Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Korepetycje

    IP: *.elb.vectranet.pl 24.08.07, 18:13
    Co myślicie o udzielaniu korepetycji? Oczywiście jako pracą dorywcza, albo
    żeby sobie dorobic? Chociaż jakby tak 8 godzin dziennie to można na prawde
    sporo zarabić.
    Ja próbowałam, jednak zrezygnowałam po roku. Nie wiem czy po prostu tak źle
    trafiłam... Dzieciaki (gimazjum, liceum), które naprawdę naukę mają gdzieś i
    myślą, że jak przesiedzą ze mną ta godzinę, czasami dwie w tygodniu to zaliczą
    klasówkę, zdadzą do następnej klasy itp. Ich rodzice myślą, że wystarczy
    zapłacić i będzie ok i w żaden sposób nie mogą zrozumieć, że jeżeli dziecko
    nie chce to ja naprawdę nie pomogę.A może wy macie jakieś doświadczenia?
    Obserwuj wątek
      • Gość: Dorcia Re: Korepetycje IP: *.aster.pl 25.08.07, 10:36
        Ja udzielalam korków z niemieckiego kilka lat temu. Miałam to
        szczęście, że trafiłam na odpowiedzialnych uczniów, studentów,
        którym zależało na wynikach. Zresztą nastawiałam się na współpracę
        raczej z nimi. Ale raz, krótko, uczyłam gimnazjalistę, który raczej
        nie miał ochoty się uczyć. Nie miał złych wyników, miałam wrażenie,
        że to było raczej życzenie rodziców, żeby miał jeszcze lepsze
        stopnie. I efekt był taki, że męczyłam się z tym chłopakiem,
        próbując go zainteresować, z marnym skutkiem. Po jakimś czasie
        zrezygnowałam i od tej pory uczyłam tylko studentów lub dorosłych,
        którzy już pracowali i potrzebowali niemieckiego do celów
        zawodowych.
        • Gość: M Re: Korepetycje IP: *.elb.vectranet.pl 25.08.07, 10:59
          Ja udzielałam korepetycji z matematyki. Jednak dopiero studiuje wiec nauka
          studentów nie wchodziła w grę. Jedynie właśnie gimnazjum, liceum, przygotowanie
          do matury. Może trafię na jakiegoś odpowiedzialnego licealiste, bo użerać się z
          gimnazialistą to nawet za 100zł/h nie mam ochoty ;)
          • Gość: Dorcia Re: Korepetycje IP: *.aster.pl 25.08.07, 14:14
            Racja, co z tego, że miałabyś, powiedzmy, wysoką stawkę, jak
            satysfakcji żadnej. Dużo gimnazjalistów to jeszcze tak naprawdę
            dzieci, trudne do opanowania. Wiem coś o tym, bo miałam praktyki
            nauczycielskie w 1. klasie gimnazjum. Po każdej lekcji byłam
            potwornie zmęczona, a to tylko jedna lekcja, a nie cały dzień w
            szkole.
      • Gość: eeeeeer Re: Korepetycje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.07, 11:58
        Udzielalem korepetycji 2 uczennicom zawodówki (1 klasa). Mialy
        komisa z matmy. Niby się przejmowały bardzo, ale co chwile
        zagadywaly (tego nie rozumialam - w koncu one placa nie ja!) a jak
        ktoras czegos nie rozumiala to i tak nie mowila, a potem wychodzilo
        to dalej przy trudniejszych zadaniach. Musialem stac i patrzec na
        ich kartki - to byl jedyny sposob zeby wiedziec czy juz zalapaly czy
        nie. To byla naprawde masakra, 1 klasa, podstawy z poziomu
        podstawowego... W dodatku nie odrabialy tego co im do domu zadalem,
        ani nie powtarzały materialu.
        • seth.destructor Re: Korepetycje 25.08.07, 15:33
          a jak
          > ktoras czegos nie rozumiala to i tak nie mowila,
          W dodatku nie odrabialy tego co im do domu zadalem,
          > ani nie powtarzały materialu

          Czyste nawyki wyniesione ze szkoly. Strach przed ujawnieniem
          niewiedzy i wiara w samoistne wchodzenie wiedzy do glowy bez
          aktywnego udzialu.
      • krzysztofsf Re: Korepetycje 25.08.07, 12:22
        >Dzieciaki (gimazjum, liceum), które naprawdę naukę mają gdzieś i
        > myślą, że jak przesiedzą ze mną ta godzinę, czasami dwie w tygodniu to zaliczą
        > klasówkę, zdadzą do następnej klasy itp. Ich rodzice myślą, że wystarczy
        > zapłacić i będzie ok i w żaden sposób nie mogą zrozumieć, że jeżeli dziecko
        > nie chce to ja naprawdę nie pomogę.A może wy macie jakieś doświadczenia?


        Musisz porozmawiac z rodzicami.
        Poinformowac, ze dziecko wymaga pracy dodatkowej, gdyz same korepetycje w dotychczasowym Wymiarze nie wystarcza. Albo proponowac swoj nadzor przy pracy wlasnej dziecka, albo polecac wspolpracujacego "dozorce niewolnikow", ktory za mniejsza od twojej stawke bedzie nadzorowal prace wlasna dziecka i wyjasnial z nim drobne watpliwosci.

        W przypadku dzieci z korepetycjami, niepracujacymi w domu, przyczyna lezy przewaznie po stronie rodzicow, ktorzy nie maja kiedy, lub im sie nie chce , nadzorowac pracy dziecka. A gdy oprzytomnieja, szukaja pomocy z zewnatrz.
        • Gość: M Re: Korepetycje IP: *.elb.vectranet.pl 25.08.07, 12:58
          Niestety są i tacy rodzice, którzy uważają, że ich dzieci są jakimiś geniuszami,
          tylko nauczyciele w szkole sie na nie uwzięli. Płacą za później za korepetycje i
          oczekują poparcie i zachwytu jakie to ich dziecko mądre itp. i potwierdzeni
          tego, ze nauczyciele są niesprawiedliwi. "Bo przecież on/ona sie tyle uczy...".
          Niektórzy są po prostu naiwni i na prawdę myślą, ze wystarczy zapłacić za
          godzine korepetycji i stanie się cud ;/ żal mi tych dzieci. Rodzice zamiast
          zachęcić (a w niektórych przypadkach nawet zmusić) oczekują cudów. To są dopiero
          beznadziejne sytuacje i po godz siedzenia z takim dzieciakiem czuję sie tak
          zmęczona jak po 8 godz ciężkich prac fizycznych ;)
          • krzysztofsf Re: Korepetycje 25.08.07, 13:34
            Sprobuj wciagac rodzicow w nauke, jesli nie chca oplacic kosztow dodatkowych godzin z dizeckiem (czytaj poganiacza-pilnowacza).
            Przekazuj dla rodzicow na pismie info co dzicko ma zrobic w domu, ile godzin na to poswiecic, ktore zadania ma przyniesc rzwiazane i co ma opanowac na pamiec.
            Oczekuj na zwrot podpisanego pisma i egzekwuj od rodzicow wspolnej z toba pracy z dzieckiem.
            Jak nie - proponuj poganiacza-pilnowacza.

            Czesc rodzicow sie toba rozczaruje, ale mozesz sobie wyrobic marke jako dobry pedagog a nie kasowaczka godzin - i zaczna cie sobie polecac ci, ktorym zalezy.
            • seth.destructor Alez oni placa, aby tego uniknac! 25.08.07, 15:35
              Jak nie - proponuj poganiacza-pilnowacza.

              To jest wlasnie zakres pracy korepetytora.
              • krzysztofsf Re: Alez oni placa, aby tego uniknac! 25.08.07, 16:28
                seth.destructor napisał:

                > Jak nie - proponuj poganiacza-pilnowacza.
                >
                > To jest wlasnie zakres pracy korepetytora.

                Nie.
                Oczekiwany zakres pracy korepetytora to przekaz telepatyczny wiedzy z zakresy calej klasy, najlepiej podzielony na 3-4 45-o minutowe dawki.
                • seth.destructor Re: Alez oni placa, aby tego uniknac! 28.08.07, 19:24
                  To sa jeszcze korepetytorzy, ktorzy ucza na godziny lekcyjne?
                  Godzina to godzina. Zdziwilem sie.
      • Gość: Laura Re: Korepetycje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.07, 15:11
        Udzielalam korepetycji z angielskiego przez rok, kiedy po ukończeniu
        studiow nie miala pracy i nigdy wiecej nie bede uczyc dzieci z
        podstawowki ani z gimnazjum. Korepetycje notorycznie odwolywane bo
        sa rekolekcje, albo dzieci ida do kina albo Pani od angielskiego nie
        ma bo chora i nie bedzie angielskiego w szkole a potem sprawdzian i
        to co w szkole bylo w ciagu m-ca ja mam wytlumaczyc w ciagu godziny.
        Trzy sytuacje, ktoore mialy miejce w bardzo bliskich odstepach czasu
        a, ktore przewazyly o rezygnacji:
        1. Trzy razy pod rzad odwolane korepetycje bo dziecko sie umowilo z
        kolegami, bo nie bylo Pani i cos tam jeszcze, przed czwarta lekcja
        dzwonie i odwoluje lekcje, bo zmarl ktos z bliskiej rodziny, matka
        oburzona, ze jak to nie przyjde jak dziecko ma klasowke i tyle
        zaleglosci bo nie mialo juz korepetycji od miesiaca (ciekawe z
        czyjej winy)
        2. Matka ciagle odwoluje korki, a potem wydzwania do mnie o dziwnych
        porach zebym pomogla dziecku w lekcjach przez telefon, najczesciej w
        sobote wieczorem, kiedy jestem na imprezie albo na piwie ze
        znajomymi na komorke albo niedziele w porze obiadowej na stacjonarny.
        3. Jest jesien, zimno, leje, wieje ja jestem po usunieciu osemki
        naszpikowana prochami przeciwbolowymi i jade na jakies zadupie 1 km
        od przystanku bo dziecko ma klasowke, dzwonie do drzwi otwiera
        ojciec i mowi, ze Macius ma grype i dzisiaj nie bedzie lekcji i
        wlasnie dzwonil do mnie (na stacjonarny) ale nikt nie odbieral,
        ciekawe dlaczego:)
        Pomijam sytacje, kiedy przychodzilam i okazywalo sie, ze nie ma
        lekcji bo cos tam, albo dzieci maja sprawdzian i do mojego ucznia
        przychodzi 6 kolegow bo nikt nie rozumie a przeciez dla mnie to bez
        roznicy czy tlumacze jednemu czy szesciu,:)dobrze, ze juz z tym
        skonczylam. Teraz tylko maturzysci, ewentualnie licealisci ale i tak
        zawsze zastrzegam, ze najpierw biore na okres probny 3 lekcje
      • seth.destructor Czemu sie dziwisz? 25.08.07, 15:31
        Korepetycji udzielasz pracujac dla rodzicow.

        Dzieciaki (gimazjum, liceum), które naprawdę naukę mają gdzieś i
        > myślą, że jak przesiedzą ze mną ta godzinę, czasami dwie w
        tygodniu to zaliczą
        > klasówkę, zdadzą do następnej klasy itp. Ich rodzice myślą, że
        wystarczy
        > zapłacić i będzie ok i w żaden sposób nie mogą zrozumieć, że
        jeżeli dziecko
        > nie chce to ja naprawdę nie pomogę.

        Placa ci za to, zeby sami nie musieli siedziec przy dzieciaku i sie
        wsciekac.
      • Gość: nauczycielka Gimnazjalistom mowie nie! IP: *.aster.pl 25.08.07, 16:08
        8 godzin dziennie korkow to chyba dla zawodowcow. Mysle ze 4 godzin
        to jest optymalnie. Po miesiacu i 8 godzinach korkow kazdego dnia
        mozna pasc trupem ale zarobek niezly:)
        Ja juz teraz drugi rok bede uczyc w szkole sredniej i korki. Juz
        rozne rzeczy praktykowalam od 20 w tygodniu na korki po szkoly
        jezykowe i moja opinia jest taka:

        W tym roku bede uczyc +/-10 godz w tygodniu w szkole panstwowej bo
        ktos musi placic ZUS. Reszte czasu poswiece korkom i chcialabym aby
        to byli maturzysci. Dlaczego? Bo oni maja jakis cel i najczesciej sa
        niedouczeni w szkole. Do matury malo trzeba przerabiac gramatyki a
        raczej trzeba delikwenta nauczyc czytac ze zrozumieniem, pisac i
        mowic. W sumie trzeba nauczyc go jakies 1500 slowek i jest gotowy.
        Wiem cos na ten temat bo w tym roku bylam w komisji egazminujacej.
        Gimnazjalistom i malolatom mowie nie!!!!! Dlaczego? Bo to raczej ich
        rodzice chca aby oni na takie lekcje uczeszczali a nie oni sami.
        Osoby dorosle? Niby ok ale tez nie wiedza czego chca i oczekuja
        szybkich rezultatow. Pozatym czestwo odwolouja bo praca, bo dziecko
        its itp.
        Szkoly jezykowe? Hmmm... W tamtym roku pracowalam w 2. W jednej na
        miejscu i obok mojego domu wiec nie bylo zle, ale mialam wlasnie
        grupe gimnazjalistow i myslalam ze ich bede bic. W sumie nic nie
        chcieli robic i tak bylo. Ja sie glupio czulam bo oni sie nie
        chcieli uczyc, ja bralam za to kase no ale tak bylo. 2 grupe mialam
        taka w ktorej wszyscy dorosli na ronym poziomie byli i w tej grupie
        jedna laska dla ktorej wszysto co robilismy bylo "bez sesu". Dla
        jednych poziom za wysoki dla drugich za niski. Tez ciezko. W tym
        roku moze zdecyduje sie na jakis kurs z dziecmi dla odmiany. Kurs z
        dziecmi konczy sie wczesnie a z doroslymi nawet o 21.

        Wspolpracuje tez ze szkola ktora mnie wysyla na kursy w firmach ale
        zaczyna to juz byc nudne. Tamci ludzie przychodza na te kursy nie
        wieadomo po co, chyba dlatego ze im firma placi. Brak konsekwencji.
        Z 5 osob przychodzili na zmiane czyli kazda osoba raz na miesiac:)))
        W tym roku chyba dam sobie z tym spokoj. Czasami glupio sie czuje
        jak tam chodze pozatym zajmuje mi to duzo czasu na dojazdy a Ci
        ludzie traktuja lektora jak kelnerke:)

        Wiec w tym roku stawiam na maturzystow. Chcialbym uczyc jakies 10
        godzin w domu.
        • Gość: Ania Gimnazjalistom mowie TAK! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.08.07, 17:28
          Owszem, wiek gimnazjalny to trudny wiek, młodziez jest trudna, ale
          jak najbardziej do opanowania. Ich po prostu trzeba bardziej
          zachęcać, mobilizować. Trzeba po prostu znaleźć metodę, jaka będzie
          danemu uczniowi odpowiadała, każdy jest inny, nie da się jednej
          metody rozciągnąć na wszystkich. Jest to wysiłek, ale nie zgadzam
          się, że oni nie chcą - oni nie wiedzą że chcą:] No ale jeśli nauka
          gimnazjalisty polega u Pani na zadawaniu słówek do zapamiętania czy
          tłuamczeniu gramatyki... Mi też by się nie chciało. Ja wprowadzałam
          fraghmenty ulubionych filmów tych uczniów, muzyki, matreriałów
          zagranicznych o ich idolach. Od razu nauka idzie inaczej. Można
          wielu słówek nauczyć w czasie lekcji bez potrzeby wypisywania ich na
          kartce i odpytywaniu za tydzień. Młodzież w tej chwili ma wsztstko,
          telewizory, internet, odtwarzacze mp3, nic dziwnego że nudzą ich
          zwykłe książkowe ćwiczenia. Trzeba po prostu się treochę bardziej
          zaangażować, a wtedy współpraca z danym dzieckiem bedzie frajdą dla
          obu stron.
          • Gość: nauczycielka Re: Gimnazjalistom mowie TAK! IP: *.aster.pl 25.08.07, 17:34
            Moja droga, moja nauka nie jest ksiazkowa. Byly filmy, byly ksiazki,
            bylo wszystko tylko brak checi z ich strony niestety. Byla to szkola
            jezykowa gdzie rodzicie mieli nadmiar pieniedzy i zapisali ich na
            angielski aby pozbyc sie ich z domu pewnie na 3 godz w tygodniu:)
            Ale nie ma wogole o czym dyskutowac. Kazdy ma swoje prefernecje. Ja
            lubie uczniow z FCE i matury poniewaz jest to jakis cel i dla mnie i
            dla uczacego sie. Gimanzjum jest wiekiem trudnym, wszyscy to wiemy,
            bo slychac o tym wszedzie.
            • Gość: Ania Re: Gimnazjalistom mowie TAK! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.08.07, 00:13
              To moze gimnazjalistom nie pasują grupy, moze tam brak
              indywidualnego podejścia do człowieka. Nie wiem. Ale wiem, że
              uczyłam kilku gimnazjalistów, byli to różni ludzie ale zawsze mi się
              udawało. Gimnazjaliści np. zauwazylam chcą móc praktycznie
              wykorzystać ten język. Nie interesuje ich gramatyka, chcą iść do
              kina na film po angielsku i chwalić się, że go rozumieją. I ja w ten
              sposóbn łączyłam jakieś tam szklane pułapki i zabójcze bronie czy
              władcy pierścieni, co kto lubił, z nauką gramatyki. Dawało radę,
              naprawdę.
              • Gość: nauczycielka Re: Gimnazjalistom mowie TAK! IP: *.aster.pl 27.08.07, 16:48
                no tak gimnazjalisci pojedynczo ale nie w grupie. w grupie to oni
                malpiego rozumu dostaja.
        • Gość: bambi7 Re: Gimnazjalistom mowie nie! IP: *.csk.pl 25.08.07, 19:38
          mój rekord to 5 godzin - tyle wytrzymała pewna dziewczyna (z reguły
          dzieciaki nie potrafiły usiedzieć więcej niż 2 godziny, mimo że co
          15-20 minut robiłem małe przerwy na oddech)

          czasami to sie takie "cudaki" trafiają, że szok że w ogóle
          jakąkolwiek klasę przeszły.... raz musiałem douczać kogoś z
          materiału sprzed 4 lat (żeby w wieku 12 lat nie umieć odejmować i
          mnożyć - masakra...)
      • Gość: Ania Udzielałam korepetycji od 5 lat. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.08.07, 17:20
        Zaczęłam udzielać korepetycji z angielskiego w 3 klasie LO. Nie
        brałam dużo za godzinę - 15-20zł (+10zł po każdych 10 lekcjach za
        ksero i drukowanie), z tym że naprawdę lubię to, co robię. A, od
        razu też zaznaczałam rodzicom, że kładę największy nacisk na
        gramatykę. Po prostu potrafiłam to wytłumaczyć dzieciom i po roku
        każde z nich doskonale orientowało się w czasach, w gramatyce, każde
        z nich w tej chwili bez problemu przetłumaczy tekst po angielsku,
        jedynie słówek musi się uczyć (oczywiście uczyliśmy sie i słówek,
        ale zachęcałam dzieci to tłumaczenia tekstów - tak najszybciej uczy
        się nowych słówek - a teksty dotyczyły zainteresowan dzieci). Dzieci
        naprawdę mogą pojąć błyskawicznie gramatykę, rozkłądanie materiału
        na kilka lat tak jak widzę to w książkach jest stratą czasu.

        W domu w któryś weekend przejrzałam moje stare książki, internet,
        przygotowałam materiały, ćwiczenia, kasety, mp3 na kilkanaście
        kolejnych lekcji i miałam spokój z przygotowaniem się na każdą.
        Pierwsze lekcja była lekcją zapoznawcza, ankieta po angielsku (co
        lubi, żeby potem móc dostosować lekcje do potrzeb dziecka, co go
        interesuje itp., sprawdzenie co w ogóle umie). Często bawiliśmy się
        w najrózniejszy sposób, raz np. przygotowałam ok. 40 fragmentów z
        różncyh piosenek z nazwą państwa w treści, po czym nagrałam je na
        płytę i zadaniem dzieci było wychwycić te nazwy słuchając krótkich,
        15sek fragmentów. To im się baaaardzo podobało.

        Uczyłam dzieci w wieku 9 - 13 lat. Czasami polegało to na odrabianiu
        lekcji i tłumaczeniu tego, co w ich książkach, czasami robiliśmy
        sporo naprzód, no i zawsze przygotowanie się do sprawdzianu. Zawsze
        miałam przygotowaną ciekawą pracę domową, ale kiedy dziecko nie
        miało ochoty, to niczego nie zadawałam. Ogólnie rodzice mówili czego
        oczekują, natomiast ja z dzieckiem ustalaliśmy szczegóły.
        Traktowałam dzieci bardzo po partnersku i to potem owocowało.

        W szczytowym okresie wyciągałam 480zł miesięcznie (za 6 godzin
        tygodniowo). Robiłam to po pracy, zrezygnowałam potem z takiej
        ilości dzieci, bo po prostu nie wyrabiałam, byłam zmęczona. W koncu
        na każdej godzinie trzeba z tym dzieckiem popracować, to męczy. No
        ale ja miałam normalną pracę 8 godzin, jak ktoś ma wolne to może
        idzie to inaczej. Przy tej ilości dzieci średnio jedna godzina
        zawsze z jakichś powodów odpadała, tak to bywa.

        Dzieci zawsze były świetne, czasem leniwe, ale ogólnie lubiłam je
        bardzo. Wszystko było do dogadania się. BYły takie, co nie lubiły
        pisać, takie które wstydziły się mówić, takie które były po prostu
        leniwe, ale zawsze znajdowało się rozwiązanei dostosowane do
        oczekiwań dziecka. Natomiast różnie było z rodzicami. Bywało, że
        odwoływali lekcję na 10min przed nią, więc logiczne że ja już byłam
        w autobusie czy dochodziłam na miejsce... Poza tym niektórzy, ci
        tzw. nowobogaccy byli bardzo niemili. Ci z klasy średniej potrafili
        zrobic herbatę czy kawę, zawsze dostawałam od nich jakiś drobiazg,
        czekoladę na święta, od niektórych nawet ekstra premię, natomiast ci
        nowobogaccy zawsze patrzyli na mnie jak na jakiegoś nie wiem,
        robaka, o herbacie można pomarzyć, nawet kiedy był mróz jak diabli.

        Dzieci lubiłam, z większością mam kontakt do dziś, telefoniczny,
        smsowy, mimo że już ich nie uczę (po prostu znalazłam pracę bardzo
        dobrze płatną ale daleką od centrum miasta i po prostu dojazdy
        uniemożliwiają mi to).

        Myślę, że wypracowanie sobie jakiegoś programu, zachęcenie dziecka,
        zaznajomienie się z jego zainteresowaniami i przede wszystkim (ja
        tak uważam) traktowanie dziecka jak partnera - da efekty. U mnie się
        to sprawdziło w 100%.
      • Gość: bambi7 Re: Korepetycje IP: *.csk.pl 25.08.07, 19:30
        do takiej roboty trzeba mieć mocną "psyche" - ja w takich
        przypadkach zawsze mówiłem, że uczeń nie wykazuje oznak współpracy
        (oczywiście najpierw inkasowałem kase od jego/jej rodziców, żeby sie
        nagle im nie odmieniło) i tyle

        trwało to 3 lata (niedługo wyjeżdżam), a z upływem czasu klientów
        było coraz więcej - taka to już jest dzisiejsza "giertychowska"
        edukacja (zamiast sie raz dobrze czegoś nauczyć, to sie obecnie na
        przerwach jara zioło/ćpa w kiblu)
        • Gość: glon Re: Korepetycje-gim-drażliwa rzecz IP: *.wbp.olsztyn.pl 27.08.07, 13:49
          Kolega anglista mial przygody .Grupa gim ,rozpadła się po jakimś
          czasie .Zostały panny ,2 rzeczywiscie zainterwsowane nauką ,Bo już 3
          klasa ,a chciały do dobrego liceum .A dwie kolejne-prowadzącym!
          Wyzywające stroje ,makijaże ,śmichy -chichy.W końcu kumpel
          stwierdził że to nie jego branża i darował sobie ich dalszą
          edukację .A jak do niego oczętami wywracały, to sam kiedyś
          widziałem .Podsumowując głupi wiek i różna motywacja .
      • Gość: gosc Re: Korepetycje IP: *.debica197.tnp.pl 27.08.07, 16:08
        Ile bierzecie za korepetycje? Np z angielskiego??
      • chuq Re: Korepetycje 30.08.07, 16:09
        witam!
        zdarzało mi się korzystać z korków na wydziale inżynieryjnym :P ..
        w zalezności jak sie trafi ucznia to praca może byc przyjemna lub mniej, ale tak
        jest chyba zawsze przy wiekszości zawodów (klient nasz pan..hehe)

        co powiecie na udzielanie/szukanie korepetycji przez internet?

        ma ktoś jakiegos linka do ciekawych stron, które są warte polecenia??
        takich gdzie można sprawnie odnaleźć daną osobe/usługe ze swoich rejonów i
        podjąc współprace..
        będe wdzięczny:)
        pzdr!
        • bbarak Re: Korepetycje 03.09.07, 18:29
          hej!

          jak się nie ma znajomości, które pomagają w nauce i potrzebne są tzw. "korki" to
          internet w tym momencie potrafi bardzo ułatwić życie :))

          też będąc studentem miałem okazje korzystać z korków..a że nie miałem nikogo w
          rodzinie kto mógłby mi pomóc jedyną opcje widziałem w internecie. Szperałem po
          portalach z usługami, forach czy serwisach edukacyjnych, tak odnalazłem swoich
          korepetytorów i byłem z nich naprawde zadowolony. raz zdarzył sie jakiś słabszy
          to szybko wymieniłem go na lepszy model :P..
          tak wiec śmiało moge polecić tego typu usługi odnajdywane w sieci..

          a jesli chodzi o jakies konkretne portale to miedzy innymi:
          - www.firmland.pl/
          lub
          - www.favore.pl - tu akurat chyba jest więcej opcji odnalezienia odpowiednich
          korepetytorów

          pzdr!
          b
          • Gość: Monika Re: Korepetycje IP: *.pronet.lublin.pl 03.09.07, 21:01
            a ja juz mam troche dosc udzielania korepetycji,robie to 4 lata i chyba sie
            wypalilam,zmeczylam,choc w sumie efekty mialam niezle i lubilam te prace.
            • chuq Re: Korepetycje 04.09.07, 16:05
              ja nigdy nie udzielałem korepetycji zarobkowo, jedynie kilka razy douczałem
              znajomych do koła czy egz... rola korepetytora wymaga dużo cierpliwości i
              umiejętności nauczania - za co mam wielki szacunek dla
              prof./nauczycieli/korepetytorów!! Ja bym się nie spełnił w takiej roli ponieważ
              szybko się denerwuje i tracę cierpliwość :P poza tym przekazywać wiedzę trzeba
              umieć, a nie każdy ma taki dar.
              • magisterka-2 Re: Korepetycje 07.09.07, 11:22
                chuq napisał:

                > ja nigdy nie udzielałem korepetycji zarobkowo, jedynie kilka razy douczałem
                > znajomych do koła czy egz... rola korepetytora wymaga dużo cierpliwości i
                > umiejętności nauczania - za co mam wielki szacunek dla
                > prof./nauczycieli/korepetytorów!! Ja bym się nie spełnił w takiej roli ponieważ
                > szybko się denerwuje i tracę cierpliwość :P poza tym przekazywać wiedzę trzeba
                > umieć, a nie każdy ma taki dar.

                No co prawda to prawda- do tej ogłady ale zobacz są też plusy takiej "anielskiej
                cierpliwości" bowiem możesz potem ogłosić swoją działalność & sporo zarobisz na
                korepetycjach:-) Umiejętnie rozłożone w tygodniu sprawiają, iż pieniążki lecą
                ładnie- trzeba się tylko ładnie & umiejętnie zareklamować na
                stronce/portalu/gazecie.

                pozdrawiam U.
                • katarafka Re: Korepetycje 07.09.07, 13:22
                  No lepiej robic cokolwiek niz nie robic niz & tracic podwojnie :-) Wszak
                  pomyslowosc rodzi efekty a efekty pieniadze=biznes:-)
                  • magisterka-2 Re: Korepetycje 08.09.07, 15:45
                    katarafka napisała:

                    > No lepiej robic cokolwiek niz nie robic niz & tracic podwojnie :-) Wszak
                    > pomyslowosc rodzi efekty a efekty pieniadze=biznes:-)

                    A ku temu, aby zarabiać bardziej efektywnie a także mnożyć swoje dochody
                    wychodzi nam zawsze naprzeciw internet wraz z jego zaletami;p Właściwie
                    wykorzystany automatycznie napędza koniunkturę!:D
                    • katarafka Re: Korepetycje 08.09.07, 23:03
                      magisterka-2 napisała:

                      > katarafka napisała:
                      >
                      > > No lepiej robic cokolwiek niz nie robic niz & tracic podwojnie :-) Wszak
                      > > pomyslowosc rodzi efekty a efekty pieniadze=biznes:-)
                      >
                      > A ku temu, aby zarabiać bardziej efektywnie a także mnożyć swoje dochody
                      > wychodzi nam zawsze naprzeciw internet wraz z jego zaletami;p Właściwie
                      > wykorzystany automatycznie napędza koniunkturę!:D

                      Trzeba tylko złapać nadarzającą się okazję póki się ma ją jeszcze przed oczyma
                      bo potem może być za późno:PP
                      • magisterka-2 Re: Korepetycje 08.09.07, 23:07
                        katarafka napisała:

                        > Trzeba tylko złapać nadarzającą się okazję póki się ma ją jeszcze przed oczyma
                        > bo potem może być za późno:PP

                        Potem to w ogóle ich nie będzie (albo ktoś inny podpatrzy i sam się tym zajmie
                        za nas) więc lepiej korzystać póki się umie coś na poziomie jak z przykładowymi
                        korepetycjami.
            • katarafka Re: Korepetycje 05.09.07, 15:45
              Gość portalu: Monika napisał(a):

              > a ja juz mam troche dosc udzielania korepetycji,robie to 4 lata i chyba sie
              > wypalilam,zmeczylam,choc w sumie efekty mialam niezle i lubilam te prace.

              No ale zawsze jest to niezła forma na zarobek bądź dorobienia sobie do głównej
              pracy. Na Twoim miejscu jednak nie rzucałbym tego- bo po co;) Jesteś dobra w tym
              co robisz więc szkoda tego zaprzestawać...bo potem ciężko jest znów wystartować
              ponownie w czymś czego się nie wykorzystywało przez długi okres czasu. W
              internecie jest dużo miejsc gdzie można się zareklamować - a nóż widelec i na
              korepetycjach (np ogłaszając się w sieci ) trafi Ci się osoba z podobnymi
              zainteresowaniami (poza przedmiotem na korepetycjach of cuz;p ) - ha i ciekawsze
              życie od razy- przestaję się nudzić:-)

              Pozdrawiam.
      • urania77 Re: Korepetycje 08.09.07, 23:17
        mam takie same doswiadczenia jak ty, kiedys udzielałam korepetycji z
        chemii i fizyki

        njaczesciej dzieciaki myslały ze jak posiedza na lekcji to im
        wszystko wejdzie do glowy, nie miały podstaw przedmiotu ale uwazały
        sie za geniuszow i łudzili sie ze jak posiedza 2 godziny na korkach
        to opanuja caly materiał
        dodatkowo zeby bylo smiesniej dzwonili na dwa dni przed klasowka, a
        raz miałam przypadek, ze chłopak z gimnazjum zadzwonił w niedziele
        koło południa w sprawie lekcji, a klasowke mial na drugi dzien w
        poniedzialek na rano, oczywisciwe takim zartownisiom dziekowałam

        pozdrawiam
        • katarafka Re: Korepetycje 09.09.07, 21:32
          urania77 napisała:

          > mam takie same doswiadczenia jak ty, kiedys udzielałam korepetycji z
          > chemii i fizyki
          >
          > njaczesciej dzieciaki myslały ze jak posiedza na lekcji to im
          > wszystko wejdzie do glowy, nie miały podstaw przedmiotu ale uwazały
          > sie za geniuszow i łudzili sie ze jak posiedza 2 godziny na korkach
          > to opanuja caly materiał
          > dodatkowo zeby bylo smiesniej dzwonili na dwa dni przed klasowka, a
          > raz miałam przypadek, ze chłopak z gimnazjum zadzwonił w niedziele
          > koło południa w sprawie lekcji, a klasowke mial na drugi dzien w
          > poniedzialek na rano, oczywisciwe takim zartownisiom dziekowałam
          >
          > pozdrawiam

          Tak. Ale tak niestety myślą w 90 % ci, którzy chcą 'szybkich' korepetycji na
          ostatnią chwilę jak w przykładzie, o którym napisałaś:

          -o jutro sprawdzian, nic nie umiem

          -dobrze, ze mam korepetycje, pójdę na 2 godziny dzisiaj a jutro zdam bez problemu

          ...a potem są nie za ciekawe efekty & obwinianie korepetytora, ze złe lekcje
          dawał...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka