Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co czyni człowieka dobrym sprzedawcą?

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.08, 16:58
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Lee Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 15.02.08, 10:58
        Rotacja 80% bierze się stąd, że "zatrudnia" się akwizytorów płacąć
        im wyłącznie % od sprzedaży.
        Gość - który nic nie sprzeda w ciągu miesiąca/trzech - zostaje bez
        środków do życia.
        A firma zostaje z potencjalnymi kontaktami.

        I TAKA JEST POLITYKA i "MODUS-OPERANDI" TYCH FIRM - niech więc
        HARVARD się nie wysila i nie dorabia pseudo-naukowej teorii do
        prostej jak drut praktyki ;)

        Chodzi wyłącznie i przerzucenie ryzyka i kosztów pozyskania klienta
        na akwizytorów.
        • Gość: aleksy1978 belkot o psychologii,a psychologia belkotu IP: *.pl.man-mn.com 15.02.08, 11:16
          Kazdy czlowiek,ktory cokolwiek w zyciu probowal sprzedac orientuje
          sie co jest potrzebne do sukcesu:
          A. wywieranie silnego wplywu na kupujacego,czyli umiejetnosc
          perswazji,
          B. j.w. tylko bardziej sprytnie lub nachalnie,
          C. j.w. jesli nie wyjdzie probowac jeszcze raz za jakis czas.

          Dorabianie do tego KOSMICZNYCH teorii to juz proba sprzedania idei o
          sprzedawaniu potencjalnym klientom,ktorym sie wydaje,ze z ksiazek
          naucza sie umiejetnosci interpersonalnych lub spolecznych.

          • Gość: do lee i aleksy Re: belkot o psychologii,a psychologia belkotu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.08, 11:40
            Obaj macie trochę racji.Sprzedawca uczy się jakiś czas jak przekonać-
            wepchnąć dany artykuł danemu klientowi-kupującemu.A kupujący ma
            kilka sekund czy minut aby taki artykuł kupić.Jest to umiejętna gra
            słowna sprzedającego,aby klient kupił szybko a póżniej nikogo nie
            obchodzi czy zakup był słuszny czy idiotyczny.Wejdż do reala
            spożywczego i poszukaj czy ktoś potrafi ci udzielić informacji o
            danym artykule-ile zajmie ci czasu ,aby znależc informatora.Czy to
            kogo obchodzi.Sporządzanie umowy np ratalnej-nad umową pracuje sztab
            ludzi i sprzedawca zna ją na pamięć jak wierszyk w szkole.Umowa jest
            specjalnie długa i klient ma czas zapoznać się z nią w ciągu kilku
            minut do tego sprzedawca patrzy na niego dziwnym niejednokrotnie
            wzrokiem,aby utrudnić mu sens myślenia.Dlatego klient stoi
            niejednokrotnie na straconej pozycji i................?????????niech
            każdy sobie dopisze co z tego wynika.
            • Gość: marl57 co nieco z tego jednak wynika. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.08, 19:01
              co nieco z tego jednak wynika, to mianowicie, że chociażby podpisując umowę nie od razu musi zapłacić pierwszą składkę,
              w ten sposób pozyskuje umowę-egzemplarz do rąk, ma więc mozliwość z kim zechce i ma, -przestudiować ją w lewo i w prawo, a gdy uzna że jest nia dalej zainteresowany, wtedy opłaca składkę i wtedy dopiero cokolwiek się liczy. Żadneg łapu-capu i spłacenia składki agentowi.
              Proste?
        • Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: *.brnt.cable.ntl.com 17.02.08, 15:28
          Gość - który nic nie sprzeda w ciągu miesiąca/trzech - zostaje bez
          > środków do życia.

          A dlaczego gosc nie sprzedal nic w ciagu miesiaca/trzech? Moze dlatego, ze nie
          nadaje sie na sprzedawce...?
          • Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 17.02.08, 19:28
            A może nie znalazł prawdziwie chętnych i zdecydowanych na oferowany
            produkt/usługę?
            Może nie chciał na siłę wciskać komuś jakiegoś kitu?

            Tam, gdzie marketing jest prowadzony kulawo albo nie ma go wcale, a
            produkt lub jego wizja biznesowa jest zbudowana na pobożnych
            życzeniach właścicieli biznesu - zatrudnia się "wciskaczy kitu",
            których tresuje się na "urodzonych sprzedawców" - wszystko po to,
            żeby skutecznie znajdowali jeleni na te "produkty".

            A dobry produkt sprzedaje się sam - a opiekujący się nim w rynku
            przedstawiciel handlowy ma głównie dbać o to, żeby był dostępny.

            Namolni sprzedawcy robią bardzo złą robotę - ale są tacy, którzy to
            lubią - ja ich tępię!
            • Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: *.brnt.cable.ntl.com 17.02.08, 22:44
              > Może nie chciał na siłę wciskać komuś jakiegoś kitu?

              I wlasnie to mowi artykul - ze sprzedawca musi wierzyc w produkt, ktory
              sprzedaje. Inaczej nie ma sily, zeby mogl byc sprzedawca dobrym.

              Poza tym dlaczego mam wrazenie, ze dla Ciebie sprzedawca od razu sprzedaje kit.
              Przeciez akwizytorzy sprzedajacy badziewne radyjka stanowia margines
              sprzedawcow. Wydaje mi sie, ze artykul traktuje o "normalnych" sprzedawcach -
              ludziach, ktorzy sprzedaja telefony komorkowe, samochody, lodowki, zegarki,
              hulajnogi i inne. Uwazasz, ze to zadna filozofia i kazdy potrafi. Otoz, nie kazdy.

              > A dobry produkt sprzedaje się sam - a opiekujący się nim w rynku
              > przedstawiciel handlowy ma głównie dbać o to, żeby był dostępny.

              Fiu, fiu. To dopiero niezla teoria. Po co wszystkie marketingi swiata, po co
              reklamy, po co szkolic sprzedawcow, skoro towar sprzedaje sie sam... Klienci
              wala drzwiami i oknami. Wlasnie dostales nobla z ekonomii.
              Sprzedawcy to ostatnie ogniwo dystrybucji, sa tak samo wazni jak caly pr i
              reklama towaru. Ktos kto zniecheci Cie do zakupienia samochodu marki Fiat moze
              sprawic, ze juz nigdy tej marki samochodu nie kupisz.

              Sprzedawca, ktory jest namolny, jest zlym sprzedawca - i o tym traktuje artykul.
              • Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 08:05
                Wręcz przeciwnie - artykuł w sposób zawoalowany próbuje po raz
                kolejny zmanipulować czytelnika i nakazać mu ślepo wierzyć
                sprzedawcom ;)

                Całe te satada tresowanych sprzedawców nie są zatrudniane po to,
                żeby pomóc klientom, tylko żeby ścigać się z konkurencją :)

                A świadomy klient i tak w końcu dostanie to, co dostać chce!
                Jeśli raz kupi badziewie - to nie popełni błędu po raz drugi i nie
                zaufa marce albo sprzedawcy badziewnych produktów.

                Na szczęście dla tresowanych sprzedawców - cały czas w populacji
                istnieje grupa konsumentów-tłumoków, którzy dają robić sobie wodę z
                mózgu i pozwalać sobie dyktować to, co mają kupować :)

                Piszesz, że sprzedawca musi wierzyć w swój produkt - no,
                przynajmniej musi sprawnie tę wiarę udawać - inaczej rzeczywiście
                niczego by nie sprzedał ;)

                Możesz być najlepszym sprzedawcą na świecie - ale żadnego "fiata" i
                tak od ciebie nie kupię (bo miałem już jednego i dziękuję bardzo -
                szkoda kasy) :)
                • d.o.s.i.a Re: Pierdu-pierdu 18.02.08, 09:39
                  Wręcz przeciwnie - artykuł w sposób zawoalowany próbuje po raz
                  > kolejny zmanipulować czytelnika i nakazać mu ślepo wierzyć
                  > sprzedawcom ;)

                  W ktorym miejscu, bo nie zauwazylam jakos tej konkluzji???

                  > Całe te satada tresowanych sprzedawców nie są zatrudniane po to,
                  > żeby pomóc klientom, tylko żeby ścigać się z konkurencją :)

                  Bo ostatecznym celem firm nie jest pomaganie klientom, ale sciganie sie z
                  konkurencja. Takie odwieczne prawo rynku.

                  > A świadomy klient i tak w końcu dostanie to, co dostać chce!
                  > Jeśli raz kupi badziewie

                  A co Ty sie tak czepiles tego badziewia? Ja mowie o normalnych sprzedawcach,
                  normalnych dobr konsumpcyjnych. Jednych lepszych, drugich gorszych. Konkurencyjnych.

                  > Na szczęście dla tresowanych sprzedawców - cały czas w populacji
                  > istnieje grupa konsumentów-tłumoków, którzy dają robić sobie wodę z
                  > mózgu i pozwalać sobie dyktować to, co mają kupować :)

                  Wszelka konsumpcja swiadczy, ze jestes podatny na robienie sobie wody z mozgu.
                  99% rzeczy, ktore kupujesz, nawet nie potrzebujesz. Wiec sie tak nie ciesz i nie
                  wywyzszaj...

                  > Możesz być najlepszym sprzedawcą na świecie - ale żadnego "fiata" i
                  > tak od ciebie nie kupię (bo miałem już jednego i dziękuję bardzo -
                  > szkoda kasy) :)

                  A miliony innych ludzi sobie Fiaty chwali... ale wg Ciebie to grupa
                  konsumentow-tlumokow, kupujaca badziewie od tresowanych sprzedawcow.

                  Swoja droga przerazajace jak trudne u niektorych moze byc zrozumienie prostego
                  artykulu.
                  • Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 10:08
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Wręcz przeciwnie - artykuł w sposób zawoalowany próbuje po raz
                    > > kolejny zmanipulować czytelnika i nakazać mu ślepo wierzyć
                    > > sprzedawcom ;)
                    >
                    > W ktorym miejscu, bo nie zauwazylam jakos tej konkluzji???

                    No to masz problem :)

                    >
                    > > Całe te satada tresowanych sprzedawców nie są zatrudniane po to,
                    > > żeby pomóc klientom, tylko żeby ścigać się z konkurencją :)

                    > Bo ostatecznym celem firm nie jest pomaganie klientom, ale
                    sciganie sie z
                    > konkurencja. Takie odwieczne prawo rynku.

                    A to nowość! :) A ja myślałem, że każda firma ma swoję "misję",
                    którą uwielbia się chwalić wszem i wobec :)

                    Więc uważajcie klienci! Z definicji wynika, ze firma ma was w d**** -
                    sensem jej istnienia jest konkurencja :)

                    >
                    > > A świadomy klient i tak w końcu dostanie to, co dostać chce!
                    > > Jeśli raz kupi badziewie
                    >
                    > A co Ty sie tak czepiles tego badziewia? Ja mowie o normalnych
                    sprzedawcach,
                    > normalnych dobr konsumpcyjnych. Jednych lepszych, drugich
                    gorszych. Konkurencyj
                    > nych.

                    Już ci mówiłem, że dobry produkt nie musi być nikomu wciskany na
                    siłę.

                    > > Na szczęście dla tresowanych sprzedawców - cały czas w populacji
                    > > istnieje grupa konsumentów-tłumoków, którzy dają robić sobie
                    wodę z
                    > > mózgu i pozwalać sobie dyktować to, co mają kupować :)
                    >
                    > Wszelka konsumpcja swiadczy, ze jestes podatny na robienie sobie
                    wody z mozgu.
                    > 99% rzeczy, ktore kupujesz, nawet nie potrzebujesz. Wiec sie tak
                    nie ciesz i ni
                    > e
                    > wywyzszaj...

                    Hmm... nie wiem jak ty i inni - ale ja nie zwykłem kupować sobie
                    rzeczy ani usług mi niepotrzebnych ;)

                    > > Możesz być najlepszym sprzedawcą na świecie - ale
                    żadnego "fiata" i
                    > > tak od ciebie nie kupię (bo miałem już jednego i dziękuję
                    bardzo -
                    > > szkoda kasy) :)
                    >
                    > A miliony innych ludzi sobie Fiaty chwali... ale wg Ciebie to grupa
                    > konsumentow-tlumokow, kupujaca badziewie od tresowanych
                    sprzedawcow.

                    gdyby było ich stać na lepsze auto, to by je sobie kupili :)
                    Wielu jednak obudziło się - i jak nie mają kasy na nowe, dobre auto,
                    to wolą uzywaną toyotę, niż nowego fiata

                    >
                    > Swoja droga przerazajace jak trudne u niektorych moze byc
                    zrozumienie prostego
                    > artykulu.

                    Autor miał chyba intencję napisania prostego artykułu dla
                    prostaków :)
                    • Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: 195.33.121.* 18.02.08, 12:22
                      > No to masz problem :)

                      NIe, nie ja mam problem, tylko Ty nadinterpretowujesz prosty tekst.

                      > A to nowość! :) A ja myślałem, że każda firma ma swoję "misję",
                      > którą uwielbia się chwalić wszem i wobec :)

                      Oczywiscie, firma moze pomagac sobie (w sprzedazy!) dobudowywaniem
                      misji... Taka strategia sprzedazowa. Jednakze jej celem nadrzednym
                      jest sprzedanie jak najwiekszej ilosci towaru. I nie musi to
                      oznaczac, ze ma klienta w d..., wrecz przeciwnie - firma istnieje
                      tylko i wylacznie dzieki klientom.

                      > Już ci mówiłem, że dobry produkt nie musi być nikomu wciskany na
                      > siłę.

                      A skad klient ma wiedziec, ze produkt jest dobry, skoro moze nigdy
                      go nie probowal? I nie jest to przypadkiem robota dobrego
                      sprzedawcy, zeby go do tego przekonac?

                      A nie przychodzi Ci do glowy to, ze cos co jest dobre dla jednego
                      czlowieka, moze byc zle dla drugiego? I na dodatek nie wynika z
                      tego, ze dana rzecz jest dobra lub zla? Dlatego wlasnie inne
                      samochody sprzedaje sie bogatym, inne biednym, jeszcze inne
                      kobietom, a inne emerytom. Dla kazdego cos dobrego. Z Twoich slow
                      wynika, ze masz patent na to co jest dobre, co zle - i wlasnie
                      dlatego bylbys zlym sprzedawca. Bo nie potrafisz sie wczuc w
                      odczucia innej osoby i zgadnac czego JEJ potrzeba. A niektorzy nie
                      musza jezdzic Mercedesem, bo wystarczy im Fiat. Czy to tak trudno
                      zrozumiec?

                      > Hmm... nie wiem jak ty i inni - ale ja nie zwykłem kupować sobie
                      > rzeczy ani usług mi niepotrzebnych ;)

                      Jaaaasne. To tylko inni tak robia. Ty jestes najmadrzejszy na
                      swiecie.

                      > Autor miał chyba intencję napisania prostego artykułu dla
                      > prostaków :)

                      Autor napisal calkiem ciekawy artykul, wlasnie dla tych, ktorym sie
                      wydaje, ze sprzedawca moze byc kazdy.

                      PS. Na marginesie Mercedes ma problemy sprzedazowe ostatnio, a niby
                      taki dobry samochod, nie? Produkt powinien sprzedawac sie sam...

                      • Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 16:48
                        Gość portalu: Dosia napisał(a):

                        > > No to masz problem :)
                        >
                        > NIe, nie ja mam problem, tylko Ty nadinterpretowujesz prosty tekst.

                        Dosiu :) ja tylko napisałem, że pracodawcy z premedytacją robią
                        sprzedawców w trąbę - a potem pojawiły się twoje (nad)
                        interpretacje :)

                        >
                        > > A to nowość! :) A ja myślałem, że każda firma ma swoję "misję",
                        > > którą uwielbia się chwalić wszem i wobec :)
                        >
                        > Oczywiscie, firma moze pomagac sobie (w sprzedazy!) dobudowywaniem
                        > misji... Taka strategia sprzedazowa. Jednakze jej celem nadrzednym
                        > jest sprzedanie jak najwiekszej ilosci towaru. I nie musi to
                        > oznaczac, ze ma klienta w d..., wrecz przeciwnie - firma istnieje
                        > tylko i wylacznie dzieki klientom.

                        a ja myślałem, że jest odwrotnie - firma ma misję i dorabia do niej
                        odpowiednią strategię rynkową - żeby na tym rynku przetrwać :)

                        Ale skoro mówisz, że jest odwrotnie - to ja pier***** - to chyba
                        jest jakiś skandal - czyż nie?

                        > > Już ci mówiłem, że dobry produkt nie musi być nikomu wciskany na
                        > > siłę.
                        >
                        > A skad klient ma wiedziec, ze produkt jest dobry, skoro moze nigdy
                        > go nie probowal? I nie jest to przypadkiem robota dobrego
                        > sprzedawcy, zeby go do tego przekonac?

                        Sprzedawca jest ostatnią osobą, której można zaufać.
                        A produkt należy przetestować samemu - żeby go przetestować, często
                        nie trzeba go wcale kupować...


                        > A nie przychodzi Ci do glowy to, ze cos co jest dobre dla jednego
                        > czlowieka, moze byc zle dla drugiego? I na dodatek nie wynika z
                        > tego, ze dana rzecz jest dobra lub zla? Dlatego wlasnie inne
                        > samochody sprzedaje sie bogatym, inne biednym, jeszcze inne
                        > kobietom, a inne emerytom. Dla kazdego cos dobrego. Z Twoich slow
                        > wynika, ze masz patent na to co jest dobre, co zle - i wlasnie
                        > dlatego bylbys zlym sprzedawca. Bo nie potrafisz sie wczuc w
                        > odczucia innej osoby i zgadnac czego JEJ potrzeba. A niektorzy nie
                        > musza jezdzic Mercedesem, bo wystarczy im Fiat. Czy to tak trudno
                        > zrozumiec?

                        Masz na myśli sztuczne kreowanie potrzeb (popytu). Dobra firma
                        wykorzysta do tego marketing - licha będzie tresować "wciskaczy
                        kitu".

                        > > Hmm... nie wiem jak ty i inni - ale ja nie zwykłem kupować sobie
                        > > rzeczy ani usług mi niepotrzebnych ;)
                        >
                        > Jaaaasne. To tylko inni tak robia. Ty jestes najmadrzejszy na
                        > swiecie.

                        Na szczęście świadomość komsumencka rośnie i zmusza do lepszej pracy
                        speców od marketingu.

                        > > Autor miał chyba intencję napisania prostego artykułu dla
                        > > prostaków :)
                        >
                        > Autor napisal calkiem ciekawy artykul, wlasnie dla tych, ktorym
                        sie
                        > wydaje, ze sprzedawca moze byc kazdy.

                        Sprzedawcą może być każdy - ale nie każdy chciałby nim być (nauczyć
                        można się wszystkiego). Jeśli ci jakiś magik na trenignu powie, że
                        trzeba mieć "predyspozycje" - to już powinnaś uważać - zanosi się na
                        wyrafinowaną socjotechnikę :)

                        > PS. Na marginesie Mercedes ma problemy sprzedazowe ostatnio, a
                        niby
                        > taki dobry samochod, nie? Produkt powinien sprzedawac sie sam...
                        >

                        Chwilowe załamanie sprzedaży jakiegoś modelu w ujęciu generalnym nie
                        zaszkodzi znakomitej marce "mercedes".
                        Fiat się bardzo stara - ale idzie mu jak po grudzie - dowodem na to
                        jest rynkowa porażka modelu Croma, który próbuje na gwałt ratować
                        się face-liftingiem - ale i tak już mu to nie pomoże.

                        A może pomogą mu "super-sprzedawcy"? ;-)
                        • Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: 195.33.121.* 18.02.08, 17:22
                          > Dosiu :) ja tylko napisałem, że pracodawcy z premedytacją robią
                          > sprzedawców w trąbę - a potem pojawiły się twoje (nad)
                          > interpretacje :)

                          A ja napisalam, ze nie kazdy nadaje sie do pracy jako sprzedawca. I
                          to, ze ktos nie sprzedal nic w przeciagu 3 miesiecy wlasnie o tym
                          swiadczy. A Ty zaczales o akwizytorach i bublach.

                          > a ja myślałem, że jest odwrotnie - firma ma misję i dorabia do
                          niej odpowiednią strategię rynkową - żeby na tym rynku przetrwać :)

                          Najwazniejsza misja jest zawsze sprzedac jak najwiecej. A w jaki
                          sposob firma to robi i czy dzieli sie swym zyskiem, to jest zupelnie
                          inna broszka. Ale nie zgodze sie, ze firmy maja klientow w d... Bo
                          to dzieki nim istnieja. I jest to transakcja wiazana. My Ci zrobimy
                          dobrze (damy Ci dobry produkt) pod warunkiem, ze TY nam zrobisz
                          dobrze (ten towar kupisz). A nasi sprzedawcy Cie do tego zacheca.

                          > Sprzedawca jest ostatnią osobą, której można zaufać.

                          Niewykluczone. Ale dobry sprzedawca (a o tym jest ten artykul) tak
                          wczuje sie w Twoje potrzeby, doradzi i wytlumaczy dlaczego tej
                          rzeczy potrzebujesz i dlaczego jest ona najlepsza w Twojej styuacji,
                          ze mu zaufasz i ta rzecz kupisz. I nie ma w tym nic zlego. I na tym
                          polega praca DOBREGO sprzedawcy.

                          > A produkt należy przetestować samemu - żeby go przetestować,
                          często
                          > nie trzeba go wcale kupować...

                          A ja lubie przejsc sie po sprzedawcach i posluchac co maja do
                          powiedzenia. I ten ktory wzbudzi moje zaufanie wygrywa. Zabronisz
                          mi? Zdarzylo mi sie wiele razy, ze bedac zdecydowana na zakup, po
                          zadaniu paru pytan "potwierdzajacych" tak bylam zdegustowana
                          odpowiedzia sprzedawcy, ze z zakupu rezygnowalam.


                          > Masz na myśli sztuczne kreowanie potrzeb (popytu).

                          Nie, nie mam na mysli sztuczne kreowanie popytu, tylko fundamentalne
                          zrozumienie faktu, ze istnieja rozni ludzie i rozne maja potrzeby.
                          Dobry sprzedawca zorientuje sie, czy klient chce kupic ipoda, czy
                          mp3playera innej firmy i nie bedzie mu na sile wciskal produktu,
                          ktorego klient nie chce, tylko dlatego, ze sam osobiscie uwaza, ze
                          ipod jest cudem natury, albo Mercedes lepszy od Fiata.

                          Dobra firma
                          > wykorzysta do tego marketing - licha będzie tresować "wciskaczy
                          > kitu".

                          Tu sie zgadzamy. Ale Twoja wypowiedz traci demagogia - bo co jest
                          kitem, a co juz nim nie jest? Kazda potwora znajdzie swojego
                          amatora...

                          > Chwilowe załamanie sprzedaży jakiegoś modelu w ujęciu generalnym
                          nie zaszkodzi znakomitej marce "mercedes".

                          Taki jestes pewien? A moze zostanie wyparty z rynku bo akurat
                          ludziom przestanie sie podobac, albo Fiat zatrudni lepszych
                          sprzedawcow? NIe bylby to pierwszy przyklad dobra, ktory polegl mimo
                          swoich niezaprzeczalnych zalet. Kiedys ludzie szyli np. garnitury na
                          miare, a jakos w pewnym momencie zostaly one prawie wyparte przez
                          gotowe marki. I mozna tak wyliczac i wyliczac...


                          • Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 17:41
                            Gość portalu: Dosia napisał(a):

                            > > Dosiu :) ja tylko napisałem, że pracodawcy z premedytacją robią
                            > > sprzedawców w trąbę - a potem pojawiły się twoje (nad)
                            > > interpretacje :)
                            >
                            > A ja napisalam, ze nie kazdy nadaje sie do pracy jako sprzedawca.
                            I
                            > to, ze ktos nie sprzedal nic w przeciagu 3 miesiecy wlasnie o tym
                            > swiadczy. A Ty zaczales o akwizytorach i bublach.

                            Dalej stoję na stanowisku, że dobry produkt sprzeda się sam.
                            Podejście "sprzedażowe" jest domeną firm wyłącznie "sprzedażowych" -
                            i misją takich właśnie firm jest sprzedaż czegokolwiek komukolwiek -
                            za wszelką cenę :)

                            Firmy sprzedażowo nie wnoszą żadnej wartości dodanej do produktu -
                            to zwykłe hieny rynkowe. I to zazwyczaj właśnie takie firmy tworzą
                            te "sprzedażowe ideologie" - wyłącznie w celu uzasadnienia
                            zatrudniania sprzedawców "za friko" i przerzucania na nich
                            większości kosztów związanych z ich działalnością.

                            >
                            > > a ja myślałem, że jest odwrotnie - firma ma misję i dorabia do
                            > niej odpowiednią strategię rynkową - żeby na tym rynku przetrwać :)
                            >
                            > Najwazniejsza misja jest zawsze sprzedac jak najwiecej. A w jaki
                            > sposob firma to robi i czy dzieli sie swym zyskiem, to jest
                            zupelnie
                            > inna broszka. Ale nie zgodze sie, ze firmy maja klientow w d... Bo
                            > to dzieki nim istnieja. I jest to transakcja wiazana. My Ci
                            zrobimy
                            > dobrze (damy Ci dobry produkt) pod warunkiem, ze TY nam zrobisz
                            > dobrze (ten towar kupisz). A nasi sprzedawcy Cie do tego zacheca.

                            Dlatego dobry handlowiec (nie-wyłącznie-sprzedawca) najpierw zada
                            pytanie potencjalnemu klientowi: "co panu potrzeba?", a potem
                            dostarczy mu DOKŁADNIE TO, CZEGO KLIENT CHCE".

                            Sprzedawca "z musu" będzie wciskał klientowi to, co akurat ma do
                            sprzedania, uciekając się do wszelkich manipulacji, żeby
                            tylko "sprzedać".
                            I o takich "kandydatach" jest mowa w artykule (żenującym!).

                            > > Sprzedawca jest ostatnią osobą, której można zaufać.
                            >
                            > Niewykluczone. Ale dobry sprzedawca (a o tym jest ten artykul) tak
                            > wczuje sie w Twoje potrzeby, doradzi i wytlumaczy dlaczego tej
                            > rzeczy potrzebujesz i dlaczego jest ona najlepsza w Twojej
                            styuacji,
                            > ze mu zaufasz i ta rzecz kupisz. I nie ma w tym nic zlego. I na
                            tym
                            > polega praca DOBREGO sprzedawcy.

                            Już wyjaśniłem wyżej, co rozumiem pod pojęciem dobrego sprzedawcy :)

                            > > A produkt należy przetestować samemu - żeby go przetestować,
                            > często
                            > > nie trzeba go wcale kupować...
                            >
                            > A ja lubie przejsc sie po sprzedawcach i posluchac co maja do
                            > powiedzenia. I ten ktory wzbudzi moje zaufanie wygrywa. Zabronisz
                            > mi? Zdarzylo mi sie wiele razy, ze bedac zdecydowana na zakup, po
                            > zadaniu paru pytan "potwierdzajacych" tak bylam zdegustowana
                            > odpowiedzia sprzedawcy, ze z zakupu rezygnowalam.

                            I tu zrobiłaś błąd - polegając na odpowiedzi sprzedawcy - zawsze
                            zasięgaj opinii z kilku źródeł, zanim podejmiesz decyzję.
                            I podejmuj ją sama - NIGDY nie pozwalaj, żeby podejmował ją za
                            Ciebie jakiś sprzedawca!

                            >
                            > > Masz na myśli sztuczne kreowanie potrzeb (popytu).
                            >
                            > Nie, nie mam na mysli sztuczne kreowanie popytu, tylko
                            fundamentalne
                            > zrozumienie faktu, ze istnieja rozni ludzie i rozne maja potrzeby.
                            > Dobry sprzedawca zorientuje sie, czy klient chce kupic ipoda, czy
                            > mp3playera innej firmy i nie bedzie mu na sile wciskal produktu,
                            > ktorego klient nie chce, tylko dlatego, ze sam osobiscie uwaza, ze
                            > ipod jest cudem natury, albo Mercedes lepszy od Fiata.

                            Fajnie by było - ale to pobożne życzenia (przecież sama o tym dobrze
                            wiesz) ;)

                            > Dobra firma
                            > > wykorzysta do tego marketing - licha będzie tresować "wciskaczy
                            > > kitu".
                            >
                            > Tu sie zgadzamy. Ale Twoja wypowiedz traci demagogia - bo co jest
                            > kitem, a co juz nim nie jest? Kazda potwora znajdzie swojego
                            > amatora...

                            No właśnie taka dewiza ma "usprawiedliwić" zatrudnianie tabunów
                            sprzedawców, którzy szukają "każdej potwory" ;)

                            > > Chwilowe załamanie sprzedaży jakiegoś modelu w ujęciu generalnym
                            > nie zaszkodzi znakomitej marce "mercedes".
                            >
                            > Taki jestes pewien? A moze zostanie wyparty z rynku bo akurat
                            > ludziom przestanie sie podobac, albo Fiat zatrudni lepszych
                            > sprzedawcow? NIe bylby to pierwszy przyklad dobra, ktory polegl
                            mimo
                            > swoich niezaprzeczalnych zalet. Kiedys ludzie szyli np. garnitury
                            na
                            > miare, a jakos w pewnym momencie zostaly one prawie wyparte przez
                            > gotowe marki. I mozna tak wyliczac i wyliczac...
                            >

                            Tak bywa - to robota nie tyle sprzedawców, co różnych zbiegów
                            okoliczności - tak było, kiedy lepszy standard BETAMAX przegrał z
                            VHS - a to tylko i wyłącznie dzięki działaniom przemysłowego lobby
                            skupionego biznesowo wokół VHS.

                            Historia zna wiele takich przypadków - ale to nie powód, żeby
                            twierdzić, że sprzedawcy mają decydować za konsumentów.

                            • Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: 195.33.121.* 18.02.08, 18:20
                              > Dalej stoję na stanowisku, że dobry produkt sprzeda się sam.

                              A ja nadal na stanowisku, ze zaden, nawet najlepszy produkt nie
                              przetrwa jezeli firma nie bedzie miala dobrej strategii sprzedazowej
                              i dobrych sprzedawcow. Bo nikt o tym produkcie sie nawet nie dowie.


                              > Podejście "sprzedażowe" jest domeną firm
                              wyłącznie "sprzedażowych" -
                              > i misją takich właśnie firm jest sprzedaż czegokolwiek
                              komukolwiek -
                              > za wszelką cenę :)


                              Nieprawda. Kazda firma, nawet w branzy uslug musi miec
                              podejscie "sprzedazowe". Jesli sadzisz, ze produkt sprzedaje sie
                              sam, a firma zyje powietrzem i "samo" sie wszystko robi, to...
                              proponuje zaloz wlasna firme, zrob doskonaly produkt i niech Ci sie
                              sam sprzedaje. Powodzenia.


                              >
                              > Firmy sprzedażowo nie wnoszą żadnej wartości dodanej do produktu -
                              > to zwykłe hieny rynkowe. I to zazwyczaj właśnie takie firmy tworzą
                              > te "sprzedażowe ideologie" - wyłącznie w celu uzasadnienia
                              > zatrudniania sprzedawców "za friko" i przerzucania na nich
                              > większości kosztów związanych z ich działalnością.


                              A Ty znowu o akwizytorach.


                              > Dlatego dobry handlowiec (nie-wyłącznie-sprzedawca) najpierw zada
                              > pytanie potencjalnemu klientowi: "co panu potrzeba?", a potem
                              > dostarczy mu DOKŁADNIE TO, CZEGO KLIENT CHCE".

                              Nareszcie to przyznales. Dobry handlowiec wczuje sie w potrzeby
                              klienta... Czyzby nie o tym wlasnie byl artykul, z ktorym tak
                              zawziecie polemizujesz??

                              > Sprzedawca "z musu" będzie wciskał klientowi to, co akurat ma do
                              > sprzedania, uciekając się do wszelkich manipulacji, żeby
                              > tylko "sprzedać".
                              > I o takich "kandydatach" jest mowa w artykule (żenującym!).

                              A wlasnie, ze nie o takich. Tylko takich, ktorzy wykazuja sie
                              empatia i ZROZUMIENIEM POTRZEB KLIENTA - a to cecha dobrego
                              handlowca, co powyzej przyznales.

                              > Fajnie by było - ale to pobożne życzenia (przecież sama o tym
                              dobrze wiesz) ;)

                              Oczywiscie, tylko niestety tak jest, ze ludzie nie sa obiektywni i
                              kazdy ma swoje odczucia i kazdy w swoim najlepszym mniemaniu ma
                              racje. Ktos moze szczerze uwazac, ze ipod jest najlepszy na swiecie.
                              I jezeli akurat pracuje w sklepie appla to prawdopodobnie bedzie
                              dobrym sprzedawca ipoda. I o to chodzi - wlasciwy czlowiek, na
                              wlasciwym miejscu! I to drugi wniosek z artykulu - musisz wierzyc w
                              towar, ktory sprzedajesz, inaczej go nie sprzedasz. A to, czy np. ja
                              uwazam, ze ipod to cud nad cudy nie ma najmiejszego znaczenia.

                              > No właśnie taka dewiza ma "usprawiedliwić" zatrudnianie tabunów
                              > sprzedawców, którzy szukają "każdej potwory" ;)


                              A kto ma decydowac o tym, co wolno sprzedawac, a co nie? Kazdy
                              produkt musi przejsc przez jakies normy i inne regulacje, wiec o co
                              to halo? Na swiecie jest miejsce dla produktow swietnych, bardzo
                              dobrych, dobrych, zadawalajacych, takich sobie, zlych, bardzo zlych
                              i gownianych. Po prostu.

                              > Historia zna wiele takich przypadków - ale to nie powód, żeby
                              > twierdzić, że sprzedawcy mają decydować za konsumentów.

                              Ale nie o tym jest artykul.
                              • Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 18:36
                                Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                > > Dalej stoję na stanowisku, że dobry produkt sprzeda się sam.
                                >
                                > A ja nadal na stanowisku, ze zaden, nawet najlepszy produkt nie
                                > przetrwa jezeli firma nie bedzie miala dobrej strategii
                                sprzedazowej
                                > i dobrych sprzedawcow. Bo nikt o tym produkcie sie nawet nie dowie.

                                Wystarczy dobra kampania reklamowa - i wszyscy się dowiedzą ;)
                                Sprzedawca nie jest konieczny.

                                >
                                > > Podejście "sprzedażowe" jest domeną firm
                                > wyłącznie "sprzedażowych" -
                                > > i misją takich właśnie firm jest sprzedaż czegokolwiek
                                > komukolwiek -
                                > > za wszelką cenę :)
                                >
                                >
                                > Nieprawda. Kazda firma, nawet w branzy uslug musi miec
                                > podejscie "sprzedazowe". Jesli sadzisz, ze produkt sprzedaje sie
                                > sam, a firma zyje powietrzem i "samo" sie wszystko robi, to...
                                > proponuje zaloz wlasna firme, zrob doskonaly produkt i niech Ci
                                sie
                                > sam sprzedaje. Powodzenia.

                                Każda firma musi sprzedawać swoje produkty - natomiast sensem jej
                                istnienia nie jest "sprzedaż sama w sobie".
                                Naprawdę nie znasz firm i produktów, które sprzedają się same?

                                :)

                                >
                                > >
                                > > Firmy sprzedażowo nie wnoszą żadnej wartości dodanej do
                                produktu -
                                > > to zwykłe hieny rynkowe. I to zazwyczaj właśnie takie firmy
                                tworzą
                                > > te "sprzedażowe ideologie" - wyłącznie w celu uzasadnienia
                                > > zatrudniania sprzedawców "za friko" i przerzucania na nich
                                > > większości kosztów związanych z ich działalnością.
                                >
                                >
                                > A Ty znowu o akwizytorach.

                                A akwizytor to nie sprzedawca?!


                                >
                                > > Dlatego dobry handlowiec (nie-wyłącznie-sprzedawca) najpierw
                                zada
                                > > pytanie potencjalnemu klientowi: "co panu potrzeba?", a potem
                                > > dostarczy mu DOKŁADNIE TO, CZEGO KLIENT CHCE".
                                >
                                > Nareszcie to przyznales. Dobry handlowiec wczuje sie w potrzeby
                                > klienta... Czyzby nie o tym wlasnie byl artykul, z ktorym tak
                                > zawziecie polemizujesz??

                                Nie zrozumiałaś tego, co napisałem. Przeczytaj dokładnie jeszcze raz!

                                > > Sprzedawca "z musu" będzie wciskał klientowi to, co akurat ma do
                                > > sprzedania, uciekając się do wszelkich manipulacji, żeby
                                > > tylko "sprzedać".
                                > > I o takich "kandydatach" jest mowa w artykule (żenującym!).
                                >
                                > A wlasnie, ze nie o takich. Tylko takich, ktorzy wykazuja sie
                                > empatia i ZROZUMIENIEM POTRZEB KLIENTA - a to cecha dobrego
                                > handlowca, co powyzej przyznales.
                                >
                                Wiesz - z tymi "potrzebami klienta" to taka ściema :)
                                Sprzedawcy są po to, żeby nie tyle te potrzeby badać, co je
                                kreować :) - i "uświadamiać" biednym konsumentom, że ten oto
                                odkurzacz za 10 tys. zł jest im absolutnie niezbędny... itd...

                                > > Fajnie by było - ale to pobożne życzenia (przecież sama o tym
                                > dobrze wiesz) ;)
                                >
                                > Oczywiscie, tylko niestety tak jest, ze ludzie nie sa obiektywni i
                                > kazdy ma swoje odczucia i kazdy w swoim najlepszym mniemaniu ma
                                > racje. Ktos moze szczerze uwazac, ze ipod jest najlepszy na
                                swiecie.
                                > I jezeli akurat pracuje w sklepie appla to prawdopodobnie bedzie
                                > dobrym sprzedawca ipoda. I o to chodzi - wlasciwy czlowiek, na
                                > wlasciwym miejscu! I to drugi wniosek z artykulu - musisz wierzyc
                                w
                                > towar, ktory sprzedajesz, inaczej go nie sprzedasz. A to, czy np.
                                ja
                                > uwazam, ze ipod to cud nad cudy nie ma najmiejszego znaczenia.
                                >
                                > > No właśnie taka dewiza ma "usprawiedliwić" zatrudnianie tabunów
                                > > sprzedawców, którzy szukają "każdej potwory" ;)
                                >
                                >
                                > A kto ma decydowac o tym, co wolno sprzedawac, a co nie? Kazdy
                                > produkt musi przejsc przez jakies normy i inne regulacje, wiec o
                                co
                                > to halo? Na swiecie jest miejsce dla produktow swietnych, bardzo
                                > dobrych, dobrych, zadawalajacych, takich sobie, zlych, bardzo
                                zlych
                                > i gownianych. Po prostu.

                                Tak - dla każdego coś innego ;)

                                A nie sądzisz, że dobrze byłoby uświadomić ludziom, że nie stać ich
                                na gó..ane produkty? Że szkoda na nie kasy?
                                A sprzedawcy gó..anych produktów to zwykli naciągacze?

                                >
                                > > Historia zna wiele takich przypadków - ale to nie powód, żeby
                                > > twierdzić, że sprzedawcy mają decydować za konsumentów.
                                >
                                > Ale nie o tym jest artykul.

                                Artykuł jest o tym, że nie każdy będzie dobrym sprzedawcą kitu <- co
                                jest zupełnie oczywiste, bo są na świecie ludzie, których brzydzi
                                sprzedawanie innym jakiegoś badziewia!
                                Ale autor artykułu próbuje dorobić do tego własną ideologie - wolno
                                mu - ale ja TEGO KITU NIE KUPUJĘ! ;)

                                A Ty? Jak chcesz, to kupuj ;)
                                • Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: 195.33.121.* 18.02.08, 18:56
                                  > Wystarczy dobra kampania reklamowa - i wszyscy się dowiedzą ;)
                                  > Sprzedawca nie jest konieczny

                                  Nie zawsze. NIe zawsze firma ma kase na dobra kampanie reklamowa.
                                  Poza tym kampania reklamowa nie oznacza, ze produkt jest dobry.
                                  Ponadto, majac beznadziejnych sprzedawcow mozna zniechecic do
                                  najlepiej rozreklamowanego towaru. I to rowniez mowi artykul, w
                                  czesci dotyczacej ukrytych kosztow... Ale pewnie nie chcialo Ci sie
                                  czytac.


                                  > Naprawdę nie znasz firm i produktów, które sprzedają się same?

                                  Znam, oczywiscie. Ale to nie zmienia faktu, ze dobry sprzedawca moze
                                  podniesc wynik sprzedazy o 500%. A zly nie sprzedac nic w trzy
                                  miesiace. I o tym jest artykul.

                                  > A akwizytor to nie sprzedawca?!

                                  Akwizytor to promil promili wszystkich sprzedawcow. A Ty sie
                                  czepiles go jak pies psiego ogona i ciagle gadasz o sprzedawaniu
                                  badziewia. Artykul w zadnym momencie nie mowi o akwizytorach i
                                  badziewiu.

                                  > Nie zrozumiałaś tego, co napisałem. Przeczytaj dokładnie jeszcze
                                  raz!

                                  Tu juz mi rece opadly. To sprzedawca ma sie wczuwac w potrzeby
                                  klienta czy nie? Bo sam juz sobie przeczysz. Chyba, ze
                                  pytanie "czego panu potrzeba" dla Ciebie nie oznacza automatycznie
                                  wczucia sie w potrzeby klienta. Ale wobec tego to ja juz kapituluje.

                                  > A nie sądzisz, że dobrze byłoby uświadomić ludziom, że nie stać
                                  ich na gó..ane produkty? Że szkoda na nie kasy?
                                  > A sprzedawcy gó..anych produktów to zwykli naciągacze?

                                  Od tego istnieje np. UOKiK. Mozesz sie tam zapisac i w ramach
                                  wolontariatu prowadzic pogadanki i akcje uswiadamiania,
                                  przestrzegajac przed naciagaczami. Droga wolna.

                                  > Artykuł jest o tym, że nie każdy będzie dobrym sprzedawcą kitu

                                  Nieprawda. Artykul jest o tym, ze nie kazdy bedzie dobrym
                                  sprzedawca. Kropka. A kit i badziewie i akwizytorow podpowiedziala
                                  Ci Twoja WYOBRAZNIA, bo o nich nie ma zadnej wzmianki w tym
                                  artykule. Artykul jest o normalnych sprzedawcach, normalnych dobr
                                  konsumpcyjnych, dzialajacych w normalnych warunkach i cechac jakie
                                  powinni spelniac, aby sprzedac produkt (i nawet te dwie cechy SAM
                                  wymieniles).

                                  I na tym koncze dyskusje, bo nie warto dyskutowac z kims, kto chyba
                                  niedokladnie przeczytal artykul, z ktorym polemizuje, albo ponosi go
                                  wyobraznia i dopisuje sobie rzeczy, ktorych tam nie ma.
                                  • Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 19:21
                                    Gość portalu: Dosia napisał(a):

                                    > > Wystarczy dobra kampania reklamowa - i wszyscy się dowiedzą ;)
                                    > > Sprzedawca nie jest konieczny
                                    >
                                    > Nie zawsze. NIe zawsze firma ma kase na dobra kampanie reklamowa.

                                    Często nawet firma nie ma kasy, żeby zatrudnić sprzedawców - więc
                                    zatrudnia ich na %, ew. z niską pensją podstawową - dodając do tego
                                    jeszcze badziewiaste produkty liczy na cud - że to się sprzeda :)

                                    Owszem - trafi się tam wybitny kiciarz, który komuś to sprzeda - ale
                                    jak uczy doświadczenie - rotacja na tym stanowisku jest ogromna - a
                                    to świadczy wyłącznie o tym, że firma nie dołożyła starań, żeby
                                    wyszukać na rynku "dobrych kiciarzy" i dobrze im zapłacić - ale
                                    ciągle szuka naiwnych kandydatów na naciągaczy.

                                    Wszystko to "pic & kit" ;)

                                    > Poza tym kampania reklamowa nie oznacza, ze produkt jest dobry.
                                    > Ponadto, majac beznadziejnych sprzedawcow mozna zniechecic do
                                    > najlepiej rozreklamowanego towaru. I to rowniez mowi artykul, w
                                    > czesci dotyczacej ukrytych kosztow... Ale pewnie nie chcialo Ci
                                    sie
                                    > czytac.
                                    >
                                    Przeczytałem dokładnie. Artykuł jest żenujący!
                                    >
                                    > > Naprawdę nie znasz firm i produktów, które sprzedają się same?
                                    >
                                    > Znam, oczywiscie. Ale to nie zmienia faktu, ze dobry sprzedawca
                                    moze
                                    > podniesc wynik sprzedazy o 500%. A zly nie sprzedac nic w trzy
                                    > miesiace. I o tym jest artykul.

                                    Ble-ble-ble...

                                    > > A akwizytor to nie sprzedawca?!
                                    >
                                    > Akwizytor to promil promili wszystkich sprzedawcow. A Ty sie
                                    > czepiles go jak pies psiego ogona i ciagle gadasz o sprzedawaniu
                                    > badziewia. Artykul w zadnym momencie nie mowi o akwizytorach i
                                    > badziewiu.

                                    Dosiu ;) - każdy sprzedawca, który uprawia "sprzedaż aktywną" - TO
                                    AKWIZYTOR!!!
                                    Nie ma nic złego w akwizycji - ale nazywajmy rzeczy po imieniu :)

                                    > > Nie zrozumiałaś tego, co napisałem. Przeczytaj dokładnie jeszcze
                                    > raz!
                                    >
                                    > Tu juz mi rece opadly. To sprzedawca ma sie wczuwac w potrzeby
                                    > klienta czy nie? Bo sam juz sobie przeczysz. Chyba, ze
                                    > pytanie "czego panu potrzeba" dla Ciebie nie oznacza automatycznie
                                    > wczucia sie w potrzeby klienta. Ale wobec tego to ja juz
                                    kapituluje.

                                    No to jeszcze raz - każdy czegoś potrzebuje - ale z reguły nie
                                    akurat tego, co w danym momencie ma do zaoferowania akwizytor :)

                                    I jeśli akwizytor sprzeda komuś coś, czego ten ktoś w tym momencie
                                    absolutnie nieporzebuje - to znaczy, że NACIĄGNAŁ KLIENTA NA
                                    NIEPOTRZEBNY ZAKUP!
                                    Zmusił go do nierozsądnego rozporządzenia swoim mieniem (w tym
                                    wypadku pieniędzmi).
                                    I za to takich "sprzedawców-wykonawców targetu" NALEŻY ZWYCZAJNIE
                                    TĘPIĆ!!!

                                    > > A nie sądzisz, że dobrze byłoby uświadomić ludziom, że nie stać
                                    > ich na gó..ane produkty? Że szkoda na nie kasy?
                                    > > A sprzedawcy gó..anych produktów to zwykli naciągacze?
                                    >
                                    > Od tego istnieje np. UOKiK. Mozesz sie tam zapisac i w ramach
                                    > wolontariatu prowadzic pogadanki i akcje uswiadamiania,
                                    > przestrzegajac przed naciagaczami. Droga wolna.

                                    UOKiK nie ma tu nic do rzeczy.
                                    Ja jestem wrogiem tego typu regulacji.
                                    Ale jestem także wrogiem nachalnej sprzedaży!

                                    > > Artykuł jest o tym, że nie każdy będzie dobrym sprzedawcą kitu
                                    >
                                    > Nieprawda. Artykul jest o tym, ze nie kazdy bedzie dobrym
                                    > sprzedawca. Kropka. A kit i badziewie i akwizytorow podpowiedziala
                                    > Ci Twoja WYOBRAZNIA, bo o nich nie ma zadnej wzmianki w tym
                                    > artykule. Artykul jest o normalnych sprzedawcach, normalnych dobr
                                    > konsumpcyjnych, dzialajacych w normalnych warunkach i cechac jakie
                                    > powinni spelniac, aby sprzedac produkt (i nawet te dwie cechy SAM
                                    > wymieniles).
                                    >
                                    > I na tym koncze dyskusje, bo nie warto dyskutowac z kims, kto
                                    chyba
                                    > niedokladnie przeczytal artykul, z ktorym polemizuje, albo ponosi
                                    go
                                    > wyobraznia i dopisuje sobie rzeczy, ktorych tam nie ma.

                                    Artykuł jest o rotacji i jej przyczynach. Niestety - konkluzje
                                    autora są błędne albo pisane na zamówienie "zatrudniaczy sprzedawców
                                    za friko" ;)

                                    Pozdrawiam, Dosiu - prześpij się z tym jeszcze raz :)
                                    • Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: 195.33.121.* 18.02.08, 19:51
                                      A Ty ciagle swoje o akwizytorach i wciskaniu kitu. Mysle, ze nie
                                      porozumiemy sie na zadnej plaszczyznie.
                                      • Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 20:17
                                        Dosiu :)

                                        Inny "zacny" hamerykański manager powiedział kiedyś, że cechą
                                        niezbędną - ale absolutnie wystarczającą "skutecznego sprzedawcy"
                                        jest zasada "uporu maniaka" - czyli gra na zmęczenie klienta :)

                                        Na pewno ta zasada nie jest Ci obca - jesteś świetnym kandydatem na
                                        dobrego sprzedawcę (a nawet na wybitnego akwizytora)!

                                        Pozdrawiam serdecznie!
      • Gość: august Re: Co czyni człowieka dobrym sprzedawcą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.08, 11:52
        Najlepszy sprzedawca to taki co nie wciska kitu tylko rzeczowo informuje o
        wyższości np. jednego robota nad drugim czy tej margaryny nad inną. Reszta jest
        oszustwem a sprzedawca który oszukuje prostą drogą prowadzi firmę do upadku.
        • Gość: aleksy1978 Re: Co czyni człowieka dobrym sprzedawcą? IP: *.pl.man-mn.com 15.02.08, 12:37
          W idealnym swiecie TAK!Jednak na rynku stosuje sie rozne sztuczki na
          pograniczu etyki i fair play aby zwiekszyc obroty (np. ukrywa sie
          slaba jakosc produktu,itp.)

          • Gość: xxx Re: Co czyni człowieka dobrym sprzedawcą? IP: *.eranet.pl 15.02.08, 13:29
            Przecież jeśli bycie agentem jest na końcu drabiny społecznej, to idą tam
            (głównie) najgorsi i przyjmowani są wszyscy jak leci. To wiadomo, że
            przynajmniej 90% się do tego nie nadaje! I co takiego dziwnego, że odchodzą?
      • Gość: sprzedawca właśnie Co czyni człowieka dobrym sprzedawcą? IP: *.centertel.pl 15.02.08, 13:53
        po przeczytaniu tego pseudonaukowego gówna, zastanawiam się, czy gazeta.pl wie
        co czyni człowieka dobrym dziennikarzem... niby założenia bełkotu słuszne, ale
        stawiam baksy przeciw orzechom, że autor nawet żarcie zamawia przez internet,
        hehhe...
        • Gość: krukkk Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.cable.ubr03.wolv.blueyonder.co.uk 15.02.08, 15:32
          Z moich obserwacji wynika, ze ludzie rzucaja prace sprzedawcy, bo traca wiare i szacunek do zawodu. Szczegolnie w ubezpieczeniach, wiekszosc ludzi sie wypala i po jakims czasie nie moze zniesc swojej pracy. Wciskanie kitu idzie jako tako kiedy sie w ten kit choc troche wierzy. Po jakims czasie czujesz sie jak Swiadek Jehowy z powaznym kryzysem wiary. Nadal trzeba chodzic po domach ale trudniej zniesc wyzwiska ludzi i ukaszenia psow.
          • Gość: mylink Re: Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.08, 16:25
            Chciałem coś napisać o bzdurnym artykule i po prostu ręce mi opadły..
            zostało mi jednak tylko trochę sił by powiedzieć, że..
            ech.. szkoda gadać..
            • Gość: do krukkk Re: Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.08, 16:49
              Masz rację.
              • Gość: marl57 Re: Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.08, 19:10
                i jeszcze te brednie o empatii i współczuciu, koleś nie wie co pisze i o co mu chodzi, miesza terminy i pojęcia i z tego bełkotu wyciąga z góry zamierzone wnioski.
                "Empatia nie oznacza od razu współczucia" - żenada.
                A czy kiedykolwiek empatia jest współczuciem? - nie mylić z odczuwaniem tego co ktoś czuje. Współczuciem też nazywana jest często litosć, tyle że litośc wynika w sumie z łaskawej pogardy, współczucie zaś w zyczliwosci, miłości, a współodczuwanie nie musi z życzliwością mieć czegokolwiek wspólnego, wystarczy trochę inteligencji.
                Ale cóż, Harvard Business Review Polska jest pewnie postrzegane jako na tyle poważne pisemko coś tam, że można bezkrytycznie się na nie powoływać.
                • Gość: Dosia Re: Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.brnt.cable.ntl.com 17.02.08, 15:30
                  > "Empatia nie oznacza od razu współczucia" - żenada.

                  Najpierw krytykujesz, a potem udowadniasz dokladnie to samo co napisano w
                  artykule...

                  > A czy kiedykolwiek empatia jest współczuciem? - nie mylić z odczuwaniem tego
                  co ktoś czuje. Współczuciem też nazywana jest często litosć, tyle że litośc
                  wynik a w sumie z łaskawej pogardy, współczucie zaś w zyczliwosci, miłości, a
                  współod
                  > czuwanie nie musi z życzliwością mieć czegokolwiek wspólnego, wystarczy trochę
                  inteligencji.
          • Gość: 71 Re: Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.vf.pl 18.02.08, 20:59
            A z moich obserwacji wynika, że pracę w sprzedaży mogą znaleźć wyłącznie osoby bez znajomości. Potem wkręca się im jakimi to mogą być sprzedawcami, jaki to zawód z przyszłością i że muszą się tylko postarać. Bo tak naprawdę to oni przyjmą każdego zdesperowanego żeby tylko płacić jak najmniej. Ja np. pracuję jako sprzedawca od 10 lat i nie mam ochoty oglądać żadnego klienta. Od początku nie chciałam tego zajęcia ale jak już zajęłam się tym to następny pracodawca nie chce mnie widzieć gdzie indziej jak tylko w sprzedaży. I w koło Macieju.
      • Gość: 50+Bezrobotny Co czyni człowieka ? IP: *.aster.pl 15.02.08, 17:45
        Pięknie że tak naganiają akwizytorów, szkoda że na każdych drzwiach biurowców
        jest napis - AKWIZYTOROM DZIĘKUJEMY! Natomiast bardzo podoba mi się wydzielenie
        portalu dla sprzedawców ~ akwizytorów, nareszcie nie będę tracił czasu na
        czytanie bzdurnych ogłoszeń. No to teraz polecam tworzenie nowych portali : <>1.
        Dla POKOLENIA 21 postulatów Sierpnia 1980 r.!!! <> 2. Dla byłych PGR-owców! <>
        3. Dla pokolenia 45+ z wyższym ekonomicznym wykształceniem !!! <> 4. Dla
        sprzedawców~kasjerów sklepów spożywczych!!! PRZECIEŻ ludzie o takich
        KWALIFIKACJACH I Z TAKIEGO POKOLENIA MASOWO POSZUKUJĄ, NORMALNEJ ETATOWEJ PRACY
        !!! Równocześnie należy wprowadzić obowiązek indywidualnego odpowiadania na
        złożone aplikacje w nieprzekraczalnym terminie 14 dni roboczych!!!
      • Gość: Co czyni człowieka Dobry sprzedawca IP: *.gdynia.mm.pl 16.02.08, 09:47
        Mini, elegancki biustonosz i majteczki, zgrabne bioderko, soczysty biust i
        chęc aby na czas na boczku zrobic sniadanie w łóżku!
      • Gość: błazny autor odkrywa sens istnienia IP: *.lama.net.pl 16.02.08, 10:11
        Mały cytat z artykułu, który mówi o nim wszystko

        "Powinien czuć, że musi sprzedać produkt lub usługę; klient istnieje
        po to, by sprzedawca mógł zaspokoić tę osobistą potrzebę."

        teraz już wiecie, po co istniejecie...
        • 0tdr0 Re: autor odkrywa sens istnienia 16.02.08, 11:53
          A sensem zycia wlasciciela sklepu nie jest zarobienie pieniedzy, ale oddanie
          kupujacemu towaru po kosztach.

          Brednie niesamowite- niech autorzy takich tekstow, jakie przytoczyles, kupia
          sobie automaty sprzedazowe. Bo najwyrazniej maja problemy ze znalezieniem
          roznicy miedzy czlowiekiem, a przedmiotem.

          • Gość: morgenstern taa ... IP: *.aster.pl 16.02.08, 17:30
            pracowalem kiedys w dziale sprzedazy duzego wydawnictwa
            i moj glowny wniosek jest taki
            ze sprzedaz to zajecie dla obrotnych i natretnych nieukow ...
            wiekszosc ze srednim wyksztalceniem
            a jesli juz ktos studiuje to
            zaoczne marketingi i inne "pinindzologie"
            totalny brak refleksji
            kopanie pod soba dolkow
            koterie etc etc
            nikt przy zdrowych zmyslach nie popracuje w tym dluzej niz rok ...

            • megakosmos Re: taa ... 16.02.08, 21:32
              Zastanawiające dlaczego wiekszości Sz.P. komentatorom sprzedawca
              kojarzy się z akwizytorem??? A co ze sprzedawcami inwestycji na
              lata, programów emerytalnych, inwestycyjnych, drogich samochodów,
              mieszkań, wszelkich dóbr luksusowych (kosmetyki, biżuteria,
              zegarki), wakacje, etc??? Czy wam sie wydaje, że ktoś kto wydaje
              ćwierć miliona i ma podsunieta kartke z umową to ja patrze na
              niego "dziwnie" żeby nie mógł sie skoncentrować? Śmieszne. Czy wy
              wszyscy pracujecie od 8 do 16 w biurze albo budżetówka za 2000zł?
              Jestem sprzedawcą od 10 lat, na początku byłem "ogrodnikiem" -
              dostałem pakiet klientów do obrabiania - na tyle dużych że
              wystarczało na niedojrzałym rynku realizować tylko zamówienia.
              Obecnie jestem strzelcem. Sam muszę znaleźć klienta, zachęcić i
              zamknąć transakcję. Wynik wyróżniający się w skali kraju, nieważna
              branża, transakcje od 100tys w górę za przedmioty luksusowe, do 1mln
              max ( największy mój deal pojedyńczy na 750tys zł, ostatnio oferta
              za 1 mln). I wydaje się wam że wystarczy podetknąć pod nos frajerowi
              kartkę a on to łyka??? Postawcie się w sytuacji takiego klienta.
              Drobne odejście od procesu lub cień na profesjonalizmie czy intencji
              sprzedawcy - i dealu nie ma. Czasem zamknięcie tematu trwa
              miesiącami, to trudna i dająca mega dużo satysfakcji praca, a przy
              tym jeśli jest się dobrym - duże pieniądze. Zgadzam się w pełni z
              głównymi założeniami artykułu, przy czym empatia w moim rozumieniu
              bardziej jako zdolność do dopasowania (wyczucisa) indywidualnego
              przypadku. Ambicja to podstawa, czasem jako rywalizacja. Krótko
              powiem: po udanej transakcji stany potrafia być niemal euforyczne.
              Co nie zmienia faktu, że o zmianie pracy nie myśli się w związku z
              tym że robota jest zła. Raczej chęć dalszych wyzwań do tego pcha.
              Pozdrawiam!
              • Gość: Solidaruch negatywna ocena akwizycyjnej formy sprzedaży IP: *.aster.pl 17.02.08, 10:03
                Mam nadzieję że wiesz ilu ludzi pracuje w budownictwie. Więc pewnie tez się
                orientujesz ilu ludzi sprawdziło się jako architekci a ilu pracuje na
                stanowiskach murarz, zbrojarz, betoniarz. Dokładnie tak samo jest w sprzedaży ~
                akwizycji. Ten rodzaj działalności będzie się rozwijał tym bardziej że dla
                ZLECENIODAWCY jest to najtańsza forma dotarcia do klienta - minimalne koszty
                własne bo praktycznie za wszystko płaci akwizytor prowadzący własną działalność
                gospodarczą! Ty po prostu jesteś w grupie 3% najlepszych~najlepiej
                zarabiających. Natomiast dla 50% akwizytorów ich działalność to strata czasu i
                własnych pieniędzy. To już lepiej niech idą pracować jako murarze, betoniarze -
                dostaną pensję oraz wypracują sobie minimalną emeryturę. Dodatkowym aspektem tej
                sprawy jest fakt że większość produktów oferowanych przez akwizytorów jest
                równolegle dostępna w tradycyjnym systemie sprzedaży. A tam człowiek ma czas na
                zastanowienie i nie ma w podświadomości tej myśli - szkoda że tyle czasy stracił
                a ja i tak od niego tego nie kupie, eeeeee to może jednak cokolwiek, by miał za
                fatygę ?!
      • Gość: 77 Dla czego handlowcy osiągają duze obroty?? IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.08, 21:44
        Dla tego, że mają dobrą podstawę wynagrodzenia i umowę o pracę,
        której boją się stracić. Automatycznie wyrobą sobie wysoką prowizję
        a co za tym idzie zrobią duży target. Wydajność pracownika =
        wydajności myślenia managera (wlaściciela firmy). Pracownika trzeba
        związać z firmą szczególnie przy tego rodzaju zawodach. Handlowca
        motywuje nie prowizja tylko wysoka podstawowa pensja, który to bojąc
        sie ją stracić stanie "na rzęsach" i sprzeda tyle ile ma sprzedać
        zgarniając dodatkowo prtowizję. Polscy managerowie są geniuszami w
        demotywowaniu pracownika i póżnieuj debile dziwią się, ze wydajniść
        niska he he!!.
      • Gość: Salesman Dobry artykol IP: *.uhc.com 17.02.08, 02:15
        Nie zgadzam sie z kilkoma poprzednimi tezami typu "pierdu - pierdu".
        Nie wiem jakie sa realia sprzedazy w Polsce, ale przez kilkanascie
        lat bylem sprzedawca w USA i zgadzam sie z tezami tego artykulu w
        100%. Artykul nie traktuje o indywidualnym podejsciu firm do
        sprzedazy tylko o generalnych zasadach charakterystycznych dla
        dobrych sprzedawcow. Obecnie zarzadzam grupa sprzedawcow w dziale
        ubezpieczen i wlasnie ludzie o takich cechach jak empatia i zdrowo
        pojeta ambicja odnaosza najwiecej sukcesow.
        • Gość: Lee Re: Dobry artykol <-- i znów pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 17.02.08, 08:46
          I tu jest dowód na to, że najłatwiej poddają się praniu mózgu "super-
          sprzedawcy", nie potrafiący nawet poprawnie napisać słowa "artykuł".

          Żenada!
      • Gość: handlowiec Co czyni człowieka dobrym sprzedawcą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.02.08, 12:46
        znowu wyszła nasz brzydka narodowa cecha, jak czytam wasze opinie to żal mnie
        ogarnia smutni i zakompleksieni z was ludzie. Handlowca kojarzycie z akwizytorem
        bo zapewne to był wasz jedyny kontakt z handlem i to zapewne jeszcze w czasie
        jak sie uczyliście lub zaraz po :).Mierna kasa i już opinia wyrobiona.
        Autor bazował na myśli ekspertów z USA i jest to bardzo trafna i dobra opinia o
        zawodzie handlowca jest jeden warunek handlowiec musi być dobrze wynagradzany
      • Gość: :) :) IP: *.bb.sky.com 17.02.08, 16:16
        troche logiki tez nie zaszkodzi.

        Pozatym od razu widac, co to za firma, ktora dochodzi po badaniach do wniosku,
        ze potrzeba jej bandy sciemniaczy:)

        Tak wiec liczy sie dobra sciema, pranie mozgu i zdolnosc manipulacji :P

        EUREKA :)
      • Gość: gosc USA moim zdaniem IP: *.socal.res.rr.com 17.02.08, 18:00
        akurat w tych zawodazch koszty nie sa takie wysokie bowiem panuja
        prowizja jako wynagrodzenie, wiec jezeli nie jestes zawodowo
        przygotowany do zawodu i nie wykazujesz sprzedzay w trzecim miesiacu
        zatrudnienia to odpadasz, glownie to jest samoksztalcenie, zadnych
        kursow , treningow itp tak jest w wiekszosci firm np w
        ubezpieczeniach,
        najlepsi sprzedawcy to ci ktorzy potrafia skutecznie ,czyli
        profesjonalnie i szybko wyjasnic korzysci jakie ma klient kupujac
        towar czy usluge, porownujac to do konkurencji, np ile moze
        zaoszczedzic ,obie strony musza byc zadowolone z kontraktu, np w USa
        odstepuje sie od negocjacji cen u dilerow samochodow , szukasz
        najkorzystniejsze prze internet i kupujesz za taka jaka jest
        oferowana, czyni to zakup o wiele przyjemniejszym doswiadczeniem
        • Gość: Lee Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 17.02.08, 19:30
          A może nie znalazł prawdziwie chętnych i zdecydowanych na oferowany
          produkt/usługę?
          Może nie chciał na siłę wciskać komuś jakiegoś kitu?

          Tam, gdzie marketing jest prowadzony kulawo albo nie ma go wcale, a
          produkt lub jego wizja biznesowa jest zbudowana na pobożnych
          życzeniach właścicieli biznesu - zatrudnia się "wciskaczy kitu",
          których tresuje się na "urodzonych sprzedawców" - wszystko po to,
          żeby skutecznie znajdowali jeleni na te "produkty".

          A dobry produkt sprzedaje się sam - a opiekujący się nim w rynku
          przedstawiciel handlowy ma głównie dbać o to, żeby był dostępny.

          Namolni sprzedawcy robią bardzo złą robotę - ale są tacy, którzy to
          lubią - ja ich tępię!


      • n-p - Protest - bez komentarza 17.02.08, 22:32


        PONIEDZIAŁEK - Protest - bez komentarza
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50641
      • ronnie_ik A jak sprzedać gó.no 18.02.08, 10:30
        podobno dobry sprzedawca i gó.no sprzeda !
        • Gość: Lee Re: A jak sprzedać gó.no IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 10:52
          I chyba o to chodzi :)

          Ktoś, kto nie będzie potrafił sprzedać shitu - nie może być
          nazwany "dobrym sprzedawcą' ;)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka