soul.brother 21.11.07, 15:52 kiedyś widziałem asystentki zarabiające 12200 PLN. Piec lat temu to była lepsza kasa niz dziś. Tyle ze to praca podobna do tej w agencji towarzyskiej... nie polecam z uwagi na choroby (chodzi o te nieuleczalne). Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: literka_m Re: Bez asystentki ani rusz IP: 81.15.180.* 21.11.07, 16:10 ciekawe, piszecie, ze asystentka to nie dlugie nogi tylko wiedza a na zdjeciu dajecie same dlugonogie laski (czyli to nie asystentki tylko sprzataczki, albo mechanicy samochodowi ?) trzeba bylo dac jakac wasata gruba babe z brylami jak denka od sloikow to by sie wam podpis zgadzal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gugu GW sięgnęła dna! IP: *.chello.pl 21.11.07, 16:21 Jednego dnia piszą, że jest bezrobocie, drugiego, że nie ma. Każdy artykuł to jakieś bredzenie laika, na pewno nie dziennikarza z doświadczeniem i dystansem do świata Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michal Re: GW sięgnęła dna! IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.07, 16:46 To prawda, sporo tu artykulow napisanych w sensacyjnym czy alarmistycznym tonie. Niektorzy dziennikarze powinni podszkolic sie w swoim fachu od np. dziennikarzy portalu BBC ktorzy potrafia swietnie konstruowac wywarzone wypowiedzi. /me idzie popatrzec na strone dziennika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aka55 Re: GW sięgnęła dna! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 19:46 wywarzone - ciekawa pisownia i jeśli chodziłoby o piwo - to nawet poprawna Odpowiedz Link Zgłoś
mike-great Przychodzę do pracy, rozchylam uda, nuda... 21.11.07, 23:55 Przychodzę do pracy, rozchylam uda, nuda... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Bez asystentki ani rusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 17:14 nie wiem skąd opienie, że stanowisko asystentki to praca dla osób na studiach. Chyba dla kogoś kto studiuje zaocznie albo eksternistycznie, bo dla studentów/studentek w tyrybie dziennym jest to raczej mało wykonalne, no chyba, że ktoś nie chodzi na zajęcia. Poza tym wystarczy przejrzeć oferty w serwisie praca.pl na stanowisko asystentki/asystenta wymagane jest wyższe wykształcenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata Re: Bez asystentki ani rusz IP: *.e-wro.net.pl 21.11.07, 19:43 to wszystko strasznie ciekawe, ale czemu ja zarabiam 1200 zł netto, będąc chwaloną przez wszystkich asystentką, jedyną znającą w firmie język niemiecki i od 5 lat bez podwyżki? Odpowiedz Link Zgłoś
mijo81 Re: Bez asystentki ani rusz 21.11.07, 19:54 Chwalą cię bo się o nic nie upominasz :) Takim słodzeniem chcą ci zrekompensować niską płacę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata Re: Bez asystentki ani rusz IP: *.e-wro.net.pl 21.11.07, 21:23 Jak się upomniałam, to się okazało, że podwyżki są tylko dla swoich. Szukam innej pracy, ale wcale nie jest łatwo znaleźć taką, żeby dostać chociaż trochę więcej niż te 1200 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asystentka Re: Bez asystentki ani rusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.07, 23:14 Jeśli znasz dobrze język niemiecki, piszesz bezwzrokowo, znasz Word'a, Excell'a, PowerPoint'a, jesteś obowiązkowa i umiesz sobie radzić w sytuacjach stresowych to szukaj pracy w kancelariach prawnych. Tam pensje są bardzo wysokie, znacznie wyższe niż te podane w artykule. Tylko, że tam naprawdę bardzo ciężko się pracuje. Ale kawę parzą specjalnie zatrudnione osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
mike-great A nie ekspresy do kawy? 21.11.07, 23:59 A nie ekspresy do kawy? Gość portalu: asystentka napisał(a): > Jeśli znasz dobrze język niemiecki, piszesz bezwzrokowo, znasz Word'a, Excell'a > , > PowerPoint'a, jesteś obowiązkowa i umiesz sobie radzić w sytuacjach stresowych > to szukaj pracy w kancelariach prawnych. Tam pensje są bardzo wysokie, znacznie > wyższe niż te podane w artykule. Tylko, że tam naprawdę bardzo ciężko się > pracuje. Ale kawę parzą specjalnie zatrudnione osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
mike-great Po francusku podwyżkę masz od razu... 21.11.07, 23:58 Po francusku podwyżkę masz od razu... Przynajmniej ja bym dał. Gość portalu: agata napisał(a): > to wszystko strasznie ciekawe, ale czemu ja zarabiam 1200 zł netto, > będąc chwaloną przez wszystkich asystentką, jedyną znającą w firmie > język niemiecki i od 5 lat bez podwyżki? Odpowiedz Link Zgłoś
wypasiona_foczka Czy Ty masz jakis kompleks? 22.11.07, 08:57 Albo obsesję? Po wpisach pod tym artykułem widać, ze zdecydowanie tak. Erotomanom - gawędziarzom mówimy: NIE! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia Facet niestety mówi prawdę IP: *.chello.pl 22.11.07, 09:48 Nawet nie wiesz, jak wielka jest skala kur...wa w tej dyscyplinie. Obsługa sprzętu biurowego to w rzeczywistości często nie drukarka i faks, ale...penis przełożonego. I to nie tylko w biurze się dzieje. Znam przypadek obsługiwania szefa na zapleczu sklepu spożywczego przez jedną z jego ekspedientek. Odpowiedz Link Zgłoś
mike-great Wiem tylko jakie są asystentki w pracy... 22.11.07, 10:01 Wiem tylko jakie są asystentki w pracy... wypasiona_foczka napisała: > Albo obsesję? Po wpisach pod tym artykułem widać, ze zdecydowanie > tak. Erotomanom - gawędziarzom mówimy: NIE! Odpowiedz Link Zgłoś
wypasiona_foczka Ech.... 22.11.07, 13:30 Sama jestem asystentką i to podwójną - Prezesa Zarzadu i Dyrektora ds. Operacyjnych w dużej, giełdowej spółce. Z Twojego toku myslenia wynika, że ku*rwię się niemiłosiernie... Ile osobiście znasz asystentek? dwie? pięć? dwadzieścia? Kazda z nich robi loda swojemu szefowi? A skad wiesz? z plotek? widziałeś? a może "wyglada na taką co robi"? Nawet zakładajac, że wyjatkowym zbiegiem okolicznosci znasz osobiscie te 20 asystentek i wiesz, bo widziałeś na własne oczy, że puszczaja się z przelożonymi to i tak nie jest to reprezentatywna grupa asystentek i zwykłym buractwem jest pisanie "Wiem tylko jakie są asystentki w pracy..." Może i wydaje Ci się, że wiesz ale zdecydowanie w swoich postach wygladasz na takiego, który z takich "asystenckich" usług sam chetnie by korzystał gdyby tylko mógł. Z Twoich poprzednich wypowiedzi wynika, że jesteś wulgarny, masz prostackie skojarzenia i jesteś erotomanem-gawedziarzem. Idąc Twoim tokiem rozumowania w związku z powyższymi dokucza Ci frustracja seksualna, jesteś wyposzczony i gdybys tylko miał taką asystentkę... Parafrazując: Wiem tylko jacy są tacy jak Ty ... Odpowiedz Link Zgłoś
feminasapiens sekretarki - stereotyp 12.12.07, 08:21 Jestem sekretarką z 9-letnim stażem, pierwszą pracę zaczynałam jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku :-), pracowałam w 8 firmach, miałam wiele koleżanek-sekretarek, na castingach spotykałam różne kandydatki do pracy - i możecie wierzyć lub nie - ani razu nie spotkałam żadnej która odpowiadałaby stereotypowi cycatej blondyny- sekretarki, której jedynym zadaniem jest robienie loda szefowi. Mało tego, żaden z moich szefów nigdy nie dał mi do zrozumienia że tego ode mnie oczekuje. A propozycje o ewidentnie seksualnym podtekście miałam akurat w innej branży - pracując dorywczo jako hostessa na targach (jakby co to nie miałam wulgarnego makijażu i dekoltu do pasa). Ale stereotypowe dowcipy o sekretarkach mnie śmieszą (sama je czasem opowiadam). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zgrabna Re: sekretarki - stereotyp IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.07, 14:41 A ja jestem dlugowlosa, dlugonoga blondynka, zgrabna, atrakcyjna, wyksztalcona i pracuje jako sekretarka-tlumacz. I co z tego? Nigdy nie mialam podobnych sytuacji, bo uwazam, ze wszystko tak naprawde zalezy od kobiety. Nigdy nikomu nie dalam pretekstu do takiego zachowania, pozatym trafialam na porzadnych szefow. Szanuja mnie i cenia przede wszystkim za moje kwalifikacje i umiejetnosci zawodowe. A wyglad? Nie czarujmy sie, sekretarka lub asystentka to jednak twarz firmy, wiec wyglad tez sie liczy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mozambique n/z Re: sekretarki - stereotyp IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.07, 14:44 skoro cie nie smiesza to czemu użyałas slowa "casting" ? czyzby prosili cie o zaspiewanie piosenki, zatanczeni hip-hopu czy odegranie scenki robiena loda ?? kazali ci zdjąc stanik zaprezentowac szpagat w stringach i zostawic portfolio topless ? czy moze jednak prowadozono z tobą rozmowe w 2 jezykach na tematy prawno-finansowe ? skoro chcesz byc szanowana , chcesz aby szanownano twój zawód i towje stanowisko to szanuj sie sama piszac o castingu sama ustawiłas nie na poziomie hostessy Odpowiedz Link Zgłoś
feminasapiens Re: "casting" 13.12.07, 11:05 Pod słowem "casting" rozumiem wybranie jednej osoby spośród wielu starających się. I nie ważne czy ktoś stara się o rolę w filmie, posadę kucharza, czy sekretarki. I nie widzę nic uwłaczającego w uczestniczeniu w castingu na posadę sekretarki/asystentki, czy nawet hostessy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asystentka Re: sekretarki - stereotyp IP: *.chello.pl 23.11.08, 21:40 Zwykla ludzka zazdrosc Tez jeste dlugowlosa dlugonoga atrakcyjna asystentka w super firie zna jezyki jeste po studiach a doswiadczenie i dla pracodawcy jest to najwazniejsze nigdy nie iala podobnych propozycji bo jak powiedziala dziewczyna - wszystko zalezy od kobiety Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kmioty pokomuny obsluga sprzetu biurowego? IP: *.hsd1.or.comcast.net 21.11.07, 23:48 fascynujace, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elv Re: obsluga sprzetu biurowego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.07, 07:52 swoją drogą ciekawa jestem ile zarabiają asystentki w warszawie. czy ktoś ma może jakiś raport płac za 2007 rok i mógłby mi to sprawdzić? (najlepiej z HayGroup) chodzi mi konkretnie o sektor bankowy. z góry dziękuję asystentka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kft Bez asystentki ani rusz IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.11.07, 09:10 Bzdury są w tym artykule - z jednej strony piszą o tym, że średnia pensja to 3600 zł brutto, a z drugiej, że najchętniej zatrudniane są młode osoby po studiach. Jak myślicie, dlaczego? Właśnie dlatego, by nie płacić komuś 3600 tylko 1500 brutto. Odpowiedz Link Zgłoś
mentorlevicy Mój kolega poważnie poszerzył zakres obowiązków 22.11.07, 09:22 swojego asystenta. Dodam że poszerzył bardzo brzydko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biurwa Asystentka - znaczenie pejoratywne IP: *.chello.pl 22.11.07, 09:30 Dla mnie termin "asystentka", z wielkim szacunkiem, ale kojarzy się z najstarszym zawodem świata. Sama pracuję na tym stanowisku i dostaję wysypki na mózgu, jak ktoś mnie tak określa. Wolę już określenie "biurwa", choć wystarczy wyrzucić dwie pierwsze litery, wstawić co innego i już mamy zbliżoną funkcję. Ukończyłam PSSiJO w Warszawie, to taka niby wylęgarnia profesjonalistek w "stolycy". Niewiele się nauczyłam w kwestii zawodu, szkoła generalnie jedzie na wieloletniej opinii, ale wiedzy nie daje żadnej. Poziom jest kiepski, w zasadzie największy głąb może bez większego trudu prześliznąć się jakoś do dyplomu. Wiele lat później zdałam sobie sprawę, kto robi rzeczywistą karierę w tej branży. Największe tłumoki, ledwo potrafiące sklecić parę zdań w obcym języku, piszące jednym palcem po klawiaturze (mimo dwuletniego kursu maszynopisania, jaki fundowała szkoła), nie znające podstaw ekonomii, a czasem też ortografii, porobiły kariery przy boku opasłych panów prezesów, bo...były ładne, zgrabne, często odwiedzały solarium i kosmetyczkę. Nie kryły, dzięki jakim umiejętnościom doszły "do czegoś" w życiu. Ja jestem kurduplem, ciągle wyglądam jak mała dziewczynka, nie egzekwuję niczego głupim chichotem ani płaczem, postawiłam na wykształcenie, zawsze myślałam, że jedyne kompleksy powinny dotyczyć mojej niewiedzy w jakiejś dziedzinie, ale okazało się, że to zły kierunek. Wystarczyło, żebym założyła stanik push-up, bluzeczkę z dekoltem, mini, szpileczki, a mój szef stał się nagle łagodny, jak baranek, mniej upierdliwy i łaskawszym okiem patrzył na moje niedociągnięcia. To smutne, że na uznanie, podwyżkę czy awans prędzej może liczyć tleniona idiotka niż kompetentna brzydula, która ma w małym palcu wszystkie sprawy prezesa, o ile znajdzie się taki, który ją zatrudni. Ja dostałam tę pracę, bo rekrutowała mnie kobieta. Szef pewnie był niepocieszony, że nie dostał laski z długimi różowymi paznokciami, trudno, tylko współczuć. Kiedy nadejdzie czas piećdziesięcioletnich, nieco otyłych sekretarek, asystentek czy jak im tam, które będzie ceniło się za kompetencje, a nie tyłek i robienie laski? Wiem, jestem brutalna, ale w swoim życiu wiele widziałam, słyszałam, znam receptę na dłuuuuugą karierę w firmie - nadstawianie tyłka prezesowi, dyrektorowi, starszemu asystentowi i spokój na wieki wieków. Co sprytniejsze pakują takich panów w małżeństwo lub/i dziecko, sukces wtedy gwarantowany. Przepraszam, ale z wieloletniej praktyki wiem, że większość tzw. asystentek sypia ze swoimi chlebodawcami i jest to gwarancja ich przetrwania w tym biznesie. Nie daj Boże, jeśli kobieta próbuje udowodnić, że jest lepsza w innej dziedzinie niż seks. Odmowa seksu też prędzej czy później powoduje zwolnienie z pracy. To samo dotyczy facetów-asystentów. Post scriptum: z braku odpowiedniego typu urody zarabiam tylko 1500 PLN na rękę, dyskwalifikuje mnie fakt posiadania męża i dziecka oraz niechęć do robienia pałki pod biurkiem. Moja kariera zatem kuleje od lat. Odpowiedz Link Zgłoś
mike-great Respect - lepsza nazwa Kierowniczka Sekretariatu! 22.11.07, 10:04 Respect - lepsza nazwa Kierowniczka Sekretariatu! Odpowiedz Link Zgłoś
wypasiona_foczka Re: Asystentka - znaczenie pejoratywne 22.11.07, 13:54 Kurcze, nawet się z Toba częsciowo zgodzę. Ładnym jest w życiu łatwiej. Cos o tym wiem bo uważam, ze jestem ładna i częsciowo dzięki temu zawsze z pracą nie miałam problemów. Strasznie nieskromnie to zabrzmi ale oprócz tego, że jestem ładna, jestem tez dobrze zorganizowana, odważna, samodzielna i wszechstronna co powoduje, że w tej pracy sprawdzam sie doskonale. Nie jestem tlenioną tipsiarą z cycem na wierzchu. Do pracy NIGDY nie zalożyłam wydekoltowanej buzki, spódnicy krótszej niz do kolan, przezroczystych rajstop, nie pomalowałam swoich krótkich paznokci na kolor inny niz cielisty, nie nakładam na twarz ton tapety, nie jestem smiejącą się głośno idiotka w różach i cyrkoniach. Jestem ładną, madrą dziewczyną i mój szef (ani jeden ani drugi)nigdy nie chciał ze mną sypiać. Moi szefowie to normalni, sympatyczni ludzie - nie zatrudnili by mnie gdybym nosiła tipsy i była spalona przez solarę bo nie znoszą takiego typu kobiet w swojej obecności - wiem, bo rozmawiam z nimi o wielu sprawach. Pewnie, że jakaś część asystentek oferuje swoim szefom usługi seksualne ale pisanie, tak jak powyżej pisał mike-great, że wszystkie takie są jest niegodziwością po prostu. Mi również słowo "asystentka" kojarzy sie raczej pejoratywnie z głupią blond flądrą dlatego wolałabym nazywać sie inaczej. Wkrótce zmieniam pracę. Nie będę już asystentką i bedę mogła uniknąć także pod swoim adresem niesprawiedliwych komentarzy takich jak te mike`a-great. Komentarze o "pracy" asystentek nie będa mnie dotyczyły chociaż wciąż będę tym samym człowiekiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piekna Re: Asystentka - znaczenie pejoratywne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.07, 14:46 Gadasz glupoty, dziewczyno. Ja sie maluje do pracy, ubieram sie kobieco, swietnie wygladam, ale pozatym jestem wyksztalcona, znajaca jezyki kobieta. Tez nie mam problemow z praca, ale tez nigdy nie moge narzekac na szefow. Zadnych brzydkich propozycji ani podtekstow. To wszystko zalezy od kobiety, a nie od wygladu, kobieto! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kowianeczka do biurwy IP: *.lodz.msk.pl 11.11.08, 19:58 Biurwo, jak uważasz, że jesteś taka wykształcona i inteligentna, to może startuj na wyższe stanowiska niż sekretarskie. A jeżeli są one poza twoim zasięgiem, to nie narzekaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zosia Cała prawda IP: *.chello.pl 22.11.07, 09:44 Jeżeli dziewczyna, która w opinii ogółu nie jest zbyt lotna, zawala robotę, denerwuje klientów, ale spotyka się z sympatią szefa i na dodatek właśnie awansowała, dostała podwyżkę albo zarabia podejrzanie nieproporcjonalnie do swoich obowiązków, to albo jest córką, żoną, siostrą, matką, albo kochanką szefa. Z taką osobą lepiej nie zadzierać. Odpowiedz Link Zgłoś
mike-great Jak za bardzo zależysz to cham to wykorzysta... 22.11.07, 10:06 Jak za bardzo zależysz to cham to wykorzysta... Gość portalu: Zosia napisał(a): > Jeżeli dziewczyna, która w opinii ogółu nie jest zbyt lotna, zawala > robotę, denerwuje klientów, ale spotyka się z sympatią szefa i na > dodatek właśnie awansowała, dostała podwyżkę albo zarabia > podejrzanie nieproporcjonalnie do swoich obowiązków, to albo jest > córką, żoną, siostrą, matką, albo kochanką szefa. Z taką osobą > lepiej nie zadzierać. Odpowiedz Link Zgłoś
arieska Re: Bez asystentki ani rusz 22.11.07, 10:16 Osoby sprowadzajace asystentki do rokli kochanek szefow musza byc bardzo sfrustrowane. Albo zazdroszcza rzekomych romansow (panowie) albo im sie w tym zawodzie nie wiedzie (panie) i trzeba jadem popluc. Bylam asystentka jakis czas-z szefem (fajnym, rodzinnym facetem) nie laczylo mnie nic poza praca (nielatwa-konieczne porzadne wyksztalcenie, jezyki obce, kursy). Nie jestem cudem pieknosci (na wyzywajacy ubior rowniez nie ma miejsca w powaznej firmie), a jednak bylam doceniana, niezle zarabialam. Ale moj szef zawsze dbal o podnoszenie kwalifikacji pracownikow, moze byl jakis wyjatkowy. Stereotypy, jakimi operujecie, sa straszne i krzywdzace dla mnostwa kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
mike-great Stereotypy nie biorą się znikąd... 22.11.07, 10:42 Stereotypy nie biorą się znikąd... Odpowiedz Link Zgłoś
monika_04 Re: Stereotypy nie biorą się znikąd... 22.11.07, 12:42 Popieram arieskę Profesjonalne firmy nie mogą sobie pozwolić na zatrudnianie pań w roli "ozdób" biura. taka osoba poza umiejętnościami z różnych dziedzin musi wykazać się też dyplomacją i taktem oraz dużymi pokładami cierpliwości- zwłaszcza jeśli ma takich współpracowników jak niektórzy piszący powyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
wypasiona_foczka Re: Stereotypy nie biorą się znikąd... 22.11.07, 14:08 Ot to! Wciąz mam wrażenie, że piszący w ten sposób o asystentkach mają na mysli "paną do wszystkiego" z piecioosobowej rodzinnej firemki "P.H.U." pod Olkuszem (nic nie mam do Olkusza, zeby było jasne) co to i kawę zrobi, po ciastka poleci, jak trzeba dupy da a i kibel posprzata po dniu pracy w "biurze". Fakt, skądś się jednak te stereotypy wzięły... Poważnych firm nie stać na kompromitowanie się przed kontrahentami "różową asystentką" z tyłkiem na wierzchu, metrowymi tipsami cekinami i okiem podmalowanym na niebiesko. Nie mogą ryzykować tego, że idiotka narobi szkód np. w dokumentacji a potem po prostu się rozpłacze. Nie wyglada to profesjonalnie i np. u mnie w pracy nie mogłoby mieć miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś
zagubiona11 Re: Stereotypy nie biorą się znikąd... 22.11.07, 14:06 Stereotypy biorą się stąd, że Wielki Michu pracował kiedyś z asystentką, która miała romans z szefem i tak go to obeszło, że do końca życia będzie wierzył i wszystkim opowiadał, że każda asystentka sypia ze swoim dyrektorem... Wyluzuj, człowieku, tego kwiata pół swiata, na pewno koło Ciebie jest mnóstwo fajnych dziewczyn w księgowości, w kadrach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wf Link jak znalazł! IP: *.infinite.pl 27.11.07, 15:11 to sie usmiałam.... ale to straszne ile dziewczyn wyśle swoje "CV ze zdjęciem sylwetki".. praca.gratka.pl/pracownik/szukaj/tresc/hostessa_asystentka_prezesa-620238.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: borys Bez asystentki ani rusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.07, 17:01 przesadzacie z tymi cekinami. ja mam w biurze sekretarkę, która wygląda baardzo profesjonalnie (ale tylko wtedy jeśli jest pewna, że będzie któryś z szefów, inaczej potrafi przyjść w dresach), uśmiech dookoła głowy i trzepotanie rzęsami (tylko w obecności ww.) Szef jest - zajęta pracą do upadłego, szefa nie ma - wkleja zdjęcia do "naszej klasy". Nie wszystkie są idiotkami, czasem po prostu są sprytne... Odpowiedz Link Zgłoś
frania_bania Bez asystentki ani rusz 11.12.07, 17:38 dobrze, ze moja szefowa jest kobieta-chociaz o nic mnie nikt nie posadzal... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nicdobrego Asystentka to nie długie nogi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.07, 19:34 Asystentka to nie długie nogi, glosi napis pod zdjeciem... a na zdjeciu widac golym okiem sliczne dlugie nogi... BRAWO! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pinkie Bez asystentki ani rusz IP: 78.146.62.* 11.12.07, 20:09 Szlag mnie trfia jak czytam tu niektore wypowiedzi - sama jestem asystentka, mam "warunki" ale nigdy by mi do glowy nie przyszlo stawiac cycki przed rozumem. To juz trzeba miec strasznie niskie poczucie wlasnej wartosci. A ci Panowie, ktorzy z glupawym usmieszkiem slinia sie na sama mysl o asystentce... no coz, tylko wspolczuc. Prykre, ze nigdy nie pracowali w miejscu i z ludzmi na poziomie. A stereotyp to niestety twor Panow Prezesow - doskonale wiedza do jakiej roli zatrudniaja swoje panie jeszcze zanim wybiora najlepsza kandydatke, wiec celuja w pewien okreslony typ. A potem generalizuja. Wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maroba Re: Bez asystentki ani rusz IP: *.chello.pl 11.12.07, 22:35 Oj, jak się to czyta to się niedobrze człowiekowi robi. Pracuję na stanowisku sekretarki - teraz to się nazywa Legal Personal Assistant od 10 lat. Wiele nas było, jest i ciągle się to zmienia i wiecie co, jakoś nigdy nie słyszałam o żadnej z moich koleżanek, żeby komuś du.. dała. Ale jak ta praca jest miła, lekka i przyjemna to zapraszam do kancelarii prawnej, zapraszam. Praca z wymoczkami, każdy MECENAS od siedmiu boleści, no i te humory! wymagania! Ohyda, ale dopóki mi płacą piątke na ręke, to siedzę i jak to inni myślą - nic nie robię!!! I wiecie co czepialscy - znajdźcie sobie inny obiekt zainteresowań. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kowianeczka Oglądasz Kiepskich? IP: *.lodz.msk.pl 12.11.08, 20:52 Gość portalu: maroba napisał(a): > Pracuję na > stanowisku sekretarki - teraz to się nazywa Legal Personal Assistant > od 10 lat. Musisz być kiepska, skoro przez 10 lat nie udało ci się awansować na jakieś wyższe/merytoryczne stanowisko. W większości firm dobrym sekretarkom proponuje się po pewnym czasie jakieś ambitniejsze stanowiska, aby się ich potencjał intelektualny nie marnował. Odpowiedz Link Zgłoś
kolorkina Re: Oglądasz Kiepskich? 24.11.08, 20:37 Gość portalu: kowianeczka napisał(a): > Musisz być kiepska, skoro przez 10 lat nie udało ci się awansować na jakieś wyż > sze/merytoryczne stanowisko. W większości firm dobrym sekretarkom proponuje się > po pewnym czasie jakieś ambitniejsze stanowiska, aby się ich potencjał intelektualny nie marnował. Hehe z daleka widać kowianeczko, że nie pracujesz. Średnio inteligentny szef raczej nie pozwoli sobie, żeby jego sekretarka była lepsza od niego. Poza tym firmom raczej nie zależny na nieograniczonym przyjmowaniu nowych pracowników, a tym właśnie skutkowałoby nieograniczone awansowanie pracowników, żeby się ich "potencjał intelektualny" nie marnował. Dobra sekretarka raczej długo będzie właśnie SEKRETARKĄ, bo szef darzy ją na tyle dużym zaufaniem, że nie chce jej zamienić na kogoś innego. Natomiast realia płacowe i wymagania wobec sekretarek w Polsce są jakie są i to zupełnie inna bajka, zasługująca raczej na osobny watek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dianka Re: Bez asystentki ani rusz IP: 195.205.24.* 12.12.07, 09:17 Daj spokój - to marne prowokacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc USA Bez asystentki ani rusz IP: *.socal.res.rr.com 12.12.07, 00:52 pracujac 20 lat w Stanach, nigdy nie widzialem zeby sekretarka parzyla, podawala kawe swojemu szefowi, rowniez goscie z zewnatrz nie sa obslugiwani przez sekretarke, jezeli byly narady w salach konferencyjnych to firmowa restauracja dostarczala przed spotkniem tzw snacks, razej na slodko oraz termosy z kawa. W lobby firm sa miejsca gdzie sa wlasnie termozy z kawa lub goraca woda , kubki etc, i goscie moga sie sami obsluzyc, poza tym jezeli zdarza sie ze przyjmujacy szef np oferuje powiedzmy kawe to nigdy nie poprosi swoja sekretarke zeby przyniosla tylko sam to zrobi. Sekretarka w USA nie jest od robienia kawy. Poza tym zaskakujace sa pensje 3600 zl dla sekretarki jezeli przecietna dla mgr wynosi 1500zl, nie rozumiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dianka Bez asystentki ani rusz IP: 195.205.24.* 12.12.07, 09:19 Do oczywistych (choć marnych) prowokacji na temat bycia kochanką szefa etc. odnosić się nie mam zamiaru (ani na takie prowokacje odpowiadać, więc nie radzę marnować czasu), ale chciałabym nawiązać do tego "parzenia kawy". Bo mam wrażenie, że autor artykułu zatrzymał się w czasie jakieś 15 latu temu. Współczesna sekretarka, a jeszcze bardziej asystentka, musi znać dobrze język obcy, standardem są teraz zresztą dwa języki biegle, wykonuje często 2 albo 3 etaty naraz (recepcjonistka, sekretarka i tłumaczka), zajmuje się dziesiątkami spraw jednocześnie. Osobiście prowadzę spore biuro budowy (35 osób) w zakresie kwestii administracyjnych, zajmuję się oczywiście archiwizacją i dystrybującją korespondencji itp. prostymi sprawami, ale dodatkowo także organizacją biurowych imprez, kontaktami z Centralą, prowadzeniem pomniejszych projektów administracyjno-personalnych, przygotowywaniem prezentacji, rozliczaniem zaliczek, organizacją służbowych wyjazdów, pisaniem protokołów ze spotkań, tłumaczeniami listów i dokumentów (terminy techniczne), nie mówiąc o czymś tak prozaicznym jak funkcja recepcjonistki przy okazji, ponieważ mój pokój znajduje się przy drzwiach. Skończyłam psychologię, znam angielski na poziomie CAE, uczę się niemieckiego, niedługo zamierzam przypomnieć sobie rosyjski. Podwyżki nie dostałam od 7 lat. To tyle na temat asystentek, które zajmują się jedynie parzeniem kawy, a zarabiają ponoć krocie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krotkienogi Re: Bez asystentki ani rusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 09:57 Jakbym czytała o sobie, tylko jeszcze biegle znam niemiecki i rosyjski. zarabiam 1500... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: www.dubaimall.eu Bardzo trudno znaleść osobę dyspozycyjną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 09:56 Zobacz job.dubaimall.eu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czeka_Praca Paca dla Asystentki od zaraz 4000-8000zł netto mc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 09:59 Opis job.dubaimall.eu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: Paca dla Asystentki od zaraz 4000-8000zł nett IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 10:47 Jestem technikiem, dopiero skończyłem szkołę, pracuję jako asystent kierownika budowy w branży elektrycznej. Źle nie jest, od kawy jest sekretarka, ja zajmuję się częścią (stopniowo coraz więcej) obowiązków kierownika. I przejmuję część kontaktów. 1500 zł netto na próbnym. Przedłużają na pewno, w lutym. Stawka będzie większa :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fannel Re: Paca dla Asystentki od zaraz 4000-8000zł nett IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.12.07, 11:57 No właśnie, a dlaczego utarło się, że od "kawy jest sekretarka"? Nienawidzę tego stereotypu. Dla mnie sekretarka to osoba zorientowana we wszystkich sprawach biura, zajmująca się organizacją korespondencji, delegacji, imprez, targów itp. Umiejąca dobrze i poprawnie się wysłowić, udzielić informacji przez telefon, znaleźć w dobrej cenie i zakupić potrzebne materiały do biura, zarezerwować hotel czy bilety lotnicze, wynająć samochód. Pomocna pracownikom w różnych sprawach organizacyjnych. Kawę czy herbatę zaś każdy powinien parzyć sobie sam, od podawania kawy są kelnerki, a to zupełnie inna profesja. Odpowiedz Link Zgłoś
mijo81 Re: Paca dla Asystentki od zaraz 4000-8000zł nett 09.11.08, 15:02 Bo to zalezy od zakresu obowiązku...w jednej robocie asystentka czy sekretarka jest od parzenia kawy w innej od zarządzania sprawami menedżmentu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa25 Re: Paca dla Asystentki od zaraz 4000-8000zł nett IP: 80.50.232.* 07.07.09, 17:07 Jestem zainteresowana pracą asystentki. Mam doświadczenie. Tylko poważne oferty (żadne sponsoring). ewadiana@interia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Bez asystentki ani rusz 25.11.08, 14:09 "Asystentka to nie długie nogi, ale wiedza i takt" dlatego też na zdjęciu zamieszczamy same długonogie lasencje, z których jedna wykłada sie właśnie na biurku/stoliku :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Bez asystentki ani rusz 25.11.08, 14:13 3600 brutto... zazwyczaj "pełna dyspozycyjność" ;) zakładając 30 dni w miesiacu wychodzi 120 na dzień. Nie dziwię sie że jest tyle ogłoszeń od chetnych dyrektorów i prezesów :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś