeszcze dodatkowo
        ponad 9 mln dolarów premii. Po kilka milionów dostali także jego zastępcy.
        Zdaniem amerykańskiej organizacji Public Citizen, która uważnie śledzi
        poczynania Smithfielda, maksymalizacja zysków tej gigantycznej firmy służy
        tylko niewielkiej grupie ludzi. A odbywa się to kosztem niskich płac
        pracowników i zanieczyszczania środowiska.
        Smithfield jest obecny także w Polsce. I truje tak samo, jak w Stanach
        Zjednoczonych. (wiecej w Trybunie)
      • Gość: arthur Re: Inspekcja pracy wchodzi do masarni IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 14.08.06, 18:40
        Wszyscy rzną przygłópów. Jedni robią w balona drugich. Ludzie jak długo mozecie
        sie uczyc? W polsce afera za aferą. No i co z tego, ci co zostali zrobieni w
        balona, robia teraz kolejnych... a gdzie policja prokuratorzy... Też chapią
        łapówki... uczcie sie uczcie. moze za 100 lat? Kiedy mnie wywalili dwa razy z
        pracy za NIE ŁAPÓWEK łapówek... wyjechałem 26 lat temu, a całe to gó..
        zostawiłem wam... jestem to na zachodzie szczesliwy, a wy dalej łamcie
        przepisy... i pędem do koryta
        Arthur L.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka