Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pani Patrycjo, a zdjecie dalej nie zmienione...n/t

    10.03.07, 22:33
    Obserwuj wątek
      • annajustyna Zesty, a moze Ty bys swoje udostepnil???:P 10.03.07, 22:35

        • mariola2006 Zesty, a moze Ty bys swoje udostepnil???:P 11.03.07, 13:41
          Pani ekspert widocznie sie podoba takie zdjecie radosnego wrobelka
        • zesty Chetnie... 12.03.07, 14:00
          Problem polega na tym ze nie mam - nie posiadam zadnych swoich zdjec. Musial
          bym poprosic o jakies moich znajomych, moja byla zone, moja byla narzeczona,
          albo moja matke. Tak, moja matka trzyma cale "archiwum";-}. Poza tym nie lubie
          sie fotografowac, nigdy nie mialem swojego aparatu. Do tego, jak by Ci to
          powiedziec... lubie zostawac "w cieniu";-}. To taki moj dziwny nawyk,
          choc "ludzie mowia" (wiesc gminna niesie...), ze jestem ciagle przystojny i
          wysoki, podobno ciezko mnie nie zauwazyc, niestety. Nie lubie zwracac na siebie
          uwagi - za wyjatkiem tego forum oczywiscie;-}.
          Pozdrawiam,
          Paul
          PS "Jestem, a jak by mnie nie bylo";-}
          • madameblanka Re: Chetnie... 13.03.07, 12:07
            przystojniaczku, nie mów że nie masz żadnych swoich zdjęć, nie musiałeś sobie
            sam robić, bo nawet tak jest ciężko:))Nie wykręcaj się i wyslij chociaż zdjęcie
            swojej mamy, bo druga część twojego postu to chyba ogłoszenie matrymonialne.
            Wtedy będzie można -mniej wiecej - zobaczyć jak wygląda synek,
            Pozdro, Beata
            --
            • zesty Strzala... Beata...;-} 13.03.07, 13:46
              Chcesz zebym przyslal zdjecie swojej matki? Dobrze zrozumialem? OK, jak nie
              matki, to moje z tych co matka ma, prawda? W "2 czesci" wyraznie pisze, ze
              ciezko mi jest "zginac w tlumie" i nie odpowiada mi to. Dodatkowo pisze, ze to
              nie z powodu garba, czy braku ktorejs z konczynyn. Kazdy czyta to co chce
              przeczytac. Na jaki adres mia bym to zdjecie przeslac? W jakim celu? Nie jestem
              rekruterem, o zadna prace sie nie staram, partnerki rowniez nie szukam;-}.
              Wbrew pozorom megalomanem rowniez nie jestem;-}.
              Pozdrawiam,
              Paul
              madameblanka napisała:
              > przystojniaczku, nie mów że nie masz żadnych swoich zdjęć, nie musiałeś sobie
              > sam robić, bo nawet tak jest ciężko:))Nie wykręcaj się i wyslij chociaż
              zdjęcie
              > swojej mamy, bo druga część twojego postu to chyba ogłoszenie matrymonialne.
              > Wtedy będzie można -mniej wiecej - zobaczyć jak wygląda synek,
              > Pozdro, Beata
              • madameblanka Strzala...Paul...:) 13.03.07, 15:04
                Coś za poważnie podszedłeś do tego postu, żartuje przeciez z tymi zdjęciami a tu
                od razu "nie szukam partnerki", nie jestem rekruterem", "o prace sie nie staram"
                aleś maruda, a po za tym jakbym chciała twoje zdjęcie to bym ci wysłała adres, nie?
                a propos "rzucania sie w oczy" - skoro nie jesteś garbaty, ani kulawy to zapewne
                urodziwy, czyżby uroda ci doskwierała :)))) Czy też nie zgadłam?
                pozdro, Beata

                --
                • krytykantka07 Re: Strzala...Paul...:) 13.03.07, 15:21
                  Hmmmmmm myślę, że to się da pogodzić. Paul prześle zdjęcie na adres p.
                  Patrycji, żeby zobaczyła o jakie zdjęcie mu chodzi :))). Może nawet umieścić
                  jego zdjęcie, do czasu aż sobie nie zrobi odpowiedniego :))). W ten sposób Paul
                  będzie tylko na tym forum i nie będzie rzucał się w oczy :))). W końcu
                  skromność to jego drugie imię ;). A odpowiedzi są tylko przewrotne i trudno je
                  traktować poważnie :))).
                  Pozdrawiam. Basia :)
                  • madameblanka Re: Strzala...Paul...:) 13.03.07, 15:33
                    Problem w tym że Paul nie chce sie rzucać w oczy, w takim razie nie będę
                    naciskać bo zaserwuje mi swój niedawny post "to pytanie osobiste i ch... pani do
                    tego":))
                    • krytykantka07 Re: Strzala...Paul...:) 13.03.07, 15:53
                      Problem w tym, że Paul nie lubi zwracać na siebie uwagi poza tym forum
                      oczywiście ;))). Więc to nie jest tak, jak piszesz :))). Poza tym jak wyśle
                      zdjęcie na adres p. Patrycji to będzie to ciąg dalszy pouczania rekruterów. A o
                      to w tym chodzi :))). Więc dla tak szczytnego ( edukacyjnego ) celu może się
                      poświęcić :))). Bo wtedy napisze w poście : " pani Patrycjo posłałem pani
                      zdjęcie, żeby pani zobaczyła o co mi chodzi. Dlaczego pani zdjęcie jeszcze nie
                      jest zmienione ? :))).
                      Pozdrawiam. Basia :)
                      PS. Jak się tak zastanowić, to Paul może przesłać czyjekolwiek zdjęcie i tak
                      nikt nie będzie wiedział czy on to on :)))
                      • zesty Droga Basiu, 13.03.07, 17:35
                        Mysle, ze zdjecie przeslane mojej rozmowczyni doskonale pasuje do
                        forum "rekrutacja" GW. Idealnie wpisuje sie w ton twojej ostatniej
                        wypowiedzi;-}.
                        Serdecznie pozdrawiam,
                        Paul
                        • krytykantka07 Re: Droga Basiu, 13.03.07, 18:43
                          Rozumiem, że podoba Ci się moja odpowiedź. Widzę, że podobnie jak ja lubisz p.
                          Patrycję i uparłeś sie, żeby zrobić z niej idealnego rekrutera ;))). Cokolwiek
                          to znaczy :))). Może p. Patrycja okaże się mniej odporna na wiedzę i uda się to
                          osiągnąć :))).
                          Pozdrawiam. Basia :)
                          PS. Mam też nadzieję, że p. Patrycja doceni Twoje starania, bo moich na razie
                          nie docenia :))).
                          • zesty Re: Droga Basiu, 13.03.07, 18:59
                            Wiekszosc Twoich odpowiedzi mi sie podoba. Przyznaje, mam do Pani PAtrycji...
                            slabosc;-}. Co do "idealnego rekrutera" hmm, sdaje sie ze nasze (Pani Patrycji
                            i moje) pojmowanie procesow rekrutacyjnych jest skrajnie rozne. Niestety,
                            instynktownie czuje, ze Pani Patrycja (z calym szacunkiem) w swej swerze
                            rekrutacji ociera sie lekko o formule BMW - Bierny, Mierny ale wierny
                            (zasyszane z TVN). Wiecej, mam wrazenie, ze Pani Patrycja ma Ciebie, mnie i
                            podobne "dziwolagi" gleboko w tyle. Jest pewna swej supremacji w kazdym calu.
                            Jej wewnetrznego spokoju i dobrego samopoczucia nic nie zburzy. Ale nie dajmy
                            sie zwiesc, nie jest to wynikiem szczerego poczucia wlasnej wartosci. Pani
                            Patrycja gleboko wpisala sie w pewien nurt i dobrze jej z tym. Ten nurt to
                            mieszanina snobizmu i samozadowolenia ze swych dokonan rodem z czworakow.
                            Kiedys trzeba by to poddac glebszej analizie. Moze nastepnym razem;-}?
                            Pozdrawiam,
                            Paul
                            • krytykantka07 Re: Droga Basiu, 13.03.07, 19:14
                              Hmmmmmmm ta głębsza analiza może być ciekawa ;). Ale lepiej, żeby to "kiedyś"
                              było wcześniej niż później. Ja zawsze piszę, że niektórym myli się poczucie
                              własnej wartości z poczuciem bezkarności. No chyba brzmi podobnie jak Ty to
                              określiłeś :))).
                              Pozdrawiam. Basia :)
                              • zesty Re: Droga Basiu, 13.03.07, 19:31
                                Poczucie wlasnej wartosci to stan, kiedy nie czujesz juz potrzeby nic nikomu
                                udowadniac, w tym samemu sobie. Poczucie wlasnej wartosci to rowniez poczucie
                                dobrze spelnionego obowiazku... bo inaczej nie mozesz, nie mozesz w swiat
                                wypuscic bubla, naturalne, pozbawione "stanow wyzszych"/eufori i chisterii
                                poczucie odpowiedzialnosci za to co sie robi. Poczucie wlasnej wartosci to po
                                czesci rutyna, nie mylic z rutyniarstwem. W koncu, jest to stan w ktorym na
                                spokojnie i bez kombatanctwa jestes gotow doprowadzic sprawy zalezne od ciebie
                                do konca, w zgodzie ze swoim sumieniem i wiedza, bez wzgledu na konsekwencje.
                                Pozdrawiam,
                                Paul
                                • krytykantka07 Re: Droga Basiu, 13.03.07, 19:59
                                  Hmmmmmmmm chyba jednak nie do końca. Ty raczej mówisz o samouwielbieniu a może
                                  nawet o egocentryźmie. A gdzie miejsce na innych ludzi? Chodzi o to, że cały
                                  czas udawadniasz, ale innym ludziom, jacy są wspaniali :))). Ja mówię, o tym,
                                  że wszystko można zinterpretować na swoją korzyść nawet krytykę. To jest
                                  koncepcja podkreślania pozytywów :))).
                                  Pozdrawiam. Basia :)
                                  PS. A co to jest sumienie? :). Niektórzy już wykonywali zadania zgodnie ze
                                  swoim sumieniem, tylko oczka w sicie były za duże ;)
                                  • zesty Re: Droga Basiu, 13.03.07, 20:22
                                    Samouwielbienie jest wtedy, kiedy wychodzisz z zalozenia ze nie ma lepszych od
                                    ciebie, kiedy myslisz ze nie popelniasz bledow, ze jeste idealny. Poczucie
                                    wlasnej wartosci to wszystko to co napisalem poprzednio z zastrzezeniem, ze sa
                                    lepsi od ciebie, ze mozesz sie mylic i ze nie ma ludzi idealnych. W tym
                                    wszystkim chyba jest miejsce na "innych ludzi" i to nie jako dekoracje;-}? Bez
                                    innych ludzi, interakcji z nimi, wspolnej pracy, wspolnych dokonan nie istnialo
                                    by cos co nazywa sie poczycie wlasnej wartosci. Istnialo sie puste i z pustki
                                    stworzone samouwielbienie. Sumienie. Kazdy ma inne sumienie, inna jego
                                    definicje, subienie jest pojeciem nadzwyczaj plynnym. Zwykle ludzie omijaja ten
                                    termin ze strachem i powoluja sie na "myslenie zdroworozsadkowe", logike, etc.
                                    Zastanow sie czy przypadkiem tzw. "myslenie zdroworozsadkowe" i logika w
                                    dzialaniu nie pochlonela wiecej ofiar niz owo mistyczne sumienie. Sumienie jest
                                    naszym kolem ratunkowym w mozu wzburzonych fal zdrowego rozsadku i logiki,
                                    ktorymi mozna w zaleznosci od potrzeb uzasadnic wszystko.
                                    Pozdrawiam,
                                    Paul
                                    • krytykantka07 Re: Droga Basiu, 13.03.07, 21:27
                                      Jeśli chodzi o logikę w działaniu to najgorsze jest to, że wielu ludzi nie umie
                                      dostrzec błędów logicznych i najcześciej stosuje rozumowanie redukcyjne, bo
                                      wierzy, że każde zjawisko ma tylko jedną łatwą do określenia przyczynę. Trzeba
                                      też wspomnieć o rozumowaniu dedukcyjnym, które prowadzi do prawdziwych wniosków
                                      o ile przesłanki sa prawdziwe :))). O potocznych aksjomatach i uogólnieniach
                                      nie wspomnę, bo to temat na dłuższą dyskusję. Wchodzimy w temat manipulacji,
                                      czyli mój ulubiony temat :))). Ale manipulowanie innymi jest możliwe dzięki
                                      niskiej kulturze logicznej innych ludzi i wykorzystaniu snobizmu
                                      intelektualnego :))). Tak więc trzeba nauczyć się odróżniać fakty od własnych
                                      lub podsuniętych wniosków ( np. treści implikowane ). Jeśli tego nie potrafisz,
                                      to myślenie zdroworozsądkowe zdroworozsądkowe nie jest, chociaż sprawia pozory
                                      logicznego :))).
                                      Pozdrawiam. Basia :)
                                      PS. W jakim celu martwić się o sumienie? Wszak wystarczy się wyspowiadać ;)
                                      • zesty Dialektyka jako metoda oszukiwania/manipulacji. 14.03.07, 19:41
                                        Ostatnimi czasy czuje, ze przeciwstawia mi sie szeroko rozumiany intelekt
                                        zupelnie innego rodzaju niz moj wlasny. Nie jest on skoncentrowany w jakims
                                        jednym czlowieku, lecz rozsiany w calej otaczajacej mnie przestrzeni. Jest
                                        wyzbyty emocji, pedantyczny, prymitywny, a jednoczesnie ogromny. Jak gdyby
                                        wyliczono mnie na komputerze. A jesli tak jest rzeczywiscie? Kiedy zaczynalem
                                        moja przygode z szachami zainteresowal mnie problem czy czlowiek moze oszukac
                                        maszyne myslaca, madrzejsza od niego. Doszedlem wtedy do wniosku, ze przy
                                        kazdej kombinacji danych warunkow mozna znalezc sposob oszukania "myslacej"
                                        maszyny. Wyszedlaem z zalozenia, ze "oszukanstwem" bedzie wymuszenie na
                                        maszynie na podstawie danej informacji takiego wniosku, ktory sam oszukujacy
                                        ocenia jako oszukanstwo. Lecz istnieje tu pewna trudnosc. Aby oszukac myslacego
                                        przeciwnika, sam musze wiedziec jakie wnioski wyplywaja z mojego postepowania i
                                        jakie oszukancze wnioski (z mojego punktu widzenia) zamierzam przeciwnikowi
                                        narzucic. A jezeli sam nie rozeznaje sie we wlasnych zamiarach? Znaczyloby to,
                                        ze moj przeciwnik wylicza nie mnie, lecz moja fikcje, a ja narzucam mu jedynie
                                        fikcje bledu - ergo podaje zawoalowana odpowiedz. Logicznie rzecz biorac
                                        trudnosc ta mozna pokomac w jeden tylko sposob - pewna ilosc twierdzen nalezy
                                        formulowac tak, by zawieraly w sobie swoje zaprzeczenie, a niektore dzialania
                                        wykonywac tak, by dopuszczaly przeciwna interpretacje.
                                        Pozdrawiam,
                                        Paul
                                        • krytykantka07 Re: Dialektyka jako metoda oszukiwania/manipulacj 14.03.07, 22:17
                                          Hmmmmmm rozumiem, że napisałeś o szeroko pojętej manipulacji. Ale muszę Cię
                                          rozczarować. Nie napiszę o myślącej maszynie, bo ona nie jest mądrzejsza niż
                                          człowiek, który ją stworzył, dlatego można ją oszukać. Napiszę o żywym
                                          człowieku :))). Bo do tego dochodzą emocje, czyli wszystko co jest zwiazane
                                          z "komunikacją niewerbalną" :))).Myślący przeciwnik narzuca Ci własny sposób
                                          rozumienia prawdy. Tylko pytanie jest takie: co to jest prawda? I czy o prawdę
                                          tak naprawdę chodzi? :))). Najczęściej gra toczy się o to, kto łatwiej
                                          przeprowadzi swoją wolę. Nie rozgraniczysz prawdy od fałszu, jeśli fałsz ma
                                          pozory prawdy, a Twoja zdolność percepcji jest ograniczona :))).
                                          Dlatego najlepiej potwierdzać przez zaprzeczenie : twierdzenie ad absurdum :)))
                                          Pozdrawiam. Basia :).
                                          PS. Odpowiedni dobór treści fałszywych też może posłużyć do uzyskania
                                          odpowiedniego ( prawdziwego ) wrażenia ;). W końcu rzeczywistość to uczta
                                          możliwości :P
                • zesty Re: Strzala...Beata;-} 13.03.07, 17:31
                  Wyslalem zdjecie na Twoje konto "madameblanka" GW. Poddalem je pewnej obrobce,
                  glownie zeby bylo male i szybko sie sciagalo.
                  Pozdrawiam,
                  Paul
                  • madameblanka buuhahahaha:)) 13.03.07, 17:56
                    Dobre, tu żeś mnie zaskoczył. No to pewnie, oprócz oczywiście pilotażu
                    samolotów, to świetnie cie wyszkolili w języku polskim:))
                    Rozumiem dlaczego nie szukasz pracy, twój boss wymaga bezwzględnej lojalności:))))

                    pozdro, Beata
                    • zesty Re: buuhahahaha:)) 13.03.07, 18:02
                      Mam 33 lata przyjechalem do US majac 14 lat. Juz dawno nie mam szefa.
                      Wyszkolili mnie ale w jezyku rosyjskim. Mialem latwiej sie uczyc + dodatek za
                      jezyk. Bylo to stosunkowo dawno (szkolenie).
                      Pozdrawiam,
                      Paul
                      • zesty Chyba nie zrozumialas zdjecia. 13.03.07, 18:18
                        Ubranie jest takie, bo tego wymagala sytuacja. Nie mam szefa, bo szef z
                        DC "pozwolil mi odejsc" jakis cas temu. Lojalnosc jest taka jaki kontrakt.
                        Nie podoba Ci sie zdjecie to go skasuj i tyle. Zapomnijmy o calej sprawie.
                        Watek poswiecony jest naszej uroczej specjalisctce od REKRUTACJI - Pani
                        Patrycji. Trzymajmy sie tego.
                        Uszanowanie,
                        Paul

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka