Gość: adelajda
IP: 195.116.246.*
04.07.07, 21:41
Mam w pracy nowego chłopaczka - pierdoła totalna, zero doświadczenia, zero
chęci, niekumaty, działa nam na nerwy powoli. Rozumiem, ze kazdy nowy ma
trudno, że się człowiek uczy itd ale ilez mozna komus to samo mówić...Juz nie
mówiąc o tym, że "ciapowaci" faceci tak generalnie działają na mnie jak
plachta na byka. Komputera to sobie podłączyc nie umie, faksu wysłać tez nie,
nie potrafi skonfigurowac drukarki, wszystkiego szuka pół godziny, gdy to już
dawno leży na biurku... Kuuurna chłop jest starszy ode mnie, ponoc gdzies juz
pracował...Zaczynam tracić wiarę w moje "szefostwo", zeby taką pierdołę
zatrudnić...
Nasza praca wymaga bardzo dużej samodzielnosci, nikt tu nikogo nie niańczył,
kazdy liczył na siebie, a tu przyjdzie takie cos i mało się nie rozpłacze jak
się na niego krzywo popatrzy.
Robi nam wiochę u klientów... nie wytrzymam i albo on się wyniesie albo ja
skończę karierę w tej firmie.
To tyle chciałam. Jakby ktos miał jakies luźne uwagi czy sugestie to śmiało.
Senkju