Gość: w Grecji moze tak IP: 82.198.144.* 31.01.07, 14:26 w UK czy Irlandii rodzice pracuja 14 godzin dziennie 7 dni w tygoniu, wiec nie bardzo maja czas na zajmowanie sie dziecmi Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Rona Jak się uczą dzieci emigrantów w POLSCE IP: *.chello.pl 12.02.07, 09:51 Proponuje artykul o sytuacji dzieci emigrantow w Polsce. Polski system nie przewiduje takiej okolicznosci, jesli pierwszym jezykiem nie jest polski to znaczy, ze dziecko jest 'glupie'. W dalszej kolejnosci odbywa sie rozdeptywanie jakichkolwiek zainteresowan czy zdolnosci takiego dziecka w przekonaniu, ze polskie dzieci sa z zalozenia lepsze i nauczyciel nie ma pieniedzy zeby uczyc takie dziecko. Nie ma takze miejsca w opisie dokumentow dziecka do egzaminow np kompetencyjnych na jakakolwiek wzmianke, ze polski jest drugim jezykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Jak się uczą dzieci emigrantów IP: *.zqwdrqsz.com 12.02.07, 11:46 Nie wszyscy, ja pracuje 37h w tygodniu. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: svea Szwecja IP: 213.134.115.* 12.02.07, 13:41 Przyklad ze Szwecji jest albo niesprawdzony (czy aby na pewno chodzilo o Szwecje?), albo tez zainteresowani rodzice nie wiedza, ze ich dziecko ma PRAWO (zawarte zreszta w Konwencji Praw Dziecka, ktorej Szwecja uwaznie przestrzega) do nauki jezyka ojczystego w szkole i nie musi to byc szkola polska. W kazdej szwedzkiej szkole mozna sie o to prawo upomniec i szkola ma wowczas OBOWIAZEK zorganizowac dziecku nauke jezyka, w tym przypadku polskiego. I wcale nie trzeba miec emerytowanej nauczycielki z dostepem do internetu w Polsce za babcie. Modersmålsundervisning - o to nalezy zapytac w szkole, do ktorej dziecko uczeszcza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leo Re: Jak się uczą dzieci emigrantów IP: *.brhm.adsl.virgin.net 12.02.07, 14:15 Gość portalu: w Grecji moze tak napisał(a): > w UK czy Irlandii rodzice pracuja 14 godzin dziennie 7 dni w tygoniu, wiec > nie bardzo maja czas na zajmowanie sie dziecmi mylisz się. Moja żona nie pracuje tylko dlatego, by pomóc trójce naszych dzieci w nauce. W efekcie należą do najlepszych w szkole z przedmiotów ścisłych i robią szybkie postępy w nauce języka. Poza tym uczą się w domu wybranego materiału polskiej szkoły. Nie wiem, na jakiej podstawie uogólniasz być może znane Ci jakieś chore przypadki. A może pomyliłeś z Polską. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tadek z Dublina Moje dzieci sa w Polsce z dziadkami. IP: *.london.bdp.co.uk 12.02.07, 14:31 Moje dzieci sa w Polsce z dziadkami. Ja z zona jetesmy w Dublinie. Dzieci sa szczesliwe i ucza sie jak inne dzieci. Nie widze roznic z powodu naszej emigracji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pim Jak się uczą dzieci emigrantów IP: *.opera-mini.net 12.02.07, 15:10 Nie wszyscy w UK pracuja po 14 godzin dziennie to czcze gadanie - standard to 37,5 / 45 h tygodniowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc z Anglii Re: Jak się uczą dzieci emigrantów IP: *.force9.co.uk 12.02.07, 18:34 Ja tez 37,5 h znajomy z biura Polak pracuje 37,5 h a jego zona nie pracuje i opiekuje sie dzieckiem w domu. ( jest obecnie w ciazy z drugim ) Tu naprawde mopzna normlanie zyc. W Polsca ciezko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: deis ja mysle ze obowiazkiem rodzicom jest nauczenie po IP: *.3.15.vie.surfer.at 12.02.07, 19:24 ja mysle ze obowiazkiem rodzicow jest nauczenie jezyka polskiego . Dzieci beda inaczej starsznie nieszczesliwe ale w zyciu doroslym bedzie juz za pozno , po powrocie do Polski beda to poprostu analfabeci i pozbawieni uczuciowego jezyka swoich rodzicow .Moja corka urodzila sie 16 lat temu w Wiedniu i chodzila do austryjackiej szkoly ale teraz od roku jestesmy w Warszawie a ona pieknie mowi i pisze , czyta juz w trzech jezykach niemiecki , polski i angielski . Czuje sie swietnie w kulturze polskiej , mentalnosci ma przyjaciol polsko - austryjackich i zyje w dwoch kulturach kochajac i polske i Weden bo jest to jej miasto urodzenia i dziecinstwa. Radze wszystkim rodzicom nie odcinania dzieci od wlasnych korzeni , od pieknej kultury , muzyki sztuki . To wzbogaca . takie dzieci sa szczesliwsze , kreatywniejsze i wewnetrznie bogatsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zx Re: ja mysle ze obowiazkiem rodzicom jest nauczen IP: *.acn.waw.pl 12.02.07, 20:17 Wiesz, mało który rodzic wraca z takim dzieckiem to naszego Polskiego bajorka, jeśli wie, że tam gdzie jest obecnie, będzie mu lepiej ;-) Lepiej żeby uczyło się dokładnie języka kraju, w którym obecnie się znajduje i nie zawracało sobie głowy j.polskim. CHYBA, że rodzice faktycznie chcą wrócić z tym dzieckiem, ale jeśli nie, to jak wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant z dziećmi Re: ja mysle ze obowiazkiem rodzicom jest nauczen IP: *.cable.ubr07.edin.blueyonder.co.uk 12.02.07, 20:45 Bardzo dziwny artykuł i niestety wydaje mi się , że autor słucha plotek i chyba nie do końca sprawdził dane. Mieszkam aktualnie z żona i dwójką dzieci (15 i 17 lat) w Edynburgu. Dzieci chodzą do High School i są bardzo zadowolone. Nie było najmniejszych problemów z przyjęciem ich do szkoły, wybrały sobie przedmioty, których chcą się uczyć. Mają nauczyciela "opiekuna" do którego mogą zgłosić każdy problem. Radzą sobie z angielskim nieźle, ale dodatkowo szkoła organizuje dla dzieci emigrantów intensywny kurs języka. Wszystko bezpłatnie, tak samo jak bezpłatnie otrzymały zeszyty, długopisy i podręczniki. Nie ma mowy o składkach na komitet rodzicielski czy ubezpieczenie. Nie wiem jak jest w innych krajach ale tu szkoła jest naprawdę dla uczniów. W domu rozmawiamy po polsku, mamy polską telewizję przywiozłem masę książek i nie bardzo rozumiem po co ta histeria....jeżeli ktoś nie chce tracić kontaktu z językiem polskim to nie straci.... Odpowiedz Link Zgłoś
ljn Re: ja mysle ze obowiazkiem rodzicom jest nauczen 12.02.07, 21:22 W zeszlym tygodniu odwiedzilam kolezanke w Anglii. Na poczatku roku szkolnego sciagnela swoja corke (12 lat) do siebie. W Polsce dziewczynka chodzilaby teraz do 6 klasy szkoly podstawowej i przygotowywalaby sie do testu kompetencji. W Anglii trafila do szkoly przejsciowej w ktorej ocenili jej mozliwosci, rowniez jezykowe. Nie wyszlo rewelacyjnie. Chodzi teraz do szkoly w ktorej z racji slabej znajomsci jezyka angielskiego nie uczestniczy w wielu zajeciach. Nie ma opiekuna. Szkola nie proponuje bezplatnych zajec w nauce jezyka angielskiego. Dziewczynka wg mnie cofa sie. Kolezanka czyli mama dziewczynki, nic nie robi w tej sprawie. Nie pracuje wprawdzie po calych dniach ale i tak nie poswieca dziecku wystarczajaco duzo czasu. Dziewczynka chce wracac do kraju, ale o tym nie moze byc mowy, bo kolezanka twierdzi, ze traci z nia kontakt. W Polsce dzieckiem zajmowala sie siostra oraz babcia. Wiem, ze szkoly angielskie stwarzaja wiele mozliwosci, tylko trzeba wiedziec, gdzie, co i jak. Moja kolezanka nigdy nie byla ambitna i ten brak ambicji i wiary we wlasne mozliwosci przelewa na dziecko. To duzy problem. Mama w Anglii pracuje fizycznie, w Polsce jej sytuacja wygladala nieco inaczej. Na jakim etapie nauki warto sprowadzac dziecko na obczyzne, zeby na tym skorzystalo? Bo niewatpliwie skorzysta, jezeli rodzic dba o jego wyksztalcenie i rozwoj niezaleznie od miejsca zamieszkania w ktorym aktualnie sie znajduje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rona Re: ja mysle ze obowiazkiem rodzicom jest nauczen IP: *.chello.pl 13.02.07, 09:50 W UK tak jak wszedzie trzeba wybierac szkoly, niestety miejsce zamieszkani jest decydujace jesli chodzi o szkole. Moze ktos z rodakow moglby im pomoc. Dziewczynka musi zmienic szkole, ma prawo do dodatkowego programu, matka powinna zwrocic sie z wygadanym krajanem do LEA i wynegocjowac pomoc dla corki. Matka ma do tego prawo poniewaz sa tego typu programy specjalnie dla emigrantow w ramach integracji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jola Re: ja mysle ze obowiazkiem rodzicom jest nauczen IP: 213.17.223.* 05.04.07, 17:18 mam zamiar wyjechac z Polski razem z dziecmi 13 i 14 lat angielski znaja w stopniu podstawowym czy znajde dla nich szkole i czy dadza sobie rade bede wdzieczna za odpowiedz jolapilanka@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: ja mysle ze obowiazkiem rodzicom jest nauczen IP: *.chello.pl 13.02.07, 10:26 Myślę, że jesteś śmieciem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rona Re: ja mysle ze obowiazkiem rodzicom jest nauczen IP: *.chello.pl 13.02.07, 09:37 Brzmi to bardzo pieknie, tylko jak dla mnie troche z euforia emigranta. Powiedz tylko czy corka pisala polskie kompetencje? Czy daje sobie rade w panstwowej polskiej szkole z poziomem elokwencji? Czy moze funkcjonowac na rownie wysokim poziomie intelektualnym jak w panstwie urodzenia. Nie czepiam sie ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze rzeczywistosc jest troche inna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) w zyciu nie polse dzeicka do poslkiej szkoly IP: *.pools.arcor-ip.net 12.02.07, 21:25 moje dzeicko bedzie chodzilo do niemeickiej i ten jezyk bedzie jego jezykiem, polski jako drugi jezyk, moze si euczyc na kursach lub w szkolo popoludniowej, ale NIGDY w szkole polskiej calodziennej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bourne19 Re: Jak się uczą dzieci emigrantów IP: *.server.ntli.net 12.02.07, 23:22 14 godzin dziennie heh chyba piszesz o sobie. Ja w swoim banku mam 40 godzinny tydzien pracy z tym , ze 5 godzin to lunch. Zostajhe po godzinach do czego nikt mnie nie zmusza zeby uczyc sie nowych rzeczy i w ten sposob szybciej rowijac swoja kariere zawodowo. Przykro mi ,z musisz tak duzo pracowac moze zas pomyslec nad zmieniem zawodu na bardziej dochodowy dzieki czemu moglbys wiecej czasu poswiecic sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Los Angeles Re: Jak się uczą dzieci emigrantów IP: *.socal.res.rr.com 13.02.07, 02:26 ogolnie na zachodzie pracuje sie wiecej niz osiem godzin, dotyczy to tak prawnikow jak lekarzy, inzynierow czy ludzi biznesu, 14 i wiecej na dobe np w USA pracuja ludzie z bardzo niskim wyksztalceniem i umiejetnosciami wiec musz wiecek pracowac aby tzw to make ends meet, natomiast szczegolnie prawnicy czy wysokiej klasys specjalisci ksiegowi, kontrolerzy czesto pracuja 12 godzin dziennie. W Europie pracuja ludzie mniej ale tez i ich dochody sa nizsze niz w USA, mysle jednak ze w USA ludzie powinni mniej pracowac. Odpowiedz Link Zgłoś
mw1969 Parafie, jezuici... Boże, uchowaj!!! 13.02.07, 08:55 Jeżeli dziecko emigrantów ma tylko taką alternatywe, to ja sie nie dziwię, że co poniektórzy ani myślą wysyłać swoje potomstwo do takich "szkółek niedzielnych"... Bo CZEGO mogą nauczyć KLECHY!? Klepania paciorków? Z polskiej literatury tylko mickiewiczowskie albo sienkiewiczowskie bogoojczyźniane i grafomańskie wypociny?! A nade wszystko dochodzi ryzyko, że w takiej zafajdanej kato-szkółce dziecko trafi na jakiegoś zayebanego pedofila w sutannie czy habicie. Fuj!!! Odpowiedz Link Zgłoś