Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      łatki zawodowe

    10.07.07, 15:04
    Witam,
    każda moja praca, w tym obecna, była znajdowana na zasadzie "ok, teraz grunt,
    żebym miała co jeść, a potem się przyłożę i znajdę coś fantastycznego". Sęk w
    tym, że ostatnie parę lat przepracowałam jako asystentka, po prostu się
    zgłaszałam, przyjmowali mnie i tak jakos szło. A to asystentka zarządu, a to
    dyrektora, a to kogoś innego. I zastanawiam się, czy już na taką pracę jestem
    skazana do końca zycia, bo to absolutnie nie jest to, co chciałabym robić.
    Fajnie, chwalą mnie, jestem zorganizowana, świetnie nadaję się na to
    stanowsko, ale... chyba jednak wcale się nie nadaję. Nie chcę po raz 50
    wykonywać jakiegoś zadania, bo mi każą, bo tak mam w zakresie obowiązków,
    skoro uważam, że mozna by to było zrobić 5 razy szybciej i 3 razy lepiej,
    tylko w zupełnie inny sposób. Nie mogę patrzeć na marnowanie ton papieru, na
    układy i układziki, nie chcę podawać kawy komuś pięć razy głupszemu ode mnie
    i zachowywać się jak hostessa ("no niech się Pani czasmi usmiechnie") powoli
    widzę, że wręcz maleje moje poczucie wartości, bo sama siebie zaczynam
    postrzegać jako wieczną asystentkę.
    Zawsze chciałam mieć w pracy poczucie misji, poczucie, że komuś pomagam, że
    komuś dzieki mnie coś się udało. Sprawdziłabym się jako doradca zawodu,
    trener, lektor, felietonistka, reporter, wiem to na pewno. Tylko czy jeszcze
    mam jakiekolwiek szanse? Chcę zacząć rozsyłać CV - problem w tym, że figuruje
    tam wieczna asystentka, gdzie mnie z tym przyjmą np. do działu HR? Listów
    motywacyjnych na stronach head-hunterów nie przyjmują - choć tam akurat
    miałabym szanse się zaprezentować. Jestem po filologii angielskiej,
    podyplomowych z funduszy strukturalnych, mam 31 lat, parę pomysłów na firmę
    (tu niestety trzeba dysponować kapitałem, więc odpada) i poczucie że gdzieś
    mi zycie ucieka.
    Na kolejne podyplomowe nie mam szans - zarabiam akurat tyle, że spłacam
    kredyt mieszkaniowy i jakoś zyję.
    Sama już nie wiem, gdzie się podziała ta przebojowa ja z dawnych czasów.
      • jurek383600 Re: łatki zawodowe 11.07.07, 14:08
        Pracując na etacie stajesz się niewolnikiem, Twój szef przez połowę Twojego
        życia mówi Ci co masz, co możesz a czego nie wolno Ci robić. Twój szef
        ogranicza Twoją WOLNOŚĆ !! Pytasz go kiedy możesz jechać z rodziną na 2
        tygodniowy urlop - w odpowiedzi słyszysz, że na urlop pojedziesz w październiku
        bo w okresie wakacyjnym firma szefa ma najwięcej klientów więc jesteś mu
        potrzebna. To jest straszne, okrutne, ale taka jest prawda, jesteś dorosła a
        słuchasz rozkazów swojego szefa !! Niestety po kilku latach pracy na etacie
        okazuje się, że pracujesz na przyszłość i bezpieczeństwo głupiego szefa i jego
        rodziny. To co wspólnie budowaliście, po odejściu z pracy pozostało w jego
        rękach i tylko w jego, nie w Twoich. Po odejściu z pracy wypłata już nie wpływa
        na Twoje konto bankowe, pomimo tego że to co stworzyłeś w firmie dalej
        regularnie przynosi dochody jej dochód pasywny właścicielowi. Ciężko pracowałeś
        przez te wszystkie lata, nie raz poświęcając swój wolny czas, i co? i nic… Nie
        dostaniesz za to nagrody - przestałaś być potrzebna firmie, przestajesz
        otrzymywać wypłatę - zacznij szukać nowej pracy.
        Gdybyś przez te wszystkie lata, zamiast pracy na etacie, pracowała dla siebie
        budując nawet najmniejszy biznes, teraz mógłbyś już przestać pracować, mógłbyś
        zająć się swoimi pasjami, poświęcić swój wolny czas na co tylko zechcesz.
        Twoją firmą zarządzałby teraz menager, a na Twoje konto bankowe dalej
        regularnie wpływałyby pieniądze, pomimo tego, że już prawie nic w niej nie
        robisz. Twoja firma byłaby warta na prawdę spore pieniądze, mógłbyś ją kiedyś
        sprzedać, wydzierżawić otrzymując dożywotnie wynagrodzenie lub przekazać swoim
        dzieciom czy wnukom.
        Szkoły uczą nas jak zostać dobrym, oddanym firmie pracownikiem i jak pracować
        za pieniądze, książki Roberta Kiyosaki uczą nas jak zostać właścicielem własnej
        firmy oraz jak sprawić, żeby to pieniądze pracowały dla nas, a nie my dla
        pieniędzy.
        Skype jurek383600 - - - - - - - - - - -

        • tadaam Re: łatki zawodowe 11.07.07, 14:15
          Te książki akurat uczą nas, że najlepszym biznesem jest pisanie książek o tym,
          jak robić biznes. Ale co do meritum, to się zgadzam.
      • nutka_re Re: łatki zawodowe 11.07.07, 14:59
        Tak szczerze powiedziawszy trochę dziwi mnie ostatnie twoje zdanie, bo jeśli
        zawsze znajdowałaś pracę po to by mieć za co się utrzymać i jakoś przezyć to
        raczej nie było dawnej ciebie. Jesteś cały czas constans tylko wyobrażenie o
        sobie starasz się mieć lepsze.
        Nie jestem zwolennikiem planu na życie którego trzeba się trzymać, wytyczania
        ścieżki kariery i konsekwentnego jej realizowanie ale raczej realizowania tego
        co człowieka interesuje, poszerzania swojej wiedzy, umiejętności i taki
        normalny ludzki rozwój by się w życiu na zanudzić a robić cos z sensem. Gdy w
        życiu widziałam pracę która by mnie interesowała to po prostu starałam sie o
        nią i robię to co lubię. Bez szarpania się, konkurowania i poczucia, że coś
        tracę gdy coś innego zuskuję. Mam pracę w stresie, odpowiedzialną, pracuję dużo
        ale czuję się na swoim miejscu czego i tobie życzę. Masz tylko 31 lat i
        właściwie wszystko jeszcze możesz. Nie łudź się,ze byłaś przebojwa kiedykolwiek
        jesli nie byłaś . Po prostu BĄDŻ !!!
        • tadaam Re: łatki zawodowe 11.07.07, 15:03
          Nie, no odpowiedź fajna, ale z tym łudzeniem się to trochę przegięłaś nie
          wiedząc, co juz w zyciu robiłam, i czy to wymagało przebojowości czy nie :)
          • nutka_re Re: łatki zawodowe 11.07.07, 17:57
            Przykro mi ale z tego co piszesz nie potrafię wyciągnąć innych wniosków.
            Jeśli np. chcę zwiedzić świat to uczę się języków które mi są potrzebne,
            odkładam pieniądze i jeżdżę (mogę szukać tanich lotów, ofert last minute).
            Jeśli chcę jeździć na nartach to najpierw pożyczam potemu kupuję narty i
            jeżdżę, jesli chcę jeździć konno to szukam stadniny i uczę się, jeśli chcę grać
            na gitarze to kupuję gitarę,zapisuję sie na lekcje i gram, chcę nauczyć sie
            tańczyć flameco to tańczę. Gdy widzę w pracy bezsensowne działania które należy
            zmieniać to reaguję, zmieniam lub jestem moterem zmian. Jedni ludzie mnie za to
            cenią inni wręcz przeciwnie ale ja tak sama od siebie nie potrafiłabym męczyć
            się w pracy i narzekać. Obserwując siebie z boku mogę ocenić,że jestem
            przebojowa - bez działania z samym chceniem raczej tak bym siebie nie oceniała.
            Tobie też doradzam działanie, aktywnośc. Może własnie to,że nie podoba ci się
            coś w pracy ale nic z tym nie robisz nie czyni cię aktywną, przebojową ... może
            gdybyś działała to zmieniłabys stanowisko nawet w swojej firmie, sama
            poczułabyś,że możesz cos robić a nie tylko mysleć,że możesz cos robić. Może od
            jutra spróbuj coś w pracy zmieniać, zacznij od małych spraw:) Powodzenia.
            • tadaam Re: łatki zawodowe 12.07.07, 10:56
              Ehhh Ty to fajna jesteś. A gdzie wyczytałas, że nic nie robię z tym, co mi się
              nie podoba?
              Ja tylko napisałam, że okazałam się wieczną asystentką. I że z mojego CV ni hu
              hu nie wynika, że byłabym dobrym doradcą zawodu, na ten przykład.
              Pod większością Twojego postu mogę się podpisac, ale są rzeczy, których nie
              przeskoczysz, bo jak tu np zostać weterynarzem w wieku 31 lat? Zapisać się na
              studia, tak? Dzienne? Czy jak to widzisz?
              To tylko przykład, oczywiście.
              • anula36 Re: łatki zawodowe 12.07.07, 11:33
                a gdybys spotkala taka osobe jak ty, co bys jej poradzila jako doradzca
                zawodowy?
                • tadaam Re: łatki zawodowe 12.07.07, 15:13
                  Zakładam, że jako doradca miałabym dostęp do kilku(set) rzeczy, do których w
                  tej chwili dostepu nie mam. Jak np do dodatkowych testów, ale to oczywiste.
                  Miałabym tez wiedzę o "wakatach" w miejscach, do których "petent" się, moim
                  doradczym zdaniem :) nadaje.
                  Napisałabym wraz z nim świetny list motywacyjny i wysłała :)
                  Po drodze byłoby kilka szkoleń, które również mogłabym zaoferować.
                  Wizję generalnie mam, tyle że doradcy z którymi spotkałam się osobiscie, a
                  kilka ich było, głównie mówili mi jakim jestem typem (społeczny,
                  przedsiebiorczy, te wykresy znam na pamięć) i gdzie powinnam szukać w związku z
                  tym pracy. I na tym kończyła się ich pomoc.
                  Innych podbudowac umiem, gorzej ze sobą :)
                  • anula36 Re: łatki zawodowe 29.07.07, 13:26
                    1. nie ma takiego testu ktorego nie znalazloby sie w specjalistycznej literaturze, czy internecie. kwestia wiedzy ktore to testy. Ta wiedza chyba nei pojawi sie automatycznie po objeciu stanowiska doradzcy:)
                    2. a kto bedzie placil za te szkolenia? Pracodawca, poszukujacy pracy?
                    3. swietne listy motywacyjne mozna trenowac na wlasnym zyciorysie.
                    Moze jakas podyplomowka, zeby wizje polaczyc z wiedza?
                    • Gość: niki Re: łatki zawodowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 14:00
                      Uważam, że nikt lepiej nie odpowie na pytanie jakie Ci dręczą jak Ty sama.
                      Czasami wydaje nam się że stoimy bezradnie na drodze jednokierunkowej, ale tak
                      nie jest kazda droga prowadzi w kilku kierunkach. Obecnie sama zmieniam zawód,
                      chociaz lubie to co robiłam, ale życie czasami pisze dziwne scenariusze tak
                      inne od tych naszych wymarzonych. Nigdy nie jest za późno na nic i o tym
                      pamiętaj, żaden doradca, psycholog nie da Ci takiej rady, która by była
                      rozwiązaniem, którego oczekujsz. Zapisz sie na jakiś kurs, może masz jakiś
                      uzdonienia, które warto rowwijąć, najważniejsze to nie poddać się czarnym
                      myślą, opinią innych, którzy wpędzają nas na dno. Życze powodzenia, usmiechu i
                      wytrwałości. "Po każdej burzy, nadchodzi nowy-lepszy piękniejszy dzień:)"
    Pełna wersja