Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mit politechniki

    IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.06, 16:30
    Nie uważacie, że istnieje coś takiego? Przeglądam regularnie oferty mające coś wspólnego z moim wykształceniem (uniwersytecka chemia środowiska), czyli chemiczne, związane z ochroną środowiska i tak dalej. No i przeważnie jako bezwzględny wymóg jest „wykształcenie wyższe techniczne”... No i tu takie a takie plus pokrewne. Teoretycznie może i kiedyś miało to jakiś sens, jednak nie sposób nie zauważyć, że obecnie, od paru ładnych lat, profile politechniczne i uniwesyteckie zaczęły się pokrywać i dzisiejszy mgr. inż. często z „inża” ma tylko literki... Do tego stopnia, że na np. biotechnologii na PWr mają w ogóle przestać dawać tego inża i absolwent będzie normalnym magistrem. Nie wiem, czy ludzie z firm tego nie wiedzą, czy mają wyobrażenie na poziomie sołtysa - że „inżynier” to im będzie aparaty jak McGyver budował od zera, a mgr uniwersytecki to tylko by całkował i orbitale liczył. Albo to jakieś kompleksy - przemawiają przez formułujących ogłoszenia absolwentów politechnik. Nie mówię oczywiście o stanowiskach ściśle technicznych, wiadomo, że do projektowania istalacji sanitarnych potrzebny jest fachowiec-inżynier. Ale często mam wrażenie, że za ograniczaniem spektrum do „inżynierów” stoi tylko ignorancja potencjalnych pracodawców.
    Obserwuj wątek
      • Gość: tom Re: Mit politechniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.06, 17:08
        Mylisz się , jestem studentem 4 roku politecz.krak i 2 roku
        uniwersyt.jagielońskiego. Studiaowanie na politech.różni się zdecydowanie od
        tego na uniwerku. Inżynier ma tę wiedze jakby bardziej praktyczną ,uniwerek to
        bardziej teoria . Zdecydowanie też trudniej ( jeśli chodzi o przedmioty ścisłe)
        jest na politechnice.
        • Gość: CJ Re: Mit politechniki IP: *.pronets.pl 24.09.06, 12:39
          Uniwerki szkolą naukowców a Politechniki fachowców. Analigicznie relacja Liceum-
          Technikum. Absolwent najlepszego Ogólniaka o profilu informatycznym w
          rzeczywistości niewiele umie i niewiele znaczy w porównaniu do absolwenta
          Technikum łączności.
          • Gość: a Re: Mit politechniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.06, 13:10
            Mocno naciagana intepretacja jesli chodzi i liceum i technikum. Po dobrym lo ktos jest wmiare rozeznany w matematyce, logice, moze cos zaczal programowac. Poza tym szkoly srednie to jednak pzygotowanie do studiow i ceizko oczekiwac ze ktos konczy edukacje na poziomie liceum badz technikum.
            • Gość: CJ Re: Mit politechniki IP: *.pronets.pl 24.09.06, 18:58
              No własnie "może zacząć programować" tak samo po Technikum w którym jest
              więcej "Logiki praktycznej", która bardzo kształtuje proces poznawczy i
              zapewniam cię, że Technikum Elektroniczne to jest zupełnie co innego niż
              Technikum gastronomiczne itp. Ok z Ogólniaków wychodzą też bardzo dobrzy
              fachowcy ale znacznie trudniej jest im się znależć w otoczeniu technicznym. Co
              z tego, że nauczył się "programować" jak nie ma pojęcia co ten jego program tak
              naprawdę będzie robił np w instalacji analitycznej??? Liceum to troszkę taka
              sztuka dla sztuki uczące właśnie nardziej docelowo na naukowców a nie
              fachowców, analogicznie Univerek-Polibuda.. PZDR!!
              • Gość: abc Re: Mit politechniki IP: *.chello.pl 24.09.06, 20:25
                Studiowalem automatyke z ludzmi po technikach w tym elektronicznych i to jest
                tak: po ogolniaku masz latwiej z teoria: matma, fizyka itp; po technikum z
                przedmiotami ktore juz byly po czesci na owym technikum - dla kazdego studia
                jednak wnosza cos nowego ;).
                • Gość: inżynier Re: Mit politechniki IP: *.plock.mm.pl 24.09.06, 21:46
                  ja tam zawsze myślałem, że polibuda to uczelnia gdzie uczy się ludzi liczyć, rysować i myśleć kategoriami problemowymi, a uniwerek to uczelnia gdzie się uczy bardziej na pamięć
                  • Gość: czapski Re: Mit politechniki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.06, 23:52
                    A skad taka opinia na temat uniwerka- na ktorym studiowales ?
      • b.bujak Re: Mit politechniki 25.09.06, 09:45
        NihilVerumNisiMors - a byłeś, w ramach zajęć studenckich, w fabryce/zakładzie
        funkcjonującym w zakresie studiowanej specjalności? czy miałeś jakieś staże,
        doświadczenia praktyczne?
        • Gość: NihilVerumNisiMors Re: Mit politechniki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.06, 18:40
          A gdzie tu różnica między wykształceniem „technicznym” a uniwersyteckim? Moja siostra, która właśnie skończyła z bardzo dobrymi wynikami biotechnologię na Politechnice fabryki widziała tylko na obrazkach. Nie dlatego, że nie chciała - po prostu się coś takiego w ramach programu studiów nie mieści.

          A ja np. miałem na studiach: pełny kurs chemii analitycznej, klasycznej oraz instrumentalnej, kurs monitoringu z ćwiczeniami terenowymi, rok wykładów z technologii chemicznej plus semestr laboratorium.

          Mimo to, z punktu widzenia pracodawcy, ja jestem niesłuszny z założenia, a siostra mgr inż., która z instalacji to potrafi najwyżej żarówkę wymienić (nie dlatego, że głupia albo leniwa - po prostu tego nie uczą; co, ma sobie instalacje fabryczne w ogródku stawiać?) - teoretycznie przynajmniej słuszna.
          • b.bujak Re: Mit politechniki 25.09.06, 22:45
            ja w skonczylam PWr, jestem technologiem tworzyw sztucznych - na studiach
            odwiedzilismy dwie fabryki przetworcze, poza tym juz w ramach własnych
            zainteresowan ( praca dyplomowa ) bylam w fabryce przetwarzajacej bawelne i
            odbylam indywidualny staż w Instytucie Włokien Chemicznych - wiem, ze jest to
            jeden z dobrych argumentow dla potencjalnych pracodawcow - nie mam problemow ze
            znalezieniem pracy w przemyśle
            oczywiscie kursy, o ktorych piszesz są dla mnie normą - chemia analityczna,
            organiczna, fizyczna - w teorii i praktyce; technologia organiczna,
            nieorganiczna, analiza istrumentalna itp itd - mozemy sie licytowac, ale
            stawiam na to, ze jednak mialam wiecej zajec praktycznych i laboratoriow, niż
            Ty :) to naprawde przeklada sie na profil umiejętnosci absolwenta danej
            uczelni
            • b.bujak Re: Mit politechniki 25.09.06, 22:57
              a mój mąż był w ramach swojej specjalnosci w Płocku - o przerobie ropy ma o
              wiele lepsze pojęcia niż ja, ktora znam te instalacje z wykladow i
              podrecznikow :)
          • Gość: laborator Re: Mit politechniki IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 26.09.06, 23:40
            > rok wykładów z techno
            > logii chemicznej plus semestr laboratorium.

            Wiesz ja w technikum chemicznym mialem 3 lata technologii chemicznej, (chemii 5) i 2 lata laboratorium... . W technikum mialem 3 miesieczne praktyki w "organikach" roznistych nie liczac spedzania w zakladowym laboratorium 6 godzin w ciagu tygodnia przez rok bo tak to sie wtedy odbywalo ( < 92 r). Fakt studia dnia dzisiejszego praktyki traktuja jako rzecz drugorzedna ( ale w Finlandii sa one obowiazkowe przez 0,5 roku x 2 i jest to praktyka zwiazana z problem studiow )
      • Gość: Agnieszka Re: Mit politechniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.06, 16:46
        jestem po PW więc pewnie obiektywna nie będę. Z jednej strony to sama prawda, że
        studia politechniczne (nie wszystkie kierunki) idą w kierunku uniwestyeckich. Ja
        akurat taki 'humanistyczn' powiedzmy kierunek na politechnice kończyłam.
        Dlaczego wykształcenie techniczne ma być lepsze?
        Pierwszy argument to taki, że w trakcie studiów chodziłam na zajęcia na UW - z
        ludźmi będącymi rok wyżej niż ja (ja 3 rok studiów - oni 4). I co - i na każdych
        zajęciach gdzie trzeba było coś grupowo robić dziwnym trafem zostawałm
        'kierownikiem' zespołu - a siłą rzeczy były to zajęcia mało techniczne - nie
        mechanika płynów czy procesy przenoszenia masy, pędu i energii a np.
        kształtowanie krajobrazu. Nawet w pisaniu sprawozdań byłam lepsza - od ludzi,
        którzy w moim rozumieniu humanistycznie powinni stać lepiej niż ja. Dodam, że
        normalnie w swojej własnej grupie studenckiej tak nie miałam - poziom
        pozostałych osób był podobny.
        Drugi argument dotyczy obsługi komputera - trudno sobie wyobrazić absolwenta
        jakiegokolwiek kierunku politechniki niepotrafiącego obsługiwać kompa, a
        absolwenci uniwersytetów się zdarzają - co prawda z kierunków typu pedagogika,
        ale jednak.
        Trzeci argument - miałam doczynienia ze studentami UW już jako prowadząca
        zajęcia - przyszli do nas na zajęcia na PW. Cieszyłam się, że będę miała okazję
        'pomaltretować' studentów politechniki w kierunku umiejętności wypowiedzi
        ustnych, prezentacji - nie oczekiwałam od studentów uniwersytetu wiedzy
        technicznej - i co, znowu rozczarowanie - jakby nie rozumieli o czym mówię. Zero
        inicjatywy, prezentacje w formie czytanego referatu (u nas nie do pomyślenia) i
        to pomimo tego, że widzieli jak inni się przygotowywują do obrony projektów -
        poziom projektów drastycznie odbiegał od normy - na niekorzyść uniwesytetu.
        Wydaje mi się, że autor postu powinien składać CV pomimo braku magicznego
        'wykształcenia technicznego' - często ludzie z kadr nie do końca mają pojęcie
        koo szukają. Ja niedawno złożyłam (za namową mężą) pomimo tego, że w ogłoszeniu
        wyraźnie było - ochrona przyrody - warunki formalne spełniłam, zakwalifikowałam
        się na rozmowę - jednak rozmowy nie przeszłam ze skutkiem pozytywnym - tak jak
        mi się wydawało ochrona środowiska i ochrona przyrody to jednak trochę co
        innego. Możesz spróbować sam się przekonać czy dasz radę i czy faktycznie jest
        rożnica między wykszałceniem uniwesyteckim a politechnicznym.
        A i jeszcze jedno - pomimo tego, że różnica w wykształceniu być może jest - jest
        jeszcze kwestia konkretnego człowieka - dużo zależy od lotności umysłu!
        Powodzenia w poszukiwaniach!
      • Gość: starycynik Re: Mit politechniki IP: *.dhcp.uno.edu 26.09.06, 17:00
        No to dlaczego chesz pracowac dla ignoranta? Tak ci zalezy aby zostac
        inteligentem wielkopiecowym?
      • noteb Re: Mit politechniki 26.09.06, 20:12
        > Albo to jakieś ko
        > mpleksy - przemawiają przez formułujących ogłoszenia absolwentów
        politechnik.


        hehe, raczej powyzszy post to przejaw kompleksow nieposiadajacego wyksztalcenia
        technicznego...

      • Gość: polibuda vs. uniwe Re: Mit politechniki IP: *.acn.waw.pl 26.09.06, 20:57
      • Gość: na chwile Re: Mit politechniki IP: *.acn.waw.pl 26.09.06, 21:01
        polibuda vs. uniwerek
        nie będę się wypowaidał co do trudnych kierunków uniwerka
        ale mogę sie wypowiedzieć co do kumpli z uniwerka
        ja na polibudzie (dzienne) wychodziłem o 9 rano wracałem o 18, kupe zajęć, laborek, po tem wieczorami liczenie, rysunki techniczne, sprawozdania, projekty

        koledzy byli na kierunkach "humanistycznych", może 4 godziny dziennie, wiecznie jakieś imprezy, załamywali się że trzeba 4 strony napisać , podczas, gdy ja dziennie na polibudzie miałem zapisane czasem 20 po wykładach
        oni biadolili mając może 1/5 tego co ja
        • Gość: starycynik Re: Mit politechniki IP: *.dhcp.uno.edu 26.09.06, 21:18
          Gość portalu: na chwile napisał(a):
          > polibuda vs. uniwerek


          > nie będę się wypowaidał co do trudnych kierunków uniwerka
          > ale mogę sie wypowiedzieć co do kumpli z uniwerka

          - to tzw. zdanie logiczne politechnicznie

          > ja na polibudzie (dzienne) wychodziłem o 9 rano wracałem o 18,

          - bo spalem w parku

          kupe zajęć,

          - czyli brydzyk

          laborek,

          "Pod Kasztanami" czy jak to sie teraz nazywa

          po tem wieczorami liczenie,

          - butelek po piwie

          rysunki techniczne,

          - co widac przez dno butelki

          sprawozdania,

          - czyli ile kto i gdzie wypil i jak daleko zygal

          projekty

          - czyli ile kto i gdzie wypije i jak daleko bedzie zygal

          > koledzy byli na kierunkach "humanistycznych", może 4 godziny dziennie,

          - cieniasy, 4 godziny i pod stol

          wiecznie jakieś imprezy,

          - to znaczy pamietaja co robili, bo ja nie

          załamywali się że trzeba 4 strony napisać ,

          - a my nie takie numery po pol litra odstawiali

          podczas, gdy ja dziennie na polibudzie miałem zapisane czasem 20 po wykładach

          - to znaczy 2 ale po 10 piwach wszystko sie dziwnie rozmnaza

          > oni biadolili mając może 1/5 tego co ja

          - to znaczy majac w czubie, ale POlitechnika sie nie poddaje.. o Nowej to Hucie
          piosenka panie inzynierze...
          • Gość: na chwile Re: Mit politechniki IP: *.acn.waw.pl 26.09.06, 21:56
            hahahaha :/
            akurat ja jestem abstynentem i nie tykam alkoholu bo ojciec alkoholikiem był zanim zachlał sie na śmierć i przepił wszystko i na widok butelki raczej pięść się uruchamia i jak widzę kogoś pijanego to raczej bym bejsbolem poczęstował i z glana, bo wiem jaka to tragedia dla rodziny takiego gnoja
            więc ta uwaga nie tyczy mnie :/
            uczciwie sie uczyłem i sie odpie..

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka