strong.espresso
15.01.08, 14:09
Spotykam się z szefem w celu omówienia mojego podsumowania rocznego.
On mi jak zwykle ściemnia jaki to ja jestem wspaniały, jakie firma
ma wspaniałe widowki na przyszłość, blablala. Na koniec z usmiechem
na ustach proponuje 20% podwyżki. Ja się nie uśmiecham za bardzo i
mówię, że muszę to przemyśleć. Jemu też żednie mina, bo najwyraźniej
mam nie za idiotę i myśli, że grzecznie przyjmę propozycję.
Wieczorem robię rozeznanie, rozmawiam ze znajomymi z konkurencji,
przeglądam stronki z ofertami. Spotykam się z szefem na drugi dzień.
Ja mówię, że skoro jestem taki ważny dla firmy i firmie się tak
dobrze powodzi to nie rozumiem dlaczego mam nie dostawać tyle ile mi
się należy. Mówię conajmniej 50% więcej, bo tyle teraz kosztują moje
usługi na rynku. Chwila ciszy, mówi, że musi to przemyśleć i pogadać
z górą.
Spotykamy się po 3 dniach, wcześniej nie miał czasu, bo musiał
trochę "popracować". Z jego miny od razu widze co mi powie. No i nie
mylę się, bo słyszę tylko odpowiedź odmowną. Nadal podtrzymuje 20% i
sprzedaje mi standardowe blablabla. Mówi mi też, że na podstawie
jego znajomości rynku moje żądanie jest zbyt wygórowane - 20% i
koniec dyskusji. Mówię, że musze się zastanowić i kończymy
spotkanie. Po spotkaniu idę jeszcze zapytać górę o zdanie, bo mam
przeczucia, że mój szef sam podjał decyzję i oni nie sa świadomi
moich oczekiwać. Niestety są świadomi i daja mi do zrozumienia, że
żebym sobie raczej już poszedł.
I teraz najlepsze. Koleś podsyła mi całkiem rzetelne i niezaleźne
opracowanie dotyczące rynku pracy i stawek w moim rejonie. Odnajduje
swój zawód i stanowisko. To co tam widzę tylko mnie utwierdza w
pzekonaniu, że moje żądania są jak najbardziej uzasadnione. Piszę
mejla do szefa i do góry, załączam opracowanie, żeby pokazać im, że
nie mają racji i moje żądania są jak najbardziej racjonalne. I jaki
daje to rezultat? Zgadnie ktoś? Żaden! Mejl pozostaje od kilku dni
bez odpowiedzi, a szefostwo po prostu chowa głowę w piasek jakby nie
było żadnego mejla. Nic, Null, None. Cisza. Potraficie sobie to
wyobrazić? Czysta dilbertoza...