Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Prawda i mity o życiu w Irlandii

    IP: 83.70.235.* 28.11.06, 23:11
    "Ale jest cieplej niż w Polsce - całą zimę można przechodzić w jesiennych
    płaszczach. "
    - lato również można przechodzic w płaszczach. :)

    "Autobusy jeżdżą jak chcą"
    - nie wystarczy zamachac - często w ogóle nie przyjeżdżają.
    (kierowcy idą na lunch albo kawę)

    Polecam wszystkim wyjeżdżającym strone www.gazeta.ie
    a zwlaszcza:
    www.gazeta.ie/forum/index.php?act=idx
    - życie na gorąco.

    pozdrawiam.
    Obserwuj wątek
      • Gość: no re Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.chello.pl 30.11.06, 07:02
        GW znowu wysyla pokolenia mlodych Polakow za granice zeby jutro skomlec o krachu
        systemu ubezpieczen. Plemie zmijowe......
        • profes79 Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii 30.11.06, 07:16
          Poki co to nie GW zamiast zajac sie likwidacja PRZYCZYN bezrobocia i samego
          bezrobocia szuka wrogow pod kazdym kamieniem, za kazdym krzakiem i w niektorych
          szafach. To nie GW rzuca klody pod nogi wszystkim tym ktorzy uparli sie ze
          jednak by w PL zostali i zalozyli dzialalnosc gospodarcza. To nie GW powoduje,
          ze absolwenci wiekszosci uczelniw PL po uzyskaniu dyplomu moga zaczac szukac
          pracy za 1000, a jak sie uda moze nawet 1500 PLN BRT.
          • Gość: no re Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.chello.pl 30.11.06, 08:37
            A czemu redaktorzyny z GW nie zabiora sie do polityki (nie jakimis tylnymi
            kanalami) - nie przypominam sobie ani jednego nazwiska. Moglbym za to bez
            wahania wskazac palcem partie A. Michnika i spolki (dwie partie?)
            • nickfromdublin GLOS z Irlandii 22.01.07, 10:17
              WKLEJAM PONIZEJ GLOS W TOCZACEJ SIE DYSKUSJI O PATRIOTYZMIE EMIGRANTOW:

              Prawdziwy patriotyzm

              Jestem architektem i mieszkam w Dublinie. Ta krótka informacja wielu rodakom
              pozwala na łatwe zaszufladkowanie mnie i mego patriotyzmu – sprzedał się za
              kasę. Zamiast wydajnie budować kapitalistyczną Ojczyznę, by spłacić dług
              bezpłatnego wykształcenia pracuje na dobrobyt zachodnich emerytów. Co
              poniektórzy dodadzą jeszcze, że na zmywaku.


              Prawda jest trochę inna. Nie planowałem wyjazdu, prawdę mówiąc dość długo się
              przed nim wzbraniałem. Jestem z pokolenia, które co prawda stan wojenny
              pamięta, ale czołgi, wyjeżdżające na ulice przypominały raczej Rudego 102, a
              żołnierze byli postrzegani jako bohaterscy pancerniacy. Tylko Szarika zostawili
              gdzieś w koszarach...
              PRL jawił mi się jako państwo, z którego władzy wszyscy się śmieją, a
              przewodniej roli PZPR w sojuszu z KPZR nikt nie traktuje poważnie. Nawet
              przemiany roku 1989 nie traktowałem jako czegoś wyjątkowego – byłem zbyt młody
              by spojrzeć na nie z dystansu, brakowało mi także kilku lat by głosować w
              wyborach. W przeciwieństwie do młodszych kolegów nie traktowałem piwa w puszce
              czy salonów samochodowych jako czegoś normalnego – dla mnie były to jeszcze
              ikony nowoczesności i tak upragnionego zachodniego stylu życia. A pierwsza
              wizyta w barze zwanym restauracją była długo oczekiwanym świętem.
              Nową rzeczywistość społeczno-polityczną potraktowałem jako dar od losu.
              Wierzyłem, że będzie coraz lepiej, wystarczy wziąć sprawy w swoje ręce. Nie
              zachłysnąłem się kierowniczym stanowiskiem, na jakie wyniosła mnie wakacyjna
              praca podjęta zaraz po maturze i postanowiłem pójść na studia. Zdawałem sobie
              sprawę, że nawet, jeśli teraz papier do niczego nie jest potrzebny i bez
              wykształcenia można robić karierę, to za kilka lat sytuacja się unormuje. W
              przyszłości wykształcenie może pomóc, a na pewno nie będzie przeszkodą.

              Bezpłatne studia

              Studia były bezpłatne, przynajmniej dla najlepszych. Za coś jednak w czasie
              studiów trzeba było żyć. Firma handlu bazarowego przynosiła mi spore zyski,
              przez to jednak moje studia trwały trochę dłużej niż pięć lat, zrobiły się też
              częściowo odpłatne. Na rynkowych zasadach podjąłem też dwuletnie studia
              podyplomowe.
              Burzliwe zmiany polityczne i zaniechanie reform miały wpływ na polską
              gospodarkę. Rezultat był taki, że moja działalność gospodarcza z roku na rok
              była coraz mniej dochodowa. Z sześciu pracowników zrobiło się dwóch, w końcu po
              podliczeniu wszystkich kosztów, z wyjątkiem mojej pracy, okazało się, że
              wychodzę na zero. Zaczęło się kombinowanie na podatkach i przechodzenie na pół
              etatu, żeby minimalizować koszty. Jak tylko jeden z pracowników dostał ofertę
              lepszej pracy skorzystałem z okazji i zlikwidowałem przedostatnie miejsce
              pracy. Pozostała pani Basia, ale jak ją zwolnić, skoro przepracowaliśmy razem
              osiem lat, a jej do emerytury brakuje pięć? Dopiero w momencie wyjazdu
              przedstawiłem ofertę nie do odrzucenia przekształcenia stosunku pracy w
              jednoosobową działalność, z której pani Basia skorzystała.

              Sprzedawca cegieł

              Wcześniej jednak musiałem z czegoś żyć. Własna firma dochodów nie przynosiła,
              zatrudniłem się więc jako sprzedawca cegieł. Myślałem oczywiście o pracy w
              zawodzie, nie miałem jednak żadnego doświadczenia. W czasie, gdy ja zarabiałem
              na życie podczas studiów moi koledzy, utrzymywani przez rodziców, nabierali
              doświadczenia pracując w pracowniach architektonicznych. Czasem bez
              wynagrodzenia, czasem za pieniądze, które wystarczały na kino i lody. Niektórym
              się udało i pracowali na etacie, dzięki czemu dokumentowali odbywaną praktykę,
              niezbędną do uzyskania uprawnień budowlanych.
              Pozostała mi więc praca przedstawiciela handlowego. Jest to stanowisko, na
              którym występuje dość duża rotacja. Pracowałem dla kilku firm (piąłem się po
              szczeblach kariery poczynając od pracy w hurtowni, poprzez dystrybucję wyrobów
              lokalnego producenta, a na reprezentowaniu światowego potentata kończąc),
              czasem zarabiałem lepiej, czasem gorzej, trafiały się też miesiące "pomiędzy
              pracami" spędzone na poszukiwaniach nowego zajęcia. Z przyczyn osobistych
              przeprowadziłem się z dużego miasta wojewódzkiego do małego miasteczka
              powiatowego. Okazało się, że nawet mając dość bogate doświadczenie w handlu
              materiałami budowlanymi nie jest tak łatwo o nową pracę. Zacząłem myśleć coraz
              poważniej o wyjeździe. Najpierw o stolicy. Wszak o etat tam łatwiej. Zawsze
              jednak traktowany byłbym tam jak człowiek z prowincji. Lepsze perspektywy
              rysowały się przy wyjeździe za granicę. Dublin wydawał się też miastem
              przyjaźniejszym dla przybyszy...

              Architekt

              I wtedy trafiła mi się okazja. W sąsiednim mieście młody architekt potrzebował
              pracownika. Na próbę wykonałem w domu kilka prac (oczywiście bez wynagrodzenia)
              i zostałem przyjęty. Jako że w międzyczasie zakończył się pozytywnie dla mnie
              proces rekrutacji na stanowisko przedstawiciela handlowego i miałem do wyboru
              dwie prace postawiłem sprawę na ostrzu noża: po dwóch tygodniach pracy u
              architekta poprosiłem o umowę o pracę. Szef przystał na moje niewygórowane
              warunki: umowa na czas określony, bez wpisania daty końcowej, wynagrodzenie
              równe minimalnej płacy. Pod stołem wyrównanie do tysiąca złotych na rękę. No i
              pierwsza praca, którą mogę zaliczyć do wymaganego trzyletniego stażu, by móc
              zdawać egzamin na uprawnienia budowlane, pozwalające mi samodzielnie pracować i
              podpisywać własne projekty. Czas pracy: dziesięć godzin dziennie od
              poniedziałku do piątku plus osiem w soboty. Czas dojazdu do pracy: trzy godziny
              w dwie strony. Koszt dojazdu: trzysta złotych miesięcznie. Stałem się członkiem
              pokolenia 1200 brutto pracującego w mieście powiatowym.
              Nie mam pretensji do mojego szefa. Niewiele ode mnie starszy, ledwie zrobił
              uprawnienia. By mieć pracę wygrywał przetargi, a by je wygrywać proponował ceny
              dumpingowe. Biuro miał w domu. Pracował nie krócej niż ja, często do późnej
              nocy. Spóźniał się z moją wypłatą, czasem nie miał z czego opłacić czynszu.

              Dublin

              Po kilku miesiącach pokończyły się wszystkie projekty, a na nowe większe, do
              których byłbym potrzebny się nie zanosiło. Coraz więcej kolegów ze studiów
              pisało maile z adresów z końcówkami .uk, czy .ie...
              Kupiłem bilet na autokar do Dublina. Samolot kosztował 1400 złotych, autokar
              400.
              A ja w portfelu miałem 1200. Podroż trwała ponad czterdzieści godzin.
              Zatrzymałem się u przyjaciela ze studiów. Antek powiedział: na razie możesz
              zamieszkać w livingu, a za dwa tygodnie zwalnia się pokój. W tym czasie
              znajdziesz pracę. Zapłacisz za wszystko, jak dostaniesz wypłatę. A gdybyś pracy
              nie znalazł, to pieniędzy nie musisz mi oddawać. Był pewny, że znajdę. Nie
              mylił się.

              Napisz maila

              Od pierwszego dnia pracuję w zawodzie. Zarabiam jak Irlandczyk na tym samym
              stanowisku. Szefowie i współpracownicy z wyrozumiałością traktują mój dziwny
              akcent. Rayowi na początku powiedziałem: Jak chcesz przekazać mi cos ważnego,
              to napisz maila. A siedzi przy biurku obok...
              Mimo początkowych trudności językowych wszyscy szanują moje wykształcenie i
              kompetencje. Byłem zdziwiony, jak bardzo liczą się z moim zdaniem. Koncepcje,
              które przedstawiam są realizowane. Ciekawe zadania i praca w międzynarodowym
              środowisku motywują mnie do ciągłego kształcenia. Spełniam się zawodowo.
              Wykonywany przeze mnie zawód cieszy się ogólnym szacunkiem.
              Płacę dość wysokie podatki – zahaczam o drugi próg podatkowy – 41%. Nie brakuje
              mi do pierwszego.

              Podatki

              Rodacy mieszkający w ojczyźnie oskarżają mnie, że studiowałem w Polsce za
              darmo, a podatki płacę w Irlandii. Podczas studiów płaciłem podatki w Polsce.
              Wyjeżdżając dostałem z ZUS-u rozliczenie. Przez kilka lat prowadzenia
              działalności gospodarczej wpłaciłem ponad 70.000 złotych tytułem składek. Do
              tego dochodzą składki płacone przez moich pracodawców, gdy pr
              • nickfromdublin Re: GLOS z Irlandii 22.01.07, 10:52
                DOKONCZENIE:

                Podatki

                Rodacy mieszkający w ojczyźnie oskarżają mnie, że studiowałem w Polsce za
                darmo, a podatki płacę w Irlandii. Podczas studiów płaciłem podatki w Polsce.
                Wyjeżdżając dostałem z ZUS-u rozliczenie. Przez kilka lat prowadzenia
                działalności gospodarczej wpłaciłem ponad 70.000 złotych tytułem składek. Do
                tego dochodzą składki płacone przez moich pracodawców, gdy pracowałem na
                etacie. Oraz podatki od prowadzonej działalności, VAT, akcyza. Każda złotówka
                wydawana przeze mnie wspomagała budżetową kasę. A że były okresy, kiedy dość
                dużo zarabiałem i wydawałem, to i podatki były spore.
                Studiowałem po to, by pracować w zawodzie. Pracując jako architekt w Irlandii
                płacę w Polsce wyższe podatki, niż gdy pracowałem jako architekt w kraju.
                Zarabiając i wydając 1000 złotych miesięcznie płaciłem w Polsce kilkaset
                złotych podatków. Teraz kilkanaście razy w roku jestem w Polsce na weekend.
                Śpię w hotelu, biorę samochód z wypożyczalni, kupuję benzynę. Ubieram się w
                Polsce, alkohol kupuję w Polsce. W Polsce chodzę do kina i kupuję książki.
                Zakupy internetowe robię w polskich sklepach. Większość artykułów spożywczych w
                mojej lodówce to produkty polskie, przywożone samodzielnie, lub kupowane w
                Dublinie w polskich sklepach.

                Patriotyzm

                Mieszkam w Dublinie, ale jestem Polakiem. Czy większym patriotą byłbym
                mieszkając w Polsce, narzekając na brak pracy i biorąc zasiłek dla
                bezrobotnych?
                Chciałbym kiedyś mieszkać w Polsce. Otworzyć firmę i nie musieć kombinować na
                ZUS-ie i podatkach. Albo pracować jako przedstawiciel handlowy i nie czytać w
                gazetach, jak to firma, w której pracuję jest oskarżana o wysyłanie prezesów
                Spółdzielni Mieszkaniowych na "szkolenia" do Egiptu w zamian za lukratywne
                kontrakty.
                Obecna polska emigracja może dużo dać krajowi. Ale nie łudźmy się, że skruszeni
                emigranci będą wracali pod wpływem nawoływań ze strony polityków, że dla
                pieniędzy zdradzili ojczyznę. Wyjeżdżający to często ludzie z ponadprzeciętną
                inicjatywą, zrezygnowani warunkami, jakie dawała im ojczyzna. Na emigracji
                zobaczyli, że może być inaczej. Uczą się pracy w innych standardach, nabierają
                doświadczeń. Są wielkim kapitałem. Nie chciałbym, aby polscy politycy ten
                kapitał zmarnowali.
                Nam dużo nie potrzeba. Wystarczy trochę normalności...


                Mikołaj Lisowski
                Autor jest architektem i dziennikarzem,
                artykul ukazal sie w The Polish Herald –
                - polskim dodatku do najpopularniejszej
                irlandzkiej popoludniowki The Evening Herald
                • Gość: Irlandia www.nadajemy.ie - Polacy w Irlandii IP: *.dublin.corp.yahoo.com 27.09.07, 16:51
                  ja polecam tym co sie wybieraja do Irlandii www.nadajemy.ie
        • rosenkreuz Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii 30.11.06, 08:55
          Krach systemu ubezpieczeń, to nie z powodu wyjazdów, tylko z powodu pensji
          szefostwa ZUS-u, budowanych przez nich pałaców, rozbijania się służbowymi
          autami dla prywatnych celów - oni przeżerają twoją emeryturę.
        • Gość: Jola z Dywit Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 10:53
          Gość portalu: no re napisał(a):

          > GW znowu wysyla pokolenia mlodych Polakow za granice zeby jutro skomlec o krach
          > u
          > systemu ubezpieczen. Plemie zmijowe......

          To rzeczywiście prawda!
          • Gość: devil 666 Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 11:16
            Jasne, gazeta wysyła ludzi za granice. Wręczają im w łapy bilety i wysyłają na
            zsyłkę. W takie bajki to co najwyżej Lepper może uwierzyć.


            Zna ktoś Polaka, który decyzje o swoim wyjeździe konsultował z Gazetą?
      • Gość: John Adams Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.abhsia.telus.net 30.11.06, 07:17
        Podoba mi sie ta Irlandia, szkoda ze mala, dla wszystkich Polakow nie wystarczy
        jednak miejsca. Kto przeniesie sie na polskie tereny, po wyjezdzie, tych
        najbardaiej energicznych w poszukiwaniu lepszego zycia ? Chinczycy i
        Wietnamczycy ? Troche smutna perspektywa. Rzad sie jednak ucieszy - zoltymi
        latwo sie kieruje i nie zadaja pytan. Znam to z Canady. J. A.
        • Gość: Miś Fakty o Irlandii IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 30.11.06, 14:17
          Gość portalu: John Adams napisał(a):
          > Podoba mi sie ta Irlandia, szkoda ze mala

          Rzeczywiście!
          Irlandia ma 70 tys km2, 4 mln mieszkańców, dochód na głowę $41 tys/rok.
          Polska 312 tys tys km2, 38 mln mieszkańców, dochód na głowę $13 tys/rok.
          Może rzeczywiście warto przenieść się do Irlandii?
          • Gość: kasia21 www.nadajemy.ie - Polacy w Irlandii IP: *.dublin.corp.yahoo.com 27.09.07, 16:52
            zerknijcie tez na www.nadajemy.ie
      • Gość: Durny dziennikarz Jednopokojowe mieszkanie w Cork kosztuje 700 euro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 07:37
        To za darmo! Sprzedaję samochód i kupuję natychmiast 10 takich mieszkań! Będę
        wynajmował Polakom po 700 euro MIESIĘCZNIE.
        • Gość: madzka Re: Jednopokojowe mieszkanie w Cork kosztuje 700 IP: 212.129.64.* 30.11.06, 11:30
          wynajem kosztuje 700..ale kupno to jakies 150 tys euro:]a w dublinie 300tysiecy-
          lec i kupuj!
        • Gość: kuballa RE: Artykul, ludzie IP: 80.93.5.* 30.11.06, 13:27
          Bry
          Co to za nienawisc do GW? widze ze dalej zamiast trzymac sie tematu wolicie
          znajdowac winnych, nieuczciwych i sprawcow, tylko co to wam da? czy dzieki temu
          ja k juz wcisniesz ten przycisk wyslij to bedziesz spal spokojnie? NIE, bedziesz
          dalej szukal winnych bo to przeciez twoja duma narodowa, honor a honorowym
          trzeba byc. Dlatego wole zostac w Irlandii niz wracac to takich ludzi jak wy.
          Tutaj ludzie sobie pomagaja a nie gnoja. Owszem pogoda nie jest najpiekniejsza,
          autobusy sa do bani a drogi maja porownywalne z polskimi tyle ze nie tak
          szerokie i jesdzi sie po lewej stronie. Ale co z tego skoro kazdy tutaj traktuje
          ci jak czlowieka a nie jak g... na chodniku. Polacy ktorzy nie znaja jezyka ucza
          sie go powoli ale skutecznie, nie przeszkadza im sprowadzac swoje rodziny bo
          wiedza ze tutaj mimo wszystko zyje sie lepiej, normalniej. Nie jestesmy
          traktowani jako kroliczki doswiadczalne naszych politykow i nie na nas testuja
          te wszystkie madre pomysly i ustawy. Panie GOSC Durny dziennikarz nie rozumiem
          dlaczego nie zauwazyl pan ze dziennikarz na samym poczatku pisala ze tyle sie
          placi za wynajem, wiec przeczytaj baranie raz jeszcze zanim bedziesz sie burzyl
          Pozdrawiam
      • Gość: delboy Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 30.11.06, 07:42
        95centow to najtanszy bilet na autobus....pozdrawiam
        • Gość: lolek Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.chello.pl 30.11.06, 17:02
          W Polsce chodziłeś pieszo do Hajnówki.Przestaw się na ruch lewostronny.
        • nickfromdublin Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii 22.01.07, 11:01
          Juz nie. Od 1 I 2007 roku najtanszy bilet kosztuje €1.00.
          €0.95 kosztowal w 2006, a €0.90 w 2005 roku.
          Wiecej niescislosci mozna w tym artykule znalezc..

          Pozdrawiam
          Mikolaj Lisowski
      • futomaki.pl Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii 30.11.06, 07:44
        Jak w Polsce rząd będzie dalej tak się starał, to za parę lat będą poradniki jak
        spędzić wakacje w Polsce - bo większość będzie już mieszkała na zachodzie ;)
      • Gość: Jan Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.versanet.de 30.11.06, 07:47
        Nie jest latwo w tej Irlandii.Irlanczycy dostaja do dzis na lebka duzo wieksze dotacje unijne niz Polska,ba.. najwiecej w Europie po Grecji..!A taki bogaty kraj....
      • Gość: Y Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.client.stsn.net 30.11.06, 08:33
        w Irlandii mądrzy ludzie znajdą dobra prace, ktoś skończył studia, coś umie,zna
        angielski to znajdzie cos dla siebie,

        sam pracuje w Irlandii dla jednej z największych firm internetowych (Search
        Engine) - jestem informatykiem, obecnie przebywam w USA - miesięczny trening,
        ale na codzien pracuje w Dublinie,

        pozdr ze słonecznej Californi ;)
      • Gość: Irishprmavera Rozkład jazdy autobusów - bzdura! IP: 212.160.172.* 30.11.06, 08:47
        Autorka to chyba nasłuchała się opinii wracających z Irlandii frustratów.
        Rozkład autobusów podający godzinę wyjazdu z pierwszej stacji?!?!?!?!?
        Ratunku!
        • Gość: delboy Re: Rozkład jazdy autobusów - bzdura! IP: *.hosts.netsource.ie 30.11.06, 09:00
          ....jasne ze podaja godzine wyjazdu z pierwszej stacji - bo jak kazda stolica
          europejska Dublin bywa b. czesto zakorkowany wiec po co ci godziny odjazdu z
          przystankow posrednich jak autobus potrafi utknac w korku? zebys stal i sie nie
          potrzebnie wkurzal??
        • kabja Re: Rozkład jazdy autobusów - bzdura! 30.11.06, 11:18
          Może od wiosny się cos zmieniło,ale do tamtej pory rzeczywiście na każdym
          przystanku godzina odjazdu autobusów była taka sama. smieszne to trochę,ale
          wystarczy znać orientacyjny czas dojazdu autobusu z przystanku poczatkowego do
          przystanku,ktory nas interesuje Nie wiem, jak Irlandczycy sobie z tym radzą...
        • Gość: madzka Re: Rozkład jazdy autobusów - bzdura! IP: 212.129.64.* 30.11.06, 11:32
          tak toprawda rozklad jesttylkoz pierwszego przystanku..reszte tzreba
          liczyc..ale nic dziwnego Dublin jest naprawde zatloczony pojazdami i gdyby
          zatrzymywaly sie autobusy na kazdym to podroz moglaby byc 3 razy dluzsza a po
          co ma sie zatrzymywac gdy nikt nie wsiada badz wysiada??
        • Gość: fdx Re: Rozkład jazdy autobusów - bzdura! IP: 195.7.34.* 30.11.06, 12:37
          to dobrze ze chociaz jest.
          W Cork jest tylko slupek ze znakiem autobusu, a czasami o obecnosci przystanku swiadczy grupka oczekujacych czegos Irlandczykow stojacych przy krawedzi jezdni...
        • Gość: dragonlukasz Re: Rozkład jazdy autobusów - bzdura! IP: 86.42.93.* 30.11.06, 12:51
          Tak rozklad podaje wyjazd z pierwszego przestanku na stacji, ale skoro nie masz
          okazji korzystac to sie nie odzywaj. Pozd. z Dublina
          • nickfromdublin Re: Rozkład jazdy autobusów - bzdura! 22.01.07, 11:18
            Rozklad i jego przestrzeganie rzeczywiscie mocna strona nie jest.
            A jeszcze w sprawie tego nie wydawania reszty. W Dublinie rzeczywiscie zamiast
            reszty dostac mozna kwit, ktory na gotowke wymienia sie w biurze na O'Conell'u.
            Ale w Cork to kierowcy zywa gotowka reszte wydaja.

            Pozdrawiam,
            Mikolaj Lisowski
      • Gość: irlandzka wiedzma troche dodac, troche ujac... IP: 89.19.79.* 30.11.06, 09:16
        Mieszkam od roku w Irlandii. Mam mgra, znam troche angielski, rosyjski i
        niemiecki ( na tyle dobrze, ze dogaduje sie z Irolami, robie za tlumacza dla
        rodakow i innych nacji itp.), jestem ogolnie zaradna zyciowo.
        Zaczynalam od mycia kibli i zmieniania poscieli w 5***** hotelu, teraz pracuje
        na part time za 7,5e/h w miejscowym pubie, co daje zarobki ok.200 e
        tygodniowo.Od nowego roku staram sie o prace tlumacza w Country Council (cos na
        ksztalt naszego Urzedu Wojewodzkiego). Moze tam beda mi placic za to, co
        charytatywnie robie na co dzien??? Mam chyba za miekie serce, bo staram sie
        pomoc kazdemu napotkanemu Polakowi, co wymaga nie tylko czasu ale i swietej
        cierpliwosci... Zalatwianie PPS, Safe Passa, konta w banku, mieszkania, no i
        szukanie jakiejkolwiek pracy...czasem jest trudne, jesli szanowny rodak
        przyjezdza z nastawieniem romantyczno-roszczeniowym:/// Moze kilka przykladow:
        - na pytanie, dlaczego delikwent posiada stare (PAPIEROWE) prawo jazdy i dowod..
        (przy braku paszportu sa to podstawowe identyfikatory), urazony odpowiada:A BO
        JA WIEDZIALEM, ZE TU PRZYLECE???...
        - panna po studiach jakichstam zw. z psychologia, ze szkolnym angielskim upiera
        sie, ze interesuje ja praca WYLACZNIE w zawodzie...Przez 6 mies. siedzi w domu,
        przeglada ogloszenia i narzeka na pogode. Na zadanie meza idzie do pracy we
        wspomnianym przeze mnie hotelu jako "pomoc sprzataczki"...Uwaza, ze to moja
        wina, bo nie pomoglam...
        - koles "no inglisz", pracujacy w charakterze pomocnika budowlanego wyciaga na
        reke ponad 500 e/ tydzien. Absolutnie NIC nie potrafi samodzielnie zalatwic, po
        roku NADAL nie umie obslugiwac bankomatu, ze nie wspomne o spytaniu sie o
        droge czy zamowieniu piwa w pubie:///. Ten oto murorz-opowiadacz srednio raz
        dziennie narzeka na tych TEPYCH IROLI, CO KU...WA NIE POTRAFIOM GADAC PO LUDZKU
        (zapis fonetyczny)...
        - inny Ziomal, zlapany na jezdzie CUDZYM autem, bez TAXu i ubezpieczenia...(co
        jest Tu przestepstwem karanym grzywna, zabraniem prawa jazdy itp.), na
        posterunku miejscowej policji (Gardy) potrafi tylko sie rzucac "Garda faken
        men" i zada adwokata z Dublina, bo "go to g...no obchodzi, w Polsce tak sie
        jezdzi a on jest Polak i swoje prawa zna"...

        Proponuje, zeby przed wjazdem na Wyspe robiono test ze znajomosci realiow zycia
        w Ire...
        • Gość: Monika Re: troche dodac, troche ujac... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 09:24
          Dużo moich znajomych wyjechało za granicę i wiesz co wszyscy z nich bardzo
          dobrze sobie poradzili choić zaczynali podobnie do Ciebie, choć jednak lepiej
          nieco,nie skończyliśmy uczelni najlepszej w Polsce ale nie było łatwo....Nie
          wiem po co piszesz głównie o ludziach , którzy sobie nie poradzili, nie jesteś
          wyjątkiem, moi znajomi mają lepszą pracę od Twojej i nie potępaiją tak innych
          niezaradnych, różni są ludziea tych życie może jeszcze nauczyć.
          Prosiłabym o większą klasę w swoich wypowiedziach, jeśli chcesz być obiektywna
          już.
          • Gość: irlandzka wiedzma Re: troche dodac, troche ujac... IP: 89.19.79.* 30.11.06, 09:43
            Przepraszam, urwalo mi posta, ponizej masz pelna wypowiedz...
            Moniko, staram sie byc obiektywna i pisze o tych ludziach nie po to, by sie
            nabijac, tylko nie jako "ku przestrodze", by uswiadomic komus, ze nieznajomosc
            jezyka czy ogolnych praw UTRUDNIA ZYCIE . Tym osobom sie powiodlo, przy usilnej
            pomocy takich jak ja, choc bez "dziekuje"... Moze moja "kariera" w Ire nie jest
            blyskotliwa, wciaz ucze sie jezyka, w wolnych chwilach poznaje kraj i kulture,
            zaprzyjaznilam sie z kilkoma Hobbitami ;)...ale nie narzekam.
            Prosze jedynie, bysmy realnie podchodzili do swoich marzen i mozliwosci...
            Pozdrawiam.
            W.
            • Gość: Alter_Egon Re: troche dodac, troche ujac... IP: *.adsl.inetia.pl 30.11.06, 13:04
              Dlaczego naskakujesz na IW? Przeciez golym okiem widac, ze kiedy pisala to co
              pisala, przyswiecal jej inny cel. I dobrze, ze to robila. Jesli istotnie pomaga
              takim rodakom z postawa roszczeniowa, to szczerze ja podziwiam. Mnie chyba nie
              starczyloby tych moich - zareczam - niezmierzonych pokladow cierpliwosci.

              Sam od jakiegos czasu przygotowuje sie do wyjazdu. Zrobilem prawo jazdy
              kat. "C" i wlasnie zaczynam szukac tam pracy jako kierowca liczac na to, ze
              moja znajomosc angielskiego na poczatek wystarczy (choc wiem, ze ciezko
              zrozumiec irlandczykow). Mam przy tym nadzieje, ze trafie na kogos pokroju
              Irlandzkiej Wiedzmy.

              ---
              gg: 1160741
          • Gość: młoda... Re: troche dodac, troche ujac... IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 30.11.06, 10:45
            Bez urazy ale zgodzę się z irlandzką wiedźmą!Nie potępiam nikogo za
            nieznajomośc języka i tu nie chodzi o studia itp bo sama ich nie mam ale
            mieszkam tu ponad 3 lata i naprawdę z dnia na dzień jest coraz wiecej takich
            ludzi którzy przylatują tutaj z myślą że praca na nich czeka bez względu na
            wszystko.Są ludzie którzy świetnie sobie poradzili ale niestety więcej jest
            takich którzy śpią po skłotach i nie mogą znaleść pracy po parę miesięcy.Jest
            kupa ludzi takich jak ten koleś który kłócił się na gardzie.Znam osobićie kupę
            takich przypadków.Pracuję w pizzeri na codzień mam kontakt z irlandczykami i
            coraz częściej słyszę bardzo złe opinie na temat nas polaków co nie jest miłe!
            Irlandia teraz jest zupełnie inna i nastawienie irlandczyków do nas polaków
            jest całkowicie inne niż 3 lata temu kiedy tu przyleciałam.Pozdrawiam!!!
          • Gość: madzka Re: troche dodac, troche ujac... IP: 212.129.64.* 30.11.06, 11:37
            a moim zdaniem dziewczyna pokazuje te druga strone zycia tu i tych co tak
            narzekaja jaki to swiat tu bezsensowny. Ma racje...wielu z Polakow nic soba nie
            reoprezentuje a tylko ocenia i krzyczy Kur....
            zawsze jest druga strona medalu!
            fakt faktem, nie kazdy nadaje sie na wyjazd...
            szkoda ze tylko akurat taka osoba jak irlandzka wiedzma musi zarabiac tak
            malo..ale jest ambitna - napewno sobie poradzi
        • Gość: Fapus Re: troche dodac, troche ujac... IP: 85.134.189.* 30.11.06, 09:46
          Jak po roku pracy w IE zarabiasz 7,50/h - mając mgr i znając angielski - to
          sorry ale coś nie teges. Głupie data entry do którego wszystkich przyjmują to
          10-11€ za godzinę. Każda agencja ci taką pracę załatwi, może nie od ręki ale w
          góra parę tygodni. Stałych prac za 20-25K€ rocznie też jest przecież multum.
          Problemem jest tylko znalezienie pracy w zawodzie, za pożądne pieniądze typu 40-
          50K€, ale cóż, nie każdy jest informatykiem albo finansistą (w IE co drugie
          ogłoszenie dotyczy sektora bankowego i finansów).
          • Gość: irlandzka wiedzma Re: troche dodac, troche ujac... IP: 89.19.79.* 30.11.06, 09:59
            I tu masz racje;) Napisalam jednak, ze zmieniam prace (moze "staram sie"
            zabrzmialo zbyt ogolnie, po prostu zaproponowana mi ta nowa prace) i wyjde z
            tego dolka placy minimalnej. Mam jednak to szczescie, ze moj Wspanialy Facet z
            dyplomem MURARZA i wieloletnim doswiadczeniem na budowie zarabia ok.800 e/
            week, wiec moglam sobie pozwolic na doksztalcanie, zajmowanie sie domem i
            sprawami innych;) za co Mu tu i teraz barrrdzo dziekuje.
            Kariera finansisty raczej mnie nie dotyczy, bo mam mgra z ...polonistyki;)))
            Napisalam na wstepie o sobie, by nie bylo, ze spie na euro.
            Pozdrawiam i do wieczora, bo za godzine zaczynam prace.
            W.
        • Gość: Dubliner Re: troche dodac, troche ujac... IP: 83.71.41.* 30.11.06, 10:05
          Irlandzkie prawo jazdy wyglada jak dowcip ... w Polsce policjant na pewno
          upadlby ze smiechu widzac ten swistek papieru z wklejonym (klejem) nieporadnie
          wycietym oryginalnym podpisem i zdjeciem, nie ma tutaj rowniez odpowiednika
          dowodu osobistego wiec ten czlowiek o ktorym piszesz i tak mial duzo powaznych
          dokumentow.
          Druga sprawa - o ile wiem w IE nie musisz miec przy sobie dokumentow ani
          pojazdu ani identyfikacyjnego osobistego, ubezpieczenia lub prawa jazdy itd.
          mozna je doniesc na najblizszy posterunek Gardai w wyznaczonym terminie
          (umieszczenie na przedniej szybie tax disc, insurance disc oraz NCT certificate
          jest wskazane ale jesli ich brakuje to po prostu beda nas ciagle zatrzymywac i
          bedziemy biegac z tymi dokumentami tam i z powrotem)- moze sie myle ale w
          praktyce tak to wyglada.

          Pozdrawiam
          • Gość: Joa Re: troche dodac, troche ujac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 10:19
            nie zgadza sie. Mojego znajomego zatrzymali jak wracał w nocy (normalnie szedł,
            lekko podchmielony, nie to ze zataczal sie czy hałasował) i poproszono go o
            dokument tożsamości i podanie adresu gdzie mieszka. Z całego zdenerwowania
            zapomniał... wiem, brzmi śmiesznie ale tak było, miał spore problemy. Moze
            kilka lat temu Irlandczycy byli bardziej tolerancyjni, teraz to sie zmienia
            dzieki naszym rodakom i innym wschodnim nacjom. Niestety to jak wielu Polaków
            się zachowuje woła o pomstę do nieba... Zdaje sobie sprawę, ze nie mozna
            uogolniać bo wielu Polaków zachowuje się na poziomie, ma pracę, zna (lub uczy
            sie) jezyk - ale ich nie poznasz na ulicy, oni "zlewaja sie z tłumem" (no moze
            poza Polami które się wyrłóżniaja :D). Widać tych którzy rozrabiają, idac z
            puszką piwa przez miasto "drą mordy", co 2 słowo wtrącając wulgaryzmy... Wstyd
            mi czasami, ze jestem Polką.
            • Gość: dragonlukasz Re: troche dodac, troche ujac... IP: 86.42.93.* 30.11.06, 13:06
              Trawne spostrzezenie!! Szczegolnie widac to w weekend w centrum Dublina,
              "typowych" polakow widac i slychac z daleka!! Zero kultury i narzekania na
              wszystko!!
          • Gość: irlandzka wiedzma Prafko w Ire IP: 89.19.79.* 30.11.06, 10:44
            ...a ja myslalam, ze do mnie byl ten akceptujacy post ponizej;)
            Co do irl. prafka sie ie wypowiadam, bo nie posiadam nawet polskiego (wstyd),
            jednak opisana przeze mnie sytuacja na Gardzie jest prawdziwa. Gosc jechal
            toyota kolegi, kupiona na buy&sell, jeszcze bez taxu itp. Byla klasyczna
            lapanka na rondzie w Portlaoise. Garda po konfrontacji nazwiska wlasciciela
            pojazdu z prawkiem kierowcy grzecznie poprosila go i pasazerow o przejscie do
            radiowozu i odholowala auto na posterunek. Kolega po 15 min. machania rekoma
            zadzwonil do mnie....przyjechalam, potlumaczylam, przeprosilam itp. Poprosilam
            o pomoc irolskich Przyjaciol. Skonczylo sie na oplacie za parking polic. (chyba
            140 e) i upomnieniu slownym. Moglo byc gorzej dla obu- uzyczenie samochodu i
            jazda bez ubezpieczenia na swoje nazwisko itd... Koles do dzis twierdzi, ze go
            skrzywdzono, choc tydzien wczesniej byl przy tym, jak tlumaczylam wlascicielowi
            auta wszystkie zasady "samochodowe" obowiazujace w Ire. Totez wiedzial....
            Gwoli wyjasnienia.
            A i tak uwazam, ze Twoj post jest sluszny.
            pzdr i naprawde znikam, bo spoznie sie do tej mojej pracy.
            pa.
            W.
          • Gość: gość Re: troche dodac, troche ujac... IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 30.11.06, 11:45
            Mylisz się. Ostatnio jak zatrzymano nas do jakiejś kontroli to zarządano
            certyfikatu podatkowego (mimo że mamy naklejki na szybie). Oczywiście nie
            mielismy tego przy sobie bo nie ma takiego obowiazku, wiec musieliśmy zanieśc
            ten swistek na Garde i pokazać. Od tej pory dla swiętego spokoju wozimy
            wszystkie papiery. Dzieje sie tak dlatego ze polacy podrabiaja dyski
          • kerryman znowu bzdura.... 30.11.06, 12:16
            zgodnie z prawem insurance disc MUSI byc
            (www.irishstatutebook.ie/ZZSI355Y1984.html), podobnie jak TAX disc
            umieszczony za szyba. nie musisz wozic calej polisy, dow. rejestracyjnego w
            ogole sie nie wozi. a prawo jazdy lub inny dow. tozszamosci musisz miec ze soba
            aby w razie koniecznosci moc stwierdzic czy jestes ubezpieczony.
            w ostatecznosci, co nie znaczy ze sie to stosuje na codzien - gdyby sie zdarzylo
            ze dopiero co kupiles samochod, albo dopiero co sie skonczyl tax itd, nie masz
            odpowiedniego dokumentu za szyba - wtedy dadza ci termin na pokazanie go na
            posterunku - chociaz najczesciej konczy sie na "no dobra, spadaj, tylko zeby mi
            to bylo przedostatni raz ;)"

            "bedziemy biegac z tymi dokumentami tam i z powrotem"

            wlasnie po to wymyslono "disc" - taki kwitek z istotnymi informacjami co sie
            wsadza do kieszonki za przednia szyba.


            a co do prawa jazdy, co wyglada jak dowcip. dla mnie dowcipem i to wcale nie
            smiesznym jest popierniczona biurokracja w polsce. g..no mnie obchodzi jak
            wyglada prawo jazdy. najpierw odpowiedni formularz wysylasz poczta, ewentualnie
            mozesz sie zarejestrowac ONLINE (!!!), przyjsc na egzamin a potem wyslesz
            znajoma z pracy zeby ci poszla zalatwic reszte w urzedzie - bo po co masz stac w
            kolejce.

            zdjecie moze wyglada nieporadnie wklejone ale istotne jest to, ze idziesz do
            urzedu z wypelnionym formularzem i zdjeciami, oni ci to na miejscu posklejaja i
            wracasz do domu z zalatwionym prawkiem!!! (albo przynosi ci je znajoma z pracy)
            dla mnie to bylo nie do wyobrazenia, ze nie musze osobiscie, ze nie czekam miesiaca.

            podsumowujac - w polsce czekasz miesiac (a moze dwa?) na kawalek plastiku ktory
            potem okazuje sie ze zawiera istotny blad i znowu czekasz miesiac. wszystko
            musisz zalatwic osobiscie, co - mieszkajac w Irlandii i dojezdzajac do PL -
            byloby w moim przypadku niewykonalne.
            w irlandii - wiekszosc spraw zalatwia sie przez poczte albo www, osobiscie
            trzeba sie stawic tylko na egzamin.
        • k22dublin Re: troche dodac, troche ujac... 30.11.06, 10:53
          hihi czytam to i widze sama siebie:) moj chlopak mowi ze nie powinnam pomagac
          tak wszystkim i wiesz co po tym jak tak pomagalam to jak potem mialam malutka
          prosbe to zadna z tych osob co jej pomoglam nie zrobila nic:(
          natomiast wiekszosc z nich zna moj nr tel gdy czegos potrzebuja:(
          teraz zaczynam otaczac sie ludzmi na ktorych moge liczyc
          ograniczylam swoje kontakty do jednej przyjaciolki
          reszta takich co problemy ma z narkotykami (a tego tu jest pelno wsrod polakow,
          ze gdy trzeba dac mocz do analizy w pracy to polowa odpada!!)juz z takimi
          przestaje sie zadawac, z tymi co mysla ze sa nie wieadomo co to tez przyklad-
          polaczek co myslal ze lepszy jest od Murzynow dostal wpierdziel:)hehehe no i
          nic nie pomoglo nadal uwaza sie za lepszego, tatus 3 dzieci i maz -kochanek
          innej polki co z nim sypia dla pieniedzy bo jej sie pracowac nie chce tez juz
          nie znajomi i zdaleka od takich!!albo koles co na miasto wychodzil i bil
          irlandczykow???po co???bo tak w Polsce mogl a tu musial uciekac przed garda:)
          uwierz mi lepiej zajmij sie soba albo zacznij prace w charakterze tlumacza, a w
          swoim wolny czesie idz do kina na piwo czy do teatru, ja tak zrobilam i juz nie
          martwie sie o to czy niby kolezanka ma konto w banku, to ze musze wyslac sterte
          listow do tax offic'u albo podzwonic za mieszkaniem kolesia ktory i tak mniej
          sie przejmuje tym gdzie ma zamieszkac...
        • Gość: britsareugly Re: troche dodac, troche ujac... IP: 218.206.99.* 30.11.06, 11:17
          Gość portalu: irlandzka wiedzma napisał(a):

          > - koles "no inglisz", pracujacy w charakterze pomocnika budowlanego wyciaga na
          > reke ponad 500 e/ tydzien. Absolutnie NIC nie potrafi samodzielnie zalatwic, po
          >
          > roku NADAL nie umie obslugiwac bankomatu, ze nie wspomne o spytaniu sie o
          > droge czy zamowieniu piwa w pubie:///. Ten oto murorz-opowiadacz srednio raz
          > dziennie narzeka na tych TEPYCH IROLI, CO KU...WA NIE POTRAFIOM GADAC PO LUDZKU

          Irlandczycy to upokorzony, śmieszny naród nie-naród. Mówią zupełnie obcym
          językiem swojego okupanta i kolonizatora. To tak, jakby Polacy używali w Polsce
          języka niemieckiego. Nic dziwnego, że to pijaki.
          • kabja Re: troche dodac, troche ujac... 30.11.06, 11:22
            Może gdybyś się ruszył i pojechał na zachód Irlandii( np. Dingle. Kerry)
            usłyszałybys pięknie brzmiący język irlandzki...
            • Gość: britsareugly Re: troche dodac, troche ujac... IP: *.foebud.org 30.11.06, 11:30
              W życiu nie mam zamiaru odwiedzać tych nic nie znaczących dla mnie wysp i ich
              mieszkańców.
              • kabja Re: troche dodac, troche ujac... 30.11.06, 11:54
                nie wiesz, co tracisz...
                ps. to moze nie obrażaj ludzi, o których nic nie wiesz
              • Gość: dragonlukasz Re: troche dodac, troche ujac... IP: 86.42.93.* 30.11.06, 13:11
                To sie nie wypowiadaj buraku!!
        • Gość: nan to nie pomagaj IP: *.chello.pl 30.11.06, 14:25
          masz faktycznei zbyt miekkie serce. po co marnowac swoj czas i energie jak
          latwiej zajac sie soba. ponadto juz jestes nauczona, ze nie ma co oczekiwac
          wdziecznosci. co jak co, ale to juz chyba powinnas wiedziec- z doswiadczenia,
          wiec po co sie wkurzac? bez sensu.
        • agagw Re: troche dodac, troche ujac... 29.01.07, 22:39
          absolutna prawda, swieta prawda!!!!
        • Gość: lalus Re: troche dodac, troche ujac... IP: *.ny325.east.verizon.net 30.01.07, 04:50
          dobre..niezle sie usmialem.Chyba jednak przeceniam rodakow hehe.
      • Gość: irlandzka wiedzma troche dodac, troche ujac... IP: 89.19.79.* 30.11.06, 09:29
        Mieszkam od roku w Irlandii. Mam mgra, znam troche angielski, rosyjski i
        niemiecki ( na tyle dobrze, ze dogaduje sie z Irolami, robie za tlumacza dla
        rodakow i innych nacji itp.), jestem ogolnie zaradna zyciowo.
        Zaczynalam od mycia kibli i zmieniania poscieli w 5***** hotelu, teraz pracuje
        na part time za 7,5e/h w miejscowym pubie, co daje zarobki ok.200 e
        tygodniowo. Od nowego roku staram sie o prace tlumacza w Country Council (cos
        na ksztalt naszego Urzedu Wojewodzkiego). Moze tam beda mi placic za to, co
        charytatywnie robie na co dzien??? Mam chyba za miekie serce, bo staram sie
        pomoc kazdemu napotkanemu Polakowi, co wymaga nie tylko czasu ale i swietej
        cierpliwosci... Zalatwianie PPS, Safe Passa, konta w banku, mieszkania, no i
        szukanie jakiejkolwiek pracy...czasem jest trudne, jesli szanowny rodak
        przyjezdza z nastawieniem romantyczno-roszczeniowym:///
        Moze kilka przykladow:
        - na pytanie, dlaczego delikwent (lat 30, zona, dziecko) posiada stare
        (PAPIEROWE) prawo jazdy i dowod..(przy braku paszportu sa to podstawowe
        identyfikatory), urazony odpowiada: A BO JA WIEDZIALEM, ZE TU PRZYLECE???...
        - panna po studiach jakichstam zw. z psychologia, ze szkolnym angielskim upiera
        sie, ze interesuje ja praca WYLACZNIE w zawodzie...Przez 6 mies. siedzi w domu,
        przeglada ogloszenia i narzeka na pogode. Na zadanie meza idzie do pracy we
        wspomnianym przeze mnie hotelu jako "pomoc sprzataczki"...Uwaza, ze to moja
        wina, bo nie pomoglam...Jej 5l. synek nie poszedl do szkoly, bo "nie chce mu
        sie" i boi sie angielskiego, a poza tym w domu maja Cyfre+, wiec nie ma czasu!
        - koles "no inglisz", pracujacy w charakterze pomocnika budowlanego wyciaga na
        reke ponad 500 e/ tydzien. Absolutnie NIC nie potrafi samodzielnie zalatwic, po
        roku NADAL nie umie obslugiwac bankomatu, ze nie wspomne o spytaniu sie o
        droge czy zamowieniu piwa w pubie:///. Ten oto murorz-opowiadacz srednio raz
        dziennie narzeka na tych TEPYCH IROLI, CO KU...WA NIE POTRAFIOM GADAC PO LUDZKU
        (zapis fonetyczny)...
        - inny Ziomal, znajacy ok.10 slow po angielsku, zlapany na jezdzie CUDZYM
        autem, bez TAXu i ubezpieczenia...(co jest Tu przestepstwem karanym grzywna,
        zabraniem prawa jazdy itp.), na posterunku miejscowej policji (Gardy) potrafi
        tylko sie rzucac "Garda faken men" i zada adwokata z Dublina, bo "go to g...no
        obchodzi, w Polsce tak sie jezdzi a on jest Polak i swoje prawa zna"...

        Ja przepraszam, ze podaje same negatywne przyklady, ale szlag mne trafia,ze
        Polacy na wlasne zyczenie wpisuja sie w stereotyp "glupiego emigranta",
        przyjezdzajac do kraju, o ktorym nic nie wiedza i nie chca wiedziec.
        Moze i Irlandczycy maja swoje wady, pogoda doprowadza do szalu i jedzenie nie
        do zaakceptowania...ale pamietajmy jedno: TO MY PRZYJECHALISMY DO ICH KRAJU,
        NIE ONI DO NAS!!!

        Proponuje, zeby przed wjazdem na Wyspe robiono test ze znajomosci realiow zycia
        w Ire... Bedzie mniej rozczarowan i powrotow na koszt pnstwa...
        Pozdrowienia z deszczowej Ire!
        Wiedzma
        • Gość: sverige Re: troche dodac, troche ujac... IP: *.229.216.81.static.ars.vf.siwnet.net 30.11.06, 09:58
          200 e to strasznie malo jak ty sie za to klarujesz bo ja zarabiam okolo 550 e
          tygodniowo (tak sobie obliczylam poniewarz nie mam tygodniowek tylko 2260 e
          miesiecznie)sam czynsz to 600 e plus oplaty ,elektrycznosc, tv, internet,
          utrzymanie samochodu ,garaz wszystko sie sklada na jakies ok 1200 e miesiecznie.
          no ale to nie irlandia moze w irlandii jest tak tanio?:)
        • Gość: Dubliner Re: troche dodac, troche ujac... IP: 83.71.41.* 30.11.06, 10:12
          Jeszcze na wszelki wypadek dodam ze Twoj post jest jak najbardziej trafny i
          prawdziwy.
          • Gość: irlandzka wiedzma Re: troche dodac, troche ujac... IP: 89.19.79.* 30.11.06, 10:24
            Jesli to do mnie bylo, to dziekuje za wsparcie...
            W rewanzu powiem, ze Twoj (bardziej wywazony) post takze jak najbardziej na
            temat, sluszny i z sensem.
            pzdr.
            Wiedzma z Laois
            • Gość: wicepremier szkoly Re: Do wiedzmy IP: *.dsl.bell.ca 11.01.07, 18:30
              Napisalas bardzo trafnie. Twoj komentarz jest bardzo trafny nawet w hameryce,
              skad nadaje. Musisz byc kobitka z jajem...Trzymaj sie dzielnie!
              Pozdrowionka
        • Gość: Ja już wróciłem Re: troche dodac, troche ujac... IP: *.ugr.es 30.11.06, 11:43
          Popieram tutaj w 100% koleżankę- wszystkie te rzeczy mnie denerwowały siedziałem
          w Irlandii prawie 3 lata i strasznie mnie ten kraj zraził do siebie. Poza
          odwieczną nudą, wstrętną pogodą, hordami Polaków i drożyzną, pojawiającą się na
          każdym kroku dyskryminacją- kraj był ok-ale tylko na krótką metę. Teraz siedzę
          sobie na południu Hiszpani żadnej z powyzszych wad niewykryłem i pozdrawiam
          wszystkich tych którzy muszą sie męczyć.
          • Gość: Monika Re: troche dodac, troche ujac... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 13:48
            A w Polsce mieszkałeś będąc na własnym rachunku?
            • Gość: Arek Re: troche dodac, troche ujac... IP: *.devs.futuro.pl 30.11.06, 15:22
              Ja mieszkam na swoim rachunku...jak ktoś jest zaradny to w Polsce sobie
              poradzi...a jak nie...no cóż...wyspy czekają...
      • Gość: Dubliner Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: 83.71.41.* 30.11.06, 09:49
        Tradycyjnie takie artykuly mijaja sie nieco z prawda. W irlandii nie jest
        latwo, znam moze jdna osobe ktora po okresie pobytu dluzszym niz 2 lata nie
        jest zmeczona tym krajem. Z drugiej strony ludzie ktorzy ledwo ciagna i zyja
        tutaj z dnia na dzien pisza do krewnych ze jest SUPER itd. - taka mentalnosc.
        Ja mialem duzo szczescia i naprawde mi sie udalo (jak narazie - stanowisko i
        dochody)ale zdecydowana wiekszosc rodakow zarabia polowe tego co ja i pracuje w
        zawodach bez przyszlosci, przy tym nie staraja sie o zaden awans zawodowy lub
        przekwalifikowanie - po prostu w Irlandii minimalne wynagrodzenie wystarcza
        na "normalne" zycie (zycie na emigracji nigdy nie jest i nie bedzie normalne).
        Polska traci cale pokolenie wyksztalconych ludzi nie dlatego ze wyjezdzaja ale
        dlatego ze marnuja swoje wyksztalcenie - gdy inzynier lub psycholog ktory
        pracowal w hotelu albo pubie wroci po 5 latach do kraju to juz niewiele
        zostanie z jego akademickiej wiedzy. Pisanie ze naucza sie nowych standardow
        zarzadzania to kompletna bzdura - zapraszam wszystkich ktorzy pisza te teksty
        do Irlandii zeby mogli dokladniej przyjzec sie pracy w tym kraju i ocenic
        poziom profesjonalizmu - to Polacy i inne narody z naszego regionu przywiezli
        to Irlandii i UK wysoka kulture pracy i powazne traktowanie obowiazkow (opinia
        powszechna np wsrod brytyjczykow) - tak wiec niewiele mozna sie tutaj nauczyc.
        O irlandczykach nie bede pisal zle bo jestem tu gosciem i nie wypada ale
        zarowno oni jak i polacy maja reprezentantow ktorych mozna sie tylko wstydzic.
        Jesli chodzi o pijanstwo to tydzien temu byl publikowany raport z ktorego
        wynika ze Irlandczycy po Dunczykach i chyba jeszcze innym narodzie pija
        najwiecej w Europie wiec nie wiem skad te dane w GW.
        Nie polecam Irlandii jako kraju do ktorego mozna przyjechac w ciemno - polecam
        dla dobrze przygotowanych profesjonalistow lub w ostatecznosci dla desperatow
        ktorzy w Polsce "przymieraja glodem" - tu za uczciwa prace mozna wzglednie
        godnie zyc.
        Nie polecam IE jako kraju na staly pobyt z rodzina (przynajmniej Dublin) - tu
        sie nie da po prostu normalnie zyc - przestepczosc jest wysoka (bez porownania
        z Polska) i jest to po prostu inny kraj, na pewno nie lepszy niz Polska, po
        prostu chwilowo mozna tu duzo wiecej zarobic i odniesc wiekszy sukces zawodowy -
        boom gospodarczy - ale ten dobrobyt ma (w mojej niefachowej opinii ale takze
        Banku Swiatowego) niezbyt stabilne podstawy.

        Pozdrawiam tych ktorzy juz tu sa i tych ktorzy sie wybieraja a szczegolnie
        ludzi ktorzy odniesli w Irlandii sukces a mimo to wracaja lub wroca do Polski.
        • Gość: xs Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 10:38
          Witam
          Mój mąż już jest w Irlandii, a ja zamierzam do niego niebawem dojechać. Praca
          jest - ale dla ludzi którzy mają przysłowiowy fach w ręku (czytaj - coś
          potrafią, nie chodzi nawet o papieki w postaci skończonych studiów, bo o to
          mojego męża nawet nikt nie zapytał), dobrą znajomość jezyka angielskiego i...
          chęć do pracy i nauki.
          Ten rynek nasycił się robotnikami, tu o pracę dużo ciężej, nie nasycił się
          jednak inżynierami i innymi specjalistami. Tych w kazdym normalnym,
          rozwijającym się kraju potrzeba stale.
          Plusem jest to, że tam mozna normalnie zyc, jest szansa na awans i rozwój - o
          to w Polsce duzo trudniej. Poza wiedzą i zaangazowaniem trzeba zazwyczaj miec
          układy lub wejsc w bagienko towarzystwa wzajemnej adoracji. Moj mąż który nie
          zarabia kokosów (ok 2200 euro/miesiac) jest w stanie utrzymać nas bez problemu.
          Oczywiscie ja chce isc takze do pracy - ale mam ten komfort ze moge poczekac i
          poszukac tego co mnie interesuje. W Polsce tez niezle zarabiał ale.... własnie
          ale, jakim kosztem (mial swoja firme), byly to zarobki niestabilne (co
          cholernie utrudnia planowanie, branie kredytu itp) oraz w ktoryms momencie sie
          zatrzymal i dalej bez owych "ukladow" nie mogl przejsc (czytaj nagrane
          przetargi itp). Nie wiem czy zostaniemy w Dublinie, raczej nie. Po jakims
          czasie zamierzamy sie przeniesc w inna, spokojniejsza czesc Irlandii. Najpierw
          jednak chcemy zwiedzic ten kraj, poznac dobrze mentalnosc tych ludzi. Nie
          rozumiem ludzi ktorzy bedac po 2 lata w Irlandii nigdy nie wyjechali za Dublin,
          nie poznali prywatnie irlandczykow itp., ale to oczywioscie moje odczucie.
          Podstawowa rzecza o jakiej musimy pamietac to fakt, ze to my jestesmy tam
          przyjezdnymi (gosc nie powinien krytykowac kultury/zwyczajow osoby jaka mu ta
          goscine zaoferowala), naszym obowiazkiem jest znac jezyk tam obowiazujacy/uczyc
          sie go, zeby moc powiedziec cos wiecej o Irlandczykach i Irlandii trzeba tam
          pomieszkac i poznac tych ludzi (pamietajac o tym jak wygladala ich droga
          do "niepodleglosci") - a nie wypowiadac sie z pozycji osoby ktora z
          irlandczykami ma kontakt w sklepie, bo pracuje i zyje miedzy polakami i
          rosjanami.
          pozdrawiam
      • Gość: eeeee Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.wolfson.cam.ac.uk 30.11.06, 10:29
        lol nie zdawalem sobie sprawy, ze tak jest w Irlandii; to juz chyba lepiej w
        Anglii; nawet pogoda lepsza;
      • Gość: konradmarek Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.76.classcom.pl 30.11.06, 10:32
        info na temat safepass - gdzie go można zrobić na www.safepass.pl :)
      • Gość: młoda26... Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 30.11.06, 10:33
        Witam.Mieszkam w Irlandii od ponad 3 lat i wiele rzeczy napisanych u góry jest
        totalną bzdurą!!!Nie wiem skąd oni mają takie informacje.PPS dostać można bez
        żadnych problemów,przedszkola wcale nie kosztują 800 za miesiąc chyba że może
        jakieś dla bogatych sama mam syna który chodzi do przedszkola za które płacę
        160 za miesiąc a tzw crash czyli całodzienne kosztuje 500 za miesiąc!Pierwszy
        raz słyszę że Polacy czy jacykolwiek emigranci (chyba że mowa o emigrantach z
        poza unii europejskiej)pracują na czarno.To nie niemcy!!!Nie ma tu kokosów ale
        nie jest aż tak źle.Pozdrawiam.
        • Gość: Molly Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: 82.1.217.* 30.11.06, 11:15
          moze w Limerick, ale Dublinie wiekszosc Polakow na budowach czy jakis
          zmywakopodobnych miejscach pracy pracuje na lewo. Przyzwyczajenie z Polski i
          wlasna glupota.
        • Gość: halo_tu_Cork Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: 87.192.240.* 30.11.06, 12:41
          Zeby dostac PPS TRZEBA miec potwierdzenie zamieszkania (list od wlasciciela
          chaty, rachunek na wlasne nazwisko, umowe najmu). Bez tego sie nie przeskoczy.
          A zlobek po angielsku pisze sie 'creche'.
        • Gość: Monika Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 13:22
          Myślę,że to nagonka na zniechęcenie ludzi do wyjazdu.....początki są trudne
          owszem,nie wszytkim udaje się,to jest logiczne ale ci co czują się niespełnieni
          w PL albo chcący zobaczyć jak jest gdzieś indziej znając język angielski nie
          powinni sugerować się takimi wypowiedzami tylko śmiało jechać :-).
          • Gość: molly Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: 82.1.217.* 30.11.06, 13:46
            to nie jest nagonka bo na nagonke juz za pozno. mam wrazenie ze cale bydlo z
            polski juz przyjechalo, kto nie wierzy niech zajrzy do "polskich" pubow albo
            przejdzie sie w weekend wieczorem po centrum.
            • Gość: cliath Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: 83.71.0.* 22.01.07, 14:39
              niechetnie sie z toba zgodze molly...
              nie chodze do polskich pubow, ale uczeszczam na tutejszy GYM. Ostatnio
              zawitaly 'karki' z polski - rozprawiajace glosno o tym komu wpi..dolic, kto
              ostatnio dostal wpierd...l i gdzie, oraz jak to pieknie bylo w rodzinnych
              stronach przejmowac agencje towarzyskie i 'bramki'..... wlos sie jezy, i powoli
              zaczynam sie zastanawiac nad australia - tam tak szybko nie dotra.
      • Gość: www.safepass.pl Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.76.classcom.pl 30.11.06, 10:35
        Tam są informacje na temat ośrodków gdzie można zrobić kurs safepass :)
      • k22dublin Prawda i mity o życiu w Irlandii 30.11.06, 10:37
        Jestem w Irlandii ponad 2 lata i stworzylam tu sobie swoj dom,zycie prowadze w
        bezstresowym otoczeniu, ciagle szkole ang a od pazdziernika wybieram sie tu na
        studia...do Polski nie mam po co wracac w koncu nie bede zyla z mamusia cale
        zycie:)co mi brakuje z Polski to cieple lato pelne slonca...nawet jedzenie nie
        stwarza juz problemu bo w samym Dublinie jest ponad 50 sklepow z polska
        zywnoscia, a nawet w irlandzkich sklepach mozna znalezc polskie produkty.Jezeli
        chodzi o jezyk to bez ang mozna tu przezyc ale z jezykiem to mozna tu zyc!!:)
        jezeli nie rozumiesz co do Ciebie mowia to jak masz o swoje walczyc gdy
        dochodzi do tego np ze dostajesz za duzy rachunek za prad albo jeszcze lepiej
        gdy ktos podlaczyl sie do Twojego licznika:)(mi sie tak przytrafilo)
        Ale nawet jak ktos tu zarabia swietne pieniadze, zna ang, a nie ma nikogo
        bliskiego obok siebie to Irlandia moze stac sie dla takiej osoby wyspa
        znienawidzona:(i tak wlasnie wiekszosc moich znajomych, samotnikow ma stosunek
        do Irlandii...
        ale jezeli sie zastanawiasz czy tu przyjechac to powiem jedno warto
        gdziekolwiek wyjechac z Polski, zwlaszcza dla Tych co zle sie w niej czuja jak
        ja
      • Gość: dublin7 autobus kosztuje 95centów!!.. IP: *.icpnet.pl 30.11.06, 11:02
        ...cena zmnienila sie chyba w lutym a na luasa tez zalezy od ilosci przystankow.
      • Gość: pawel kto to pisal??? IP: 83.167.246.* 30.11.06, 11:20
        Ciekawe kto wymyslil podobne bzdury,pozniej ludzie w Polsce czytaja takie
        glupoty i maja dziwne wyobrazenie o Irlandii i Polakach.Panie lub pani
        redaktor,owszem jest tu wielu nieudacznikow i flustratow ale zapewniam ze nie
        wszyscy.Polowa spraw poruszonych w tym artykule znaczaco mija sie z prawda.Nie
        wiem na jakich zrodlach bazowal autor,ale napewno nie byly to wiarygodne zrodla.
        pozdrawiam
        • kabja Re: kto to pisal??? 30.11.06, 11:41
          Właśnie,własnie! Co prawda w Irlandii byłam tylko jako turystka,ale zdążyłam
          zauważyć,że:
          -jedzonko jest całkiem niezłe,zasadniczo podobne do polskiego, chociaz droższe
          -gniazdka sa inne,ale adapter można kupic za kilka zł. na lotnisku, w hotelach
          za zwyczaj są "na stanie"
          -zakaz palenia papierosów w pubach jak dla mnie jest super! Nareszcie można
          wypic piwko, bulmersika albo baileysa bez konieczności wdychania dymu
          -poza tym pogoda nie jest wcale zła,albo po prostu miałam szczęście ;-),
          Irlandczycy są bardzo mili i uczynni. MUZYKA!!!!! przyroda! Ech, pewnie
          niedługo znowu wybiorę się na Zieloną Wyspę!
      • Gość: jj Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 11:29
        w Irlandii należy uważać na też na pijanych kierowców, w nieubezpieczonych
        wozach (rodaków...??)
      • dylan_exodus Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii 30.11.06, 11:32
        Brawo! Pierwszy artykul o Irlandii w GW, ktory mowi prawde, a nie wprowadza w
        blad potencjalnych emigrantow!

        Po wyjezdzie z Polski zdalem sobie sprawy z jednej rzeczy:
        W Irlandii jesli ktos chce pracowac, to pracuje. Jesli chce troche lepsza
        prace, to robi licencjat. Malo kto ma mgr, ktory jest tutaj traktowany jak
        tytul naukowy.

        W Polsce niedlugo 100 procent :-), ludzi bedzie miec mgr, dzieki uczelniom w
        stylu KSW (czyli Kup Sobie Wyksztalcenie), ale tez dzieki uczelniom panstwowym,
        ktore przepelniaja kierunki, bo sie to oplaca.

        Juz ladnych pare lat temu widzialem ogloszenie: Praca jako magazynier w
        hurtownii, wyzsze wyksztalcenie, 2 jezyki obce i prawo jazdy oczywiscie.

        Teraz, gdy PiSuar sie cieszy, ze bezrobocie spada ;-) i brakuje ludzi do pracy,
        pracodawcy sie bija o pracownikow.
        Jak jeszcze specjalistom beda lepiej placic, to juz wyglada wyszystko ok, nie?

        Tylko, ze ludzi wykwalifikowanych juz nie ma w Polsce, a wiekszosc, ktorych tu
        pytam: "czy wracacie kiedys do Polski?" Odpowiadaja: "Tak, na emeryture",
        albo "Wrocilbym, jesli dostane godne peniadze, czyli przynajmniej jakies 4 tys
        zl"

        Na koniec jeszcze jedna uwaga:
        Z daleka dopiero widac jakim posmiewiskiem Europy jest Polska, wbrew pozorom
        nie dzieki ludziom, ktorzy wyemigrowali i ich "widac i slychac" na ulicach (az
        tak bardzo nie odstajemy, przynajmniej od Irlandczykow...), ale dzieki naszemu
        wspanielemu rzadowi. Nie wierzcie TV, jak mowia, ze Polska ma cos do
        powiedzenia na swiecie...

        Pozdrawiam
        • dylan_exodus Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii 30.11.06, 11:37
          "W Irlandii jesli ktos chce pracowac, to pracuje. Jesli chce troche lepsza
          prace, to robi licencjat. Malo kto ma mgr, ktory jest tutaj traktowany jak
          tytul naukowy."

          Zeby uscislic: Chodzi mi o Irlandczykow, w przypadku emigrantow jest roznie...
      • Gość: ini Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: 193.120.219.* 30.11.06, 11:34
        "Pokój dla jednej osoby kosztuje w Dublinie przeciętnie 300 euro miesięcznie."
        To chyba jakis zart.... jesli tyle, to na pewno daaaleko od centrum, to na pewno
        w niefajnej okolicy i to na pewno warunki tam sa co najmniej srednie....
      • kerryman Co za bzdury!!!! do p. Kowalskiej 30.11.06, 11:38
        nie wiem kto pani Kasi Pawlowskiej nawciskal takie banialuki.

        1. "Kto przyjedzie samochodem z Polski, łatwo może go stracić"
        kompletna bzdura. nie ma podstawy prawnej. co innego jesli kierowca mial wypite
        albo przewozil cos nielegalnego. jesli sie myle, prosze podac zrodlo a nie
        wciskac ludziom glupoty!!!!

        2. "Tam jest paskudna pogoda - ciągle leje i wieje"
        zalezy od regionu. Mieszkam w otoczeniu gor w Kerry i pogoda jest calkiem
        stabilna. owszem, roczne sumy opadow na pewno sa wyzsze niz w Polsce, ale temp
        nigdy nie spada ponizej zera, wieje w sumie rzadko, nie narzekam. jak ktos
        mieszka nad samym oceanem to pewnie ze mu bedzie wialo.

        3. "Autobusy jeżdżą, jak chcą ... Autobus w Irlandii nie zatrzyma się, jeśli na
        niego nie pomachasz."

        moze w dublinie, gdzie kierowcy to ignoranci i wszystko im jedno. polecilbym sie
        wybrac gdzies dalej, Irlandia sie na Dublinie nie konczy.
        w Kerry autobus zatrzyma sie wszedzie gdzie mu zamachasz, kierowcy sa mili, z
        kazdym pogawedza, zna sie ich z imienia a czasami nawet wypije painta w pubie.
        "Kierowca nie wyda nam reszty - musimy ją sobie sami odebrać w siedzibie głównej
        Dublin Bus."
        nigdzie w Irlandii sie z tym nie spotkalem. a w Dublinie wcale sie nie dziwie,
        kioskow ruchu z biletami tutaj nie ma. W stanach na wejsciu wrzuca sie monete,
        kto nie wrzuci, nie wejdzie. a ty bys chciala zeby jeszcze reszte ci wydac. a
        potem narzekasz na opoznienia.


        4."Załatwienie PPS to błędne koło"
        jak ktos nie zna jezyka niech nie oczekuje ze wszystko mu przyjdzie latwo. z
        jezykiem PPS to jedna z najlatwiejszych rzeczy do zalatwienia.

        5. "W Irlandii mieszkania są bardzo drogie"

        wzgledem czego? polskiego zasilku dla bezrobotnych? wzgledem zarobkow sa tansze
        niz w Polsce. kilkakrotnie. z jednej przecietnej pensji w Polsce nie da sie
        utrzymac. tutaj przecietna pensja wystarczy na utrzymanie dla 2 osob.
        przynajmniej w kerry.
        polecam strone www.daft.ie. irlandia na dublinie sie nie konczy. nie trzeba
        mieszkac w stolicy zeby znalezc dobra prace.

        6. "Polak Polakowi wilkiem"

        ja bym powiedzial raczej ze hiena a nie wilkiem. ile razy pojawia sie prosba o
        pomoc a ile razy deklaracja pomocy? wiekszosc przyjezdzajacych zbytnio sie
        nastawia na pomoc innych a potem sa rozczarowania.
        • kerryman mialo byc: do pani Pawlowskiej 30.11.06, 11:50
          w jednym miejscu poprawilem a drugie mi umknelo
        • xsenna Re: Co za bzdury!!!! do p. Kowalskiej 30.11.06, 12:05
          Nie chce mi sie czytac tych wszystkich postow,napisze moje
          doswiadczenia.Mieszkam w Irlandii juz 7 rok,duzo sie przez ten okres zmienilo,a
          najbardziej stosunek do Polakow,kiedys byl inny,lepszy a teraz jest ewidentne
          nabijanie sie z nas.No ale coz wcale sie irischom nie dziwie.
          Co do autobusow to jest prawda,nie mieszkam w Dublinie ale w Roscommon jezdza
          tak jak chca i przewaznie 3 razy na dzien.(kiedys pamietam wcale ich nie widzialam)
          Co do samochodow to znam kilka przypadkow gdzie zabrali samochody i trzeba bylo
          wykupic z Gardy.Polacy nie wykupuja podatkow drogowych,a podstawa zawsze sie
          znajdzie.
          Nie wiem jak jest z PPS,ale napewno szybciej niz kiedys.Ja nikomu nie pomagam
          poniewaz juz mi za to zaplacono typu "pocaluj mnie w d.....
          Co do mieszkan to roznie,my w zeszlym roku kupilismy dom w sumie 4 sypialnie i
          wcale nie byl taki drogi(bo to nie Dublin ani Galway),za czynsz placilismy 500
          na miesiac,ale tutaj jak zaczniesz wynajmowac to potem nie podwyzszaja tak
          czesto,przez 3 lata placilismy tak samo.teraz morgage wynosi nas jakies 1200 na
          miesiac,ale jest sie na swoim.
          Pogoda jest wszedzie fatalna jak dlugo tu jestem tylko te wakacje byly naprawde
          cieple,przewaznie jest deszczowo,albo slonecznie z zimnym wiatrem.
        • Gość: disperse Re: Co za bzdury!!!! do p. Kowalskiej IP: 83.70.52.* 30.11.06, 12:24
          Z PPS-em chodzilo raczej o pewien nieznosny fakt. Zalatwienie czegokolwiek jak
          konto w banku czy wlasnie PPS graniczy z cudem, bo oprocz 2 dowodow tozsamosci,
          wymagany jest proof of address, czyli potrwierdzenie miejsca zamieszkania (z
          wlasnym nazwiskiem na danym dokumencie). Czesto sie zdarza przy wynajmnie ze nie
          mamy czegos takiego jak kontrakt (szczegolnie jesli wynajmujemy tylko pokoj a
          nie caly dom).
          Problem mozna obejsc, przynoszac dowolny rachunek (gaz, elektrycznosc) z danym
          adresem. Trzeba tylko powiedziec o tym ze to shared house i nie beda robic
          problemow. Po kilku dniach dostaje sie poczata PPS a dalej juz z gorki bo ten
          dokument uznawany jest pzrez najblizsze 6mc jako potwierdzenie adresu i w takim
          wypadku otwozrenie konta bankowego czy zalatwienie czegokolwiek gdzie wymagaja
          pottwierdzenia adresu jest juz tylko formalnoscia...
          • kerryman Re: Co za bzdury!!!! do p. Kowalskiej 30.11.06, 12:35
            bylem w Irlandii moze 2 albo 3 dzien. poprosilem managera hostelu zeby mi
            wydrukowal niby-oficjalne pismo potwierdzajace moj pobyt u niego.
            w sumie wystarczyly 2 proste zdania na firmowym papierze.
            w hostelu bylem chyba 4 dni. potem musialem ciagle tam lazic, pytac czy juz PPS
            przyszedl poczta.

            moze sa prostsze sposoby, nie wiem. ale nie nazwalbym tego "trudnym" albo
            "graniczacym z cudem"
            • Gość: disperse Re: Co za bzdury!!!! do p. Kowalskiej IP: 83.70.52.* 30.11.06, 12:44
              Masz ten plus ze znasz angielski - dla wielu, szczegolnie nowoprzybylych to mur
              nie do pzreskoczenia. Wszystko sie tu wydaje proste (choc inne niz w PL), jesli
              sie ma ten komfort.. :)

              PS. W Dublinie juz nie wydaja PPS na adresy hosteli...
              Pzdr.
              • kerryman Re: Co za bzdury!!!! do p. Kowalskiej 30.11.06, 12:56
                no dobra, osoba nie znajaca jezyka ma inna perspektywe, ale to nie znaczy ze to
                jest normalne!!
      • Gość: Ania Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.dcu.ie 30.11.06, 11:56
        Chcialabym skomentowac punkt na temat autobusow. To, co autor napisal dotyczy
        tylko Dublina. W Cork czy w Galway kierowca wydaje reszte, inne sa tez ceny
        biletow (inna firma) i nie trzeba machac, zeby kierowca sie zatrzymal (mozna,
        jesli ktos lubi :))
      • Gość: meg Re: Prawda i mity o życiu w Irlandii IP: *.bas504.dsl.esat.net 30.11.06, 12:05
        Przed wejściem Polski do UE słyszałam taki tekst
        "jestem za bo w Polsce mam 500zł a w UE 500euro pozwoli mi godnie żyć"
        coś w tym jest,
        mieszkam w Irlandii bo w Polsce NIGDY jako pielęgniarka nie zarobię 2500-
        3000euro miesięcznie które pozwoli mi godnie żyć dlatego zamierzam tutaj
        zostać, bardzo tęsknię za krajem, ale nie będę pracować charytatywnie dla
        polskiego rządu

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka