Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    ile chciałaby Pani zarabiać...?

    29.12.06, 16:08
    co w takiej sytuacji powinno sie odpowiedzieć? jestem osoba mającą
    czteroletni staż pracy, mam także pewne doswiadczenie w branzy w której
    obecnie staram się o pracę ale kompletnie nie wiem co odpowiedziec w takiej
    sytuacji gdy pada pytanie ile chciałaby pani zarabiać, co wtedy odpowiedzieć?
    (dodam że mniej więcej znam wysokość płac w tej firmie ale nie wiem czy
    odpowiadać konkretnie czy podać mniejszą czy wiekszą sumę zarobków)
    Obserwuj wątek
      • culpix Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 29.12.06, 19:06
        Na takie pytanie nie należy po pierwsze udzielać konkretnej odpowiedzi.
        Najlepiej odpowiedzieć pytaniem na pytanie: "a ile jesteście Państwo w stanie
        zaproponować?", albo też powiedzieć: "jestem otwarta na Państwa propozycje". To
        pracodawca oferuje warunki pracy, powinien także oferować warunki płacowe.
        Zresztą najczęściej pracodawcy wiedzą ile mogą zaoferować na danym stanowisku
        pracy (widełki od-do). Zadanie pytania o oczekiwaniach finansowych może
        świadczyć o tym, że firma ma kilku kandydatów na dane stanowisko pracy, o
        porównywalnych kwalifikacjach i może służyć zdyskwalifikowaniu tych, którzy są
        dobrzy, ale dadzą się złapać na zbyt wysokich oczekiwaniach lub tych, którzy są
        słabi, zbyt zdesperowani i gotowi pracować za zbyt małe pieniądze.
        Pozdrawiam
      • sirtalent Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 30.12.06, 07:34
        Ja mam inne zdanie niż przedmówca. Można nie podać sumy jeśli nie zna się
        jeszcze zakresu obowiązków, tego jak wygląda system premiowy. "Jestem otwarty
        na Państwa propozycje" może być odczytane jako wyzwanie i trzeba się liczyć z
        taką odpowiedzią:
        - aha, my możemy panu zaproponować **** <tu rzucą śmiesznie niską kwotę, grubo
        poniżej rzeczywistej dolnej granicy> :)
        Jeśli ktoś jest świetnym negocjatorem to może się z tego wykaraska ale na jakiś
        dobry wynik to bym nie liczył. Ja jestem zdania, że warto najpierw dopytać o
        zakres obowiązków, system premiowy (czy ta kwota to ma być goła pensja czy
        razem z ewentualną premią) a potem dość zdecydowanie podać konkretną kwotę.
        Warto znać zarobki na podobnym stanowisku, jeśli w danej firmie to już wpgóle
        super i odnieść do swojej "oferty". Jeśli mam przynajmniej porównywalne
        kompetencje z ich pracownikami to nie ma powodu bym miał zarabiać mniej niż
        inni. Pamiętając o negocjacjach trzeba początkowo zawyżyć ale też rozsądnie
        żeby nie przedobrzyć. Negocjując pamiętajmy, że nie ma obowiązku "schodzić"
        takimi samymi kwotami:
        - chcę 10000
        - damy 5000
        - ostatecznie 8000
        - no, ewentualnie 6000
        ...
        Żeby nie wpadać w pułapkę wzajemności. Równie dobrze może być tak:
        - chcę 10000
        - damy 5000
        - ostatecznie 9500
        - no ewentualnie 6000
        - zależy mi więc 9200

        oczywiście to tylko luźny przykład, proszę się nim nie kierować dosłownie :)
        pozdrawiam,
        Paweł :)
        • culpix Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 30.12.06, 10:06
          Świetnie. To teraz proszę o przykład negocjacji zarobków na stanowisku pracy
          począwszy od najniższej półki, widełki powiedzmy 800-1500 netto. :)))
          Pozdrawiam :)
          • sirtalent Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 31.12.06, 09:53
            culpix napisał:

            > Świetnie. To teraz proszę o przykład negocjacji zarobków na stanowisku pracy
            > począwszy od najniższej półki, widełki powiedzmy 800-1500 netto. :)))
            > Pozdrawiam :)

            Przepraszam ale wcześniej nie zwróciłem uwagi. Oczywiście, że nie podam,
            ponieważ uważam to za bezzasadne a nawet szkodliwe :)
            Pomijając już fakt, że post miałby z 1/2 metra długości, uważam że tylko
            przygotowana osoba może podejmować skutecznie taką próbę. Nieprzygotowana sobie
            z pewnością nie poradzi. Przez przygotowanie rozumiem udział w szkoleniu +
            pewną praktykę. Samo czytanie nie pomoże. A zaawansowanym taki przykład
            potrzebny nie jest :)
            pozdrawiam,
            Paweł :)
            • culpix Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 01.01.07, 17:15
              OK. Zgadzamy się więc, że na stanowiskach pracy od najniższej półki do
              powiedzmy średniej krajowej (ok. 2450 zł brutto, czyli ok. 1700 zł netto)
              negocjowanie wynagrodzenia jest bezsensowne, ponieważ osoby mające tyle
              zarabiać zazwyczaj są nieprzygotowane do takich negocjacji, zresztą negocjacje
              mają sens jedynie w wypadku specjalistycznych stanowisk pracy. Prowadzi to do
              wniosku, iż w przypadku nie specjalistycznych stanowisk pracy pracodawcy
              powinni z góry podawać wysokość oferowanego wynagrodzenia. Oczywiście tak nie
              jest, co więcej, sakramentalne pytanie: "ile pan/pani chciał(a)by zarabiać"
              częstokroć pada w przypadku rozmów kwalifikacyjnych nawet na stanowiska
              robotnicze. Czyli co, pracodawcy łamią prawo, choćby przez złe obyczaje (na to
              też jest paragraf)?

              Inny przypadek - specjalistyczny. Na pytanie o zarobki kandydat odpowiada "8000
              zł", rekruterzy kiwają głowami i zapisują sumę w kwestionariuszu osobowym bez
              słowa komentarza. Po kilku dniach kandydat dostaje telefon od dyrektora
              personalnego firmy, który nie był obecny na rozmowie rekrutacyjnej, z
              pytaniem "a ile pan aktualnie zarabia?" Kandydat waha się czy odpowiedzieć na
              to pytanie, zaznaczając, że nie wie, czy może udzielić odpowiedzi, w końcu
              przyznaje się, że zarabia aktualnie 4-krotnie mniej. Jego kandydatura zostaje
              odrzucona. Na pytanie o powody odrzucenia pada odpowiedź - "zbyt wysokie
              oczekiwania finansowe". W trakcie rekrutacji pojawiły się i inne kwestie,
              sprawa trafia do sądu pracy.
              Sąd oddala pozew uzasadniając, iż "zbyt wysokie oczekiwania finansowe" to
              obiektywny powód odmowy zatrudnienia.
              Teraz tak:
              - firma ewidentnie nie chciała negocjować, nie przedstawiła swojej propozycji
              warunków płacowych
              - nie dała żadnej kandydatowi żadnej szansy korekty swoich oczekiwań,
              wykorzystała je jako pretekst do odrzucenia kandydatury
              I pytania:
              - czy nie było to złamanie zasady dobrych obyczajów w negocjacjach (zerwanie
              negocjacji z błahego powodu)?
              - czy pytanie o aktualne zarobki kandydata nie było złamaniem zakazu
              nieuczciwej konkurencji?

              Pozdrawiam
              • krytykantka07 Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 01.01.07, 18:00
                Culpix drogi przyjacielu, zupełnie nie rozumiem dlaczego tak komplikujesz
                proste sprawy :). Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie, dlaczego firma nie
                chciała negocjować i nie przedstawiła swojej oferty. Ja napisałam o tym. Firma
                postawiła na uczciwość kandydata ;). Ponieważ nie stać ich było na taką stawkę,
                nie było kontroferty. Firma nie stawiała na umiejętności negocjacyjne
                kandydata ;)A teraz zadam Ci pytanie : jaki błąd popełnił kandydat.
                Pozdrawiam. Basia :)
                PS. Jak masz na imię?
              • sirtalent Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 02.01.07, 15:34
                culpix napisał:

                > OK. Zgadzamy się więc, że na stanowiskach pracy od najniższej półki do
                > powiedzmy średniej krajowej (ok. 2450 zł brutto, czyli ok. 1700 zł netto)
                > negocjowanie wynagrodzenia jest bezsensowne

                Nie do końca, po prostu te negocjacje są bardziej symboliczne i na mniejszych
                kwotach. Pamiętaj też, że tu nie tylko o pieniądze chodzi ale i o "złamanie
                kręgosłupa" - pokazanie na wejściu kto tu jest panem a kto sługą.

                W opisanym przez Ciebie "specjalistycznym" przypadku, moim zdaniem oczekiwania
                kandydata były kosmicznie i nierealnie wprost wygórowane. Trzeba trzymać się
                realnych kwot funkcjonujących na rynku stawek i pilnować swoich interesów ale W
                OPARCIU O REALIA RYNKOWE. Dobry negocjator to nie jest ten, kto wystartuje z
                kwotą 4-krotnie wyższą :) Trzeba zawyżać ale z wyczuciem, tak by "grać w
                obrębie boiska" bo Twój przykład to strzał "Panu Bogu w okno" :)))
                pozdrawiam,
                Paweł :)
                • culpix Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 03.01.07, 20:33
                  Dobra, rozumiem, że każdy pracodawca szuka lizusów, którzy mu nie będą
                  podskakiwać. Pracodawcy lubią władzę i rekruterzy również. To bardzo przyjemne
                  móc się nad kimś poznęcać i przetrącić mu kręgosłup. Przynajmniej moralny.
                  Szkoda, że sądy u nas takie pobłażliwe. Obowiązuje prawo silniejszego. Dla
                  słabych sąd zachowuje się jakby to była rozmowa ślepego z głuchym.

                  Kosmiczne oczekiwania to przyjacielu powiedzmy 100.000 zł dziennie lub też
                  srebrny mercedes do użytku prywatnego na dzień dobry. :))) Przepraszam, a jak
                  trzymać się rynkowych stawek, skoro dziedzina jest rzeczywiście specjalistyczna
                  i znajduje się w niej oferty pracy raz na dwa lata, a w branży jest w Polsce na
                  poważnie powiedzmy 200 osób?
                  Gdyby kandydat nie był zdesperowany (kto powiedział, że to byłem ja?), nie
                  przyznałby się do tego, że "strzela" 4x. To rzeczywiście go dyskwalifikowało,
                  bo zwyczajowo podobno nie należy żądać więcej niż 2x. Chociaż firma ostatecznie
                  przyjęła kandydata, który "strzelił" 3,5x, tyle że netto, więc dali mu tyle,
                  ale brutto.
                  I przepraszam bardzo, władza rekruterów ma być tak wielka, że wolno im nawet
                  pytać o to co dotyczy dotychczasowego pracodawcy? A gdzie ustawa o zwalczaniu
                  nieuczciwej konkurencji? Przecież jeśli rekruter uzyska odpowiedź na takie
                  pytanie, a branża jest rzeczywiście specjalistyczna i stawki są "trudno -
                  sprawdzalne", to uzyskuje cenną informację. Za to co jest cenne należy
                  zapłacić, nie ma nic darmo!
                  Jeszcze inną rzeczą jest to, że jeśli już ktoś "strzela Panu Bogu w okno", to z
                  kimś takim więcej już się nie rozmawia. A nie dzwoni się i zadaje uzupełniające
                  pytania, np. "czy może pan latać samolotem?" A tak a propos - jak odpowiedzieć
                  na to pytanie i czy w ogóle odpowiadać? Czy na to pytanie można odpowiedzieć
                  bez konsultacji z lekarzem? Czy w Polsce lekarze w ogóle orzekają o zdolności
                  do latania samolotem? Rozumiem, że pytanie może być iście "amerykańskie", bo
                  tam praktycznie każdy lata samolotem, albo powinien latać. I zdarza się, że
                  ktoś wsiądzie w samolot, a okazuje się, że nie jest w stanie znieść lotu.
                  Tak więc jeśli już ktoś "strzela Panu Bogu w okno", to nie dzwoni się do niego
                  i nie daje mu się złudnej nadziei, szczególnie w zamian za odpowiedzi na
                  upokarzające pytania, chyba, że chce się go zgnębić, czyli "przetrącić mu
                  kręgosłup". No, ale to już jest zła wola i to jedniak powinno być karalne.
                  Jeśli negocjacje to tylko z dobrą wolą obu stron. Prowadzenie negocjacji w złej
                  woli podpada pod kodeks cywilny. "Culpa in contrahendo"
                  C.B.D.U.
                  Pozdrawiam
                  Imię (Ustawa o ochronie danych osobowych) :)))
                  • krytykantka07 Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 03.01.07, 21:40
                    Drogi Culpix ( skoro jeśli chodzi o imię obowiązuje Cię ustawa o ochronie
                    danych osobowych, to pozwolisz, że tak będę się do Ciebie zwracać) :D. Ja
                    osobiście wolę, jak posty do mnie tytułuje sie "droga Basiu" niż "droga
                    krytykantko". No cóż rzecz gustu :P. Poza tym, ale Ty jesteś gadatliwy,
                    bardziej niż ja :D. Nie wiem , co dla Ciebie znaczą negocjacje, ale jeśli
                    chodzi o oczekiwania finansowe, spróbuj zrozumieć, że żądać można wtedy, gdy
                    firma chce dać. A jeśli nie chce, to trzeba rozegrać to umiejętnie. Ja
                    powiedziałabym tak:" w mojej firmie zarabiam o wiele mniej, ale tej stawki nie
                    odważyłabym się zaproponować jako moje wynagrodzenie) firmie, która cieszy sie
                    taką renomą" :P. Bo z mojej strony żądać za mało to byłoby nie traktować
                    poważnie tej firmy :D.
                    Pozdrawiam. Basia :)
                    PS. Nie bardzo rozumiem, co znaczy "przetrącanie kregosłupa", bo jeśli jesteś
                    pewien swojej wartości to Twoją pewnością siebie nikt nie potrafi zachwiać. I
                    nie czujesz się sługą. A sądząc po Twoich postach jesteś nadzwyczajny :). Tylko
                    mam jedno pytanie: dlaczego skoro odkryłeś rewolwer walczysz oszczepem?
                    • culpix Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 04.01.07, 21:22
                      Przepraszam, ale mój post był komentarzem do postu Sir Talenta. Wybacz mi
                      Basiu, ale w takim razie się nie ustosunkuję.
                      Pozdrawiam
                      Culpix - Kmiot Nieuk (w przeciwieństwie do Sir Talenta).
                      • krytykantka07 Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 05.01.07, 14:03
                        culpix napisał:

                        > Przepraszam, ale mój post był komentarzem do postu Sir Talenta. Wybacz mi
                        > Basiu, ale w takim razie się nie ustosunkuję.
                        > Pozdrawiam
                        > Culpix - Kmiot Nieuk (w przeciwieństwie do Sir Talenta).

                        No i widzisz jak sam sobie przeczysz? :). Napisałeś do Sirtalenta a ostatnie
                        zdanie było do mnie;)
                        "Imię (Ustawa o ochronie danych osobowych) :)))"
                        Bo to ja zapytałam jak masz na imię a nie Sirtalent :).
                        Kmiot Nieuk nie brzmi ładnie. Bardziej podoba mi sie Chłopek-Roztropek.
                        Niby to samo a same zalety ;).
                        Pozdrawiam. Basia :)
                        PS. Nie musi być prawdziwe imie, prawda?. Mogę Cię nazywać imieniem, które
                        sobie wymyślisz :P



                    • sirtalent Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 06.01.07, 01:31
                      krytykantka07 napisała:

                      > PS. Nie bardzo rozumiem, co znaczy "przetrącanie kregosłupa", bo jeśli jesteś
                      > pewien swojej wartości to Twoją pewnością siebie nikt nie potrafi zachwiać. I
                      > nie czujesz się sługą.

                      Jest wiele stanowisk, na których pracownik ma być takim sługą, ma znać swoje
                      miejsce w szeregu. Ja tego też nie pochwalam, nie akceptuję ale tak jest w
                      wielu firmach nie ma się co oszukiwać. A jak będziesz zbyt pewna siebie czy
                      harda to Cię po prostu nie zatrudnią. Lepszy mierny, bierny ale wierny.

                      A sądząc po Twoich postach jesteś nadzwyczajny :). Tylko
                      > mam jedno pytanie: dlaczego skoro odkryłeś rewolwer walczysz oszczepem?

                      Droga krytykantko, na muchę z armatą ? :P
                      z uporem godnym lepszej sprawy powtarzasz się z tą walką jak jakąś mantrę.
                      Jeszcze trochę i pomyślę, że się na Ciebie firmy rekrutacyjne zrzuciły :))))

                      • krytykantka07 Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 08.01.07, 11:47
                        Hmmmmmmmm nie wiem jak to sie stało, że wcześniej nie zauważyłam tego postu.
                        "Na muche z armatą" - podoba mi się. Ja zawsze mówię, że z "armaty nie strzela
                        się do wróbla". Ale widocznie te same słowa mają dla nas inne znaczenie.
                        Chociaż myślimy podobnie :).
                        > z uporem godnym lepszej sprawy powtarzasz się z tą walką jak jakąś mantrę.
                        > Jeszcze trochę i pomyślę, że się na Ciebie firmy rekrutacyjne zrzuciły :))))
                        No to jest jeszcze lepsze :P. Z uporem godnym lepszej sprawy, bo co mnie
                        obchodzą ludzie? No rzeczywiście muszę być ewenementem, skoro usiłuję innych
                        przekonać, że są wspaniali :). Zwłaszcza jak trudno im jest w to uwierzyć, bo
                        przez rekrutacje mają zaniżone poczucie własnej wartości :D. Poza tym widzę
                        zagrożenia płynące z pseudorekrutacji i pseudomoralności :P.
                        > Jest wiele stanowisk, na których pracownik ma być takim sługą, ma znać swoje
                        > miejsce w szeregu.
                        Ojojoj radzę się zastanowić kiedy tak naprawde jest się sługą. Bo jeżeli
                        człowiek nie czuje sie sługą to może być nawet niewolnikiem a godności nie
                        straci. Wiesz czego w mojej pracy przełożeni nie mogli znieść? Tego, że w żaden
                        sposób nie mogli mnie ukarać, bo cokolwiek robili, to ja zawsze byłam
                        zadowolona i mówiłam że dzięki temu zdobędę nowe doświadczenia. Pastwienie się
                        nade mną nie przynosiło im żadnej satysfakcji :). Jak kazali mi sprzatać,
                        chociaż innym na moim stanowisku - nie, to powiedziałam, że bardzo chętnie
                        sobie odpocznę od pracy umysłowej i jestem wdzięczna, że pomyśleli o mnie. Bo
                        najlepszym odpoczynkiem od pracy biurowej jest praca fizyczna i mogę sprzatać
                        nawet cały tydzień, bo mam pomysł jak wszystko poukładać od nowa, żeby było
                        lepiej :D. Tak więc nie wiem, czy lepszy bierny i wierny czy zaangażowany i
                        wierny :P. Poza tym " czy mniej się cierpieć będzie gdy się z poddaniem schyli
                        głowę pod nóż gilotyny?".
                        Pozdrawiam. Basia :)

                        PS. Radzę zmienić lektury na takie z serii "ksiażki mojego dziecństwa" bo są
                        bardziej pouczające niż wszystko co traktuje o psychologii :)
      • krytykantka07 Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 30.12.06, 13:08
        Jeśli mniej więcej znasz wysokosć zarobków, to masz okazję sprawdzić swoje
        umiejętności negocjacyjne i pokazać je przyszłemu pracodawcy. W tym celu
        najlepiej jest przeczytać wątki, które założył culpix, bo on jest nieoceniony :)
        A wtedy pobić potencjalnego pracodawcę jego własną bronią. Zorientujesz się, co
        dokładnie zrobić gdy zaproponuje coś od siebie. Jeśli stawia na uczciwość to
        sam zaproponuje tyle, ile może najwięcej i wtedy nic więcej nie wyciągniesz :).
        Jeśli szuka kogoś kto posiada zdolności negocjacyjne - zaproponuje dużo mniej.
        Pozdrawiam. Basia :)
        • sirtalent Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 30.12.06, 23:54
          krytykantka07 napisała:

          > Jeśli mniej więcej znasz wysokosć zarobków, to masz okazję sprawdzić swoje
          > umiejętności negocjacyjne i pokazać je przyszłemu pracodawcy. W tym celu
          > najlepiej jest przeczytać wątki, które założył culpix, bo on jest
          nieoceniony :
          > )
          > A wtedy pobić potencjalnego pracodawcę jego własną bronią. Zorientujesz się,
          co
          >
          > dokładnie zrobić gdy zaproponuje coś od siebie. Jeśli stawia na uczciwość to
          > sam zaproponuje tyle, ile może najwięcej i wtedy nic więcej nie
          wyciągniesz :).
          >
          > Jeśli szuka kogoś kto posiada zdolności negocjacyjne - zaproponuje dużo mniej.
          > Pozdrawiam. Basia :)

          :o czy jest na sali egzorcysta ?
          chytry plan krytykantki zakłada zdaje się totalną destrukcję tego forum :D
          a kysz siło nieczysta, a kysz :P
          • krytykantka07 Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 31.12.06, 08:42
            " bo dzieło zniszczenia w dobrej sprawie jest święte jak dzieło tworzenia"
            albo : " feniks odradza się z popiołów" - sam oceń, które bardziej trafne po
            mojej wypowiedzi :D
            Pawełku skarbie, o jakiej totalnej destrukcji mówisz? Ja myślałam o ewulucji w
            kierunku wartości, które wyznajesz Ty i inni specjaliści :D .I to zakłada mój
            plan :P. Chyba że zamiast ewolucji będzie rewolucja, bo ktoś jest za bardzo
            przywiazany do czegoś :D. Ale to wtedy rewolucja nie z mojej winy :P. Dobrze,
            że napisałeś:"zdaje się" bo to znaczy, że nie jesteś pewien. Ale jako kierownik
            wycieczki, pilnujesz kierunku zwiedzania i wskazujesz eksponaty, którym warto
            poświecić uwage? :D. Nie wiem czy lubię Cię dlatego, że fajnie się z Tobą
            pisze, czy fajnie się z Tobą pisze, bo Cię lubię :D. Ale bez wzgledu na
            kolejność uczuć ( odczuć )nie zamierzam doprowadzić do destrukcji forum, z
            którego mamy tyle zabawy. Bo gdzie wtedy będę pisać?:(
            Pozdrawiam. Basia :)
            PS. Podoba mi się Twoje poczucie humoru i życzę Ci żebyś go w Nowym Roku nie
            stracił.
            • sirtalent Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 31.12.06, 09:48
              krytykantka07 napisała:

              > " bo dzieło zniszczenia w dobrej sprawie jest święte jak dzieło tworzenia"

              Tak twierdził każdy dyktator, no zresztą zostawmy to bo akurat zły moment na
              takie przemyślenia.

              Ale jako kierownik
              > wycieczki, pilnujesz kierunku zwiedzania i wskazujesz eksponaty, którym warto
              > poświecić uwage? :D.

              Nie uważam się za kierownika ale skoro już coś robię to się angażuję. Więc
              naturalne że czuję się nieco odpowiedzialny za kierunek zwiedzania i zapewniam
              Cię że ilekroć uznam, że ktoś celowo przestawia strzałki to będę reagował
              adekwatnie do rozwoju sytuacji najlepiej jak potrafię :)

              > PS. Podoba mi się Twoje poczucie humoru i życzę Ci żebyś go w Nowym Roku nie
              > stracił.

              Czego i Tobie życzę, jak również tego, żebyś pracę jak najszybciej znalazła to
              mniej będziesz miała czasu na "dzieło zniszczenia" :P

              pozdrawiam,
              • krytykantka07 Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 31.12.06, 12:13
                Pawełku, skarbie miałam nadzieję, że wybierzesz ten drugi cytat :D. Nie
                uważasz, że lepiej będzie jak to forum odrodzi sie jak feniks i bedzie takie,
                jak tego oczekują forumowicze? Widzisz ja też się angażuję w to, co robię i
                wcale nie przestawiam Twoich strzałek, tylko pilnuję, żebys Ty ich nie
                przestawiał :D. A jak widzę, że nie wierzysz w to, co piszesz, to zwracam Ci
                uwagę, ze względu na sympatię jaką mam dla Ciebie. Sam widzisz, że na żadne
                odstępstwa od przyjętych zasad nie pozwalam ani sobie ani innym. Tak więc nie
                jest ważne ile będę miała czasu, bo i tak nie będzie to "dzieło zniszczenia"
                tylko "siła tworzenia". A w tym chyba możesz mi pomóc? :P
                Pozdrawiam. Basia :)
                PS. No i jak podoba Ci się ciąg dalszy anegdoty, którą zaczął mój list
                motywacyjny :P... Poza tym patrząc na to samo, każdy widzi coś innego :D
                • sirtalent Re: krytykantka007 31.12.06, 16:42
                  <ziew> ;)
                  • krytykantka07 Re: krytykantka007 31.12.06, 18:00
                    Podoba mi sie ta reakcja :D. Rozumiem, że <ziew> z niewyspania bo w nocy
                    czytasz moje posty i odpowiadasz zamiast spać :P. Ale udało nam się zdominować
                    kolejny wątek i znów mnie ktoś "zruga", tak jak w wątku : "jakie są szanse na
                    przekwalifikowanie" ;). Widzisz gaduło, czym się kończą nasze polemiki? Zawsze
                    odchodzimy od tematu wątka :D. A kto teraz zaczął? :P. Ja tylko odpowiedziałam
                    shine 10, tak jak uważałam :D.
                    Pozdrawiam. Basia :)
                    PS. Czy od Nowego Roku będzie mocne postanowienie poprawy, tak żeby nie wdawać
                    się w polemiki ze mną? :D
      • patrycja.zasieczna Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 03.01.07, 11:36
        Na pewno ma Pani pewne oczekiwania finansowe, ktore chcialaby Pani aby spelnil
        pracodawca i na pewno jest kwota ponizej ktorej nie bedzie Pani zainteresowana
        podjeciem danej pracy. Nie sadze, aby byla Pani zainteresowana pensja znacznie
        odbiegajaca od dotychczasowych zarobkow. Prosze okreslic przedzial
        wynagrodzenia, ktory by Pania satysfakcjonowal. Majac informacje o
        obowiazujacym wynagrodzeniu w danej firmie bedzie Pani wiedziala, czy firma
        bedzie w stanie zaakceptowac Pani oczekiwania. Prosze pamietac, aby jasno
        okreslic czy chodzi Pani o kwote netto czy brutto.
        • zesty Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 05.01.07, 06:49
          To najglupsze pytanie, jakiekiedykolwiek slyszalem (jedne z tych glupszych).
          Jedyna rozsadna odpowiedz na takie pytanie: pragne zarabiac tak durzo, na ile
          panstwa firme stac, wedle rynkowej "wyceny" mej osoby. Myslalem ze idiotyzm
          pytajacych z HR konczy sie na oklepanym: dlaczeco pan/pani sadzi, ze stanie
          sie "good asset" dla naszej organizacji (albo wariacje tego pytania). Pomijam
          pytanie: dlaczego pani/pan chce pracowac w naszej firmie. Dla upartych
          nudziarzy, ktorzy zaraz wyskocza z argumentem, ze "glupich pytan nie ma", mam
          pytanie. Co ludzie z HR maja z wyklepanych i zmyslonych odpowiedzi na takie
          pytania? Ilosc "wlasciwych" odpowiedzi jest ograniczona czysto arytmetycznie,
          natomiast prawdziwej informacji, pracownik HR na tego typu pytanie nie otrzyma
          i wie o tym. Zastanawiam sie dlaczego te pytania sa zadawane? Odpowiedz na te
          pytania jest jedna: musze pracowac, zeby miec co jesc i splacac rachunki. Jesli
          ktos w mojej obecnosci silil by sie na inna odpowiedz, z cala pewnoscia bym go
          nie przyjal do firmy. W mojej ocenie liczy sie przedewszystkim prawda, wole
          miec w firmie/swojej grupie/team'ie/oddziale kogos kto jest minimalnie "gorszy"
          (szybko sie poduczy, musi byc tylko sprawny intelektuanie/fizycznie), niz kogos
          kto powie ze bedzie pracowal dla "ideii", czy milosci do firmy. To dopiero
          bullsit na ktorym w decydujacym momencie mozna sie przejechac. Rekruterzy firm
          cywilnych kochaja slyszec ten bullshit raz po razie, od wszystkich. Chca sie
          dowiedziec jak sprawnie kandydat moze naklamac? Na to sa inne formy treningu.
          Uszanowanie,
          Paul
          • krytykantka07 Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 05.01.07, 14:29
            Drogi Paul
            No i dlaczego zaraz się denerwować?;). Ja odpowiedziałabym tak: tej odpowiedzi
            udzielę na piśmie. Prosze tylko, żeby ją skserować dla mnie z pieczątką firmy .
            Ufam, że państwa firma stawia na uczciwość i tak się stanie. Dlatego odważyłam
            się to powiedzieć. Czytałam w internecie o waszej firmie i pisało tam, że jest
            wprowadzone zarządzanie przez cele/jakość. Nawet przeczytałam politykę jakości.
            I dzięki temu wiem, ile państwo jesteście w stanie mi zapłacić: 1/10 tego co
            zarabia prezes. Bo gdyby taka stawka nie wchodziła w gre to znaczy, że są
            kominy płacowe, a zasady ZZL są u was na papierze. Więc wasza firma nie dba o
            dobro klienta. A w takiej firmie nie chciałabym pracować :). Ale mam też
            alternatywną propozycję, która w tej chwili przyszła mi do głowy. Wcale nie
            muszę być przyjeta na to stanowisko. Może być stanowisko prezesa, albo jego
            zastępcy, a zaszczytem dla mnie będzie pracować na sukces tej firmy za połowę
            jego wynagrodzenia :D. A przy tym ja zajmę się rekrutacją i szkoleniami
            pracowników :). Mam też jeszcze jedną propozycję: z tą propozycją zwrócę się do
            państwa konkurencji :). Wtedy oni oszczędzą na szkoleniach i rekrutacji :D. A
            ja umiem pracować na "umowę o dzieło", a nie "sztuka dla sztuki"
            Pozdrawiam . Basia :)
            PS. No i jak podoba Ci się odpowiedź?
            • r.richelieu Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 05.01.07, 17:29
              Odpowiedź głupia, ale przegadana, oszałamiająca umysł rekrutującego
              przyzwyczajonego do standardowych odpowiedzi na jego standardowe pytania, więc
              w sumie dobra. ;)
            • zesty Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 05.01.07, 19:33
              Droga Basiu,
              Twoja odpowiedz "podoba" mi sie jak wszystkie przeczytane Twoje posty;-}. Zwroc
              uwage na detal, ktory zajmuje mnie przedewszystkim. Mianowice jaki sens ma
              zadane pytanie z punktu rekrutera/osoby przeprowadzajacej rozmowe? Przepraszam,
              jestem zwyklym, mizernie kamuflujacym sie chamem. Na "..." ok, "kiego
              grzyba";-}, rekruter wikla sie w takie glupoty, z ktorych i tak sie wiele nie
              dowie? Dla czystego pustoslowia, zeby zobaczyc na ile rozmowca jest "ulegly, na
              ile jest sfrustrowany, na ile da sie "wydymac"? Nie lepiej podac stawke od - do
              na poczatku i zaoczczedzic sobie czasu?
              Pozdrawiam serdecznie.
              Uszanowanie,
              'Paul
              • krytykantka07 Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 05.01.07, 19:47
                Drogi Paul
                Nie uważasz, że cały proces rekrutacyjny jest farsą? Po kiego grzyba? :D. Ano
                po to, żeby pokazać więcej "szamańskich" sztuczek. Bo wtedy jest bardziej
                wiarygodny dla firmy dla której rekrutuje :D
                Pozdrawiam. Basia :)
                • zesty Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 05.01.07, 20:05
                  krytykantka07 napisała:

                  > Drogi Paul
                  > Nie uważasz, że cały proces rekrutacyjny jest farsą? Po kiego grzyba? :D. Ano
                  > po to, żeby pokazać więcej "szamańskich" sztuczek. Bo wtedy jest bardziej
                  > wiarygodny dla firmy dla której rekrutuje :D
                  > Pozdrawiam. Basia :)
                  Doskonale Basiu!;-}
                  Suma sumarum, wiekszosc "szamanskich sztuczek" na polu cywilnego HR jest po to
                  by spece od HR mieli prace;-}.
                  Uszanowanie,
                  Paul
                  • krytykantka07 Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 05.01.07, 20:31
                    No wiesz Paul, ja bym się posunęła jeszcze dalej :D. Ostatnio wygląda na to, że
                    fabryki były zbudowane dlatego, żeby spece od HR mieli gdzie pracować. Tylko
                    jak będą rekrutować nie tych co trzeba, to co wtedy? :P
                    Pozdrawiam. Basia :)
                  • krytykantka07 test na inteligencję? 05.01.07, 22:45
                    Wiesz, nie rozumiem dlaczego się tak zachowałeś. Nawet gdybyś mi napisał, że
                    jesteś specem od HR i przeprowadzasz rekrutacje, to napisałabym to co uważam.
                    Pomimo sympatii jaką mam dla Ciebie. Jeśli w ten sposób nie przeprowadzasz
                    rekrutacji, to nie wiem dlaczego wziąłeś to do siebie. No cóż, miło mi było Cię
                    poznać.
                    Pozdrawiam
              • sirtalent Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 06.01.07, 01:25
                zesty napisał:

                >
                Mianowice jaki sens ma
                > zadane pytanie z punktu rekrutera/osoby przeprowadzajacej rozmowe?
                Przepraszam,>
                > jestem zwyklym, mizernie kamuflujacym sie chamem. Na "..." ok, "kiego
                > grzyba";-}, rekruter wikla sie w takie glupoty, z ktorych i tak sie wiele nie
                > dowie? Dla czystego pustoslowia, zeby zobaczyc na ile rozmowca jest "ulegly,
                na
                >
                > ile jest sfrustrowany, na ile da sie "wydymac"?

                joł, właśnie po to to robią :)
          • sirtalent Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 06.01.07, 01:22
            zesty napisał:

            > To najglupsze pytanie, jakiekiedykolwiek slyszalem (jedne z tych glupszych).
            > Jedyna rozsadna odpowiedz na takie pytanie: pragne zarabiac tak durzo, na ile
            > panstwa firme stac, wedle rynkowej "wyceny" mej osoby.

            - ok. naszym zdaniem możemy Panu zaproponować <tu pada kwota znacznie niższa od
            Twojej subiektywnej rynkowej wartości>

            Paul, Twoje niewątpliwie duże i bogate doświadczenia pochodzą moim zdaniem z
            innych niż polski rynków pracy. Przy sporym bezrobociu, kiedy podaż
            specjalistów znacznie przewyższa popyt, pracodawca zawsze jest na silniejszej
            pozycji i oczywiście chętnie to wykorzystuje. Być może z czasem się to zmieni i
            wtedy ja będę musiał zmienić profil swej firmy albo Ty mnie z rynku wypchniesz
            ze swoimi doświadczeniami :D
            pozdrawiam,
            Paweł :)
        • r.richelieu Re: ile chciałaby Pani zarabiać...? 05.01.07, 17:27
          Patrycja Zasieczna napisała:
          "Majac informacje o obowiazujacym wynagrodzeniu w danej firmie "


          No wie Pani co... Powszechnie wiadomo, że płace są w przeważającej większości
          wypadków objęte tajemnicą. Czy to, co powszechnie wiadomo nie jest znane
          już "specjalistom" od HR?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka