Gość: rf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.08, 16:58 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Lee Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 15.02.08, 10:58 Rotacja 80% bierze się stąd, że "zatrudnia" się akwizytorów płacąć im wyłącznie % od sprzedaży. Gość - który nic nie sprzeda w ciągu miesiąca/trzech - zostaje bez środków do życia. A firma zostaje z potencjalnymi kontaktami. I TAKA JEST POLITYKA i "MODUS-OPERANDI" TYCH FIRM - niech więc HARVARD się nie wysila i nie dorabia pseudo-naukowej teorii do prostej jak drut praktyki ;) Chodzi wyłącznie i przerzucenie ryzyka i kosztów pozyskania klienta na akwizytorów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksy1978 belkot o psychologii,a psychologia belkotu IP: *.pl.man-mn.com 15.02.08, 11:16 Kazdy czlowiek,ktory cokolwiek w zyciu probowal sprzedac orientuje sie co jest potrzebne do sukcesu: A. wywieranie silnego wplywu na kupujacego,czyli umiejetnosc perswazji, B. j.w. tylko bardziej sprytnie lub nachalnie, C. j.w. jesli nie wyjdzie probowac jeszcze raz za jakis czas. Dorabianie do tego KOSMICZNYCH teorii to juz proba sprzedania idei o sprzedawaniu potencjalnym klientom,ktorym sie wydaje,ze z ksiazek naucza sie umiejetnosci interpersonalnych lub spolecznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do lee i aleksy Re: belkot o psychologii,a psychologia belkotu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.08, 11:40 Obaj macie trochę racji.Sprzedawca uczy się jakiś czas jak przekonać- wepchnąć dany artykuł danemu klientowi-kupującemu.A kupujący ma kilka sekund czy minut aby taki artykuł kupić.Jest to umiejętna gra słowna sprzedającego,aby klient kupił szybko a póżniej nikogo nie obchodzi czy zakup był słuszny czy idiotyczny.Wejdż do reala spożywczego i poszukaj czy ktoś potrafi ci udzielić informacji o danym artykule-ile zajmie ci czasu ,aby znależc informatora.Czy to kogo obchodzi.Sporządzanie umowy np ratalnej-nad umową pracuje sztab ludzi i sprzedawca zna ją na pamięć jak wierszyk w szkole.Umowa jest specjalnie długa i klient ma czas zapoznać się z nią w ciągu kilku minut do tego sprzedawca patrzy na niego dziwnym niejednokrotnie wzrokiem,aby utrudnić mu sens myślenia.Dlatego klient stoi niejednokrotnie na straconej pozycji i................?????????niech każdy sobie dopisze co z tego wynika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marl57 co nieco z tego jednak wynika. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.08, 19:01 co nieco z tego jednak wynika, to mianowicie, że chociażby podpisując umowę nie od razu musi zapłacić pierwszą składkę, w ten sposób pozyskuje umowę-egzemplarz do rąk, ma więc mozliwość z kim zechce i ma, -przestudiować ją w lewo i w prawo, a gdy uzna że jest nia dalej zainteresowany, wtedy opłaca składkę i wtedy dopiero cokolwiek się liczy. Żadneg łapu-capu i spłacenia składki agentowi. Proste? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: *.brnt.cable.ntl.com 17.02.08, 15:28 Gość - który nic nie sprzeda w ciągu miesiąca/trzech - zostaje bez > środków do życia. A dlaczego gosc nie sprzedal nic w ciagu miesiaca/trzech? Moze dlatego, ze nie nadaje sie na sprzedawce...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 17.02.08, 19:28 A może nie znalazł prawdziwie chętnych i zdecydowanych na oferowany produkt/usługę? Może nie chciał na siłę wciskać komuś jakiegoś kitu? Tam, gdzie marketing jest prowadzony kulawo albo nie ma go wcale, a produkt lub jego wizja biznesowa jest zbudowana na pobożnych życzeniach właścicieli biznesu - zatrudnia się "wciskaczy kitu", których tresuje się na "urodzonych sprzedawców" - wszystko po to, żeby skutecznie znajdowali jeleni na te "produkty". A dobry produkt sprzedaje się sam - a opiekujący się nim w rynku przedstawiciel handlowy ma głównie dbać o to, żeby był dostępny. Namolni sprzedawcy robią bardzo złą robotę - ale są tacy, którzy to lubią - ja ich tępię! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: *.brnt.cable.ntl.com 17.02.08, 22:44 > Może nie chciał na siłę wciskać komuś jakiegoś kitu? I wlasnie to mowi artykul - ze sprzedawca musi wierzyc w produkt, ktory sprzedaje. Inaczej nie ma sily, zeby mogl byc sprzedawca dobrym. Poza tym dlaczego mam wrazenie, ze dla Ciebie sprzedawca od razu sprzedaje kit. Przeciez akwizytorzy sprzedajacy badziewne radyjka stanowia margines sprzedawcow. Wydaje mi sie, ze artykul traktuje o "normalnych" sprzedawcach - ludziach, ktorzy sprzedaja telefony komorkowe, samochody, lodowki, zegarki, hulajnogi i inne. Uwazasz, ze to zadna filozofia i kazdy potrafi. Otoz, nie kazdy. > A dobry produkt sprzedaje się sam - a opiekujący się nim w rynku > przedstawiciel handlowy ma głównie dbać o to, żeby był dostępny. Fiu, fiu. To dopiero niezla teoria. Po co wszystkie marketingi swiata, po co reklamy, po co szkolic sprzedawcow, skoro towar sprzedaje sie sam... Klienci wala drzwiami i oknami. Wlasnie dostales nobla z ekonomii. Sprzedawcy to ostatnie ogniwo dystrybucji, sa tak samo wazni jak caly pr i reklama towaru. Ktos kto zniecheci Cie do zakupienia samochodu marki Fiat moze sprawic, ze juz nigdy tej marki samochodu nie kupisz. Sprzedawca, ktory jest namolny, jest zlym sprzedawca - i o tym traktuje artykul. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 08:05 Wręcz przeciwnie - artykuł w sposób zawoalowany próbuje po raz kolejny zmanipulować czytelnika i nakazać mu ślepo wierzyć sprzedawcom ;) Całe te satada tresowanych sprzedawców nie są zatrudniane po to, żeby pomóc klientom, tylko żeby ścigać się z konkurencją :) A świadomy klient i tak w końcu dostanie to, co dostać chce! Jeśli raz kupi badziewie - to nie popełni błędu po raz drugi i nie zaufa marce albo sprzedawcy badziewnych produktów. Na szczęście dla tresowanych sprzedawców - cały czas w populacji istnieje grupa konsumentów-tłumoków, którzy dają robić sobie wodę z mózgu i pozwalać sobie dyktować to, co mają kupować :) Piszesz, że sprzedawca musi wierzyć w swój produkt - no, przynajmniej musi sprawnie tę wiarę udawać - inaczej rzeczywiście niczego by nie sprzedał ;) Możesz być najlepszym sprzedawcą na świecie - ale żadnego "fiata" i tak od ciebie nie kupię (bo miałem już jednego i dziękuję bardzo - szkoda kasy) :) Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Pierdu-pierdu 18.02.08, 09:39 Wręcz przeciwnie - artykuł w sposób zawoalowany próbuje po raz > kolejny zmanipulować czytelnika i nakazać mu ślepo wierzyć > sprzedawcom ;) W ktorym miejscu, bo nie zauwazylam jakos tej konkluzji??? > Całe te satada tresowanych sprzedawców nie są zatrudniane po to, > żeby pomóc klientom, tylko żeby ścigać się z konkurencją :) Bo ostatecznym celem firm nie jest pomaganie klientom, ale sciganie sie z konkurencja. Takie odwieczne prawo rynku. > A świadomy klient i tak w końcu dostanie to, co dostać chce! > Jeśli raz kupi badziewie A co Ty sie tak czepiles tego badziewia? Ja mowie o normalnych sprzedawcach, normalnych dobr konsumpcyjnych. Jednych lepszych, drugich gorszych. Konkurencyjnych. > Na szczęście dla tresowanych sprzedawców - cały czas w populacji > istnieje grupa konsumentów-tłumoków, którzy dają robić sobie wodę z > mózgu i pozwalać sobie dyktować to, co mają kupować :) Wszelka konsumpcja swiadczy, ze jestes podatny na robienie sobie wody z mozgu. 99% rzeczy, ktore kupujesz, nawet nie potrzebujesz. Wiec sie tak nie ciesz i nie wywyzszaj... > Możesz być najlepszym sprzedawcą na świecie - ale żadnego "fiata" i > tak od ciebie nie kupię (bo miałem już jednego i dziękuję bardzo - > szkoda kasy) :) A miliony innych ludzi sobie Fiaty chwali... ale wg Ciebie to grupa konsumentow-tlumokow, kupujaca badziewie od tresowanych sprzedawcow. Swoja droga przerazajace jak trudne u niektorych moze byc zrozumienie prostego artykulu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 10:08 d.o.s.i.a napisała: > Wręcz przeciwnie - artykuł w sposób zawoalowany próbuje po raz > > kolejny zmanipulować czytelnika i nakazać mu ślepo wierzyć > > sprzedawcom ;) > > W ktorym miejscu, bo nie zauwazylam jakos tej konkluzji??? No to masz problem :) > > > Całe te satada tresowanych sprzedawców nie są zatrudniane po to, > > żeby pomóc klientom, tylko żeby ścigać się z konkurencją :) > Bo ostatecznym celem firm nie jest pomaganie klientom, ale sciganie sie z > konkurencja. Takie odwieczne prawo rynku. A to nowość! :) A ja myślałem, że każda firma ma swoję "misję", którą uwielbia się chwalić wszem i wobec :) Więc uważajcie klienci! Z definicji wynika, ze firma ma was w d**** - sensem jej istnienia jest konkurencja :) > > > A świadomy klient i tak w końcu dostanie to, co dostać chce! > > Jeśli raz kupi badziewie > > A co Ty sie tak czepiles tego badziewia? Ja mowie o normalnych sprzedawcach, > normalnych dobr konsumpcyjnych. Jednych lepszych, drugich gorszych. Konkurencyj > nych. Już ci mówiłem, że dobry produkt nie musi być nikomu wciskany na siłę. > > Na szczęście dla tresowanych sprzedawców - cały czas w populacji > > istnieje grupa konsumentów-tłumoków, którzy dają robić sobie wodę z > > mózgu i pozwalać sobie dyktować to, co mają kupować :) > > Wszelka konsumpcja swiadczy, ze jestes podatny na robienie sobie wody z mozgu. > 99% rzeczy, ktore kupujesz, nawet nie potrzebujesz. Wiec sie tak nie ciesz i ni > e > wywyzszaj... Hmm... nie wiem jak ty i inni - ale ja nie zwykłem kupować sobie rzeczy ani usług mi niepotrzebnych ;) > > Możesz być najlepszym sprzedawcą na świecie - ale żadnego "fiata" i > > tak od ciebie nie kupię (bo miałem już jednego i dziękuję bardzo - > > szkoda kasy) :) > > A miliony innych ludzi sobie Fiaty chwali... ale wg Ciebie to grupa > konsumentow-tlumokow, kupujaca badziewie od tresowanych sprzedawcow. gdyby było ich stać na lepsze auto, to by je sobie kupili :) Wielu jednak obudziło się - i jak nie mają kasy na nowe, dobre auto, to wolą uzywaną toyotę, niż nowego fiata > > Swoja droga przerazajace jak trudne u niektorych moze byc zrozumienie prostego > artykulu. Autor miał chyba intencję napisania prostego artykułu dla prostaków :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: 195.33.121.* 18.02.08, 12:22 > No to masz problem :) NIe, nie ja mam problem, tylko Ty nadinterpretowujesz prosty tekst. > A to nowość! :) A ja myślałem, że każda firma ma swoję "misję", > którą uwielbia się chwalić wszem i wobec :) Oczywiscie, firma moze pomagac sobie (w sprzedazy!) dobudowywaniem misji... Taka strategia sprzedazowa. Jednakze jej celem nadrzednym jest sprzedanie jak najwiekszej ilosci towaru. I nie musi to oznaczac, ze ma klienta w d..., wrecz przeciwnie - firma istnieje tylko i wylacznie dzieki klientom. > Już ci mówiłem, że dobry produkt nie musi być nikomu wciskany na > siłę. A skad klient ma wiedziec, ze produkt jest dobry, skoro moze nigdy go nie probowal? I nie jest to przypadkiem robota dobrego sprzedawcy, zeby go do tego przekonac? A nie przychodzi Ci do glowy to, ze cos co jest dobre dla jednego czlowieka, moze byc zle dla drugiego? I na dodatek nie wynika z tego, ze dana rzecz jest dobra lub zla? Dlatego wlasnie inne samochody sprzedaje sie bogatym, inne biednym, jeszcze inne kobietom, a inne emerytom. Dla kazdego cos dobrego. Z Twoich slow wynika, ze masz patent na to co jest dobre, co zle - i wlasnie dlatego bylbys zlym sprzedawca. Bo nie potrafisz sie wczuc w odczucia innej osoby i zgadnac czego JEJ potrzeba. A niektorzy nie musza jezdzic Mercedesem, bo wystarczy im Fiat. Czy to tak trudno zrozumiec? > Hmm... nie wiem jak ty i inni - ale ja nie zwykłem kupować sobie > rzeczy ani usług mi niepotrzebnych ;) Jaaaasne. To tylko inni tak robia. Ty jestes najmadrzejszy na swiecie. > Autor miał chyba intencję napisania prostego artykułu dla > prostaków :) Autor napisal calkiem ciekawy artykul, wlasnie dla tych, ktorym sie wydaje, ze sprzedawca moze byc kazdy. PS. Na marginesie Mercedes ma problemy sprzedazowe ostatnio, a niby taki dobry samochod, nie? Produkt powinien sprzedawac sie sam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 16:48 Gość portalu: Dosia napisał(a): > > No to masz problem :) > > NIe, nie ja mam problem, tylko Ty nadinterpretowujesz prosty tekst. Dosiu :) ja tylko napisałem, że pracodawcy z premedytacją robią sprzedawców w trąbę - a potem pojawiły się twoje (nad) interpretacje :) > > > A to nowość! :) A ja myślałem, że każda firma ma swoję "misję", > > którą uwielbia się chwalić wszem i wobec :) > > Oczywiscie, firma moze pomagac sobie (w sprzedazy!) dobudowywaniem > misji... Taka strategia sprzedazowa. Jednakze jej celem nadrzednym > jest sprzedanie jak najwiekszej ilosci towaru. I nie musi to > oznaczac, ze ma klienta w d..., wrecz przeciwnie - firma istnieje > tylko i wylacznie dzieki klientom. a ja myślałem, że jest odwrotnie - firma ma misję i dorabia do niej odpowiednią strategię rynkową - żeby na tym rynku przetrwać :) Ale skoro mówisz, że jest odwrotnie - to ja pier***** - to chyba jest jakiś skandal - czyż nie? > > Już ci mówiłem, że dobry produkt nie musi być nikomu wciskany na > > siłę. > > A skad klient ma wiedziec, ze produkt jest dobry, skoro moze nigdy > go nie probowal? I nie jest to przypadkiem robota dobrego > sprzedawcy, zeby go do tego przekonac? Sprzedawca jest ostatnią osobą, której można zaufać. A produkt należy przetestować samemu - żeby go przetestować, często nie trzeba go wcale kupować... > A nie przychodzi Ci do glowy to, ze cos co jest dobre dla jednego > czlowieka, moze byc zle dla drugiego? I na dodatek nie wynika z > tego, ze dana rzecz jest dobra lub zla? Dlatego wlasnie inne > samochody sprzedaje sie bogatym, inne biednym, jeszcze inne > kobietom, a inne emerytom. Dla kazdego cos dobrego. Z Twoich slow > wynika, ze masz patent na to co jest dobre, co zle - i wlasnie > dlatego bylbys zlym sprzedawca. Bo nie potrafisz sie wczuc w > odczucia innej osoby i zgadnac czego JEJ potrzeba. A niektorzy nie > musza jezdzic Mercedesem, bo wystarczy im Fiat. Czy to tak trudno > zrozumiec? Masz na myśli sztuczne kreowanie potrzeb (popytu). Dobra firma wykorzysta do tego marketing - licha będzie tresować "wciskaczy kitu". > > Hmm... nie wiem jak ty i inni - ale ja nie zwykłem kupować sobie > > rzeczy ani usług mi niepotrzebnych ;) > > Jaaaasne. To tylko inni tak robia. Ty jestes najmadrzejszy na > swiecie. Na szczęście świadomość komsumencka rośnie i zmusza do lepszej pracy speców od marketingu. > > Autor miał chyba intencję napisania prostego artykułu dla > > prostaków :) > > Autor napisal calkiem ciekawy artykul, wlasnie dla tych, ktorym sie > wydaje, ze sprzedawca moze byc kazdy. Sprzedawcą może być każdy - ale nie każdy chciałby nim być (nauczyć można się wszystkiego). Jeśli ci jakiś magik na trenignu powie, że trzeba mieć "predyspozycje" - to już powinnaś uważać - zanosi się na wyrafinowaną socjotechnikę :) > PS. Na marginesie Mercedes ma problemy sprzedazowe ostatnio, a niby > taki dobry samochod, nie? Produkt powinien sprzedawac sie sam... > Chwilowe załamanie sprzedaży jakiegoś modelu w ujęciu generalnym nie zaszkodzi znakomitej marce "mercedes". Fiat się bardzo stara - ale idzie mu jak po grudzie - dowodem na to jest rynkowa porażka modelu Croma, który próbuje na gwałt ratować się face-liftingiem - ale i tak już mu to nie pomoże. A może pomogą mu "super-sprzedawcy"? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: 195.33.121.* 18.02.08, 17:22 > Dosiu :) ja tylko napisałem, że pracodawcy z premedytacją robią > sprzedawców w trąbę - a potem pojawiły się twoje (nad) > interpretacje :) A ja napisalam, ze nie kazdy nadaje sie do pracy jako sprzedawca. I to, ze ktos nie sprzedal nic w przeciagu 3 miesiecy wlasnie o tym swiadczy. A Ty zaczales o akwizytorach i bublach. > a ja myślałem, że jest odwrotnie - firma ma misję i dorabia do niej odpowiednią strategię rynkową - żeby na tym rynku przetrwać :) Najwazniejsza misja jest zawsze sprzedac jak najwiecej. A w jaki sposob firma to robi i czy dzieli sie swym zyskiem, to jest zupelnie inna broszka. Ale nie zgodze sie, ze firmy maja klientow w d... Bo to dzieki nim istnieja. I jest to transakcja wiazana. My Ci zrobimy dobrze (damy Ci dobry produkt) pod warunkiem, ze TY nam zrobisz dobrze (ten towar kupisz). A nasi sprzedawcy Cie do tego zacheca. > Sprzedawca jest ostatnią osobą, której można zaufać. Niewykluczone. Ale dobry sprzedawca (a o tym jest ten artykul) tak wczuje sie w Twoje potrzeby, doradzi i wytlumaczy dlaczego tej rzeczy potrzebujesz i dlaczego jest ona najlepsza w Twojej styuacji, ze mu zaufasz i ta rzecz kupisz. I nie ma w tym nic zlego. I na tym polega praca DOBREGO sprzedawcy. > A produkt należy przetestować samemu - żeby go przetestować, często > nie trzeba go wcale kupować... A ja lubie przejsc sie po sprzedawcach i posluchac co maja do powiedzenia. I ten ktory wzbudzi moje zaufanie wygrywa. Zabronisz mi? Zdarzylo mi sie wiele razy, ze bedac zdecydowana na zakup, po zadaniu paru pytan "potwierdzajacych" tak bylam zdegustowana odpowiedzia sprzedawcy, ze z zakupu rezygnowalam. > Masz na myśli sztuczne kreowanie potrzeb (popytu). Nie, nie mam na mysli sztuczne kreowanie popytu, tylko fundamentalne zrozumienie faktu, ze istnieja rozni ludzie i rozne maja potrzeby. Dobry sprzedawca zorientuje sie, czy klient chce kupic ipoda, czy mp3playera innej firmy i nie bedzie mu na sile wciskal produktu, ktorego klient nie chce, tylko dlatego, ze sam osobiscie uwaza, ze ipod jest cudem natury, albo Mercedes lepszy od Fiata. Dobra firma > wykorzysta do tego marketing - licha będzie tresować "wciskaczy > kitu". Tu sie zgadzamy. Ale Twoja wypowiedz traci demagogia - bo co jest kitem, a co juz nim nie jest? Kazda potwora znajdzie swojego amatora... > Chwilowe załamanie sprzedaży jakiegoś modelu w ujęciu generalnym nie zaszkodzi znakomitej marce "mercedes". Taki jestes pewien? A moze zostanie wyparty z rynku bo akurat ludziom przestanie sie podobac, albo Fiat zatrudni lepszych sprzedawcow? NIe bylby to pierwszy przyklad dobra, ktory polegl mimo swoich niezaprzeczalnych zalet. Kiedys ludzie szyli np. garnitury na miare, a jakos w pewnym momencie zostaly one prawie wyparte przez gotowe marki. I mozna tak wyliczac i wyliczac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 17:41 Gość portalu: Dosia napisał(a): > > Dosiu :) ja tylko napisałem, że pracodawcy z premedytacją robią > > sprzedawców w trąbę - a potem pojawiły się twoje (nad) > > interpretacje :) > > A ja napisalam, ze nie kazdy nadaje sie do pracy jako sprzedawca. I > to, ze ktos nie sprzedal nic w przeciagu 3 miesiecy wlasnie o tym > swiadczy. A Ty zaczales o akwizytorach i bublach. Dalej stoję na stanowisku, że dobry produkt sprzeda się sam. Podejście "sprzedażowe" jest domeną firm wyłącznie "sprzedażowych" - i misją takich właśnie firm jest sprzedaż czegokolwiek komukolwiek - za wszelką cenę :) Firmy sprzedażowo nie wnoszą żadnej wartości dodanej do produktu - to zwykłe hieny rynkowe. I to zazwyczaj właśnie takie firmy tworzą te "sprzedażowe ideologie" - wyłącznie w celu uzasadnienia zatrudniania sprzedawców "za friko" i przerzucania na nich większości kosztów związanych z ich działalnością. > > > a ja myślałem, że jest odwrotnie - firma ma misję i dorabia do > niej odpowiednią strategię rynkową - żeby na tym rynku przetrwać :) > > Najwazniejsza misja jest zawsze sprzedac jak najwiecej. A w jaki > sposob firma to robi i czy dzieli sie swym zyskiem, to jest zupelnie > inna broszka. Ale nie zgodze sie, ze firmy maja klientow w d... Bo > to dzieki nim istnieja. I jest to transakcja wiazana. My Ci zrobimy > dobrze (damy Ci dobry produkt) pod warunkiem, ze TY nam zrobisz > dobrze (ten towar kupisz). A nasi sprzedawcy Cie do tego zacheca. Dlatego dobry handlowiec (nie-wyłącznie-sprzedawca) najpierw zada pytanie potencjalnemu klientowi: "co panu potrzeba?", a potem dostarczy mu DOKŁADNIE TO, CZEGO KLIENT CHCE". Sprzedawca "z musu" będzie wciskał klientowi to, co akurat ma do sprzedania, uciekając się do wszelkich manipulacji, żeby tylko "sprzedać". I o takich "kandydatach" jest mowa w artykule (żenującym!). > > Sprzedawca jest ostatnią osobą, której można zaufać. > > Niewykluczone. Ale dobry sprzedawca (a o tym jest ten artykul) tak > wczuje sie w Twoje potrzeby, doradzi i wytlumaczy dlaczego tej > rzeczy potrzebujesz i dlaczego jest ona najlepsza w Twojej styuacji, > ze mu zaufasz i ta rzecz kupisz. I nie ma w tym nic zlego. I na tym > polega praca DOBREGO sprzedawcy. Już wyjaśniłem wyżej, co rozumiem pod pojęciem dobrego sprzedawcy :) > > A produkt należy przetestować samemu - żeby go przetestować, > często > > nie trzeba go wcale kupować... > > A ja lubie przejsc sie po sprzedawcach i posluchac co maja do > powiedzenia. I ten ktory wzbudzi moje zaufanie wygrywa. Zabronisz > mi? Zdarzylo mi sie wiele razy, ze bedac zdecydowana na zakup, po > zadaniu paru pytan "potwierdzajacych" tak bylam zdegustowana > odpowiedzia sprzedawcy, ze z zakupu rezygnowalam. I tu zrobiłaś błąd - polegając na odpowiedzi sprzedawcy - zawsze zasięgaj opinii z kilku źródeł, zanim podejmiesz decyzję. I podejmuj ją sama - NIGDY nie pozwalaj, żeby podejmował ją za Ciebie jakiś sprzedawca! > > > Masz na myśli sztuczne kreowanie potrzeb (popytu). > > Nie, nie mam na mysli sztuczne kreowanie popytu, tylko fundamentalne > zrozumienie faktu, ze istnieja rozni ludzie i rozne maja potrzeby. > Dobry sprzedawca zorientuje sie, czy klient chce kupic ipoda, czy > mp3playera innej firmy i nie bedzie mu na sile wciskal produktu, > ktorego klient nie chce, tylko dlatego, ze sam osobiscie uwaza, ze > ipod jest cudem natury, albo Mercedes lepszy od Fiata. Fajnie by było - ale to pobożne życzenia (przecież sama o tym dobrze wiesz) ;) > Dobra firma > > wykorzysta do tego marketing - licha będzie tresować "wciskaczy > > kitu". > > Tu sie zgadzamy. Ale Twoja wypowiedz traci demagogia - bo co jest > kitem, a co juz nim nie jest? Kazda potwora znajdzie swojego > amatora... No właśnie taka dewiza ma "usprawiedliwić" zatrudnianie tabunów sprzedawców, którzy szukają "każdej potwory" ;) > > Chwilowe załamanie sprzedaży jakiegoś modelu w ujęciu generalnym > nie zaszkodzi znakomitej marce "mercedes". > > Taki jestes pewien? A moze zostanie wyparty z rynku bo akurat > ludziom przestanie sie podobac, albo Fiat zatrudni lepszych > sprzedawcow? NIe bylby to pierwszy przyklad dobra, ktory polegl mimo > swoich niezaprzeczalnych zalet. Kiedys ludzie szyli np. garnitury na > miare, a jakos w pewnym momencie zostaly one prawie wyparte przez > gotowe marki. I mozna tak wyliczac i wyliczac... > Tak bywa - to robota nie tyle sprzedawców, co różnych zbiegów okoliczności - tak było, kiedy lepszy standard BETAMAX przegrał z VHS - a to tylko i wyłącznie dzięki działaniom przemysłowego lobby skupionego biznesowo wokół VHS. Historia zna wiele takich przypadków - ale to nie powód, żeby twierdzić, że sprzedawcy mają decydować za konsumentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: 195.33.121.* 18.02.08, 18:20 > Dalej stoję na stanowisku, że dobry produkt sprzeda się sam. A ja nadal na stanowisku, ze zaden, nawet najlepszy produkt nie przetrwa jezeli firma nie bedzie miala dobrej strategii sprzedazowej i dobrych sprzedawcow. Bo nikt o tym produkcie sie nawet nie dowie. > Podejście "sprzedażowe" jest domeną firm wyłącznie "sprzedażowych" - > i misją takich właśnie firm jest sprzedaż czegokolwiek komukolwiek - > za wszelką cenę :) Nieprawda. Kazda firma, nawet w branzy uslug musi miec podejscie "sprzedazowe". Jesli sadzisz, ze produkt sprzedaje sie sam, a firma zyje powietrzem i "samo" sie wszystko robi, to... proponuje zaloz wlasna firme, zrob doskonaly produkt i niech Ci sie sam sprzedaje. Powodzenia. > > Firmy sprzedażowo nie wnoszą żadnej wartości dodanej do produktu - > to zwykłe hieny rynkowe. I to zazwyczaj właśnie takie firmy tworzą > te "sprzedażowe ideologie" - wyłącznie w celu uzasadnienia > zatrudniania sprzedawców "za friko" i przerzucania na nich > większości kosztów związanych z ich działalnością. A Ty znowu o akwizytorach. > Dlatego dobry handlowiec (nie-wyłącznie-sprzedawca) najpierw zada > pytanie potencjalnemu klientowi: "co panu potrzeba?", a potem > dostarczy mu DOKŁADNIE TO, CZEGO KLIENT CHCE". Nareszcie to przyznales. Dobry handlowiec wczuje sie w potrzeby klienta... Czyzby nie o tym wlasnie byl artykul, z ktorym tak zawziecie polemizujesz?? > Sprzedawca "z musu" będzie wciskał klientowi to, co akurat ma do > sprzedania, uciekając się do wszelkich manipulacji, żeby > tylko "sprzedać". > I o takich "kandydatach" jest mowa w artykule (żenującym!). A wlasnie, ze nie o takich. Tylko takich, ktorzy wykazuja sie empatia i ZROZUMIENIEM POTRZEB KLIENTA - a to cecha dobrego handlowca, co powyzej przyznales. > Fajnie by było - ale to pobożne życzenia (przecież sama o tym dobrze wiesz) ;) Oczywiscie, tylko niestety tak jest, ze ludzie nie sa obiektywni i kazdy ma swoje odczucia i kazdy w swoim najlepszym mniemaniu ma racje. Ktos moze szczerze uwazac, ze ipod jest najlepszy na swiecie. I jezeli akurat pracuje w sklepie appla to prawdopodobnie bedzie dobrym sprzedawca ipoda. I o to chodzi - wlasciwy czlowiek, na wlasciwym miejscu! I to drugi wniosek z artykulu - musisz wierzyc w towar, ktory sprzedajesz, inaczej go nie sprzedasz. A to, czy np. ja uwazam, ze ipod to cud nad cudy nie ma najmiejszego znaczenia. > No właśnie taka dewiza ma "usprawiedliwić" zatrudnianie tabunów > sprzedawców, którzy szukają "każdej potwory" ;) A kto ma decydowac o tym, co wolno sprzedawac, a co nie? Kazdy produkt musi przejsc przez jakies normy i inne regulacje, wiec o co to halo? Na swiecie jest miejsce dla produktow swietnych, bardzo dobrych, dobrych, zadawalajacych, takich sobie, zlych, bardzo zlych i gownianych. Po prostu. > Historia zna wiele takich przypadków - ale to nie powód, żeby > twierdzić, że sprzedawcy mają decydować za konsumentów. Ale nie o tym jest artykul. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 18:36 Gość portalu: Dosia napisał(a): > > Dalej stoję na stanowisku, że dobry produkt sprzeda się sam. > > A ja nadal na stanowisku, ze zaden, nawet najlepszy produkt nie > przetrwa jezeli firma nie bedzie miala dobrej strategii sprzedazowej > i dobrych sprzedawcow. Bo nikt o tym produkcie sie nawet nie dowie. Wystarczy dobra kampania reklamowa - i wszyscy się dowiedzą ;) Sprzedawca nie jest konieczny. > > > Podejście "sprzedażowe" jest domeną firm > wyłącznie "sprzedażowych" - > > i misją takich właśnie firm jest sprzedaż czegokolwiek > komukolwiek - > > za wszelką cenę :) > > > Nieprawda. Kazda firma, nawet w branzy uslug musi miec > podejscie "sprzedazowe". Jesli sadzisz, ze produkt sprzedaje sie > sam, a firma zyje powietrzem i "samo" sie wszystko robi, to... > proponuje zaloz wlasna firme, zrob doskonaly produkt i niech Ci sie > sam sprzedaje. Powodzenia. Każda firma musi sprzedawać swoje produkty - natomiast sensem jej istnienia nie jest "sprzedaż sama w sobie". Naprawdę nie znasz firm i produktów, które sprzedają się same? :) > > > > > Firmy sprzedażowo nie wnoszą żadnej wartości dodanej do produktu - > > to zwykłe hieny rynkowe. I to zazwyczaj właśnie takie firmy tworzą > > te "sprzedażowe ideologie" - wyłącznie w celu uzasadnienia > > zatrudniania sprzedawców "za friko" i przerzucania na nich > > większości kosztów związanych z ich działalnością. > > > A Ty znowu o akwizytorach. A akwizytor to nie sprzedawca?! > > > Dlatego dobry handlowiec (nie-wyłącznie-sprzedawca) najpierw zada > > pytanie potencjalnemu klientowi: "co panu potrzeba?", a potem > > dostarczy mu DOKŁADNIE TO, CZEGO KLIENT CHCE". > > Nareszcie to przyznales. Dobry handlowiec wczuje sie w potrzeby > klienta... Czyzby nie o tym wlasnie byl artykul, z ktorym tak > zawziecie polemizujesz?? Nie zrozumiałaś tego, co napisałem. Przeczytaj dokładnie jeszcze raz! > > Sprzedawca "z musu" będzie wciskał klientowi to, co akurat ma do > > sprzedania, uciekając się do wszelkich manipulacji, żeby > > tylko "sprzedać". > > I o takich "kandydatach" jest mowa w artykule (żenującym!). > > A wlasnie, ze nie o takich. Tylko takich, ktorzy wykazuja sie > empatia i ZROZUMIENIEM POTRZEB KLIENTA - a to cecha dobrego > handlowca, co powyzej przyznales. > Wiesz - z tymi "potrzebami klienta" to taka ściema :) Sprzedawcy są po to, żeby nie tyle te potrzeby badać, co je kreować :) - i "uświadamiać" biednym konsumentom, że ten oto odkurzacz za 10 tys. zł jest im absolutnie niezbędny... itd... > > Fajnie by było - ale to pobożne życzenia (przecież sama o tym > dobrze wiesz) ;) > > Oczywiscie, tylko niestety tak jest, ze ludzie nie sa obiektywni i > kazdy ma swoje odczucia i kazdy w swoim najlepszym mniemaniu ma > racje. Ktos moze szczerze uwazac, ze ipod jest najlepszy na swiecie. > I jezeli akurat pracuje w sklepie appla to prawdopodobnie bedzie > dobrym sprzedawca ipoda. I o to chodzi - wlasciwy czlowiek, na > wlasciwym miejscu! I to drugi wniosek z artykulu - musisz wierzyc w > towar, ktory sprzedajesz, inaczej go nie sprzedasz. A to, czy np. ja > uwazam, ze ipod to cud nad cudy nie ma najmiejszego znaczenia. > > > No właśnie taka dewiza ma "usprawiedliwić" zatrudnianie tabunów > > sprzedawców, którzy szukają "każdej potwory" ;) > > > A kto ma decydowac o tym, co wolno sprzedawac, a co nie? Kazdy > produkt musi przejsc przez jakies normy i inne regulacje, wiec o co > to halo? Na swiecie jest miejsce dla produktow swietnych, bardzo > dobrych, dobrych, zadawalajacych, takich sobie, zlych, bardzo zlych > i gownianych. Po prostu. Tak - dla każdego coś innego ;) A nie sądzisz, że dobrze byłoby uświadomić ludziom, że nie stać ich na gó..ane produkty? Że szkoda na nie kasy? A sprzedawcy gó..anych produktów to zwykli naciągacze? > > > Historia zna wiele takich przypadków - ale to nie powód, żeby > > twierdzić, że sprzedawcy mają decydować za konsumentów. > > Ale nie o tym jest artykul. Artykuł jest o tym, że nie każdy będzie dobrym sprzedawcą kitu <- co jest zupełnie oczywiste, bo są na świecie ludzie, których brzydzi sprzedawanie innym jakiegoś badziewia! Ale autor artykułu próbuje dorobić do tego własną ideologie - wolno mu - ale ja TEGO KITU NIE KUPUJĘ! ;) A Ty? Jak chcesz, to kupuj ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: 195.33.121.* 18.02.08, 18:56 > Wystarczy dobra kampania reklamowa - i wszyscy się dowiedzą ;) > Sprzedawca nie jest konieczny Nie zawsze. NIe zawsze firma ma kase na dobra kampanie reklamowa. Poza tym kampania reklamowa nie oznacza, ze produkt jest dobry. Ponadto, majac beznadziejnych sprzedawcow mozna zniechecic do najlepiej rozreklamowanego towaru. I to rowniez mowi artykul, w czesci dotyczacej ukrytych kosztow... Ale pewnie nie chcialo Ci sie czytac. > Naprawdę nie znasz firm i produktów, które sprzedają się same? Znam, oczywiscie. Ale to nie zmienia faktu, ze dobry sprzedawca moze podniesc wynik sprzedazy o 500%. A zly nie sprzedac nic w trzy miesiace. I o tym jest artykul. > A akwizytor to nie sprzedawca?! Akwizytor to promil promili wszystkich sprzedawcow. A Ty sie czepiles go jak pies psiego ogona i ciagle gadasz o sprzedawaniu badziewia. Artykul w zadnym momencie nie mowi o akwizytorach i badziewiu. > Nie zrozumiałaś tego, co napisałem. Przeczytaj dokładnie jeszcze raz! Tu juz mi rece opadly. To sprzedawca ma sie wczuwac w potrzeby klienta czy nie? Bo sam juz sobie przeczysz. Chyba, ze pytanie "czego panu potrzeba" dla Ciebie nie oznacza automatycznie wczucia sie w potrzeby klienta. Ale wobec tego to ja juz kapituluje. > A nie sądzisz, że dobrze byłoby uświadomić ludziom, że nie stać ich na gó..ane produkty? Że szkoda na nie kasy? > A sprzedawcy gó..anych produktów to zwykli naciągacze? Od tego istnieje np. UOKiK. Mozesz sie tam zapisac i w ramach wolontariatu prowadzic pogadanki i akcje uswiadamiania, przestrzegajac przed naciagaczami. Droga wolna. > Artykuł jest o tym, że nie każdy będzie dobrym sprzedawcą kitu Nieprawda. Artykul jest o tym, ze nie kazdy bedzie dobrym sprzedawca. Kropka. A kit i badziewie i akwizytorow podpowiedziala Ci Twoja WYOBRAZNIA, bo o nich nie ma zadnej wzmianki w tym artykule. Artykul jest o normalnych sprzedawcach, normalnych dobr konsumpcyjnych, dzialajacych w normalnych warunkach i cechac jakie powinni spelniac, aby sprzedac produkt (i nawet te dwie cechy SAM wymieniles). I na tym koncze dyskusje, bo nie warto dyskutowac z kims, kto chyba niedokladnie przeczytal artykul, z ktorym polemizuje, albo ponosi go wyobraznia i dopisuje sobie rzeczy, ktorych tam nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 19:21 Gość portalu: Dosia napisał(a): > > Wystarczy dobra kampania reklamowa - i wszyscy się dowiedzą ;) > > Sprzedawca nie jest konieczny > > Nie zawsze. NIe zawsze firma ma kase na dobra kampanie reklamowa. Często nawet firma nie ma kasy, żeby zatrudnić sprzedawców - więc zatrudnia ich na %, ew. z niską pensją podstawową - dodając do tego jeszcze badziewiaste produkty liczy na cud - że to się sprzeda :) Owszem - trafi się tam wybitny kiciarz, który komuś to sprzeda - ale jak uczy doświadczenie - rotacja na tym stanowisku jest ogromna - a to świadczy wyłącznie o tym, że firma nie dołożyła starań, żeby wyszukać na rynku "dobrych kiciarzy" i dobrze im zapłacić - ale ciągle szuka naiwnych kandydatów na naciągaczy. Wszystko to "pic & kit" ;) > Poza tym kampania reklamowa nie oznacza, ze produkt jest dobry. > Ponadto, majac beznadziejnych sprzedawcow mozna zniechecic do > najlepiej rozreklamowanego towaru. I to rowniez mowi artykul, w > czesci dotyczacej ukrytych kosztow... Ale pewnie nie chcialo Ci sie > czytac. > Przeczytałem dokładnie. Artykuł jest żenujący! > > > Naprawdę nie znasz firm i produktów, które sprzedają się same? > > Znam, oczywiscie. Ale to nie zmienia faktu, ze dobry sprzedawca moze > podniesc wynik sprzedazy o 500%. A zly nie sprzedac nic w trzy > miesiace. I o tym jest artykul. Ble-ble-ble... > > A akwizytor to nie sprzedawca?! > > Akwizytor to promil promili wszystkich sprzedawcow. A Ty sie > czepiles go jak pies psiego ogona i ciagle gadasz o sprzedawaniu > badziewia. Artykul w zadnym momencie nie mowi o akwizytorach i > badziewiu. Dosiu ;) - każdy sprzedawca, który uprawia "sprzedaż aktywną" - TO AKWIZYTOR!!! Nie ma nic złego w akwizycji - ale nazywajmy rzeczy po imieniu :) > > Nie zrozumiałaś tego, co napisałem. Przeczytaj dokładnie jeszcze > raz! > > Tu juz mi rece opadly. To sprzedawca ma sie wczuwac w potrzeby > klienta czy nie? Bo sam juz sobie przeczysz. Chyba, ze > pytanie "czego panu potrzeba" dla Ciebie nie oznacza automatycznie > wczucia sie w potrzeby klienta. Ale wobec tego to ja juz kapituluje. No to jeszcze raz - każdy czegoś potrzebuje - ale z reguły nie akurat tego, co w danym momencie ma do zaoferowania akwizytor :) I jeśli akwizytor sprzeda komuś coś, czego ten ktoś w tym momencie absolutnie nieporzebuje - to znaczy, że NACIĄGNAŁ KLIENTA NA NIEPOTRZEBNY ZAKUP! Zmusił go do nierozsądnego rozporządzenia swoim mieniem (w tym wypadku pieniędzmi). I za to takich "sprzedawców-wykonawców targetu" NALEŻY ZWYCZAJNIE TĘPIĆ!!! > > A nie sądzisz, że dobrze byłoby uświadomić ludziom, że nie stać > ich na gó..ane produkty? Że szkoda na nie kasy? > > A sprzedawcy gó..anych produktów to zwykli naciągacze? > > Od tego istnieje np. UOKiK. Mozesz sie tam zapisac i w ramach > wolontariatu prowadzic pogadanki i akcje uswiadamiania, > przestrzegajac przed naciagaczami. Droga wolna. UOKiK nie ma tu nic do rzeczy. Ja jestem wrogiem tego typu regulacji. Ale jestem także wrogiem nachalnej sprzedaży! > > Artykuł jest o tym, że nie każdy będzie dobrym sprzedawcą kitu > > Nieprawda. Artykul jest o tym, ze nie kazdy bedzie dobrym > sprzedawca. Kropka. A kit i badziewie i akwizytorow podpowiedziala > Ci Twoja WYOBRAZNIA, bo o nich nie ma zadnej wzmianki w tym > artykule. Artykul jest o normalnych sprzedawcach, normalnych dobr > konsumpcyjnych, dzialajacych w normalnych warunkach i cechac jakie > powinni spelniac, aby sprzedac produkt (i nawet te dwie cechy SAM > wymieniles). > > I na tym koncze dyskusje, bo nie warto dyskutowac z kims, kto chyba > niedokladnie przeczytal artykul, z ktorym polemizuje, albo ponosi go > wyobraznia i dopisuje sobie rzeczy, ktorych tam nie ma. Artykuł jest o rotacji i jej przyczynach. Niestety - konkluzje autora są błędne albo pisane na zamówienie "zatrudniaczy sprzedawców za friko" ;) Pozdrawiam, Dosiu - prześpij się z tym jeszcze raz :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Pierdu-pierdu IP: 195.33.121.* 18.02.08, 19:51 A Ty ciagle swoje o akwizytorach i wciskaniu kitu. Mysle, ze nie porozumiemy sie na zadnej plaszczyznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lee Re: Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 20:17 Dosiu :) Inny "zacny" hamerykański manager powiedział kiedyś, że cechą niezbędną - ale absolutnie wystarczającą "skutecznego sprzedawcy" jest zasada "uporu maniaka" - czyli gra na zmęczenie klienta :) Na pewno ta zasada nie jest Ci obca - jesteś świetnym kandydatem na dobrego sprzedawcę (a nawet na wybitnego akwizytora)! Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: august Re: Co czyni człowieka dobrym sprzedawcą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.08, 11:52 Najlepszy sprzedawca to taki co nie wciska kitu tylko rzeczowo informuje o wyższości np. jednego robota nad drugim czy tej margaryny nad inną. Reszta jest oszustwem a sprzedawca który oszukuje prostą drogą prowadzi firmę do upadku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aleksy1978 Re: Co czyni człowieka dobrym sprzedawcą? IP: *.pl.man-mn.com 15.02.08, 12:37 W idealnym swiecie TAK!Jednak na rynku stosuje sie rozne sztuczki na pograniczu etyki i fair play aby zwiekszyc obroty (np. ukrywa sie slaba jakosc produktu,itp.) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Co czyni człowieka dobrym sprzedawcą? IP: *.eranet.pl 15.02.08, 13:29 Przecież jeśli bycie agentem jest na końcu drabiny społecznej, to idą tam (głównie) najgorsi i przyjmowani są wszyscy jak leci. To wiadomo, że przynajmniej 90% się do tego nie nadaje! I co takiego dziwnego, że odchodzą? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprzedawca właśnie Co czyni człowieka dobrym sprzedawcą? IP: *.centertel.pl 15.02.08, 13:53 po przeczytaniu tego pseudonaukowego gówna, zastanawiam się, czy gazeta.pl wie co czyni człowieka dobrym dziennikarzem... niby założenia bełkotu słuszne, ale stawiam baksy przeciw orzechom, że autor nawet żarcie zamawia przez internet, hehhe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krukkk Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.cable.ubr03.wolv.blueyonder.co.uk 15.02.08, 15:32 Z moich obserwacji wynika, ze ludzie rzucaja prace sprzedawcy, bo traca wiare i szacunek do zawodu. Szczegolnie w ubezpieczeniach, wiekszosc ludzi sie wypala i po jakims czasie nie moze zniesc swojej pracy. Wciskanie kitu idzie jako tako kiedy sie w ten kit choc troche wierzy. Po jakims czasie czujesz sie jak Swiadek Jehowy z powaznym kryzysem wiary. Nadal trzeba chodzic po domach ale trudniej zniesc wyzwiska ludzi i ukaszenia psow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mylink Re: Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.08, 16:25 Chciałem coś napisać o bzdurnym artykule i po prostu ręce mi opadły.. zostało mi jednak tylko trochę sił by powiedzieć, że.. ech.. szkoda gadać.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do krukkk Re: Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.08, 16:49 Masz rację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marl57 Re: Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.08, 19:10 i jeszcze te brednie o empatii i współczuciu, koleś nie wie co pisze i o co mu chodzi, miesza terminy i pojęcia i z tego bełkotu wyciąga z góry zamierzone wnioski. "Empatia nie oznacza od razu współczucia" - żenada. A czy kiedykolwiek empatia jest współczuciem? - nie mylić z odczuwaniem tego co ktoś czuje. Współczuciem też nazywana jest często litosć, tyle że litośc wynika w sumie z łaskawej pogardy, współczucie zaś w zyczliwosci, miłości, a współodczuwanie nie musi z życzliwością mieć czegokolwiek wspólnego, wystarczy trochę inteligencji. Ale cóż, Harvard Business Review Polska jest pewnie postrzegane jako na tyle poważne pisemko coś tam, że można bezkrytycznie się na nie powoływać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.brnt.cable.ntl.com 17.02.08, 15:30 > "Empatia nie oznacza od razu współczucia" - żenada. Najpierw krytykujesz, a potem udowadniasz dokladnie to samo co napisano w artykule... > A czy kiedykolwiek empatia jest współczuciem? - nie mylić z odczuwaniem tego co ktoś czuje. Współczuciem też nazywana jest często litosć, tyle że litośc wynik a w sumie z łaskawej pogardy, współczucie zaś w zyczliwosci, miłości, a współod > czuwanie nie musi z życzliwością mieć czegokolwiek wspólnego, wystarczy trochę inteligencji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 71 Re: Rotacja jest, bo to gowniany zawod IP: *.vf.pl 18.02.08, 20:59 A z moich obserwacji wynika, że pracę w sprzedaży mogą znaleźć wyłącznie osoby bez znajomości. Potem wkręca się im jakimi to mogą być sprzedawcami, jaki to zawód z przyszłością i że muszą się tylko postarać. Bo tak naprawdę to oni przyjmą każdego zdesperowanego żeby tylko płacić jak najmniej. Ja np. pracuję jako sprzedawca od 10 lat i nie mam ochoty oglądać żadnego klienta. Od początku nie chciałam tego zajęcia ale jak już zajęłam się tym to następny pracodawca nie chce mnie widzieć gdzie indziej jak tylko w sprzedaży. I w koło Macieju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 50+Bezrobotny Co czyni człowieka ? IP: *.aster.pl 15.02.08, 17:45 Pięknie że tak naganiają akwizytorów, szkoda że na każdych drzwiach biurowców jest napis - AKWIZYTOROM DZIĘKUJEMY! Natomiast bardzo podoba mi się wydzielenie portalu dla sprzedawców ~ akwizytorów, nareszcie nie będę tracił czasu na czytanie bzdurnych ogłoszeń. No to teraz polecam tworzenie nowych portali : <>1. Dla POKOLENIA 21 postulatów Sierpnia 1980 r.!!! <> 2. Dla byłych PGR-owców! <> 3. Dla pokolenia 45+ z wyższym ekonomicznym wykształceniem !!! <> 4. Dla sprzedawców~kasjerów sklepów spożywczych!!! PRZECIEŻ ludzie o takich KWALIFIKACJACH I Z TAKIEGO POKOLENIA MASOWO POSZUKUJĄ, NORMALNEJ ETATOWEJ PRACY !!! Równocześnie należy wprowadzić obowiązek indywidualnego odpowiadania na złożone aplikacje w nieprzekraczalnym terminie 14 dni roboczych!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Co czyni człowieka Dobry sprzedawca IP: *.gdynia.mm.pl 16.02.08, 09:47 Mini, elegancki biustonosz i majteczki, zgrabne bioderko, soczysty biust i chęc aby na czas na boczku zrobic sniadanie w łóżku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: błazny autor odkrywa sens istnienia IP: *.lama.net.pl 16.02.08, 10:11 Mały cytat z artykułu, który mówi o nim wszystko "Powinien czuć, że musi sprzedać produkt lub usługę; klient istnieje po to, by sprzedawca mógł zaspokoić tę osobistą potrzebę." teraz już wiecie, po co istniejecie... Odpowiedz Link Zgłoś
0tdr0 Re: autor odkrywa sens istnienia 16.02.08, 11:53 A sensem zycia wlasciciela sklepu nie jest zarobienie pieniedzy, ale oddanie kupujacemu towaru po kosztach. Brednie niesamowite- niech autorzy takich tekstow, jakie przytoczyles, kupia sobie automaty sprzedazowe. Bo najwyrazniej maja problemy ze znalezieniem roznicy miedzy czlowiekiem, a przedmiotem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: morgenstern taa ... IP: *.aster.pl 16.02.08, 17:30 pracowalem kiedys w dziale sprzedazy duzego wydawnictwa i moj glowny wniosek jest taki ze sprzedaz to zajecie dla obrotnych i natretnych nieukow ... wiekszosc ze srednim wyksztalceniem a jesli juz ktos studiuje to zaoczne marketingi i inne "pinindzologie" totalny brak refleksji kopanie pod soba dolkow koterie etc etc nikt przy zdrowych zmyslach nie popracuje w tym dluzej niz rok ... Odpowiedz Link Zgłoś
megakosmos Re: taa ... 16.02.08, 21:32 Zastanawiające dlaczego wiekszości Sz.P. komentatorom sprzedawca kojarzy się z akwizytorem??? A co ze sprzedawcami inwestycji na lata, programów emerytalnych, inwestycyjnych, drogich samochodów, mieszkań, wszelkich dóbr luksusowych (kosmetyki, biżuteria, zegarki), wakacje, etc??? Czy wam sie wydaje, że ktoś kto wydaje ćwierć miliona i ma podsunieta kartke z umową to ja patrze na niego "dziwnie" żeby nie mógł sie skoncentrować? Śmieszne. Czy wy wszyscy pracujecie od 8 do 16 w biurze albo budżetówka za 2000zł? Jestem sprzedawcą od 10 lat, na początku byłem "ogrodnikiem" - dostałem pakiet klientów do obrabiania - na tyle dużych że wystarczało na niedojrzałym rynku realizować tylko zamówienia. Obecnie jestem strzelcem. Sam muszę znaleźć klienta, zachęcić i zamknąć transakcję. Wynik wyróżniający się w skali kraju, nieważna branża, transakcje od 100tys w górę za przedmioty luksusowe, do 1mln max ( największy mój deal pojedyńczy na 750tys zł, ostatnio oferta za 1 mln). I wydaje się wam że wystarczy podetknąć pod nos frajerowi kartkę a on to łyka??? Postawcie się w sytuacji takiego klienta. Drobne odejście od procesu lub cień na profesjonalizmie czy intencji sprzedawcy - i dealu nie ma. Czasem zamknięcie tematu trwa miesiącami, to trudna i dająca mega dużo satysfakcji praca, a przy tym jeśli jest się dobrym - duże pieniądze. Zgadzam się w pełni z głównymi założeniami artykułu, przy czym empatia w moim rozumieniu bardziej jako zdolność do dopasowania (wyczucisa) indywidualnego przypadku. Ambicja to podstawa, czasem jako rywalizacja. Krótko powiem: po udanej transakcji stany potrafia być niemal euforyczne. Co nie zmienia faktu, że o zmianie pracy nie myśli się w związku z tym że robota jest zła. Raczej chęć dalszych wyzwań do tego pcha. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Solidaruch negatywna ocena akwizycyjnej formy sprzedaży IP: *.aster.pl 17.02.08, 10:03 Mam nadzieję że wiesz ilu ludzi pracuje w budownictwie. Więc pewnie tez się orientujesz ilu ludzi sprawdziło się jako architekci a ilu pracuje na stanowiskach murarz, zbrojarz, betoniarz. Dokładnie tak samo jest w sprzedaży ~ akwizycji. Ten rodzaj działalności będzie się rozwijał tym bardziej że dla ZLECENIODAWCY jest to najtańsza forma dotarcia do klienta - minimalne koszty własne bo praktycznie za wszystko płaci akwizytor prowadzący własną działalność gospodarczą! Ty po prostu jesteś w grupie 3% najlepszych~najlepiej zarabiających. Natomiast dla 50% akwizytorów ich działalność to strata czasu i własnych pieniędzy. To już lepiej niech idą pracować jako murarze, betoniarze - dostaną pensję oraz wypracują sobie minimalną emeryturę. Dodatkowym aspektem tej sprawy jest fakt że większość produktów oferowanych przez akwizytorów jest równolegle dostępna w tradycyjnym systemie sprzedaży. A tam człowiek ma czas na zastanowienie i nie ma w podświadomości tej myśli - szkoda że tyle czasy stracił a ja i tak od niego tego nie kupie, eeeeee to może jednak cokolwiek, by miał za fatygę ?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 77 Dla czego handlowcy osiągają duze obroty?? IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.08, 21:44 Dla tego, że mają dobrą podstawę wynagrodzenia i umowę o pracę, której boją się stracić. Automatycznie wyrobą sobie wysoką prowizję a co za tym idzie zrobią duży target. Wydajność pracownika = wydajności myślenia managera (wlaściciela firmy). Pracownika trzeba związać z firmą szczególnie przy tego rodzaju zawodach. Handlowca motywuje nie prowizja tylko wysoka podstawowa pensja, który to bojąc sie ją stracić stanie "na rzęsach" i sprzeda tyle ile ma sprzedać zgarniając dodatkowo prtowizję. Polscy managerowie są geniuszami w demotywowaniu pracownika i póżnieuj debile dziwią się, ze wydajniść niska he he!!. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Salesman Dobry artykol IP: *.uhc.com 17.02.08, 02:15 Nie zgadzam sie z kilkoma poprzednimi tezami typu "pierdu - pierdu". Nie wiem jakie sa realia sprzedazy w Polsce, ale przez kilkanascie lat bylem sprzedawca w USA i zgadzam sie z tezami tego artykulu w 100%. Artykul nie traktuje o indywidualnym podejsciu firm do sprzedazy tylko o generalnych zasadach charakterystycznych dla dobrych sprzedawcow. Obecnie zarzadzam grupa sprzedawcow w dziale ubezpieczen i wlasnie ludzie o takich cechach jak empatia i zdrowo pojeta ambicja odnaosza najwiecej sukcesow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lee Re: Dobry artykol <-- i znów pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 17.02.08, 08:46 I tu jest dowód na to, że najłatwiej poddają się praniu mózgu "super- sprzedawcy", nie potrafiący nawet poprawnie napisać słowa "artykuł". Żenada! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: handlowiec Co czyni człowieka dobrym sprzedawcą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.02.08, 12:46 znowu wyszła nasz brzydka narodowa cecha, jak czytam wasze opinie to żal mnie ogarnia smutni i zakompleksieni z was ludzie. Handlowca kojarzycie z akwizytorem bo zapewne to był wasz jedyny kontakt z handlem i to zapewne jeszcze w czasie jak sie uczyliście lub zaraz po :).Mierna kasa i już opinia wyrobiona. Autor bazował na myśli ekspertów z USA i jest to bardzo trafna i dobra opinia o zawodzie handlowca jest jeden warunek handlowiec musi być dobrze wynagradzany Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) :) IP: *.bb.sky.com 17.02.08, 16:16 troche logiki tez nie zaszkodzi. Pozatym od razu widac, co to za firma, ktora dochodzi po badaniach do wniosku, ze potrzeba jej bandy sciemniaczy:) Tak wiec liczy sie dobra sciema, pranie mozgu i zdolnosc manipulacji :P EUREKA :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc USA moim zdaniem IP: *.socal.res.rr.com 17.02.08, 18:00 akurat w tych zawodazch koszty nie sa takie wysokie bowiem panuja prowizja jako wynagrodzenie, wiec jezeli nie jestes zawodowo przygotowany do zawodu i nie wykazujesz sprzedzay w trzecim miesiacu zatrudnienia to odpadasz, glownie to jest samoksztalcenie, zadnych kursow , treningow itp tak jest w wiekszosci firm np w ubezpieczeniach, najlepsi sprzedawcy to ci ktorzy potrafia skutecznie ,czyli profesjonalnie i szybko wyjasnic korzysci jakie ma klient kupujac towar czy usluge, porownujac to do konkurencji, np ile moze zaoszczedzic ,obie strony musza byc zadowolone z kontraktu, np w USa odstepuje sie od negocjacji cen u dilerow samochodow , szukasz najkorzystniejsze prze internet i kupujesz za taka jaka jest oferowana, czyni to zakup o wiele przyjemniejszym doswiadczeniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lee Pierdu-pierdu IP: *.subscribers.sferia.net 17.02.08, 19:30 A może nie znalazł prawdziwie chętnych i zdecydowanych na oferowany produkt/usługę? Może nie chciał na siłę wciskać komuś jakiegoś kitu? Tam, gdzie marketing jest prowadzony kulawo albo nie ma go wcale, a produkt lub jego wizja biznesowa jest zbudowana na pobożnych życzeniach właścicieli biznesu - zatrudnia się "wciskaczy kitu", których tresuje się na "urodzonych sprzedawców" - wszystko po to, żeby skutecznie znajdowali jeleni na te "produkty". A dobry produkt sprzedaje się sam - a opiekujący się nim w rynku przedstawiciel handlowy ma głównie dbać o to, żeby był dostępny. Namolni sprzedawcy robią bardzo złą robotę - ale są tacy, którzy to lubią - ja ich tępię! Odpowiedz Link Zgłoś
n-p - Protest - bez komentarza 17.02.08, 22:32 PONIEDZIAŁEK - Protest - bez komentarza forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50641 Odpowiedz Link Zgłoś
ronnie_ik A jak sprzedać gó.no 18.02.08, 10:30 podobno dobry sprzedawca i gó.no sprzeda ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lee Re: A jak sprzedać gó.no IP: *.subscribers.sferia.net 18.02.08, 10:52 I chyba o to chodzi :) Ktoś, kto nie będzie potrafił sprzedać shitu - nie może być nazwany "dobrym sprzedawcą' ;) Odpowiedz Link Zgłoś