Gość: Granulek ;)
IP: *.aster.pl
15.04.08, 20:36
Wyobrazmy sobie hipotetyczne biuro a la "fast paced office environment"... ;)
Dziki zapieprz nonstop, bardzo stresujaca praca, wlasciwie nonstop na "smyczy"
telefonu komorkowego, jakies telefony z problemami do poznego wieczora, czasem
nawet w nocy, uzeranie sie z wspolpracownikami, itd. Slowem biurowy koszmar.
Nagle... przechodzi sie na inne stanowisko. Nagle praca robi sie od - do,
punktualnie zamykasz komputerek, zadnego uzerania sie, wlasciwie brak
interakcji z innymi osobami. Telefon od z grubsza miesiaca odezwal sie moze ze
dwa razy. Spokoj, cisza, wydawaloby sie raj. Tylko dlubie sobie czlowiek w
cyfekach i wszystko wlasciwie zalatwia mailami. Slowem - to o czym wydawaloby
sie czlowiek marzyl od dawna.
...I JAK TO JEST ZE SZLAG TEGO CZLOWIEKA TRAFIA?! ;)
Z nudow? Ze niby stresu brakuje?
Mieliscie tak kiedys? ;)