Gość: tsa
IP: 194.146.250.*
16.05.07, 15:15
Praca po kilkanaście godzin dziennie bez dodatkowej zapłaty, wyzwiska i
krzyki były codziennością w kieleckim Leclercu. Bandą blondynek, idiotek i
debilek nazywała swoje pracownice pani dyrektor w supermarkecie E.Leclerc w
Kielcach.
Wyzwiska i krzyki były na porządku dziennym, tak samo jak zmuszanie do pracy
w godzinach nadliczbowych bez żadnej zapłaty czy wolnego dnia. Grupa
pracownic nie wytrzymała, o łamaniu praw pracowniczych powiadomiła inspekcję
pracy i prokuraturę, sprawę skierowała do sądu