Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie

      • Gość: tse Re: Płace w Warszawie - nie dla każdego wysokie IP: *.aster.pl 24.02.07, 09:58
        Lekarz posiadajacy 2 specjalizacje, z kilkunastoletnią praktyką, pracujacy na
        odziale w warszawskim szpitalu AM zarabia niespełna 1600 zł netto. Jego kolega
        troszke gorzej wykształcony i doswiadczony, ściągnięty do powiatowego szpitala
        na północy Polski(z powodu braku lekarzy, którzy zadecydowali o wyjeżdzie z
        kraju)zarabia 2100 zł netto + mieszkanie słuzbowe.
        Jedna i druga kwota żałośnie niska, ale warszawska stawka upokarzająca...



      • Gość: b.projektant do Ziomala IP: *.speed.planet.nl 24.02.07, 10:26
        Czego Twoja siostra Ci nie powiedziala, to jest to, ze sposob wynagradzania w
        biurach projektowych odbywa sie na zasadzie premiowania. W zaleznosci od
        wykonania "sprzedazy" naliczana jest premia. Jesli biuro projektowe "dobrze
        przedzie", to premei sa bardzo ale to bardzo wysokie. Nawet przy zasadniczej
        pensji 1000 zlotych, przecietne wynagrodzenie moze byc pieciocyfrowe.
      • Gość: n......... Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.sen.warszawa.supermedia.pl 24.02.07, 11:26
        Nauczyciel zaczynający prace w szkole zarabia ok 940 zł z dodatkiem
        motywacyjnym.Jak za takie pieniadze może utrzymać się w Warszawie??
      • camel_3d to zalezy do firmy... 24.02.07, 12:37
        przeciez tez nie wszystkie firmy moga duzo placic. Niektore dopiero
        rozpoczynaja i nie moga sobie pozwolic na wysokie place.
        Pracuej w Berlinie, zarabiam powyzej sredniej, ale tez pracuje w duzej firmie.
        Kiedy pracowalem w mniejszej, w ktorej ludzie o wyzszych ode mnie
        kwalifikacjach zarabiali mniej niz ja teraz. Wiec to nie kwestja geografii a
        firmy.
        No i to zelezy tez od tego ile osob na dane stanowisko sie ubiega. Im wiecej
        bezrobotnych ksiegowych na rynku tym mniejsze ich place. Im wieksz popyt na
        nie, tym wiecej im firmy oferuja. Dlatego teraz budowlaniec zarabia wiecje
        niz...ekonomista, ksiegowy..itp.
      • Gość: Koval Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.07, 13:00
        Jestem projektantem z uprawnieniami, gdyby mi ktoś zaproponował 1000 zł netto to
        bym go wyśmiał buahahahaha... albo z Twojej siostry taki projektant a
        doświadczenie wieloletnie to mit. Żaden szanujący się pracodawca nie proponuje
        projektantowi takich pieniędzy szczególnie tyle - 1000 zł netto na tydzień +
        kwartalna premia to może być na początek, potem tylko więcej. A jak nie chcą
        tyle dać to papa - projekcik robie w dwa dni - cena za taki to 1500 zł, po co
        komuś oddawać pieniądze, na które ciężko się pracuje - niech założy działalność
        kupi komputer, drukareczkę, ploter, na początek to jakieś 20000zł ale pracuje na
        siebie, jak ma wieloletnie doświadczenie, to zna inwestorów - a o zlecenie teraz
        nie trzeba zabiegać. Pozdrowionka
      • kralik111 Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie 24.02.07, 13:55
        ziomal121 napisał:

        > Panuje pogląd, że w Warszawie dużo się zarabia - nie zawsze jest to prawdą.
        > Ostatnio moja siostra była na rozmowie w sprawie pracy. Praca w biurze
        > projektowym jako projektant. To nie miała być jej pierwsza praca ma już
        > kilkuletnie doświadczenie jako projektant. I jaką pensję jej zaproponowali ?
        > 1000 zł netto !!!! (słownie tysiąc złotych !!!) w Warszawie !!!! ponoć
        > później może trochę więcej.... Oczywiście zrezygnowała z tej propozycji.
        > Niestety jak pokazuje praktyka ludzie w Warszawie też pracują za 1000 zł.
        > Może ktoś ma jakieś informacje o zarobkach w Warszawie ?

        No jasne, przeciez podatnicy zaplaca siostrze bezrobocie, a zdajesz sobie
        sprawe z tego ile zarabiaja ci ktorzy oplacaja takich jak twoja siostra ???
      • e-hire Dużo zależy od specjalności 24.02.07, 14:04

        --
        purcon.pl/
      • Gość: klos Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 14:10
        A ja w Krakowie zarabiam 5000 PLN/netto jako tłumacz, mieszkam w centrum i
        życzę wszystkim Warszawiakom takiego stylu życia i takiego miasta.

        pozdrawiam!!!!
        • Gość: dante Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.chello.pl 24.02.07, 15:38
          Całe forum się przechwala zarobkami i pluje na stolicę.Nie przyjeżdżajcie do
          niej proszę jak wam się nie podoba.Wtedy zarobki podskoczą dla rodowitych
          Warszawiaków a nie całego zaciągu z województw ościennych, którzy na dzień dobry
          mówią połowę tego co inni.Wystarczy rano wyjść na centralny albo na
          zachodni,kolejne pociągi z szukającymi szczęścia w stolicy.Skoro jest tak dobrze
          we Wrocławiu,Gdańsku i Poznaniu to zacznijcie jeździć do tych miast,Warszawa
          sobie bez was poradzi.Ilość postów szkalujących Warszawę świadczy jednak o
          jakimś ukrytym kompleksie.Niby brzydka,niby beznadziejni ludzie,wiocha,małe
          zarobki,drożyzna w sklepach ale jednak coś was uwiera, że musicie ten żal z
          siebie wylać.Zostało skrytykowane już metro,centra handlowe,bloki,ulice a w
          szczególności ludzie.Urodziłem się w Warszawie,moi rodzice i dziadkowie też i
          takiego wzrostu chamstwa, które napłynęło na fali przemian społecznych po 89r
          nie było nawet po wojnie.Ludzie z nizin, którzy przyjechali do tego miasta
          zmienili jego obraz na dobre i szybko się on nie zmieni.Więc uprasza się ludzi
          złej woli o nie przyjeżdżanie do Warszawy, omijania jej szerokim łukiem a
          sytuacja starej, dobrej Warszawy zacznie się stabilizować.
          • Gość: WArszawianka Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: 80.51.246.* 26.02.07, 12:05
            Brawo, jestem warszawianka od 5 pokolen i mam dosc prowincji, ktora tu na
            potege zjezdza , zabiera miejsc apracy i jeszcze psioczy.
            Chamy WON na wioske!!!!!!!!!!!!1
        • Gość: x czlowieku co ty gadasz? krakow staje sie pubem IP: *.crowley.pl 24.02.07, 21:23
          Czkowieku styl zycia?, miasto?
          czlowieku podaj mi jedna premiere w teatrze, filcharmoni, operze ktora
          zaistanialaby chocby tylko w Polsce.

          Krakow od wejsci do UE staje sie po prostu pubem i to zarowno dla warszawy jak
          i dla UK....a szkoda
      • Gość: lapkaNaMuchy Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: 89.241.42.* 24.02.07, 16:08
        Czy to ile znasz jezykow faktycznie ma jakies przelozenie na place? Ja akurat
        znam 5, w tym dwoma,angielskim i niemieckim, posluguje sie prawie jak polskim.
        Znam jeszcze francuski, do tego troche hiszpanski i ucze sie 1.5 roku chinskiego.

        Czy pracodawca zaproponuje mi w Stolycy wiecej tylko dlatego,ze mam w CV 5
        jezykow, skoro jestem inzynierem i tylko to go interesuje? Tak naprawde,to
        dotychczas mialem klopot ze znalezieniem pracy w Polsce(dlatego teraz pracuje w
        Londynie)chyba wlasnie przez ta ilosc jezykow...
        • Gość: ffan Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.hsd1.il.comcast.net 25.02.07, 04:20
          jak mowisz i myslisz w angielskim i niemieckim tak jak po polsku to co ty tam
          jeszcze robisz?
      • Gość: peppe Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 17:12
        Ziomall21, a co Ty i Twoja siostra myśleliście? Że w Warszawie każda firma
        płaci lepiej niż poza Warszawką? Że nie ma firm które szukają frajerów? Tak
        bywa wszędzie. Mnóstwo ludzi pracuje za grosze, niestety. Jak się ma zawód i
        wykształcenie, trzeba się sznować i nie psuć rynku.

        Dla mnie szokiem było, jak nie dostałam pracy w dużej kancelarii prawniczej
        jako tłumaczka (z doświadczeniem), byłam jedną z dwóch kandydatek po długiej
        rekrutacji i podano mi wytłumaczenie, że moje oczekiwania finansowe były zbyt
        wygórowane (powiedziałam minimum 5 000 brutto).

        • Gość: Warszawianka Prawnika zarobki w wielkich kancelariach IP: 80.51.246.* 26.02.07, 12:10
          Heja, u mnie to samo, jestem prawnikiem i tlumaczem z wyksztalcenia. 3 lata
          praktyki jako prawnik, 5 tlumacza i w renomowanych kancelariach z pierwszej
          10tki jak podawalam 5 netto to partnerzy dostawali zadyszki, a przechodzialm
          wszystkie etapy rekrutacji np. kazusy z prawa cywilnego po angielsku -i mimo,
          iz bylam najlepsza to i tak 5net robilo swoje potem zeszlam do 4 netto, ale to
          nic nie dalo.
          wiocha pracuje za 2net a ich angielski wola o pomste do nieba!!!!!!!!!!!!!11
      • Gość: ona Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 17:44
        Od ośmiu lat pracuję w PR S.A. co jakiś czas awansuję.
        Niestety moje zarobki stoją w miejscu.
        W tej chwili dostaję 1000 zł z niewielkim haczykiem na rękę.
        A podobno w radiu tak super się zarabia.
      • Gość: ragazzo Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 18:13
        Witam!!! Ja mieszkam w Starachowicach (miasto ok. 60 tys. mieszkanców),
        skończyłem 6 lat temu UŁ i po powrocie w rodzinne strony rozpocząłem
        prowadzenie własnej działalności od przysłowiowego "zera". W tej chwli moja
        firma jest warta ok. 600.000 zł i przynosi mi miesięcznie 40-45 tys. zł czystego
        zysku. Za nic w świecie nie wyprowadziłbym się do tego smierdzącego miasta jakim
        jest Warszawa, gdzie ulubionym sportem mieszkańców jest wyścig szczurów. W
        Starachowicach jest kilka dużych firm (np. MAN) i tam pracownicy "umysłowi"
        zarabiają 3-7 tys. netto - więc ta cała Warszawa niech się schowa. Pozdrawiam.
        • Gość: Emiram Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.aster.pl 24.02.07, 19:41
          Szczerze mówiąc to niestety widać, że nie jesteś z Warszawy. Warszawianka
          • Gość: 30-latek do warszawianki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 12:23
            Szczerze mówiąc, warszawianko, wyjedź czasem poza swoje miasto. Nabierzesz
            ogłady, moje dziecko...
            • Gość: Emiram Re: do warszawianki IP: *.aster.pl 25.02.07, 17:00
              Dość często jestem poza Waszawą. To była odpowiedz na "uprzejmy| wpis osoby ze
              Starachowić... Przynajmniej ja nikogo nie obrażam.
              • Gość: Emiram Re: do warszawianki IP: *.aster.pl 25.02.07, 17:01
                I dzieckiem już dawno przestałam być...
        • Gość: barnet Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.chello.pl 24.02.07, 21:25
          Ragazzo, a w jakiej branży działasz? Musze przyznać, że jak rzeczywiście
          zaczynałeś od zera, to niezłe masz wyniki.
        • Gość: finansista Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.acn.waw.pl 25.02.07, 19:35
          Bardzo dziwna to musi być branża, w której firma jest warta niewiele więcej niż
          zysk za 1 rok. Chyba musi działac na łapówkach (albo w dystrybucji narkotyków)
          bo ryzyko wpadki jest duże i te firmy nie działają dłużej niż rok.
      • Gość: mika24 Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.aster.pl 24.02.07, 19:04
        Jestem w Warszawie od 3 lat. Zaczynałam od umowy zlecenia 1.000 PLN netto. W
        chwili obecnej mam ponad 3 razy tyle (dodam, że wiele się nauczyłam) i myśle że
        nie miałabym problemu ze znalezieniem pracy.
        Dużo zależy od Firmy do jakieś się trafi i czy daje szansę rozwoju młodym
        osobom.

        Pozdrawiam
        • Gość: Radamantys Omińcie mnie niczym koń w galopie... IP: *.chello.pl 24.02.07, 19:39
          Witam wszystkich forumowiczów! Zarówno tych, którzy zarabiają 12 000 netto, jak i tych, których zarobki wynoszą 1200 brutto. Przeczytałem ponad 200 postów, ale muszę przyznać, że było warto. Nie jestem ekonomistą, prawnikiem, projektantem, ani właścicielem dobrze prosperującej firmy. Tu prawdopodobnie powinienem zacząć lament, że niczego w życiu nie osiągnąłem. Nie zrobię jednak tego, bo moje odczucia są zupełnie inne. Ukończyłem polonistykę na UJ i muszę przyznać, że te 5 lat z pewnością nie należaly do najłatwiejszych. Przeczytałem setki książek i wysłuchałem wielu mądrych ludzi. Zawsze starałem się patrzeć na człowieka przez pryzmat jego człowieczeństwa, a nie grubości portfela. Pracuje w Szkole Podstawowej w małej miejscowości. Zarabiam poniżej średniej krajowej, ale satysfakcja, jaką czerpie z pracy z dziećmi, wynagradza mi to w jakiś sposób. Moja żona też jest nauczycielką i pracujemy w tej samej szkole. Mamy dwójkę kochanych dzieci i nigdzie nam się nie spieszy. Żyjemy przede wszystkim dla siebie,a nie dla pienędzy.
          Pozdrawiam!
          • drexler82 Re: Omińcie mnie niczym koń w galopie... 24.02.07, 19:46
            Czyli malo wymagacie od zycia bo innego wytlumaczenia nie ma. Uwierz mi w jedno.
            Gdybyscie mieszkali w Warszawie, Krakowie, Katowicach czy Poznaniu to zycie
            ponizej sredniej krajowej jest zyciem w biedzie i tak naprawde po oplaceniu
            rachunkow, zakupie potrzebych rzeczy w danym miesiacu nie zostane wam nawet na
            wyjscie do dobrego teatru czy kina.

            Mit ze lepsze zycie rodzinne od zadowolenia finansowego powinno sie raz, na
            zawsze usunac z rozmyslan ludzi poniewaz ja sobie nie wyobrazalbym spokojnego
            zycia z narzeczona gdyby nie byly oplacone co miesieczne rachunki. Zawsze
            czlowiek jest poddenerwowany co to bedzie. A jak wszystko jest uregulowane to
            czlowiekowi chce sie zyc! :)
            • led47 Re: Omińcie mnie niczym koń w galopie... 24.02.07, 21:07
              A nie przyszlo Ci do głowy,że istnieje oprocz filozofii "MIEC" rowniez
              filozofia "BYć"? Cieszę się że jestes zadowolony z życia bo płacisz rachunki.
              Przynajmniej jeden zadowolony.
            • Gość: Matmil Re: Omińcie mnie niczym koń w galopie... IP: *.chello.pl 25.02.07, 15:06
              Chora jest nie praca za 2 tys w malym miescie ale praca w w-wce za 20 tys i trzymanie dziecka w przedszkolu 8-20
          • Gość: smoook Re: Omińcie mnie niczym koń w galopie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 20:23
            No cóż. To chyba rzeczywiście najlepsza strategia. Będąc Polonistą lepiej nie
            dopuszczać do siebie myśli o tym na jakim jest się dnie finansowym, bo łatwo
            można skończyć na oddziale intensywnej terapii...

            A wtedy 1200 zł pensji wystarczy jedynie na pierwszą i...... ostatnią łapówkę w
            życiu...

            pozdrawiam i życzę zatem zdrowia..

            P.S. A swoją drogą to taka polska śmieszna cecha dzielić ludzi na bogatych (=
            dorobkiewiczów i złodzieji) i biednych (=cnotliwych i kochających). Ja na
            przykład mam fajną, dobrze płatną pracę i jestem równie cnotliwy jak
            Polonista.....
            • Gość: x Re: Omińcie mnie niczym koń w galopie... IP: *.crowley.pl 24.02.07, 21:26
              PS.
              ...a skad wiesz ze to tylko "polska" cecha?

              Nie wytrzymasz i musisz trocha na Polske napluc prawda.
              Ulzylo ci i jestes pewnie juz bardziej "europejczykim" niz przed napisaniam
              tego posta...ech.
              • Gość: smoooook Re: Omińcie mnie niczym koń w galopie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 00:27
                Wiem bo parę lat mieszkałem za granicą.

                Ludzie sukcesu (w rozumieniu cywilizacji zachodniej) to ludzie zamożni i...
                uczciwi. Nigdzie (oprócz Polski chyba) ludzie nie rozwiązują swojego dylematu
                poznawczego, twierdząc, że bieda i ubóstwo sa oznaką uczciwości i prawości....
                • Gość: rah-v Re: Omińcie mnie niczym koń w galopie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 01:59
                  No właśnie. Bo cywilizacja zachodnia w dużej mierze zbudowana jest na
                  protestanckim etosie pracy (niestety nie ja to wymysliłem, tylko Max Weber).
                  A u nas "etos pracy" to oksymoron.
      • Gość: chory5 Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.aster.pl 24.02.07, 20:18
        Moim zdaniem z w Warszawie jest jak w kazdym innym miesci. Sa firmy w ktorych
        sie zarabia bardzo dobrze i takie w ktorych placi sie słabo. Oczywistym jest,
        ze potencjalnie jest tu najwięcej firm wiekszego i duzego rozmiaru, stad
        mozliwości finansowe. Mieszkam w tym miescie od 5 lat. Wczesniej mieszkałem w
        Poznaniu. Pracowałem w Poznaniu w tej samej branży w ktorej pracuje w
        Warszawie. Zarabiam oczywiscie lepiej. Chce tylko jedno powiedziec. Nie
        zarabiamlepiej, bo jestem w Warszawie, tylko dlatego, ze bardzo cieżko pracuje
        i przez lata nabyłem sporo doświadcznia. Wkurzaja mnie ludzie, ktorzy
        krytykuja "warszawkę". Mysle, ze 90% krytykujących nie ma zielonego pojecia jak
        cięzko trzeba pracowac, by zarabiac te kilka, czy kilkanascie tysięcy. Mam
        znajomym w mniejszych miastach, ktorzy wracają na teleexpress do domu i całe
        zycie narzekają. Ja i moi znajomi w okolicach teleexpresu, bierzemy sie za
        kolejny projekt. Mysle, ze to o czym pisze dotyczy duzych miast w ogole. Nie
        tylko Warszawy. Innymi słowy: jak ktos chce bardzo cięzko pracowac i chce mu
        sie ruszyć tylek, inwestuje w siebie i jest konsekwentny w tym co robi, to
        ułoży sobie dostatnie życie w Warszawie. Ja, po 5 latach nie wyobrażam sobie
        powrotu do mojego rodzinnego miasteczka.
        Jeszcze jedno, do Pana, który poprosił nas piszących na tym forum, bysmy
        ominęli go, jak pędzące konie w galopie.... Chłopie, ciesze sie swoim
        szczesciem :) Zajebiscie, ze sie realizujesz w ten sposób i nie wazne jest dla
        Ciebie ile masz kasy. Mysle jednak, ze piszac to, wyrażasz najgłębsza swoją
        frustrację, ze tej kasy nie masz i miec nie bedziesz, bo pracujesz z zoną w
        szkole. Uwierz mi, ze wiele osob jest szczesliwych, ma normalne rodziny i
        ambitne cele w zyciu, a dodatkowo cieszy sie swoimi podróżami w dalekie kraje,
        luksusowym samochodem z klimatyzację, chodzeniem na imprezy, wypadami na
        weekend itd. Ci ludzie mają do tego prawo, bo cięzko pracują. Nie tweirdze, ze
        masz lekka prace, ale zrozum, ze nie jestes wstanie pojąc, jakie jest zycie z
        pieniędzmi, bo ich nie masz. Uwierz mi, zycie z pieniedzmi potrafi byc naprawde
        wspamiałe.
      • Gość: Lucynka Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.07, 21:25
        Wiecie co? Jak czytam ile co niektórzy zarabiają, to mi się łezki cisną do oczu.
        Ja mieszkam w Tarnowskich Górach na Śląsku, jakby ktoś nie wiedział i zarabiam
        800zł netto, w sklepie spożywczym, gdzie jest taki ruch, że nie mam czasu zjeść
        kanapki. Lubię tę pracę, ale za taką kasę?? Ile zarabia sprzedawczyni w sklepie
        spożywczym nie samoobsługowym w Warszawie i innych miastach?? Napiszcie proszę.
        Może się przeprowadzę.
        • Gość: rah-v Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 02:11
          Chyba nie warto się przeprowadzać za dodatkowe maksimum 400zł i o wiele wyższe
          koszty życia, które zjedzą Ci te cztery stówy.

          Nie jestem do końca pewien zarobków w spożywce, sam pracowałem w księgarniach i
          tam zarabiałem 800 i 1200, słyszałem o ciuchach i samochodach, że tam są bardzo
          podobne widełki.

          Być może coś się poprawiło ostatnio (ja już jestem poza handlem od pół roku), bo
          w Wawie w każdym centrum handlowym, w co drugim sklepie wisi ogłoszenie, że
          szukają sprzedawców. To oznacza, że nie mogą nikogo znaleźć za kasę jaką
          proponują, co oznacza, że albo już podwyższyli płace, albo zrobią to lada
          chwila. Tylko że często jest to praca na umowę zlecenie - więcej kasy do ręki,
          ale żadnych płatnych zwolnień i urlopów.

          Aha, McDonald się reklamuje, że szuka ludzi za "gwarantowane 1400 na rękę". No
          ale oni to bankowo na zlecenie. No i praca jeszcze cięższa niż w spożywczym.
      • Gość: chaan Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 01:16
        ja szukalam pracy w maju zeszlego roku, od razu po maturze, czyli to miala byc
        moja pierwsza praca. celowalam w recepcjonistke, sekretarke itp. bo bez
        doswiadczenia. proponowano mi srednio 1000zl na reke na pelen etat. a
        ostatecznie znalazlam (nie po znajomosci, ani przez zadne koneksje, normalnie z
        gezety) prace w kancelarii adwokackiej jako sekretarka wieczorna, gdzie mam 1700
        zl na reke za pol etatu...
      • Gość: nightcap Urzędnicy... IP: *.aster.pl 25.02.07, 02:55
        Mam dziwne wrażenie, że do grup, które zawyżają średnie płace w Warszawie
        trzeba zaliczyć urzędników. Bo zastanówcie się: w urzędach centralnych na
        średnich szczeblach w Warszawie musi być mnóstwo ludzi, którzy zarabiają po 10
        latach pracy, powiedzmy 2500 złotych na rękę. Tyle, że do tego dochodzą jakieś
        premie, nagrody i dodatki za wysługę lat, darmowe wczasy dla siebie i dzieci,
        kupony do supermarketow na swieta, etc., etc. Często urzędnicy ci mają jeszcze
        trzynastą pensję i jakby tak podliczyć okazałoby się, że średnio netto
        zarabiają miesięcznie około 4000 złotych. M.in. dlatego lepiej porównywać
        zarobki ROCZNE i do tego NETTO (bo sa z kolei grupy, ktore moga sobie odliczyc
        wysokie koszty uzyskania przychodu i kwoty brutto wtedy niewiele mówią)

        Co sądzicie? Wiecie coś o urzędniczych pensjach?
        • Gość: xxx Re: Urzędnicy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 09:20
          Gość portalu: nightcap napisał(a):

          > Mam dziwne wrażenie, że do grup, które zawyżają średnie płace w Warszawie
          > trzeba zaliczyć urzędników.
          > Co sądzicie? Wiecie coś o urzędniczych pensjach?

          Osobiście nie znam żadnego urzędnika z Warszawy, ale kiedyś zaskoczyła mnie
          informacja o niesławnej pani Jaruckiej, która jako urzędniczka średniego
          szczebla w ministerstwie zarabia 8 (osiem) tysięcy na rękę, nie licząc premii.
          • Gość: zxcv Re: Urzędnicy... IP: *.chello.pl 25.02.07, 10:49
            to chyba pomyłka - tyle to nawet dyrektorzy departamentów (netto) na reke nie
            wyciagają. Urzędnik niższego szcebla w ministerstwie dostaje ok 1000-1500 netto
            i ma się cieszyć
            • Gość: nachwile Re: Urzędnicy... IP: *.acn.waw.pl 25.02.07, 13:18
              ja jestem urzędnik i z ministerstwa
              dyrektor ma ze 4000 a ja 1400
              nie pieprzcie o zawyżaniu przez aparat państwowy średniej
              paru panów w prywatnych firmach zgarnia dziesiątki tysięcy i to oni te średnią
              zawyżają, w polsce drugi próg podatkowy czyli 2900 zł miesięcznie przekracza
              oficjalnie ok. 10% osób
              do średniej nie liczą sie emeryci, rencisci

              nie chce sie powtarzać, wiec linka daje, dla tych co nie mają pojęcia o średniej :

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=57681915&a=57948069
        • Gość: Poznaniak Re: Urzędnicy... IP: *.adsl.inetia.pl 26.02.07, 12:52
          Dotrwałem do tego miejsca czytając prawie wszystkie posty. Otóż trwa polemika,
          czy wyjechać do W-wy, aby lepiej zarabiać. Wiele osób pisze, że przyjezdni
          psują rynek pracy, gdyż podejmują pracę za niższą płacę, aniżeli zrobiłby to
          rodowity Warszawiak.
          A zastanowiliście się, że problem ten dotyczy także innych miast? Przecież dla
          mieszkańców wielu miasteczek i wsi również Poznań, Trójmiasto, Wrocław itd. są
          szansą na lepsze życie, wyższe zarobki. Znam osobiście bardzo wielu młodych,
          którzy po studiach w moim mieście ani myślą z niego wyjeżdżać z powrotem do
          swoic "zaścianków" i zrobią wszystko - czytaj: podejmą każdą pracę, nawet za
          nieduże pieniądze - aby w Poznaniu zostać i tutaj poszukać swojej szansy. I my
          też uważamy - tak, jak Wy w W-wie - że ludzie ci psują rynek pracy i powodują,
          że potencjalni pracodawcy proponują takie, a nie inne (niższe) wynagrodzenie.
          Zawsze znajdą się ludzie, dla których każde miasto większe od tego, w którym
          się urodzili i wychowali, będzie wydawało się atrakcyjniejszym!
          Pozdrawiam z Poznania.
          P.S. Sam jestem w średnim wieku i znam wielu bardzo sympatycznych i uczynnych
          Warszawiaków, którzy również nie zywią żadnych animozji do "Pyrlandii".
      • Gość: the men Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: 58.110.111.* 25.02.07, 09:32
        New Switzerland in Eastern Europe - seems Polish chiefs are better remunerated
        than in the West, must be stealing from your employers
      • Gość: w-wiak Duży i znany koncern ok. 2000 brutto IP: *.aster.pl 25.02.07, 09:56
        Duża i znana międzynarodowa firma. 17 lat stażu. Kadra inżynieryjno -
        techniczna - 2175 brutto (ale niektórzy koledzy maja mniej). Ostatnia podwyżka
        4 lata temu. Od tamtej pory tylko wyrównania o 2-3 proc. rocznie w związku z
        inflacją. Prezes mówi że nie ma szans na podwyzki, bo nasze pensje sa
        porównywalne z płacami w innych duzych koncernach miedzynarodowych działających
        w Warszawie.
        • Gość: Dopiero po stud. Re: Duży i znany koncern ok. 2000 brutto IP: *.aster.pl 25.02.07, 12:47
          Nie rozumiem dlaczego nie poszukasz nowej pracy? 17 lat pracy w tym samym
          miejscu? Dzis to się bardzo szybko zmienia, latami w jednym miejscu pracowało
          się w starym systemie politycznym, a dziś pracuje się chyba tylko w Japonii.
          Europejczycy i tez Polacy, a na pewno warszawiacy, stają się coraz bardziej
          mobilni w pracy, i dobrze... Świadomość pracodawcy, że mała płaca może nei
          przyciągac pracowników, wręcz przeciwnie - zacznie ich ubywać - sprawia, że
          zarobki stają się tez odpowiednio wyższe. Pracuję w miedzynarodowym koncernie od
          niespełna roku, zatrudniono mnie zupełnie zieloną i firma sama wykształciła mnie
          na specjalistę. Zarabiam brutto wiecej niż Ty...
          • Gość: w-wiak Re: Duży i znany koncern ok. 2000 brutto IP: *.aster.pl 25.02.07, 20:46
            Własnie szukam nowej pracy. A odnośnie 17 lat w jednym miejscu - no coż, lubię
            swoją pracę, a że jest to dość wąska gałąź to w tym co robię jestem naprawdę
            dobry i daje mi to satysfakcję (sama praca nie wynagrodzenie). Niestety teraz
            myslenie jest następujace - kto za długo pracuje w jednym miejscu jest "be".
            Mam nadzieję że niebawem cos znajdę i tylko szkoda że prościej zatrudnić będzie
            na moje miejsce kogoś nowego za wieksza kasę i wyszkolic go co zajmie ok. 3-4
            lat (jak juz pisałem jest to gałąź dość specyficzna) niz dać podwyzke dla osób
            ktore wiedza w co sie gra. Ale skoro zarząd firmy myśli tak a nie inaczej to
            mam nadzieje że za kilka miesięcy sam bedzie robił naszą robotę.
      • Gość: jacuś Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 10:24
        A ja Wam opowiem bajkę. Słyszałem o gościu, co to w państwowej (wiem, to nie to
        forum) służbie zdrowia uczciwie (wyrzucając za drzwi tych z łapówkami)
        pracował, zostawał po godzinach, przyjeżdżał po nocach za darmo do pilnych
        zabiegów, do czasu kiedy mu pismaki obrobiły tyłek że niby kobiety pogotowiem
        nie zabrał ( baba nie wyraziła zgody na piśmie, "redaktor" o tym wiedział, ale
        temat był medialny, więc wierszówka poszła).Rozgoryczony - zmienił front. Od
        tej pory zero litości, sucha zdawkowa informacja dla pacjentów, brak czasu na
        dyskusje, trzy państwowe etaty naraz i potrafi gość (uczciwie - nie oszukuje
        fiskusa, wszystkie zarobki udokumentowane) zarobić 10 000 brutto (płaci
        minimalny ZUS) ale za ok.450 godz.miesięcznie (zarobki poza Wawką, rejon biedny
        więc prywatnie tyle nie wyciągnie, chyba żeby brał w łapę).Żałuje tylko, że
        stracił 15 lat na życzliwym podejściu do pacjenta.A ja myślę, że tak wygląda
        zreformowany homo sovieticus. A jak to jest w Warszawce?
      • Gość: Romek Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 10:54
        Magazynier - 2000 na ręke, myślę że w skali kraju to całkiem dobrze.
      • Gość: wawak pół roku temu robilismy nabór na podrzędne IP: *.chello.pl 25.02.07, 11:15
        stanowisko. Swoje aplikacje przesłało paru doktorów, jeden były konsul, jakis
        były dyrektor, oprócz tego cała kupa ludzi z wyżsym wyksztłceniem, po dobrych
        uczelniach, z doświadczeniem. Pensja poniżej 2000 brutto. Nie wiem czy naprawde
        jest tak wspaniale w wawie z ta pracą.
        Średnia dla Warszawy to jakieś 3500 brutto z czego okropnie zawyżaja ja pensje
        prezesów, dyrektorów, członków zarządu, wyższych urzedników państwowych. Zwykły
        warszawiak nie zarabia wcale kokosów.
      • arekcube a ja juz mam gdzies pensje warszawska 25.02.07, 13:10
        a ja pracowalem okragle 7 lat w Warszawie w pewnej firmie handlowej. zarabialem
        tam
        srednio 1400 na reke. nie widzialem szans dla mnie by zarabiac wiecej.
        zwolnilem sie i wyjechalem do UK. zatrzymalem sie u kolegi. po 4 dniach pobytu
        tam znalazlem prace. pracuje w firmie zajmujacej sie tworzeniem i montazem
        reklam dla wszelkich punktow uslugowych. na poczatek mam za 45 godzin pracy w
        tygodniu 2000 zl na reke, co daje ponad 8 tys miesiecznie. na poczatku bylo
        ciezko mi bo jestem jedynym Polakiem tam zatrudnionym. po trzech miesiacach ,
        zgodnie z umowa na rozmowie kwalifikacyjnej otrzymam 20 proc wiecej. w miedzy
        czasie dogadalem sie z szefem i bede mial extra wieksza kase. bede sprowadzal
        dla niego z Polski wszystkie materialy ktore potrzebne sa do produkcji tych
        reklam.dogadalem sie wspaniale z szefem. kto wie, moze za 2 , 3 miesiace
        namowie go bym zajal sie otworzeniem oddzialu tej firmy w Polsce. stalem sie
        bardziej pewny siebie teraz i mam cel! chce zarabiac 50 tys miesiecznie. przed
        wyjazdem bylo to wybujale moje marzenie. teraz stalo sie to o wiele
        realniejsze.
        narzekaja co niektorzy na mala kase. poprostu wyjedzcie a zobaczycie ze zycie
        wam sie odwroci o 180 stopni! hej!

      • arekcube Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie 25.02.07, 13:17
        aha zapomnialem, za 2 tygodnie sciagam zone. na zone czeka juz praca. mimo ze
        nie zna angielskiego to udalo mi sie ja wkrecic. w Polsce zarabiala 1000
        brutto. w uk na poczatek wynegocjowalem dla mojej zony za pelny etat 1000 funtow
        ( ok 6000 na reke oraz dodatkowe 1500 zl renty miesiecznie ktora bedzie sie
        jej nalezala bo jest osoba niedoslyszaca. weekendy mamy wolne i tylko dla
        siebie. zycie mi sie juz podoba.
        • arekcube mam gdzies pensje warszawska 25.02.07, 13:18
          aha zapomnialem, za 2 tygodnie sciagam zone. na zone czeka juz praca. mimo ze
          nie zna angielskiego to udalo mi sie ja wkrecic. w Polsce zarabiala 1000
          brutto. w uk na poczatek wynegocjowalem dla mojej zony za pelny etat 1000 funtow
          ( ok 6000 na reke oraz dodatkowe 1500 zl renty miesiecznie ktora bedzie sie
          jej nalezala bo jest osoba niedoslyszaca. weekendy mamy wolne i tylko dla
          siebie. zycie mi sie juz podoba.


      • Gość: Pomocnik murarza Re: Płace w Warszawie - nie zawsze wysokie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 13:36
        Ja pracuję w Warszawie jako pomocnik murarza,jest to firma prywatna,nazwy nie
        będę wymieniał z wiadomych przyczyn,ale moje zarobki to 3,700 zł netto-czyli do
        ręki,pracuję po 8 godzin w okresie jesienno-zimowym,a w kresie wiosenno-latnim
        10-12 godz./dobe ale wtedy moja pensja wynosi 4500 zł netto,zastanawiam się nad
        wyjazdem do Islandii do budowlanki,znam j.angielski na poziomie dobrym,pracuje
        tam mój brat jako pomocnik i na czysto zarabia 8000 zł na czysto po odliczeniu
        mieszkania i jedzenia,pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: spawaczzestolicy jestem spawaczem, zarabiam 4200/mc IP: *.jmdi.pl 25.02.07, 16:35
          skonczyłem technikum spawalnicze, mam mature, nie znam języków obcych, ale umiem spawać, a w tych czasach mało kto to umie
          • amanasunta53 Za trzy lata do okularów dodam laskę...białą 26.02.07, 11:32
            Gość portalu: spawaczzestolicy napisał(a):

            > skonczyłem technikum spawalnicze, mam mature, nie znam języków obcych, ale umie
            > m spawać, a w tych czasach mało kto to umie
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka