mariola2006 Zesty, a moze Ty bys swoje udostepnil???:P 11.03.07, 13:41 Pani ekspert widocznie sie podoba takie zdjecie radosnego wrobelka Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Chetnie... 12.03.07, 14:00 Problem polega na tym ze nie mam - nie posiadam zadnych swoich zdjec. Musial bym poprosic o jakies moich znajomych, moja byla zone, moja byla narzeczona, albo moja matke. Tak, moja matka trzyma cale "archiwum";-}. Poza tym nie lubie sie fotografowac, nigdy nie mialem swojego aparatu. Do tego, jak by Ci to powiedziec... lubie zostawac "w cieniu";-}. To taki moj dziwny nawyk, choc "ludzie mowia" (wiesc gminna niesie...), ze jestem ciagle przystojny i wysoki, podobno ciezko mnie nie zauwazyc, niestety. Nie lubie zwracac na siebie uwagi - za wyjatkiem tego forum oczywiscie;-}. Pozdrawiam, Paul PS "Jestem, a jak by mnie nie bylo";-} Odpowiedz Link Zgłoś
madameblanka Re: Chetnie... 13.03.07, 12:07 przystojniaczku, nie mów że nie masz żadnych swoich zdjęć, nie musiałeś sobie sam robić, bo nawet tak jest ciężko:))Nie wykręcaj się i wyslij chociaż zdjęcie swojej mamy, bo druga część twojego postu to chyba ogłoszenie matrymonialne. Wtedy będzie można -mniej wiecej - zobaczyć jak wygląda synek, Pozdro, Beata -- Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Strzala... Beata...;-} 13.03.07, 13:46 Chcesz zebym przyslal zdjecie swojej matki? Dobrze zrozumialem? OK, jak nie matki, to moje z tych co matka ma, prawda? W "2 czesci" wyraznie pisze, ze ciezko mi jest "zginac w tlumie" i nie odpowiada mi to. Dodatkowo pisze, ze to nie z powodu garba, czy braku ktorejs z konczynyn. Kazdy czyta to co chce przeczytac. Na jaki adres mia bym to zdjecie przeslac? W jakim celu? Nie jestem rekruterem, o zadna prace sie nie staram, partnerki rowniez nie szukam;-}. Wbrew pozorom megalomanem rowniez nie jestem;-}. Pozdrawiam, Paul madameblanka napisała: > przystojniaczku, nie mów że nie masz żadnych swoich zdjęć, nie musiałeś sobie > sam robić, bo nawet tak jest ciężko:))Nie wykręcaj się i wyslij chociaż zdjęcie > swojej mamy, bo druga część twojego postu to chyba ogłoszenie matrymonialne. > Wtedy będzie można -mniej wiecej - zobaczyć jak wygląda synek, > Pozdro, Beata Odpowiedz Link Zgłoś
madameblanka Strzala...Paul...:) 13.03.07, 15:04 Coś za poważnie podszedłeś do tego postu, żartuje przeciez z tymi zdjęciami a tu od razu "nie szukam partnerki", nie jestem rekruterem", "o prace sie nie staram" aleś maruda, a po za tym jakbym chciała twoje zdjęcie to bym ci wysłała adres, nie? a propos "rzucania sie w oczy" - skoro nie jesteś garbaty, ani kulawy to zapewne urodziwy, czyżby uroda ci doskwierała :)))) Czy też nie zgadłam? pozdro, Beata -- Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Strzala...Paul...:) 13.03.07, 15:21 Hmmmmmm myślę, że to się da pogodzić. Paul prześle zdjęcie na adres p. Patrycji, żeby zobaczyła o jakie zdjęcie mu chodzi :))). Może nawet umieścić jego zdjęcie, do czasu aż sobie nie zrobi odpowiedniego :))). W ten sposób Paul będzie tylko na tym forum i nie będzie rzucał się w oczy :))). W końcu skromność to jego drugie imię ;). A odpowiedzi są tylko przewrotne i trudno je traktować poważnie :))). Pozdrawiam. Basia :) Odpowiedz Link Zgłoś
madameblanka Re: Strzala...Paul...:) 13.03.07, 15:33 Problem w tym że Paul nie chce sie rzucać w oczy, w takim razie nie będę naciskać bo zaserwuje mi swój niedawny post "to pytanie osobiste i ch... pani do tego":)) Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Strzala...Paul...:) 13.03.07, 15:53 Problem w tym, że Paul nie lubi zwracać na siebie uwagi poza tym forum oczywiście ;))). Więc to nie jest tak, jak piszesz :))). Poza tym jak wyśle zdjęcie na adres p. Patrycji to będzie to ciąg dalszy pouczania rekruterów. A o to w tym chodzi :))). Więc dla tak szczytnego ( edukacyjnego ) celu może się poświęcić :))). Bo wtedy napisze w poście : " pani Patrycjo posłałem pani zdjęcie, żeby pani zobaczyła o co mi chodzi. Dlaczego pani zdjęcie jeszcze nie jest zmienione ? :))). Pozdrawiam. Basia :) PS. Jak się tak zastanowić, to Paul może przesłać czyjekolwiek zdjęcie i tak nikt nie będzie wiedział czy on to on :))) Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Droga Basiu, 13.03.07, 17:35 Mysle, ze zdjecie przeslane mojej rozmowczyni doskonale pasuje do forum "rekrutacja" GW. Idealnie wpisuje sie w ton twojej ostatniej wypowiedzi;-}. Serdecznie pozdrawiam, Paul Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Droga Basiu, 13.03.07, 18:43 Rozumiem, że podoba Ci się moja odpowiedź. Widzę, że podobnie jak ja lubisz p. Patrycję i uparłeś sie, żeby zrobić z niej idealnego rekrutera ;))). Cokolwiek to znaczy :))). Może p. Patrycja okaże się mniej odporna na wiedzę i uda się to osiągnąć :))). Pozdrawiam. Basia :) PS. Mam też nadzieję, że p. Patrycja doceni Twoje starania, bo moich na razie nie docenia :))). Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Re: Droga Basiu, 13.03.07, 18:59 Wiekszosc Twoich odpowiedzi mi sie podoba. Przyznaje, mam do Pani PAtrycji... slabosc;-}. Co do "idealnego rekrutera" hmm, sdaje sie ze nasze (Pani Patrycji i moje) pojmowanie procesow rekrutacyjnych jest skrajnie rozne. Niestety, instynktownie czuje, ze Pani Patrycja (z calym szacunkiem) w swej swerze rekrutacji ociera sie lekko o formule BMW - Bierny, Mierny ale wierny (zasyszane z TVN). Wiecej, mam wrazenie, ze Pani Patrycja ma Ciebie, mnie i podobne "dziwolagi" gleboko w tyle. Jest pewna swej supremacji w kazdym calu. Jej wewnetrznego spokoju i dobrego samopoczucia nic nie zburzy. Ale nie dajmy sie zwiesc, nie jest to wynikiem szczerego poczucia wlasnej wartosci. Pani Patrycja gleboko wpisala sie w pewien nurt i dobrze jej z tym. Ten nurt to mieszanina snobizmu i samozadowolenia ze swych dokonan rodem z czworakow. Kiedys trzeba by to poddac glebszej analizie. Moze nastepnym razem;-}? Pozdrawiam, Paul Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Droga Basiu, 13.03.07, 19:14 Hmmmmmmm ta głębsza analiza może być ciekawa ;). Ale lepiej, żeby to "kiedyś" było wcześniej niż później. Ja zawsze piszę, że niektórym myli się poczucie własnej wartości z poczuciem bezkarności. No chyba brzmi podobnie jak Ty to określiłeś :))). Pozdrawiam. Basia :) Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Re: Droga Basiu, 13.03.07, 19:31 Poczucie wlasnej wartosci to stan, kiedy nie czujesz juz potrzeby nic nikomu udowadniac, w tym samemu sobie. Poczucie wlasnej wartosci to rowniez poczucie dobrze spelnionego obowiazku... bo inaczej nie mozesz, nie mozesz w swiat wypuscic bubla, naturalne, pozbawione "stanow wyzszych"/eufori i chisterii poczucie odpowiedzialnosci za to co sie robi. Poczucie wlasnej wartosci to po czesci rutyna, nie mylic z rutyniarstwem. W koncu, jest to stan w ktorym na spokojnie i bez kombatanctwa jestes gotow doprowadzic sprawy zalezne od ciebie do konca, w zgodzie ze swoim sumieniem i wiedza, bez wzgledu na konsekwencje. Pozdrawiam, Paul Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Droga Basiu, 13.03.07, 19:59 Hmmmmmmmm chyba jednak nie do końca. Ty raczej mówisz o samouwielbieniu a może nawet o egocentryźmie. A gdzie miejsce na innych ludzi? Chodzi o to, że cały czas udawadniasz, ale innym ludziom, jacy są wspaniali :))). Ja mówię, o tym, że wszystko można zinterpretować na swoją korzyść nawet krytykę. To jest koncepcja podkreślania pozytywów :))). Pozdrawiam. Basia :) PS. A co to jest sumienie? :). Niektórzy już wykonywali zadania zgodnie ze swoim sumieniem, tylko oczka w sicie były za duże ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Re: Droga Basiu, 13.03.07, 20:22 Samouwielbienie jest wtedy, kiedy wychodzisz z zalozenia ze nie ma lepszych od ciebie, kiedy myslisz ze nie popelniasz bledow, ze jeste idealny. Poczucie wlasnej wartosci to wszystko to co napisalem poprzednio z zastrzezeniem, ze sa lepsi od ciebie, ze mozesz sie mylic i ze nie ma ludzi idealnych. W tym wszystkim chyba jest miejsce na "innych ludzi" i to nie jako dekoracje;-}? Bez innych ludzi, interakcji z nimi, wspolnej pracy, wspolnych dokonan nie istnialo by cos co nazywa sie poczycie wlasnej wartosci. Istnialo sie puste i z pustki stworzone samouwielbienie. Sumienie. Kazdy ma inne sumienie, inna jego definicje, subienie jest pojeciem nadzwyczaj plynnym. Zwykle ludzie omijaja ten termin ze strachem i powoluja sie na "myslenie zdroworozsadkowe", logike, etc. Zastanow sie czy przypadkiem tzw. "myslenie zdroworozsadkowe" i logika w dzialaniu nie pochlonela wiecej ofiar niz owo mistyczne sumienie. Sumienie jest naszym kolem ratunkowym w mozu wzburzonych fal zdrowego rozsadku i logiki, ktorymi mozna w zaleznosci od potrzeb uzasadnic wszystko. Pozdrawiam, Paul Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Droga Basiu, 13.03.07, 21:27 Jeśli chodzi o logikę w działaniu to najgorsze jest to, że wielu ludzi nie umie dostrzec błędów logicznych i najcześciej stosuje rozumowanie redukcyjne, bo wierzy, że każde zjawisko ma tylko jedną łatwą do określenia przyczynę. Trzeba też wspomnieć o rozumowaniu dedukcyjnym, które prowadzi do prawdziwych wniosków o ile przesłanki sa prawdziwe :))). O potocznych aksjomatach i uogólnieniach nie wspomnę, bo to temat na dłuższą dyskusję. Wchodzimy w temat manipulacji, czyli mój ulubiony temat :))). Ale manipulowanie innymi jest możliwe dzięki niskiej kulturze logicznej innych ludzi i wykorzystaniu snobizmu intelektualnego :))). Tak więc trzeba nauczyć się odróżniać fakty od własnych lub podsuniętych wniosków ( np. treści implikowane ). Jeśli tego nie potrafisz, to myślenie zdroworozsądkowe zdroworozsądkowe nie jest, chociaż sprawia pozory logicznego :))). Pozdrawiam. Basia :) PS. W jakim celu martwić się o sumienie? Wszak wystarczy się wyspowiadać ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Dialektyka jako metoda oszukiwania/manipulacji. 14.03.07, 19:41 Ostatnimi czasy czuje, ze przeciwstawia mi sie szeroko rozumiany intelekt zupelnie innego rodzaju niz moj wlasny. Nie jest on skoncentrowany w jakims jednym czlowieku, lecz rozsiany w calej otaczajacej mnie przestrzeni. Jest wyzbyty emocji, pedantyczny, prymitywny, a jednoczesnie ogromny. Jak gdyby wyliczono mnie na komputerze. A jesli tak jest rzeczywiscie? Kiedy zaczynalem moja przygode z szachami zainteresowal mnie problem czy czlowiek moze oszukac maszyne myslaca, madrzejsza od niego. Doszedlem wtedy do wniosku, ze przy kazdej kombinacji danych warunkow mozna znalezc sposob oszukania "myslacej" maszyny. Wyszedlaem z zalozenia, ze "oszukanstwem" bedzie wymuszenie na maszynie na podstawie danej informacji takiego wniosku, ktory sam oszukujacy ocenia jako oszukanstwo. Lecz istnieje tu pewna trudnosc. Aby oszukac myslacego przeciwnika, sam musze wiedziec jakie wnioski wyplywaja z mojego postepowania i jakie oszukancze wnioski (z mojego punktu widzenia) zamierzam przeciwnikowi narzucic. A jezeli sam nie rozeznaje sie we wlasnych zamiarach? Znaczyloby to, ze moj przeciwnik wylicza nie mnie, lecz moja fikcje, a ja narzucam mu jedynie fikcje bledu - ergo podaje zawoalowana odpowiedz. Logicznie rzecz biorac trudnosc ta mozna pokomac w jeden tylko sposob - pewna ilosc twierdzen nalezy formulowac tak, by zawieraly w sobie swoje zaprzeczenie, a niektore dzialania wykonywac tak, by dopuszczaly przeciwna interpretacje. Pozdrawiam, Paul Odpowiedz Link Zgłoś
krytykantka07 Re: Dialektyka jako metoda oszukiwania/manipulacj 14.03.07, 22:17 Hmmmmmm rozumiem, że napisałeś o szeroko pojętej manipulacji. Ale muszę Cię rozczarować. Nie napiszę o myślącej maszynie, bo ona nie jest mądrzejsza niż człowiek, który ją stworzył, dlatego można ją oszukać. Napiszę o żywym człowieku :))). Bo do tego dochodzą emocje, czyli wszystko co jest zwiazane z "komunikacją niewerbalną" :))).Myślący przeciwnik narzuca Ci własny sposób rozumienia prawdy. Tylko pytanie jest takie: co to jest prawda? I czy o prawdę tak naprawdę chodzi? :))). Najczęściej gra toczy się o to, kto łatwiej przeprowadzi swoją wolę. Nie rozgraniczysz prawdy od fałszu, jeśli fałsz ma pozory prawdy, a Twoja zdolność percepcji jest ograniczona :))). Dlatego najlepiej potwierdzać przez zaprzeczenie : twierdzenie ad absurdum :))) Pozdrawiam. Basia :). PS. Odpowiedni dobór treści fałszywych też może posłużyć do uzyskania odpowiedniego ( prawdziwego ) wrażenia ;). W końcu rzeczywistość to uczta możliwości :P Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Re: Strzala...Beata;-} 13.03.07, 17:31 Wyslalem zdjecie na Twoje konto "madameblanka" GW. Poddalem je pewnej obrobce, glownie zeby bylo male i szybko sie sciagalo. Pozdrawiam, Paul Odpowiedz Link Zgłoś
madameblanka buuhahahaha:)) 13.03.07, 17:56 Dobre, tu żeś mnie zaskoczył. No to pewnie, oprócz oczywiście pilotażu samolotów, to świetnie cie wyszkolili w języku polskim:)) Rozumiem dlaczego nie szukasz pracy, twój boss wymaga bezwzględnej lojalności:)))) pozdro, Beata Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Re: buuhahahaha:)) 13.03.07, 18:02 Mam 33 lata przyjechalem do US majac 14 lat. Juz dawno nie mam szefa. Wyszkolili mnie ale w jezyku rosyjskim. Mialem latwiej sie uczyc + dodatek za jezyk. Bylo to stosunkowo dawno (szkolenie). Pozdrawiam, Paul Odpowiedz Link Zgłoś
zesty Chyba nie zrozumialas zdjecia. 13.03.07, 18:18 Ubranie jest takie, bo tego wymagala sytuacja. Nie mam szefa, bo szef z DC "pozwolil mi odejsc" jakis cas temu. Lojalnosc jest taka jaki kontrakt. Nie podoba Ci sie zdjecie to go skasuj i tyle. Zapomnijmy o calej sprawie. Watek poswiecony jest naszej uroczej specjalisctce od REKRUTACJI - Pani Patrycji. Trzymajmy sie tego. Uszanowanie, Paul Odpowiedz Link Zgłoś