Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    WYJAZD Z KRAJU CZ.II

    IP: 203.167.222.* 11.07.03, 01:49
    Witam goraco

    po 30 godzinach w koncu dotarlismy na miejsce. Podroz oczywiscie meczaca bo
    to jednak kawal drogi, przesiadka we Frakfurcie i Singaporze. W Singaporze
    mielismy kilka godzin przerwy wiec moglam sie wykapac, przebrac cos zjesc,
    popalic, odpoczac i troche sie ponudzic. Wyladowalismy w Christchurch o godz
    10:30 rano (czasu miejscowego oczywiscie) Przyjechal po nas na lotnisko
    przeuroczy facet ktory jest menagerem motelu w ktorym sie zatrzymalismy. Aha
    zapomnialam powiedziec ze na Okeciu mielismy problem bo mielismy 40 kg
    nadwagi bagazu, chcieli od nas doplate ponad 2000 USD ( za bilet placilismy
    1000 USD) no ale po dlugiej dyskusji przemilych usmiechow i smutnych minek,
    jakos nam sie udalo wywiezc ten majatek bez doplaty. Podroz bez zadnych
    zgrzytow, nie trzeslo, troche ciasno ale zdeterminowani jakos wytrzymuja.

    W Chch przywitala nas sloneczna pogoda, chlodno bo to zima, ale slonecznie,
    klimat lepszy niz w Auckland bo nie ma takiej wilgoci wiec i nie odczuwa sie
    takiego zimna. Z samolotu widac bylo piekne zasniezone alpy. Chch bardzo
    bardzo mi sie podoba, zdecydowanie bardziej od Auckland, duzo bardziej
    europejskie. Pelno kawiarenek, szerokie ulice, czysciutko wogole przelicznie.
    Zdecydowanie jestem szczesliwa ze wlasnie tutaj postanowilismy wyladowac, w
    oddali widac gory , brak mi slow zeby to wszystko opisac ale naprawde sliczne
    miasto.
    Mieszkamy narazie w motelu, 400 $ za tydzien, maz poszedl dzisiaj na aukcje
    kupic samochod, mam nadzieje ze kupi cos dobrego. Zlozylismy konta w banku,
    kupilismy karty do komorek, szukamy mieszkania do wynajecia, w przyszlym
    tygodniu mamy spotkanie w sprawie ewentualnego zasilku gdybysmy nie znalezli
    pracy. (dla tych ktorzy nie znaja realiow nz to sa rzeczy ktore trzeba
    najpierw zalatwic, mieszkanie zeby miec adres, telefon kontaktowy i konto w
    banku, jak to sie zalatwi mozna sie zarejestrowac na ewentualny zasilek i
    spokojnie szukac pracy.)

    Alan (manager motelu) przeuroczy czlowiek, umowil nas ze swoim Bank
    Managerem, zawiozl, szuka dla nas mieszkania do wynajecia, rozmawial z kims w
    sprawie pracy dla meza, wozi do miasta, itd itd, brak slow, poprostu
    przeuroczy facet. W motelu jest wszystko co do zycia potrzeba,lazienka,
    kuchnia wyposazona, kawa, herbata, mleko, szafa z recznikami, itd itd ,
    prowadzone to jest troche na zasadzie pensjonatu, sa stali mieszkancy i
    turysci. Domowa atmosfera, wszyscy bardzo mili. Przepraszam ze pisze troche
    nie pokolei i moze nie to co chcielibyscie uslyszec ale mam niewiele czasu i
    chcialabym opisac jak najwiecej wiec pisze to co mi akurat przychodzi na
    mysl. Po wyladowaniu mialam wrazenie ze w koncu wrocilam do domu, wiec mam
    nadzieje ze wszystko sie dobrze ulozy, jak narazie jestem bardzo zadowolona.
    Nie wiem jaki dom uda nam sie wynajac, jak bez mebli to zle bo nasze dojada
    za 2 miesiace, jak z meblami to tez zle bo co ze swoimi zrobimy jak przyjada|
    hihi ale narazie tym sie nie martwie, zobaczymy jak to sie wszystko potoczy.

    Jezli ktos ma jakies konktretne pytania to bardzo prosze pytajcie, bo nie
    wiem co kogo interesuje i o czym mam pisac.
    Jezeli chodzi o ludzi to sa przemili, bardzo uprzejmi, bardzo pomocni i
    wogole przeuroczy.
    Pozdrawiam cieplutko wszystkich, odezwe sie jak tylko bede miala okazje wiec
    badzcie cierpliwi bo moj komp w drodze. :)

    Asia
    Obserwuj wątek
      • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 11.07.03, 05:42
        Super.


        Pozwolisz, ze uzupelnie. Ewentualny zasilek Wam przysluguje, poniewaz macie
        obywatelstwo NZ. Bez tego wyjasnienia, ktos niewtajemniczony moglby pomyslec,
        ze wystarczy po prostu poleciec i zyc na zasilku.

        Zycze powodzenia.

        Prosimy o dalsze relacje.
      • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 11.07.03, 06:13
        Moze zalozysz homepage, np na xtra i tam bedziesz prowadzic kronike powrotu do
        NZ?


        Tu pewnie zaraz ktos Cie obrazi.......

        Pozdrawiam cieplutko
        • Gość: Ania Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 00:01
          I jeszcze się wypierasz...

          pozdrawiam
          Ania

      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dsl.hccnet.nl 11.07.03, 09:06
        Asiu,
        Bardzo fajnie, ze wszystko sie dobrze uklada, najwazniejsze to miec wokol
        siebie pomocnych ludzi.
        Ja mam niedyskretne pytanie - prozaiczne, ale jednak pozwole sobie, nie musisz
        odpowiadac - sumujac koszty (materialne), jakie ponosicie przy calej
        przeprowadzce zastanawia mnie jedno - dysponujac takimi sumami decydujecie sie
        na wyjazd ze wzgledow ekonomicznych? Byc moze cos przeoczylam, ale odnioslam
        wrazenie, ze wasze przeniesienie za granice motywowane jest checia zmiany losu,
        a szans w kraju nie widzicie.. ale moze to moja wyobraznia? Czyzby w Polsce
        bylo tak zle, zeby bogaci ludzie musieli opuszczac kraj, a zostaja ci, ktorych
        na emigracje nie stac?

        W kazdym razie szczerze zycze wam powodzenia w ukladaniu nowego zycia!
        • Gość: Taj Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: 195.205.101.* 11.07.03, 09:19
          Mam pytanko następujące. Czy ciężko jest Polakowi wyjechać do NZ i dostać np.
          legalną pracę w zawodzie inżyniera. Jak to wyglada.
          • Gość: kangur Witamy na Antypodach(znow) IP: 203.40.163.* 11.07.03, 13:40
            dzieki za nowa korespondencje,jak widac wszyscy martwili sie o Was, no ale
            wreszcie jestescie tutaj.Teraz tylko nalezy zyczyc Wam predkiego powrotu do
            rownowagi i zaczac tutejsze,normalne(!)zycie,powodzenia i oczywiscie wciaz bede
            sledzil Wasza korespondencje.
            Pozdrowienia.
            • Gość: what a joke W glowie sie jej przewrocilo IP: 208.29.168.* 11.07.03, 15:17
              Zamiast investowac w cos lub wziasc sie za cos w europie to na koniec swiata w
              takie zadupie jak nowa zelandia czy australia sie wybiera, no coz nastepny
              zasilek na kandydatow do szpitala psychiatrycznego.
              Kogokolwiek znam nikt naprawde nie jest happy z pobytu tam, ale sa rozne
              przypadki , jeden lubi nekrofilia drugi dzieci a trzeci chlopcow
              • soup_nazi Poszedl precz barachlaku! 11.07.03, 20:11
                Przylazles robic smrod na ladnym watku? Precz!
        • soup_nazi Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 11.07.03, 20:43
          Gość portalu: Saba napisał(a):

          > Asiu,
          > Bardzo fajnie, ze wszystko sie dobrze uklada, najwazniejsze to miec wokol
          > siebie pomocnych ludzi.
          > Ja mam niedyskretne pytanie - prozaiczne, ale jednak pozwole sobie, nie
          musisz
          > odpowiadac - sumujac koszty (materialne), jakie ponosicie przy calej
          > przeprowadzce zastanawia mnie jedno - dysponujac takimi sumami decydujecie
          sie
          > na wyjazd ze wzgledow ekonomicznych?

          Pozwole sobie sie wtracic i odpowiedziec zanim ona sama tego nie zrobi.
          Przeoczylem te koszty przeprowadzki, ale ilez to moglo byc? W najgorszym
          wypadku kilkanascie tysiecy dolarow. Moze maja jeszcze kilkanascie, no niech
          kilkadziesiat tysiecy oszczednosci. Owszem, dla przecietnego Polaka w kraju to
          suma gigantyczna zapewne, ale dla nich jako dla ludzi majacych wybor miedzy
          zyciem w Polsce, a w znanym juz sobie kraju wybor jest logiczny. I co niby
          mieliby poczac w Polsce z ta suma - przejesc ja stopniowo czy rozpoczac
          dzialalnosc gospodarcza i szarpac sobie nerwy nawet jesli sie jako tako
          powiedzie? Nie wszyscy moga lub chca byz "byznesmenami", zwlaszcza w polskiej
          dzungli gospodarczej. Za malo zeby zyc, za duzo zeby umrzec.

          Byc moze cos przeoczylam, ale odnioslam
          > wrazenie, ze wasze przeniesienie za granice motywowane jest checia zmiany
          losu,
          >
          > a szans w kraju nie widzicie.. ale moze to moja wyobraznia? Czyzby w Polsce
          > bylo tak zle, zeby bogaci ludzie musieli opuszczac kraj, a zostaja ci,
          ktorych
          > na emigracje nie stac?

          No wlasnie w tym chyba lezy klucz jak kto rozumie "bogactwo". Punkt widzenia
          zalezy od punktu siedzenia. Chyba, ze oni sa milionerami. Przeoczylem?
          >
          > W kazdym razie szczerze zycze wam powodzenia w ukladaniu nowego zycia!

          Ja tez.
          • Gość: hahaha soup nazi = polski ukrainiec z kanady IP: 208.29.168.* 11.07.03, 21:31
            ty ciemniaku musisz byc chyba polskim ukraincem lub jakas inna wsza co w polsce
            wogole nie byla przez 10 lat , siedzisz w tej zasranej kanadzie i plujesz jadem
            jak ostatni osiol , zreszta to mozna stwierdzic ze nic lepszego cie nie stac do
            wytworzenia tylko sprawdzanie forum i glupie odpowiedzi , fajne masz zycie
            tylko pozazdroscic
            • soup_nazi Ostatni raz ci odpowiadam glupku, bo nie chce... 11.07.03, 21:52
              ... przyczyniac sie tu do wytwarzania lajna, podobnego do tego na Polonii. Mam
              nadzieje, ze inni tez zignoruja twoje kretynskie posty w tym watku.
        • huron Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 13.07.03, 20:07
          "Byc moze cos przeoczylam, ale odnioslam wrazenie, ze wasze przeniesienie za
          granice motywowane jest checia zmiany losu, a szans w kraju nie widzicie.. ale
          moze to moja wyobraznia? Czyzby w Polsce bylo tak zle, zeby bogaci ludzie
          musieli opuszczac kraj, a zostaja ci, ktorych na emigracje nie stac?"


          Dobre masz wrazenie. Ja mialem w Polsce zaklad produkcyjny i dwie firmy
          handlowe. Wykonczyla mnie zla koniunktura, podatki i mafia.
          Teraz mam juz jedna firme w USA, dochod, a w drodze fabryke i przedsiebiorstwo
          eksportowe. I wiesz co? Nareszcie nikt mnie nie sciga, nikt po nocy nie dzwoni,
          ze mi zaklad podpali, policja nie zatrzymuje mnie na ulicy i nie wymusza
          haraczy, sasiedzi nie wspolpracuja z mafia, a urzad skarbowy nie kontroluje
          mnie co 3 miesiace. I nie kradna mi wszystkiego z auta, nie musze domu pilnowac
          ze strzelba. Psow spuszczac z lancucha na noc.

          I zaden Polak nie medrkuje mi nad glowa i nie poucza jak mam swoje interesy
          ukladac.

          Niech te Asie Bog blogoslawi. I chocby miala wydac i miliard na emigracji to
          nic WAM do tego. Jak nie macie, to jedzcie i zaczynajcie tak jak inni. Od mycia
          garow. Przynajmiej jak sie chce to sie da.

          Macie jeszcze jedno wyjscie:
          Przestac w koncu glosowac na komunistow, UW, AWS, PO i podobna holote.
          Ale to chyba przekracza wasze mozliwosci intelektualne. Prawda?

          • Gość: hermenegilda Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.acn.waw.pl 14.07.03, 00:36
            huron napisał:
            >
            > Macie jeszcze jedno wyjscie:
            > Przestac w koncu glosowac na komunistow, UW, AWS, PO i podobna holote.

            No i musiales nam dopieprzyc. Dlaczego?
            A jak siedziales w kraju, to na kogo glosowales?

            > Ale to chyba przekracza wasze mozliwosci intelektualne. Prawda?
            Nieprawda.
            Jesli juz, to raczej przekracza mozliwosci tej "holoty".

            BTW, psujesz ten watek :(

            • huron Re: 14.07.03, 07:03
              jezeli kogos urazilem to przepraszam.
              jednakze nie przyszlo wam do glowy, ze ta Asia to po prostu wyprzedala sie z
              calego majatku aby wyjechac?

              "No i musiales nam dopieprzyc. Dlaczego?
              A jak siedziales w kraju, to na kogo glosowales?"

              Prosze bardzo, to jasne jak slonce. Jestem sympatykiem UPR. Przyznaje sie tez,
              ze kiedys glosowalem na Walese. Jak siedzialem w kraju to nie siedzialem, tylko
              pracowalem. Pracowalem i pracowalem. Potem nie glosowalem, bo nie uwazalem za
              odpowiednie. Jestem tu i nie zamierzam byc tam.

              "BTW, psujesz ten watek :("

              Juz mnie nie ma. Jedno wyjasnienie:

              Jak sie dziewczyna wyprula z oszczednosci to jest tragedia a nie powod do
              zazdrosci. Tez tak zrobcie. Potraficie? Spalic za soba mosty i wyjechac?
              Wiec naprawde Saba zasluzyzyla na taka reprymende, jak sie nie poczuwacie to
              dobrze, ale pytanie o kase jest pytaniem ponizej pasa.

              Kobita pisze Wam jak jest a wy robicie jakas wiwisekcje spoleczna.
              To jest zywa babka, tyle ze po drugiej stronie kuli ziemskiej.
              Sa biedni i bogaci. Kazdy ma prawo miec dosc zycia bez perspektyw.

              Bogactwo jest tez kwestia wzgledna. Jak sie dziewczyna zle czula w towarzystwie
              smutnych i zrezygnowanych ludzi to wyjechala. Proste.

              Swiat czeka.
              Teraz kolej na WAS.

          • znamsielepiej ty Huron 14.07.03, 02:12
            Ty takie bajki to pisz gdzie indziej chyba ci sie forum pomylilo ,robie ci
            przysluge tu jest link do forum dla ciebie
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=139
            nie wypisuj takich bzdur bo tylko glupi w to wierzy
          • Gość: I Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II- do hurona IP: *.net81-64-85.noos.fr 30.07.03, 11:13
            niestety wierze ci, mimo, ze o biznesie jedynie mysle i nawet bez mafii,
            skarbowki i innych, nawet z niewielkim kapitalem zdaje sie to byc stracone,
            obojetne jaka branza, ale nie o tym pisac chce;
            wyrazam jedynie zal, ze realia takie a nie inne i wlasciwie nie ma widokow na
            zmiany, no bo i na kogo tu glosowac, i lewica i prawica patrzy tylko na swoje
            interesy i to w baaaaardzo krotkiej perspektywie;
            no i powialo mrozem, ale ja wciaz mam nadzieje......
            choc chwilowo staram sie wyjechac na antypody na pol roku w celu studiowania
            jezyka i podjecia jakiejs pracy (zeby sie utrzymac), co niestety bedzie
            latwiejsze niz w polsce;
            mam to nieszczescie byc magistrem, wiec przy wielu ofertach slysze, ze niestety
            nie mozna mnie zatrudnic, gdyz mam za wysokie wyksztalcenie; ale do cholery,
            mozna przeciez zaczynac od malych rzeczy i piac sie w gore?
            a moze po prostu bywam w nieodpowiednich miejscach w nieodpowiednim czasie, juz
            nic nie wiem......
            do z. bydlecia, jesli czyta - z Kanady chwilowo nici, bo ambasada w warszawie
            ma w nosie ten temat, chyba ze cos przeoczylam i trzeba to zalatwiac od innej
            strony.... na razie zajelam sie Sydney wiec moze i nie mam serca do reszty.....
            pozdrawiam
            Iwona
            buziaczki dla Asi, wspanaile, ze wszystko idzie dobrze, to mnie napawa
            optymizmem
            I.
      • Gość: PER Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.chello.pl 12.07.03, 13:04
        Witajcie
        Z moja narzeczona rowniez pragniemy wyjechac do NZL, choc jest to jeszcze
        perspektywa kilku lat (az ona skonczy studia). Nie marnujemy jednak czasu,
        staramy sie zebrac jak najwiecej informacji o tym kraju. Ten watek - i jego
        pierwsza czesc - stanowia jedno z najbardziej interesujacych zrodel z jakimi
        sie zetknelismy.
        Moja przyszla zona studiuje politologie ze specjalizacja: stosunki
        miedzynarodowe. Mam zatem pytanie czy taki kierunek bedzie jej na Antypodach
        przydatny?
        Druga kwestia to procedura emigracyjna. Wiem, ze pietrza sie przed chetnymi
        ogromne trudnosci natury biurokratycznej. Czy nie lepiej wiec pojechac tam na
        wizie turystycznej, znalezc prace sezonowa, a potem, w miare mozliwosci,
        przedluzac swoj tam pobyt?
        Trzecia kwestia to dosc srednia znajomosc angielskiego. Moja narzeczona jest
        zdecydowanie bardziej pod tym wzgledem zaawansowana, ale i tak nie ma wrazenia,
        by potrafila, na dzien dzisiejszy, tym jezykiem operowac swobodnie.
        Za ewentualne rady dziekuje.
        Pozdrawiam

        • Gość: Karol_K Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.cc.columbia.edu 12.07.03, 14:46
          Pozdrawiam wszystkich.

          Linki emigracyjno-administracyjne,
          z mojej podręcznej biblioteczki:

          Nowa Zelandia-
          www.immigration.govt.nz/-------------
          Australia-
          www.immi.gov.au/-------------
          Kanada-
          www.cic.gc.ca/
          -------------
          USA-
          www.usinfo.pl/-------------

          Nowa Zelandia chyba nie ma swego konsulatu w Polsce.
          (Tak było, gdy szyukałem dwa lata temu - najbliższy adres Berlin)

          Kanadyjski Quebec też nie ma swego konsulatu w Polsce.
          Najbliższy adres Wiedeń.



          • Gość: davro5 Gratuluje powrotu do domu IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.07.03, 17:41
            Asia, gratuluje szesliwej podrozy i powrotu do domu. Mam nadzieje, ze wszystko
            ulozy sie i szybko stanieci znowu na nogi.
            A swoja droga przypomnial mi sie nasz wylot do Kanady z Niemiec, choc odleglosc
            o polowe mniejsza to tez to trwalo prawie 30 godzin. Wykonczeni totalnie.
            Czekam na dalesze wiesci i trzymam za was kciuki
            Pzdr
            davro5
            • Gość: kolega wuefmen Re: Gratuluje powrotu do domu IP: *.tor.primus.ca 13.07.03, 03:49
              Gość portalu: davro5 napisał(a):

              > A swoja droga przypomnial mi sie nasz wylot do Kanady z Niemiec, choc
              odleglosc

              > o polowe mniejsza to tez to trwalo prawie 30 godzin. Wykonczeni totalnie.

              Przepraszam, czy to bylo przed wojna, czy tez moze celem podrozy byl Yellow
              Knife?
          • Gość: kolega wuefmen Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.tor.primus.ca 13.07.03, 03:46
            Gość portalu: Karol_K napisał(a):

            > Nowa Zelandia chyba nie ma swego konsulatu w Polsce.
            > (Tak było, gdy szyukałem dwa lata temu - najbliższy adres Berlin)

            Sprawy konsularne NZ reprezentuje konsulat AU w Warszawie. Czyz nie?

            > Kanadyjski Quebec też nie ma swego konsulatu w Polsce.

            I jeszcze dlugo nie bedzie mial. Tak dlugo jak dlugo jest kanadyjski wlasnie.

            > Najbliższy adres Wiedeń.

            Nie wiem co ma w Wiedniu Quebec, ale na pewno nie konsulat.

        • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 14.07.03, 06:15
          Gość portalu: PER napisał(a):

          > Witajcie
          > Z moja narzeczona rowniez pragniemy wyjechac do NZL

          Swietny pomysl


          , choc jest to jeszcze
          > perspektywa kilku lat (az ona skonczy studia

          i przepracuje co najmniej dwa lata w swoim zawodzie


          ). Nie marnujemy jednak czasu,
          > staramy sie zebrac jak najwiecej informacji o tym kraju.


          Bardzo rozsadnie.


          Ten watek - i jego
          > pierwsza czesc - stanowia jedno z najbardziej interesujacych zrodel z jakimi
          > sie zetknelismy.

          Zgadzam sie. Kazdy dzien zaczynam od lektury nowych postow.



          > Moja przyszla zona studiuje politologie ze specjalizacja: stosunki
          > miedzynarodowe. Mam zatem pytanie czy taki kierunek bedzie jej na Antypodach
          > przydatny?


          Moim zdaniem, nie.


          > Druga kwestia to procedura emigracyjna. Wiem, ze pietrza sie przed chetnymi
          > ogromne trudnosci natury biurokratycznej.

          Osoby o odpowiednich kwalifikacjach sa w stanie je pokonac.


          Czy nie lepiej wiec pojechac tam na
          > wizie turystycznej, znalezc prace sezonowa,

          To raczej nie ma sensu


          > Trzecia kwestia to dosc srednia znajomosc angielskiego. Moja narzeczona jest
          > zdecydowanie bardziej pod tym wzgledem zaawansowana,



          Bez bardzo dobrej znajomosci jezyka przyjazd tu nie ma sensu.


          Radze uwazac na posrednikow, ktorzy duzo obiecuja, biora zaliczki i milkna.
      • coox Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 13.07.03, 00:24
        asiu pozdrawiam i ciesze sie że szczęśliwie wylądowałaś
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: 203.167.225.* 14.07.03, 01:40
          Witam wszystkich ponownie, pozwolice ze nie bede odpowiadala na poszczegolne
          wypowiedzi ale raz na jakis czas poprostu napisze co nowego u nas.

          No wiec tak, w niedziele przeprowadzilismy sie do wynajetego domu, dom bardzo
          duzy ale poniewaz znalaz nam go Alan, i dom jest urzadzony, tzn umeblowyany i
          wyposazony we wszystko co potrzeba, zdecydowalismy sie go wynajac na jakis czas
          dokad nie dora tu nasze rzeczy. Wlascicielka chciala 360 $ stanelo na 300 w
          cenie mamy telefon. Ciezko ogrzac ten domek bo ma conajmniej ze 200 m , wiec
          momentami nas trzesie z zimna tym bardziej ze poprzedniej nocy bylo -8.
          Jutro mamy umowione spotkanie w urzedzie pracy, owszem zasilek nam przysluguje
          i go dostaniemy ale mamy nadzieje ze dlugo z niego korzystac nie bedziemy,
          pracy chyba jest sporo wiec mam nadzieje ze wszyscy troje cos znajdziemy. Mamy
          juz poumawiane spotkania w Agencjach pracy, wiec trzymajcie kciuki zeby cos z
          tego wyszlo.
          Ciesze sie ze trafil nam sie urzadzony dom (wlascicielka wynajmuje go turystom)
          bo tu jest bardzo malo umemblowanych mieszkan do wynajecia, no i gdyby byl
          pusty to musielibysmy kupic sporo rzeczy ktore wlasciwie bylyby nam potrzebne
          tylko na 2 miesiace.
          Maz kupil na aukcji samochod, Nissan Primera (chyba tak sie pisze, mnie
          samochody zupelnie nie interesuja wiec wybaczcie) samochod jest z 1997 r.
          przebieg blisko 100 tys. ale wyglada jak nowy w srodku i na zewnatrz.
          Bezposredni import z Japonii. Cena samochodu 6700 plus dodatkowe oplaty 600
          wiec razem 7300 ale wydaje mi sie ze to dobry zakup. Duzy, wygodny, i w
          swietnym stanie.

          Dzisiaj przyszlam zeby poprawic swoje cv no i zaczynam ostro szukac pracy.

          Ktos pytal czy to wzgledy finansowe zmusily nas to emigracji, tak i nie.
          Mialam w Polsce dobra prace, zarabialm 8400 brutto, ale niestety ta prace w
          lutym stracilam, mozliwosci na inna prace a do tego dobrze platna w moim wieku
          rownaly sie 0, zreszta mam juz tyle lat ze chce poprostu spokojnie pozyc,
          popodrozowac, poznac nowych milych ludzi. Komus kto nie byl np w NZ czy
          australii czy canadzie trudno jest to logicznie wytlumaczyc, ale zyje sie tu
          zupelnie inaczej, ludzie sa przemili, usmiechnieci , chetni do pomocy,
          przyjacielscy , zrelaksowani, nasz gospodarz mowil nam ze kiwisi sa postrzegani
          na swiecie jako lekko slow,, ale oni maja takie warunki zycia ze poprostu nie
          musza byc cwaniakami, kombinatorami itd itd

          Ktos pisal ze nie slyszal o takich emigrantach w nz czy australii ktorzy sa
          szczesliwi, no coz pewnie o wielu rzeczach nie slyszales, z reka na sercu i
          czystym sumieniem mowie ci ze ja i moja rodzina jestesmy szczesliwi, powrot do
          nz dla mnie to najlepsze co moglam zrobic i przed wyjazdem balam sie tylko
          jednego ze moge nie zdazyc tu przyjechac, absolutnie zdecydowanie jestem
          szczesliwa, aby do wiosny hihihihi

          Osobie ktora pyta o warunki emigracji do nz i pracy, przepraszam ale nie bardzo
          mam teraz czas zeby o tym pisac, moze jak juz sie zadomowie, bede miala swoj
          komp w domu to tak, teraz wpadam na net na troche i chce wszystkim odpisac :)
          mam nadzieje ze zrozumiesz. :)

          Jeszcze jedno ogladalismy dom ktory bedzie do sprzedania na aukcji, ktos nie
          placil pozyczki, jutro idziemy inny obejrzec , tez bedzie na takiej
          aukcji, "Mortgage Auction" , kto wie moze uda nam sie cos kupic

          to tyle narazie, piszcie wszystkie swoje uwagi, czytam wszystkie wypowiedzi
          bardzo chetnie, pozdrawiam WSZYSTKICH bardzo cieplutko ,,, Asia
          • Gość: Karol_K Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.cc.columbia.edu 14.07.03, 12:33
            Tak,
            ja też po wyjeździe z kraju odczuwałem nieuzasadniony niczym entuzjazm i
            radość.
            Utrzymuje się z róznym natężeniem aż do dzisiaj.

            Z początku przemieszane bywało z odrobiną niepokoju,
            związanego z nerwowymi formalnościami,
            uzbrojonymi i niesympatycznymi ludźmi w mundurach
            (jeden fałszywy ruch...) i krokiem w wielkie nieznane.

            Niech Wam będzie jak najlepiej.

            Pozdrawiam

            Karol

            P.S. 8400 PLN - ho ho ho !
          • Gość: kangur Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: 203.40.168.* 14.07.03, 12:35
            Dzien dobry Asiu!
            widzisz,wszystko sie fajnie uklada i aby do wiosny.Bedziesz miala w
            miedzyczasie kupe pytan i odpowiedzi na nie zawsze latwe pytania.Bardzo trudno
            odpowiedziec dlaczego NZ czy Au sa takie piekne i inne od reszty krajow.Nie
            wszyscy chca zrozumiec,ze niekoniecznie wyjezdza sie po zlote runo i pieniadze
            o ktorych tak duzo sie rozmawia w Polsce,tutaj nie maja one az takiego
            znaczenia,a o co chodzi?zgadnijcie jesli dotychczas tego nie wiecie.Dlatego
            dochodzi do konfliktow typu huron i znamsielepiej.Ten drugi zupelnie
            niepotrzebnie naskakuje na huronia nie znajac chyba zupelnie realii jesli nie
            zachodu to napewno nie ma pojecia o warunkach i sposobie zycia na antypodach.A
            jesli chodzi o wypowiedz huronia to nic dodac czy tez ujac,rozumie Cie
            doskonale tak jak wiekszosc nas tutaj mieszkajacych,po prostu do NZ czy Au
            zawsze sie wraca,a jesli ktos nie wierzy niech sprobuje wyjechac na nieco
            dluzej lub do innego kraju ale podkreslam:na nieco dluzej.
            Pozdrawiam i czakam na c.d.
          • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dsl.hccnet.nl 14.07.03, 12:44
            Asiu,

            Przyznam szczerze, ze to calkiem ciekawe sledzic twoj los na biezaco ;-)
            Nie watpie, ze szczescie wam dopisuje i oby tak dalej! Naprawde trzymam kciuki
            za Was!
            Napisz jakiego rodzaju pracy szukasz? Czy bedzie to praca na porownywalnym
            poziomie co w Polsce pod wzgledem wykorzystania twoich umiejetnosci,
            doswiadczenia i wyksztalcenia? Czy liczysz sie moze raczej z okresem
            przejsciowym aklimatyzowania, podczas ktorego zaakceptujesz mniej ambitne
            propozycje?
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.snap.net.nz 15.07.03, 02:01
              No coz szukam pracy biurowej, kiedy mieszkalam poprzednio w NZ pracowalam w
              ksiegowosci, teraz tez chetnie bym cos takiego sobie znalazla, ale oczywiscie
              nie wiem jak sie ulozy, poczekamy zobaczymy. Tutaj nikt nikogo nie zmusza do
              tego zeby wziac prace w fabryce np jezeli ma sie inne kwalifikacje, a to ze
              placa benefit jest oczywiscie dodatkowym atutem bo jakby jest jakis dochod i
              tak naprawde czlowiek nie jest zmuszony pracowac byle gdzie i za byle jakie
              pieniadze. Mam nadzieje ze znajde cos dla siebie, jezeli nie to oczywiscie
              wtedy pomysle o innej pracy.
              pozdrawiam
          • Gość: jr Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.home.cgocable.net 20.07.03, 05:40
            Asiu dlaczego balas sie ,ze nie zdazysz przyjechac do nz - czyzby miala byc
            zmiana przepisow ?
            Zycze szczescia na tescie (egzaminie) z ksiegowosci.
            Pozdrawiam serdrcznie .
      • nowezycie Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 14.07.03, 14:19
        Witajcie.
        Jestem kolejną osobą, która chciałaby z tego kraju wyemigrowac, właśnie na
        Antypody. Powodów mam mnóstwo, a finansowy jest akurat na tej liście dość
        nisko. Pracuję w biurze projektowym, moim narzędziem pracy jest AutoCad, nieźle
        zarabiam. Mam już jednak serdecznie dość polskich klimatów, polskiego
        środowiska, polskiej mentalności. Moim już życiowym marzeniem jest emigracja.
        Nie wiem jednak co zrobić. Mam 30 lat. Język angielski znam słabo (choć jestem
        gotów w swej desperacji oraz z poczucia konieczności udać się na odpowiedni
        kurs), mam wykształcenie zaledwie średnie, a jeżeli chodzi o obsługę AutoCada
        to nie posiadam na to żadnych papierów zwanych certyfikatami. Czy to znaczy, że
        nie mam żadnych szans? Czy to oznacza, że moje życie ma być teraz naznaczone
        totalną beznadzieją związaną z absolutną niemożnością realizacji swoich marzeń?
        Czy to oznacza, że jestem kompletnie bezsilny w swoim dążeniu do emigracji? Mam
        się do końca życia uważać za gorszy gatunek człowieka, tylko dlatego, że w
        odpowiednim czasie nie zadbałem o wykształcenie, nie odłożyłem sporej sumy
        pieniędzy, nie myślałem o swojej przyszłości? Czy ludzie tacy jak ja, u progu
        czwartej dekady życia, w takiej a nie innej sytuacji, skazani są na życie w
        Polsce, w kraju, który już niemal pod żadnym względem im nie odpowiada? Jak już
        mówiłem, zarabiam nieźle, ale mimo tego muszę użerać się z różnorakimi
        problemami. Pracuję w firmie, której szef 8 lat temu wymagał ode mnie
        zarejestrowania działalności gospodarczej. Do dziś ją prowadzę. Z każdym
        kolejnym rokiem utwierdzam się w przekonaniu, że państwo polskie jest moim
        największym wrogiem. Nie chcę tutaj snuć smętnych opowieści na temat moich
        przygód z różnorakimi państwowymi urzędami, sądze, że wielu z Was wie o czym
        mówię. Nie chodzi mi też tylko o te nieprzyjemne przepychanki. Nie ważne, że od
        zawsze regularnie dokonywałem wszelkich wpłat, że swoje zobowiązania sumiennie
        i uczciwie wypełniałem. Ważne, że zawsze, niezależnie od wszystkiego, byłem
        traktowany przez moje ukochane państwo jak potencjalny bandyta, złodziej i Bóg
        wie co jeszcze. Ważne, że z podobnym traktowaniem tzn. chamskim, prostackim,
        prymitywnym spotykam się na każdym kroku. Ważne, że decyzje Polaków (choćby te
        z wyborów parlamentarnych) wydają mi się niezrozumiałe. Ważne, że tolerancja,
        kompetencje, uczciwośc, kultura, poczucie odpowiedzialności w tym kraju
        osiągają poziom dna. Ważne, że MORALNOŚĆ, jak ktoś to słowo już tu wymienił,
        nic tu nie znaczy, nikogo nie obchodzi, pojęcie jako takie jest traktowane
        instrumentalnie nawet przez tych, którzy na straży tejże moralności powinni
        stać.
        Chciałem zamieszkać w kraju bardziej normalnym, spokojniejszym, bym powiedział:
        łagodniejszym. Sporo czytałem na temat Nowej Zelandii i dość szybko
        stwierdziłem, że odpowiadałoby mi tam. Lubię podróżować, kocham poznawać, lubię
        mieć przed sobą konkretne wyzwania. W Nowej Zelandii nie musiałbym życ jak
        król, wystarczyłby mi skromny standard życia gwarantujący przetrwanie mnie i
        mojej rodzinie. Wystarczyłby SPOKÓJ oraz możliwość odkrycia świata dla mnie, z
        tej perspektywy, fascynującego.
        Moja żona dała się do tej emigracji przekonać. W jej przypadku oficjalna
        procedura emigracyjna dokonałaby się, podejrzewam, bez przeszkód. Wyższe
        wykształcenie, dobra znajomość angielskiego, zawód dość, wydawałoby się,
        atrakcyjny. Ale co ze mną? Czy moja sytuacja jest beznadziejna?
        Mój post zainspirowany został wypowiedzią PERa oraz odpowiedzią na tę jego
        wypowiedź. Osoba podpisująca się nickiem "P" użyła mniej więcej takiego
        określenia jak "BEZ SENSU". Bez sensu wyjeżdźać na wizie turystycznej, bez
        sensu wyjeżdzać znając słabo angielski. Spośród moich znajomych angielski znają
        najlepiej te osoby, które miały okazje pomieszkiwać przynajmniej przez pare
        miesięcy w kraju anglojęzycznym. Wnioski nasuwają się same.
        Wiem, że Nowa Zelandia to nie raj, wiem, że trzeba tam ciężko pracować, wiele
        osób przestrzega też prze nudą oraz pewna prowincjonalnością. Te wszystkie
        przestrogi mnie jednak nie dotyczą. Wiem jak jestem skonstruowany, wiem czego
        chcę, wiem czego się mam spodziewać, nie wiem tylko czy mam szansę. I o
        możliwość tej szansy pytam. Czy tak jak "P" odpowiecie mi: BEZ SENSU, czy może
        wskażecie jakąś furtkę, przez którą mógłbym sie przecisnąć do świata realizacji
        marzeń.
        Nie jestem aż tak naiwny, jakby to się mogło wydawać, Zdaję sobie sprawę z
        ogromu wyrzeczeń jakie przede mną stoją. Wiem, że ewentualne wizyty w Polsce
        byłyby później dla mnie luksusem. Decyzję jednak już podjąłem. Przeanalizowałem
        wszystkie za i przeciw. Wiem, że w Polsce życ nie chcę, Europa też mnie jakoś
        nie pociąga, choć w tym przypadku to może po prostu jest to tylko zwykły
        kaprys, jakiś rodzaj gustu. Nie lubię tłumów, hałasu, słuchania i czytania na
        każdym krogu o aferach i intrygach politycznych. Mieszkam i pochodzę z
        Warszawy, wiem więc, że pewnych rzeczy może mi zabraknąć. Ale jestem na to
        przygotowany.
        Na koniec wspomnę tylko o jeszcze jednym moim pragnieniu: nie chcę by moje
        dzieci urodziły się w Polsce.
        Pozdrawiam
        • znamsielepiej Taki gosc jak ty powinien byc wyslany dzisiaj 14.07.03, 15:27
          Ja bym was wszystkich ustawil i wywiozl z polski do tego lepszego swiata to
          wtedy zobaczycie jak to wyglada naprawde myslisz ze bedzie spokojniej :) no tak
          w australi czy nz to tak jak bys za zycia umarl daleko i wsiowato, sam bilet do
          europy z australi to prawie $ 3000 na osobe , tak ze zapomnij o europie pozatym
          zapomnij o swiecie wogole tylko ci te 2 wyspy zostana i banda z calego swiata
          co tam przyjezdza.
          Co do polskich ukladow to sie mylisz uklady takie sa wszedzie bez wzgledu na
          kraj wszedzie sa lapowki i kanty, tylko troche inne opakowanie.
          Pozatym jako emigrant bedziesz zawsze obywatelem 2 kategori ,bez wzgledu na
          wyksztalcenie i ile $ zarabiasz nigdy nie bedziesz swoj i zawsze ci ktos to
          wytknie, znam ludzi co zarabiaja duzo $ maja biznesy sa po 20 lat i dalej nie
          sa u siebie, oczywiscie na papierze sa obywatelami i maja paszporty.
          Ale co to tlumaczyc jak ktos nie potrafi zrozumiec pewnych rzeczy i ma klapki
          na oczach to trudno, musi odczuc na wlasnej skorze.
          • kokarda Re: Taki gosc jak ty powinien byc wyslany dzisiaj 14.07.03, 15:42
            znamsielepiej,

            jak na moj gust przemawia przez ciebie frustracja i wlasne kompleksy

            a koledze nowezycie zycze duzo sily i owocnych przemyslen, poruszajaca
            wypowiedz, niestety nie znam szczegolow nt mozliwosci emigracji do NZ, ale
            zycze powodzenia!
          • Gość: kangur Re: Taki gosc jak ty powinien byc wyslany dzisiaj IP: 203.40.168.* 14.07.03, 15:43
            Znamsielepiej!
            ciekawe na czym?widzisz, Au i NZ to sa sami emigranci i w momencie pierwszej
            kontroli paszportowej na lotnisku obsluguje cie uprzejmie tez emigrant,zaden
            obywatel 2 klasy,i to jest ta roznica miedzy antypodami a reszta swiata.Skad te
            ceny biletow?W US$ srednio ok 1000(w obie strony!),tyle ze sie w czasie lotow
            naogladasz sporo filmow,w ciagu ostatnich 6 lat bylem 7 razy w Polsce,zadnym
            obcym tutaj sie nie czuje,wrecz przeciwnie i nie pisz glupot jak sie
            nieznaszlepiej.
            pzdr.
            • znamsielepiej haha 14.07.03, 16:12
              Hahha zycie w iluzji , to jak ty sie czujesz i ze na papierze jestes obywatelem
              to jest jedno, a to jak cie inni naprawde spostrzegaja to jest drugie
              Czemu nie napiszecie ze w nz i byc moze w australi na niektore prace pierwsze
              biera rdzennych paupasow czy jakis tam innych dzikusow
              A propo odczuc ja tez sie czuje swietnie jak zaleje pale, ale inni widza wtedy
              tylko pijanego goscia :) i sie smieja :), Zawsze bedziesz polaczkiem i tyle :)
              • Gość: Asia Re: haha IP: *.snap.net.nz 15.07.03, 02:18
                no coz wspolczuje ci, nie kazdy daje sobie rade na emigracji, widac jestes
                zakompleksiony to jest chyba TWoj najwiekszy problem
              • coox Re: haha 27.07.03, 11:06
                jak zalejesz pałę zawsze wyjdzie z ciebie Polak
          • Gość: Asia Re: Taki gosc jak ty powinien byc wyslany dzisiaj IP: *.snap.net.nz 15.07.03, 02:15
            kazdy ma prawo do swojego zdania, ale to Ty sie mylisz slonko, ani za 1szym
            razem ani za drugim nigdy nikt nie dal mi tu odczuc ze jestem obywatelem
            drugiej kategorii, ludzie sa przemili, w urzedach cie traktuja bez zarzutu,
            kazdy ci sie stara pomoc, wiec nie mysl ze ty jestes tym jedym ktory wie
            wszystko bo kazdy zna swoja prawde. Zostaw ludziom ich marzenia bo maja do
            nich prawo i maja prawo aby one sie spelnily, to ze Ty jestes niezadowolony z
            zycia nie znaczy ze wszyscy musza byc. A za bilet placilam 1000 usd w jedna
            strone, w dwie 1300
        • tigi69 poruszyla mnie twoja historia... 14.07.03, 17:06
          nowezycie i chcialabym napisac ci pare slow od serca.
          tez wyjechalam. nie traktuje tego jak emigracji, ale po prostu znalazlam
          odpowiednie miejsce do czasu - zamiast czekac, az w polsce wywaze glowa mur
          albo cos sie samo odmieni i jeszcze do mnie zapuka... wiec zdobywam
          wyksztalcenie, ktorego nie zdobylabym w polsce, doswiadczenia... jestem
          wreszcie oceniana za swoje wysilki badz ich brak, a nie za "predyspozycje
          genetyczne" do danego zawodu. pracuje, ostatnio awansowalam - nie jest to
          jeszcze praca moich marzen, ale praca umozliwiajaca mi zrobienie dyplomu.
          wszystko przychodzi jakos stopniowo... ale nie o sobie chcialam!

          > Jestem kolejną osobą, która chciałaby z tego kraju wyemigrowac, właśnie na
          > Antypody.

          od chcenia nic nie przychodzi!!! szukaj konkretow, wyjazd jest czasochlonny,
          szybko i konkretnie dzialajac mozesz sie do niego przyblizyc... naprawde
          genialna jest strona www.australink.pl. Przeczytaj procedury, pamietniki ludzi,
          ktorzy przez nie przeszli - to wszystko jest podobne jak w nz. idz na strony
          urzedow imigracyjnych - tam masz urzedowe informacje, tabele punktowe...
          jednoczesnie to dobry trening jezykowy :)

          Moim już życiowym marzeniem jest emigracja.
          > Nie wiem jednak co zrobić.

          dzialac! i uszy do gory, nie zrazac sie! i popatrzec z dystansem, nie ze ty tak
          bardzo, bardzo chcesz, ale czy oni beda tam chcieli ciebie. a jesli nie od
          razu, to co musisz jeszcze zrobic, poprawic...

          Mam 30 lat. Język angielski znam słabo

          a chcesz wyjechac do kraju, gdzie primo - zdanie odpowiedniego jezyka jest
          jednym z wymogow aplikacyjnych, secundo - bez funkcjonalnego kontaktu ciezko
          bedzie znalezc prace, mieszkanie. wyobraz sobie, co ostatnio
          kupowales/zalatwiales i jakby to wygladalo, gdybys sprawe musial przeprowadzic
          po angielsku...

          (choć jestem
          > gotów w swej desperacji oraz z poczucia konieczności udać się na odpowiedni
          > kurs),

          i to chyba jest podstawa, jesli serio myslisz... first step...

          mam wykształcenie zaledwie średnie, a jeżeli chodzi o obsługę AutoCada
          > to nie posiadam na to żadnych papierów zwanych certyfikatami.
          sprawdz, jak to wplynie na twoja punktacje... moze trzeba zrobic jakies
          papiery. moze zona ma wieksze szanse. moze REALNIE jednak masz lepsza pozycje
          tu, gdzie brak formalnego wyksztalcenia nadrabiasz latwo sprawdzalnym
          doswiadczeniem i umiejetnoscia wyslowienia sie... na to ci nikt obcy nie bedzie
          umial odpowiedziec...
          >
          > Czy to oznacza, że jestem kompletnie bezsilny w swoim dążeniu do emigracji?

          kazdy z nas jest kowalem swojego losu

          gorszy gatunek człowieka, tylko dlatego, że w
          > odpowiednim czasie nie zadbałem o wykształcenie, nie odłożyłem sporej sumy
          > pieniędzy, nie myślałem o swojej przyszłości?

          nie, placisz cene za brak przezornosci. ale moze da sie to jeszcze naprawic?
          nie ma gorszych i lepszych gatunkow ludzi!


          > Na koniec wspomnę tylko o jeszcze jednym moim pragnieniu: nie chcę by moje
          > dzieci urodziły się w Polsce.

          to akurat mozesz osiagnac nawet bedac na wizie turystycznej i to nawet
          przeterminowanej. tylko co dalej?

          nie przejmuj sie, normalnie tak nie marudze. staralam ci sie tylko jakos
          naswietlic sytuacje, kierunki dzialania, podpowiedziec, gdzie zdobedziesz
          konkretne informacje. mam nadzieje, ze wylowisz z tego posta cos, co ci sie
          przyda.

          pozdrawiam,
          tigi
          > Pozdrawiam
        • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.xtra.co.nz 14.07.03, 20:16
          Osoba podpisująca się nickiem "P" użyła mniej więcej takiego
          > określenia jak "BEZ SENSU". Bez sensu wyjeżdźać na wizie turystycznej, bez
          > sensu wyjeżdzać znając słabo angielski.



          Nowezycie,

          Wybacz, mnie slowa tak latwo nie ukladaja sie w zdania. Jestem typowym
          inzynierkiem, ktory szuka skrotow myslowych i upraszcza zagadnienia. Sa tacy,
          ktorzy przyjezdzaja na wizie turystycznej i dobrze sobie radza. Znam jednego.
          Sa tacy, ktorzy przyjezdzaja bez znajomosci jezyka, ale po latach czuja sie jak
          u siebie. Znam takie malzenstwo. Ale to baaaardzo trudne i nie polecam nikomu
          takiego swiadomego wyboru. Marzylem o wyjezdzie do Nowej Zelandii od czasow
          studenckich. Gdy moi koledzy jezdzili do reichu zarobic na mieszkanie, ja
          siedzialem w domu i uczylem sie angielskiego. Oni kupowali mieszkania i
          budowali domy, ja wynajmowalem kawalerke, bo wiedzialem, ze bedzie mi latwiej
          rozstac sie z ojczyzna, jezeli nie bede gromadzic przedmiotow, tylko wiedze i
          doswiadczenie zawodowe. W wieku 38 lat zrealizowalem plany, przekonalem zone i
          przeprowadzilismy sie z Warszawy do Auckland. Prawo stalego pobytu uzyskalismy
          bez zadnych problemow, biorac pod uwage nasze kwalifikacje, doswiadczenie
          zawodowe i znajomosc angielskiego.

          Twoje slowa zrobily na mnie duze wrazenie. Co moge Ci doradzic?? Szczerze????


        • Gość: warszawiak Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.sympatico.ca 14.07.03, 20:40
          nowezycie napisał:

          > Witajcie.
          > Jestem kolejną osobą, która chciałaby z tego kraju wyemigrowac, właśnie na
          > Antypody. Powodów mam mnóstwo, a finansowy jest akurat na tej liście dość
          > nisko. Pracuję w biurze projektowym, moim narzędziem pracy jest AutoCad,
          nieźle
          >
          > zarabiam. Mam już jednak serdecznie dość polskich klimatów, polskiego
          > środowiska, polskiej mentalności. Moim już życiowym marzeniem jest emigracja.
          > Nie wiem jednak co zrobić. Mam 30 lat.

          Nie jest za pozno, ale to juz przedostatni dzwonek.

          Język angielski znam słabo (choć jestem
          > gotów w swej desperacji oraz z poczucia konieczności udać się na odpowiedni
          > kurs),

          Atakowac, atakowac, atakowac.

          1. da wiecej punktow przy staraniu sie o emigracje
          2. kolosalnie ulatwi start jesli emigracja sie uda
          3. zawsze sie przyda (praca) jesli emigracja sie nie uda

          mam wykształcenie zaledwie średnie, a jeżeli chodzi o obsługę AutoCada
          > to nie posiadam na to żadnych papierów zwanych certyfikatami.

          Jesli sie da to zdobyc certyfikaty. Ulatwi zdobycie pracy, przy staraniach o
          wize imigracyjna tez na pewno nie zaszkodzi.

          Czy to znaczy, że
          >
          > nie mam żadnych szans? Czy to oznacza, że moje życie ma być teraz naznaczone
          > totalną beznadzieją związaną z absolutną niemożnością realizacji swoich
          marzeń?
          >
          > Czy to oznacza, że jestem kompletnie bezsilny w swoim dążeniu do emigracji?
          Mam
          >
          > się do końca życia uważać za gorszy gatunek człowieka, tylko dlatego, że w
          > odpowiednim czasie nie zadbałem o wykształcenie, nie odłożyłem sporej sumy
          > pieniędzy, nie myślałem o swojej przyszłości? Czy ludzie tacy jak ja, u progu
          > czwartej dekady życia, w takiej a nie innej sytuacji, skazani są na życie w
          > Polsce, w kraju, który już niemal pod żadnym względem im nie odpowiada? Jak
          już
          >
          > mówiłem, zarabiam nieźle, ale mimo tego muszę użerać się z różnorakimi
          > problemami. Pracuję w firmie, której szef 8 lat temu wymagał ode mnie
          > zarejestrowania działalności gospodarczej. Do dziś ją prowadzę. Z każdym
          > kolejnym rokiem utwierdzam się w przekonaniu, że państwo polskie jest moim
          > największym wrogiem. Nie chcę tutaj snuć smętnych opowieści na temat moich
          > przygód z różnorakimi państwowymi urzędami, sądze, że wielu z Was wie o czym
          > mówię. Nie chodzi mi też tylko o te nieprzyjemne przepychanki. Nie ważne, że
          od
          >
          > zawsze regularnie dokonywałem wszelkich wpłat, że swoje zobowiązania
          sumiennie
          > i uczciwie wypełniałem. Ważne, że zawsze, niezależnie od wszystkiego, byłem
          > traktowany przez moje ukochane państwo jak potencjalny bandyta, złodziej i
          Bóg
          > wie co jeszcze. Ważne, że z podobnym traktowaniem tzn. chamskim, prostackim,
          > prymitywnym spotykam się na każdym kroku. Ważne, że decyzje Polaków (choćby
          te
          > z wyborów parlamentarnych) wydają mi się niezrozumiałe. Ważne, że tolerancja,
          > kompetencje, uczciwośc, kultura, poczucie odpowiedzialności w tym kraju
          > osiągają poziom dna. Ważne, że MORALNOŚĆ, jak ktoś to słowo już tu wymienił,
          > nic tu nie znaczy, nikogo nie obchodzi, pojęcie jako takie jest traktowane
          > instrumentalnie nawet przez tych, którzy na straży tejże moralności powinni
          > stać.
          > Chciałem zamieszkać w kraju bardziej normalnym, spokojniejszym, bym
          powiedział:
          >
          > łagodniejszym. Sporo czytałem na temat Nowej Zelandii i dość szybko
          > stwierdziłem, że odpowiadałoby mi tam. Lubię podróżować, kocham poznawać,
          lubię
          >
          > mieć przed sobą konkretne wyzwania. W Nowej Zelandii nie musiałbym życ jak
          > król, wystarczyłby mi skromny standard życia gwarantujący przetrwanie mnie i
          > mojej rodzinie. Wystarczyłby SPOKÓJ oraz możliwość odkrycia świata dla mnie,
          z
          > tej perspektywy, fascynującego.

          Ty kolego warszawiaku tak za bardzo tej NZ to sobie nie wbijaj. Patrz nie tylko
          na NZ, ale tez na AU, CA, US, UK. W zadnym z tych krajow sie nie rozczarujesz.
          W odroznieniu od lat 80, dzisiaj nie jedzie sie gdzie sie chce, ale tam gdzie
          wpuszcza.

          > Moja żona dała się do tej emigracji przekonać. W jej przypadku oficjalna
          > procedura emigracyjna dokonałaby się, podejrzewam, bez przeszkód. Wyższe
          > wykształcenie, dobra znajomość angielskiego, zawód dość, wydawałoby się,
          > atrakcyjny. Ale co ze mną? Czy moja sytuacja jest beznadziejna?

          Nie wiem jak gdzie indziej, ale do CA jesli zona dostalaby wize w kategorii
          Skilled Immigrant to ty automatycznie. Co nie znaczy, ze masz liczyc tylko na
          nia (podciagaj ang, certyfikaty, etc.)

          > Mój post zainspirowany został wypowiedzią PERa oraz odpowiedzią na tę jego
          > wypowiedź. Osoba podpisująca się nickiem "P" użyła mniej więcej takiego
          > określenia jak "BEZ SENSU". Bez sensu wyjeżdźać na wizie turystycznej, bez
          > sensu wyjeżdzać znając słabo angielski. Spośród moich znajomych angielski
          znają
          >
          > najlepiej te osoby, które miały okazje pomieszkiwać przynajmniej przez pare
          > miesięcy w kraju anglojęzycznym. Wnioski nasuwają się same.
          > Wiem, że Nowa Zelandia to nie raj, wiem, że trzeba tam ciężko pracować, wiele
          > osób przestrzega też prze nudą oraz pewna prowincjonalnością. Te wszystkie
          > przestrogi mnie jednak nie dotyczą. Wiem jak jestem skonstruowany, wiem czego
          > chcę, wiem czego się mam spodziewać, nie wiem tylko czy mam szansę. I o
          > możliwość tej szansy pytam. Czy tak jak "P" odpowiecie mi: BEZ SENSU, czy
          może
          > wskażecie jakąś furtkę, przez którą mógłbym sie przecisnąć do świata
          realizacji
          >
          > marzeń.
          > Nie jestem aż tak naiwny, jakby to się mogło wydawać, Zdaję sobie sprawę z
          > ogromu wyrzeczeń jakie przede mną stoją. Wiem, że ewentualne wizyty w Polsce
          > byłyby później dla mnie luksusem. Decyzję jednak już podjąłem.
          Przeanalizowałem
          >
          > wszystkie za i przeciw. Wiem, że w Polsce życ nie chcę, Europa też mnie jakoś
          > nie pociąga, choć w tym przypadku to może po prostu jest to tylko zwykły
          > kaprys, jakiś rodzaj gustu. Nie lubię tłumów, hałasu, słuchania i czytania na
          > każdym krogu o aferach i intrygach politycznych. Mieszkam i pochodzę z
          > Warszawy, wiem więc, że pewnych rzeczy może mi zabraknąć. Ale jestem na to
          > przygotowany.
          > Na koniec wspomnę tylko o jeszcze jednym moim pragnieniu: nie chcę by moje
          > dzieci urodziły się w Polsce.
          > Pozdrawiam

          Ja tez.
          • tigi69 angielski 14.07.03, 21:58
            na stronie www.immigration.govt.nz warto kliknac w Do I need to meet English
            Language Requirements? Wyjasnia sie kwestia, na jakim poziomie wymagana jest
            znajomosc angielskiego przez glownego aplikanta oraz osoby z nim wjezdzajace.
            chyba nie ma juz zadnych watpliwosci...
            pzdr
            tigi
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.snap.net.nz 15.07.03, 02:10
          Krotko bo nie mam duzo czasu

          twoja sytuacja nie jest beznadziejna, jezeli nie uda wam sie wyemigrowac
          legalnie, wyjedzcie na wizie turystycznej, tutaj nie wszyscy w przeciwienstwie
          to Polski musza miec wyzsze wyksztalcenie, masz duza praktyke i to sie liczy.
          Wez wszystkie swoje dokumenty, swiadectwa pracy itd, to wszyskto sie tu liczy
          jezeli mozesz udowodnic ze pracowales i co robiles. Jezyka sie tu podszkolisz.
          Jezli dziecko urodzi wam sie w NZ pewnie bedzie latwiej dostac pozwolenie na
          pobyt staly bo dziecko bedzie mialo obywatelstwo Nowo Zelandzkie.

          Zycze powodzonie, gdybym mogla kiedykolwiek w czym kolwiek pomoc, odezwij sie.
          Pozdrawiam , Asia
          • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.snap.net.nz 15.07.03, 02:25
            Witam wszystkich ponownie

            w skrocie, dzisiaj zarejestrowalismy sie w Urzedzie pracy, wczoraj
            zarejestrowalam sie w agencji 40+, tez sie zajmuja szukaniem pracy dla osob po
            40tce, maz dzis zalatwia ubezpieczenie na samochod, corka ma jutro interview w
            sprawie pracy , codziennie cos sie dzieje :)

            bardzo sie ciesze ze wypowiadacie sie na tym watku, milo poczytac co ludzie
            mysla, wszystkie wypowiedzi czytam uwaznie, jezeli ktos ma chec prywatnie do
            mnie napisac podaje swoj adress e-mailowy

            jbukat@tlen.pl

            pozdrawiam wszystkich cieplutko Asia
            • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: 203.27.101.* 15.07.03, 05:32
              Gość portalu: Asia napisał(a):

              > Witam wszystkich ponownie
              >
              > w skrocie, dzisiaj zarejestrowalismy sie w Urzedzie pracy, wczoraj
              > zarejestrowalam sie w agencji 40+, tez sie zajmuja szukaniem pracy dla osob
              po
              > 40tce, maz dzis zalatwia ubezpieczenie na samochod, corka ma jutro interview
              w
              > sprawie pracy , codziennie cos sie dzieje :)
              >
              > bardzo sie ciesze ze wypowiadacie sie na tym watku, milo poczytac co ludzie
              > mysla, wszystkie wypowiedzi czytam uwaznie, jezeli ktos ma chec prywatnie do
              > mnie napisac podaje swoj adress e-mailowy
              >
              > jbukat@tlen.pl
              >
              > pozdrawiam wszystkich cieplutko Asia

              Asiu!!!!
              Witam i fajnie ze dotarliscie bez problemow.
              Poniewaz miedzy zajetoscia ,praca i podrozami (przegladam sobie tak wpadajac
              ten temat).
              Wiesz mieszkajac w Polsce ( naprawde) trudno zrozumiec zycie na Antypodach,
              ktore jest kompletnie inne niz w Polsce. To temat na ogromna ksi\azke-epopeje.
              Jak kiedys pislem ( jestem w okolicach Wielkiej Rafy Koralowej) obecnie
              w Australii jest bardzo dobrze jezeli chodzi o rynek pracy.
              Np.okolice Cairns ( gdzie mam swoja baze obecna) jest ogromne zapotrzebowanie
              nw roznych dziedzinach technicznych ,ludzie ktorzy np. sa zwiazni z
              budownictewm ,technicy i tak dalej sa bardzo poszukiwani.
              W tej chwili naprawde Australia "cierpi"na brak fachowcow ,i z tego co czytalem
              i slyszalem sa plany zwiekszenia emigracji -fachowcow-technikow.
              Mysle ze ( to do tych ktorzy "zaparcie" beda chcieli wyemigrowac na Antypody),
              sa takie mozliwosci. Nie jestm agentem emigrayjnym, ale wiem ze emigrowaly
              osoby z Polski. Kwestia uporu i wlasciwych informacji, oczywiscie jezyk
              angielski przydatny. Jezli ktos wyemigruje np. do Nowej Zelandii ,kiedy
              otrzyma np. obywatelstow tego kraju moze bez problemow mieszkac i pracowac
              na stale w Australii , bardzo duzo ludzi z Nowej Zelanii pracuje i mieszka
              w Australii. Kiedys bylo tak ze, czlowiek przylatujacy z Nowej Zelandii z
              paszportem tego kraju do Australii mogl- od wyladowania otrzymac (jezli nie
              mial pracy) od razu pieniadze-bezrobocie z urzedu. Obecnie przylatujac
              do Australii z Nowej Zealndii ,trzeba byc w Australii- 2 lata zeby (kiedy nie
              ma sie pracy) otrzymac zapomoge.
              Inna sprawa przeciez mozna ( wielu ludzi to tutaj robi) zmienic zawod.
              Sa rozne kursy....mozna otworzyc swoj bisnes ktory jest w sumie
              "dzecinie" prosty jezeli chodzi o papiery.To tylko takie male sugestie
              kazdy wyiagnie dla siebie swoje historie.
              Asiu ostatnio (ciekawa sprawa)( to dla tychktorzy czuje potrzebe podrozy,
              i wedrowania, bardzo popularna jest w Australii kwestia ( w pozniejszym wieku
              zycia wedrowania z przyczepami kampingowymi po calej Australii. Okazla sie
              ze tysiace australijskich rodzin( w wieku 40-70 lat!!! tak tak) mieszka
              sobie wedrujac po calej Australii. Ten kraj ma genialnie rozwiniete
              tereny gdzie jest wszystko potrzebne zeby sobie tak mieszkac i sprubowac
              innego zycia.Caly ten biznes jest juz w tej chwili prawie 2 biliony dolarow.
              Ogromna ilosc ludzi pracuje w tej branzy.
              Dlaczego ludzie zmieniaja sobie- zycie. Dlatego ze, maja wybor, ze maj dosc
              stresow i chca inaczej spojrzec na sprawy zycia. Duzo malzenstw tak podrozuje.
              Oczywiscie kiedy przedstawiam te czy inne historie....(z punktu w Polsce
              moze to wygladac jako fantazja). Z punktu Antypodow jest to zwyczajna kwestia
              zycia i wlasnego wyboru. Ogromny kontynent ,fascynujace przestrzenie i
              sytuacje.To takie "drobne" sprawytego kontynentu.
              Asiu pozdrawiam jeszcze raz. Zycze zeby zima nie byal az taka zimna:)))
              i pozniej napisze do Ciebie na @-.Mozliwe ze w przyszlym roku bede chcial sobie
              troche popracowac i pomieszkac w Nwej Zelandii, nie ma problemow.( to wypijemy
              jakas zagrabna kawe)
              Australia jak Nowa Zelandia uczy zaradnosci i radzenia sobie w kazdej sytuacji.
              I uwazm ze to bardzo dobrze.Oczywiscie przegladajc rozne wypowiedzi na
              tym forum : sa tez wypowiedzi sflustrowanych osob, ale to kwestia osobistego
              doswiaczenia.Coz jak to w zyciu.Jeszcze raz Asiu witam na Antypodach!!!
              • Gość: Asia Re: Witaj Numbat :) IP: *.world-net.co.nz 17.07.03, 02:41
                dzieki za slowa powitania, mam nadzieje ze jak juz zdecydujesz sie popracowac
                w Nowej zelandii to sie spotkamy to nie tylko kawe ale i jakies piwo wypijemy,
                jakos pewnie do czasu Twojego przyjazdu juz sie urzadzimy :) Zima faktycznie
                troche zimna ale nie jest tak zle, sloneczna pogoda tyle ze w domu zimno bo
                chalupa wielka jak stodola no i piecykami elektrycznymi trudno ogrzac :)

                pozdrawiam cieplutko i odzywaj sie czasem :)
          • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.xtra.co.nz 15.07.03, 04:14
            Mimo calej sympatii do nowegozycia, bylbym bardzo ostrozny z zachecaniem do
            przyjazdu na wizie turystycznej z nadzieja na pobyt staly. Bez prawa do pracy
            zaden powazny pracodawca nie bedzie chcial z nim rozmawiac. Moze go zatrudni
            jakis rodak na czarno do ukladania kafelkow, ale to praca bez perspektyw.

            Twoja sytuacja jest wyjatkowa, przyjezdzasz juz tu drugi raz majac w kieszeni
            paszport NZ. Jest to tak niezwykla sytuacja, ze az trudno w nia uwierzyc.

            Pozdrawiam cieplutko z deszczowego Auckland.
            • pomroczny Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 15.07.03, 06:13
              Gość portalu: P napisał(a):

              > Mimo calej sympatii do nowegozycia, bylbym bardzo ostrozny z zachecaniem do
              > przyjazdu na wizie turystycznej z nadzieja na pobyt staly. Bez prawa do
              pracy
              > zaden powazny pracodawca nie bedzie chcial z nim rozmawiac. Moze go zatrudni
              > jakis rodak na czarno do ukladania kafelkow, ale to praca bez perspektyw.
              >
              > Twoja sytuacja jest wyjatkowa, przyjezdzasz juz tu drugi raz majac w
              kieszeni
              > paszport NZ. Jest to tak niezwykla sytuacja, ze az trudno w nia uwierzyc.
              >
              > Pozdrawiam cieplutko z deszczowego Auckland.

              szybkie pytanko dla kiwis,
              co jest takiego w NZ, ze przyciaga ta niewielka grupke Polakow?
              moga przeciez jechac do AU, kanady czy nawet sprobowac zaczepic sie w USA
              wiem, ze przyroda natura ocean gory rain forest etc (to samo jest w CDN&USA)
              ale to dobre na weekend co poza tym
              duzo pracy? tanie zycie? fajni ludzie? spokoj?
              • Gość: ToeToe Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.static.ihug.co.nz 15.07.03, 06:48
                Styl zycia i fakt, ze wszyscy na swiecie nas kochaja :o)
                • pomroczny Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 15.07.03, 06:52
                  Gość portalu: ToeToe napisał(a):

                  > Styl zycia i fakt, ze wszyscy na swiecie nas kochaja :o)

                  ale dlaczego wy tacy malomowni?
                  jaki styl zycia?
                  no ale oczywiscie prawda jest, ze wszyscy was kochamy :))
                  • Gość: ToeToe Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.ihug.net 15.07.03, 09:58
                    Jacy malomowni? Mam szefa, ktory sie przemieszcza z predkoscia swiatla;))
                    (apropos pracy, w kiwi oddziale firmy, w ktorej pracuje w kazdy piatek o 4.oopm
                    jest alkohol (do wybory do koloru), tam gdzie jestes tez taki luz-blues:))??, A
                    tak ciut powazniej.. Jestem tu dopiero ponad rok i pare spostrzezen z NZ: poza
                    oszolamiajaca przyroda, swietnym klimatem, niezla ekonomia Kiwis sa poprostu
                    hedonistami. Ciesza sie tym co maja dosyc umiejetnie. Mam wrazenie ze srednie
                    IQ i poziom wrazliwosci sa tutaj troche wyzsze niz gdzie indziej (taka
                    subiektywna refleksja), nie ma tego owczego pedu za pieniadzem, jest spokojniej
                    i bezpieczniej. Widze tez minusy, ale o nich nie mam ochoty pisac( mechanizm
                    kompensacji:))
                    Pozdrawiam,
                    tt.
              • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 15.07.03, 23:12
                > co jest takiego w NZ, ze przyciaga ta niewielka grupke Polakow?

                Powiedzialbym, ze niewielkiej grupie Polakow udalo sie tu urzadzic na stale,
                ale zainteresowanie jest olbrzymie. Stale pisze ktos do nas z dawnych znajomych
                i pyta jak to zrobic. W latach 80-tych w polskiej prasie ukazalo sie kilka
                reportazy z tego pieknego kraju. Dobrze pamietam niezwykly kontrast z owczesna
                szara rzeczywistoscia. Duzo dobrego zrobily tez filmy, najpierw Fortepian,
                pozniej Wladcy Pierscieni.

                > moga przeciez jechac do AU, kanady czy nawet sprobowac zaczepic sie w USA

                Do niedawna najszybciej mozna bylo uzyskac prawo stalego pobytu wlasnie w NZ. W
                naszym przypadku, zalatwienie formalnosci trwalo 6 miesiecy. Ostatnio drzwi
                zostaly zatrzasniete, ale jestem przekonany, ze za rok, dwa kandydaci z Polski
                znajda sie na poczatku kolejki.


                > duzo pracy?


                Osoby z wlasciwymi kwalifikacjami i doswiadczeniem zawodowym nie maja problemu
                ze znalezieniem dobrej pracy.



            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.world-net.co.nz 17.07.03, 02:44
              z tego co wiem nie on bylby pierwszy ani nie ostatni ktory przyjechal do
              innego kraju na wizie turystycznej i zostal, oczywiscie ostroznym trzeba byc i
              przygotowanym na rozne sytuacje ale napewno nie jest to sytuacja beznadziejna
              kupa ludzi tak zaczyna. Nikogo ani nie zniechecam ani nie zachecam, dziele sie
              swoim doswiadczeniem a wybor nalezy do kazdego z nas

              a wogole co dobrego w Auckland?
              pozdrawiam
              • Gość: ToeToe Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.static.ihug.co.nz 17.07.03, 02:53
                Pretty cool:)) Skrobne Ci pozniej @. Caly czas ci ostro kibicuje.
                Pozdrowionka,
                tt.
                • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.tkbr4.global-gateway.net.nz 20.07.03, 03:12
                  Dzieki za kibicowanie, ciekawa jestem co dobrego u ciebie slychac, odezwij sie
                  jak znajdziesz troche czasu :)
                  pozdrawiam serdecznie
        • Gość: greansky Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dempol.com / 192.168.1.* 25.08.03, 12:39
          Jedna z niewielu powaznych i zaslugujacych na chwile refleksji i zadumy
          wypowiedzi w tym watku dyskusji na tym portalu. Brawo Autor! Jedna z niewielu
          tez w ktorej zadbano o jasnosc i logike przekazu, wlasciwa interpunkcje, nie
          mowiac o ortografii. Wskazuje to na solidnosc i dokladnosc wypowiadajacego sie.
          Sadze, ze nie bedziesz mial problemow z aklimatyzacja i ze znalezieniem pracy w
          NZ.
          PS. Przepraszam za brak polskich znakow, to moja wada kiedy pisze cos pod
          wplywem chwili.
      • nowezycie Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 15.07.03, 15:21
        Dziekuję wszystkim za rady, za życzliwość, za dobre intencje. Dziekuję też za
        przestrogi i pragmatyzm. Wszystkie te opinie przeczytałem z najwyższą uwagą i
        wdzięcznością. Jak już mówiłem: wiem czego chcę i zapewniam, że będę dążył do
        realizacji swojego marzenia związanego z emigracją - może nie za wszelką cenę,
        bo nic nie jest tego warte - ale z absolutną determinacją, wiedząc, że to jest
        właśnie to, co może mnie jakoś uszczęśliwić.
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
      • paw_dady Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 17.07.03, 01:03
        Gość portalu: Asia napisał(a):
        >Po wyladowaniu mialam wrazenie ze w koncu wrocilam do domu, wiec mam
        > nadzieje ze wszystko sie dobrze ulozy, jak narazie jestem bardzo zadowolona.
        > Nie wiem jaki dom uda nam sie wynajac, jak bez mebli to zle bo nasze dojada
        > za 2 miesiace, jak z meblami to tez zle bo co ze swoimi zrobimy jak
        przyjada|


        coz co pieniadze robia ze swiadomoscia..tu wszyscy mili i daja zasilek. smutne
        ze glownie o ten zasilek chodzilo i dlatego tu brzydko a tam ah pieknie. smutne

        > Jezeli chodzi o ludzi to sa przemili, bardzo uprzejmi, bardzo pomocni i
        > wogole przeuroczy.
        • Gość: kangur Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II(paw_dady) IP: 203.40.162.* 17.07.03, 02:34
          Masz jakis problem?Sprawdzilem pierwsze 4 watki od gory(dalej juz nie mialem
          ochoty czytac tych twoich postow) i wszedzie twoje komentarze sa nieco zlosliwe.
          Nie wtracaj sie jak nie wiesz o co chodzi,tak bedzie lepiej dla wszystkich.
          • paw_dady torbacze 'majom' glos 22.07.03, 17:44
            Gość portalu: kangur napisał(a):

            > Masz jakis problem?
            oooooooooooooooo nie lubisz afro-amerykanow?


            > Sprawdzilem pierwsze 4 watki od gory(dalej juz nie mialem
            > ochoty czytac tych twoich postow)
            a) pozytywne -> umiesz czytac
            b) negatywne zupelnie nie rozumiesz tego co czytasz


            > i wszedzie twoje komentarze sa nieco zlosliwe> .
            > Nie wtracaj sie jak nie wiesz o co chodzi,tak bedzie lepiej dla wszystkich.

            ho ho jasnie pan torbacz raczyl dac glos. jest maly problem to jst forum
            publiczne a nie kangurkowe.
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.world-net.co.nz 17.07.03, 02:49
          >
          >
          > coz co pieniadze robia ze swiadomoscia..tu wszyscy mili i daja zasilek.
          smutne
          > ze glownie o ten zasilek chodzilo i dlatego tu brzydko a tam ah pieknie.
          smutne
          >

          Oj slonko nie wiem z kad wziales przeswiadczenie ze o zasilek chodzilo, nigdy
          nie chodzilo o zasilek, nie zamiarujemy zyc sobie na zasilku, corka miala
          wczoraj interview, maz ma dzisiaj, ja bede miala we wtorek, wszyscy szukamy
          pracy i wszyscy mamy nadzieje ze ja znajdziemy, ale to oczywiscie troche
          potrwa, nie wiem czemu Ci sie wydaje ze chodzilo o zasilek?????
          • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.world-net.co.nz 17.07.03, 03:07
            Witam wszystkich ponownie

            nastepny sloneczny dzien w chch, bardzo sie ciesze ze wlasnie tu wyladowalam,
            podoba mi sie duzo bardziej niz w Auckland, (nie obrazajac nikogo ) We wtorek
            mam miec assesment w sprawie pracy, musze sie jakos przygotowac bo po 10
            latach nieobecnosci troche zapomnialam co i jak :(

            mam niespozyta energie, nosi mnie ale tylko to 18tej hihihi, jakos nie moge
            sie przestawic z czasem o 18tej jestem juz padnieta, spac chodze prawie z
            kurami, aby do wiosny :)


            pozdrawiam wszystkich Asia
            • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 17.07.03, 03:27
              > bardzo sie ciesze ze wlasnie tu wyladowalam,
              > podoba mi sie duzo bardziej niz w Auckland,


              No to ja sie przenosze.........
              • Gość: ToeToe Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.static.ihug.co.nz 17.07.03, 04:26
                No wlasnie nie rozumiem tego zjawiska. Jak niektorzy wypowiadajac Christchurch
                to dostaja zadyszki;)). Bylam w ChCH na ostatnim urlopie. Ok, fajne, ale nasza
                Takapuna tez jest niezla. Prosze sie nie podniecac na koszt Auckland;))
                Pozdrawiam
                • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.tkbr4.global-gateway.net.nz 20.07.03, 03:17
                  Gość portalu: ToeToe napisał(a):

                  > No wlasnie nie rozumiem tego zjawiska. Jak niektorzy wypowiadajac
                  Christchurch
                  > to dostaja zadyszki;)). Bylam w ChCH na ostatnim urlopie. Ok, fajne, ale
                  nasza
                  > Takapuna tez jest niezla. Prosze sie nie podniecac na koszt Auckland;))
                  > Pozdrawiam

                  A i owszem Takapuna niezla, pracowalam tak przez kilka lat a mieszkalam nie
                  duzo dalej bo w Milford i Glenfield, ale wydaje mi sie ze tam nie ma takiego
                  charekteru , co mi sie podoba w chch to to ze tu jest jakby bardziej po
                  europejsku, srodmiescie bardziej mi przypomina Anglie niz nz. pelno kafejek z
                  ogrodkami na zewnatrz, fajna atmosfera. Ale oczywiscie wszystko to rzecz gustu
                  i nie zamierzam nikogo przekonywac do moich upodoban :)

                  pozdrawiam
                  • Gość: ToeToe Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.ihug.net 20.07.03, 07:04
                    Rynek pracy macie cienki...
                    Pozdrawiam,
                    tt
              • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 18.07.03, 01:44
                Gość portalu: P napisał(a):

                > > bardzo sie ciesze ze wlasnie tu wyladowalam,
                > > podoba mi sie duzo bardziej niz w Auckland,
                >
                >
                > No to ja sie przenosze.........

                zaczekaj az kupimy jakas chalupke moze to bedziecie mieli sie gdzie zatrzymac
                na troche :)
                swoja droga chyba jedyne miasto w nz gdzie jest pelno kawiarenek z ogrodkami,
                pieknie polozone, cale mnostwo turystow i wogole miasto z biglem :)
                pewnie nam zajmie troche zeby znalezc prace bo tu raczej who u know not what u
                know, ale corka dzisiaj ma 2 interview pewnie dostanie prace, bodaj to mlodym
                byc, ze tez musialam sie tak dawno temu urodzic hihihi

                pozdrawiam serdecznie
          • paw_dady Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 22.07.03, 17:45
            rozumiem, ze wyjechalas za kasa, ale czemu od razy dorabiac do tego ideologie?
            ze ta milsi ludzie, ze tam lepiej bo lepiej...
      • Gość: zaciekawiony Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.03, 21:35
        witam takze goraco, nie tylko w zwiasku z 30°C od tygodni u nas,
        [z przerwami :-))]

        Asiu, jesli moge, przeczytalem prawie wszysko z zapartym tchem, eeehmm, no
        nie calkowicie, ale zbaczam z tropu.
        Chcialem poprosic, jesli bedziesz miala czas i znasz jakies dobre strony,
        czy inni z NZ czytajacy, gdzie mozna poinformowac sie o rynku pracy w NZ.
        To prosze bardzo o link(i).
        Przeszlem przez General Skills Category i mam tylko 21 punkty.
        jesli bym znalazm prace +5
        mozliwe ze moja qualification ocenia lepiej wiec +1
        no ale na tym koniec. A moze ktos da mi 100tys, to wtedy +1 hehe :-)
        poprzeczka stoi przy 29 punktach. argh.
        oh well, nie spieszy mi sie, moze jakas "wariatka" mnie poslubi to
        wtedy Family Sponsorship i +3 punkte!! (hihi)

        sorki, za blaznowy wpis, jakos sie mi tak... no, ale o linki to prosze.

        aha, trzymam kciuki, o!
        • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 17.07.03, 23:48
          > sorki, za blaznowy wpis, jakos sie mi tak... no, ale o linki to prosze.
          >


          ag.bocznica.org/
        • Gość: ToeToe Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.static.ihug.co.nz 18.07.03, 00:45
          Po ostatnich zmianach w kategorii General Skills musisz miec oferte pracy by
          starac sie o PR. Jezeli Twojego zawodu nie ma na liscie zawodow poszukiwanych
          (www.immigration.govt.nz) to niestety fatalnie. Pokazny zbior serwisow pracy
          jest na atl.pl.nowa-zelandia w ktoryms watku o pracy autorstwa P.
          Pozdrawiam,
          tt.
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 18.07.03, 01:53
          Witam

          z tego co wiem dziewczyny w nz lubia europejczykow, polecam strone
          www.nzdating.co.nz,, moze i znajdziesz jakas ktora cie poslubi, zycze
          powodzenia :)))
          a swoja droga przyslij zdjecie moze ja bym sie skusila hihihi

          pozdrawiam cieplutko chociaz tu temperatura duzo nizsza niz u ciebie :)
          • Gość: JR Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.home.cgocable.net 18.07.03, 02:38
            Z wielka przyjemnoscia sie czyta ten walek .Od poczatku do konca , ktorego mam
            nadzieje dlugo nie bedzie . Twoja determinacja do wyjazdu byla podobna do
            naszej i start w nowym kraju podobny z ta roznica , ze znacie jezyk - co jest
            80% sukcesu .Mam nadzieje , ze wszystko Wam sie ulozy tak jak marzyliscie jak
            najszbciej , a z drugiej strony te zalatwiania i ta niewiadoma ma swoj smaczek
            przygody nieprawdaz ?Pozdrowienia .
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.tkbr4.global-gateway.net.nz 20.07.03, 03:00
              Gość portalu: JR napisał(a):

              > Z wielka przyjemnoscia sie czyta ten walek .Od poczatku do konca , ktorego
              mam
              > nadzieje dlugo nie bedzie . Twoja determinacja do wyjazdu byla podobna do
              > naszej i start w nowym kraju podobny z ta roznica , ze znacie jezyk - co jest
              > 80% sukcesu .Mam nadzieje , ze wszystko Wam sie ulozy tak jak marzyliscie jak
              > najszbciej , a z drugiej strony te zalatwiania i ta niewiadoma ma swoj
              smaczek
              > przygody nieprawdaz ?Pozdrowienia .


              Witam

              oczywiscie ze znajomosc jezyka jest bardzo pomocna, rowniez znajomosc kraju,
              ludzi i obyczajow. Wiemy gdzie co i w jakiej kolejnosci musimy zalatwiac.
              Najgorzej chwilowo daje mi sie we znaki zimno, trudno ogrzac duzy dom
              elektrycznymi piecykami, rano ratuje nas goraca kapiel i bekon z sadzonymi
              jajkami na sniadanie. Jak tak dalej pojdzie to bede brubsza niz wyzsza a ze mam
              tylko 150 cm wzrostu to dlugo mi to nie zajmie hihihi, ale co tam ponoc
              kochanego ciala nigdy nie jest za duzo

              pozdrawiam serdecznie
      • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 18.07.03, 11:09
        blabla sprawdzam poloczenie
      • Gość: pawel Todd & Ewa IP: 62.190.181.* 18.07.03, 15:11
        Jezeli ich spotkasz w Chch to pozdrow od bylego sasiada z
        Londynu :-)))
        • Gość: ew.ELO XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 19.07.03, 19:43
          Ja na razie nic nie piszę, bo nie chcę ci zkłócać intensywnego czasu, który
          teraz na pewno macie. Ale b.b. serdwcznie pozdrawiam ....i ....no , nie chcę
          zapeszać. OBY wszystko po Twej myśli szło. EE
          • Gość: Asia Re: XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX IP: *.tkbr4.global-gateway.net.nz 20.07.03, 03:25
            Gość portalu: ew.ELO napisał(a):

            > Ja na razie nic nie piszę, bo nie chcę ci zkłócać intensywnego czasu, który
            > teraz na pewno macie. Ale b.b. serdwcznie pozdrawiam ....i ....no , nie chcę
            > zapeszać. OBY wszystko po Twej myśli szło. EE

            Alez pisz sloneczko, z przyjemnoscia czytam wszystkie wypowiedzi i postaram sie
            juz od teraz kazdemu indywidulanie odpowiadac. Czemu mialabys zapeszyc? ja
            jestem mala a zdeterminowana osobka i nie przyjmuje nie jako ostatecznej
            odpowiedzi. Napewno bede probowac zeby w miare mozliwosci urzdzic sie tutaj jak
            najlepiej, a co z tego wyjdzie zobaczymy. Kurcze brakuje mi koperku ,musze
            kupic jakas chalupke zeby go sobie posiac :)

            pozdrawiam cieplutko
        • Gość: Asia Re: Todd & Ewa IP: *.tkbr4.global-gateway.net.nz 20.07.03, 03:22
          Gość portalu: pawel napisał(a):

          > Jezeli ich spotkasz w Chch to pozdrow od bylego sasiada z
          > Londynu :-)))

          Jesli spotkam kogo??? Todda i Ewe rozumiem, moze ich juz spotkalam ale nie
          wiedzialam ze to oni, kurcze chyba mi ciezko bedzie ich pozdrowic znajac tylko
          ich imiona :) ale pozdrawiam Ciebie :)
          • Gość: Asia Najnowsze wiadomosci IP: *.tkbr4.global-gateway.net.nz 20.07.03, 03:33
            Corka dostala prace, zaczyna 28 lipca, bedzie recepcjonistka w jakies firmie
            zajmujacej sie batteringiem na szeroka skale, 10 dol na godz plus jakas tam
            karte na jakies tam darmowe uslugi i znizki, ale narazie dokladnie nie wiem jak
            to wszystko dziala

            Ja mam interview w poniedzialek, tez na recepcjonistke tyle ze w przychodni
            lekatrskiej, praca 30 godz tygodniowo i tez oferuja 10-12 dol. na godzine,
            wolalabym caly etat, ale narazie sie nie martwie bo i tak nie wiem czy dostane.

            Mam rowniez we wtorek sprawdzian z ksiegowosci, i komp w agencji pracy, mam
            nadzieje ze pojdzie mi w miare, bo oczywiscie po 10 latach nie wszystko
            pamietam, ale jestem dobrej mysli jezeli nie zalicze testu to przynajmniej bede
            wiedziala jak on wyglada i nastepnym razem sie podszkole. Oczywiscie praca w
            ksiegowosci bylaby lepsza bo lepiej placa.

            Pozatym jezdzimy i ogladamy domki, te na nasz kieszen ponoc sa w niezbyt
            dobrych dzielnicach, te w lepszych dzielnicach troche drogie, no coz zobaczymy
            moze cos sie trafi albo zrewidujemy swoje poglady na to co bysmy chcieli kupic.

            Pozdrawiam wszystkich cieplutko
            Asia
            • Gość: Saba Re: Najnowsze wiadomosci IP: 62.234.179.* 20.07.03, 19:59
              Asiu,
              Pierwsze gratulacje dla dzielnej corki i drugie dla ciebie rowniez za sile
              psychiczna i pogode ducha. Wczesniej pytalam na jaka prace sie nastawiasz na
              poczatek; chyba niechcacy, ale dalas odpowiedz.. ;-)
              Wyglada na to, ze caly proces adaptacji w nowym otoczeniu masz nieco
              ulatwiony, po pierwsze wczesniej mieszkalas w NZ, po drugie wnioskuje z twoich
              postow, ze wszyscy znacie jezyk angielski, jezyk kraju w ktorym wybraliscie
              mieszkac. Trudno zatem to porownywac do sytuacji zwyklego czlowieka chcacego
              emigrowac gdziekolwiek bez wczesniejszego przygotowania sie pod tym katem (np
              kolega "nowezycie")
              Prawda jest taka, ze to wszystko wcale nie musi wygladac tak latwo i
              przyjemnie.
              Serdecznie pozdrawiam i zycze dalszych sukcesow w ukladaniu sobie nowego zycia
              na antypodach (szczescie, ze jest jednak internet, nie?), najwazniejsze, ze
              masz swiadomosc tego, ze podjeliscie wlasciwe decyzje, oby to trwalo!
              • Gość: polak A coz to jest Battering ? :) IP: 208.29.168.* 21.07.03, 15:57
                Ludzie ale wy pieprzycie battering coz to za nowe slowo ?
                dodatkow 10 $ nowo zelandzkich to zaledwie 6$ USA to nedza
                • Gość: Asia Re: A coz to jest Battering ? :) IP: *.tkbr4.global-gateway.net.nz 21.07.03, 23:22
                  No coz moze i pieprze, i moze i nedza, gdzies zaczac musze przeliczac na tekie
                  czy inne pieniadze nie ma sensu bo tu jestem tu bede zarabiac i tu bede
                  wydawac. Zreszta nie przyjechalam sie tu dorabiac tylko normalnie zyc. Jest nas
                  troje i jezeli wszyscy znajdziemy prace bedziemy zyc calkiem niezle, jezeli nie
                  wszyscy- no coz bedziemy zyc troche gorzej.
                  Owszem 10 nz dollarow to nie duzo, a zastanawiales sie kiedys jak malo to jest
                  zarabiac 4 zl na godzine? bo kupa ludzi w Polsce tyle zarabia.

                  pozdrawiam serdecznie i zycze tyle kasy ile sobie tylko zyczysz :)
                  • Gość: P Re: A coz to jest Battering ? :) IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 22.07.03, 01:45
                    >>>>>Zreszta nie przyjechalam sie tu dorabiac tylko normalnie zyc.


                    Dokladnie tak. Nowa Zelandia to nie jest miejsce gdzie sie przyjezdza dorobic,
                    a potem wrocic do kraju nadwislanskiego i robic wrazenie na sasiadach i
                    kolesiach.

                    Ale tu mozna zyc w normalnym pieknym kraju, gdzie ludzie sa serdeczni i
                    zyczliwi, rzad ma nadwyzke w budzecie od 9 lat pod rzad, piekna przyroda,
                    przyjazny klimat i malo polakow.

                    Pozdrawiam i zycze powodzenia
                    • Gość: Asia Re: A coz to jest Battering ? :) IP: *.dialup.clear.net.nz 22.07.03, 08:23

                      > zyczliwi, rzad ma nadwyzke w budzecie od 9 lat pod rzad, piekna przyroda,
                      > przyjazny klimat i malo polakow.
                      >
                      > Pozdrawiam i zycze powodzenia
                      witam

                      dokladnie tak, mozna zyc jak normalny czlowiek, bez klucia w oczy sasiadow ze
                      mam albo nie mam ze jestem lepsza lub gorsza, chyba ludzie ktorzy tu nie byli
                      nie sa w stanie tego zrozumiec niestety, to jest poprostu inna mentalnosc :)
                      Nie czuje sie zobowiazana do tlumaczenia ze dostalam prace za 10 dol np,
                      chociaz jej nie dostane, ale moze dostane lepiej platna, a jezeli nie to i tak
                      bedzie mi lepiej niz w Polsce :)

                      pozdrawiam
                      • ertes Zarobki 22.07.03, 19:12
                        To ile sie zarabia ma znaczenie nie w przelicznikach na
                        dolary czy euro a na sile nabywcza.
                        10 dolarow na godzine w Kalifornii to glodowa stawka a w
                        Montanie niezle pieniadze. Ba, nawet w Arizonie to nie
                        jest zle. W Kanadzie wiele osob zarabia 10-12 na godzine
                        i wcale zle im nie jest.
                        Zarobki trzeba porownac do cen zywnosci, cen wynajmu czy
                        kupna domow, cen benzyny czy cen samochodow. Wtedy
                        dopiero bedzie lepsze picture.
                        Wysmiewanie swiadczy tylko o zupelnym braku wiedzy.
                  • soup_nazi Re: A coz to jest Battering ? :) 22.07.03, 04:21
                    Gość portalu: Asia napisał(a):

                    > No coz moze i pieprze, i moze i nedza, gdzies zaczac musze przeliczac na
                    tekie
                    > czy inne pieniadze nie ma sensu bo tu jestem tu bede zarabiac i tu bede
                    > wydawac. Zreszta nie przyjechalam sie tu dorabiac tylko normalnie zyc. Jest
                    nas
                    >
                    > troje i jezeli wszyscy znajdziemy prace bedziemy zyc calkiem niezle, jezeli
                    nie
                    >
                    > wszyscy- no coz bedziemy zyc troche gorzej.
                    > Owszem 10 nz dollarow to nie duzo, a zastanawiales sie kiedys jak malo to
                    jest
                    > zarabiac 4 zl na godzine? bo kupa ludzi w Polsce tyle zarabia.
                    >
                    > pozdrawiam serdecznie i zycze tyle kasy ile sobie tylko zyczysz :)

                    Nie znasz chlopkow-roztropkow? Najwazniejszy jest DULAR. Nawet do slownika nie
                    potrafi zajrzec, choc ma go przed pryszczatym nosem.

                    Domyslam sie, ze battering to wyburzenia i rozbiorki. Nie moglas napisac po
                    polsku? To nie jest tak popularne jak np. "catering", hehehe. Bez pretensji,
                    ale nie badz juz taka zagraniczna.
                    • Gość: Asia Re: A coz to jest Battering ? :) IP: *.dialup.clear.net.nz 22.07.03, 08:36
                      > >
                      > >>>
                      > Domyslam sie, ze battering to wyburzenia i rozbiorki. Nie moglas napisac po
                      > polsku? To nie jest tak popularne jak np. "catering", hehehe. Bez pretensji,
                      > ale nie badz juz taka zagraniczna.
                      >
                      No wiec nie zupelnie, chodzilo mi o wymiane bezgotowkowa, wiem ze to sie nazywa
                      lub brzmi jak battering, ale nie jestem pewna jak to sie pisze :)
                      i nie jestem zagraniczna, poprostu zupelnie nie znam polskiego okerslenia na
                      taka wymiane, ktroa zreszta nie jest az tak popularna np w nz czy innych
                      krajach ale ja juz bralam w czyms takim udzial 14 lat temu, tyle ze na mniejsza
                      skale :)

                      pozdrawiam i daj mi czasem kredytu troche jezeli moge prosic, oczywisie nie
                      jestem nigdy nie bylam najmundrzejsza i nie jest to moja ambicja, pisze tak jak
                      jest, tak jak czuje i tyle ile wiem , a jak to inni przyjmuja to juz ich sprawa
                      nie moja

                      pozdrawiam cieplutko

                      Asia
                      • soup_nazi Re: A coz to jest Battering ? :) 22.07.03, 17:00
                        Gość portalu: Asia napisał(a):

                        > > >
                        > > >>>
                        > > Domyslam sie, ze battering to wyburzenia i rozbiorki. Nie moglas napisac p
                        > o
                        > > polsku? To nie jest tak popularne jak np. "catering", hehehe. Bez pretensj
                        > i,
                        > > ale nie badz juz taka zagraniczna.
                        > >
                        > No wiec nie zupelnie, chodzilo mi o wymiane bezgotowkowa, wiem ze to sie
                        nazywa
                        >
                        > lub brzmi jak battering, ale nie jestem pewna jak to sie pisze :)

                        Ach, to mi wyglada na swojski bartering/barter! Cale RWPG na tym stalo niegdys -
                        wy nam arbuzy a my wam cebule, ktora pozniej w Bulgarii wymienicie sobie na
                        polski krem Nivea, i to wszystko na skale miedzynarodowa, hehehe
              • Gość: Asia Re: Najnowsze wiadomosci IP: *.tkbr4.global-gateway.net.nz 21.07.03, 23:28
                Witam

                oczywiscie ze mamy utlatwiona sytuacje bo znamy realia nz i jezyk, ale trudno
                byloby emigrowac w moim wieku nie znajac nawet jezyka, wtedy juz zdecydowanie
                musialabym sie nastawic na to ze bede na czyjms utrzymaniu.

                Interview poszlo calkiem dobrze z jednym malym wyjatkiem, (przez ktory zreszta
                pracy nie dostane) okazalo sie ze wymagaja duzo pisania z dyktafonu, a do tego
                dyktuje psychiatra facet po 70tce, no i oczywiscie mnostwo medycznych zwrotow)

                Ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, przychodnia malutka, pracuja
                tam 3 osoby,praca na 30 godz tyg. wiec to tez nie dla mnie, wole pracowac w
                jakies wiekszej firmie i na caly etat.

                No zobaczymy co mi sie uda zdzialac :)

                pozdrawiam

                • niewyjasnione Wciąż 22.07.03, 02:15
                  No cóż, pozdrawiam serdecznie i proponuję,
                  aby wątek przenieść na prywatne forum,
                  bo coraz więcej sfrustrowanych trolli
                  ( trollów - jak się ten wyraz poprawnie odmienia?)
                  się do niego przysysa.

                  Wyssą z Ciebie cały entuzjazm,
                  a byłoby wielka szkoda,
                  bo od początku śledzę ten wątek z zaciekawieniem
                  i liczę na kolejne odcinki...

                  Kto jest za?
                  • Gość: JR Re: Wciąż IP: *.home.cgocable.net 22.07.03, 02:43
                    Mysle , ze Asi to nie grozi (wyssanie z entuzjazmu) ona jest silna i
                    zaprawiona w boju kobieta zreszta jak prawie kazda Joanna .
                    A watek jest naprawde bardzo ciekawy i sympatyczny , oby tak dalej.
                    Pozdrowienia i zycze szczescia .
                    • Gość: Asia Re: Wciąż IP: *.dialup.clear.net.nz 22.07.03, 08:48
                      Gość portalu: JR napisał(a):

                      > Mysle , ze Asi to nie grozi (wyssanie z entuzjazmu) ona jest silna i
                      > zaprawiona w boju kobieta zreszta jak prawie kazda Joanna .
                      > A watek jest naprawde bardzo ciekawy i sympatyczny , oby tak dalej.
                      > Pozdrowienia i zycze szczescia .


                      Dziekuje ze milutkie slowa, gwoli wyjasnienia, nie jestem Joanna ale Janina,
                      zaprawiona w bojach - tak, silna tak - bo cale zycie musialam byc, a wogole to
                      chyba chodzi najbardziej o to ze lubie siebie, i poprostu mnie nie tyka co kto
                      o mnie mysli, zyje tak ja chce zyc :)

                      caluski za milutkie slowa
                      Asia
                  • soup_nazi Re: Wciąż 22.07.03, 04:26
                    niewyjasnione napisał:

                    > No cóż, pozdrawiam serdecznie i proponuję,
                    > aby wątek przenieść na prywatne forum,
                    > bo coraz więcej sfrustrowanych trolli
                    > ( trollów - jak się ten wyraz poprawnie odmienia?)
                    > się do niego przysysa.
                    >
                    > Wyssą z Ciebie cały entuzjazm,
                    > a byłoby wielka szkoda,
                    > bo od początku śledzę ten wątek z zaciekawieniem
                    > i liczę na kolejne odcinki...
                    >
                    > Kto jest za?

                    Powstrzymaj swoje cenzorskie zapedy. Trolle sa niemile, ale jesli myslisz, ze
                    tu sa trolle you ain't seen anything yet, hehehe
                    • Gość: Asia Re: Wciąż IP: *.dialup.clear.net.nz 22.07.03, 08:51
                      soup_nazi napisał:

                      > niewyjasnione napisał:
                      >
                      > > No cóż, pozdrawiam serdecznie i proponuję,
                      > > aby wątek przenieść na prywatne forum,
                      > > bo coraz więcej sfrustrowanych trolli
                      > > ( trollów - jak się ten wyraz poprawnie odmienia?)
                      > > się do niego przysysa.
                      > >
                      > > Wyssą z Ciebie cały entuzjazm,
                      > > a byłoby wielka szkoda,
                      > > bo od początku śledzę ten wątek z zaciekawieniem
                      > > i liczę na kolejne odcinki...
                      > >
                      > > Kto jest za?
                      >
                      > Powstrzymaj swoje cenzorskie zapedy. Trolle sa niemile, ale jesli myslisz, ze
                      > tu sa trolle you ain't seen anything yet, hehehe
                      >
                      A to bydle chyba nie jest takie zlosliwe za jakie chcialoby uchodzic :)
                      • soup_nazi Re: Wciąż 22.07.03, 17:01
                        Gość portalu: Asia napisał(a):

                        > soup_nazi napisał:
                        >
                        > > niewyjasnione napisał:
                        > >
                        > > > No cóż, pozdrawiam serdecznie i proponuję,
                        > > > aby wątek przenieść na prywatne forum,
                        > > > bo coraz więcej sfrustrowanych trolli
                        > > > ( trollów - jak się ten wyraz poprawnie odmienia?)
                        > > > się do niego przysysa.
                        > > >
                        > > > Wyssą z Ciebie cały entuzjazm,
                        > > > a byłoby wielka szkoda,
                        > > > bo od początku śledzę ten wątek z zaciekawieniem
                        > > > i liczę na kolejne odcinki...
                        > > >
                        > > > Kto jest za?
                        > >
                        > > Powstrzymaj swoje cenzorskie zapedy. Trolle sa niemile, ale jesli myslisz,
                        > ze
                        > > tu sa trolle you ain't seen anything yet, hehehe
                        > >
                        > A to bydle chyba nie jest takie zlosliwe za jakie chcialoby uchodzic :)

                        Hehehe, zlosliwe, ale na innym forum i zasadniczo tylko w stosunku do
                        przyglupow wszelkiej masci.
                    • brigyd Re: Wciąż 24.07.03, 10:31
                      soup_nazi napisał:

                      > niewyjasnione napisał:
                      >
                      > > No cóż, pozdrawiam serdecznie i proponuję,
                      > > aby wątek przenieść na prywatne forum,
                      > > bo coraz więcej sfrustrowanych trolli
                      > > ( trollów - jak się ten wyraz poprawnie odmienia?)
                      > > się do niego przysysa.
                      > >
                      > > Wyssą z Ciebie cały entuzjazm,
                      > > a byłoby wielka szkoda,
                      > > bo od początku śledzę ten wątek z zaciekawieniem
                      > > i liczę na kolejne odcinki...
                      > >
                      > > Kto jest za?
                      >
                      > Powstrzymaj swoje cenzorskie zapedy. Trolle sa niemile, ale jesli myslisz, ze
                      > tu sa trolle you ain't seen anything yet, hehehe
                      >
                      cos sie dzieje z moim laczem, widze tylko 84 wypowiedzi choc jest ich ponad
                      100, nie wiem czemu :(
                  • Gość: Asia Re: Wciąż IP: *.dialup.clear.net.nz 22.07.03, 08:44
                    niewyjasnione napisał:

                    > No cóż, pozdrawiam serdecznie i proponuję,
                    > aby wątek przenieść na prywatne forum,
                    > bo coraz więcej sfrustrowanych trolli
                    > ( trollów - jak się ten wyraz poprawnie odmienia?)
                    > się do niego przysysa.
                    >
                    > Wyssą z Ciebie cały entuzjazm,
                    > a byłoby wielka szkoda,
                    > bo od początku śledzę ten wątek z zaciekawieniem
                    > i liczę na kolejne odcinki...
                    >
                    > Kto jest za?

                    Witam

                    nie bardzo wiem jak go przeniesc na prywatny watek, a wogole mysle ze tu wiecej
                    ludzi czyta nawet jak nie pisza, moze moje doswiadczenie sie komus przyda, moze
                    bede mogla komus pomoc w taki czy inny sposob.
                    Jezeli chodzi o tych co chca cos ze mnie wyssac to ja nie z tych co sie tak
                    latwo daja, nigdy mi nie zalezalo na opinii innych ludzi ( w tym sensie co kto
                    o mnie mysli) Zalezy mi na opinii innych o tyle o ile chce poznac inny punkt
                    widzenia, moze sie czego nauczyc, moze cos poprawic w moim mysleniu, ale na
                    ogol mam swoje wlasne zdanie i to ze ktos mi napisze ze jestem biedna czy
                    bogata czy piekna czy stara itd nie robi na mnie takiego wrazenia zebym wpadala
                    w samo uwielbienie lub depresje.
                    Zostaje tutaj, kto ma chec mi dokopac to jego prawo, tak samo jak moje pisac
                    tutaj

                    pozdrawiam cieplutko

                    Asia
                    • Gość: kangur Re: Wciąż IP: 203.40.164.* 22.07.03, 11:16
                      I bardzo dobrze,tak trzymaj i nie dawaj sie zadnym swirom.Zgadzam sie, a nawet
                      powiekszam Twoja NZ o Au,ze tutaj niekoniecznie przyjezda sie po kokosy
                      (chociaz te akurat sa),wazniejsze jest to co my wiemy,czesto probujemy to
                      przekazac na inne kontynenty z roznym skutkiem,a b.ogolnie nazywa sie to swiety
                      spokoj i komfort psychiczny wsrod normalnych i zyczliwych ludzi.
                      Trzymaj sie i pozdrowienia dla Waszej trojki.
                      Polonia Bis moze jest dobra ale tu jest wygodniej.
                      • Gość: Graba Popieram IP: 212.69.75.* 22.07.03, 11:33
                        Dzieki temu watkowi zaczalem szukac pracy w NZ i Australii. Z tego co zauważyłem i bardzo mi sie podoba... wszystko jest postawine jasno i prosto... kto za co może sobie dodac punkty emigracyjne. Ja się łapie i zacznę szukać, bo chciałbym tam pojechac chociaż na 2-3 lata, żeby zlapac angielski fluent i popracowac w normalnym kraju. Narazie Polska daje mi w kość, zarobkami, perspektywami itd.
                        Jezeli chodzi o tych którzy piszą, że na wyjeżdzie i tak sie niczego nie osiagnie to sie niezgadzam... byłem juz na wyjeżdzie i wiem, że zawsze znajdzie sie pare osób życzliwych i pare ksenofobów. Ale im normalniejsze spoleczenstwo i zasobniejsze tm ilosc ksenofobów jest mniejsza...
                        Nie nażekam na swoją obecna sytuacje, ale należe do osób, które lubia zmiany i podróże i chetnie sobie jeszcze troche popodróżuje...
                        Pozdrawiam wszystkich odważnych
                        • Gość: Asia Re: Popieram IP: 203.167.225.* 24.07.03, 03:59
                          no to zycze powodzenia, gdyby cie kiedys losy przywiodly do Chch daj znac :)
                          • Gość: Iwona Re: Popieram :do asi IP: *.net81-64-85.noos.fr 30.07.03, 11:42
                            alez sie ten watek rozwinal, az ciezko przeczytac;
                            ja koncze pobyt au pair - za miesiac, i chyba jade do australii; chyba, bo
                            wlasnie sie dowiedzialam, ze mnie Zurich oszukal i zamiast wyplacic mi
                            wszystkie moje skladki, z czego maialm miec bilet lotniczy, dostalam tysiac
                            zlotych; wiec na razie wszystko wzielo w leb z powodu jednego biletu (reszta
                            dograna w miare), ale i tak sprobuje z innej strony ugryzc temat;
                            pozdrowionka z Paryza
                            Iwona
                            • Gość: Asia Re: Popieram :do asi IP: *.dialup.clear.net.nz 31.07.03, 12:30
                              Gość portalu: Iwona napisał(a):

                              > alez sie ten watek rozwinal, az ciezko przeczytac;
                              > ja koncze pobyt au pair - za miesiac, i chyba jade do australii; chyba, bo
                              > wlasnie sie dowiedzialam, ze mnie Zurich oszukal i zamiast wyplacic mi
                              > wszystkie moje skladki, z czego maialm miec bilet lotniczy, dostalam tysiac
                              > zlotych; wiec na razie wszystko wzielo w leb z powodu jednego biletu (reszta
                              > dograna w miare), ale i tak sprobuje z innej strony ugryzc temat;
                              > pozdrowionka z Paryza
                              > Iwona


                              Przepraszam ze dopiero teraz odpowiadam ale jakos przegapilam Twoj post. Mam
                              nadzieje ze jakos dasz sobie rade z tym wyjazdem do Australii :) Daj znac jak
                              ci idzie , czy jedziesz i gdzie :) a jak juz dojedziesz to tez pisz co u ciebie

                              pozdrawiam cieplutko
                              • Gość: Iwona Re: Popieram :do asi ciag dalszy IP: *.net81-64-85.noos.fr 31.07.03, 15:47
                                witam Asiu,
                                z tym wyjazdem to jest tak, ze staram sie jak moge, a tu ciagle cos wyskakuje;
                                ostatnio z biletem: mialam pomysl, ze zlikwiduje ubezpieczenie z Zurichu, mieli
                                mi zwrocic skladki wszystkie, wiec byloby tego trzy tysiace, a tu nagle
                                dowiedzialam sie pare dni temu, ze oddali zaledwie tysiac i to z wielkimi
                                pretensjami, ze jak ja smiem rezugnowac z ich wspanialych uslug i w ogole jak
                                smiem miec jakiekolwiek waty; no, ale nic to sprobujemy z innej beczki;
                                najbardziej boje sie, ze wszystko bedzie zalatwione i w ostatniej chwili cos ,
                                jakis drobiazg spowoduje, ze nie pojade i w dodatku strace wszystkie pieniadze
                                (czyli oplata kursu szesciomiesiecznego, pierwszy miesiac mieszkania, wiza i
                                inne takie); co w moim przypadku moze byc realne, ja od zawsze mam "ciekawe"
                                zycie, zreszta, na moje nieopatrznie wyrazone kiedys na glos zyczenie;
                                tymczasem staram sie nie brac pod uwage takiej ewentualnosci, a lektura watku
                                coraz bardziej mnie zacheca do przemieszczenia sie na druga strone globu i
                                sprawdzenia na wlasnej skorze ile prawdy w tym co czytam i jak tam jest (na
                                pewno super, z takim melanzem kulturowym inaczej byc nie moze);
                                caluski,
                                Iwona
                                • Gość: Iwona Re: Popieram :do asi ciag dalszy IP: *.net81-64-85.noos.fr 31.07.03, 15:49
                                  ale sierota ze mnie, nawet nie zauwazylam ze sie powtarzam, wybaczcie;
                                  Iwona
                            • Gość: Piki Niezbyt przychylnie o NZ .... IP: *.ziebice.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 13:34
                              Witam ponownie wszystkich.
                              Dzieki za odpowiedzi.

                              To ze ten Pan jest sfrustrowany nie ulega watpliwosci(zauwaza sie to natychmiast).
                              Bardziej ciekawi mnie dotkniety przez owego Pana temat "zerowej zdolnosci absorpcyjnej".
                              Cytat :
                              /*
                              Migracja netto mowi nam o tym, czy dany kraj dziala przyciagajaco, czy raczej w przeciwna strone. Mowi nam takze o zdolnosci absorpcji nowych imigrantow przez Nowa Zelandie. Przesledzmy zatem zmiany tzw. NET MIGRATION w ostatnich latach. W opracowaniu Demographic Trends?98 mozemy znalezc takie dane, ktore zebrano w przeciagu ponad 25 lat. Radio to nie telewizja, wiec musze w kilku slowach opisac wykres na ktorego osi pionowej (osi rzednych) jest Net Migration. Na osi poziomej odlozone sa lata. Os ta odpowiada zarazem zerowemu poziomowi migracji netto, co oznacza, ze tyle samo ludzi wyjezdza ile przyjezdza. Co my widzimy na wykresie? Jak w tym starym dowcipie: prosta falowana. A mowiac powaznie: krzywa faluje tzn. raz jest nad osia pozioma, w innych latach ? pod ta osia. Rzecz moze w tym momencie najwazniejsza: zdolnosc absorpcji mierzona migracja netto jest rowna zero! Jest to wynik ponad 25 lat obserwacji!
                              */

                              Sadze ze, o ile jet to prawda ! to dosyc ciekawe.

                              Pozdrawiam...
                      • Gość: Asia Re: Wciąż IP: 203.167.225.* 24.07.03, 03:57
                        Gość portalu: kangur napisał(a):

                        > I bardzo dobrze,tak trzymaj i nie dawaj sie zadnym swirom.Zgadzam sie, a
                        nawet
                        > powiekszam Twoja NZ o Au,ze tutaj niekoniecznie przyjezda sie po kokosy
                        > (chociaz te akurat sa),wazniejsze jest to co my wiemy,czesto probujemy to
                        > przekazac na inne kontynenty z roznym skutkiem,a b.ogolnie nazywa sie to
                        swiety
                        >
                        > spokoj i komfort psychiczny wsrod normalnych i zyczliwych ludzi.
                        > Trzymaj sie i pozdrowienia dla Waszej trojki.
                        > Polonia Bis moze jest dobra ale tu jest wygodniej.

                        Just get through Tuesday, Janina!
                        Stick to your way of doing things; it has gotten you this far, which is more
                        than a critic in your midst can say. The best way to make sense out of this
                        foreign perspective is to study things from a different point of view. Break
                        the mold!

                        powyzej zamiescilam swoj horoskop i mowi mniej wiecej to samo co Ty mi
                        powiedziales :) wlasnie o ten swiety spokoj i psychiczny komfort chodzi, o to
                        ze nie wisi nad czlowieka glowa perspektywa tego ze na starosc musze latac po
                        smietnikach zeby przezyc bo nic innego w moim rodzinny kraju mi sie nie
                        nalezy.
                        Rozni ludzie maja roze wyobrazenie o emigracji, sa tacy ktorzy chca sie
                        dorobic majatku i wrocic do polski zeby wszyscy widzieli jak swietnie im sie
                        powodzi.
                        Ja i moja rodzina chcemy normalnie zyc wsrod ludzi ktorzy sie do siebie
                        usmiechaja. Chce w wieku emerytalnym czus sie ze jestem czlowiekiem a nie
                        zbytecznym sprzetem dla kogos kto np czeka na moje mieszkanie bo go nie stac
                        na swoje, chce miec ten komfort psychiczny ze nie jestem dla nikogo ciezarem i
                        nikt nie wyglada mojej smierci itd itd przyklady mozna by mnozyc.

                        Ciagne ten watek bo mam nadzieje ze moze sie komus przyda, opisuje tu rzeczy
                        tak jak sie maja a nie tak jakby ktos chcial zeby sie mialy.

                        pozdrawiam cieplutko
                        asia
                        • Gość: facet Re: Wciąż IP: *.34-65.tampabay.rr.com 24.07.03, 13:03
                          Jestes glupia sfrustrowana masz wypatrzone pojecie o zyciu i wogole to jestes
                          nie wypal zyciowy. Ludzie wracaj do polski z emigracji bo wracaja do domu bo
                          chca byc u siebie i dobrze im tam wtedy jest z pieniedzmi ktorych nie mogli
                          zarobic w polsce, skoro ty tego nie mozesz strawic to psycholog ci moze pomoc.
                          A co do sztucznych usmiechow na ulicy i takiego niby przyjaznego zachowania ,
                          jak ty to wysuwasza za plus zycia , to ty z pewnoscia nie nalezysz do
                          inteligentnych osob ,dodatkowo w twoim wieku ty myslisz ze bedziesz godnie
                          zyla w NZ, gdzie taka bieda i bezrobocie, ty chyba kpisz :) smiesza mnie
                          bardzo twoje wynurzenia jestes bardzo zagubiona i co list piszesz inaczej
                          Pamietam jak pisalas ze zarabialas w polsce 8400 zl na miesiac :) a teraz
                          idziesz na na 6 US dollars w tej pipidowie NZ gdzie tu logika, zeczywiscie
                          standard zycia i spokoj za te pieniadze bedziesz miec fenomenalny tam tylko
                          pozazdroscic :)
                          • soup_nazi Nie przejmuj sie, Asia... 24.07.03, 16:44
                            To powyzej pisal znany szeroko na forum Polonia debilowaty "informatyk" z
                            Tampy. Wyjatkowy "loser", hehehe
                            • Gość: Asia Re: Nie przejmuj sie, Asia... IP: *.world-net.co.nz 25.07.03, 02:08
                              soup_nazi napisał:

                              > To powyzej pisal znany szeroko na forum Polonia debilowaty "informatyk" z
                              > Tampy. Wyjatkowy "loser", hehehe
                              >
                              Dieki, ale ja naprawde sie nie przejmuje i osoba o takiej inteligencji nie
                              jests w stanie mnie dotknac
                              • Gość: Numbat Re: Nie przejmuj sie, Asia... IP: 203.27.101.* 28.07.03, 13:02
                                Gość portalu: Asia napisał(a):

                                > soup_nazi napisał:
                                >
                                > > To powyzej pisal znany szeroko na forum Polonia debilowaty "informatyk" z
                                > > Tampy. Wyjatkowy "loser", hehehe
                                > >
                                > Dieki, ale ja naprawde sie nie przejmuje i osoba o takiej inteligencji nie
                                > jests w stanie mnie dotknac

                                bardzo dobre okreslenie "debilowaty informatyk":))) bo oczywiscie
                                czasmi zbyt duzo informacji moze oszolomic lub omamic.
                                Jak kiedy pewien szaman ,gdzies w jakmis tam buszu powiedzial.
                                -Mamy trzech informatykow
                                pierwszego zjemy na sniadanie
                                drugiego-skonczymy na kolacje....
                                a do trzeciego powiedzial:
                                " a ty co wlasciwie masz do powiedzenia, tylko wyspowiadaj mi sie
                                tutj zaraz....bo jak nie to do kociolka i sola i pieprzem tej ziemi
                                przyprawimy.....
                                ale to byl dobry szaman i trzeci informatyk jakos ocalal:)))
                                • Gość: Asia Re: Nie przejmuj sie, Asia... IP: 203.98.10.* 29.07.03, 22:37
                                  Mam nadzieje ze ten informatyk tez na dobrego szamana trafi i ocalaje, zal mi
                                  takich sfrustrowanych ludzi ktorzy sami nie wiedza czego chca od zycia i winia
                                  za to cale otoczenie a najlepiej czuja sie wtedy kiedy moga komus dokopac.
                          • Gość: Asia Re: Wciąż IP: *.world-net.co.nz 25.07.03, 02:07
                            Gość portalu: facet napisał(a):

                            > Jestes glupia sfrustrowana masz wypatrzone pojecie o zyciu i wogole to
                            jestes
                            > nie wypal zyciowy. Ludzie wracaj do polski z emigracji bo wracaja do domu bo
                            > chca byc u siebie i dobrze im tam wtedy jest z pieniedzmi ktorych nie mogli
                            > zarobic w polsce, skoro ty tego nie mozesz strawic to psycholog ci moze
                            pomoc.
                            > A co do sztucznych usmiechow na ulicy i takiego niby przyjaznego
                            zachowania ,
                            > jak ty to wysuwasza za plus zycia , to ty z pewnoscia nie nalezysz do
                            > inteligentnych osob ,dodatkowo w twoim wieku ty myslisz ze bedziesz godnie
                            > zyla w NZ, gdzie taka bieda i bezrobocie, ty chyba kpisz :) smiesza mnie
                            > bardzo twoje wynurzenia jestes bardzo zagubiona i co list piszesz inaczej
                            > Pamietam jak pisalas ze zarabialas w polsce 8400 zl na miesiac :) a teraz
                            > idziesz na na 6 US dollars w tej pipidowie NZ gdzie tu logika, zeczywiscie
                            > standard zycia i spokoj za te pieniadze bedziesz miec fenomenalny tam tylko
                            > pozazdroscic :)

                            Witam

                            no coz gdybys pisal tylko o pieniadzach ile zarabialam tam a ile moge zarobic
                            tu to bym ci wyjasnila na czym rzecz polega, ale widac Ty jestes bardziej
                            sfrustrowany niz ja bo mnie poprostu obrazasz nie znajac mnie i nie wiele o
                            mnie wiedzac. Wyciagasz daleko idace wnioski na temat mojem inteligencji i
                            popisujesz sie swoja erudycja pewnie dlatego zeby sobie dodac pewnosci siebie.
                            Wiecej nie bede komentawala twojej wypowiedzi bo i tak te kilka slow ktore
                            napisalam to zaduzo

                            pozdrawiam serdecznie i zycze wiecej pewnosci siebie

                            Asia
                          • Gość: hapa Re: Wciąż IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.03, 19:12
                            Facet jaki Ty głupi..........
                          • Gość: Numbat Re: Wciąż IP: 203.27.101.* 28.07.03, 12:52
                            Gość portalu: facet napisał(a):

                            > Jestes glupia sfrustrowana masz wypatrzone pojecie o zyciu i wogole to jestes
                            > nie wypal zyciowy.

                            facet ( bez wycieczek osobistych)

                            jestes glupi sflustrowany masz wypatrzone pojecie o zyciu
                            i wogole to jestes nie wypal zyciowy.

                            to tak bez bolesci do tresci.
                            Achoj
                          • Gość: Numbat Re: Wciąż IP: 203.27.101.* 28.07.03, 13:12
                            Gość portalu: facet napisał(a):

                            skoro ty tego nie mozesz strawic to psycholog ci moze pomoc.

                            ps.facet mam dobrego psychola, moze checesz kontakt.
                            Bardzo dobry psychoanalityk.Nie bierze drogo.
                            Ale po spotkaniu z Nim bedziesz bardzo zrelaksowany.
                            Po 6-miesiecznej kuracji , bedziesz jak nowo-narodzone niemowle:)))
                            Nawet dwa seanse- maga byc za darmo.
                            W koncu i tak wizyte u psychola, odpiszesz sobie w Tax.:)))
                    • Gość: Saba Re: Wciąż IP: *.dsl.hccnet.nl 22.07.03, 11:59
                      Asiu,
                      W ogole sie nie przejmuj, mnie przed wyjazdem tez atakowalo stado baranow
                      wymyslajace niestworzone historie nt zycia za granica, a w szczegolnosci tam
                      dokad sie wybieralam, oczywiscie, ze trzeba byc przygotowanym na wiele zmian,
                      ale tak naprawde to sami wiemy najlepiej co jest dla nas dobre, ty to wiesz i
                      dlatego wszystko sie dobrze uklada.
                      Pozdrawiam!
                      • Gość: Asia Re: Wciąż IP: 203.167.225.* 24.07.03, 04:02
                        Gość portalu: Saba napisał(a):

                        > Asiu,
                        > W ogole sie nie przejmuj, mnie przed wyjazdem tez atakowalo stado baranow
                        > wymyslajace niestworzone historie nt zycia za granica, a w szczegolnosci tam
                        > dokad sie wybieralam, oczywiscie, ze trzeba byc przygotowanym na wiele
                        zmian,
                        > ale tak naprawde to sami wiemy najlepiej co jest dla nas dobre, ty to wiesz
                        i
                        > dlatego wszystko sie dobrze uklada.
                        > Pozdrawiam!


                        Dzieki

                        no wiec wlasnie chyba w tym sek zeby czlowiek wiedzial czego sam chce a nie
                        patrzyl na to co mu kto powie ze jest dla niego dobre. Nie twierdze ze
                        emigracja jest dla kazdego i pewnie nie kazdy sie do tego nadaje, ja czuje sie
                        w nz jak ryba w wodzie i chyba o to chodzi :)

                        pozdrawiam cieplutko
              • Gość: Iwona Re: Najnowsze wiadomosci; od iwony IP: *.net81-64-85.noos.fr 30.07.03, 13:51
                oj, kurcze, przeczytalam post Saby i mi glupio, bo zaraz chcialam ja skrzyczec
                za pesymizm, po czym sobie uswiadomilam, ze ja czesto pisze tak samo, musze to
                zmienic, mam ochote wierzyc w zycie i zebym nie widziala tych ciemnych stron,
                albo, zeby ich widok nie rzucal cienia na reszte pieknych rzeczy, ktore mi sie
                przytrafiaja;
                obiecuje poprawe, i mimo wszystko tez sprobuje szczescia na antypodach, mimo,
                ze nie planuje chwilowo stalej emigracji, nie chce, chyba, ze tak mi sie tam
                spodoba, ze zostane, no i wazne byloby dla mnie, by moc bywac w Polsce minimum
                raz w roku, to chyba nierealne? a moze na kilka lat tam osiade i pozniej .....
                no, ale to jest wielka tajemnica, ktora czeka na mnie na sciezce zycia;
                gratulacje dla Asi, corki i w ogole calej rodziny, z powodu pracy i nie tylko;
                moze jak bede w Sydney to sie zobaczymy?
                caluski
                Iwona
                • Gość: Asia Re: Najnowsze wiadomosci; od iwony IP: 203.98.10.* 01.08.03, 02:53
                  kazdy czasem widzi jakies ciemne strony trudno byc w dobrym humorze caly czas,
                  ale wydaje mi sie ze napewno nie jestes pesymistka.

                  Gdybys sie zdecydowala na stala emigracje - trudno powiedziec czy wyjazd raz w
                  roku do polski jest realny czy nie, dla jednych jest dla innych nie, wiec jakby
                  nie mozna z gory zalozyc tak czy tak bo to wszystko zalezy jak sie zycie
                  uklada. Zreszta po jakims czasie czlowiek nawet nie ma checi bywania w Polsce
                  raz w roku :)

                  Czy juz wiesz kiedy lecisz do Sydney?
                  Ja coprawda sie tam nie wybieram chwilowo, ale kto wie moze sie spotkamy, w
                  kazdym razie gdybys zachaczyla o nz to serdecznie zapraszam

                  powodzenia
                  • Gość: Iwona Re: Najnowsze wiadomosci; od iwony IP: *.net81-64-85.noos.fr 02.08.03, 17:09
                    czesc asiu,
                    ja mam chec bywania w polsce z powoduprzyjaciol i rodziny, bo jestem bardzo z
                    nimi zwiazana, ale masz racje, ze im dluzej sie jest poza domem, tym lepiej
                    znosi sie rozlake, wiem cos o tym;
                    wyjazd, jesli dojdzie do skutku, to bedzie nieodwolalnie okolo 20-22
                    pazdziernika, bo kurs zaczyna mi sie jakos 25-go lub okolo;
                    a, i dziekuje za zaproszenie, jak bede w okolicy no to musze skorzystac! (w
                    koncu tam krecono moj ulubiony film);
                    pozdrawiam
                    Iwona
      • maruda13 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 23.07.03, 08:57
        Ech jak ja wam zazdroszczę... jak i ja chcę w Nowej Zelandii być... wiem że
        baaaardzo długa droga przede mną żeby tam dojechać ale takżę wiem że wszystko
        zrobię zeby tam się znaleźć, choćby na starość ;-D Bardzo serdecznie pozdrawiam
        i życzę powodzenia
        • Gość: TI Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.devs.ac-net.pl 23.07.03, 11:46
          maruda, jedzmy razem!
          • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: 203.62.205.* 24.07.03, 04:48
            Asiu, pozdrawiam jeszcze tropikalnie.
            Ostatnio po wyspowych pozdrozach "koczuje" troche w Cairns...
            sporo turysow, miasto sie blogo rozwija. I tak czytajac
            rozne wypowiedzi w tym temacie, dostrzeglem to co Ty
            bardzo dobrze zauwarzylas ( ale na to potrzeba innego spojrzenia
            spojrzenia z punktu zycia obecnie w Polsce i gdzies bardzo daleko).
            Oczywiscie dla pewnych osob kwestia-kompletnie materialna bedzie
            tylko jednym wyznacznikiem- ich zycia dzialnosci, dla innych
            natomiast inne sprawy beda mialy sens egzystencji: poznanie innych kultur,
            odrebny inny swiat, mozliwosc zycia w innych ukladach geo-politycznych.
            Wybor wlasnej drogi, podejmowanie wlasnej decyzji.Oczywiscie takie
            kraje jak NZ.lub Australia daja takie mozliwosci. Kwestia koncepcji
            zycia i wyboru.Nie tak dawno byla z wizyta w Australii pani profesof
            ze znanego Uniwersytetu USA- miala kilka spotkan z lokalnymi politykami.,
            mlodzieza akademicka, jej wypowiedzi byly zamieszczne w "The Australien"
            i innej prasie australijskiej.
            Co bylo ciekawe w jej wystapieniach.Mianowicie to ze, jako osoba ktora zna
            od "podszewki" problemy amerykanskie, social-security. szpitalnictwa,ubezpieczen
            i tak dalej. Ostrzegala australijczykow zeby, nie "biegli-oszaleni" w system
            amerykanski ktory jest kompletnie inny od sytemu Australii- NZ.
            Z jej wypowiedzi wynikalo ze ,ogromna dysproporcja spolecznstwa amerykanskiego,
            nie nadaje sie kompletnie do sytuacji Australii i NZ.( chodzi o ogromne
            dysproporcje spoleczne- minusowe).Ostrzegala ze, gdyby Australia i NZ.
            chcialby zastosowac kompletnie-system amerykanski u siebie, doszloby
            do ogromnych roznic spolecznych, co mogloby doprowadzic do bardzo
            niebezpiecznych sytuacji. Stwierdzila tez ze, spolecznstwo australijskie
            i posrednio NZ jest na tyle odoprne zeby isc wlasna droga wyboru, oczywiscie
            wspolpracowac ( co jest zrozumiale z USA). Ciekawe wypowiedzi i zachaczaly
            o systemy zcia w roznych ukladach geo-politycznych.
            To tak na marginesie Asiu.Pozdrawiam tropikalnie i do uslyszenia w NZ.
            PS..ach ostatnio zarabialem $22 na godzine i ok.:))) sarczylo na dobra kawe,
            piwko i kilka wypraw gdzies tam:))) serdecznie pozdrawiam.
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.tkbr4.global-gateway.net.nz 24.07.03, 05:11
              witam ponownie z dosyc zimnego chch :)

              wydaje mi sie ze i pani profesor i Ty dobrze zauwazyliscie ze Au i Nz to
              zupelnie inne systemy od systemu w USA, wydaje mi sie rowniez ze to zabija
              polske ze zupelnie bezkrytycznie rzucilismy sie na wszystko to co amerykanskie
              i myslelismy ze tak nam bedzie dobrze jak na filmach z Holywood, rzeczywistosc
              okazala sie okrutna, miejmy nadzieje ze tylko na troche i ze Polacy znajda
              swoja droge.

              Dawno juz nie czulam takiego wewnetrzenego spokoju jak czuje tutaj przez
              ostatnie 2 tygodnie pomimo ze mamy tyle roznych spraw do zalatwiania i
              codziennie sie cos nowego dzieje. Ale wiem jaka mam perspektywe na przyszlosc
              to raz, dwa zyczliwosc otaczjacych mnie ludzi.
              Jak juz sobie posieje koperek to chyba bedzie pelnia szczescia hihihi

              P.S. Nawet jak znajde prace za 10 dol to tez na piwo sie szarpne a jak wogole
              nie znajde pracy to na wiecej piwa hihihi (mozliwe ze swojej roboty)

              Pozdrawiam cieplutko
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.tkbr4.global-gateway.net.nz 24.07.03, 05:03
          maruda13 napisała:

          > Ech jak ja wam zazdroszczę... jak i ja chcę w Nowej Zelandii być... wiem że
          > baaaardzo długa droga przede mną żeby tam dojechać ale takżę wiem że wszystko
          > zrobię zeby tam się znaleźć, choćby na starość ;-D Bardzo serdecznie
          pozdrawiam
          >
          > i życzę powodzenia

          Bardzo dziekuje i rozwniez zycze powodzenia, wiesz jak to jest jak czlowiek
          czegos bardzo chce i do tego dazy to napewno to osiagnie, wierz w siebie i rob
          wszystko zeby cie przywiodlo do celu, najwazniejsze ze masz wyznaczony cel, bo
          chyba najgorzej jak czlowiek sam nie wie czego chce

          trzymam kciuki i pozdrawiam cieplutko
      • Gość: Asia kupno domu IP: 203.167.225.* 24.07.03, 04:26
        Witam wszystkich ponownie

        corka dzis pierwszy dzien poszla do pracy, napisze za pare dni co i jak.

        To interview na ktorym ja bylam nie wypalilo, praca w recepcji u psychiatry,
        facet po 70, zbyt duzo pisania z dyktafonu, poziom mojego angielskiego zbyt
        slaby aby poprawnie sie domyslac wszystkich tych medycznych zwrotow, ale
        wlasciwie jestem zadowolona bo wolalabym jakies wieksze miejsce gdzie mialabym
        kontakt z wieksza iloscia ludzi.
        wiec szukam dalej

        A teraz o domku

        znalezlismy taki domek jaki sobie wymarzylismy bedac jeszcze w polsce, a
        mianowicie: najchetniej z cegly, 2-3 sypialnie, pokryty dachowka i na duzej
        dzialce
        no i wlasnie cos takiego znalezlismy - 2 sypialnie, dzialka ponad
        900m, podwojny garaz plus maly pokoik przy garazu na biuro np lub na pokoj do
        szycia :)
        a do tego altanka w ogrodku, basen - tutaj to sie nazywa para pool, dla
        niewtajemniczonych jest to basen ktory sie kupuje w sklepie a nie taki
        wpuszczony w ziemie. Basen jest ogrodzony (to wymog) i ma zrobiony ladny
        drewniany podest na okolo.
        Na dzialce sporo miejsca na moj koperek :)
        calosc zadbana, kuchnia niedawno wyposazona wiec kuchenka elektryczna,
        zmywarka do naczyn i szafki wygladaja bardzo dobrze nie wymagaja wymiany.
        oczywisie w domu cos tam zrobimy bo wiadomo kazdy chce mies tak jak on chce a
        nie tak jak ktos mial, ale poniewaz duzo rzeczy umiemy sami zrobic nie bedzie
        nas to duzo kosztowac. Dzialka ogrodzona i dobrze utrzymana.
        Tyle ze domek kosztuje troche wiecej niz na to liczylismy, wiec postanowilismy
        wziac 50 tys pozyczki. Nastepnego dnia po znalezieniu domku zlozylismy
        aplikacje o pozyczke, (domek znalezlismy w poniedzialek aplikacja we wtorek)
        czwartek rano godz 10 dzwoni bank ze przyznali nam pozyczke. Prosze pamietac
        ze jestesmy bez pracy.
        Adwokata juz mamy, wszystko zalotwione telefonicznie nawet go jeszcze nie
        widzielismy, jak juz sprawdzi ze wszysktie papiery sa ok to zadzwoni a my
        wezmiemy specjaliste zeby sprawdzil czy dom jest w dobrym stanie (koszt ok 300
        dol)

        aha pozyczke bierzemy na 20 lat choc bank nas namawial na 30 ale splata jest
        tylko 6 dol tygodniowo wyzsza wiec to zadne pieniadze. Splaty wychodza 85 dol
        tygodniowo wiec to jest i tak 100 dol mniej niz gdybysmy wynajmowali dom czy
        mieszkanie a tym sposobem bedziemy juz u siebie i bede mogla ten wymarzony
        koperek posiac :)

        Jak zwykle na zaknonczenie, jezeli ktos ma jakies pytania, bardzo prosze
        pytac :)

        aha dom bedzie nas kosztowal 142 tys, 8 tys postanowilismy zostawic na nie
        zamierzone wydatki, choc czesc z nich zamierzona np oplata za kontener z
        naszymi rzeczami, jeszcze nie wiemy ile bedziemy musieli zaplacic.

        25 meza imieniny, 26 corki - :)

        dzisiaj piekny sloneczny cieply dzien, ale ranki i wieczory zimne

        pozdrawiam wszystkich cieplutko

        Asia



        a
        • Gość: asia2 Re: kupno domu IP: 195.205.32.* 24.07.03, 10:32
          Droga Asiu gratuluje z całego serca,przyznam się że śledzę losy Twojej rodzinki
          i jestem pełna podziwu za otwartość i dzielenie się swoim życiem.Nawet nie
          wiesz jak bardzo to otwiera oczy nam tu w Polsce tzw szaraczkom.Cieszę się
          razem z Tobą i życzę obfitych plonów w ukochanym ogródku i oczywiście dobrej
          pracy-dużo słoneczka i ciepełka paaaaaa!
          • Gość: Asia Re: kupno domu IP: *.world-net.co.nz 25.07.03, 02:16
            Gość portalu: asia2 napisał(a):

            > Droga Asiu gratuluje z całego serca,przyznam się że śledzę losy Twojej
            rodzinki
            >
            > i jestem pełna podziwu za otwartość i dzielenie się swoim życiem.Nawet nie
            > wiesz jak bardzo to otwiera oczy nam tu w Polsce tzw szaraczkom.Cieszę się
            > razem z Tobą i życzę obfitych plonów w ukochanym ogródku i oczywiście dobrej
            > pracy-dużo słoneczka i ciepełka paaaaaa!

            Witam imienniczko

            jestem takim samym szaraczkiem jak Ty i milionych innych ludzi. Ciesze sie ze
            ludzie czytaja ten watek i komentuja, a to ze moze komus otworzy oczy cieszy
            mnie jeszcze bardziej. Postanowilam pisac prawde i tylko prawde, bo takich
            opowiesci typu jak na emigracji zle albo jak dobrze jest na peczki, a tak
            naprawde to mnie sie wydaje ze ludzie potrzebuja poprostu szczegolow zeby
            wiedziec jak to jest naprawde, na jakie przeszkody czlowiek napotyka itd.

            Jak juz kupimy domek i przyplyna nasze meble to postaram sie zrobic pare
            zdjeci i je zamiescic w internecie zeby ludzie mieli wieksze pojecie jak to
            wszystko wyglada, bo niektorzy moze mysla ze to jest wielka willa z kolumnami
            z przodu jak to niektorzy w Polsce maja. :)

            pozdrawiam serdecznie i dzieki za mile slowa
        • Gość: Saba Re: kupno domu IP: *.dsl.hccnet.nl 24.07.03, 11:16
          Ale masz fajnie z tym domkiem ;-))
          • Gość: Asia Re: kupno domu IP: *.world-net.co.nz 25.07.03, 02:18
            Gość portalu: Saba napisał(a):

            > Ale masz fajnie z tym domkiem ;-))

            jeszcze nie mam ale trzymamy kciuki, prawnik sprawdza czy wszystko wporzadku
            od strony legalnej i dzisiaj zamowilam inzyniera zeby sprawdzil stan
            techniczny domu, taki sprawdzian kosztuje ok 300 dol. ile prawnik jeszcze nie
            wiem, napisze

            pozdrawiam cieplutko :)
        • Gość: Iwona Re: kupno domu IP: *.net81-64-85.noos.fr 30.07.03, 16:00
          boze, to niesamowite, kupic sobie dom ot tak sobie (no dobrze, nie calkowicie
          ot tak sobie, chodzilo mi o , no wiesz co), i miec moznosc skorzystania z
          ulatwien (pozyczka), a nie placenia haraczy za chec kupna domu jak to w polsce
          bywa;
          chwilami mysle, ze nigdy w zyciu nie doswiadcze takich sytuacji, ze ciagle bede
          dazyc i dazyc i poprzestawac na malym (bardzo); a potem poszukam sobie pieknego
          kartonowego pudelka i mostu....;)
          no, koncze czarnowidziec, takie tam impresje, a mialam nie narzekac, no wiec
          oswiadczam, ze nic co powyzej juz nie zajmuje mojego umyslu,
          gratulacje z powodu domku, bardzo zaciekawila mnie idea tego pool
          niewpuszczanego w ziemie, ladnie to chociaz wyglada? (jestem estetka);
          caluski
          Iwona
          • Gość: Asia Re: kupno domu IP: 203.98.10.* 01.08.03, 02:58
            > gratulacje z powodu domku, bardzo zaciekawila mnie idea tego pool
            > niewpuszczanego w ziemie, ladnie to chociaz wyglada? (jestem estetka);
            > caluski
            > Iwona

            A i owszem wyglada calkiem niezle, z jednej strony jest nasypana ziemia do
            wysokosci brzegu basenu, a pozostala czesc jest obudowana drewnem tzw deck, tak
            gdzie obsypane ziemia rosna sobie rozne krzaczki, ja mam zamiar jeszze jakies
            paprotki dosadzic, calosc jest ogrodzona bo takie sa tu wymogi, basen musi byc
            ogrodzony

            jak sie juz przeprowadzimy to zrobie zdjecia, beda takie w jakim stanie
            kupujemy a za jakis czas nowe jak sobie to wszystko troche odswiezymy
            • Gość: Iwona Re: kupno domu; slicznie IP: *.net81-64-85.noos.fr 02.08.03, 08:26
              no to pieknie, tak to sobie z grubsza wyobrazalam; a czy macie w waszym
              klimacie mimozy? jesli tak to goraco polecam....
              ogradzanie basenu rozumiem, kolezanka "utopila" psa znajomych,przypadek, byl
              stary (pies, nie przypadek) no i wpadl, a wyjsc nie umial,
              caluski,
              Iwona
              • Gość: Asia Re: kupno domu; slicznie IP: *.dialup.clear.net.nz 02.08.03, 11:10
                Nie wiem czy rosna tu mimozy, pieknie pachna wiec chetnie bym sobie posadzila,
                ale i tak juz latam po sklepach i patrze i planuje co kupie i gdzie posadze,
                wybor roslin jest tu przeogromny :) Dzisiaj bylismy w ogrodzie botanicznym,
                bardzo mi sie podoba, zaplanowany bardziej niz park niz nasze ogrodzy
                botaniczne, ilosc roslin przeogromna, wiosna i latem podejrzewam musi wygladac
                slicznie :)
                • Gość: Iwona Re: kupno domu; slicznie IP: *.net81-64-85.noos.fr 02.08.03, 17:13
                  ano chyba sie minelam z powolaniem, bo roslinki wywoluja we mnie takie
                  uczucia...
                  ale zawsze moge "ogrodnikowac" u siebie, co nie jest mozliwe z innymi
                  niespelnionymi zawodami :)
                  bo tak naprawde to chce malowac........
                  pozdrowionka
                  iwona
      • Gość: zazdrośnik :o) Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.usr.onet.pl / 192.168.1.* 24.07.03, 10:36
        witam i przyłączam się do grupy tych wszystkich którzy trzymają kciuki za wasz
        nowy start, najlepszego.
        jedni przychodzą do domu i oglądają swoje ulubione seriale, słuchają swojej
        muzyki, gotują ulubione dania itp, a ja lubie wejść na ten wątek i śledzić losy
        bohaterów, wcale nie jest to mniej ciekawe niż m jak miłość /bez urazy dla
        wielbicieli/ a nawet ciekawsze bo internet reality story,
        moje przemyślenia i doświadczenia związanie z emigracją:
        emigrację planowałem kilka lat temu, będąc na studiach, popracowałem kilka lat,
        zdobyłem doświadczenie zawodowe, wspinałem się po szczeblach kariery i pewnego
        dnia rzuciłem i sprzedałem wszystko by wyjechać do Australii, nikt nie mógł
        tego zabardzo pojąć i pewnie wielu czytająch teraz też nie, to chyba jest w
        genach i nie bardzo jest szansa z tym walczyć, wykształcony, znający język,
        mający jakieś pojęcie o nowej kulturze, z marzeniami i planami, lekko
        zdegustowny otaczającą rzeczywistości wyruszyłem. Kraj bomba, mili ludzie itp i
        itd. Wyruszając z Polski miałem przygotowane dokumenty wszytko przetłumaczone,
        również obowiązkowa lektura z ambasady Australii na temat rodzajów programów
        emigracyjnych zaliczona. Spełniłem /wg własnych wyliczeń/ min liczbę punktów
        jaką musi spełnić kandydat, zakwalifikowałem swoją profesję do jakiejś
        kategorii na liście zawodów, ogólnie w moim przekonaniu byłem przygotowany nie
        najgorzej. Ktoś może zapytać dlaczego procesu emigracyjnego nie zacząłem w
        Polsce. Po prostu, miałem nadzieję że na miejscu będzi to trwało zdecydowanie
        krócej, może będzie tańsze, dodatko krew nie woda, już chciałem poznawać mój
        raj upragniony!!! Wyjechałem na wizie turystycznej, 3 miesięcznej. Zaraz po
        przyjeżdzie zaatakowano NC, potem wajna w Afganistanie, Australia przed
        wyborami premiera, nagonka na nielegalnych emigrantów z Indonezji i tego typu
        nieprzychylne wiatry w trarz mi zawiały. Mimo tego zdecydowałem się na mój
        atak. Odwiedziłem odpowiednie biuro w Sydney i niestety okazało się że nie mogę
        liczyć na emigrację ponieważ moje wykształcenie i doświadczenie jest ściśle
        związane z branżą turystyczną a u nich tego typu pracowników jest wielu i sami
        ich kształca. Lekko zdegustowany atakowałem róznie panie w różnych okienkach.
        Bez skutku. Pojechałem do Brisbane i prawie to samo. W między czasie troszkę
        popracowałem na czarno, byłem na kiku interview i nawet po jednym powiedziano
        mi że jak ureguluję wszytko to mnie przyjmą legalnie, ale do urzędu o wydanie
        pozwolenia nie chcieli wystąpić. Czas mijał, sytuacja geopolityczna się nie
        poprawiała, a ja pracowałem, zwiedzałem, poznawałem ludzi i obyczaje i prawie
        byłem w siódmym niebie. Po kilku tygodniach poddałem się. Nie interesował mnie
        wariant pozostania nielegalnie z różnych powodów. Czas mijał a ja już tylko
        zwiedzałem. I niestety zdecydowałem się na powrót. Mimo tego wsztyskiego nie
        żałuję ani jednej decyzji. Jak na razie była to przygoda życia. W końcu nie
        każdy ma możliwość zobaczenia np. Australii. Po powrocie zacząłem myśleć o
        ustatkowaniu się, rodzinie i doszedłem do wniosku że z zoną, dziecimi /wszystko
        przede mną/ to emigracja będzie maksymalnie skomplikowana i trudna.
        Ale teraz widzę, że tak naprawdę to wiek i liczebność nie grają aż tak istotnej
        roli. Cieszy mnie fakt że wam się udało.
        Na tym kończę mój pamiętnik i czekam na kolejne news'y.
        ps. może ktoś wie gdzie popełniłem błąd podczas mojej rezerwacji? i czy mam
        jeszcze szanse, bo geny nie śpią??
        • soup_nazi Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 24.07.03, 21:03
          Gość portalu: emigrant napisał(a):

          > moje przemyślenia i doświadczenia związanie z emigracją:
          > emigrację planowałem kilka lat temu, będąc na studiach, popracowałem kilka
          lat,
          >
          > zdobyłem doświadczenie zawodowe, wspinałem się po szczeblach kariery i pewnego

          Trzeba bylo wyjechac do AU po maturze i tam robic studia. Szanse z
          wyksztalceniem z zagranicy, do tego spoza angielskiego obszaru sa zawsze
          mniejsze niz z takim samym zrobionym na miejscu. Roznica w opanowaniu jezyka
          tez sie liczy.

          > dnia rzuciłem i sprzedałem wszystko by wyjechać do Australii, nikt nie mógł
          > tego zabardzo pojąć i pewnie wielu czytająch teraz też nie, to chyba jest w
          > genach i nie bardzo jest szansa z tym walczyć, wykształcony, znający język,

          Nikt nie mogl za b. pojac? Dlaczego? Myslales, ze jestes pierwszym, ktory
          wyjezdza z Polski zaraz po studiach i z jakas znajomoscia angielskiego? Przed
          toba byly miliony (no, moze troche przesadzam, hehehe). Poza tym guess what - w
          AU jest calkiem sporo miejscowych, ktorzy tez maja studia (miejscowe=lepsze w
          percepcji miejscowych pracodawcow), nie mowiac o innych imigrantach. I
          wiekszosc z nich tez zna angielski (wielu nawet od urodzenia, hehehe). W Polsce
          tez dzisiaj czy nawet pare lat temu wcale nie rarytas - wielu szlifuje od dawna
          chodniki w poszukiwaniu pracy.
          Ale nas za granicami uderza nieznajomosc zasad funkcjonowania normalnego rynku
          pracy u rodakow w kraju. Mlody, zdolny, po studiach "tourism & hospitality
          industry", zna angielski - swiat na niego czeka zeby go "schwytac" w dowolnym
          kraju i obsypac gorami pieniedzy. Buahahahaha. Trzeba wiele pracy wlozyc, albo
          wielu ludzi znac gdzie trzeba.

          > mający jakieś pojęcie o nowej kulturze

          No wlasnie: "jakies". Zreszta moze o kulturze miales i dobre pojecie, ale o
          zasadach imigracji i rynku pracy na pewno nie.

          , z marzeniami i planami,

          Eh, te maja wszyscy

          lekko
          > zdegustowny otaczającą rzeczywistości

          Takich tez juz bylo i jest multum. Twoje szczescie, ze byles tylko "lekko
          zdegustowany", bo niektorzy przechodza to bardzo ciezko.

          wyruszyłem.

          Kraj bomba, mili ludzie itp i
          >
          > itd. Wyruszając z Polski miałem przygotowane dokumenty wszytko
          przetłumaczone,
          > również obowiązkowa lektura z ambasady Australii na temat rodzajów programów
          > emigracyjnych zaliczona.

          Hej, to robi kazdy, kto ma choc troche oleju w glowie.

          Spełniłem /wg własnych wyliczeń/ min liczbę punktów
          > jaką musi spełnić kandydat, zakwalifikowałem swoją profesję do jakiejś
          > kategorii na liście zawodów,

          Bardzo ladnie. Tylko, ze to co sobie ty wyliczysz niekoniecznie musi byc rowne
          temu, co oni sobie wylicza. Nie badz zaskoczony w przyszlosci gdybys sie
          potknal.

          ogólnie w moim przekonaniu byłem przygotowany nie
          > najgorzej.

          Obleci.

          Ktoś może zapytać dlaczego procesu emigracyjnego nie zacząłem w
          > Polsce. Po prostu, miałem nadzieję że na miejscu będzi to trwało zdecydowanie
          > krócej, może będzie tańsze,

          Wcale nie zapytamy, bo wiemy dlaczego: chciales zrecznie przeskoczyc "frajerski
          tlum", ktory kiedys oczekiwal na swoja kolej w krajach przejsciowych, a dzisiaj
          robi to w ambasadach Kanady i Australii w Warszawie. Byles mlody, zdolny
          i "przebojowy", hehehe.

          dodatko krew nie woda, już chciałem poznawać mój
          > raj upragniony!!! Wyjechałem na wizie turystycznej, 3 miesięcznej. Zaraz po
          > przyjeżdzie zaatakowano NC, potem wajna w Afganistanie, Australia przed
          > wyborami premiera, nagonka na nielegalnych emigrantów z Indonezji i tego typu
          > nieprzychylne wiatry w trarz mi zawiały. Mimo tego zdecydowałem się na mój
          > atak. Odwiedziłem odpowiednie biuro w Sydney i niestety okazało się że nie
          mogę
          >
          > liczyć na emigrację ponieważ moje wykształcenie i doświadczenie jest ściśle
          > związane z branżą turystyczną a u nich tego typu pracowników jest wielu i
          sami
          > ich kształca. Lekko zdegustowany atakowałem róznie panie w różnych okienkach.
          > Bez skutku. Pojechałem do Brisbane i prawie to samo. W między czasie troszkę
          > popracowałem na czarno, byłem na kiku interview i nawet po jednym powiedziano
          > mi że jak ureguluję wszytko to mnie przyjmą legalnie, ale do urzędu o wydanie
          > pozwolenia nie chcieli wystąpić. Czas mijał, sytuacja geopolityczna

          To nie zadna sytuacja geopolityczna. To normalne zasady imigracji. Inaczej w
          CA, AU bylyby tysiace gosci z PL i skadinad szukajacych szansy na desant z wizy
          turystycznej.

          się nie
          > poprawiała, a ja pracowałem, zwiedzałem, poznawałem ludzi i obyczaje i prawie
          > byłem w siódmym niebie. Po kilku tygodniach poddałem się. Nie interesował
          mnie
          > wariant pozostania nielegalnie z różnych powodów. Czas mijał a ja już tylko
          > zwiedzałem. I niestety zdecydowałem się na powrót. Mimo tego wsztyskiego nie
          > żałuję ani jednej decyzji. Jak na razie była to przygoda życia. W końcu nie
          > każdy ma możliwość zobaczenia np. Australii. Po powrocie zacząłem myśleć o
          > ustatkowaniu się, rodzinie i doszedłem do wniosku że z zoną,
          dziecimi /wszystko
          >
          > przede mną/ to emigracja będzie maksymalnie skomplikowana i trudna.
          >
          > ps. może ktoś wie gdzie popełniłem błąd podczas mojej rezerwacji? i czy mam
          > jeszcze szanse, bo geny nie śpią??

          Ty, chlopie, nie interesuj sie genami, tylko sam nie spij i zacznij ten proces
          emigracyjny z W-wy, bo "window of opportunity" otwiera sie i zamyka w
          kilkuletnich przedzialach czasowych. Wyglada na to, ze AU ostatnio troche
          przychylniejsza dla imigracji z PL, ale to nie znaczy, ze tak bedzie zawsze. W
          latach 80 AU brala ludzi garsciami przez dlugi czas, po czym przestala na
          ladnych kilka lat i nie brala prawie nikogo. Mowi to panu cos?
          • Gość: JR Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.home.cgocable.net 25.07.03, 00:28
            Mysle Asiu , ze jestes najlepszym przykladem dwoch powiedzonek "do odwaznych
            swiat nalezy " i "chciec to moc .
            Zdecydowac sie zaczac wszystko od poczatku mimo , ze nie " dysponujesz "
            zadnymi dyplomami , ale masz bagaz ( kontener ) doswiadczen , wiare w to co
            robisz ( czasami to znaczy wiecej niz dyplom ) i czuc to wielkie zadowolenie z
            zycia w Twoich wypowiedziach .Jestes najlepszym przykladem dla tych co jeszcze
            sie wahaja z podjeciem decyzji wyjazdowych .Zwlaszcza , ze nie nalezyz juz do
            najmlodszych emigrantow .
            Pozdrowienia i duzo szczescia ( ktorego i tak Ci nie brakuje ).
            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.world-net.co.nz 25.07.03, 02:28
              Witam

              dzieki za zyczenia i mile slowa, wiesz po przeczytaniu twojego listu przyszla
              mi na mysl nasz pierwsza emigracja, bylam wtedy duzo mlodsza ale z bardzo malo
              iloscia gotowki, bez znajomosci jezyka i w ciazy dwa tygodnie o czy nie
              wiedzialam wyjezdzajac z kraju. Jezeli kogos by interesowala tamta historia to
              chetnie ja opisze. To co mi sie nasunelo na mysl to jedna sprawa a wlasciwie
              wiara w przeznaczenie, wiara w to ze jest cos Wyzszego i calkowite zaufanie do
              losu czy tez Boga jak kto woli, jestem katoliczka jak wiekszosc polakow tyle
              ze niepraktykujaca, ale wierze w to co napisalam powyzej i to przez wszystkie
              te lata daje mi sile i wytrwalosc. To chyba byl tez jeden z powodow dlaczego
              zdecydowalam sie ponownie opuscic Polske, wiem ze stracilabym ta wiare i
              bardzo szybko stala sie stara zgorzkniala kobieta a tego chyba balam sie
              najbardziej :)

              pozdrawiam cieplo i zycze powodzenia.
              • Gość: JR Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.home.cgocable.net 25.07.03, 04:11
                Jak masz czas to napisz swoje pierwsze spotkanie z emigracja i NZ ,jesli mozna
                sie zapytac dlaczego wtedy wybraliscie ten kraj - wtedy bylo wiecej mozliwosci
                wyboru ( kraju ).Twoj punkt widzenia jest podobny do mojego - to co napisalas
                wyzej .Pozdrowienia - tez Asia .
                • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 25.07.03, 10:15
                  Gość portalu: JR napisał(a):

                  > Jak masz czas to napisz swoje pierwsze spotkanie z emigracja i NZ ,jesli
                  mozna
                  > sie zapytac dlaczego wtedy wybraliscie ten kraj - wtedy bylo wiecej
                  mozliwosci
                  > wyboru ( kraju ).Twoj punkt widzenia jest podobny do mojego - to co napisalas
                  > wyzej .Pozdrowienia - tez Asia .

                  Rozumiem ze pytasz o spotkanie z emigracja za pierwszym razem, no wiec w
                  skrocie i to duzym, polonia wyszla po nas na lotnisko, szok, dwadziescia lat do
                  tylu, chyba i oni i my bylismy rozczrowani, oni mysleli ze przyjada sami biedni
                  niewyksztalceni ludzie dla ktorych praca polegajaca na sprzataniu lub zmywaniu
                  naczyn bedzie szczytem marzen. My bylismy zaszokowani ze oni sa jakby zywcem
                  przeniesieni z polskiej wsi dwadziescia lat temu i zatrzymali sie w rozwoju.
                  Jezeli mnie jakis Polak zobaczy za lat 10 czy dwadziescia tez pewnie odniesie
                  takie wrazenie. Zawsze mowilam ze w porownaniu do Europy taka Nowa Zelandia to
                  duza wies, ale chyba w sumie to wlasnie mnie pociaga ze zycie tu jest duzo
                  wolniejsze, latwiejsze i dla kazdego. W Europie jak nie masz ze dwoch
                  fakultetow to sie nie liczysz i jak juz jestes w moim wieku to tez jestes na
                  bocznym torze.

                  Co sprawilo ze wybralismy N.Z. ? - nigdy nie chcialam jechac do USA, wiec
                  zapieralam sie rekami i nogami chociaz wtedy mielismy kikakrotne poropozycje
                  wyjazdu do stanow, Austarlia wydawala mi sie zbyt goraca, S.A. jakos niebardzo
                  do mnie przemawiala, do Europy trudno bylo sie dostac, chociaz jak juz sie
                  zdecydowalismy na N.Z. mielismy propozycje zeby wyemigrowac do Danii, czy
                  dobrze zrobilismy wybierajac N.Z. - twierdze ze tak. Tak jak ktos kto mieszka w
                  Australii pisal, nie mozna wytlumaczyc komus kto to nie byl i to dluzej na czym
                  to wszystko polega, ale wydaje sie ze dzien ma tu wiecej godzin, ze nigdzie sie
                  nie musisz spieszyc, ze ludzie tu zyja dla przyjemnosci. Bedac w Polsce nie
                  potrafilam tego nikomu wytlumaczyc i tu tez pewnie nie potrafie, bo trzeba tu
                  byc zeby to zrozumiec.
              • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dsl.hccnet.nl 25.07.03, 08:18
                Opisz koniecznie!
                i dlaczego wtedy zdecydowaliscie sie jednak wrocic (?)

                z pewnoscia tak mialo byc.. a druga emigracja jest bardziej swiadoma
                • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 25.07.03, 10:19
                  W skrocie opisalam odpowiadajac na poprzedni list, zdecydowl moj maz zeby
                  wrocic bo bardzo tesknil za krajem i rodzina. Rzeczywistosc okazala sie inna
                  niz to czlowiek sobie mysli bedac daleko. Maz zaraz po przylocie do Polski
                  wlasciwie chcial wracac do nz. ale poniewaz sprzedalismy wszystko i ja nie
                  bardzo wierzylam ze za rok nie bedzie chcial do Polski, zostalismy
                  Teraz ja jestem zdecydowana niewracac zeby nie wiem co, wtedy mialam wybor
                  malzenstwo albo rozwod.

                  • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dsl.hccnet.nl 25.07.03, 11:31
                    No, troche sie zatem podporzadkowalas mezowi, wbrew swojej woli.. to sa trudne
                    decyzje
                    Asiu, podaj jakies fajne strony z okolica w ktorej mieszkasz
                    • Gość: zyciezycie Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.proxy.aol.com 25.07.03, 13:06
                      " wiesz jak to jest jak czlowiek
                      czegos bardzo chce i do tego dazy to napewno to osiagnie, wierz w
                      siebie i rob
                      wszystko zeby cie przywiodlo do celu"

                      no i co dalej ?ja wlasciwie osiagnalem wiecej niz marzyc moglem 20 lat temu.
                      Co teraz ? Sprzedac wszystko? Wrocic do Polski?
                      Aby po kilku latach marzyc o ponownej emigracji i kupnie domku z drewna z above
                      the ground swimming poolem?????????Marzyc o pracy za 10$?
                      Dobrze ze twoje cele sa jasne.Mysle ze jestesmy w podobnym wieku.
                      Moje cele sa zatracone gdzies w 20 kilku letniej walce z losem.
                      A po pokonaniu wszystkich przeszkod stwiedzam ze na szczycie jest samotnie.I
                      nie zrozum ze jestem jakims sfustrowanym samotnikiem.Mam
                      rodzine ,znajomych,przyjaciol itd....
                      Moze tego psychiatre musze odwiedzic u ktorego nie chcialas pracowac.haha
                      • soup_nazi Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 25.07.03, 20:26
                        Gość portalu: zyciezycie napisał(a):

                        > " wiesz jak to jest jak czlowiek
                        > czegos bardzo chce i do tego dazy to napewno to osiagnie, wierz w
                        > siebie i rob
                        > wszystko zeby cie przywiodlo do celu"
                        >
                        > no i co dalej ?ja wlasciwie osiagnalem wiecej niz marzyc moglem 20 lat temu.
                        > Co teraz ? Sprzedac wszystko? Wrocic do Polski?
                        > Aby po kilku latach marzyc o ponownej emigracji i kupnie domku z drewna z
                        above
                        >
                        > the ground swimming poolem?????????Marzyc o pracy za 10$?
                        > Dobrze ze twoje cele sa jasne.Mysle ze jestesmy w podobnym wieku.
                        > Moje cele sa zatracone gdzies w 20 kilku letniej walce z losem.
                        > A po pokonaniu wszystkich przeszkod stwiedzam ze na szczycie jest samotnie.I
                        > nie zrozum ze jestem jakims sfustrowanym samotnikiem.Mam
                        > rodzine ,znajomych,przyjaciol itd....
                        > Moze tego psychiatre musze odwiedzic u ktorego nie chcialas pracowac.haha

                        No i co warto bylo? Ona stawia sobie skromniejsze cele, ale jest z nimi
                        wyraznie bardziej szczesliwa niz ty. Na pewno warto bylo haratac, ale czy na
                        pewno bylo warto haratac na max? Ja tez przez lata haratalem i wyharatalem
                        sobie niezla srednia pozycje. Mam jeszcze troche potencjalu i moglbym jeszcze
                        troche tej pozycji wyrwac ale przystopowalem i raczej na pol gwizdka teraz -
                        wiecej czasu w domu, dla dziecka, zony, psa i siebie. Milionerem i tak nie
                        zostane a BMW mi jakos nie brakuje, hehehe.
                      • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 27.07.03, 07:14
                        Gość portalu: zyciezycie napisał(a):

                        > " wiesz jak to jest jak czlowiek
                        > czegos bardzo chce i do tego dazy to napewno to osiagnie, wierz w
                        > siebie i rob
                        > wszystko zeby cie przywiodlo do celu"
                        >
                        > no i co dalej ?ja wlasciwie osiagnalem wiecej niz marzyc moglem 20 lat temu.
                        > Co teraz ? Sprzedac wszystko? Wrocic do Polski?
                        > Aby po kilku latach marzyc o ponownej emigracji i kupnie domku z drewna z
                        above
                        >
                        > the ground swimming poolem?????????Marzyc o pracy za 10$?
                        > Dobrze ze twoje cele sa jasne.Mysle ze jestesmy w podobnym wieku.
                        > Moje cele sa zatracone gdzies w 20 kilku letniej walce z losem.
                        > A po pokonaniu wszystkich przeszkod stwiedzam ze na szczycie jest samotnie.I
                        > nie zrozum ze jestem jakims sfustrowanym samotnikiem.Mam
                        > rodzine ,znajomych,przyjaciol itd....
                        > Moze tego psychiatre musze odwiedzic u ktorego nie chcialas pracowac.haha


                        No coz mysle ze odpowiadasz sam sobie na to co dalej, dla ciebie taki domek czy
                        taki basen to cos czegy Ty bys nie chcial miec bo masz wiecej (gwoli
                        wyjasnienia domek jest z cegly, a basenu wogole nie szukalam ani takiego ani
                        innego, poprostu tam jest ale nie dla basenu kupuje ten wlasnie domek, raczej
                        dla sporej sekcji o ktore dosyc trudno w Chch bo tu widac ze ludzie wola
                        bardziej miastowe zycie i mniejsze sekcje.
                        Jezeli chodzi o prace to nie maze o pracy za 10 dol, ale jestem realistka, mam
                        50 lat i chwilowo szukam pracy, nie wiem co mi sie trafi jezeli cos wogole.
                        Jezeli nie to jestem przygotowana na to ze bede zyc na zasilku (chociaz
                        wolalabym nie) ale gdyby tak sie stalo to mam rozne plany i napewno z glodu nie
                        zgine.
                        Nigdy nie bylam materialistka i nigdy mnie nie cieszyly rzeczy materialne ani
                        niczego w zyciu nie robilam i nie kupowalam na pokaz. Kiedy pierwszy raz
                        wyemigrowalismy moj maz zaczol grac w lotto bo wiadomo tyle pieknych rzeczy a
                        my bez pieniedzy i prosto z kraju w ktorym nic wtedy nie bylo. Uwierz albo nie
                        ale ja sie modlilam zeby nie wygral, bo wiedzialam ze nasze zycie przewroci sie
                        do gory nogami. Piszesz ze na szczycie jest samotnie - owszem moze byc jezeli
                        przez te 20 lat zmierzales do tego szczytu zeby tylko tam dotrzec. Jezeli to
                        byl wlasnie twoj cel - no to dotarles, tylko jak piszesz co teraz? Mnie rzeczy
                        materialne nigdy nie dawaly radosci. To ze lekko sobie szydzisz z mojego malego
                        domku nie dotyka mnie , bo nie zazdroszcze ani Tobie ani nikomu innemu kto ma
                        duzo duzo wiecej niz ja.
                        Kazdy uklada sobie zycie tak jak mu pasuje, mnie pasuje maly domek i duza
                        sekcja. Tobie moze willa z kolmnami, jezeli jestes w niej szczesliwy to fajnie,
                        jezeli nie - no coz to moze faktycznie zastanowic sie nad tym co by cie
                        uszczesliwilo

                        Pozdrawiam bardzo serdecznie i mam nadzieje ze jeszcze podyskutujemy.
                        Asia
                    • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.xtra.co.nz 25.07.03, 13:10
                      www.vnz.co.nz
                      • Gość: kangur Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: 203.40.167.* 25.07.03, 18:40
                        Czesc Asiu!
                        To ja napisalem jak trudno zrozumiec to cos! Antypody!Trudno wyrazic,zadne
                        opisy wspanialosci tutejszych,przyroda,fauna,ludzie, te domy bez kolumn(choc
                        bywaja z nimi tez:))),to i tak nie oddadza tego czegos co tu jest i co mamy.
                        Podziwiam Cie za Twoja cierpliwosc w reakcjach i pomysl o watku Nr. 3.
                        Pzdr.
                        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 27.07.03, 07:21
                          > Podziwiam Cie za Twoja cierpliwosc w reakcjach i pomysl o watku Nr. 3.
                          > Pzdr.

                          Czesc Kangur

                          dzieki za podziw ale nie pisze tego wszystkiego po to zeby mnie ktokolwiek
                          podziwial bo i nie widze nic co mozna by podziwiac, jestem bardzo przecietna 50
                          latka, moze troche bardziej uparta i zwariowana niz inne :) 3 watek? a o czym
                          mialby byc???

                          pozdrawiam :)
                    • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 27.07.03, 06:56
                      podaje kilka nz stron, www.nzdating.co.nz, www.stuff.co.nz, wrzuc w
                      wyszukiwarke South Island lub Christchurch, napewno znajdziesz cos ciekawego.
                      Sprobuj tez www.the www.christchurchnz.net

                      pozdrawiam
                      • Gość: Saba Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: 62.234.179.* 27.07.03, 12:59
                        Pieknie tam!
                        Asiu, zyc nie umierac w takim krajobrazie!
                        NZ stoi na liscie wakacyjnej, zglosze sie kiedys z prosba o przewodnikowanie
                        ;-)
                        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.snap.net.nz 28.07.03, 04:56
                          Gość portalu: Saba napisał(a):

                          > Pieknie tam!
                          > Asiu, zyc nie umierac w takim krajobrazie!
                          > NZ stoi na liscie wakacyjnej, zglosze sie kiedys z prosba o przewodnikowanie
                          > ;-)

                          Alez bardzo prosze cala przyjemnosc bedzie po mojej stronie, sama mam chec
                          poznac te wszystkie piekne zakatki o ktore do tej pory tylko na zdjeciach
                          widzialam, nie moge sie doczekac zeby sie ocieplilo, zeby moje rzeczy
                          przyplynely i zebym sie mogla urzadzic w swoim domku.
                          Jezeli kiedys faktycznie sie tu wybierzesz zapukaj koniecznie do moich drzwi.

                          Pozdrawiam :)
                          • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 28.07.03, 05:09
                            > Alez bardzo prosze cala przyjemnosc bedzie po mojej stronie, sama mam chec
                            > poznac te wszystkie piekne zakatki o ktore do tej pory tylko na zdjeciach
                            > widzialam, nie moge sie doczekac zeby sie ocieplilo, zeby moje rzeczy
                            > przyplynely i zebym sie mogla urzadzic w swoim domku.
                            > Jezeli kiedys faktycznie sie tu wybierzesz zapukaj koniecznie do moich drzwi.
                            >


                            Dobry pomysl!!

                            Moze zalozysz travel agency lub polski hotelik w CHCH.

                            Ja tez chcialbym kiedys zapukac do Twoich drzwi.

                            Ostrzegam, ze mam niedaleko i moge naprawde to zrobic.
                            • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.ccc.govt.nz 29.07.03, 03:37
                              > >
                              >
                              >
                              > Dobry pomysl!!
                              >
                              > Moze zalozysz travel agency lub polski hotelik w CHCH.
                              >
                              > Ja tez chcialbym kiedys zapukac do Twoich drzwi.
                              >
                              > Ostrzegam, ze mam niedaleko i moge naprawde to zrobic.

                              Chmmmmm moze to i dobry pomysl ale travel agency to chyba dla mnie zbyt duze
                              wyzwanie, na hotelik chyba nie mam pieniedzy, ale jedna czy dwie osoby zawsze
                              moege przenocowac kilka nocy :) jestem towarzyska osoba, a warunki beda takie
                              jakie beda, kiedys nalezalam do globalfreeloaders, i jak sie juz urzadze to
                              mozliwe ze znowu sie tam zapisze :)
                              tak ze zapraszam serdecznie, nie ma to jak rodakow nocne rozmowy :)

                              daj znac kiedy przylatujesz :)
          • ertes Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 25.07.03, 18:40
            Nie ma co ukrywac ale kolega Bydle ma racje.
            • soup_nazi Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 25.07.03, 20:15
              Szkoda, ze autor sie nie odzywa. Nie napisalem tego wszystkiego, zeby mu
              dokopac, ale w ramach "walki z krajowa naiwnoscia" jak ja to nazywam. Sam
              zreszta prosil o uwagi. A ze troche brutalne? Coz, taka jest rzeczywistosc.
              • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 27.07.03, 07:24
                soup_nazi napisał:

                > Szkoda, ze autor sie nie odzywa. Nie napisalem tego wszystkiego, zeby mu
                > dokopac, ale w ramach "walki z krajowa naiwnoscia" jak ja to nazywam. Sam
                > zreszta prosil o uwagi. A ze troche brutalne? Coz, taka jest rzeczywistosc.
                >
                chyba sie troche pogubilam, czy piszac autor miales mnie na mysli?? jezeli tak
                to ja zdecydowanie jestem kobieta, jezeli nie to przepraszam ze sie wcinam
                miedzy wodke i zakaske :)

                • soup_nazi Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 28.07.03, 07:34
                  Gość portalu: Asia napisał(a):

                  > soup_nazi napisał:
                  >
                  > > Szkoda, ze autor sie nie odzywa. Nie napisalem tego wszystkiego, zeby mu
                  > > dokopac, ale w ramach "walki z krajowa naiwnoscia" jak ja to nazywam. Sam
                  > > zreszta prosil o uwagi. A ze troche brutalne? Coz, taka jest rzeczywistosc
                  > .
                  > >
                  > chyba sie troche pogubilam, czy piszac autor miales mnie na mysli?? jezeli
                  tak
                  > to ja zdecydowanie jestem kobieta, jezeli nie to przepraszam ze sie wcinam
                  > miedzy wodke i zakaske :)
                  Nie, nie ciebie, to bylo w odpowiedzi na post zazdrosnika, faktycznie czesto
                  sie czasem polapac w sekwencji tych postow
                  • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.ccc.govt.nz 29.07.03, 03:39
                    > Nie, nie ciebie, to bylo w odpowiedzi na post zazdrosnika, faktycznie czesto
                    > sie czasem polapac w sekwencji tych postow
                    >
                    To i dobrze ze nie mnie miales na mysli bo juz myslalam ze wygladam jak facet :
                    ( hihihi, coprawda was mi sie sypie jakis pod nosem
                • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: 203.27.101.* 28.07.03, 12:45
                  Gość portalu: Asia napisał(a):

                  > soup_nazi napisał:
                  > > chyba sie troche pogubilam, czy piszac autor miales mnie na mysli?? jezeli
                  tak
                  > to ja zdecydowanie jestem kobieta, jezeli nie to przepraszam ze sie wcinam
                  > miedzy wodke i zakaske :)
                  >

                  Asiu witam wieczorowa pora:)) wiesz mozna sie pogubic:))) temat w sam sobie
                  moze byc mala epopeja.Wlasnie sapcerujac po Cairns, tak sobie mysle
                  o tych wszystkich wypowiedziach na tym forum.Bo z jednej strony: wypowiadaj sie
                  osoby ktore, sa juz w NZ, Australii, z drugiej strony osoby ktore, nigdy
                  w tych krajach nie byly, ale chca sie tutaj dostac.To forum to tak jak, dobra
                  partyjka- brydza, lub innej gry.Fajnie kazdy znajdzie dla siebie to co,
                  bedzie dla niego istotne w tym temacie.Bo czyz mozna porownywac systemy
                  zycia w Polsce -Europie i tutaj.To sa kompletnie-inne planety egzystencji.
                  Oczywiscie zycze tym ktorzy marza o emigracji do NZ-Australii-aby Im sie udalo.
                  Pamietam jedna z Twoich wypowiedzi, chodzilo o to ze kiedy pierwszym razem
                  wyladowalisci w NZ ,bylas zaskoczona ludzmi (chodzi o sytuacje emigracji
                  wczesniejszej- ludzi z tzw. "roli". malych miasteczke i wiosek w Polsce,
                  ktorzy wyladowali w roznych okresach w NZ i Australii. Tak Asiu to "maly"
                  szok, poniewaz ( nie robiac tzw. "wycieczek osobistych"), w tych ludziach czas
                  zatrzymal sie gdzies miedzy Pcimiem Gornym( nie atakuje Pcimia Gornego:)))
                  a emigaracja do Australii- NZ.Zaistnial tzw. szok kulturowy- gdzie
                  pewne osoby nie sa w stanie "przeskoczyc" innego systemu- kulturowego.
                  Zyja w tym systemie, ale nie rozumia, i nie czuja danego kraju, tzw,duszy
                  kraju.I nie dotyczy to tylko ludzi z Polski. Dotyczy to peweych grup ktore,
                  emigrowaly tu czy tam. Australia lub NZ dla tych osob jest tylko i wylaczniem
                  jakas utopia- kraju w ktorym sie urodzili. Nie staraja sie zrozumiec "Nowego
                  Kraju"- a " Stary Kraj"- juz po jakim czasie ,staje sie nastepna -inna
                  utopia .Oczywiscie inne grupy doskonale-radza sobie w nowych ukladach-
                  zwyczajnie
                  przeskauja przez tzw."mur" i ....juz po drugiej stronie-zaczynasz rozumiec,
                  "dusze danego kraju", czytasz gazety, chodzisz do kina lub teatru, wypadasz
                  w dalekie podroze (lub bliskie),masz znajomych ktorzy (malo ,lub prawie
                  nie znaja Polski),chociaz moga byc w tym temacie tez bardzo zorientowani.
                  Kwestia wlasnej wiedzy i nauki-osobistej( podobno czlowiek uczy sie cale zycie)
                  bez wzgledu na to czy ma studia czy tez tylko- "uczy sie wewentrznie". To jest
                  wlasnie-zrozumienie- lub pruba zrozumienia kraju w ktorym przyszlo zyc.
                  Oczywiscie ani Tobie ani innym podobnym osoba- nie przytrafi sie to co
                  kiedys sam doznalem -kiedy wyladowalem pierwszy raz w Australii.....i zostalem
                  zaproszyny do jakiegos domu -tzw."starej emigracji". (oczywscie mozna to
                  traktowac jako anegtote), po otworzeniu drzwi do domku wlascieciel zaprowadzil
                  mnie do kuchni i powiedzial:
                  -wiesz to jest lodowka
                  na co ja podrapelem sie w swoje lepetyne....i powiedzielm
                  -a czy przypadkiem ta lodowka mrozi:)))
                  wlasciciel domku popatrzyl surowo na moja wypowiedz...
                  i powiedzial:
                  -wiesz nie wszyscy maja lodowki ( wlasciciel urodzil sie wlasnie gdzies, w
                  Pcimiu Gornym:)))
                  -oczywiscie odpowiedzielem, wiesz sa kraje gdzie nie urzywa sie lodowek.
                  - to jak to tak, ludzie moga zyc nie majac lodowke?
                  -wiesz sa zimne i cieple kontynenty
                  (i tak toczylismy do pewnego czasu dialog miedzy "Plebania a Plebanem:)))
                  w pewnym momecie myslem ze wlasnie znalazlem sie w jakims starym miejscu
                  gdzies gdzie czas zatrzymal sie w innym wymiarze galaktycznego-nie
                  zrozumienia:))).
                  Asiu Tobie to nie grozi. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam ,jest juz 8
                  wieczorem, ulice pelne spacerowiczow, bo Cairns- jest centralnym miejscem
                  na wyprawe , na Wielka Rafe Koralowa.Ide na jakies male piwko i wkrotce
                  Asiu do ponwnego ,jakiegos tam pisania. Pozdrawiam wszystkich i tu i tam.
                  Wiadomo dobre piwko lagodzi "zle obyczaje", moze tez byc jakies drobne
                  winko.Achoj na szlaku-zyciem pisanym))))


                  • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.ccc.govt.nz 29.07.03, 03:47
                    Witam ponownie,

                    serdecznie sie usmialam bo mialam bardzo podobny przypadek za pierwszym razem,
                    a mianowicie jedna z osob ze starszej polonii robila nam herbate, i pokazywala
                    ze oni tu maja takie torebeczki na sznureczku i ze jak sie zaparzy to taka
                    torebeczke sie wyjmuje za ten wlasnie sznureczek i wyrzuca , serdecznie zesmy
                    sie usmiali z tego wszystkiego, ale ten wlasnie czlowiek okazal sie facetem z
                    wielkim sercem i niejednej osobie pomogl.

                    Przepraszam konczy mi sie czas ale wroce do tego tematu.

                    Co mnie sie podoba w Nz i Au to jest to ze tu czlowiek moze byc soba, zyc tak
                    jak ma na to ochote, jak ja zaakceptuje innych to i oni mnie zaakceptuja zebym
                    nawet na rekach chodzila i to jest wlasnie cudowane. Tyle ze czesc emigrantow
                    stara sie przekabacic tubylcow na swoja modle i potem sie dziwia ze cos im nie
                    wychodzi. No coz brak tolerancji to chyba nasza narodowa wada.

                    pozdrawiam bardzo serdecznie
                    • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: 203.98.10.* 29.07.03, 23:04
                      Poniewaz jak kiedys pisales, spisujesz ludzkie losy, opowiem Ci w skrocie
                      histrie tego faceta co to nam herbate w torebeczkach parzyl.

                      Otoz czlowiek w czasie wojny jako mlody chlopak zostal wywieziony na roboty do
                      Niemiec, pracowal iles tam lat u Bauera, poznal tam dziewczyne w ktorej sie
                      zakochal a ona w nim oczywiscie. Pracowal w Niemczech do konca wojny, po wojnie
                      postanowili sie pobrac, ale zycie potrafi byc okrutne. W Niemczech ja
                      traktowano bardzo zle za to ze miala czelnosc wyjsc za Polaka wiec postanowili
                      przyjechc do Polski, okazalo sie ze w Polsce tez ich traktowano zle za to ze on
                      smial ozenic sie z niemka. W koncu zostali zmuszeni do emigracji na neutralny
                      grunt, no i wyladowali w Nowej Zelandii. Nie pamietam dokladnie ale mieli chyba
                      5 dzieci, wiem napewno ze 4 synow, ale to jest jakby najmniej wazne. Ona
                      nauczyla sie jezyka polskiego (na takim poziomie ze mozna bylo z nia
                      porozmawiac) On cale zycie tesknil do Polski (z tego co pamietam odwiedzil
                      Polske raz albo dwa) Wtedy kiedy ich poznalismy byli juz chyba po 70tce.
                      Obydwoje o wielkich sercach, byli przesympatycznymi ludzmi, poniewaz
                      mieszkalismy przez jakis czas blisko siebie, odwiedzalismy sie czasem a nawet
                      przez jakis czas wynajmowalismy ich domek. Nie wiem czy zyja jeszcze, w kazdym
                      razie obydwoje byli przesympatycznymi ludzmi i nieraz sluzyli nam rada i
                      pomoca.

                      Druga historia juz moze mniej smieszna niz herbata w torebeczkach, kiedy
                      przyjechalismy za pierwszym razem do nz (przylecialo 10 osob w tym 2 malych
                      dzieci) osmioro z nas (w tym dwoje dzieci) zostalo umieszczone w jednym duzym
                      domu (4 sypialnie z tego co pamietam) No i oczywiscie zaczely sie wycieczki
                      Polonii, odwiedzali nas, czasem czulismy sie jak zwierzatka w zoo bo ludzie
                      przychodzili i mowili ze przyszli nas obejrzec (tak mowili ci ktorzy wyladowali
                      tu kilka miesiecy przed nami) . Pewnego dnia przyszedl jakis facio z tej
                      starszej polonii i przyniosl podchodniczek (jak sie wyrazil) czyli kawelk
                      wykladziny ktora kladzie sie pod carpet. Do tej pory kiedy wspominamy tamte
                      lata ten wlasnie podchodniczek wywoluje usmiech na naszych twarzach, ale facet
                      widac chcial nam cos dac a ze na zbyciu mial tylko podchodniczek ...........

                      Podejrzewam ze kazdy emigrant ma swoje historie smutne i smieszne. Ja poznalam
                      kilka osob o wielkim sercu, osob ktore martwily sie o nas czasem bardziej niz
                      wlasna rodzina, osob ktore zawsze sluzyly rada i pomoca w tych pierwszych
                      miesiacach kiedy czlowiek byl calkiem zielony w tej jakze nowej dla nas
                      sytuacji. Moja corka miala 7 miesiecy kiedy pierwszy raz tu wyladowalismy, wiec
                      ci ktorzy maja dzieci napewno sa w stanie sobie wyobrazic ze poczatki niebyly
                      latwe. Ale wydaje mi sie ze jezeli czlowiek nie spodziewa sie za duzo, ze
                      jezeli mu sie nie wydaje ze ktos musi nam pomoc w taki czy inny sposob, jezeli
                      jestesmy w stanie zaakceptowac ludzi takimi jakimi sa - to napewno spotkamy na
                      swojej drodze przyjaciol, czego zreszta wszystkim zycze :)

                      Pozdrawiam cieplutko
                      • Gość: JR Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.home.cgocable.net 30.07.03, 05:31
                        Dzieki , ze dzielisz sia z nami swoimi radosciami i doswiadczeniem zyciowym .
                        Mysle , ze bardzo duzo ludzi czyta ten walek , bo naprawde jest sam w sobie
                        unikalny.Mam pytanie czy nadal palisz ???
                        Bo ja po przjezdzie do Kanady ( 15 lat temu ) mialam rzucic - niestety akurat
                        do tego nie mam samozaparcia ,a bardzo bym chciala .Obejrzalam sobie Twoje
                        miasto jest rzeczywiscie przeurocze - chyba nie bedziesz miala wyboru i
                        nastawisz sie na turystyke .Ten pomysl opisywania wyjazdu i przyjazdu do nz
                        zasluguje na piatke .Czytajac to sama mialabym chec jeszcze raz zmienic
                        szerokosc geograficzna .Pozdrowienia .
                        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 30.07.03, 10:16
                          Witam

                          niestety pale, a czy ja gdzies wspominalam ze pale? Wyglada na to ze jestem
                          zawodowym palaczem, kto wie moze cena papierosow w N.Z. odluczy mnie tego
                          paskudnego smierdzacego i kosztownego nalogu.

                          ciesze sie ze ludzie czytaja ten watek, chociaz wydaje mi sie ze prowadze nudne
                          zycie, wyglada na to ze moje zycie zmienia sie co jakies 10 lat, ciekawe gdzie
                          wyladuje w wieku lat 60 ciu hihihi

                          jezeli chodzi o turystyke to moze zaczne od mojego "sleepout" mam taki maly
                          pokoik przy garazu, mam zamiar go fajnie urzadzic zreszta do domu tez kogos
                          chetnie przyjme bo jestem bardzo towarzyskie stworzenie :)

                          pozdrawiam
                          • Gość: Asia Nowosci IP: *.dialup.clear.net.nz 30.07.03, 10:53
                            dzisiaj mialam drugie interview, drugi raz mi mowia ze jestem over qualified
                            grrrrrrrrrrrrr, moze w koncu ktos pomysl ze wolaby miec za te same pieniadze
                            kogos kto jest over-qualified niz kogos under-qualified , no nic cierpliwie
                            szukam i wierze ze cos znajde, wysylam swoje cv tu i tam ale to na ogol dlugo
                            trwa bo ze 2 tyg daja ogloszenia, potem dopiero zapraszaja lub nie na interviw,
                            w kazdym razie wszyscy odpowiadaja na aplikacje, przynajmniej czlowiek sie
                            lepiej czuje wiedzac ze ktos sobie zadal trud zeby napisac ze np otrzmali moja
                            aplikacje i dadza znac.

                            Dzisiaj otrzmalismy raport o stanie domu, wyglada na to ze prawie wszystko jest
                            ok, cos tam trzeba poprawic i sprawdzic czy bylo pozwolenie na wyburzenie
                            sciany, ale wlasciciel obiecal ze poprawi to co do poprawienia, wiec jezeli
                            wszystko dobrze pojdzie jutro podpiszemy umowe i wplacimy zadatek.

                            Maz jutro idzie na 2gie interview, moze jest nadzieja ze go zatrudnia jak chca
                            go sobie jeszcze raz obejrzec hihihi

                            corce w pracy idzie bardzo dobrze, wyglada na to ze ja awansuja, dzis jej
                            powiedzieli ze marnuje sie w recepcji, trzymam za nia kciuki

                            po za tym, w weekend zwiedzilismy troszke okolice, odkrylismy gdzie mozna kupic
                            tanie owoce i warzywa, bylismy nad morzem w ladnych okolicach, potem
                            molo.Mogloby sie zrobic cieplej bo zgubilam rekawiczki boooooooo

                            Moze ktos z czytajacych napisze o czym mam pisac bo dla mnie wszystko pomalu
                            staje sie codziennoscia i nie bardzo wiem o czym pisac :(
                            • fiufiu1 Re: Nowosci 30.07.03, 11:27
                              Zycze Tobie Asiu i mezowi rychlego znalezienia pracy. A moglabys napisac jakiej
                              pracy szuka Twoj maz?
                              • Gość: kangur Re: Nowosci IP: 203.40.174.* 30.07.03, 15:19
                                Czesc Asiu!
                                Widac wszystko uklada sie pomalu w stabilizacje,jeszcze tylko wiosna nastanie,a
                                wszystko bedzie proste.Zastanawiasz sie o czym pisac?czekaj na kolejne posty i
                                masz nastepne tematy,a pozatym tak jak JR wspomniala piszesz w taki unikalny
                                sposob,ze pisz tak dalej, a odetna Cie od Forum bo wszyscy beda siedzieli na
                                tym watku.Pomysl o skompletowaniu swoich wspomnien,wrazen i innych doznan na
                                trasie PL-NZ-RP-NZ dzieki oczywiscie wspanialej fantazji wspolmalzonka:)).Wydaj
                                to,nawet w takiej formie jak ta tutaj,forumowej,gwarantuje Ci duze
                                zainteresowanie i wsrod naszego rocznika polonijnego i starszego, mysle,ze
                                wsrod przyszlej polonii tez.
                                Jedna taka ksiazka juz zdobyla 1-sza nagrode na konkursie wspomnien z okresu
                                naszej emigracji(podam nast.razem nazwisko i tytul,b.fajne wspomnienia o
                                naszych wedrowkach po zagranicach w tamtym okresie).Naprawde,twoj styl,
                                szczerosc i bezpretensjonalnosc wyrazania sie zyskuje Ci przyjaciol i co
                                dziwne(pukac i jeszcze raz pukac w jakies drewno)nie ma tu wszelakich swirow i
                                innych ...,atmosfera jest naprawde bardzo rodzinna i aby do dalszego watku
                                (III ?,gratulacje!!!).
                                Pozdrawiam
                                • Gość: asia2 Re: Nowosci IP: 195.205.32.* 30.07.03, 18:21
                                  No właśnie Asiu pisz poprostu o tym o czym myślisz.Czy zdarzyło się że od
                                  wyjazdu z Polski zatęskniłaś choćby za jakąś drobną rzeczą albo za czym kolwiek?
                                  Albo przez myśl Ci nawet to nie przeszło ale mam pytania.To naprawdę
                                  interesujące tyle osób dzieli się z Tobą wspomnieniami z początków emigracji i
                                  sytuacji z tym związanych.Czytając Twoje i innych forumowiczów historie i
                                  odnąsząc to na obecną rzeczywistość chyba już wiem,że aby normalnie żyć i
                                  czerpać z niego to co najlepsze nie musi to być kraj w którym żyję i
                                  mieszkam.Ja też przeżyłam małą emigrację z dużego miasta do mniejszego w innej
                                  części Polski i nic się nie stało.Dobrze że ten wątek jest z nami cały czas,
                                  mnie to jeszcze bardziej utwierdza iż języków obcych trzeba się uczyć.Kto wie
                                  może kiedyś razem będziemy się cieszyć z koperku w naszych ogródkach.Dużo
                                  ciepełka paaaaaaaa!
                                  • Gość: kolega wuefmen Re: Nowosci IP: *.sympatico.ca 30.07.03, 18:30
                                    Gość portalu: asia2 napisał(a):

                                    > No właśnie Asiu pisz poprostu o tym o czym myślisz.Czy zdarzyło się że od
                                    > wyjazdu z Polski zatęskniłaś choćby za jakąś drobną rzeczą albo za czym
                                    kolwiek
                                    > ?
                                    > Albo przez myśl Ci nawet to nie przeszło ale mam pytania.To naprawdę
                                    > interesujące tyle osób dzieli się z Tobą wspomnieniami z początków emigracji
                                    i
                                    > sytuacji z tym związanych.Czytając Twoje i innych forumowiczów historie i
                                    > odnąsząc to na obecną rzeczywistość chyba już wiem,że aby normalnie żyć i
                                    > czerpać z niego to co najlepsze nie musi to być kraj w którym żyję i
                                    > mieszkam.Ja też przeżyłam małą emigrację z dużego miasta do mniejszego w
                                    innej
                                    > części Polski i nic się nie stało.Dobrze że ten wątek jest z nami cały czas,
                                    > mnie to jeszcze bardziej utwierdza iż języków obcych trzeba się uczyć.Kto wie
                                    > może kiedyś razem będziemy się cieszyć z koperku w naszych ogródkach.Dużo
                                    > ciepełka paaaaaaaa!

                                    Wszystko jest trudne zanim stanie sie latwe.
                                    • Gość: Asia Re: Nowosci IP: *.dialup.clear.net.nz 31.07.03, 12:10
                                      >
                                      > Wszystko jest trudne zanim stanie sie latwe.

                                      nie wydaje mi sie ze jest trudne, to raczej wyzwanie. Gdyby wszystko bylo latwe
                                      to by nam sie wydawalo ze nam za latwo wszystko przychodzi i tez nie bylibysmy
                                      zadowoleni, a tak moze czlowiek bardziej docenia to sobie wywalczy
                                  • Gość: Asia Re: Nowosci IP: *.dialup.clear.net.nz 31.07.03, 12:06
                                    Gość portalu: asia2 napisał(a):

                                    > No właśnie Asiu pisz poprostu o tym o czym myślisz.Czy zdarzyło się że od
                                    > wyjazdu z Polski zatęskniłaś choćby za jakąś drobną rzeczą albo za czym
                                    kolwiek ?

                                    No coz za rzecza zadna nie, choc wlasciwie tesknie za moimi rzeczami ktore maja
                                    tu dotrzec mniej wiecej za miesiac (ale to jakby inna tesknota poprostu
                                    chcialabym mieszkac u siebie i miec swoje rzeczy) nie cierpie nic nie robienia
                                    a w wynajmowanym domu wlasciwie nie ma co robic.

                                    W Polsce zostawilam 2 przyjaciolki, jedna znam ponad 20 lat, 2ga od ok 2 lat
                                    ale czesto sie spotykalysmy wlasnie z ta druga, chociaz mlodsza ode mnie prawie
                                    20 lat, wypilysmy razem morze alkoholu i czulysmy sie ze soba naprawde swietnie
                                    i jej chyba w tej chwili brakuje mi najbardziej. Obiecala ze mnie odwiedzi wiec
                                    mam nadzieje ze tak bedzie. J. Moze wymienie je po imieniu bo tak bedzie
                                    latwiej, pierwsza to Basia, druga Ania. Ania jest prawnikiem Basia pracuje w
                                    pomocy spolecznej, chetnie bym Wam o nich opowiedziala ale nie wiem czy ktoras
                                    by sobie tego zyczyla :) bardzo ciekawe haraktery obydwie


                                    > Albo przez myśl Ci nawet to nie przeszło ale mam pytania.To naprawdę
                                    > interesujące tyle osób dzieli się z Tobą wspomnieniami z początków emigracji
                                    i
                                    > sytuacji z tym związanych.Czytając Twoje i innych forumowiczów historie i
                                    > odnąsząc to na obecną rzeczywistość chyba już wiem,że aby normalnie żyć i
                                    > czerpać z niego to co najlepsze nie musi to być kraj w którym żyję i
                                    > mieszkam.Ja też przeżyłam małą emigrację z dużego miasta do mniejszego w
                                    innej
                                    > części Polski i nic się nie stało.


                                    Wydaje mi sie ze kazdy poprostu musi znalezc swoje miejsce na Ziemi i nie jest
                                    wazne czy sie mieszka w Pcimiu Dolnym bo tam sie czlowiek urodzil czy tez
                                    wyjezdza sie tysiace kilometrow. Jezeli znajdziemy miejsce, ludzi - gdzie
                                    dobrze sie czujemy to chyba polowa sukcesu.
                                    Tez myslelismy o tym zeby gdzies z Warszawy na wies sie przniesc, moze jakis
                                    maly sklepik czy cos innego, ale w koncu zdecydowalismy wrocic do N.Z. - jak
                                    juz gdzies pisalam wydaje mi sie ze tu kazdy moze zyc tak jak ma chec. W Polsce
                                    czlowiek wali glowa w mur, czuje sie intruzem we wlasnym kraju. Ludzie sa mili
                                    jak sie ma pieniadze, jak sie daje lapowki i chyba to mnie najbardziej gnebilo.
                                    Jak zapewne juz gdzies pisalam przez ostatnie prawie 10 lat pracowalam w duzych
                                    firmach prawniczych, tytulomania tam w dalszym ciagu kwitnie, wyjatkowo
                                    hermetyczne srodowisko, tam sie czlowiek uczy ze prawo jest po to zeby go
                                    obejsc , tutaj wydaje mi sie ze wszyscy maja ogromny szacunek do prawa ( a moze
                                    tylko mi sie wydaje) przyklady moglabym mnozyc ale mowiac ogolnie moje odczucie
                                    jest takie ze w Polsce czlowiek to zlo konieczne tutaj kazdy jest traktowany
                                    jak indywidualnosc i kazdy ma prawo do dobrego traktowania i szacunku. Mam
                                    nadzieje ze to co pisze zostanie wlasciwie odebrane, bo nie pisze tego dlatego
                                    ze uwazam sie za kogos lepszego od moich rodakow, wiem ze mam pelno naszych
                                    polskich przywar, ale ciezko mi sie bylo przyzwyczaic do warunkow w kraju. W
                                    sumie ciesze sie ze zostalam zwolniona z pracy, bo o wyjezdzie rozmawialismy
                                    ponad 2 lata ale z taka pensja jaka mialam ciezko mi sie bylo zdecydowac zeby
                                    sie zwolnic z pracy, no coz wyglada na to ze pieniadze przez pewien okers
                                    przycimily moj rozum ale jak to mi moj kolega powiedzial mialam swoje 5 min a
                                    ponoc nie kazdemu te 5 min jest dane :P
                                    Dobrze że ten wątek jest z nami cały czas,


                                    > mnie to jeszcze bardziej utwierdza iż języków obcych trzeba się uczyć.Kto wie
                                    > może kiedyś razem będziemy się cieszyć z koperku w naszych ogródkach.Dużo
                                    > ciepełka paaaaaaaa!


                                    jezykow pewnie ze trzeba sie uczyc, za pierwszym pobytem w nz przczytalam kilka
                                    takich ksiazek ktorych nie mialabym chyba nigdy szansy przeczytac w Polsce wiec
                                    chocby dlatego warto.

                                    Twoj koperek pewnie bedzie ladniejszy od mojego, a wogole to jeszcze w zadnym
                                    sklebie nasion koperku nie widzialam :( jak nie znajde to poprosze zebys mi
                                    przyslala

                                    pozdrawiam ciplutko i zycze samych slonecznych dni :)
                                • Gość: Asia Re: Nowosci IP: *.dialup.clear.net.nz 31.07.03, 11:39
                                  Gość portalu: kangur napisał(a):

                                  >Naprawde,twoj styl,
                                  > szczerosc i bezpretensjonalnosc wyrazania sie zyskuje Ci przyjaciol i co
                                  > dziwne(pukac i jeszcze raz pukac w jakies drewno)nie ma tu wszelakich swirow
                                  i
                                  > innych ...,atmosfera jest naprawde bardzo rodzinna i aby do dalszego watku
                                  > (III ?,gratulacje!!!).
                                  > Pozdrawiam

                                  Czesc

                                  to ze brakuje tu roznych swirow faktycznie cieszy, a pewnie ich tu nie ma
                                  dlatego ze ani stali bywalcy ani ja nie bardzo dajemy sie prowokowac wiec nie
                                  ma sie przed kim popisywac :)
                                  z tym odcieciem od forum pewnie nie bedzie tak zle, tu chyba az tak duzo osob
                                  niezaglada, raczej stali bywalcy, ok ok powiem wielbiciele zeby sobie humor
                                  poprawic :)

                                  Nigdy nie myslalam o tym zeby zebrac moje wspomnienia w jedna calosc, chociaz
                                  jak sie zastanowic to faktycznie mogla by ksiazka z tego powstac bo przezyci
                                  roznych mialam sporo po drodze.
                                  Wlasciwie jak dzis pamietam nasz pierwszy wyjazd z Polski, kilka dni pobytu w
                                  obozie w Austrii (pierwszego wieczoru mielismy ubaw po pachy az ok 2 nad ranem
                                  straznicy sie zdenerwowali hihihi)
                                  Ale gdybym juz pisala to musialabym napisac tez o tych ktorzy w Austrii np
                                  dorabiali sobie coraz to piekniejsze zyciorysy, zreszta takie jest zycie w
                                  koncu jak czlowiek ma taka mozliwosc to czemu nie, nikt nie jest swiety
                                  (przynajmniej za zycia)

                                  tak wogole to moze i zasiales jakies nasionko w mojej glowie, jak znajde prace
                                  i wypiele ogrodek, pomaluje, wytapetuje, poloze kafelki, cos uszyje, ugotuje,
                                  posieje koperek, to kto wie moze w wolny czasie cos mi sie uda napisac tez

                                  pozdrawiam cieplutko i ciesze sie ze masz chec zaliczyc sie do moich przyjaciol
                              • Gość: Asia Re: Nowosci IP: *.dialup.clear.net.nz 31.07.03, 09:14
                                fiufiu1 napisała:

                                > Zycze Tobie Asiu i mezowi rychlego znalezienia pracy. A moglabys napisac
                                jakiej
                                >
                                > pracy szuka Twoj maz?
                                Maz przez ostatnie pare lat (7) pracowal w meblach ze tak powiem, instalowal
                                meble kuchenne, chetnie by znalazl cos takiego ale przygotowany jest na kazda
                                prace przynajmniej na pocztek.
                            • Gość: Saba Re: Nowosci IP: 62.234.179.* 30.07.03, 20:14
                              Gość portalu: Asia napisał(a):

                              > dzisiaj mialam drugie interview, drugi raz mi mowia ze jestem over qualified
                              > grrrrrrrrrrrrr,
                              > Moze ktos z czytajacych napisze o czym mam pisac bo dla mnie wszystko pomalu
                              > staje sie codziennoscia i nie bardzo wiem o czym pisac :(

                              Asiu,
                              Mnie interesuje na jakiej podstawie potencjalny pracodawca twierdzi, ze jestes
                              over qualified. Albo moze raczej - w jaki sposob sprawdza twoje kwalifikacje?
                              Czy wymiernikiem kwalifikacji jest dyplom uczelni czy doswiadczenie, a moze
                              jeszcze cos innego?
                              Ciekawi mnie tez czy tak na swiezo potrafisz dostrzec jakies minusy mieszkania
                              w NZ? A jesli tak to jakie?

                              Pozdrawiam
                              • Gość: Asia Re: Nowosci IP: *.dialup.clear.net.nz 31.07.03, 09:27
                                Gość portalu: Saba napisał(a):

                                > Gość portalu: Asia napisał(a):
                                >
                                > > dzisiaj mialam drugie interview, drugi raz mi mowia ze jestem over qualifi
                                > ed
                                > > grrrrrrrrrrrrr,
                                > > Moze ktos z czytajacych napisze o czym mam pisac bo dla mnie wszystko poma
                                > lu
                                > > staje sie codziennoscia i nie bardzo wiem o czym pisac :(
                                >
                                > Asiu,
                                > Mnie interesuje na jakiej podstawie potencjalny pracodawca twierdzi, ze
                                jestes
                                > over qualified. Albo moze raczej - w jaki sposob sprawdza twoje kwalifikacje?
                                > Czy wymiernikiem kwalifikacji jest dyplom uczelni czy doswiadczenie, a moze
                                > jeszcze cos innego?
                                > Ciekawi mnie tez czy tak na swiezo potrafisz dostrzec jakies minusy
                                mieszkania
                                > w NZ? A jesli tak to jakie?
                                >
                                > Pozdrawiam
                                No wiec o dyplomy nikt nie pyta, ale kwalifikacje sa na moim C.V. , wiadomo w
                                wieku lat 50ciu mam spore doswiadczenie, a ze znam ksiegowosc a i przez
                                ostatnie 9 lat pracowalam w duzych firmach prawniczych jako kierownik dzialu,
                                no coz narazie nie udalo mi sie dostac na interview na posade do ksiegowosci,
                                te dwa ktore mialam to byla mniej czy wiecej praca w recepcji, troche
                                admnistracji, raczej junior position, wiec jakby specjalnie sie nie dziwie, no
                                ale gdzies zaczac musze, najgorzej jest dostac pierwsza prace czyli potrzebna
                                jest mi ta jedna osoba ktora da mi szanse, jestem przekonana ze ta osoba gdzies
                                jest i czeka na mnie, wczesniej czy pozniej trafimy na siebie :)
                                • Gość: Saba Re: Nowosci IP: *.dsl.hccnet.nl 31.07.03, 12:52
                                  Gość portalu: Asia napisał(a):

                                  > No wiec o dyplomy nikt nie pyta, ale kwalifikacje sa na moim C.V. , wiadomo w
                                  > wieku lat 50ciu mam spore doswiadczenie, a ze znam ksiegowosc a i przez
                                  > ostatnie 9 lat pracowalam w duzych firmach prawniczych jako kierownik dzialu,
                                  > no coz narazie nie udalo mi sie dostac na interview na posade do ksiegowosci,
                                  > te dwa ktore mialam to byla mniej czy wiecej praca w recepcji, troche
                                  > admnistracji, raczej junior position, wiec jakby specjalnie sie nie dziwie,

                                  Asiu, dlaczego sie nie dziwisz? Skoro masz umiejetnosci, pracodawcy nie
                                  interesuja dyplomy, znasz jezyk.. to ja nie rozumiem? Czyzby pewne uprzedzenia?
                                  Tubylcy maja pierwszenstwo? Jesli tak to nie sa zbyt bystrzy, bo niby jaki
                                  interes ma Nowozelandczyk w utrzymywaniu ciebie swoimi podatkami?

                                  Od razu spiesze z wyjasnieniem, w NL istnieje program przystosowawczy dla nowo-
                                  przybylych obcokrajowcow, obejmuje m.in. nauke jezyka, rozne kursy w zaleznosci
                                  od potrzeb i zainteresowan. Wszystko po to aby taki obcokrajowiec potrafil
                                  znalezc sie w nowym srodowisku, rowniez zawodowym. Czy w NZ rowniez istnieje
                                  cos takiego?
                                  Poza tym, pracodawcy zobligowani sa do zatrudniania x% obcokrajowcow, a jesli
                                  obcokrajowcem jest kobieta to tym lepiej, dostaja jakes zwroty podatkow, ulgi..
                                  nie wiem ile dokladnie od lebka. Czy w NZ jako obcokrajowiec ze znajomoscia
                                  jezyka masz te same prawa co tubylec (np jako kandydat do pracy), a jesli nie
                                  to co musisz zrobic aby to zmienic i jaka pomoc w tej kwestii oferuje ci
                                  panstwo?

                                  > ale gdzies zaczac musze, najgorzej jest dostac pierwsza prace czyli potrzebna
                                  > jest mi ta jedna osoba ktora da mi szanse, jestem przekonana ze ta osoba
                                  gdzies jest i czeka na mnie, wczesniej czy pozniej trafimy na siebie :)

                                  Asiu, zycze powodzenia!!
                                  • Gość: P Re: Nowosci IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 31.07.03, 23:16
                                    > Asiu, dlaczego sie nie dziwisz? Skoro masz umiejetnosci, pracodawcy nie
                                    > interesuja dyplomy, znasz jezyk..


                                    Wielu tubylcow uwaza, ze jak ktos ma akcent, to tak jakby nie znal
                                    angielskiego. Jezeli imigrant ubiega sie o jakies powazniejsze stanowisko, ma
                                    miec kontakty z klientami, to akcent wlasciwie dyskwalifikuje go na samym
                                    poczatku. Moj szef jest Holendrem mieszkajacym od 15 lat w NZ, ma akcent, sam
                                    przyznal, ze byl przez to kiedys dyskryminowany.



                                    > Tubylcy maja pierwszenstwo?


                                    To akurat mnie nie dziwi. Mysle, ze tak jest na calym swiecie. Osobe z dziwnie
                                    brzmiacym nazwiskiem, z dyplomem nieznanej uczelni, z cv zawierajacym nieznane
                                    nazwy firm zatrudnia sie tylko w ostatecznosci, gdy nie ma odpowiedniego
                                    kandydata tubylca.



                                    > Jesli tak to nie sa zbyt bystrzy, bo niby jaki
                                    > interes ma Nowozelandczyk w utrzymywaniu ciebie swoimi podatkami?


                                    Spojrzmy na to oczami pracodawcy. On chce miec jak najlepszego pracownika, co
                                    go interesuje los jakies imigranta, jezeli ma odpowiedniego kandydata tubylca.



                                    > w NL istnieje program przystosowawczy dla nowo-
                                    > przybylych obcokrajowcow, obejmuje m.in. nauke jezyka, rozne kursy w
                                    zaleznosci od potrzeb i zainteresowan. Wszystko po to aby taki obcokrajowiec
                                    potrafil znalezc sie w nowym srodowisku, rowniez zawodowym. Czy w NZ rowniez
                                    istnieje cos takiego?


                                    Ja sie z tym nie spotkalem. Polityka emigracyjna polega na sprzedawaniu wiz
                                    imigracyjnych wybranym kandydatom, rzucaniu ich na gleboka wode i naturalnej
                                    selekcji pozytywnej. Zanim tu przyjechalem, wydawalo mi sie to okrutne i
                                    bezwzgledne. Teraz, gdy juz zdalem ten test, patrze na to inaczej.



                                    > Poza tym, pracodawcy zobligowani sa do zatrudniania x% obcokrajowcow, a jesli
                                    > obcokrajowcem jest kobieta to tym lepiej, dostaja jakes zwroty podatkow,
                                    ulgi..
                                    >


                                    Tu nie ma czegos takiego. Szczerze mowiac, wszelkiego rodzaju kwoty nie
                                    podobaja mi sie. Moze prowadzic do wynaturzen. Podobno ludzie sa sobie
                                    rowni...........
                                    Maorysi maja specjalnie obnizone limity punktowe przy przyjmowaniu na studia.
                                    Niektorym sie to nie podoba...............


                                    > Czy w NZ jako obcokrajowiec ze znajomoscia
                                    > jezyka masz te same prawa co tubylec (np jako kandydat do pracy), a jesli nie
                                    > to co musisz zrobic aby to zmienic i jaka pomoc w tej kwestii oferuje ci
                                    > panstwo?
                                    >



                                    Wszyscy maja takie same prawa oczywiscie, ale to przeciez pracodawca decyduje
                                    kogo zatrudnic. Rzad w to nie ingeruje.






                                    > > ale gdzies zaczac musze, najgorzej jest dostac pierwsza prace czyli potrze
                                    > bna
                                    > > jest mi ta jedna osoba ktora da mi szanse, jestem przekonana ze ta osoba
                                    > gdzies jest i czeka na mnie, wczesniej czy pozniej trafimy na siebie :)


                                    To jest dokladnie najlepsza strategia, zawsze skuteczna. Ja znalazlem prace, bo
                                    mojemu szefowi Holendrowi nie przeszkadzal moj akcent, a europejskie
                                    kwalifikacje i doswiadczenie znajome. Pracodawca mojej zony jest z kolei
                                    zaangazowany w jakis program wymiany mlodziezy pomiedzy NZ a EU. Stale
                                    mieszkaja u niego jacys europejczycy i z checia ich zatrudnia, jezeli spelniaja
                                    jego wymagania.


                                    • Gość: Asia Re: Nowosci IP: 203.98.10.* 01.08.03, 02:26
                                      Gość portalu: P napisał(a):

                                      > > Asiu, dlaczego sie nie dziwisz? Skoro masz umiejetnosci, pracodawcy nie
                                      > > interesuja dyplomy, znasz jezyk..
                                      >
                                      Nie dziwie sie bo nie uwazam ze jestem dyskryminowana, w Polsce bylam bardziej
                                      dyskryminowana, zaraz po przyjezdzie z N.Z. ludzie patrzyli na mnie z jakas
                                      zawiscia i to ze mieszkalam jakis czas poza krajem nie zawsze bylo plusem, nie
                                      mowiac o tym ze jak corka poszla do szkoly to wszyscy ja wysylali na
                                      korepetycje a ode mnie sie spodzieali ze kazdmu nauczycielowi dam lapowke zeby
                                      ja przepuscili do nastepnej klasy.

                                      Wierze ze znajde jakies zajecie, jezeli nie platne to volountery work, w domu
                                      siedziec nie moge bo bym swira dostala jestem osoba ktora musi miec kontakt z
                                      ludzmi.
                                      >
                                      > >
                                      > > Tubylcy maja pierwszenstwo?
                                      >
                                      Wydaje mi sie ze tubylcy maja pierwszenstwo, ale to wlasnie mi sie tu podoba ze
                                      Nowozelandczyk jest traktowany tak jak kazdy rdzenny obywatel danego kraju
                                      powinien byc, w Polsce to jest postawione na glowie, wystarczy ze jestes
                                      anglikiem czy innym amerykaninem i wiekszosc polakow uwaza ze jestes lepszy,
                                      wiecej umiesz i musisz wiecej zarabiac. Firma w ktorej pracowalam zatrudnila
                                      holendra do zreorganizowania biura, placa mu holendarne pieniadze, uwazam ze
                                      na tym stanowisku lepiej by sie sprawdzil polak ktory zna lokalny rynek i
                                      mentalnosc polakow, gdyby takiemu polakowi zaplacili polowe tego co temu
                                      facetowi placa uwazal by ze zlapal Pana Boga za nogi, a i prace pewnie by
                                      zrobil lepsza.
                                      >

                                      >
                                      > > Czy w NZ jako obcokrajowiec ze znajomoscia
                                      > > jezyka masz te same prawa co tubylec (np jako kandydat do pracy), a jesli
                                      > nie
                                      > > to co musisz zrobic aby to zmienic i jaka pomoc w tej kwestii oferuje ci
                                      > > panstwo?
                                      > >
                                      >
                                      Prawa sa te same, jezeli nie masz pracy i jestes zarejestrowny w Urzedzie pracy
                                      masz takie same prawa jak inni, organizowane sa rozne kursy na ktore mozna sie
                                      zapisac w zaleznosci od tego jak dlugo pozostajesz bez pracy.
                                      Pracy ci oczywiscie nikt nie zanjdzie musisz to zrobic sam, wiec wszystko
                                      sprowadza sie do kwestii jak dobrze umiesz sie sprzedac. Jak za dobrze to tez
                                      cie nie wezma bo nikt nie chce miec madrzejszego pracownika hihihi

                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                              • Gość: Asia Re: Nowosci IP: *.dialup.clear.net.nz 31.07.03, 12:15
                                > Ciekawi mnie tez czy tak na swiezo potrafisz dostrzec jakies minusy
                                mieszkania
                                > w NZ? A jesli tak to jakie?
                                >
                                > Pozdrawiam

                                Jezeli chodzi o minusy to chyba tylko jeden tez sam zreszta co poprzednio, a
                                mianowicie odleglosc do Europy i w tej chwili to nawet nie jest kwestia
                                pieniedzy chociaz to tez bo nie kazdego stac na bilet (jak sie usklada jakies
                                tam pieniadze to czlowiek woli zmienic samochod, zrobic cos w domu lub pojechac
                                na urlop na Fiji czy inne Borabora ). Lot do Europy jest naprawde meczacy
                                trzeba liczyc 30 godz , czlowiek laduje wykonczony. Gdybym mieszkala np w
                                Niemczech .... ale moj maz tam nie chcial

                                Pozdrowionka
                                • Gość: P Re: Nowosci IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 31.07.03, 23:32
                                  Gość portalu: Asia napisał(a):

                                  > > Ciekawi mnie tez czy tak na swiezo potrafisz dostrzec jakies minusy
                                  > mieszkania
                                  > > w NZ? A jesli tak to jakie?
                                  > >
                                  > > Pozdrawiam
                                  >
                                  > Jezeli chodzi o minusy to chyba tylko jeden tez sam zreszta co poprzednio, a
                                  > mianowicie odleglosc do Europy i


                                  Dla mnie odleglosc do Europy nie jest minusem, bo nie mam zamiaru tam sie
                                  wybierac. Wspomnialbym zywnosc, niektorzy rzeczy sa rzeczywiscie nizszej
                                  jakosci niz w Polsce. Ale inne rewelacyjne. Przestawilem sie z kielbas i piwa
                                  na wino i sea food.

                                  Domy maja cienkie scianki i pojedyncze szyby w oknach. W zimie to staje sie
                                  problemem. Wielu ludzi skarzy sie na wysoka wilgotnosc, szczegolnie w zimie.
                                  Ale mozna nabyc droga kupna tzw dehumidifier i problem znika.


                                  Tak naprawde wszystko zalezy od kasy. Ludzie, ktorzy nie byli w stanie znalezc
                                  dobrej pracy, podkreslaja rozliczne wady tego kraju. Ale dochody na poziomie
                                  tutejszych przecietnych pozwalaja na wygodne zycie we wspanialym kraju.

                                  pozdrawiam cieplutko.


                                  O paleniu pisalas na samym poczatku, niektorzy czytaja bardzo uwaznie.





                                  • Gość: Asia Re: Nowosci IP: 203.98.10.* 01.08.03, 02:37
                                    Gość portalu: P napisał(a):

                                    > Gość portalu: Asia napisał(a):
                                    >
                                    > > > Ciekawi mnie tez czy tak na swiezo potrafisz dostrzec jakies minusy
                                    > > mieszkania
                                    > > > w NZ? A jesli tak to jakie?
                                    > > >
                                    > > > Pozdrawiam
                                    > >
                                    > > Jezeli chodzi o minusy to chyba tylko jeden tez sam zreszta co poprzednio,
                                    > a
                                    > > mianowicie odleglosc do Europy i
                                    >
                                    >
                                    > Dla mnie odleglosc do Europy nie jest minusem, bo nie mam zamiaru tam sie
                                    > wybierac. Wspomnialbym zywnosc, niektorzy rzeczy sa rzeczywiscie nizszej
                                    > jakosci niz w Polsce. Ale inne rewelacyjne. Przestawilem sie z kielbas i piwa
                                    > na wino i sea food.
                                    >

                                    Dla mnie ta odleglosc tez nie jest minusem, piszac to mialam na mysli jakby nie
                                    tylko siebie.
                                    Kielbasy owszem brakowalo mi podczas pierwszej emigracji, ale znalazlam sklepy
                                    gdzie mozna bylo kupic niezlo kielbase.

                                    > Domy maja cienkie scianki i pojedyncze szyby w oknach. W zimie to staje sie
                                    > problemem. Wielu ludzi skarzy sie na wysoka wilgotnosc, szczegolnie w zimie.
                                    > Ale mozna nabyc droga kupna tzw dehumidifier i problem znika.
                                    >
                                    >
                                    Z tymi domami to oczywiscie racja, ale jak sie ma juz swoj dom to da sie temu
                                    zaradzic, my zawsze zaczynalismy od zainstalowania dobrego pieca i wtedy
                                    problem znika, w pewnym stopniu jest to tez kwestia aklimatyzacji, po paru
                                    latach organizm przestaje reagowac na to wilgotne zimno. Dla mnie wazne jest
                                    zebym miala w domu ciepelko bo na powietrzu nie jest zle najbardziej chyba
                                    czlowiek marznie w domu jezeli nie ma odpowiedniego ogrzewania. A swoja droga
                                    zaluje ze nie zapomnialam o tych cieplych majtkach hihihi
                                    Aby do wiosny
                                    >
                                    Tak naprawde wszystko zalezy od kasy. Ludzie, ktorzy nie byli w stanie znalezc
                                    > dobrej pracy, podkreslaja rozliczne wady tego kraju. Ale dochody na poziomie
                                    > tutejszych przecietnych pozwalaja na wygodne zycie we wspanialym kraju.
                                    >
                                    Wiadomo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, ale nawet jezeli nie ma sie
                                    dobrze platnej pracy, zawsze mozna cos dorobic na boku, trzba tylko troche
                                    inwencji i dobrego rozeznania w terenie.

                                    > pozdrawiam cieplutko.
                                    >
                                    >
                                    > O paleniu pisalas na samym poczatku, niektorzy czytaja bardzo uwaznie.
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    • Gość: Saba Re: Nowosci IP: *.dsl.hccnet.nl 04.08.03, 10:57
                                      Asiu,
                                      Osobiscie nigdy nie bylam na antypodach, ale slyszalam bardzo rozne opinie na
                                      temat ludzi tam mieszkajacych. Na razie jestes za krotko, zeby sie rozpisywac
                                      na ten temat, a twoje poprzednie doswiadczenia sa powiedzmy lekko nieaktualne
                                      (wszystko sie zmienia). Interesuje mnie jednak jak odbierasz tubylcow wraz z
                                      uplywem czasu. Teraz na poczatku i za miesiac, za pol roku... rok.
                                      • Gość: Asia Re: dla Saby IP: 203.98.10.* 05.08.03, 02:14
                                        > (wszystko sie zmienia). Interesuje mnie jednak jak odbierasz tubylcow wraz z
                                        > uplywem czasu. Teraz na poczatku i za miesiac, za pol roku... rok.

                                        Witam

                                        nie wydaje mi sie ze moje poprzednie odczucia sa malo aktualne, owszem wszystko
                                        sie zmienia ale ludzie az tak bardzo i tak szybko sie nie zmieniaja. Za
                                        pierwszym razem mialam bardzo pozytywne odczucia jezeli chodzi o Nowo
                                        Zelandczykow i teraz mam takie same, sa bardzo mili, przyjacielscy, szanuja
                                        innych i nie narzucaja nikomu swojego punktu widzenia. Jestem przekonana ze
                                        moje zdanie nie zmieni sie ani za miesiac ani za rok ani nawet za 10 lat.

                                        Pozdrawiam
                            • Gość: P Re: Nowosci IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 30.07.03, 23:56
                              Gość portalu: Asia napisał(a):

                              > dzisiaj mialam drugie interview, drugi raz mi mowia ze jestem over qualified


                              My mielismy dokladnie ten sam problem. Na powazne stanowisko nowoprzybyly
                              imigrant nie ma zadnych szans, bo nie ma NZ experience. Gdy sie ubiegasz o
                              stanowisko ponizej Twoich kwalifikacji, to mowia z kolei, ze jestes
                              overeducated.

                              Paragraf 22.

                              Ale nam sie udalo znalezc cos w srodku, zdobywamy to drogocenne NZ experience i
                              wszystko przed nami.

                              Czego zycze rowniez Twojej rodzince.


                              • Gość: Asia Re: Nowosci IP: *.dialup.clear.net.nz 31.07.03, 12:20
                                >
                                >
                                > My mielismy dokladnie ten sam problem. Na powazne stanowisko nowoprzybyly
                                > imigrant nie ma zadnych szans, bo nie ma NZ experience. Gdy sie ubiegasz o
                                > stanowisko ponizej Twoich kwalifikacji, to mowia z kolei, ze jestes
                                > overeducated.
                                >
                                > Paragraf 22.
                                >
                                > Ale nam sie udalo znalezc cos w srodku, zdobywamy to drogocenne NZ experience
                                i
                                >
                                > wszystko przed nami.
                                >
                                > Czego zycze rowniez Twojej rodzince.
                                >
                                >
                                Ciesze sie ze udalo Wam sie cos po srodku, jest dokladnie tak jak napisales w
                                Auckland chyba troche latwiej niz tutaj, tu jest raczej nie co umiesz ale kogo
                                znasz, no ale w koncu kogos poznam hihihi

                                dzieki za zyczonka i pozdrawiam Was serdecznie

                                P.S. corka z recepcji awansowala do admninistracji w ciagu 3 dni, kurcze ta to
                                ma szczesie
                              • Gość: Asia 1szy Sierpien IP: 203.98.10.* 01.08.03, 02:47
                                Witam ponownie

                                wczoraj zrobilam sobie lazy dzien, spedzilam go w domu robiac jakies male
                                porzedki, przepierki, obiadek, ksiazka, internet

                                Dzisiaj wybralam sie do miasta, postanowilam dac ogloszenie do gazety ze szukam
                                pracy, zobaczymy czy wogole ktos zadzwoni
                                przelece sie tez do agencji pracy zobaczyc czy jest cos ciekawego, zglosilam
                                sie na volonteriat, mam przyjsc na rozmowe w poniedzialek, czasem to jest dobra
                                droga zeby znalezc platne zajecie bo poznaje sie sporo ludzi. Zreszta oni tutaj
                                zwracaja uwage czy ludzie udzielaja sie spolecznie i duzo roznych organizacji
                                jest wspmaganych praca spoleczna. Poprzednim razem udzilalam sie w Citizen
                                Advice Biuro, zobaczymy co tym razem sie trafi. Rozpiera mnie energia wiec
                                chetnie zaczne cos robic dokad tego swojego koperku siac nie moge zdecydowanie
                                mam nadmiar czasu.

                                Jutro pewnie wybierzemy sie na jakas wycieczke zeby poznac jakies inne strony,
                                znalazlam juz las sosnowy i mam nadzieje na grzyby bo jestem zapalana
                                zbieraczka. Maslaki rosly na polnocnej wyspie wiec mam nadzieje ze tu tez
                                rosna.

                                Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

                                • Gość: JR Re: 1szy Sierpien IP: *.home.cgocable.net 02.08.03, 03:36
                                  Asiu , piszesz , ze rozpiera cie energia ,a co lubisz robic najbardziej czy
                                  masz jakies hobby ? Mozesz zaczac pisac wspomnienia , juz ktos Ci to wczesniej
                                  zasugerowal , zreszta dobry pomysl . Korzystaj z tego czasu , bo jak
                                  dostaniesz prace to sama wiesz jak to bedzie .My jedziemy na lono natury -
                                  long weekend , musimy lapac w locie kazdy wolny dzien . Pozdrowienia .
                                  • Gość: Asia Re: 1szy Sierpien IP: *.dialup.clear.net.nz 02.08.03, 11:03
                                    Witam

                                    tak naprawde to chyba nie mam jakiegos jednego hobby ktore zajmowalo by
                                    wiekszosc mojego czasu. Troche szyje jak mam na to ochote, jezdze na roweze,
                                    lubie podrozowac, lubie spedzac troche czasu na necie, lubie prace w ogrodku i
                                    to mi napewno zajmie sporo czasu jak juz sie przeprowadzimy bo ogrodek jest
                                    lekko zaniedbany no i ja mam jakies swoje idee ktore chcialabym wprowadzic w
                                    zycie. Pewnie rowniez zajme sie tapetowaniem, ukladeniem kafelkow, malowaniem
                                    itd. Lubie miec co robic i przez nastepne kilka miesiecy napewno bede miala
                                    nawet jezeli nie znajde pracy. W Polsce czesto gdzies wychodzilam ze znajomymi,
                                    kino, piwo, teatr, tutaj narazie nie mam znajomych i pewnie zajmie mi troche
                                    zanim kogos poznam i sie zaprzyjaznie tym bardziej ze moj maz jest malo
                                    towarzyski :(
                                    Ale oczywiscie masz racje, jezeli znajde prace i to na caly etat napewno bedzie
                                    mi brakowalo czasu na te rozne domowe robotki. Tak jak napisalam poprzednio
                                    mieszkam w wnajetym domu, nie mam jeszcze swoich rzeczy wiec tak naprawde
                                    ciezko sie czyms zjac poza czytaniem ksiazek, co tez zerszta bardzo lubie.
                                    Nigdy nie myslalam o tym zeby pisac, wydaje mi sie ze zbyt czesto sie placze w
                                    tym co pisze i odpowiadajac na jakies pytanie zbyt czesto chyba tak zawile
                                    tlumacze ze staje sie to jeszcze mniej zrozumiale :)

                                    Pozdrawiam i zycze wiecej wolnego czasu :)
                                    • Gość: asia2 Re: 1szy Sierpien IP: 195.205.32.* 02.08.03, 11:27
                                      Witam Asiu i już piszę,że wcale nie ma płaczu w tym co nam piszesz.Sama zobacz
                                      ilu ludzi tak ciepło Cię odbiera i wręcz chłonie wszystkie informacje związane
                                      z Twoim wyjazdem(ja tak robię).Może to zwykła ciekawość a może dajesz możliwość
                                      przeżywania swojej przygody z tyloma osobami prawda że jest łatwiej(chociaż
                                      troszkę).Na pewno nie liczysz na to,że w jakiś sposób zmienisz świat czy ludzi
                                      ale pamiętaj Asiu,że jesteś(w mojej na pewno)pamięciu kilku lub kilkunastu a
                                      może jeszcze więcej ludzi.Mój mąż od czasu do czasu a prawie codziennie pyta co
                                      tam słychać u naszej "znajomej",jak tam sprawy domu,jak tam z pracą.Miłe
                                      prawda.Asiu najważniejsze żebyś była szczęśliwa a jeśli takie osoby jak my tu
                                      na forum możemy w jakiś sposób się do tego przyczynić to życzymy Ci z całego
                                      serca-bądz szczęśliwa-.Ale się rockliwiłam a co tam,taki dzisiaj ładny dzień a
                                      jak tak lubie życzyć ludziom wszystkiego najlepszego-to do napisania hej!!!!!!
                                      • Gość: Asia Do Asi2 meza :) IP: *.dialup.clear.net.nz 02.08.03, 13:19
                                        • Gość: asia Re: Do Asi2 meza :) IP: *.snap.net.nz 04.08.03, 01:00
                                          przepraszam gdzies zginelo to co napisalam, napisze pozniej
                                          • Gość: Asia Dla Asi2 i jej meza IP: 203.98.10.* 05.08.03, 03:15
                                            Witam Was obydwoje

                                            przepraszam za poprzedni post ale napisala duzo i gdzies mi zginelo a nie
                                            mialam juz czasu zeby to wszystko jeszcze raz napisac.

                                            Przede wszystkim bardzo dziekuje za to co napisalas, nawet mi przez mysl nie
                                            przeszlo ze czytaja to co pisze cale rodziny i z niecierpliwoscia czekaja na
                                            wiecej.
                                            Postaram sie specjalnie dla Twojego meza napisac bardziej szczegolowo na temat
                                            tego domku ktory kupujemy.

                                            Wiec tak sprawa oczywiscie zaczyna sie od agenta, jedzie sie oglada domek i
                                            ewentualnie sklada oferte lub nie.
                                            Potem szuka sie prawnika, ktory sprawdzi czy wszytko jest ok od strony prawnej
                                            z posiadloscia ktora ma sie chec kupic. (co tez i dla nas prawnik zrobil)
                                            Wzielismy rownierz inzyniera ktory sprawdzil stan domu (dom ma ponad 50 lat),
                                            wyszukalam firme ktora oferuje takie uslugi w ksiazce tel. i wszystko
                                            zalatwilam przez telefon. Po dwoch dniach dostalam raport o stanie domu,
                                            wyglada na to ze dom jest w dobrym stanie, jest kilka kosmetycznym zalecen.
                                            Jedyna rzecz to kiedy byl instalowany piec , rura zostala przeprowadzona przez
                                            jakies belki podtrzymujace sufit i dach, co z czasem moze skutkowac tym ze
                                            belki te nie beda trzymac tak jak powinny, wlasciciel zobowiazal sie to
                                            poprawic i uzyskac aprobate tegoz inzyniera. W pewnym okresie czasu zostala
                                            wyburzona jedna ze scian, co nie jest udokumentowane, w tym wypadku wlasciciel
                                            rowniez zobowiazal sie do przyprowadzenia budowlanca i uzyskania potwierdzenia
                                            ze sciana ta zostala wyburzona zgodnie z obowiazujacymi przepisami.
                                            Za sprawdzenie stanu domu zaplacilismy 290 dol. dostalismy 8 stronicowy raport,
                                            za ktory oczywiscie firma bierze odpowiedzialnosc gdyby sie kiedys okazalo ze
                                            cos sie zawalilo a oni napisali ze jest ok. W raporcie na koncu dostalam spis
                                            roznych firm ktore swiadcza wszelkiego rodzju uslugi (np. firmy elektryczne,
                                            budowalane, malarskie, kladzenie wykladzin, ogrodnicze itd itd.) uwazam ze to
                                            swietna idea ze zadaja sobie trud zeby taka liste zamiescic bo jak wiadomo jak
                                            czlowiek sie wprowadza w nowe miejsce to nie bardzo wie gdzie co i jak. A tak
                                            mam oprawiony raport ktory moge sobie trzymac latami i miec tam potrzebne
                                            informacje.

                                            Nie wiem jeszcze ile wezmie prawnik za swoje uslugi, ale maja tu ustalone ceny
                                            za takie uslugi wiec czy bylby to ten czy inny prawnik takie podstawowe uslugi
                                            kosztuja tyle samo a do tego firma jeszcze oferuje darmowe sporzadzenie
                                            testamentu ( co warto zrobic bo przeprowadzenie postepowania spadkowego jest
                                            dosyc czasochlonne i kosztowne)

                                            Dzisiaj wplacilismy 10 tys. zadatku, a tym samym zobowiazalismy sie do
                                            bezwarunkowego kupna domu a wlasciciel do sprzedania.Na ogol od tego momentu
                                            trwa ok 6 tyg. do przejecia domu, my liczymy na mniej i wlasciciel powiedzial
                                            ze postara sie wyprowadzic szybciej, nam by zalezalo zebysmy mogli sie
                                            wprowadzic do konca miesiaca bo wtedy mniej wiecej dotra nasze meble i nie
                                            musieliby ich wozic w ta i z powrotem.

                                            pozrawiam serdecznie Asie i meza (jak malzonek ma na imie?)
                                            jezeli macie jakies konktretne pytania to bardzo prosze :)
      • Gość: Piki Niezbyt przychylnie o NZ IP: *.ziebice.sdi.tpnet.pl 03.08.03, 23:59
        Witam wszystkich :)

        Czas temu w sieci znalazlem strone "Dr Chris Iwan o Nowej Zelandi" ,ktory o
        zyciu emigranta w NZ jak i o samym kraju pisze niezbyt pochlebnie.
        www.senfkorn.de/dr_iwan.htm
        Nie chcialbym wywolywac tu burzy czy nagonki na zycie w tym kraju ,lecz z
        ciekawosci dowiedziec sie ,ile prawdy jest w tychze tekstach ?
        Moze ty Asiu lub ktos kto zna realia zycia tam moglby to zkometowac ?

        Pozdrawiam..
        • Gość: Asia Re: Niezbyt przychylnie o NZ IP: *.snap.net.nz 04.08.03, 00:49
          napisze swoj komentarz jak bede miala troszke wiecej czasu przeczytac co ten
          Pan pisze, narazie moge powiedziec ze nie zgadzam sie z tym co zdazylam
          przeczytac, ale przeczytalam zaledwie 3 wypowiedzi.
        • Gość: P Re: Niezbyt przychylnie o NZ IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 04.08.03, 04:49
          Sprawa felietonow Iwana jest dobrze znana w NZ.

          Osobiscie uwazam, ze to stek bzdur spowodowany nadmiernymi oczekiwaniami,
          glebokim rozczarowaniem, nieudanym zyciem rodzinnym i ciezka choroba.

          Proponuje zapoznac sie z opinia Mariana Sosny, ktory znal osobiscie Iwana.
          www.angelfire.com/art/mds/






        • Gość: Asia Re: Odpowiedz dla Piki IP: 203.98.10.* 05.08.03, 02:51
          Witam

          no wiec przeczytalam i postaram sie w jakis sposob ustosunkowac do tego co
          przeczytalam.

          Po pierwsze jakby od razu rzucilo mi sie w oczy ze autor pisze iz nie jest
          jakims sfrustrowanym facetem, po lekturze togo co pisze wydaje mi ze jest
          sfrustrowany i to niezle.
          Wyglada na to ze wyksztalcenie tego Pana nie zostalo zakwalifikowane tak jakby
          sobie tego tego zyczyl, jego dyplomy nikogo tu nie powalily na kolana a wyglada
          na to ze spodziewal sie czegos zupelnie innego. Jak wiadomo nasze dyplomy nie
          sa uznawane moze poza Uniwersytetem Jagiellonskim, wielu Polakow odnosi
          wrazenie ze jestesmy lepiej wyksztalceni niz Australiczycy, Nowo Zelandczycy
          czy Amerykanie i to ze oni tak nie uwazaja dla wielu jest przyczyna frustracji.
          Wydaje mi sie ze niektorym jest sie trudno pogodzic z tym ze go nikt nie
          tytuluje Panie Doktorze, Docencie, Magistrze, Inrzynierze itd. nikt tez nie
          pada na kolana i nie pieje z zachwytu ze taki jeden czy drugi Pan zechcial tu
          przyjechac. Pytanie jest czego ktos kto emigruje tu czy gdziekolwiek indziej
          sie spodziewa- bo jezeli sie spodziewa wlasnie takich zachwytow to bedzie
          ciezko rozczrowany.
          Krytyka tego pana nowozelandczykow i calego systemu chyba wskazuje na to ze nie
          bardzo moze sie przystosowac do tutejszych warunkow zycia, pracy i stosunkow
          miedzyludzkich.
          Nie twierdze ze jest tu idealnie bo to jest utopia i nie ma kraju na swiecie
          gdzie jest idealnie a wszyscy zyja w blogoslawionym stanie. Jedno co mi sie
          nasunelo po przeczytaniu tych wypowiedzi to fakt ze nikt nas tu nie zapraszal
          ani nie zmuszal do przyjazdu ani tez na sile nie trzyma, kazdy ma wolny wybor i
          w kazdej chwili moze sobie wyjechac. Ktos kto na sile chce zmienic tutejsze
          spoleczenstwo i ich tok myslenia chyba zabardzo sie zagalopowal. Oni tu sobie
          radzili swietnie bez nas i beda sobie dalej swietnie radzili, jezeli chodzi o
          mnie to gdyby polakom, niemcom czy amerykanom udalo sie przekabacic nowo
          zelandczykow na swoja modle to szukalabym innego kraju w ktorym mogla bym sobie
          mieszkac.
          Nowa Zelandia to kraj w ktorym mozna sie dobrze czuc, robic to na co czlowiek
          ma ochote, czuc sie bezpiecznie i fizycznie i finansowo np (kazdy kto nie
          pracuje ma prawo do zasilku w takiej wysokosci ze mozna z tego niezle zyc, a do
          tego rozne dodatkowe zasilki) sa tutaj ludzie ktorzy od ilus tam pokolen zyja
          na zasilkach i sobie nie narzekaja. Sa tez mozliwosci znalezenia pracy lub
          zaczecia jakies swojej dzialalnosc. Kazdy ma ten wybor i niezaleznie od tego
          czy czlowiek zyje na zasialku czy jest doktorem nauk kazdy jest traktowany tak
          samo.
          Jest tutaj bardzo rozwiniety rynek pracy wolontariuszy, ludzie poczuwaja sie do
          tego zeby pomagac innym w potrzebie i zawsze mozna znalezc oparcie i pomoc w
          roznych organizacjach.
          Co mnie sie podoba to rowniez to ze mowi sie tu publicznie o roznych ciezkich
          sprawach, radio, tv, gazety, sprawy ktore w innych krajach sa ukrywane i
          wmiatane pod dywan tu sa naglasniane. Moim zdanie nowozelandczycy sa bardzo
          tolerancyjni ale wymagaja tez tej tolerancji od innych, moja rada jest
          nastepujaca : taktuj innych tak jak Ty sam chcialbys byc traktowany. To jest
          konserwatywny kraj i szanuje swoje wartosci, nie podaza slepo za ameryka np czy
          tez innymi krajami. Ja osobiscie zawsze bede bronic Nowo zelandczykow bo nie
          zdazylo mi sie spotkac tak milych i otwartych ludzi w innych krajach chociaz
          mialam przyjemnosc odwiedzic pare roznych krajow.
          Nowo przybylym moge tylko radzic zeby nie uwazali sie za kogos lepszego (z
          powodu wyksztalcenia, pochodzenia, zajmowanego stanowiska itd ) ale to wydaje
          mi sie tak oczywiste ze pewnie nawet niepotrzebnie o tym pisze bo chyba nikt
          nie lubi jak mu sie rzuca w twarz to ze ja jestem lepszy od ciebie.

          Wszystko to co napisalam powyzej to oczywiscie moja subiektywana opinia, jedni
          sie pewni z nia zgodza inni nie, kazdy ma prawo do swojej opini.
          Wydaje mi sie ze najwiekszy blad jaki robia emigranci na calym swiecie to to,
          ze postrzegaja rdzennych mieszkancow oczmi swojego kraju (i trudno sie dziwic)
          ale jezeli potrafia zaakceptowac ludzi, stosunki, prawo, kulture, nawyki kraju
          do ktorego przjechali to unikna frustracji.

          Pozdrawiam i czekam na odzew
          • Gość: kolega wuefmen Niepochlebnie rowniez o CA, AU, USA, etc. IP: *.tor.primus.ca 05.08.03, 04:17
            Hehe, kazdy z tych krajow ma takich Iwanow, i to niejednego. Przyjezdza taki
            dziki polaczek lesny i bedzie im to zmienial, bo on wie lepij, hehehe.
            Odpowiedz jest jedna: wpuscilismy cie, a nie podoba ci sie - wypad w
            podskokach i po problemie. Asia wyzej dokladnie wszystko napisala powyzej, nie
            ma potrzeby nic dodawac. To jest obiektywny stan rzeczy, a nie subiektywne
            odczucie.
            • Gość: Asia Re: Niepochlebnie rowniez o CA, AU, USA, etc. IP: 203.98.10.* 07.08.03, 00:54
              Gość portalu: kolega wuefmen napisał(a):

              > Hehe, kazdy z tych krajow ma takich Iwanow, i to niejednego. Przyjezdza taki
              > dziki polaczek lesny i bedzie im to zmienial, bo on wie lepij, hehehe.
              > Odpowiedz jest jedna: wpuscilismy cie, a nie podoba ci sie - wypad w
              > podskokach i po problemie. Asia wyzej dokladnie wszystko napisala powyzej,
              nie
              > ma potrzeby nic dodawac. To jest obiektywny stan rzeczy, a nie subiektywne
              > odczucie.

              No wiec wlasnie tez mam takie odczucie, zawsze i wszedzie sa jacys malkontenci
              ale wydaje mie sie ze jezeli az tak im sie nie podoba to niech szukaja czegos
              lepszego. Najlatwiej jest krytykowac nie oferujac nic w zamian.

              :)
          • Gość: Saba Re: Odpowiedz dla Piki IP: *.dsl.hccnet.nl 05.08.03, 09:14

            Polacy przywiazuja bardzo duza wage do wyksztalcenia, w dzisiejszych czasach to
            dziwne, poniewaz w wielu przypadkach skonczenie studiow na uczelni polskiej nie
            dowodzi jeszcze wiedzy ale czesto zasobnosci portfela. Ale zalozmy, ze ow pan
            Ivan ma solidny dyplom dajacy mu podstawe do spodziewania sie w Polsce lepszego
            traktowania, tytulowania i bycia podziwianym. W Polsce istnieja zawody lepsze i
            gorsze, podobnie rowniez klasyfikuje sie ludzi na podstawie tego co robia.
            Nie wszedzie jednak dyplom ma sie wypisany na czole i nie wszedzie raz zdobyty
            mgr zapewnia dozywotnie ustawienie go przed nazwiskiem niczym
            prefiksa "von" "den" czy innego szczytnego znaczka. Takim ludziom trudno jest
            przystosowac sie do zycia w spoleczenstwie, gdzie wyksztalcenie nie stawia na
            piedestale, a wszystkie zawody traktuje sie z szacunkiem.

            Asia:"czy czlowiek zyje na zasialku czy jest doktorem nauk kazdy jest
            traktowany tak samo."

            To prawda, ze nie kazdy potrafi sie przystosowac do odmiennych warunkow zycia,
            jednym jest latwiej a inni nigdy nie czuja sie w nowym kraju jak u siebie w
            domu. To chyba zalezy nie tylko od wieku, ale przede wszystkim od swiadomosci
            tego czego sie chce i jak sie to ma do tego co w nowym miejscu zastajemy. Asia
            rowniez za pierwszym razem (a raczej jej maz!) nie zniosla ciezaru roznic i
            wrocila do Polski. Nie do konca sie zgadzam, ze we wszystkim slepo nalezy sie
            przystosowac do tego co obowiazuje w nowym kraju, sa sprawy takie, ktore nie
            latwo zmienic, albo nawet nie powinno sie tego robic. ALe to wcale nie musi
            przeszkadzac integracji.

            Nowo przybyli obcokrajowcy wydaja sie pozowac na kogos lepszego poniewaz
            obawiaja sie bycia zaszufladkowanymi jako ktos gorszy, chca utrzymac status
            spoleczny jaki mieli w Polsce a nie wiedza, ze zasady "szufladkowania" sa
            calkiem inne. Wydaje mi sie, ze tu daja znac o sobie gleboko wkorzenione
            kompleksy.

            To, ze emigranci postrzegaja rdzennych mieszkancow z punktu widzenia kraju
            swojego pochodzenia jest oczywiste, sek w tym aby potrafic zaakceptowac roznice
            niekoniecznie wprowadzajac je w swoje zycie. Mnie np razi ze w NL do kawy
            podaje sie jedno ciasteczko i pudelko chowa sie gleboko w szafce, ale sama
            przyjmujac gosci wystawiam cala tace z ciastkami. (a propos Asiu - tego typu
            smieszne zachowania, roznice ludzi mialam na mysli w moim pytaniu o
            Nowozelandczykow).

            Pozdrawiam!
            • Gość: Piki Niezbyt przychylnie o NZ..../ IP: *.ziebice.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 13:48
              Witam ponownie wszystkich.
              Dzieki za odpowiedzi.

              To ze ten Pan jest sfrustrowany nie ulega watpliwosci(zauwaza sie to
              natychmiast).
              Bardziej ciekawi mnie dotkniety przez owego Pana temat "zerowej zdolnosci
              absorpcyjnej".
              Cytat :
              /*
              Migracja netto mowi nam o tym, czy dany kraj dziala przyciagajaco, czy raczej
              w przeciwna strone. Mowi nam takze o zdolnosci absorpcji nowych imigrantow
              przez Nowa Zelandie. Przesledzmy zatem zmiany tzw. NET MIGRATION w ostatnich
              latach. W opracowaniu Demographic Trends’98 mozemy znalezc takie dane, ktore
              zebrano w przeciagu ponad 25 lat. Radio to nie telewizja, wiec musze w kilku
              slowach opisac wykres na ktorego osi pionowej (osi rzednych) jest Net
              Migration. Na osi poziomej odlozone sa lata. Os ta odpowiada zarazem zerowemu
              poziomowi migracji netto, co oznacza, ze tyle samo ludzi wyjezdza ile
              przyjezdza. Co my widzimy na wykresie? Jak w tym starym dowcipie: prosta
              falowana. A mowiac powaznie: krzywa faluje tzn. raz jest nad osia pozioma, w
              innych latach – pod ta osia. Rzecz moze w tym momencie najwazniejsza: zdolnosc
              absorpcji mierzona migracja netto jest rowna zero! Jest to wynik ponad 25 lat
              obserwacji!
              */

              Sadze ze, o ile jet to prawda ! to dosyc ciekawe.

              Pozdrawiam...
              • Gość: kangur Re: Niezbyt przychylnie o NZ..../ IP: 203.40.174.* 06.08.03, 15:18
                Na ten temat jest wiecej w
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=7282438&a=7282438,
                tam tez wyrazilem swoja opine na ten temat i jak ktos swietnie zauwazyl:na
                calym swiecie sa taci niezadowoleni,powodow miliony(najwazniejszy z moich
                obserwacji to brak tytulow dla nich wraz z cala rodzina),komu by sie chcialo
                zakladac strone internetowa z kilkunastoma wejsciami,cala historia listow po to
                tylko aby narzekac i byc na nie??Nawet w najgorszym kraju zawsze znajdzie sie
                cos na tak.
                Natomiast wciaz zachecam Asie aby zbierala sobie notatki i wszystkie materialy
                na temat swojej emigracji.Podaje dane autora oraz ksiazki,ktora zdobyla I-sza
                nagrode w konkursie wlasnie na wspomnienia emigracyjne:
                Katarzyna Sieranska-Syta
                Emigracja Blues
                Wydawca:Polska Oficyna Wydawnicza Wa-wa 1994
                Fajna ksiazka i oddala owczesne nasze wrazenia z poczatkow emigracji,pierwsze
                wrazenia,spotkania z tubylcami oraz kontakty miedzy nami wlasnie na wyjezdzie.
                Zachecam oraz pozdrawiam.
                PS.Sam jestem w trakcie przeprowadzki(ale lokalnie!!!),niemniej spora decyzja,
                wyjazd z Melb.(80 km,nad zatoke)W ciagu najblizszego tygodnia nieco balaganu.

                • Gość: Asia Re: Niezbyt przychylnie o NZ..../ IP: 203.98.10.* 07.08.03, 00:09
                  Witam

                  dzieki za ponowna zachete, jak narazie niebardzo to do mnie przemawia moze
                  poprostu dlatego ze nie wydaje mi sie ze tak naprawde to mam cos ciekawego do
                  przekazania innym, ale zobaczymy jak juz kiedys pisalam wierze w to ze co komu
                  przeznaczone to go spotka wiec jezeli mnie jest przeznaczone cos tam skrobnac
                  to pewnie kiedys tak sie stanie.

                  Zycze udanej przeprowadzki (skad i dokad sie przeprowadzasz?)

                  pozdrawiam
              • Gość: Asia Re: Niezbyt przychylnie o NZ..../ IP: 203.98.10.* 07.08.03, 00:21
                >
                > Sadze ze, o ile jet to prawda ! to dosyc ciekawe.
                >
                > Pozdrawiam...

                Bardzo mozliwe ze to jest prawda, tyle ze same suche liczby niewiele nam mowia.
                Gdybysmy przesledzili jaka grupa/grupy np wiekowe opuszczaja N.Z. to wtedy
                mozna by bylo podyskutowac.
                Duzo mlodych ludzi wyjezdza np do Australi (jeszcze do niedawna mieli takie
                same prawa jak w N.Z. np do zasilku). Wyjezdzaja dlatego ze tam latwiej im
                znalezc prace, i chca troche pozyc w "wielkim swiecie" Biorac pod uwage ze w
                Sydney mieszka wiecej ludzi niz w calej N.Z. nie dziwie im sie ze chca zobaczyc
                jak sie tam zyje.
                Druga grupa to emeryci - tu i tam maja prawo do emerytury i spora grupa
                wyjezdza na Goledn Cost bo tam cieplej.

                Jezeli chodzi o mozliwosc absorbcyjne nowych emigrantow - dla mnie N.Z. wlasnie
                dlatego do mnie przemawia ze chwilowo jeszcze jest wiecej Nowo zelandczykow niz
                innych nacji, (chociaz oczywiscie tutaj wszyscy sa immigrantami tyle ze jedni
                przyplyneli tutaj 200 lat temu a inni troche pozniej)

                Na ogol wszyscy uwazaja ze Maorysi to rdzenni mieszkancy tych wysp - ale to nie
                jest prawda, rdzennymi mieszkancami byli Mori Ori, zostali w wiekszosci
                zjedzeni przez Maorysow kiedy ci tu przyplyneli. Ostatni rdzennej krwi Mori Ori
                umarl pod koniec lat 80tych na Chattam Island.

            • Gość: Asia Re: Odpowiedz dla Piki IP: 203.98.10.* 07.08.03, 00:51
              Asia rowniez za pierwszym razem (a raczej jej maz!) nie zniosla ciezaru roznic
              i
              > wrocila do Polski. Nie do konca sie zgadzam, ze we wszystkim slepo nalezy sie
              > przystosowac do tego co obowiazuje w nowym kraju, sa sprawy takie, ktore nie
              > latwo zmienic, albo nawet nie powinno sie tego robic. ALe to wcale nie musi
              > przeszkadzac integracji.
              >
              tu nie chodzilo o roznice, raczej o tesknote za rodzina, za krajem, tyle ze
              nawet moj maz byl juz tak przesiakniety Nowa Zelandia ze wlasciwie to zaraz po
              dotarciu do Polski chcial wracac.

              Nie wiem czy wspominalam kiedys o swojej kolezance z ktora przez jakis okres
              pracowalam w tej samej firmie w Takapunie. Otoz ona tak strasznie tesknila za
              krajem ze na kazdej przerwie opowiadala mi o Polsce, rodzinie itd. Nigdy nie
              zapomne jak pewnego razu powiedziala mi ze wolalaby w Polsce zyc o chlebie i
              wodzie zeby tylko mogla wyjsc w pole i zobaczyc jak zboze rosnie. Wrocila do
              Polski rok przed nami, ale na starosc wybiera sie do Nowej Zelandii lub
              Australii, jej corka (rok starsza od mojej) tez nie chce mieszkac w Polsce.

              Sa ludzie ktorzy bardzo tesknia za krajem, i jak juz nieraz pisalam emigracja
              nie jest dla wszystkich, bo jak czlowiek nie moze sobie poradzic z ta tesknota
              to popada we frustracje i zaczyna krytykowac wszyskich i wszystko na okolo.

              > Nowo przybyli obcokrajowcy wydaja sie pozowac na kogos lepszego poniewaz
              > obawiaja sie bycia zaszufladkowanymi jako ktos gorszy, chca utrzymac status
              > spoleczny jaki mieli w Polsce

              no coz moze mieli ten status a moze nie, na ogol ludzie emigruja bo szukaja
              lepszego miejsca na ziemi dla siebie i swojej rodziny, lub tez przed czyms
              uciekaja. Poznalam wielu emigrantow, niektorzy dopisuja sobie piekne zyciorysy
              jacy to byli wyksztalceni i jak wysoki status w Polsce mieli, zbyt czesto
              okazywalo sie ze to co mowia to stek bzdur zebym bezkrytycznie wierzyla w to co
              ludzie mowia i pisza. Prawda jest taka ze ci ktorzy sa sfrustrowani na
              emigracji na ogol byli sfrustrowani w swoim kraju, bo oni sami postrzegaja sie
              inaczej niz inni ich postrzegaja. Kazdy za nas w roznych okresach zycia buduje
              rozne barierki wokol siebie, sek w tym ze jedni sa w stanie te barierki
              przeskoczyc inni nie.


              >
              > przyjmujac gosci wystawiam cala tace z ciastkami. (a propos Asiu - tego typu
              > smieszne zachowania, roznice ludzi mialam na mysli w moim pytaniu o
              > Nowozelandczykow).
              >

              hmmmmm jezeli chodzi o przyjmowanie gosci to oczywisice roznice sa kolosalne
              pomiedzy Polska i N.Z. U nas "zastaw sie a postaw sie" tutaj wrecz na odwrot. A
              wogole ludzie rzadko zapraszaja sie do swoich domow. Jak to anglicy mowia Moj
              dom jest moim zamkiem.
              Zasada jest taka ze jak ktos nas zaprasza to jest w dobrym guscie cos ze soba
              przyniesc w zaleznosci od okazji moze to byc butelka wina, piwo, salatki,
              ciasta, mieso na grilla itd, z pustymi rekoma sie nie przychodzi ale to mi sie
              wlasnie podoba ze gospodarz nie ma obowiazku wyzywic wszystkich zaproszonych.

              Sa pewne zasady o ktorych nowo przybyly dowiaduje sie czasem troche pozno i
              wychodza z tego komiczne sytuacje a czasem ktos moze poczuc sie dotkniety.

              opowiem dwie

              Otoz moja kolezanka (ta ktora wrocila do Polski) zostala zaproszona do kogos
              bodajze na grilla, na zaproszeniu bylo napisane "bring plate" wiec ona wziela
              talerze dla siebie i meza bo myslala ze gospodarze nie maja wystarczajacej
              liczy nakryc stolowych :)

              kiedy moja corka miala drugie urodziny, zrobilismy jej przyjecie w pieknym
              parku nad mozem (gdzie mozna zrobic grila, sa tam wybudowane specjalne piece i
              przyszykowane drewno) Przyszlo sporo osob dzieci i doroslych, corka dostala
              duzo prezentow, na moje rece oczywiscie. Ja podziekowalam wszystkim uprzjmie,
              poukladalam kartoniki z prezentami na boku, i po przyjeciu zapakowalismy sie w
              samochod i pojechalismy do domu, tam dopiero prezenty zostaly rozpakowane.

              Na drugi dzien dowiedzialam sie ze bylo to malo uprzejme z mojej strony ze nie
              rozpakowalam tych prezentow na miejscu i nie wyrazalam zachwytow nad nimi. Pare
              osob poczulo sie dotknietych. No ale na bledach czlowiek sie uczy i teraz juz
              wiem :)

              pozdrawiam
              • Gość: P Re: Odpowiedz dla Piki IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 07.08.03, 02:51
                >
                > wogole ludzie rzadko zapraszaja sie do swoich domow.



                Niedawno zostalismy zaproszeni na urodziny kolezanki mojej zony z poprzedniej
                pracy. Przyjecie odbylo sie w restauracji. Kazdy placil sam za siebie przy
                wyjsciu.

                Aby cos wypic, nalezalo samemu podejsc do baru i cos sobie zamowic.

                Co kraj to obyczaj.
          • niewyjasnione edukacja - przypadki 07.08.03, 00:53
            Ja mam zupełnie odwrotne odczucie.

            Ja dopiero na emigracji odczułem
            powszechny ludzki szacunek dla wiedzy, edukacji
            i idącego za nią tytułu naukowego.

            Być może dlatego, że tutaj magistrów jest jak na lekarstwo,
            i są to prawie wyłącznie emigranci.

            Być może dlatego, że w Polsce traktowano mnie - z racji braku gotówki i
            znajomości - na równi z innymi współnieszczęśnikami w niedoli,
            a ja im mniej posiadałem w sensie materialnym,
            tym bardziej rozpaczliwie potrzebowałem się jakoś dowartościować.

            Być może dlatego, że tutaj poziom kultury osobistej i zarobków
            kształtuje się wprost proporcjonalnie do wykształcenia.

            W tej sytuacji gdy wreszcie wygłodzony dotarłem do tego raju na ziemi,
            tę drobną z pozoru różnicę w traktowaniu odczułem BAAARDZO silnie.

            Tutaj mój stopień magistra ( OOOCH! HO HO HO !)
            powoduje zazdrość u moich kolegów w pracy,
            co utrudnia nawiązywanie koleżeńskich stosunków
            ale za to mile podbudowuje miłość własną.

            Bywa to groteskowe, bo każdy z nich mógłby mnie swobodnie
            tak z dziesięć razy wykupić razem ze wszystkim co posiadam.

            Niezręcznie w tej sytuacji pytać o pozwolenie zabrania
            wyczerpanych cartridgy z firmowej drukarki
            celem ponownego napełnienia i używania w domu.

            Ten sam problem pojawia się gdy wyrzucają (prawie nowe)
            komputery, a ja chętnie zanurkowałbym za nimi w śmieciach.

            Pod tym względem życie inteligenta w Polsce jednak się odrobinę różni.
            To ta okropne poczucie beznadziei.
            • Gość: Asia Re: edukacja - przypadki IP: 203.98.10.* 07.08.03, 01:06
              Zgadzam sie absolutnie, wyksztalcenie jest tu cenione i doceniane, i jak sie
              nie ma odpowiedniego wyksztalcenia to na pewne stanowiska sie czlowiek nie
              dostanie zeby nawet jego ojciec byl prime ministrem, i to mi sie wlasnie
              podoba.

              Tyle ze nikt ani ciebie ani nikogo innego nie tytyluje panie magistrze, i nikt
              nikomu nie rzuca w twarz ze on ma a ktos inny nie ma wyksztalcenia takiego czy
              innego.
              Wiele zalezy od podejscia immingrantow, jezeli uwazasz sie za lepszego bo masz
              wyksztalcenie i myslisz ze ktos bedzie bil poklony przed toba mozesz sie
              niemilo rozczarowac, jezeli to ze jestes wyksztalcony traktujesz naturalnie,
              znasz swoja wartosc i nie boisz sie mierzyc tak wysoko jak twoje wyksztalcenie
              na to pozwala mozesz zostac milo zaskoczony bo sie okaze ze zostaniesz
              doceniony. Wszystko zalezy od podejscia :)
              • Gość: Asia Dalsze poszukiwanie pracy IP: 203.98.10.* 07.08.03, 01:16
                Dalam ogloszenie do gazety ze szukam pracy, zadzwonila cala jedna osoba, wiec
                moglam te 9 dol. na piwo wydac, choc niezupelnie.
                Facet zadzwonil i poprosil zebym mu przefaksowala swoje cv co tez uczynilam,
                powiedzial ze jak bedzie cos ciekawego w moim cv to oddzwoni. Po 3 godzinach
                zadzwonil ponownie. Pogadalismy troche i powiedzial ze moze sie jeszcze ze mna
                skontaktuje, mialam oczywiscie niemile wrazenie po rozmowie ze poprostu
                spartaczylam robote bo nie powiedzialam tego co powinnam. Doszlam do wniosku ze
                poprostu nie umiem sie sprzedac.
                Rozmyslalam nad tym jakis czas i doszlam do dwoch wnioskow, albo bedziemy
                musieli jakis wlasny inters starac sie rozkrecic albo musze sie nauczyc jak
                przekonac kogos do tego zeby mnie zatrudnil.

                Rozkrecanie interesu musi poczekac chocby do momentu az jakos sie ustblizujemy
                w swoim domu.
                Probowac sie sprzedac moge juz teraz - pomyslalam.

                jak pomyslalam tak tez zrobilam, otworzylam ksiazke telefoniczna na firmach
                ksiegowych, przyszykowalam sobie mowke i zaczelam dzwonic, wszyscy byli bardzo
                uprzejmi i uprzejmie mnie informowali ze nic dla mnie nie maja.
                Po piatej firmie wrocil moj maz do domu, wiec przestalam dzwonic. Po dwoch
                godzinach - bingo jedna z firm do ktorej dzwonilam odezwala sie i zaprosila
                mnie na interview. Bylam dzisiaj - poszlo niezle tak mi sie wydaje , no ale
                musze poczekac i zobaczyc czy cos z tego wyniknie.
                W kazdym badz razie wyglada na to ze to calkiem niezly sposob na ewentualne
                interview :)

                trzymajcie kciuki

                Asia
                • Gość: jr Re: Dalsze poszukiwanie pracy IP: *.home.cgocable.net 08.08.03, 18:27
                  Witam !
                  Trzymam kciuki za zalatwienie pracy !
                  Asiu bylas w Polsce 10 lat (moze sie myle ) jak udalo Ci sie "utrzymac " jezyk
                  angielski - chyba , ze caly czas mialas z tym jezykiem doczynienia na codzien
                  (powiedzmy ) .Ja znalam troche niemiecki - dzis - nie zloze plynnie prostego
                  zdania , z ktorym kiedys nie mialabym problemu - dziwny jest ten nasz mozg .
                  Pozdrowienia .
                  • Gość: Asia Re: Dalsze poszukiwanie pracy IP: *.dialup.clear.net.nz 09.08.03, 09:22
                    Dzieki za trzymanie kciukow ale chyba nic z tego nie wyjdzie, bylam na
                    interview w czwartek, w piatek sie nie odezwali, dobrze to nie wrozy.

                    Angielski utrzymalam bo mialam kontakt w pracy z tym jezykiem oraz kilku
                    dobrych znajomych anglojezycznych (amerykanin, irlandczyk, Aussie i anglik).
                    Swego czasu sporo tez na czatach anglojezycznych siedzialam.
                    Niemiecki tez kiedys troche znalam ale po kilku latach nieuzywania tego jezyka
                    rownierz zapomnialam, jeszcze cos tam moge zrozumiec ale sklecic zdania ni w
                    zab.

                    pozdrawiam cieplutko
                    • Gość: Asia Sobota IP: *.dialup.clear.net.nz 09.08.03, 09:31
                      Witam wszystkich ponownie

                      wybralismy sie dzisiaj do Akaroa, ok 80 km od Christchurch. Pieknie polozona
                      miejscowosc, zalozyli ja francuzi w XIX w. Piekne fiordy po drodze,
                      krysztalowo przejzysta woda, na okolo gory, widoki zapierajace dech w
                      piersiach. Jezeli ktos byl w Rondzie (Hiszpania) to podobna droga do tej jaka
                      prowadzi do rondy, kreta miedzy gorami, czasem dech zapiera jak sie czlowiek
                      przez szybe samochodu w dol spojrzy, ale naprawde warto sie wybrac,
                      fantastyczne miejsca i widoki po drodze. Mielismy piekna sloneczna pogode, na
                      kilku szczytach obloki chmury doslownie lezaly na szczytach, wygladalo to tak
                      jak by ktos te kilka szczytow pierzynka okryl. Jak sie ociepli wybierzemy sie
                      tam znowu zeby poplynac na ogladanie delfinow :) Dzisiaj bylo tam sporo
                      turystow a latem ponoc tlumy. Wracalismy do domu inna droga niz w tamta
                      strone. Piekne widoki po drodze, mamy juz upatrzone miejsce na poplywanie
                      pontonem latem i moze nawet jakas rybke nam sie uda zlowic :)

                      pozdrawiam :)
                      • Gość: MESka Re: Sobota IP: *.direcpceu.com 09.08.03, 10:51
                        Wiesz co Asiu, przeczytałam tylko część wiadomości, które skomentowały Wasz
                        wyjazd za granicę. Jestem dla Ciebie pełna podziwu. Z mężem również staramy się
                        o wyjazd, ale bardziej do USA. 18 sierpnia mój mąż jedzie do Warszawy do
                        ambasady. Na początku bardzo przeżywała, ale teraz.............
                        Właśnie niedawno wróciła z Los Angeles osoba, która poznałam dzięki czatowi.
                        Jeszcze przed wyjazdem do Polski, gdy rozmawiałam z nią parokrotnie przez
                        telefon, zadawałam jej wciąż jedno pytanie: do czego chcesz tu wrócić? Podawała
                        mi ona bardzo dużo powodów, dla niej istotnych. Nie minął jeszcze miesiąc,
                        a moja znajoma zastanawia się, czy z powrotem do Stanów nie wrócić. Ustawiła
                        się tam fantastycznie. Skończyła dobrą uczelnię, miała fantastyczną pracę.
                        Więc nie wierzę tym ludzim, którzy twierdzą, że emigracja jest czymś głupim,
                        i na forum nie znając nikogo, szydzą ze wszystkich i ich obrażają. Każdy jest
                        odpowiedzialny za swoje czyny. Jeżeli ktoś chce wyjeżdżać, niech wyjeżdża.
                        Jeżeli nie, to niech zostaje.
                        Ja jednak osobiście zrobię wsyzstko, aby ze swoją trzyosobową rodziną wyjechać
                        z Polski. Już mam dosyć dostawać od swojego pracodawcy comiesięczną jałmużnę.
                        A czy będzie mi lepiej TAM, to nie jestem do końca pewna. Jedna moja bardzo
                        bliska przyjaciólka była w Stanach parokrotnie i powiedziała, że w tym kraju
                        kto chce pracować i żyć na dobrym poziomie, to będzie miał dobrze. Tylko trzeba
                        naprawdę tego chcieć.
                        Życzę Wam wszystkiego dobrego.
                        ZDRÓWKO
                        • Gość: Asia Re: Sobota IP: *.dialup.clear.net.nz 11.08.03, 10:19
                          > A czy będzie mi lepiej TAM, to nie jestem do końca pewna. Jedna moja bardzo
                          > bliska przyjaciólka była w Stanach parokrotnie i powiedziała, że w tym kraju
                          > kto chce pracować i żyć na dobrym poziomie, to będzie miał dobrze. Tylko
                          trzeba
                          >
                          > znajoma miala racje, problem tkwi w tym ze jak juz czlowiekowi troche lepiej
                          to zaczyna tesknic za krajem, zaczyna idealizowac wszystko co polskie
                          poczawszy od lak, lasow, drzew, widokow a konczy na rodzine, po przyjezdzie to
                          Polski wychodzi szydlo z worka ze to co czlowiek sobie wyobraza to sa mile
                          zyczenia, rzeczywistosc jest brutalna, dlatego ludzie na ogol wracaja tam skad
                          przyjechali i pielegnuja mile wspomnienia o Polsce, znajomych i rodzinie. Ja
                          uwazam ze kazdy ma jedno zycie i ma prawo do tego zeby to zycie w miare godnie
                          przezyc.
                          Zycze powodzenia i trzymam kciuki
                          Asia
                      • Gość: Sara Re: Sobota IP: 62.234.179.* 10.08.03, 14:56
                        Asiu, wlasnie, fajnie ze wykorzystujesz ten "miedzyczas" pomiedzy doplynieciem
                        mebli, przeprowadzka i rozpoczeciem nowej pracy (co niewatpliwie niedlugo
                        nastapi) na relaks. Niedlugo mozesz wcale nie miec czasu na oddawaniu sie
                        blogiemu podrozowaniu, urzadzanie nowego gniazdka przejmie twoj czas i
                        energie, przy tym kolejne interview, potem praca... Ach, jak jus tam jestes
                        rozkoszuj sie pieknem natury i urokiem nieodkrytych jeszcze przez was
                        zakatkow. Potem wszystko sie opatrzy i moze nie byc tak zapierajace dech w
                        piersiach jak na poczatku ;-)) (albo i nie..)
                        No i pisz oczywiscie jak sie miewacie!
                        Nadal czytamy ;-)
                        Pozdrawiam!
                        • Gość: Asia Re: Sobota IP: *.dialup.clear.net.nz 11.08.03, 10:27

                          Potem wszystko sie opatrzy i moze nie byc tak zapierajace dech w
                          > piersiach jak na poczatku ;-)) (albo i nie..)
                          > No i pisz oczywiscie jak sie miewacie!
                          > Nadal czytamy ;-)
                          > Pozdrawiam!

                          Z czasem moze sie i opatrzy, chociaz pewnie zajmie to kilka ladnych lat bo
                          jest tu naprawde co zwiedzac szczegolnie dla takich ludzi jak ja, uwielbiam
                          las, bush, wode, gory, i dzikie tereny a tego tu nie brakuje.

                          Na razie zawieszam szukanie pracy, chyba ze cos samo w rece wpadnie, (w co
                          watpie) jakos nie moge sie skoncentrowac, moje mysli kraza przy naszym domku,
                          ogrodku, pieleniu, sianiu, malowaniu itd. (wlascicie to juz rozne rzeczy
                          posialam w pojemniczkach) Chyba jestem lekko sfrustrowana bo budze sie w nocy
                          i mysle o roznych sprawach, ale nawet moje mysli nie zatrzymuja sie dlugo na
                          jakies jednej rzeczy, wyglada na to ze chyba za duzo rzeczy naraz staralam sie
                          zrobic. Zmiana planu, ralax do przeprowadzki, odbior mebli, urzadzanie domu,
                          ogrodu, potem szukanie pracy lub jakies innego zajecia. Tak chyba bedzie
                          lepiej

                          pozdrawiam
                          Asia
      • Gość: max z innej beczki IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.03, 00:31
        dla zainteresownych:
        czy wiecie że wskaźnik morderstw przypadajacych na 100 tys. mieszkańców w New
        Zealand jest wyższy niż w Polsce! (średnia za lata 1998-2000)
        pozdrawiam i nie dajcie się tam w tej Nowej zelandii :-)
        • Gość: Asia Re: z innej beczki IP: *.dialup.clear.net.nz 11.08.03, 10:29
          bez komentarza

          jak sie przestane odzywac to znaczy ze mnie zamordowali, narazie sie nie dajemy
      • rjborkowski Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 11.08.03, 13:32
        Witaj,
        wlasnie trafilem na Twoj watek. Dzieki za kazda relacje.
        My (moja narzeczona Kasia, i ja) planujemy wyjazd do NZ jakos w listopadzie.
        Kasia nostryfikuje dyplom ze stomatologii w NZ. Wlasnie wczoraj dostalismy
        informacje, ze po dlugich walkach zdala czesc teoretyczna, HURRAA!!!. Jeszcze
        praktyczna i bedzie mogla pracowac...dlugo historia. Tak czy inaczej planujmy
        wyjazd do Christchurch lub Dunedin, choc bardziej Christchurch. Zobaczymy na
        miejscy.
        Bedziemy probowali jechac jako turysci i zmienic status wizy na miejscy. Po
        przyjezdzie sa duze szanse, ze Kasia znajdzie cos jako asystentka. Ja jako
        informatyk bez pozwolenia na prace mam male szanse. Ok, nie nudze juz...
        Jezli znajdziesz chwile to daj znac na priva. Z checia nawiazalibysmy z Wami
        jakis kontakt.

        Trzymajcie sie,
        Robert
        rjborkowski@yahoo.com
        • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.ccc.govt.nz 12.08.03, 03:24
          wyglada na to ze od czasu do czasu ktos tu zaglada i komus moze sie ten watek
          czasem przydac :)

          wczoraj zwiedzilismy ogrod botaniczny i muzeum, ogrod urzadzony raczej jak park
          bardzo malowniczy juz teraz chociaz jeszcze nie duzo kwiatow, cudowne miejsce ,
          muzeum fantastyczne, niby niewielkie ale zajelo nam kilka godzin zeby go
          zwiedzic, naprawde jest co ogladac

          pozdrawiam
        • Gość: P Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 12.08.03, 06:32
          rjborkowski napisał:

          > Witaj,
          > wlasnie trafilem na Twoj watek. Dzieki za kazda relacje.
          > My (moja narzeczona Kasia, i ja) planujemy wyjazd do NZ jakos w listopadzie.
          > Kasia nostryfikuje dyplom ze stomatologii w NZ. Wlasnie wczoraj dostalismy
          > informacje, ze po dlugich walkach zdala czesc teoretyczna, HURRAA!!!. Jeszcze
          > praktyczna i bedzie mogla pracowac...dlugo historia.


          Wiem, ze to bardzo trudne. Podziwiam optymizm. Wiem, ze lekarze wyksztalceni w
          innych krajach, nawet anglojezycznych, maja tu powazne problemy z uzyskaniem
          uprawnienia do wykonywania zawodu. Niedawno w Heraldzie byl artykul na ten
          temat.



          Tak czy inaczej planujmy
          > wyjazd do Christchurch lub Dunedin, choc bardziej Christchurch. Zobaczymy na
          > miejscy.
          > Bedziemy probowali jechac jako turysci i zmienic status wizy na miejscy.


          Podziwiam jeszcze bardziej. To bedzie bardzo trudne, szczegolnie po ostatnich
          zmianach przepisow.


          Po
          > przyjezdzie sa duze szanse, ze Kasia znajdzie cos jako asystentka. Ja jako
          > informatyk bez pozwolenia na prace mam male szanse. Ok, nie nudze juz...
          > Jezli znajdziesz chwile to daj znac na priva.


          Jezeli wszyscy beda do siebie pisac na priva, to ten watek szybko zaniknie.


          • rjborkowski Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 12.08.03, 09:01
            Gość portalu: P napisał(a):

            > rjborkowski napisał:
            >
            > > Witaj,
            > > wlasnie trafilem na Twoj watek. Dzieki za kazda relacje.
            > > My (moja narzeczona Kasia, i ja) planujemy wyjazd do NZ jakos w listopadzi
            > e.
            > > Kasia nostryfikuje dyplom ze stomatologii w NZ. Wlasnie wczoraj dostalismy
            > > informacje, ze po dlugich walkach zdala czesc teoretyczna, HURRAA!!!. Jesz
            > cze
            > > praktyczna i bedzie mogla pracowac...dlugo historia.
            >
            >
            > Wiem, ze to bardzo trudne. Podziwiam optymizm. Wiem, ze lekarze wyksztalceni
            w
            > innych krajach, nawet anglojezycznych, maja tu powazne problemy z uzyskaniem
            > uprawnienia do wykonywania zawodu. Niedawno w Heraldzie byl artykul na ten
            > temat.

            To prawda jest to trudne, ale nie niemozliwe. Robimy postepy, a to buduje.
            Zdajac egzaminy Kasia poznala kilka osob, glownie z Indii, Iraqu i Rumunii.
            Wszyscy juz maja licencje i znalezli prace po tygodniu od zdania egzaminow.
            Najtrudniejszy jest egzamin kliniczny, ten przed nami. Z relacji kolezanki
            ktora zdawala w lipcu jest bardzo nie sprawiedliwy, nie tylko wiedza sie liczy
            a widzi misie egzaminatorow. Tak czy inaczej bedziemy walczyc. Kasia jest
            swietnie przygotowana, teraz to juz kwestia jezyka i bedzie dobrze, choc
            strasznie duzo stresow to kosztuje. Czy ten artykul czasem wspominal cos o
            lekarzach taksowkarzach? Jezeli tak, to znamy glownych aktorow i rezysera.


            > Tak czy inaczej planujmy
            > > wyjazd do Christchurch lub Dunedin, choc bardziej Christchurch. Zobaczymy
            > na
            > > miejscy.
            > > Bedziemy probowali jechac jako turysci i zmienic status wizy na miejscy.
            >
            >
            > Podziwiam jeszcze bardziej. To bedzie bardzo trudne, szczegolnie po ostatnich
            > zmianach przepisow.

            W kwestiach work permit nic sie przeciez nie zmienilo. Nawet w "podrecznikach"
            na www.immigration.govt.nz jest napisane, ze w przypadku gdy jest sie w Nowej
            Zelandii jako wizytor i chcialoby sie podjac prace to nalezy zlozyc wniosek o
            Work Permit. Kilku naszych znajomych tak zrobilo. Ostatnio tez, na
            misc.immigration.australia+nz pojawilo sie kilka watkow, ze ta droga "dziala".
            Jest to najszybsza droga, zeby dostac sie do NZ. Droga przez PR odpada, za
            dlugo trwa. Zalatwianie Work Visa jeszcze w Polsce, tez w chodzi w gre z tym ze
            gorzej z oferta pracy, choc pracujemy nad tam. To bylo by najlepsze
            rozwiazanie. Znalezc pracodawce dla Kasi(jej bedzie latwiej jako asystentka
            stom., do tego nie potrzebuje nostryfikacji), zlozyc o Work Visa (ja
            automatycznie juz jako maz dostaje open work visa), pojechac i na miejsu ja
            skladam papiery o PR(dlatego ja, ze Kasia musialaby miec zakonczony proces
            nostryfikacji ubiegajac sie o PR, mi wystarczy uznanie NZQA). Majac Work Visa
            bedzie mi latwiej znalezc prace, a wtedy punkty nazbieram.

            > Po
            > > przyjezdzie sa duze szanse, ze Kasia znajdzie cos jako asystentka. Ja jako
            >
            > > informatyk bez pozwolenia na prace mam male szanse. Ok, nie nudze juz...
            > > Jezli znajdziesz chwile to daj znac na priva.
            >
            >
            > Jezeli wszyscy beda do siebie pisac na priva, to ten watek szybko zaniknie.

            Zgadzam sie, choc nie wiem czy ktos bylby zainteresowany czytaniem pytan i ew.
            odpowiedzi o ew. polkie gabinety stom. w Christchurch itp.

            pozdrawiam,
            Robert
            • u25 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 12.08.03, 09:47
              > To prawda jest to trudne, ale nie niemozliwe. Robimy postepy, a to buduje.
              > Zdajac egzaminy Kasia poznala kilka osob, glownie z Indii, Iraqu i Rumunii.
              > Wszyscy juz maja licencje i znalezli prace po tygodniu od zdania egzaminow.
              > Najtrudniejszy jest egzamin kliniczny, ten przed nami.

              Moglbys napisac jak wygladaja te egazminy. Czy poza Nowa Zelandia mozna do
              nich podchodzic? Dlugo czekaliscie na wyniki?
              Z gory dziekuje za odpowiedz. Pozdrawiam.
              • rjborkowski Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 12.08.03, 11:51
                u25 napisała:

                > > To prawda jest to trudne, ale nie niemozliwe. Robimy postepy, a to buduje.
                >
                > > Zdajac egzaminy Kasia poznala kilka osob, glownie z Indii, Iraqu i Rumunii
                > .
                > > Wszyscy juz maja licencje i znalezli prace po tygodniu od zdania egzaminow
                > .
                > > Najtrudniejszy jest egzamin kliniczny, ten przed nami.
                >
                > Moglbys napisac jak wygladaja te egazminy. Czy poza Nowa Zelandia mozna do
                > nich podchodzic? Dlugo czekaliscie na wyniki?
                > Z gory dziekuje za odpowiedz. Pozdrawiam.

                Witaj,
                polecam lekture www.dentalcouncil.org.nz/dcIndex.html. Wszystkiego sie
                tam dowiesz. W skrocie, najpierw tlumaczenia wszelkich dokumentow, index,
                dyplom, referencje od trzech lekarzy itp. Pozniej angielski - Toefl i Test of
                Spoken English. Jezeli wszystko jest ok to zostajesz dopuszczony do pierwszej,
                pisemnej czesci egzaminow. Egz. pisemny podzielony jest na dwie czesci Paper1 i
                Paper2. Kazda po okolo 4 godz.
                Paper1 to trzy pytania esejowe i 6 pytan krotkich. Paper2 to test wyboru - 50
                pytan i 24 slajdy do interpretacji. Wymagane jest 50 procent z kazdej z czesci
                aby zdac(wlasnie napisal do nas znajomy ktory mial 49% z paper1 i 49% z paper2
                no i nie zdal, cos nam tu nie pasuje). Gdy zdasz tylko jedna z czesc, mozesz
                poprawiac tylko ta ktora nie zdales. Egzamin jest dwa razy w roku i tylko mozna
                go zdawac w Nowej Zelandii. Oplata za pisemny NZ$990. Gdy przebrniesz przez
                pisemny, pozostaje kliniczny. Trwa 4 dni. Najpierw fantomy, pozniej pacjenci.
                W tym roku na 15 zdala 1 osoba i 4 czesciowo(choc to czesciowe to juz prawie
                zdane). Oplata NZ$3000. Gdy przebrniesz przez kliniczny, pozostaje maly egzamin
                z wiadomosci o NZ i jestes zarejestrowany w Dental Council i masz licencje.
                Dentysci sa na OSL i jest na nich duze zapotrzebowanie, takze droga do PR czy
                tez Visa Work/Permit stoi otworem. Czekalismy miesiac na wyniki.

                pozdrawiam,
                Robert
                • u25 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 12.08.03, 22:05
                  Slicznie dziekuje z wyjsnienie. Czy Twoja polowa specjalnie na pierwsza czesc
                  egzaminu leciala z Polski do Nowej Zelandii? Wydaje mi sie, ze ludzie, ktorych
                  na to stac raczej nie mysla o emigracji. Co o tym sadzisz?
                  • rjborkowski Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 12.08.03, 22:28
                    u25 napisała:

                    > Slicznie dziekuje z wyjsnienie. Czy Twoja polowa specjalnie na pierwsza czesc
                    > egzaminu leciala z Polski do Nowej Zelandii? Wydaje mi sie, ze ludzie,
                    ktorych
                    > na to stac raczej nie mysla o emigracji. Co o tym sadzisz?

                    Widzisz to troche jest tak, ze nie chodzi tylko o pieniadze. Chodzi o
                    znalezienie miejsca do zycia w ktorym bedziemy szczesliwi (ja przyjamniej tak
                    patrze na emigracje). Sa takie miejsca, jedno juz znalezlismy, ale nie moglismy
                    tam zostac. Polska nie do konca nam to daje. Nie bede sie rozpisywal dlaczego
                    tak mysle. Wracajac do pytania.
                    Tak leciala do NZ i to dwa razy. Za pierwszym nie zdala Paper1, pozniej to
                    poprawiala. Choc nie z Polski. Zaraz jak skonczylismy studia, wyjechalismy na
                    1.5 roku do Stanow. Wiedzielimy, ze bedziemy potrzebowac duzo srodkow na wyjazd
                    do NZ i egzaminy. Polska nam by tego nigdy nie zapewnila. Zarobilismy teraz
                    inwestujemy.


                    Robert
                    • u25 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 13.08.03, 08:42
                      Trzymam za Was kciuki i pozdrawiam.
                  • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.snap.net.nz 12.08.03, 23:44
                    zdaje zie ze niestety takie pokutuje wyobrazenie wsrod polakow ze wszyscy
                    emigruja dla pieniedzy ale tak nie jest.
                    pozdrawiam
                    • u25 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 13.08.03, 08:46
                      Ja jestem po prostu uczciwa w stosunku do samej siebie. Dla mnie pieniadze sa
                      wazne i tyle.
                      • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 14.08.03, 09:14
                        napewno w pewnym sensie pieniadze sa wazne dla kazdego tyle ze moze nie dla
                        wszystkich tak samo wazne i ludzie emigruja z roznych powodow nie tylko dla
                        pieniedzy, ja osobisice gdybym byla obrzydliwie bogata napewno bym w Polsce
                        nie mieszkala
                        • scarlet53 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 14.08.03, 20:58
                          Z calego serducha życzę Wam powodzenia. Chcialabym z Wami wędrować i cieszyc
                          oczy widokami, ktore w tak obrazowy i spontaniczny sposób opisujesz Jasiu.
                          < Basia >
                        • scarlet53 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 14.08.03, 21:03
                          Z całego serducha zyczę Wam powodzenia. Chcialabym z Wami wędrować i cieszyc
                          oczy widokami, które w tak obrazowy i spontaniczny sposób opisujesz Jasiu :)
                          • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 15.08.03, 06:31
                            scarlet53 napisała:

                            > Z całego serducha zyczę Wam powodzenia. Chcialabym z Wami wędrować i cieszyc
                            > oczy widokami, które w tak obrazowy i spontaniczny sposób opisujesz Jasiu :)


                            Dzieki, znalezlismy 1000 ha prawie ze polskiego lasu, nawet jednego maslaka
                            zimowa pora wiec pewnie wiosna i jesienia beda grzyby, serduszko mi sie
                            uradowalo bo jestem zapalonym grzybiarzem. Las dochodzi do samego oceanu,
                            fantastyczne sciezki rowerowe i wogole cudownie.
                            Sciskam
                            • Gość: Numbat Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: 144.138.102.* 15.08.03, 12:15
                              Gość portalu: Asia napisał(a):

                              > scarlet53 napisała:
                              >
                              > > Z całego serducha zyczę Wam powodzenia. Chcialabym z Wami wędrować i ciesz
                              > yc
                              > > oczy widokami, które w tak obrazowy i spontaniczny sposób opisujesz Jasiu
                              > :)
                              >
                              >
                              > Dzieki, znalezlismy 1000 ha prawie ze polskiego lasu, nawet jednego maslaka
                              > zimowa pora wiec pewnie wiosna i jesienia beda grzyby, serduszko mi sie
                              > uradowalo bo jestem zapalonym grzybiarzem. Las dochodzi do samego oceanu,
                              > fantastyczne sciezki rowerowe i wogole cudownie.
                              > Sciskam

                              Asiu witam!
                              Prawie 1000ha. ;lasu:))) pieknie moze w przyszlym roku wybierzemy sie na ryby a
                              pozniej na grzyby...lepiej zatowac niz plakac...jak mawial pewien
                              Nowozelandczyk w pewnym pubie po przylocie do Australii
                              barman pyta sie faceta (-John-gdzies z poludniowej wyspy.)..
                              -dlaczego jest taki zasmucony,poniewaz ten barman znal, tylko usmiechnietych
                              Nowozelandczykow
                              Braman- John ,jakie piwko chesz mam rozne
                              John-wiesz wyladowlem w Australii i nie wiem co z soba zrobic
                              Braman-a co robiles w Nowej Zelandii?
                              Jonh- wszystko i nic...zajmowalem sie komputerami, programowaniem ( ale firma
                              padla) pozniej chcialem byc lekarzem, ale zbyt nerwowy jestem i moge pogryzc i
                              pokopac pacjentow, pozniej chcialem byc taksowkarzem, ale nie lubie dlugiego
                              siedzenia za kierownica i jezeli ktos mnie zdenerwuje, to moge go zawiezc w
                              innym kierunku, wiesz mam takie nerwowe triki.
                              Braman-sluchaj John, masz drinka na moj rachunek
                              Jonh-dzieki
                              Braman- a co bys powiedzial, jak bym Tobie zaproponowal zebys troche u mnie,
                              popracowal ...jako barman, nabiezesz wprawy, praca ok, place nie najgorzej,
                              masz mieszkanie w moim bubie na gorze, czasmi zdarzy sie fajna muzyka,
                              zozluznisz sie.
                              Jonh- wiesz chyba to bylo mi potrzebne, zostaje u Ciebie
                              Braman- w takim razie John ,jak sie dobrze "wprawisz" w tej pracy
                              zostwie Ciebie jako menagera....a sam wylece do Nowej Zelandii-
                              odpoczac.:)))
                              Bramna i John wspolnie zamkneli bar...i do pozniej nocy opowiadli sobie
                              legendy- o tym ze kazdy z nich chcialby robic cos innego niz robi...ale w sumie
                              obaj byli bardzo pogodnymi i zadowolnymi ludzmi....z lekka domieszka ironii
                              zycia.
                              moral z tej powiastki taki: byc do gory nogami- to znaczy "nie przewraca sie
                              w glowie".....a w glowie czasm morze zaszumiec, zaszumiec,zaszumiec:)))

                              Asiu tak wieczorowa pora, wlasnie zmienilem miejsce zamieszkania, i obecnie
                              sobie egzystuje na Gold-Coast -(bede mial tutaj projekty), plaza bardzo dluga,
                              i wspaniala do spacerowania, zbyt duzo -betownowych hoteli, domow....ale mozna
                              wytrzymac.Buduja tutaj najwiekszy mieszkalny wierzowiec chyba na swiecie
                              tzw.Q-1 prawie 80-pieter-"straszne" bydle, ale ladnie zaprojektowane.
                              Ceny domow i mieszkan "zabojcze" ale ludziska emigruja ze wschodnich regionow
                              Australii na polnoc, wieczna wedrowka ludow.Czuje podswiadomie ze zobaczymy sie
                              w Nowej Zelandii ( tak zbieram...zbieram...zbieram sie zeby w koncu do Ciebie
                              napisac cos bardziej na @...ale to zrobie juz wkrotce), pomys na wydanie
                              wspomnien-ksiazka,epopeja.etc.
                              (ktos zaproponowal) calkiem dobra propozycja.Bo mozna wlasne przemyslenia
                              z wlasnym obserwacjami, mozna to "zaprojektowac" w roznej konsystencji.
                              Moze jak przylec do Nowej Zelandii to....przy dobrym pwiku, winku....
                              lub "miodziku ostatecznym" przedyskutujemy historie.
                              Nic to na razie koncze ide posluchac jakies zgrabnej muzyki, "posluchac"
                              czerwonego winka, ktore lagodzi zle obyczeje, i zobaczyc ( bo jest kompletna
                              penia ksiezyca Mars widac bardzo ciekawie)...to tak w "wielkim skrucie"

                              ps...ciekawa sprawa na Gold -Coast jest duze akwarium wodne gdzie trzymaja...
                              tak tak! rekiny....rekiny sobie plywaja, plywaja i co sie okazalo
                              ze tutejsza-grupa ktora zajmuje sie patrzeniem czy zwierzetom nie dzieje sie
                              krzywda zobaczyla ....ze jeden z rekinow ma troche potrzebione i pogryzione
                              tu i tam, cialo....po dyskusjach to akwarium zgodzilo sie( dla dobra ludzkosci)
                              wypuscic rekina do oceanu za pare dni.Co kraj to obyczaj.Poniewaz akwarium
                              gdzie plywaj te -rekiny nie jest jak ocena ( chodzi o objetosc) wiec rekiny
                              sie stresuja i sa smutne. Plotka tutejsza glosi ze, wkrotce wszystkie rekiny,
                              z tego akwarium zostana wpuszcvone do oceanu.
                              Ach co kraj to obyczaj. Na razie Asiu ide...na dobre czerwone winko:)))
                              do wkrotce uslyszenia.


                        • u25 Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 15.08.03, 12:45
                          > napewno w pewnym sensie pieniadze sa wazne dla kazdego tyle ze moze nie dla
                          > wszystkich tak samo wazne i ludzie emigruja z roznych powodow nie tylko dla
                          > pieniedzy, ja osobisice gdybym byla obrzydliwie bogata napewno bym w Polsce
                          > nie mieszkala
                          Z pewnoscia do emigracji trzeba miec predyspozycje psychiczne, niekazdy je ma.
                          A zreszta punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. (A niekoniecznie w druga
                          strone:-)
                    • Gość: Iwona Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.net81-64-85.noos.fr 14.08.03, 17:51
                      nie, nie chodzi o to ze dla pieniedzy, ale niestety te wstepne koszta
                      emigracyjne skutecznie blokuja tych, co bardzo chca, a nie maja za co, i nawet
                      wtedy, gdy dzialaja w kierunku uzyskania funduszy; w ostatnim momencie cos
                      wyskoczy, nie wyjdzie tak, jak przewidywane...
                      mimo wszystko probowac trzeba, ja znalazlam sciezke, ktora na poczatek wydaje
                      sie korzystna i draze, a i tak nie jestem pewna, bo przerozne klody, mniejsze i
                      wieksze wala mi sie pod nogi, ze nie wspomne rozterek natury rodzinno -
                      nostalgicznej (wiem co to emigracja, a mam silnie rozwiniete wiezy rodzinne,
                      niestety lub stety, jak kto woli), no i przyjaciele, choc w tej chwili mam ich
                      rowniez porozrzucanych po swiecie, wiec pozostaje jedynie maszyna czasu aby
                      sie "odnalezc" na pare chwil, jednak kontakt fizyczny to jest cos czego ci nie
                      da zaden inny...
                      pozdrawiam
                      Iwona
                      • Gość: Peter Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 14.08.03, 23:41
                        Gość portalu: Iwona napisał(a):

                        > niestety te wstepne koszta
                        > emigracyjne skutecznie blokuja tych, co bardzo chca, a nie maja za co


                        Doskonale znam ten problem. Marzylem o wyjezdzie do NZ od czasow studenckich.
                        Wiele lat nie bylo mnie na to stac, choc wiedzialem, ze spelniam wymagania.
                        Dopiero niedawno, gdy oboje z zona stwierdzilismy stanowczo, ze dalsze zycie w
                        PL nie ma sensu, gdy stac nas bylo na zalatwienie wszystkich formalnosci i
                        przeprowadzke, zrealizowalem swoje marzenie.
                      • Gość: Asia Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.dialup.clear.net.nz 15.08.03, 06:34
                        Gość portalu: Iwona napisał(a):

                        > nie, nie chodzi o to ze dla pieniedzy, ale niestety te wstepne koszta
                        > emigracyjne skutecznie blokuja tych, co bardzo chca, a nie maja za co, i

                        oczywiscie ze trzeba miec pieniadze zeby sie gdzies ruszyc, dla wielu osob sa
                        to takie pieniadze na ktore poprostu nie moga sobie pozwolic, ale nie o to
                        chodzilo chyba w poprzedniej wypowiedzi, sa ludzie ktorzy sie dziwia ze jezeli
                        ktos ma troche pieniedzy to nie siedzi w Polsce tylko emigruje.

                        Co u cibie Iwonka, kiedy do Sydney?

                        pozdrawiam
                        • Gość: Iwona Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.net81-64-85.noos.fr 15.08.03, 09:59
                          czesc Asiu,
                          fakt, ze z polski ucieka tyle osob jest przykry i raczej zle rokuje; o tyle
                          bardziej przykry, ze nasz kraj moglby byc naprawde uroczy, pisze tu np. o
                          przyrodzie i polozeniu, wlasciwie wszedzie blisko; ale niestety rzady
                          nieudacznikow, a co gorsza z roku na rok gorzej, nie ma praktycznie kogo
                          wybierac, wybor jest miedzy polmozgiem a karierowiczem...
                          co tam u mnie? wyjezdzam z francji 27-go, 6 wrzesnia mam wystawe ze znajomymi,
                          co mnie stresuje, bo moj ostatni dorobek jest zalosny, ale sprobuje sie
                          poratowac zdjeciami; no i we wrzesniu bede atakowac moj szalony pomysl; jesli
                          zawieja pomyslne wiatry to wylot w drugiej polowie pazdziernika;
                          wiec wish me luck, bo bedzie mi potrzebne, a tymczasem pozdrawiam,
                          Iwona
                • Gość: Peter Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 14.08.03, 05:07
                  Jestem pod wrazeniem. Sadzilem, ze to co robicie jest niemozliwe do
                  zalatwienia. Zycze powodzenia. Napiszcie o postepach.

                  Nie moge oprzec sie refleksji, ze jest jednak w tym cos dziwnego. Jeden urzad
                  przyznajacy prawo do pobytu stalego, umieszcza zawody lekarza, weterynarza,
                  architekta na liscie zawodow deficytowych i przyznaje punkty za takie
                  kwalifikacje.
                  Drugi urzad przyznajacy prawo do wykonywania zawodu pietrzy trudnosci natury
                  biurokratycznej i finansowej. Do tego nielicznym wybrancom laskawie pozwala na
                  wykonywanie spolecznie pozytecznego zawodu.
                  • rjborkowski Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II 14.08.03, 19:19
                    Gość portalu: Peter napisał(a):

                    > Jestem pod wrazeniem. Sadzilem, ze to co robicie jest niemozliwe do
                    > zalatwienia. Zycze powodzenia. Napiszcie o postepach.

                    Kwestia wiary :) Pamietam jak w zeszlym roku pojechalem do konsulatu USA pod
                    odbior wizy na 1.5 roku. Bylo to wiza J1 na ktora mialem wszyskie dokumenty ze
                    Stanow. No i nie dostalem. Zlozylem ponownie wniosek w ten sam dzien. Po dwoch
                    tygodniach dostalem list, w ktorym zapraszja mnie ponownie na rozmowe z
                    konsulem. Przyjechalem i dostalem. Kwestia wiary.
                    O postepach jak najbardziej bedziemy informowac. Jak wszystko pojedzie dobrze,
                    a pojdzie, to postaram sie opisac wszystko od poczatku i ze szczegolami.


                    • Gość: Iwona Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II - wiza IP: *.net81-64-85.noos.fr 14.08.03, 22:45
                      a nie ma polrocznej karencji na staranie sie o wize jak odmowia? czy mam
                      nieaktualne wiadomosci?
                      a z kwestia wiary to sie zgadzam, tyle ze inaczej to nazywam...
                      pozdrawiam
                      Iwona
                      • rjborkowski Re: WYJAZD Z KRAJU CZ.II - wiza 15.08.03, 11:46
                        Gość portalu: Iwona napisał(a):

                        > a nie ma polrocznej karencji na staranie sie o wize jak odmowia? czy mam
                        > nieaktualne wiadomosci?
                        > a z kwestia wiary to sie zgadzam, tyle ze inaczej to nazywam...
                        > pozdrawiam
                        > Iwona

                        Mozliwe, ze cos sie zmienilo, ale w zeszlym roku niczego takiego nie bylo,
                        czego jestem przykladem.
                        • Gość: Asia Re: Dostalam prace IP: *.dodd.co.nz 18.08.03, 02:53
                          Hurra dostalam prace

                          jedanak ta firma ksiegowa odezwala sie do mnie i dostalam prace, narazie do
                          konca wrzesnia ale nawet jezeli tu nie bedzie dluzej to i tak napewno mi to
                          pomoze pozniej bo najwazniejsze to miec jakies referencje i moc sie wykazac ze
                          sie gdzies pracowalo niedawno. Narazie pieniadze niewielkie 469 dol.
                          tygodniowo, praca od 8:30 do 17tej z godzinna przerwa na lunch, tak ze jestem
                          calkiem szczesliwa. Pogoda tez sie poprawila 4 dni pod rzad swieci slonce i
                          jest bardzo cieplo chociaz ostatniej nocy byl jeszcze przymorozek.

                          Jakos sie wszystko pomalu uklada oby tak dalej, dzieki wszystkim tym ktorzy
                          trzymali za mnie kciuki (i w dalszym ciagu trzymaja)

                          Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko

                          Asia

                          • Gość: Peter Re: Dostalam prace IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 18.08.03, 03:58
                            Gratuluje

                            cheers

                            • Gość: asia Re: Dostalam prace IP: *.dodd.co.nz 19.08.03, 02:31
                              Gość portalu: Peter napisał(a):

                              > Gratuluje
                              >
                              > cheers
                              >
                              dzieki :))
                          • Gość: Numbat Re: Dostalam prace IP: *.prem.tmns.net.au 18.08.03, 07:08
                            Gość portalu: Asia napisał(a):

                            > Hurra dostalam prace
                            >
                            Asiu gratuluje i fajnie....
                            ja od przyszlego tygodnia tez zaczynam kontrakty
                            ( bede robil podobne historie jak Twoj maz)
                            Trzymajcie sie cieplutko i do uslyszenia.
                            W niedziele na fajnym -gitarowym spotkaniu
                            poznalem ciekawa dziewczyne z Nowej Zelandii
                            ( inwestycje, budownictwo, kupownie i sprzedanie
                            domow), fajna pogodna osoba, lubi ludzi i muzyke,
                            oraz kuchnie ....tak tak polska.
                            • Gość: Asia Re: Dostalam prace IP: *.dodd.co.nz 19.08.03, 02:33
                              > Asiu gratuluje i fajnie....
                              > ja od przyszlego tygodnia tez zaczynam kontrakty
                              > ( bede robil podobne historie jak Twoj maz)
                              >

                              dzieki za gratulacje i tez gratuluje, jakie podobne historie?? napisz cos
                              blizej prosze
                              pozdrawiam
                          • Gość: Saba Re: Dostalam prace IP: *.dsl.hccnet.nl 18.08.03, 08:29
                            Gratulacje Asiu, pierwsze koty za ploty!
                            • Gość: Asia Re: Dostalam prace IP: *.dodd.co.nz 19.08.03, 02:35
                              Gość portalu: Saba napisał(a):

                              > Gratulacje Asiu, pierwsze koty za ploty!

                              Dzieki, troche szkoda tego sloneczka ktore swieci wtedy jak ja w pracy jestem ,
                              no ale nie mozna miec wszystkiego :)
                              pozdrawiam
                              • Gość: Saba Re: Dostalam prace IP: 62.234.179.* 20.08.03, 20:58
                                Asiu,

                                kiedy zaczynasz i czy mozemy liczyc na relacje ?
                          • Gość: Iwona Re: Dostalam prace IP: *.net81-64-85.noos.fr 18.08.03, 09:54
                            gratulacje!
                            mam male pytanie - jak sie ma dolar nz do au i jakie sa zarobki tu i tam, taka
                            srednia, zebym mniej wiecej wiedziala na co sie nastawiac jak przyjade; no i
                            jak ma sie to do kosztow zycia, czy na przyklad mozna cos odlozyc na
                            zwiedzanie, czy tez na bilet do polski...
                            pozdrawiam
                            Iwona
                            • Gość: JR Re: Dostalam prace IP: *.home.cgocable.net 18.08.03, 13:59
                              Gratulacje Asiu !
                              Trzymam kciuki nadal. Bardzo sie ciesze , ze dostalas prace bo jednak to jest
                              bardzo potrzebne , zeby nie siadac na zmyslach . Jak sie ma za duzo czasu to
                              tez nie dobrze .Trudno to wyposrodkowac , bo jak ja masz to cie czasami
                              wkurza , ze musisz pracowa , jak jej nie masz tez wkurza , ze musisz jednak
                              pracowac - i tak bez konca .Marzeniem chyba kazdego jest miec ta wlasciwa
                              prace , ktora daje zadowolenie i pieniadze .
                              Pozdrawiam serdecznie - Asia .
                              • Gość: Asia Re: Dostalam prace IP: *.dodd.co.nz 19.08.03, 02:44
                                Gość portalu: JR napisał(a):

                                > Gratulacje Asiu !
                                > Trzymam kciuki nadal. Bardzo sie ciesze , ze dostalas prace bo jednak to jest
                                > bardzo potrzebne , zeby nie siadac na zmyslach . Jak sie ma za duzo czasu to
                                > tez nie dobrze .Trudno to wyposrodkowac , bo jak ja masz to cie czasami
                                > wkurza , ze musisz pracowa , jak jej nie masz tez wkurza , ze musisz jednak
                                > pracowac - i tak bez konca .Marzeniem chyba kazdego jest miec ta wlasciwa
                                > prace , ktora daje zadowolenie i pieniadze .
                                > Pozdrawiam serdecznie - Asia .

                                No tak to jest jak mowi przyslowie jeszcze sie taki nie urodzil zeby wszystkim
                                dogodzil, zajecie bym miala w domu i kolo domu jak juz sie przeprowadzimy, no
                                ale licze na to ze maz tez cos znajdzie i bedziemy mieli poprostu troche wiecej
                                pieniedzy na jakies male szalenstwa czy tez raczej zwiedzanie wyspy w wolnym
                                czasie i jakis maly remnot w domu i malowanie na zewnatrz, wiadomo ze na nowym
                                miejscu pieniadze ida jak woda bo rozne rzeczy sa potrzebne

                                pozdrawiam cieplutko, aha i postaram sie o te szkoly dowiedziec jak tylko
                                troche sie zadomowie w pracy. Mam nadzieje ze te informacje nie sa Wam na cito
                                potrzebne.

                                Pozdrawiam
                            • Gość: Asia Re: Dostalam prace IP: *.dodd.co.nz 19.08.03, 02:39
                              Gość portalu: Iwona napisał(a):

                              > gratulacje!
                              > mam male pytanie - jak sie ma dolar nz do au i jakie sa zarobki tu i tam,
                              taka
                              > srednia, zebym mniej wiecej wiedziala na co sie nastawiac jak przyjade; no i
                              > jak ma sie to do kosztow zycia, czy na przyklad mozna cos odlozyc na
                              > zwiedzanie, czy tez na bilet do polski...
                              > pozdrawiam
                              > Iwona

                              dolar australijski stoi wyzej od nz ale nie jestem pewna ile, wrzuc sobie
                              przelicznik na money exchange bedziesz wiedziala dokladnie jaka jest roznica,
                              nie mam pojecia ile sie zarabia tu i tam, podejrzewam ze i tu i tam od ok 8,50
                              dol najnizsza stawka do ...... . odlozyc mozna w zaleznosci od tego ile sie
                              placi za acomodation bo mieszkanie jest najdrozsze , ale niech sie moze
                              australijczycy wypowiedza bo w tym siedza :)

                              pozdrawiam
                              • Gość: Peter Re: Dostalam prace IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 19.08.03, 02:54

                                > nie mam pojecia ile sie zarabia tu


                                Dane z ostatniego spisu powszechnego:

                                www.stats.govt.nz/domino/external/pasfull/pasfull.nsf/web/Media+Release+2001+Census+Snapshot+3+Work+Education+and+Income+Media+Release?open

                                Ciekawe informacje dotyczace wynagrodzen w NZ sa tez tutaj:


                                www.immigration.govt.nz/NR/rdonlyres/CDF2ACB2-BE92-4EE6-8E21-9F419FD183CD/0/IMM272804work.pdf
                                • Gość: iwona Re: Dostalam prace/ zarobki IP: *.net81-64-85.noos.fr 19.08.03, 10:55
                                  wielkie dzieki za namiary, bede sie dowiadywac, zebym nie byla taka zielona jak
                                  przyjade;
                                  a co do lokum, to bedzie to opcja shared accomodation, pewnie korzystniejsza
                                  finansowo? zreszta jak chyba wszedzie...
                                  pozdrawiam
                                  Iwona
                                  • Gość: Asia Re: Dostalam prace/ zarobki IP: *.dodd.co.nz 19.08.03, 22:19
                                    a nie probowalas znalezc jakiegos lokum przez globalfreeloaders? czasem mozna
                                    trafic kogos kto udzieli ci schronienia za darmo, jak masz jeszcze czas zeby
                                    cos zorganizowac to moze gra warta swieczki :)
                                    • Gość: iwona Re: Dostalam prace/ zarobki IP: *.net81-64-85.noos.fr 21.08.03, 09:14
                                      nie probowalam, ale szkola zalatwia mi przez pierwszy miesiac zakwaterowanie w
                                      shared accomodation za 400 aud; czy to duzo?
                                      jeszcze bede sie rozgladac i na pewno zajrze tam, gdzie proponujesz,
                                      pozdrawiam,
                                      Iwona
      • Gość: Skrepowana dlaczego tak jest? IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.03, 16:01
        Witam!

        Z bardzo dużą uwagą czytam wszytkie wpisy oraz opowieści Asi. Pewnie
        reprezentuję jedną z milionów osób, ktre maja takie same
        wątpliwości jak ja co do wyjazdów.
        Ja jestem rozdarta na pół. Z jednej strny od zawsze chciałam wyjechać właśnie
        do NZ albo do Irlandii, po praostu jestem
        wzrokowcem i jak nie podoba mi się to gdzie mieszkam wtedy klapa.
        No ale co mnie trzyma przed taka decyzją?
        no właśnie - tęsknota,rodzina i osamotnienie które mogło by mnie spotkac na
        miejcu.
        Jestem osobą niezamężną a mój chłopak nie jest za wyjazdem bo ma ok prace,
        choc ja i tak twierdze ze z jego wiadomościami i umiejętnosciami
        pracuje za pół darmo.
        Ja jestem bezrobotna od około 4 miesiecy i dzien codzienny mnie po prostu
        zabija.
        Odpowadając na oferta okazuje sie ze zawsze jest ktos lepszy. Wiem ze jestem
        lekko podłamana
        ale nie wiem jak mam zmienic swoj los. Nie mam oparcia. Bo jestem sama w
        dazeniu do własnych marzeń/
        Nikt mi niechce w nich towarzyszyc...a przyznacie ze wyjaz za grance sama to
        jednak ryzyko.
        Moi rodzice by dostali chyba szału jakby sie dowiedzieli ze ja takie cos
        rozwazam. Meczy mnie to
        ze jestem zalezna od innych i od uczuc innych ludzi, to co oni beda myslec, by
        im olu nie sprawiac, by nie
        teskini , by,by,by....mase tego jest. Tylko gdzie ja w tym wszytkim jestem.

        Przepraszam za wiadomosci taka smutna i nie na temat...sorki...ale wlasnie ten
        watek traktuje o rzeczach, ktorych
        zazdroszcze innym ludziom.

        Asiu - podziwiam i zazdroszcze takiego obrotu Twoich spraw...

        PA!
        • Gość: Saba Re: dlaczego tak jest? IP: 62.234.179.* 20.08.03, 21:03
          Chcialabym cie pocieszyc, skrepowana, ale chyba nie mam dobrych wiadomosci..
          niestety za domem zawsze sie teskni jak sie nie mieszka w kraju, z reszta nie
          tylko za domem, ale za milionem malych spraw ktore zsumowane urastaja
          niejednokrotnie do powaznej nostalgii..
          Co dla ciebie byloby moze wyjsciem to jakis krotki, kilkumiesieczny wyjazd,
          tak dla sprawdzenia sie, poszerzenia horyzontow, sprawdzenia jak sie zyje
          gdzies indziej. Nie wszystko od razu i wielkimi krokami, Asia rowniez miala
          dolki (a raczej jej maz) w Nowej Zelandii, do emigracji na stale sie dorasta,
          nie warto podejmowac takie decyzje w przyplywie chwilowego rozgoryczenia,
          zlosci czy frustracji.
          Pamietaj, ze trawa tylko WYDAJE sie byc zielensza po drugiej stronie plotu
          ;-)
          • Gość: Asia Re: dlaczego tak jest? IP: *.dodd.co.nz 21.08.03, 02:29
            No coz pozwole sobie nie zgodzic sie z tym twierdzeniem ze trawa itd.... bede
            obstawac przy tym ze trawa jest zielensza po drugiej stronie, w innych krajach
            jednak zyje sie duzo duzo latwiej niz w Polsce i nikt mnie nie przekona ze tak
            nie jest. Czy sie teskni ? pewnie tak ale to zalezy od czlowieka i od tego czy
            czlowiek faktycznie ma chec wyemigrowac czy tak naprawde to by chcial miec
            jedno i drugie, wydaje mi sie ze jezeli podejmuje sie swiadoma decyzje
            emigracji to nie teskni sie az tak bardzo bo czlowiek uklada sobie zycie tam
            gdzie jest. Jezeli chce sie miec jedno i drugie wtedy jest gorzej bo zyje sie
            jakby nie swoim zyciem ale zyciem rodziny i znajomych.
            Tak jak Saba pisze pewnie najlepszym wyjsciem zeby sie sprawdzic jest
            wyjechanie na kilka miesiecy i to w miare blisko kraju tak zeby mozna bylo
            wrocic albo odwiedzic.
            Ostatnio sluchalam jakiegos Talk show i pewna immigrantka skarzyla sie ze czuje
            sie welcome ale not wanted, na co ktos jej odpowiedzial ze tak tez powinna sie
            czuc, bo owszem jak ja wzieli do nz tzn ze jest welcome ale wanted
            niekoniecznie bo czy oni ja tu chcieli? nie- moze ktos to uzna za zbyt
            drastyczne ale dla mnie tak wlasnie jest i wszyscy emigranci powinni byc na to
            przygotowani ze tu nikt nie czeka na nich z otwartymi ramionami, nikt nie
            bedzie sie nimi interesowal, jak im sie powodzi, jak sobie daja rade itd. to
            oni musz wyjsc do ludzi bo nikt nie przyjdzie do nich, wiec wybor nalezy do
            kazdego z nas.
            Zdaje sie ze znowu wroce do tego jak my polacy wychowujemy nasze dzieci -
            ochraniamy je do lat prawie ze 30tu a czesto i dluzej, i to sie niestety
            pozniej odbija na samodzielnosci mlodych ludzi a raczej na braku tej
            samodzielnosci i niemoznosci oderwania sie od rodziny. Moze ja jestem odmieniec
            ale wiem z doswiadczenia ze z rodzina to najlepiej na zdjeciu itd.
            Wydaje mi sie ze jezeli ktos ma jakies marzenia to powinnien je starac sie
            realizowac, tym bardziej ze emigracja to nie wiezienie, zawsze mozna wrocic a
            co sie przezyje to jego. Czy ciezko jest emigrowac samemu? i tak i nie wszystko
            zalezy od ukladow , czasem moze byc latwiej wiec to ze ktos nie chce z nami
            podazac tam gdzie my podazamy nie znaczy ze my musimy z tym kims siedziec tam
            gdzie on ma chec, decyzja nalezy do nas tyle ze musimy ja podjac. Jest pelno
            ludzi ktorzy chcieli by i boja sie a potem zaluja ze im zycie przez palce
            ucieklo. Nikt za nas zycia nie przezyje jezeli my tego nie zrobimy.
            Pozdrawiam i jestem przygotowana ze posypia sie na mnie kamienie hihihi

            P.S.
            Christchurch i okolice sa przepiekne, widoki zapieraja dech w piersiach,
            ocean,wzgorza, zatoki, plaze i widok na wysokie osniezone gory,, cudownie

            • Gość: JR Re: dlaczego tak jest? IP: *.home.cgocable.net 21.08.03, 03:45
              Podpisuje sie pod tym obiema rekami . Nic dodac nic ujac .
              Pozdrowienia .
              • Gość: Asia Re: dlaczego tak jest? IP: *.dodd.co.nz 22.08.03, 02:28
                Gość portalu: JR napisał(a):

                > Podpisuje sie pod tym obiema rekami . Nic dodac nic ujac .
                > Pozdrowienia .

                Kurcze nie cierpie jak sie ludzie ze mna zgadzaja bo podyskutowac nie mozna
                hihihi, jakbys napisal ze mam wypaczone pojecie o zyciu to myglibysmy
                polemizowac a tak to co???
                • Gość: JR Re: dlaczego tak jest? IP: *.home.cgocable.net 22.08.03, 03:21
                  Akurat na ten temat nie ma co polemizowac , poniewaz napisalas wyczerpujaco
                  tak jak jest .I mysle , ze nie tylko Ty lub ja tak samo myslimy , ale
                  wiekszosc .A w ogole to co piszesz i jak piszesz bardzo mi sie podoba i czytam
                  jak powiesc w odcinkach .Chyba sie pomylilas z powolaniem ( ksiegowa do Ciebie
                  nie pasuje ).Jedyny plus , ze dobrze za nia placa .Poza tym tak zywotna osobka
                  jak Ty - jak moze wytrzymac w biurze z cyferkami ?
                  Pozdrowiena .
                  • Gość: Asia Re: taka ze mnie ksiegowa hihihi IP: *.dodd.co.nz 25.08.03, 02:51
                    Gość portalu: JR napisał(a):

                    > Akurat na ten temat nie ma co polemizowac , poniewaz napisalas wyczerpujaco
                    > tak jak jest .I mysle , ze nie tylko Ty lub ja tak samo myslimy , ale
                    > wiekszosc .A w ogole to co piszesz i jak piszesz bardzo mi sie podoba i
                    czytam
                    > jak powiesc w odcinkach .Chyba sie pomylilas z powolaniem ( ksiegowa do
                    Ciebie
                    > nie pasuje ).Jedyny plus , ze dobrze za nia placa .Poza tym tak zywotna
                    osobka
                    > jak Ty - jak moze wytrzymac w biurze z cyferkami ?
                    > Pozdrowiena .


                    No coz trafiles w sedno, bedac jeszcze w Polsce nigdy nie chcialam pracowac w
                    ksiegowosci, kiedy pierwszy raz przyjechalam do N.Z. przez rok pracowalam w
                    fabryce odbierajac i pakujac torebki plastikowe, po roku mialam tak dosyc ze
                    postanowilam jakiegos latwiejszego kawalka chleba poszukac. Pierwsze moje
                    podejscie to byla firma ubezpieczeniowa - nie przyjeli mnie, drugie -
                    Ministerstwo Transportu (wtedy nie wiedzialam ze do panstwowej instytucji jest
                    sie tak ciezko dostac i ze wszyscy uwazaja ze praca w takiej instytycji to
                    jakby Pana Boga za nogi zlapac, gdybym wiedziala to pewnie bym sie nie
                    odwazyla), no i wzieli mnie do dzialu ksiegowosci.
                    Po powrocie do Polski pierwsza praca trafila mi sie w ksiegowosci, wlasciciel
                    firmy byl wariatem wiec po kilku miesiacach pomyslalam ok znam angielski,
                    poszukam pracy recepcjonistki i bede miala swiety spokoj. Bylo ogloszenie do
                    pracy w recepcji w firmie prawniczej wiec sie zglosilam, kiedy poszlam na
                    interview praktycznie na sile zaciagneli mnie do pracy w ksiegowosci,
                    pracowalam 3 lata i postanowilam zmienic firme ale pracowac w ksiegowosci bo
                    juz jakos sie przyzwyczailam. Znalazlam ogloszenie do pracy w ksiegowosci w
                    inne prawniczej firmie, zadzwonilam ale okazalo sie ze kolezanka z mojej firmy
                    juz ta posade dostala a mnie zaproponowali prace assystentki wspolnika, na co
                    ja ze sie zupelnie do takiej pracy nie nadaje bo nigdy sekretarka nie bylam a
                    wogole to jestem za stara itd;. przekonywano mnie dotad az mnie przekonano, po
                    niecalym roku zostalam administratorem departamentu i na tym stanowisku
                    pracowalam przez ponad 5 lat. Oto w skrocie historia mojego zatrudnienia. Jak
                    sam napisales tutaj ksiegowosc to cos za co niezle placa ale tak naprawde nigdy
                    mnie do takiej pracy nie ciagnelo, wolalabym miec prace taka gdzie mialabym z
                    ludzmi do czynienia, ale jak wiadomo zycie sie sklada z przypadkow hihihi w
                    sumie jak juz pracuje z cyferkami to po jakims czasie sie wciagam i siedze
                    sobie i dlubie w tych cyferkach tak ze nie jest to cos czego zupelnie nie chce
                    robic ale gdybym miala wybor .....Ja chyba poprostu jestem osoba ktora
                    przystosowuje sie do roznych sytuacji.

                    Pozdrawiam

                    P.S. Ostatnio nawet mezowi opowiadalam ze ktos napisal ze czyta to jak powiesc
                    w odcinkach i smialam sie ze ludzie mnie odbieraja jak Matysiakow :)

            • snowboarder sams madrosc 21.08.03, 19:08
              Nie da sie ukryc, madrosc przez ciebie przemawia.
              Szczegolnie o tych dzieciach chowanych do 30-ki i dluzej.
              A propos NZ, pamietam piekna droge z Christchurch do
              Kaikoura na ogladanie wielorybow. Tuz przy brzegu ocean
              robi sie ze 3km gleboki i wieloryby dryfuja naokolo.
              Sporo ludzi cierpi na chorobe morska ;-) ale warto.
              Moglabys napisac wiecej o zimie? Marzy mi sie wyjazd na
              snowboard do Queenstown (bylem tylko latem - super!), ale
              nie wiem jak jest naprawde ze sniegiem. Suche liczby
              wydaja sie dosyc marne. Wielkie z gory dzieki za info
              • Gość: Asia Re: sams madrosc IP: *.dodd.co.nz 22.08.03, 02:27
                no coz w Queenstawn jeszcze nie bylam ale z tego co podaja wyglada ze jest
                sporo sniegu i kupa ludzi na nartach i snowbordach, ja najpierw chce sie tam
                wybrac latem, tak ze moze dopiero na druga zime zimowa pora. Ponoc jest tam
                pieknie ale to raczej Ty mi mozesz powiedziec bo ja jeszcze nie mialam okazji
                zobaczyc.

                W poniedzialek maja przyplynac nasze rzeczy, kosztuje to wszysko kupe forsy i
                jeszcze nie wiadomo czy nie bedzie jakis problemow celnych, (brudne rowery
                itd.) ciezkie przepisy tu maja. Napisze jakie mialam problemy. (dopukac)


                • Gość: anka propozycja - nowy link IP: 213.77.9.* 22.08.03, 10:03
                  Asiu zaloz nowy link, bo do tego juz ciezko sie dostac. prosze.
                  • Gość: Asia Re: propozycja - nowy link, jaki nowy link?? IP: *.dodd.co.nz 25.08.03, 02:55
                    Jaki nowy link Aniu? zalozyc nowy temat zeby nie trzeba bylo latac na 3 strone?
                    Moze jeszcze ktos sie wypowie na ten temat zeby wszystkim bylo jak
                    najlatwiej :)

                    Jaki tytul teraz obrac moze Matysiakowie???? hihihi

                    a teraz powaznie kto mi przysle nasion koperku bo nigdzie tutaj nie moge
                    znalezc, wszyscy na mnie oczy wywalaja jakbym mowila o pyle ksiezycowym
                    • Gość: Peter Re: propozycja - nowy link, jaki nowy link?? IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 25.08.03, 06:21
                      Jak zalozysz nowy link, to nowi goscie nie przeczytaja poczatku Twojej
                      opowiesci.

                      Quake warning to Christchurch

                      www.stuff.co.nz/stuff/0,2106,2637583a11,00.html
                    • Gość: Peter Re: propozycja - nowy link, jaki nowy link?? IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 25.08.03, 06:23
                      > a teraz powaznie kto mi przysle nasion koperku


                      To nie jest dobry pomysl. MAF zatrzyma na granicy.

                      • Gość: Asia Re: propozycja - nowy link, jaki nowy link?? IP: *.dodd.co.nz 25.08.03, 07:08
                        nie zatrzyma jak ktos przysle w liscie, poprzednio tez mi tak ktos przyslal,
                        zreszta sprobowac warto w koncu jak zatrzyma to nie taka znowu strata, aha z
                        tego co pamietam to w Auckland mozna bylo kupic nasiona koperku, nazywa sie to
                        dranstwo Dill po angielsku, moze jakas dobra dusza z Auckland bo naprawde mi
                        sie chce koperku

                        i nie strasz mnie z tym trzesieniem kurcze blade.

                        W jakiej dzielnicy w Auckland mieszkacie? aha no to co z tym nowym watkiem
                        zakladac czy nie?
                        • Gość: Asia Dotarly rzeczy IP: *.dialup.clear.net.nz 25.08.03, 10:04
                          w koncu dotarly nasze rzeczy, materialnie to niewiem czy mi sie to oplacalo bo
                          wybulilam juz kupe forsy na to a jeszcze mnie to bedzie kosztowalo ze 2 tys.
                          nz dol. Ale tyle razy w swoim zyciu juz pozbywalam sie wszystkiego ze
                          chociazby ze wzgledow sentymentalnych moze warto, chociaz czy warto miec
                          sentymenty to tez pytanie.
                          Jak narazie dzis sie dowiedzialam ze za cos tam mi dali 200 dol kary, ile razy
                          jeszcze po 200 dol trudno powiedziec , ale pieniadze to w koncu rzecz nabyta,
                          pewnie szkoda ze sobie tego koperku do jakiejs kieszeni nie wsadzilam bo jak
                          juz place te mandaty to niechby choc koperek rosl

                          Malzonek znalaz prace, zaczyna w srode, tak wlasciwie to teraz przydaloby sie
                          ze dwa tygodnie wolnego na przeprowadzke i jakies urzadzenie sie no ale mamy
                          co chcielismy kurcze. Polakowi trudno dogodzic hihihi.




                          • nitka6 Re: Dotarly rzeczy 25.08.03, 10:25
                            Asiu, czytam "ciebie' od poczatku, czytam i trzymam kciuki,
                            widze, ze bardzo sie oplaca, bo w sumie wiedzie Wam sie sympatycznie....
                            trzymac kciuki bede dalej,
                            czytac Twoje opowiesci tez....
                            serdecznie pozdrawiam, naprawde bardzo serdecznie :-))))))

                            ps. dodaje swoj 'glos' do zalozenia nowego watku, a wrecz prosze, bo bardzo
                            dlugo otwiera sie ta trzea strona,
                            moim zdaniem moze to byc watek o tym samym tytule+nr3,
                            czyli 'wyjazd z kraju III'

                            raz jeszcze pozdrawiam trzymajac kciuczki ;-)
                            • Gość: JR Re: Dotarly rzeczy IP: *.home.cgocable.net 25.08.03, 19:41
                              Asiu !
                              Nawet sie nie zastanawiaj i otwieraj trzecia strone , o tym samym tytule -
                              czytelnicy czekaja na dalsze odcinki.
                              A jezeli chodzi , o Twoje rzeczy , a wlasciwie , o oplate (2000) czy
                              wyjasniliscie , ze to jest wasze minie przesiedlencze , bo pamietam jak nam
                              chcieli nalozyc dodatkowe oplaty za wyslane paczki z Niemiec , ktore tez byly
                              naszym mieniem , ale po wyjasnieniu tej malej roznicy , ze my tutaj
                              przyjechalismy na stale umorzyli nam te dodatkowe koszty .Pozdrowienia - Asia .
                              • Gość: Asia Re: Dotarly rzeczy IP: *.dodd.co.nz 26.08.03, 02:29
                                Gość portalu: JR napisał(a):

                                > Asiu !
                                > Nawet sie nie zastanawiaj i otwieraj trzecia strone , o tym samym tytule -
                                > czytelnicy czekaja na dalsze odcinki.
                                > A jezeli chodzi , o Twoje rzeczy , a wlasciwie , o oplate (2000) czy
                                > wyjasniliscie , ze to jest wasze minie przesiedlencze , bo pamietam jak nam
                                > chcieli nalozyc dodatkowe oplaty za wyslane paczki z Niemiec , ktore tez byly
                                > naszym mieniem , ale po wyjasnieniu tej malej roznicy , ze my tutaj
                                > przyjechalismy na stale umorzyli nam te dodatkowe koszty .Pozdrowienia -
                                Asia .


                                Owszem wiedza ze to mienie przesiedlencze, ale jest tego caly kontener, 330 dol
                                zaplacilismy za oplate portowa, cos ok 1200 dol. za oclenie i dostarczenie tego
                                towaru do domu, i jak narazie 200 dol kary za cos tam nawet nie wiem bardzo za
                                co, mam nadzieje ze jeszcze kilku kar nie doloza :) lub nie wezma czegos na
                                kwarantanne i nie kaza sobie placic. No ale jak kaza to wyjscia nie mam,
                                wysylajac rzeczy liczylam sie z roznymi mozliwosciami wiec zaskoczona nie
                                jestem.

                                Moze napisz jak sie zyje w Niemczech, zaczynam sie czuc troche nieswojo
                                opisujac swoje losy a czytelnicy nic o sobie nie pisza (przynajmniej
                                wiekszosc)

                                pozdrawiam


                            • Gość: Asia Re: Dotarly rzeczy IP: *.dodd.co.nz 26.08.03, 02:23
                              nitka6 napisała:

                              > > raz jeszcze pozdrawiam trzymajac kciuczki ;-)


                              Witam

                              dzieki za trzymanie kciukow i pozdrowienia, watek nowy otwieram i mam nadzieje
                              ze bedzie tak popularny jak dwa poprzednie, ale zeby byl musicie cos pisac nie
                              tylko czytac.

                              pozdrawiam cieplutko
                          • Gość: JR Re:Koperek IP: *.home.cgocable.net 25.08.03, 22:11
                            Zapytam sie w pracy dziewczyn (te z ogrodkami) czy jeszcze maja koper na
                            grzadce , bo w sklepie juz chyba tego nie ma - jezeli jeszcze cos sie
                            uchowalo , to Ci dam znac i wysle . Ten Twoj koper to tez sentyment . Ja
                            koperek kupuje w sklepie w peczku tego w Kanadzie nie brakuje .Prawde mowiac
                            nie brakuje nam niczego co polskie przynajmniej mnie (mi).
                            Pozdrowienia - Asia .
                            • Gość: Asia Re:Koperek IP: *.dodd.co.nz 26.08.03, 02:40
                              Gość portalu: JR napisał(a):

                              > Zapytam sie w pracy dziewczyn (te z ogrodkami) czy jeszcze maja koper na
                              > grzadce , bo w sklepie juz chyba tego nie ma - jezeli jeszcze cos sie
                              > uchowalo , to Ci dam znac i wysle . Ten Twoj koper to tez sentyment . Ja
                              > koperek kupuje w sklepie w peczku tego w Kanadzie nie brakuje .Prawde mowiac
                              > nie brakuje nam niczego co polskie przynajmniej mnie (mi).
                              > Pozdrowienia - Asia .

                              Koper nie musi byc na grzadce, jezeli w Kanadzie nie ma problemu z kupieniem
                              koperku na peczki to napewno i nasiona sprzedaja, mnie o nasiona wlasnie
                              chodzi. Czy koper to sentyment, pewnie tak jak i inne typowo polskie potrawy
                              naprzyklad, ale uzywam kopru do tylu roznych potraw ze ciezko by mi bylo sie
                              bez niego obejsc bo jak sama wiesz nadaje potrawom niepowtarzalny smak i
                              zapach, wiec jezeli mozesz kupic paczke czy dwie nasion, to bede szczerze
                              zobowiazana i moze bede mogla sie czyms innym zrewanzowac.

                              W Kanadzie jest duzo wiecej polakow niz w N.Z. wiec niedziwie sie ze wam nie
                              brakuje polskiego jedzenia, tutaj niestety takich rzeczy brakuje, kapusty i
                              ogorkow jak nie ukisisz to nie masz, chociaz kapuste chyba sprzedaja wlasnie
                              kanadyjska w malych puszkach (3dol.) puszka, przynajmniej kiedys tak bylo, a
                              wiesz zeby bigos ugotowac to bym musiala chociaz z 10 puszek kupic, o wedlinach
                              wspominac nie bede bo niestety dobrych nie ma, pamietam ze jak bylam w
                              australii to sie zdziwilam ze tam maja takie dobre wyroby wedliniarskie a tutaj
                              nic, widac zaden polak nie chce sie wziac tutaj za produkowanie wedlin. Kiedys
                              poznalam rodaczke w Auckland ktora sama robila kielbase, maz wedzil na
                              podworku, byla naprawde dobra. Ja jestem miesozer wiec wedlin zawsze mi tu
                              brakowalo, ale za jakis czas sie rozejrze moze znajde jakis sklep bo widze ze
                              jest tu pare takich bardziej europejskich sklepow z wyrobami.

                              pozdrawiam serdecznie.

                              P.S. Gdzie w Kanadzie jestes? mam tam kuzynow, jeden w Toronto a drugi w
                              Edmonton .
                        • Gość: Saba Re: propozycja - nowy link, jaki nowy link?? IP: 62.234.179.* 25.08.03, 20:59
                          Asiu, ja tez glosuje za nowym tematem, tylko i wylacznie przez wygode,
                          wykorzystaj do tego jakis przelomowy moment, np przeprowadzke do nowego domu?
                          Koperek bym ci wyslala, ale u nas w NL tez nie ma...
                          • Gość: Asia Re: propozycja - nowy link, jaki nowy link?? IP: *.dodd.co.nz 26.08.03, 02:45
                            Kurcze ale wszyscy sie wygodni zrobili, jakby nie wasze wygodnictwo to bym
                            pobila rekord popularnosci hihihi (zartuje oczywiscie ) otwieram nowy watek
                            Wyjazd z kraju III, do milego tam "zobaczenia" tylko piszcie cos bo bez tego
                            trace polot do pisania.

                            pozdrawiam Wszystkich ktorzy czytaja moje bazgroly i mam nadzieje ze
                            pozostaniemy w kontakcie.


                            KONIEC ODDCINKA

                            C.D.N

                        • Gość: Peter Re: propozycja - nowy link, jaki nowy link?? IP: *.adsl-wns.paradise.net.nz 02.09.03, 01:27
                          >
                          > W jakiej dzielnicy w Auckland mieszkacie?


                          Tutaj:


                          www.geocities.com/peter2715626

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka