Gość: kalina
IP: *.chello.pl
12.09.07, 17:02
po zakończeniu edukacja na studiach, które kozały sie beznadziejne,
i po których nie ma dla mnie pracy zatrudniłam się w sklepie z
bielizna w galeri handlowej.pracowałam po 11, akurat był grudzień.
pracodawca dał mi umowe o prace a potem chciał daC UMOWE O DZIEŁO
BO " SKOŃCZYŁ SIE DOBRY OKRES".zrezygnowałam, dziewczyny które tam
pracowały znaja sie od lat, umawiały sobie garfik pod siebie, nie
mogłam nawet chodzic na nauke jazdy, nie wytrzymałam....szefowa
oczekiwała zapierniczania za tysiąc zlotych bez dni wolnych,
obrażała pracowników, w końcu ją zrąbałam i wyszłam stamtąd . czy to
jest reguła? we wszystkich molochach typu centrum handlowe jest taka
atmosferka i wyzysk????nie wim już co robic i gdzie szukac pracy,
dobre firmy maja swoich ludzi i nie przeprowadzaja prawdziwych
rekrutacji, nawet nikt nie oddzwania po wysłaniu aplikacji, jestem w
co raz większym dołku, po co ja w ogole studiowałam...