Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wspólne jeżdżenie do pracy - koszty na spółę?

    27.01.07, 13:24
    Codziennie przez pół miasta (Łódź) podwożę do pracy gościa, z którym pracuję.
    Zabieram go po drodze, z trasy nie zbaczam.
    Ostatnio, po blisko trzech latach, zaproponowałem mu, żeby się może trochę
    dorzucał do kosztów. Ten się oburzył, że jak to skoro drogi nie nadrabiam to
    dlaczego chcę żeby mi płacił.
    No niby fakt, ale jakby nie było ileś tam więcej auto spali w sumie, poza tym
    przez te pół trasy użytkujemy je razem.

    A jak Wy rozwiązujecie takie sytuacje? Pytałem się kolegi jednego, to on ma ze
    swoimi kolegami z pracy taki system, że codziennie inny jedzie autem po
    prostu. Ten mój auta nie ma.
    Obserwuj wątek
      • annajustyna To oczyiwste, ze placi sie po polowie (jesli sie 27.01.07, 13:30
        cala trase przebywa wspolnie, w Waszym przypadku odpowiednio mniej). Gdyby gosc
        mial klase, toby to sam zaproponowal...W Niemczech sklada sie nawet wspolnie
        oswiadczenie do skarbowki o istnieniu tzw. wspolnoty dojazdu (troche niezgrabne
        tlumaczenie) i oboje korzystacie na podatkach. Ech...
        • prado5 Zrob tak :). 27.01.07, 13:34
          Przez tydzien jezdz do pracy komunikacja miejska.
          A pozniej bez zapowiedzi przyjedz sam. Facet powinien
          czuc sie dotychczas zobowiazany. Jezeli jest oburzony
          to tym gorzej dla niego. Wywal ten martwy ciezar.
          • Gość: simon Re: Zrob tak :). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.07, 13:57
            Koles jest jakis dziwny, dla mnie to oczywiste ze powinnien sie dokladac do
            paliwa itp. Ja np jezdze z kolezanka jej samochodem sluzbowym - nie dokaldam
            sie do paliwa bo auto jest sluzbowe i wszystkie koszty zwiazane z jego
            uzytkowanie ponosi pracodawca ale gdyby auto bylo prywatne to logiczne ze raz
            jedzie ona raz jade ja.
            Jesli ktos tego nie rozumie to jest mega prostakiem - ja osobiscie jestem lekko
            wyczulony na takich typkow pseudocwaniakow.
            • Gość: oggi Re: Zrob tak :). IP: 62.29.133.* 27.01.07, 14:22
              Oczywiście że tylko go zabierasz po drodze ALE......
              1.TY musiałeś kupić te auto
              2.TY musisz je opłacać (ubezpieczenie,przeglądy)
              3.TY się martwisz jak się zepsuje
              4............

              mogę tak długo wymieniać i w sumie jakbym miał takiego "życzliwego" kolegę jak
              TY to też bym sobie auta nie kupował:)

              Trochę zgryźliwie to napisałem ale celowo.Więc bez obrazy:))

              P/S a tak ogólnie to ile wydawałby na komunikację-niech chociaż tyle płaci a
              zawsze4 ma lepszy komfort.
              • anula36 Re: Zrob tak :). 27.01.07, 14:49
                skoro az tak ci ciazy zgarnianie goscia po drodze, to przestan to robic. Albo postaw jasno sprawe, ze go podwozisz za tyle i tyle, miesiecznie, top mozna zwalic na koszty przeglodow i napraw.
                Troche pozno sie obudziles z tym kasowaniem oplat, takie sprawy trzeba zalatwiac na poczatku, z drugiej strony trudno sie ggosciowi dziwic, ze sie nei pali do placenia, to troche tak jakby mu sluzbowy samochod zabrali i kazali dojezdzac wlasnym.
                • Gość: aa Re: Zrob tak :). IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.01.07, 15:48
                  Ludzie są różni. Też odwożę koleżankę z pracy. Jeszcze niejednokrotnie chce,
                  żeby na nią czekać. O kosztach nie ma mowy, bo to blisko. Jednak kiedy nie mam
                  samochodu po nią czasami przyjeżdża mąż. Nigdy mi nie zaproponuje, że mnie
                  podwiezie. Niby drobiazgi, ale przykre.
                  • annajustyna Normalnie szok:((((((. 27.01.07, 16:24
                    Nigdy na nia nie czekaj (chyba ze 5 minut)! Zawsze znajdz jakas wymowke!!!
      • Gość: wojtuś Re: Wspólne jeżdżenie do pracy - koszty na spółę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 18:14
        to pogońcie tych pseudopasażerów, niech płacą albo wypad. Niech se mpk jezdzi
        • Gość: chomik to oczywiste IP: *.lodz.mm.pl 27.01.07, 18:37
          niech płaci-tak jak pisali przedmówcy..
          ja tak robie
          daj znać jak załatwiłeś sprawę...
      • iberia.pl Re: Wspólne jeżdżenie do pracy - koszty na spółę? 27.01.07, 19:16
        boppob napisał:

        > Codziennie przez pół miasta (Łódź) podwożę do pracy gościa, z którym pracuję.
        > Zabieram go po drodze, z trasy nie zbaczam.
        > Ostatnio, po blisko trzech latach, zaproponowałem mu, żeby się może trochę
        > dorzucał do kosztów. Ten się oburzył, że jak to skoro drogi nie nadrabiam to
        > dlaczego chcę żeby mi płacił.

        nie rozumiem, to ze nie zbaczasz z drogi nie znaczy, ze masz auto na wode.
        Poza tym chyba kolega tez by czyms dojezdzal:autobus, tramwaj no chyba, ze na
        piechote.
        Zwykla kultura osobista nakazywala aby sie Ciebie zapytal czy moze powinien sie
        do kosztow jakos dorzucic....

        > No niby fakt, ale jakby nie było ileś tam więcej auto spali w sumie, poza tym
        > przez te pół trasy użytkujemy je razem.

        chocby, przyzwoitosc nakazuje sie zapytac-jak wyzej.

        Dziwie sie, ze tyle czasu byles cieprliwy, a na drugi raz ustal takie kwestie
        od razu.
      • Gość: asia Re: Wspólne jeżdżenie do pracy - koszty na spółę? IP: 62.233.224.* 27.01.07, 20:31
        Moja kumpela regularnie co poniedziałek zabiera mnie swoim samochodem z pracy i
        odwozi do domu bo koło siebie mieszkamy. Tylko raz w tygodniu bo tylko raz w
        tygodniu kończymy razem pracę o tej samej porze. Co prawda nigdy nie
        zaproponowałam jej pieniędzy ale jak tylko nadarza się okazja, idziemy na kawę
        czy piwo to zawsze ja stawiam a ona mi nie proponuje zwrotu pieniędzy. Taka
        umowa, która nigdy nie została wypowiedziana.

        Oczywiście gdybym jeżdziła z nią codziennie to na pewno bym się dorzucała do
        paliwa conajmniej pół na pół ale ponieważ nie jest to tak często to nie bede
        jej płacić tych 4 zł tygodniowo:)
        • agulha Re: Wspólne jeżdżenie do pracy - koszty na spółę? 28.01.07, 04:30
          Użyłaś ważnego słowa: "kumpela". Jeżeli dobrze zrozumiałam, to znaczy, że
          jesteście koleżankami nie tylko w pracy, ale i w życiu prywatnym. To zmienia
          postać rzeczy. Autor wątku wozi jakiegoś typa, z którym łączy go tylko to, że
          razem pracują. Uważam, że tamten powinien się dorzucać. Jeździ regularnie (co
          innego okazjonalnie jeden raz z kimś się zabrać), oszczędza pieniądze na
          komunikację, czas, ma wygodniej, nie przeziębi się tak łatwo, a przy tym nie na
          jego głowie są koszty i kłopoty związane z autem (naprawy, ubezpieczenia itp).
          To, że jest po drodze, to nie argument. Fakt podwożenia typa może zawsze
          zmniejszać wolność podwożącego. Może wolałby na typa nie czekać, albo wstąpić
          gdzieś po drodze, albo posłuchać głośniej muzyki w samochodzie.
      • agulha Re: Wspólne jeżdżenie do pracy - koszty na spółę? 28.01.07, 10:55
        Trochę off-topic, ale uważam, że mocne ;-)). Kuzyn wracał szosą w kierunku
        swojego miasta, przy drodze stali ludzie, wracali z grzybów. Zlitował się,
        zabrał. Było to zresztą dość niewygodne dla niego i żony, samochód dwudrzwiowy,
        pakunki żona musiała pod nogami trzymać. Ludzie upewnili się, że on jedzie do
        miasta B., tak jak oni. Zwierzyli się, że na grzyby też przyjechali "okazją".
        Kuzyn dojechał do miejsca, gdzie droga na jego osiedle odchodzi od głównej
        drogi, i ich wysadza. A oni z pretensją - ale my mieszkamy na innymi osiedlu [na
        drugim końcu miasta]! (zaznaczę, że byli już w mieście). Niech pan nas tam
        zawiezie! Kuzyn nie widział powodu, żeby opóźniać swoje dotarcie do domu,
        zasugerował im np. autobus. Na co oni zareagowali pretensją wielką - "to po co
        nas Pan zabierał, kto inny na pewno by nas dowiózł pod sam dom". "Oczywiście" o
        żadnych pieniądzach nie było mowy.
        • 0tdr0 Re: Wspólne jeżdżenie do pracy - koszty na spółę? 28.01.07, 11:06
          Mogl im zaproponowac odwiezienie spowrotem do lasu ;)

      • Gość: a Re: Wspólne jeżdżenie do pracy - koszty na spółę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.07, 11:18
        miałam ten sam problem. Kiedyś pracowałam na trzy zmiany, tez na noc tzn
        kończyliśmy pracę o 3 lub 4 w nocy, o tej godzinie trudno było o autobus.
        Pracownicy powiedzieli mi że skoro ja mam auto to muszę ich odwieść bo oni na
        autobus musieliby czekać czasami godzinę czasmi pół godziny. Jakież było ich
        oburzenie jak zadeklarowałam że ofszem odwiozę ich ale za opłatą, bo niestety
        nie mieszkali po drodze, i czasami musiałabym robić dwa kursy, nie mówiąc o
        straconym moim prywatnym czasie(często ponad godzina). Potem byłam taką czarną
        owcą, bo jak mogłam tak powiedzieć ale nikomu nie przyszło do głowy że auto nie
        jeździ na wodę. Tylko naprawdę może dwie osoby przyznały mi rację i zgodziły
        się dawać mi pieniądze. Taka jest niestety mentalność wielu ludzi i brak
        poczucia że ktoś im robi przysługę.
        • Gość: doris Re: Wspólne jeżdżenie do pracy - koszty na spółę? IP: *.c9.msk.pl 28.01.07, 13:23
          byłam w podobnej sytuacji. Codzień zbaczając odrobinę z drogi, brnęłam w
          kierunku miejsca, gdzie oczekiwały na mnie dwie koleżanki. Średnio co drugi
          dzień, któaś z nich spóźniała się jakieś 5 minut, co doprowadzało mnie do
          wścieklizny! I tak przez jakieś dwa lata.... Na początku jakoś mi to nie
          pzreszkadzało, bo to nowa praca była, one tam już pracowały wcześniej i było to
          neijako zacieśnianie więzi, zapoznawanie się :-) Z biegiem czasu zaczęłąm się z
          tym czuć źle i komentowałam spóźnienia i etc.
          Nie powodowało to znaczącego polepszenia sytuacji... Nie wytrzymałam pewnego
          dnia i wygarnęłam co mi na wątrobie leży, i poszłam po całości, uświadamiając
          również i to, że wożąc codzień dwie osoby, częściej muszę sprzątać wnętrze
          samochodu! Po kilku dniach dostałam w gotówce 100 zł.
          Po ok. miesiącu, jedna z nich zakupiła samochód :-) druga wyjechała do UK, a ja
          obecnie pracuję w innej firmie :-) Chodzę na piechotkę hihiihiii
          Gdybym miała znaleźć się po raz drugi w takiej sytuacji, bogatsza w
          doświadczenia z przeszłości, na początku określiłabym "warunki". Poprzednio,
          otwarcie mówiąc, dałam sobie wejść na głowę.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka