Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej praca?

    18.04.08, 11:33
    taki miałam plan: skonczyc studia, urodzic dzieci, a pozniej do
    pracy. Mam coreczke (poltora roku), skonczylam w zeszlym roku studia
    na UW (germanistyka), nie pracowalam jeszcze w ogole. Planowalam isc
    do pracy po
    urodzeniu drugiego dziecka, a tak naprawde gdy drugie dziecko bedzie
    mialo ok 3 lat, by moglo pojsc do przedszkola. Dodam, ze poki co nie
    jestem jeszcze w ciazy z drugim dzieckim... No ale sie zastanawiam
    teraz czy KTOS mnie przyjmie do pracy po takie przerwie po studiach,
    przeciez moze to byc nawet 4-5-6 lat! Macie jakies doswiadczenia,
    znajomych w podobnej sytaucji?


    Obserwuj wątek
      • annajustyna Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 11:35
        Nie wyobrazam sobie ropoczynania pracy w zawodzie po trzydziestce.
        Chyba, ze chcesz pojsc do jakiejkolwiek pracy. Ponadto filolog musi
        miec staly kontakt z jezykiem (nie wiem, moze akurat masz).
        • caroleck Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 11:40
          tak, mam kontakt, cały czas daje prywatne lekcje z niemieckiego....
          Chciałabym kiedys pracować w szkole czy w tłumaczeniach... Albo moze
          pojde kiedys na studia podyplomowe? Tlumacz przysiegly?
          • Gość: juutalainen korki to nie kontakt IP: *.multimo.gtsenergis.pl 19.04.08, 10:40
            wiesz, kiedy on mowil 'kontakt z jezykiem' raczej mial na mysli rozmawianie z kims kto zna jezyk co najmniej rownie dobrze jak ty, a najlepiej z native'ami, albo co najmniej intensywne czytanie czy ogladanie niemieckiej tv, chociaz to juz sie mniej kwalifikuje jako 'kontakt'. A korki, na ktorych pewnie musisz uczniom tlumaczyc 50y raz jakies kompletne podstawy ("ich bin, du bist..."), a oni zasypuja cie bledami ktore caly czas musisz poprawiac, tak ze po jakims czasie sama juz nie jestes pewna ktora forma jest poprawna - takie cos jeszcze szybciej obniza znajomosc jezyka niz brak kontaktu, tym bardziej ze na korkach raczej sie nie uzywa slownictwa z wyzszej polki tylko wtlacza sie komus do glowy samo podstawowe, zeby zdal z niemca do nastepnej klasy. Zreszta nawet jesli dajesz te lekcje na jakims wyzszym poziomie, to i tak przeciez dajesz je komus kto jest jezykowo nizej od ciebie.
            PS. o germanistyce UW mam zla opinie, mialem w zyciu do czynienia z moze kilkonastoma studentami, absolwentami i wykladowcami i kazde z tych spotkan (mniej lub bardziej przypadkowych) pozostawialo marne wrazenie, przynajmniej jezykowo, glownie pije do tragicznie niepoprawnej wymowy niemieckiej (nikt was tego nie uczy czy to olewacie?!???) i do innych podstawowych bledow. Mam nadzieje ze w twoim przypadku sie myle (w koncu znam tez wyjatki), ale jesli nie to moze byc ci ciezko znalezc prace lepsza niz sekretarka z niemieckim albo nauczycielka.
            Przepraszam ze cie doluje, mam nadzieje ze sie myle w twoim przypadku i ze uda ci sie wszystko co sobie zaplanowalas w zyciu, zawsze masz na to szanse.
            • annajustyna Re: korki to nie kontakt 19.04.08, 10:50
              Ja nie chcialam o tym pisac, ale znam malo germanistow naprawde znajacych
              jezyk:((( A ile blednych tluamczen (zwlaszcza prawniczych) w zyciu widzialam:(
            • Gość: bug Re: korki to nie kontakt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.08, 16:36
              > wiesz, kiedy on mowil 'kontakt z jezykiem' raczej mial na mysli rozmawianie z
              kims kto zna jezyk co najmniej rownie dobrze jak ty, a najlepiej z native'ami, a
              lbo co najmniej intensywne czytanie czy ogladanie niemieckiej tv, chociaz to juz
              sie mniej kwalifikuje jako 'kontakt'.

              To ciekawe w takim razie ilu nauczycieli ma stały kontakt z językiem wg tej
              definicji...
              • annajustyna Re: korki to nie kontakt 19.04.08, 16:38
                Bardzo niewielu. Ba, niewielu z nich poradziloby sobie jezykowo za granica.
                • Gość: bug Re: korki to nie kontakt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.08, 22:54
                  Tez mam takie wrażenie.
                  I sądzę, że dawanie prywatnych lekcji jest całkiem dobrym kontaktem z zawodem,
                  jeśli chce sie uczyć, choć niekoniecznie by być tłumaczem.
                  • gryzikiszka Re: korki to nie kontakt 20.04.08, 12:31
                    Gość portalu: bug napisał(a):

                    > Tez mam takie wrażenie.
                    > I sądzę, że dawanie prywatnych lekcji jest całkiem dobrym kontaktem z zawodem,
                    > jeśli chce sie uczyć, choć niekoniecznie by być tłumaczem.

                    To może jest jakiś kontakt z językiem (chociaż jeśli jedyny, to marnie), ale nie z pracą. Coś o tym wiem - całe studia dawałam korki bo z tego są dobre pieniądze no i łatwo dopasować pracę do zajęć. Potem okazało się, że znajomi, którzy byli nawet wolontariuszami mieli jakieś UDOKUMENTOWANE doświadczanie w pracy. A to jest bardzo ważne jeśli szukasz pracy po prostu rozsyłając CV (czytaj: jeśli nie masz znajomości i ktoś cię nie poleci). A korki to dla pracodawcy nic - w końcu każdy może powiedzieć, że miał taką pracę (czy miał, czy nie).
                • Gość: Julka Re: korki to nie kontakt IP: 193.170.48.* 16.05.08, 20:14
                  wiecie co, to jest żałosne co wypisujecie wszyscy o germanistach z
                  UW, tez studiuje tam germe i koncze czwarty rok. Jestem zdania, że
                  języka trzeba uczyc się samemu i sama germanistyka na Uw nie
                  poświęca temu działowi zbyt wiele czasu, ale jak mozna mówić, że
                  nasz poziom jako studentów jest mierny. Moim zdaniem każdy kto uczy
                  sie języka obcego i mówi, że umie go bardzo dobrze, kłamie. Język
                  umie sie bardzo dobrze jak nie mozna cię "zagiąć" z żadnego pijęcia.
                  Do tego jeszcze niestety mi daleko, ale akurat przebywam na
                  stypendium zagranicznym i tu ludzie po krotkiej rozmowie pytaja mnie
                  czy pochodze z Kolonii czy z Hamburga a to chyba najlepszy dowód, że
                  na germie na uw nie każdy prezentuje miernotę.
                  • Gość: kowianeczka Re: korki to nie kontakt IP: *.lodz.msk.pl 16.05.08, 23:19
                    Ja zawsze myślałam, że na germanistykę nie idzie się po to, by się nauczyć języka, tylko po to, by poznać kulturę i literaturę niemieckojęzyczną. A język niemiecki trzeba bardzo dobrze umieć na samym wstępie, by w ogóle móc to studiować, czyli by przejść przez sito rektutacyjne.
        • Gość: kk Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.chello.pl 18.04.08, 11:42
          nie badzmy tacy pesymistyczni! w kazdym momencie mozna zaczac zyc od
          nowa, ludzie po wielu latach przekwalifikowuja sie, zmieniaja zawody
          itp. i w kazdym momencie mozna rozpoczac kariere zawodowa. Moim
          zdaniem byloby dobrze pojsc na poczatek na jakis kurs, szkolenie z
          dziedziny ktora interesuje cie poza niemieckim (tez miedzy innymi
          jestem po germie)i w tej samej dziedzinie poszukiwac pracy, a miedzy
          czasie jesli zaden pracodawca nie bedzie chcial zaryzykowac biorac
          niedoswiadczonego pracownika odbyc jakis staz. i wiesz nawet jesli
          zblizasz sie do trzydziestki i dopiero zaczynasz start w karierze,
          bo jak napisalas wychowywalas dziecko, a nie byczylas sie calymi
          dniami, to nie przekresla cie w ogole, pamietaj w ogole. trzymam
          kciuki!!!
          • caroleck Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 11:50
            oooo dzięki :-)
            • Gość: rusz się!! a wczym ciąża przeszkadza w pracy nauczyciela czy IP: 213.25.33.* 18.04.08, 13:44
              tym bardziej tłumacza??????????????
              • caroleck Re: a wczym ciąża przeszkadza w pracy nauczyciela 18.04.08, 14:36
                w niczym :) tylko ja teraz wychowuje jedno dziecko, a planuje
                drugie, w ciazy jeszcze nie jestem
                • annajustyna Re: a wczym ciąża przeszkadza w pracy nauczyciela 18.04.08, 14:41
                  To moze szukaj teraz pracy, nigdy nie wiadomo, ile püotrwa, zanim
                  przyjdzie drugie dziecko. Moze faktycznie sprobuj w szkole? To chyba
                  najlepsza praca (obnok budzetowki) dla kobiet planujacych dzieci...
                • Gość: rusz się Re: a wczym ciąża przeszkadza w pracy nauczyciela IP: 213.25.33.* 18.04.08, 14:53
                  hmmm - Tobie się chyba po prostu nie chce iść do pracy i szukasz
                  sobie usprawiedliwienia? Dziecko do niani, Ty do pracy..a jak
                  zajdziesz w ciążę po raz drugi to zobaczysz czy dajesz radę czy
                  niestety od pierwszego m-ca trzeba juz na L4...
                  • caroleck Re: a wczym ciąża przeszkadza w pracy nauczyciela 18.04.08, 16:34
                    no sorry...nie zostawie dziecka u niani, corka mnie potrzebuje, wiem
                    to i czuje; poczekam jak bedzie starsza, oddam do przedszkola
                    • Gość: Liselle Re: a wczym ciąża przeszkadza w pracy nauczyciela IP: *.chello.pl 19.04.08, 12:57
                      Hej. ja mam 33 lata - właśnie przygotowuję się do ciąży (badania, kwasy foliowe itp, itd:)) Nie żałuję, że teraz. jestem ustawiona, mam prace, klientów (jestem wyżej wspomnianym tłumaczem)
                      Wedle tego co piszesz wychowanie dziecka całkowicie odetnie mnie od pracy????!!!Nie wyobrażam sobie tego. Wolny zawód jest o tyle dobry, że możesz spędzać z dzieckiem mnóstwo czasu. Nie codziennie masz zlecenia, dodatkowo nie latasz na etat na 8-9 godzin dziennie.
                      Więc co ma piernik do wiatraka? Oczywiście że dziecko wymaga czasu, ale bywa że śpi w dzień- zwłaszcza małe, bawi się samodzielnie. Ponadto zawsze można skorzystać z pomocy dziadków :)

                      Wydaje mi się więc, ze twoje obawy są nieco na wyrost, albo faktycznie się usprawiedliwiasz.

                      Spróbuj poszukać sobie zleceń jako tłumacz, może się w tym sprawdzisz. Bo, wybacz nie piję od Ciebie, ale nie każdy kto skończył filologię automatycznie nadaję sie na tłumacza. Zdarzało mi się poprawiać niezłe kwiatki po biurach tłumaczeń. Ale może ty będziesz świetna. Daj ogłoszenie, w internecie, popytaj w biurach tłumaczeń.

                      Nie bądź "tylko matką" bo prędzej czy później zaczniesz być nieszczęśliwa.
                    • Gość: ola Re: a wczym ciąża przeszkadza w pracy nauczyciela IP: *.b-ras1.blp.dublin.eircom.net 19.04.08, 17:15
                      tak tak, chyba naprawde nie chce Ci sie isc do pracy, ile mam wychowuje male
                      dzieci i pracuje (ile samotnych mam!), chyba ze meza stac na utrzymanie was
                      wszystkich...
                      • Gość: al Re: a wczym ciąża przeszkadza w pracy nauczyciela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 10:22
                        zgadzam się :)
                        ja sama: dwójka dzieci (rok i 2,5), starsze w żłobku, młodsze z nianią, a ja pracuję na pół etatu i jeszcze studiuję. Mąż daleko, więc radzimy sobie sami. I jest nam dobrze :) Można. Wystarczy chcieć.
      • Gość: herm Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: 195.72.91.* 18.04.08, 13:07
        Po 10 latach po studiach powiem tak - ten plan jest taki sobie, poniewaz:

        a) dostaniesz pypcia od siedzenia w domu przez kilka lat tylko z dziecmi
        b) powrot do pracy bedzie utrudniony ..

        Jesli chcesz juz miec dzieci - to pomysl raczej o urodzeniu ich w trakcie
        studiow - wbrew pozorom latwiej jest studiowac niz pracowac i wychowywac male
        dziecko. A jak skonczysz studia (kto powiedzial ze kazdy ma skonczyc w 5 lat a
        nie na przyklad w 7) to 1-2 dzieci moze isc do przedszkola a Ty zajac sie kariera.
        • Gość: Gość Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.debica197.tnp.pl 18.04.08, 13:13
          W Stanach jakoś karierę zawodową zaczynają właśnie po trzydziestce i
          nikt im nie wmawia,że to za późno,a to są za starzy i takie tam
          pierdoły.Tylko chyba w Polsce jest taki powalony punkt widzenia
          prezentowany przez pracodawców,że jakakolwiek przerwa w życiorysie i
          człowiek nie nadaje się do niczego.
          • papalaya tylko dlaczego chcesz siedzieć z dziećmi 18.04.08, 13:28
            aż do 3 lat kiedy pójdą do przedszkola, jak dziecko ma pół roku
            mozna przecież zatrudnić nianię, karmienie piersią też sobie można
            odpowiednio ustawić...

            widzę, że jesteś lekko wygodnicka, jakbyś miała własną firmę to byś
            inaczej śpiewała, bo miałabyś motywację aby pracować i zorganizować
            sobie wszystko tak aby dać sobie też radę z opieką nad dziećmi, na
            etacie pieniązki lecą z macierzyńskiego, przy własnym biznesie tylko
            grosze z ZUS-u, a biznes trzeba dogladać i "obrabiać" dzień w
            dzień...
            • Gość: Gosiekkk Moze dlatego, ze dzieci na swiat sie nie prosily IP: *.85-226-89.dsl.completel.net 18.04.08, 13:50
              Sorry, ale do nianki to mozna podrzucic i trzymiesiecznego bobasa. Sama znam
              takie przypadki. I dochodzi do sytuacji, kiedy dzieciaka wychowuja od
              najmlodszych lat zupelnie obce osoby, a biologiczni rodzice maja z nim kontakt
              tylko w weekend i hoduja sobie w ten sposob aliena.

              Jezeli dzieciak jest zbednym balastem i jak sie absolutnie nie ma ochoty do jego
              wychowania reki przylozyc, bo liczy sie tylko wlasna karierka - po co w ogole
              sie o niego starac?
              • caroleck Re: Moze dlatego, ze dzieci na swiat sie nie pros 18.04.08, 14:42
                zgadzam sie :) ja chce wychowywac moje dzieci, bez opiekunki!
                tymbardziej, ze sa planowane i wyczekane :)tzn poki co jedno, ale
                myslimy o drugim :)
            • Gość: titta Re: tylko dlaczego chcesz siedzieć z dziećmi IP: *.botany.gu.se 18.04.08, 13:59
              Nie kazdy chce aby dziecko wychowywala mu nianka. Tym bardziej kiedy
              cala pensja na nia idzie. Zycie to nie tylko praca. (Poza tym
              wychowanie dziecka tez nia jest vide. wlasnie nianka.)
              • caroleck Re: tylko dlaczego chcesz siedzieć z dziećmi 18.04.08, 14:43
                dokladnie, siedzac w domu z dzieckiem wcale sie nie nudze
            • caroleck Re: tylko dlaczego chcesz siedzieć z dziećmi 18.04.08, 14:40
              kocham moje dziecko i nie poki co nie wyobrazam sobie nie spedzac z
              nim czasu :) poki co :) chce by mialo matke w tych poczatkowych
              latach zycia :) to chyba nic zlego :) lepsza matka niz Niania :) a
              po co mam teraz isc do pracy i zarabiac na Nainie?
              ja tylko caly czas sie zastanawiam czy za 6 lat mnie gdziekolwiek
              wezma do pracy....
              Poza tym masz racje - trza pomyslec o swojej dzialanosci :)
          • Gość: myslacy Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: 141.160.4.* 18.04.08, 18:23
            Po jakiej trzydziestce? W stanach wiekszosc ktora chce sie uczyc i
            robic bardziej ambitne rzeczy idzie na studia konczace sie
            licencjatem (ale inaczej skonstruowane niz nasz licencjat) i w wieku
            21-22 lat idzie do pracy. W wieku 30 czy 30-kilu ma juz wysokie
            stanowiska i czesto wtedy mysli o dzieciach.
            • Gość: A. Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.08, 14:49
              A to ciekawe, bo czytałam raport, z którego wynikało, że 1/3
              amerykańskich kobiet w wieku 20. lat ma już dziecko. Amerykanie po
              prostu dużo wcześniej wchodzą w dorosłość.
          • Gość: Liselle Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.chello.pl 19.04.08, 13:01
            Aha w Stanach kobiety rodzą grubo po 30 i nikt im nie mowie, że są "za stare", "
            że babcie będą chodzić na wywiadówki" i tym podobne bzdury :)

            Co do kariery po 30 - jakoś nie zgadza mi się to z wczesnym wyrywaniem się
            dzieci spod skrzydeł rodziców. Poza tym bycie gońcem po 30 to jakieś takie
            smutne jest :)

            Ale to też pewnie kwestia indywidualna. Także zgadzam się z Tobą.
          • Gość: gosc Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.b-ras1.blp.dublin.eircom.net 19.04.08, 17:17
            co?? w stanach zaczynaja kariere w wieku lat 18, a nie 30 haha, dobre.
            • annajustyna Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 19.04.08, 17:47
              Madeleine Albright zaczela w wieku lat 60...
        • caroleck Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 14:38
          ja juz mam jdno dziecko i juz urodzilam dziecko, na czawrtym roku
          studiow, ktore juz ukonczylam.
      • Gość: mk Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: 217.153.191.* 18.04.08, 14:00
        TERAZ MOŻESZ IŚĆ DO PRACY I ZROBIĆ SOBIE PRZERWĘ NA DRUGIE
        • yoka1 Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 14:11
          a czemu już nie zaczniesz zajmować się tłumaczeniami? Siedzisz w domu i robisz. Na pewno masz jakieś kontakty z osobami ze studiów, które pracują i będą mogły Cię polecić.
          • caroleck Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 14:44
            no wlasnie takiej pracy szukam, do siedzenia w domu :) ciezko
            znalesc....
            • Gość: a Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.08, 15:36
              ciezko znalesc.... <--
              • caroleck Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 16:35
                niestety piszac na kompie robie duzo bledow, Wy tak nie macie? poza
                tym nie jestem polonistka
                • Gość: a Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.torun.mm.pl 18.04.08, 20:47
                  Nie ma znaczenia, że nie jesteś polonistką. Jeśli chce się być tłumaczem nie można pozwolić sobie na takie błędy.
                  • Gość: ania Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.pp.htv.fi 20.04.08, 10:45
                    Prawda. Tym bardziej, ze profesjonalny tlumacz przeklada tylko na jezyk
                    ojczysty, chyba, ze zna obcy na identycznym poziomie. Niestety, wielu osobom sie
                    tylko wydaje, ze tak jest.
                • Gość: Liselle Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.chello.pl 19.04.08, 13:04
                  No to chyba nie nadajesz sie na tłumacza. Wybacz. Tłumacz nie robi błędów -
                  zwłaszcza w ojczystym języku. A już zwłaszcza ortograficznych.
                  • annajustyna Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 19.04.08, 13:08
                    Hmm, Liselle, ale Ty tez robisz bledy (tzn. mam nadzieje, ze to literowki - ja
                    np. pisze bezblednie i po polsku, i po niemeicku, ale czasem strzelam
                    przerazajace literowki na forum).
              • Gość: anka Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.toya.net.pl 19.04.08, 13:47
                pewnie... kobieta zrobiła 1 błąd ortograficzny i to ją wyklucza z pracy
                tłumacz.logiczne.;-)
                • annajustyna Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 19.04.08, 14:11
                  Zwlaszcza, ze na forum nigdy z nas sie zadna literowka nie zdarzyla;)
            • Gość: kubus Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 18:09
              moze "zrobice " sobie to dziecko na 30 urodziny...idz do pracy 30
              letnia matka przy drugim dziecku to jest bardzo dobry układ
        • caroleck Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 14:43
          ale nie chce mojej 15stomiesiecznej corki zostawiac ...z opiekunka
          • annajustyna Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 14:44
            To piekna i godna szacunku postawa, ale rynek pracy jest bezlitosny:(
      • Gość: gosc Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.derby.waw.pl 18.04.08, 14:59
        Plan średni, przynajmniej z mojej perspektywy, a sytuację mam podobną do Twojej.
        Skończyłam studia humanistyczne, pracowałam przez 3 lata, ale nie lubiłam swojej
        pracy i się do niej nie nadawałam. Potem przez jakiś czas robiłam to samo jako
        wolny strzelec, zaszłam w ciążę, teraz syn ma niecałe 2 lata, a ja szukam pracy.
        Mam niewielkie doświadczenie w tym co chcę robić obecnie i to nie wystarcza.
        Teoretyczne jestem więc w lepszej sytuacji niż Ty, bo coś tam mogę już w cv
        wpisać. Młodym matkom, z niewielkim doświadczeniem zawodowym, ale za to z małym
        dzieckiem, jest na prawdę ciężko. Pracodawcy z reguły boją się naszej
        "niedyspozycyjności". Piszesz, że szukasz prac zleconych, to jest rozwiązanie,
        ale tylko wtedy, gdy znasz rynek, znajdziesz sobie lukę itp..
        Moja rada - szukaj pracy jak najszybciej, najlepiej stałej i na umowę o pracę.
        Zdobędziesz doświadczenia, jakiś swój kapitał zawodowy, to będzie czas na drugie
        dziecko. Ja przynajmniej mam zamiar tak właśnie zrobić. życzę powodzenia.
      • aagata4 Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 15:20
        witaj... planplanem a zycie sobie... nie zawsze udaje sie robic zgodnie z planem ..

        ja sobie planowalam nauka potem z rok pracy i potem wyjsc za maz i miec dzieci i
        wrocic do pracy jeszcze przed 30-lat...

        a zycie napisalo mi scenariusz:

        nie dostalam sie na studia.... przez rok mialam sie uczyc i pracowac ale. ...
        trafilam na kiepska atmosfere w pracy ... uwierzylam ze jestem do niczego i
        pewnie studiów nei skoncze... i tak 4 lata pracowalam ciężko za grosze i nie
        mialam sily na nic ...

        uczylam sie jezyka obcega aby dostac lepsza prace... jestem totalnym
        antytalenciem do jezykow obcych wiec nie skorzystalam z tych kursow na tyle aby
        dostac lepsza prace)

        potem w wieku 25 lat sie odwazylam isc na studia jak zobaczylam jacy kretyni
        koncza studia i ... skonczylam studia w wieku 30 lat ...

        mialam dobra prace i wtedy poznalam mojego meza ...
        nie zastanawialismy sie dlugo... slub po pol roku znajomosci i od razu mialy byc
        dzieci ...

        straciam prace jak tylko wyszlam za mąż - co za pracownica dla pracodawcy (po
        trzydziestce -pewnie bedzie szybko chciala miec dzieci...)

        potem robienie dzieci ( w naswzym kraku nie jest to takie latwe... wszak co 10
        ciąza jest poroniona -pisze o tych co kobiety wiedza bo ich liczba wg naukowców
        sięga i 80 %) co piąta para ma problem z płodnością... i znowu fiasko... aby
        miec dzieci trzeba duzo zarabiac i samemu sie leczyc .... aby duzo zarobic
        trzeba miec dobrą prace... a jako mloda mezatka z dobra praca nie tak lekko ...

        przy naszej chorej sluzbie zrowia musialam sie sama doksztalczac w dziedzinie
        medycyny bo lekarze wola zajmowac sie typowymi przypadkami a te nietypowe to
        zbywaja i na pokaz robia kilka badanek aby wygladalo ze cos robia...

        tak wiec mam dwulatka i 8 - m-czna core i 36 lat i bede zaczynala zawodowo
        wszysko od początku .. tylko nie wiem w jakim zawodzie i czy na wlasna reke czy
        u kogos ...

        tak wiec plany planami a zycie weryfikuje je po swojemu ... czasem sie
        zastanawiam po co planowac... i tak zwykle wychodzi cos innego z tych planów ...

        co do przerwy w zawodzie ok 4-5-6 lat to nie taka duza przerwa zwlaszcza dla
        tłumacza ... sporo w necie ofert do tlumaczenia wiec można co jakis czas
        podłapac zlecenie aby nie stracic ciąglosci pracy ...

        ja niestety bez jezyka i wlasciwie nie wiem co bym chciala robic... zajmowalam
        sie ksiegowoscia, placami i kadrami i tak nprawde nigdy tego nie lubilam ...
        wracac do tego? jak nie to co robic? nic innego nie potrafie i nie mam jakis
        szczgolnych zdolnosci...

        zaiteresowania to fotografia.. ale na rozwijanie tego brak mi czasu... brak
        wyksztalcenia, brak kontaktow w tej branzy ... w tym kierunku wiec odpada ...

        ech i ja sie pozalilam ....

        pozdrawiam i życze udanej kariery zawodowej wszystkim mamom

        Agata
        • annajustyna Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 15:30
          4-6 lat przerwy w zawodzie to zawodowe samobojstwo, takze dla
          tlumacza (zwlaszcza nawet - kontakt z jezykiem i fachowymi tekstami
          trzeba miec codziennie, aby nie wyjsc z wprawy).
        • Gość: kaś Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.icpnet.pl 19.04.08, 21:51
          ach, u mnie dość podobnie... nie wiem co ze sobą zrobić -
          dotychczasowe miejsca pracy mi nie odpowiadały i nie chcę do nich
          wracać (głównie atmosfera), wyuczonego fachu w ręku nie mam, choć
          studia skończyłam... Za to 33 lata, dwoje dzieci i brak pomysłu na
          dalsze życie zawodowe. Ale patrząc na moje dzieci nie żałuję, że nie
          poświęciłam się całkowicie karierze. Może jeszcze mi się uda, szukam
          czegoś na pół etatu, ale bez skutku:(
      • veszta Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 15:44
        popatrz na swoja sytuacje tak: jak bedziesz miala 30 lat i dwoje
        wychowanych dzieci (choc niestety w przedszkolu duzo sie choruje),
        bedziesz dla pracodawcow o tyle lepsza niz kobiet w Twoim wieku
        ktore jeszcze nie urodzily, ze JUZ masz "to" za soba, nie zajdziesz
        w ciaze, a to jest tym co oni sie najbardziej boja...
        a ze zycie weryfikuje plany, mozna sie tylko zgodzic z tym
        podstawa jest wiedziec jakie TY masz priorytety zyciowe: najpierw
        dziecko, potem praca
        ale dla filologia powinno byc nie tak trudno znalezc jakiekolwiek
        zajecie (odplatne) podczas wychowynania dzieci
        sama jestem filologiem, i choc potem skonczylam drugi fakultet,
        doktorat z innej dziedziny, etc, robie tlumaczenia czasami
        radze Ci to samo
        dla pracodawcy to tez bedzie dobry znak: aha, wychowywala dzieci,
        ale caly czas miala kontakt z zawodem
        poza tym sama bedziesz sie lepiej czula jak bedziesz pracowac
        zawodowo
        tylko caly czas probuj
        i powodzenia
        • caroleck Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 18.04.08, 16:39
          dzięki, podniosłaś mnie na duchu :)
        • Gość: a Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 16:41
          Nie widzę problemu, możesz pracować jako tłumacz, a to zajęcie
          doskonale da się pogodzić z opieką nad dziećmi i można pracować w
          domu. a po za tym, za pracą trzeba się rozglądać już pod czas
          studiów.Takie jest przynajmniej moje zdanie.
      • Gość: doświadczona plan raczej kiepski ... IP: 213.25.26.* 18.04.08, 16:47
        Lepiej najpier studiować, potem troche popracować i wtedy decydować
        się na dziecko. Wówczas masz już pracę w miarę stabilną, socjal typu
        urlop macierzyński, wychowawczy, możliwość powrotu do pracy, to jest
        ważne. Dlatego w obecnej sytuacji powinnaś się skupić na znalezieniu
        sobie pracy, popracowaniu kilka lat, wyrobieniu sobie zawodowej
        pozycji, zdobyciu doświadczeń, które można wpisać w Cv, a dopiero po
        tym wszystkim planować kolejne dziecko. Nie twierdzę, że nie można
        zacząć sensownej kariery po 30 ale jest to duuuużo trudniejsze niż
        powrót do już wcześniej rozpoczętej kariery lub szukanie sobie pracy
        kiedy już coś potrafisz, możesz się czymś wykazać. Wskażę jeszcze
        jeden aspekt, który młode kobiety lekceważą, ale który w miarę
        upływu lat jest istotny: a jak zostawi cię mąż, co wtedy? zapewne
        teraz twoje małżeństwo kwitnie, ale obecnie bardzo duży odsetek par
        po kilku latach wspólnego życia rozstaje się i jak wtedy wygląda
        twoja sytuacja? dwoje dzieci na utrzymaniu, skromne alimenty i marne
        perspektywy na dobrze płatną pracę, co najwyżej jakieś zlecenia albo
        inne dorywcze zajęcia. Czy nie lepiej zapezpieczyć się i od tej
        strony i nie liczyć 100% na męża? dużo kobiet się na takim myśleniu
        przejechał, niestety ...
        Dlatego dobra rada jest jedna: myśl o swojej karierze póki jeszcze
        możesz, teraz akurat jest koniunktura na pracowników, wykorzystaj to
        i znajdź sobie pracę. Na drugie dziecko jeszcze masz czas.
        • Gość: zuza Re: plan raczej kiepski ... IP: *.chello.pl 18.04.08, 16:54
          jest w tym prawda, a dodatkowo faceci raczej nie pala sie do
          alimentow, lepiej byc samodzielnym finansowo
          • caroleck Re: plan raczej kiepski ... 18.04.08, 17:11
            kariera jako priorytet? w życiu przez głowe mi to nie przeszło...
            dziękuję bardzo za wszelkie miłe i niemiłe uwagi i porady! :)pomogło
            mi , a w zasadzie upewniłam się, że najlepiej byłoby teraz
            popracować jako lektor niemieckiego lub/i jako tłumacz, na zlecenie.
            Nie wyobrażam sobie pozostawienia dziecka pod opieką opiekunki,
            której bym dawała cała lub większość mojej pensji. Czas spędzony z
            moim dzieckiem jest cudowny! Nie chcę tego stracić, przecież ona
            przez "moment" będzie taka mała, chcę być z nią. Mam nadzieję, że
            jak moje dzieci pójdą do przedszkola, szkoły uda mi się popracować -
            albo u kogoś a jak dobrze pójdzie "u siebie" :) Na pierwszym miejscu
            będzie teraz RODZINA ... :)
            • Gość: Asia Re:Biuro tłumaczeń IP: *.wwg.pl 18.04.08, 17:37
              Jeśli chodzi o tłumaczenia, szukałabym kontaktów z biurami tłumaczeń. Moja
              bratowa mieszkając w Lublinie współpracuje z biurem tłumaczeń z Warszawy,
              dostaje zlecenia mailem jednocześnie cieszy sie macierzyństwem (ma 14 miesięczne
              dziecko).Życzę powodzenia.
              • Gość: Tłumacz Re:Biuro tłumaczeń IP: *.lanet.net.pl 19.04.08, 23:26
                I pracować za żałosne, głodowe stawki oferowane przez te pseudobiura.
                Lepiej szukać bezpośredniego kontaktu z firmami potrzebującymi tłumaczeń.
                • Gość: ania Re:Biuro tłumaczeń IP: *.pp.htv.fi 20.04.08, 10:49
                  Tez. Ale lepiej szukac klientow za granica, polskie stawki sa glodowe (nie
                  rozumiem, jak mozna pracowac za 40 zl netto za strone, a to i tak jest w Polsce
                  fantastyczna stawka dla tzw. popularnych jezykow).
                  • Gość: yo Re:Biuro tłumaczeń IP: *.wro.vectranet.pl 20.04.08, 12:20
                    za 40zł? To marzenie! Żadne biuro tyle nie zapłaci, a klient indywidualny tym bardziej. Ostatnio miałam sytuację, że wyceniłam dokument na ok. 50zł, a klient na to, czy dostanie rabat, bo to tak dużo;)
            • Gość: Janka Re: plan raczej kiepski ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.08, 17:38
              Sama nie wiem, jak to ująć, żeby nie było nieporozumień...

              Rozumiem, że rodzina jest priorytetem i to się bardziej chwali. Po wychowaniu
              dzieci JAKĄŚ pracę znajdziesz. Ale czy będzie to coś faktycznie fajnego i
              ambitnego? O tym już nie jestem taka przekonana. Ponadto, jako początkujący
              pracownik będziesz konkurować z osobami o 10 lat od ciebie młodszymi z bardziej
              nowoczesną wiedzą a twoi rówieśnicy będą już nie do dogonienia jeśli chodzi o
              awans itd.

              Rozumiem twoje priorytety ale obiektywnie rzecz biorąc - będą miały one swoją
              cenę. Nigdy nie zrobisz takiej kariery, jaką możesz zacząć idąc do pracy
              dzisiaj. Poza tym mając te dwadzieścia kilka lat jesteś w stanie nauczyć się
              pracowania - wstawania do pracy i przez te 8-10 godzin myśleć tylko o pracy a
              nie o - przepraszam za wyrażenie - pierdołach typu pranie, zupka i kupka...

              Dlatego ja bym spróbowała przynajmniej znaleźć pracę na pół etatu np. w szkole
              językowej.

        • Gość: Alicjaa Re: plan raczej kiepski ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 17:14
          Doświadczona ma w 100% racji, trzeba się zabezpieczać na przyszłość. Pracując przed urodzeniem dziecka masz socjal, i jak zaczniesz pracowac wsród ludzi szybciej wrócisz do pracy. Rodząc po studiach masz prostą drogę do zosatnia kurą domową z dwójka dzieci u spódnicy...
          • caroleck Re: plan raczej kiepski ... 18.04.08, 17:35
            no tak ale w tej sytuacji ta rada mi sie nie przydaje, bo juz mam
            jedno dziecko :) male :) i chodzilo mi o to, czy latwo znalesc prace
            po 30stec, bez doswiadczenia...
            widze, ze bywa roznie, zalezy od pracodwcy
            • Gość: Liselle Re: plan raczej kiepski ... IP: *.chello.pl 19.04.08, 13:13
              Szczerze. Na to bym nie liczyła. Znaczy pracę pewnie dostaniesz,ale dużo poniżej
              twoich kwalifikacji i ambicji. Zwłaszcza jeśli nie będziesz miała żadnego
              doświadczenia. Niestety tak jest. Tym bardziej, że jak nie używasz języka to po
              prostu zapominasz.

          • Gość: ola Re: plan raczej kiepski ... IP: *.b-ras1.blp.dublin.eircom.net 19.04.08, 17:29
            Alicja tej pani o to wlasnie przeciez chodzi, zostac kura domowa na utrzymaniu
            meza. Pani widocznie nudzi sie i wypisuje takie pierdoly na forum... a moze
            sobie popracowac z nudow...
      • Gość: pracowac mozna tez z dom IP: *.chello.pl 18.04.08, 17:35
        czy to piszac posty, czy prowadzac wlasna strone.. tu znajdziesz troche roboty:
        www.zlecenia.przez.net
        telepraca jest b. popularna wsrod mam na Zachodzie
        • caroleck Re: mozna tez z dom 18.04.08, 17:43
          dzieki
          • yoka1 szkoła językowa 18.04.08, 19:12
            a może w szkole językowej? Tam możesz np. pracować wieczorami lub w weekendy, czyli owca cała i wilk syty - Ty masz czas dla dziecka i nie umyka Ci nic z jej dzieciństwa, a wieczorami lub weekendy mąż zostaje, omijasz więc problem żłobka, niani i ewentualnych chorób małej, a Ty idziesz do pracy. Pieniądze przeważnie są konkretne.

            Rozumiem, co masz na myśli o tym "przegapieniu" momentów z dzieciństwa - sama byłam w domu z synkiem pierwsze 2 lata i nie żałuję tego ani przez chwilę. Różnica polega tylko na tym, że przed ciążą pracowałam kilka lat, więc miałam już doświadczenie zawodowe. Z powrotem do pracy nie było żadnego problemu mimo tej 2-letniej przewry na dziecko, choć wówczas rynek nie był aż tak chłonny, jak dziś i ofert było o wiele mniej.
            • Gość: weronika Re: IP: *.chello.pl 18.04.08, 20:21
              Zdecydowanie zaczęłabym pracę w międzyczasie. Z biegiem lat powrót staje się
              coraz trudniejszy. Mam znajomą, która przed dziećmi nie pracowała, a skończyła
              studia. Potem miała pierwsze, problem z zajściem w drugą ciążę- więc różnica
              wieku między dziećmi wyszła 6 lat i tak ma 33 lata i dzidzię, więc znowu 3 lata
              zejdą a wówczas - nie wiem czy znajdzie coś w zwodzie,,,
      • Gość: kowianeczka a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.lodz.msk.pl 18.04.08, 20:59
        Typowe myślenie Polki - urodzę dziecko jak jeszcze nie mam żadnej pracy, niech mężczyzna haruje na nasze utrzymanie. Tylko współczuć. To się nazywa zarabianie na życie macicą.
        • caroleck Re: a z czego dziecko utrzymujesz 18.04.08, 21:07
          przeciez chce isc do pracy :) tylko za pare lat, a moje pytanie
          dotyczy Waszych doswiadczen. Nie pisalam tego, by sluchac oceny,
          krytyki itp mojej decyzji, do ktorej mam oczywiscie prawo!!!!!
          poza tym wyjasnij mi jedna rzecz: kto bedzie Cie utrzymywal jak
          bedziesz opiekowac sie Twoim dzieckiem? a moze pojdziesz do pracy, a
          dziecko hop siup do zlobka... WSPOLCZUJE....dziecku
          • Gość: kowianeczka Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.lodz.msk.pl 18.04.08, 21:19
            caroleck napisała:
            > przeciez chce isc do pracy :) tylko za pare lat,

            Dziecko wymaga nakładów finansowych od momentu narodzin albo nawet wcześniej, a nie od momentu, kiedy tobie się zachce łaskawie pójść do pracy. Kto pokrywał dotychczasowe wydatki związane z dzieckiem, jak ty nawet prawa do zasiłku macierzyńskiego nie miałaś, bo nigdy nie pracowałaś.

            > Nie pisalam tego, by sluchac oceny,
            > krytyki itp mojej decyzji, do ktorej mam oczywiscie prawo!!!!!

            Jak nie chesz słuchać oceny innych ludzi, to nie pisz na forum. Skoro już napisałaś, to moim prawem jest wyrazić swoje zdanie, do tego służy forum.
            • caroleck Re: a z czego dziecko utrzymujesz 18.04.08, 21:28
              ok, ale nie prosiłam o krytykę, lecz o rade :) ok?

              poza tym: dziecko mam wspolnie z mezem i to on je utrzymuje, takze i
              mnie. Nie wiem co w tym zlego......
              Lepiej zeby dziecko z matka sie wychowywalo niz z jakas tam Niania -
              obca osobe, ona nie da mu tyle milosc , co ja :)
              masz dzieci?
              masz męża?
              jaki jest Twój priorytet w życiu?
              • Gość: Martyna Re: nie przejmuj się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 13:21
                Caroleck, nie przejmuj się opiniami tych, co Cię już tutaj spisują
                na zawodowe straty. Mój życiowy plan był (jest) bardzo podobny do
                Twojego i wiesz co, udało mi się jak najbardziej! Dzieci urodziłam,
                kiedy byłam naprawdę młoda i zdrowa, zniosłam to śpiewająco. Do
                osiągnięcia przez nie wieku przedszkolnego pracowałam tylko na umowy
                o dzieło, i to nie za wiele (też tłumaczenia, tylko inny język niż
                Ty). Kiedy zostały na dobre przedszkolakami (wychorowały się
                wreszcie) - zaczęłam bardziej angażować się w pracę, stopniowo
                związałam się z pewną firmą. W tej chwili dzieci mam już w szkole i
                akurat jest to czas, kiedy ja staję się coraz bardziej dyspozycyjna,
                a koleżanki od studiów nastawione wyłącznie na karierę zaczynają
                odczuwać tykanie zegara biologicznego i... wykruszają się jedna po
                drugiej. Jedne odchodzą na te wspominane tutaj oszałamiające
                macierzyńskie i później z wielkim płaczem wracają (zostawić maleńkie
                dziecko to jednak olbrzymi koszt psychiczny), niektóre jakoś już nie
                wracają... Ja teraz rozwijam skrzydła. Jestem nadal młoda (nie daj
                sobie wmówić, że około trzydziestki to już starość!), zdolna, pewne
                doświadczenie mam (i Ty też masz, tylko umiej je wykorzystać i nie
                pozwól zmarginalizować!), a czego nie nabyłam, bo "nie układałam
                się" od wczesnej młodości do regularnej pracy, to teraz szybko
                nadrabiam. Da się, naprawdę. I uwierz, są pracodawcy, którzy taką
                właśnie postawę (odchowałam dzieci - osobiście! - i teraz mogę
                odpowiedzialnie brać się za pracę) doceniają. Pozdrawiam Cię
                serdecznie i bądź dobrej myśli.
                • Gość: Martyna Re: nie przejmuj się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 13:51
                  I jeszcze jedno muszę dopisać. Niech Cię nie dołują rzucane tutaj
                  hasła o "wygodnictwie". Ja nie wiem, czy to jest takie wygodnictwo
                  nie oddawać kilkumiesięcznego dziecka do żłobka, nie zostawiać go z
                  niańką czy nawet z osobą z rodziny - po to, by koniecznie już,
                  natychmiast zacząć pracować, już od dziś włączyć się w
                  wyścig "pobudka o 6:00, zaspane dziecko pod pachę i do żłobka, pędem
                  do pracy, po południu szybka licytacja, które z nas dzisiaj odbiera
                  żłobkowicza (czyli musi wyjść wcześniej, czyli narazi się na
                  niechętne spojrzenia; ja już trzy razy w tym tygodniu!), późne
                  popołudnie/wieczór - wreszcie w domu (i teraz to tak zachwalane
                  przez niektórych >>intensywne spędzanie razem czasu<<, które zwykle
                  polega na nienaturalnym, nadmiernym zabawianiu i ekscytowaniu
                  dziecka - a za moment trzeba je przecież jakoś wyciszyć, bo tak
                  bliski już następny poranek...), no i osobisty pad na twarz, bo
                  jutro o 6:00...". A jeśli nie chcesz tak żyć, toś wygodnicka i
                  basta! Różni są ludzie, różna ich odporność na stres i wszechobecny
                  pośpiech, różne priorytety, różne życiowe wybory, różne kariery. Tak
                  trzeba dla siebie wybrać, żeby najlepiej się w tym odnaleźć. Ja na
                  pewno w opinii wielu tutaj piszących byłam wygodnicka - i doskonale
                  mi z tym. Nie wyobrażam sobie nie widzieć swego dziecka do lat
                  trzech przez wiele godzin w ciągu dnia, nie kształtować go
                  osobiście, nie mieć przemożnego wpływu na jego wychowanie. Całe
                  szczęście, że miałam możliwość w ciągu tych lat być osobą bardzo
                  mało zarabiającą. Mój mąż też wcale nie zarabiał wiele, ale pewne
                  czasowe obniżenie materialnego poziomu życia, spowolnienie
                  tempa "dorabiania się" było naszym wspólnym wyborem.
        • Gość: Lena Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.08, 21:20
          Co za pierdoły kobieto wypisujesz !!!! Dziecko nie jest przynależne
          do kobiety, jeśli dwoje ludzi decydujes się na dziecko (dzieci) to
          decydują o sposobie wychowania i utrzymania. Nie czyń kobietę
          odpowiedzilną za wszystko jak samicę w stadzie !!! Facet nie jest
          zwolnony ze wszytkiego, nie rób z niego rozpłodowca którego w razie
          potrzeby można wystawić za drzwi. Małżeństwo rządzi się pewnymi
          prawami o któych pewnie pojęcia nie masz !!!! Może sięgnij po
          ksiązki i poczytaj co to małżeństwo i rodzina i nie wypisuj pierdół
          kosmosu!!! Gdzie ty się wychowałaś, w domu dziecka ???????
          • Gość: kowianeczka Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.lodz.msk.pl 18.04.08, 21:38
            > Co za pierdoły kobieto wypisujesz !!!! Dziecko nie jest przynależne
            > do kobiety, jeśli dwoje ludzi decydujes się na dziecko (dzieci) to
            > decydują o sposobie wychowania i utrzymania.

            No właśnie, jeśli dziecko ma obydwoje rodziców, to obywdoje powinni łożyć na jego utrzymanie. Czyli kobieta też. Nie piszę tu rzecz jasna o sytuacji, gdy kobieta idzie na urlop macierzyński, bo wtedy dostaje z ZUSu zasiłek macierzyński i ma dochody mimo iż tymczasowo nie pracuje.

            Krytykuję sytuację, gdy kobieta nie ma żadnych dochodów i decyduje się na dziecko, które utrzymuje się wyłącznie z pieniędzy mężczyzny.
            • caroleck Re: a z czego dziecko utrzymujesz 18.04.08, 21:45
              a co w tym takiego zlego, ze przez pare lat - gdy kobieta wychowuje
              dziecko - mezczyzna utrzymuje rodzine?
              poza tym: w jaki sposb kobieta majac dziecko (male) ma zarabiac? co
              wtedy z dzieckiem?????
              • Gość: ola.m Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.acn.waw.pl 18.04.08, 22:04
                patrzac na komentarze niektórych kobiet widze juz dlaczego w polsce
                mamy ujemny przyrost naturalny;)
                ktos powolal sie na stany - akurat tam (zwlaszcza jak ktos ma troche
                kasy) kobiety wychowuja dzieci, a mezczyzna zarabia na rodzine.
                • Gość: Lena Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.08, 22:10
                  Oczwyiście,ze masz rację. Jestem typem samodzilnej kobiety ale
                  dzielenie macierzyństwa "na pół", oddawanie dzieci po urlopie
                  macierzyńskim piekunce bo dlej trzeba "na pół" jest CHORE !!!!!
                  Przez takie chore pomysły głupich bab wychodzą pokręceni
                  mężczyźni!!! Jak taka głupia baba zostaje w końcu sama z dzieckiem
                  (dziecmi) bo facet poszuka sobie innej to wtedy widzi,ze ona od
                  niego nie wymagała angażowania się w RODZINĘ, od[owiedzialności,
                  dzielenia się i współdziałania tylko RÓWNOŚCI !!!!! Chore, chore do
                  potęgi !!!
              • Gość: kowianeczka Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.lodz.msk.pl 18.04.08, 23:53
                caroleck napisała:
                > poza tym: w jaki sposb kobieta majac dziecko (male) ma zarabiac? co
                > wtedy z dzieckiem?????

                O żłobkach nie słyszałaś? Rozsądna kobieta postępuje w taki sposób: po studiach idzie do pracy, wyrobi sobie w niej pozycję, rodzi dziecko, idzie na macierzyński, po macierzyńskim dziecko idzie do żłobka a ona wraca do pracy. I w ten sposób ma pieniądze na utrzymanie rodziny, a nie liczy wyłącznie na portfel męża. Oczywiście mężczyzna też pracuje i też utrzymuje dziecko, ale kto powiedział, że to wyłącznie jego obowiązek.
                • Gość: Nia Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.cdif.cable.ntl.com 19.04.08, 18:26
                  > O żłobkach nie słyszałaś? Rozsądna kobieta postępuje w taki sposób: po studiach
                  > idzie do pracy, wyrobi sobie w niej pozycję, rodzi dziecko, idzie na macierzyń
                  > ski, po macierzyńskim dziecko idzie do żłobka a ona wraca do pracy.

                  Lool, jeden model życia, jedna ideologia... 1984?
                  • annajustyna Re: a z czego dziecko utrzymujesz 19.04.08, 18:29
                    Kobita wychodzi za maz, atutaj zwolnienie czeka. Ewentualnie ma mozliwosc tylko
                    pracy na umowe na czas okreslony/zlecenie/dzielo:(
                    • Gość: Nia Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.cdif.cable.ntl.com 19.04.08, 18:37
                      Kobieta rodzi dziecko po studiach, po roku szuka pracy, znajduje same
                      beznadziejne, żenująco płatne. Po kilku latach kobieta, mężczyzna i dziecko
                      pakują manatki, wyjeżdżają za kanał i żyją długo i szczęśliwie.
                • Gość: anna do kowianeczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 11:50
                  > O żłobkach nie słyszałaś?
                  Świetny cytat o żłobkach nie słyszałaś. W teorii żłobków jest masa i
                  każdny może przecież tam oddać swoje dziecko, tylko, że
                  rzeczywistość jest zupełnie inna. W moim mieście jest jeden żłobek i
                  warunkiem przyjęcia dziecka do niego jest ukończony pierwszy rok
                  życia, kolejnym warunkiem jest zapisanie dziecka do żłobka w marcu
                  decyduje kolejność zgłoszeń. Zgłosiłam się 3 marca o 13.00
                  (poniedziałek) i niestety już się nie załapałam. Ludzie stali w
                  kolejce od niedzieli wieczora, o czym nie miałam pojęcia.
                  Tak więc podsumowując w moim przypadku, oddałabym dziecko do żłobka
                  w wieku 1 roku 9 miesięcy, a nie w wieku 4 miesięcy (bezpośrednio po
                  zakończeniu macierzyńskiego). Ja jestem w takiej sytuacji, że mam z
                  kim zostawić maleństwo (żłobek, był rozwiązaniem,aby
                  trochę "odciążyć" babcię) ale jak słyszę takie teksty jak twój to
                  robi mi się niedobrze. Nie masz pojęcia o macierzyństwie i o tym z
                  jakimi trudnościami muszą się zmagać kobiety. Urodź dziecko i
                  dopiero potem się mądruj. Ciekawe, czy jesteś aż tak genialna, że
                  masz gwarancję, że po macierzyńskim twoja pozycja w firmie nie
                  ulegnie zmianie. Jeśli tak to gratuluję, ale uwierz mi życie pisze
                  nieraz zupełnie inne scenariusze. Życzę trochę "prozy życia" i
                  jestem ciekawa, czy wtedy również będziesz pisać takie bzdury (nie
                  tylko w tym wątku)
            • Gość: Lena Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.08, 22:05
              Odpowiedz mi tylko czy masz męża i dzieci ????
              Podejrzewam,ze nie ....
              • Gość: ola.m Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.acn.waw.pl 18.04.08, 22:15
                mam meza, coreczke 1,5 roku, studia ekonomiczne skonczone z
                wyroznieniem.
                poszlam do pracy jak mala miala 5 m-cy. i wrocilam do domu, bo
                chwilowo daje mi to wiecej satysfakcji. dodam, ze niezle zarabialam.
                moja mama nigdy nie pracowala, ma troje dzieci.
                i jej facet ja szanuje.
                relatywizm moja droga, kazdy ma swoja wizje zycia:)
                • Gość: Lena Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.04.08, 22:21
                  Moje pytanie było zwrócone do kowianeczki ....
                  jej poglądy na dzielenie "na pól" według mnie są chore ... i przy
                  takich poglądach pozostanę ... a trochę doświadczneia mam ...
                  Pozdrawiam
            • Gość: ej Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.aster.pl 19.04.08, 10:18
              strasznie głupia jesteś - przykro mi - ale wychowywanie dziecka i
              zajmowanie się domem to cięzka praca, to również wkład może nie
              pieniężny ale całkiem istotny (niania!!!!!) nie wszyscy chcą
              wychowywania dziecka przez obcych.
            • Gość: ola Re: a z czego dziecko utrzymujesz IP: *.b-ras1.blp.dublin.eircom.net 19.04.08, 17:35
              Wlasnie, a co jak mezus straci prace? albo, odpukac, cos sie stanie? jak
              utrzymacie dwoje dzieci?
              Jak wtedy beda wygladac Twoje priorytety?
              Skoro dzieci sa takie wazne dla Ciebie, to powinnas pomyslec o takich rzeczach
              rowniez. Na razie jest Ci dobrze, bo nie musisz martwic sie o sprawy finansowe.
              I jedyny Twoj dylemat to czy sobie popracowac w wolnym czasie czy nie.
            • Gość: monkamaj Kowianeczko IP: *.bsk.vectranet.pl 16.05.08, 22:50
              a pomyslałaś, że są inne nakłady niż finansowe? masz wąskie myślenie, bo sama
              pewnie nie masz jeszcze ani dzieci, ani pracy co?

              moim zdaniem to, że małe dzieci oddaje się do żlobków, na wychowywanie swoim
              rodzicom, czy też obcym ludziom to jeden z większych dramatów współczesnego
              swiata, i paradoks - od niedawna dopiero traktuje się dziecko podmiotowo, mówi
              się o jego dobru, o znaczeniu wychowania, a w sferze działań niestety wciąż
              traktuje się swoje dzieci jak tobołki - podrzucić dziadkom, zatrudnić niankę...
      • wenussa Ale sie uśmiałam :))) 18.04.08, 22:36
        Dziewczyno Ty już lepiej nie idź do pracy bo zaszkodzisz pracodawcy jak masz
        takie genialne plany na życie :))))
      • Gość: dr Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 22:43
        i właśnie dzięki takim nieodpowiedzialnym matkom polkom szpitale są
        przepełnione! nie ma łóżek dla chorych pacjentów bo wszystkie są pozajmowane
        przez rodzące matki! już nawet podobno odsyłają je do innych miast. Dzieci
        to nie zabawki, jeśli kogoś niestać to po co te dzieci rodzi? na sprzedaż?
        powinno być prawo ze trzeba mieć pewne srodki pieniezne i dopiero pozniej
        decydować się na dziecko.

        Bo jak narazie to tacy ludzie sobie dzieci rodzą co roku a my podatnicy
        podatnicy musimy płacic na to!
        • Gość: ola Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.b-ras1.blp.dublin.eircom.net 19.04.08, 17:39
          Ot co! Dlaczego ktos kto dzieci nie ma musi lozyc na cudze bachory? I ich leniwe
          matki utrzymywac???
          • Gość: wykidajlo2 Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.08, 22:00
            No jasne, a na starość pensjonat w Radości (tylko dlaczego na koszt
            społeczeństwa?)
      • Gość: Karina Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.04.08, 23:34
        Zam dwie dziewczyny, które właśnie pod kiniec studiów urodziły pierwsze
        dziecko...potem drugie.Niestety warto poczekać z planowaniem rodziny, pracodawcy
        są bezwzględni, prawda ,która w te kobiety uderza,ni ma nic wspólnego z bełkotem
        medialnym, o dostępie do pracy kobiet z dziećmi.Po studiach,bez
        doświadczenia-ciężko o pracę, z dziećmi i przerwą jeszcze gorzej,a wręcz
        graniczy to z cudem.Znajome ostatecznie pracę znalazły-ale poniżej swoich
        kwalifikacji za marną pensję.Dziewczyny,to XXI wiek,dla dobra tych dzieci
        poczekajcie z decyzją o założeniu rodziny,a przede wszystkim szukajcie znajomości!!!
      • tk_s z perspektywy mężczyzny:) 19.04.08, 10:16
        Uważam, że pomysł, żeby wychowywać dzieci zamiast iść do pracy jest
        godny pochwały i nieczęsty w dzisiejszych czasach. Masz szczęście,
        że mąż zarabia na tyle dobrze, że stać was na tak długi okres Twojej
        bezczynności zawodowej. Na pewno dziecku będzie lepiej jeśli
        pierwsze dwa latka spędzi z matką a nie nianią. Niestety, jak to w
        życiu, za takim podejściem kryją się trzy pułapki:
        1. jesteś w pełni zależna od męża i nie masz planu awaryjnego gdyby
        kogoś poznał i was opuścił (wiem, że każda kobieta myśli, że to jej
        nie dotyczy)
        2. Mąż będzie (ma) mały kontakt z dzieckiem, bo cały czas spędza w
        pracy, żeby was utrzymać.
        3. Wypadając na całego z rynku pracy możesz stracić szansę
        samorealizacji, chociaż widać z Twoich postów, że chyba nie za
        bardzo Ci na tym zależy
        --------------------------------------------------------
        Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych...
        (Jack Carter)
        --------------------------------------------------------
        • Gość: Nia Re: z perspektywy mężczyzny:) IP: *.cdif.cable.ntl.com 19.04.08, 18:34
          > Uważam, że pomysł, żeby wychowywać dzieci zamiast iść do pracy jest
          > godny pochwały i nieczęsty w dzisiejszych czasach.

          Wreszcie jakaś przytomna wypowiedź. Autorka przedstawiła swój pomysł na życie, a
          banda ziejących jadem bab oraz nastolatek-teoretyczek postraszyła ją rozwodem i
          dożywotnim bezrobociem. W kraju nad Wisłą czy się ma studia czy nie, czy się ma
          dziecko czy nie (ale jest się kobietą) i tak się jest traktowanym przez
          pracodawców podobnie - czyli źle. W razie czego zawsze można wyjechać, za
          kanałem nie pytają "Czy dziecko często choruje???"
          • Gość: aurora Re: z perspektywy mężczyzny:) IP: *.softdesk.com.pl 21.04.08, 12:31
            nie ma to jak czytać wybiórczo :P a może przeczytałaś tylko wstęp i nie zauważyłaś, że ten mężczyzna tez zauważa te pułapki, które wytykają autorce te 'jadem ziejące baby"?
            bo wszytsko ładnie i pięknie ale 30letnia kobieta czy starsza mająca zerowe doświadczenie na rynku pracy to pracy dobrej (czyt. dobrze płatnej i satysfakcjonującej) nie znajdzie już. a praca byle jaka myślę, ze osoby, która studiowala może nie zadowalać. i prędzej niż dac satysfakcję wpędzi ją w frustrację.

            trzeba patrzeć perspektywicznie i nie wykluczać najgoszych możliwości. trzeba być zabezpieczonym a nie liczyć tylko na innych.
            • Gość: Nia Re: z perspektywy mężczyzny:) IP: *.cdif.cable.ntl.com 30.04.08, 22:22
              > nie ma to jak czytać wybiórczo :P a może przeczytałaś tylko wstęp i nie zauważy
              > łaś, że ten mężczyzna tez zauważa te pułapki,

              Zauważyłam nie tylko wstęp. Cała reszta też nie ziała jadem i to mnie urzekło ;)
      • firella2 Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 19.04.08, 12:09
        Tak, ja sama byłam w podobnej sytuacji. Rozpoczęłam pracę (w swoim zawodzie) w
        wieku 31 lat. Szukałam jej niezbyt długo, mniej niż 2 miesiące.
        • annajustyna Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 19.04.08, 12:24
          A jaki masz zawod?
      • mamagda Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 19.04.08, 13:47
        Nie wiem dlaczego wszyscy uważają, że właśnie ICH pomysł na życie jest jedynym
        słusznym. Jest wiele dróg, którymi można iść... Co do pytania caroleck, to
        odpowiem na bazie swoich doświadczeń: 2 dzieci w trakcie studiów, niestety
        drugie niepełnosprawne, więc dość długo siedziałam w domu... By podreperować
        domowy budżet dawałam korki ( jestem po filologii), jak skończyłam 30 lat
        zdecydowałam się iść do pracy, nie szukałam zbyt długo, ale dodam, że
        zdecydowana byłam na oświatę... Był to efekt ustaleń z mężem i myślę, że w
        wypowiedzi caroleck brakuje tego elementu - co jej mąż sądzi na ten temat. W
        końcu to będzie decyzja dotycząca CAŁEJ rodziny, a jej konsekwencje odczują
        wszyscy jej członkowie, jakakolwiek by nie była. Jeśli zostanie w domu - to cały
        ciężar utrzymania rodziny spadnie na męża, ale za to on będzie mógł bardziej
        poświęcić swojej pracy. Jeśli natomiast caroleck pójdzie do pracy szybciej, to
        jej mąż musi być gotów przejąć część obowiązków domowych...
        • shellerka Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 19.04.08, 22:08
          nie sluchaj forumowiczek. rób jak chcesz. ja gdybym mogla, mimo ze teraz
          swietnie zarabiam i wogole pracuje w wymarzonym w dziecinstwie zawodzie
          najchetniej zostalabym w domu z synem i rodzilabym nastepne dzieci:) musze
          troche poczekac az maz na dobre rozkreci firme
          (w sumie krotko sie kreci ten interes i dopiero zaczyna przynosic zyski) i wtedy
          obiecal mi ze bede mogla zostawic prace i byc w domu. Kobieto, jesli chcesz byc
          w domu i dopiero czekac na ten wlasciwy czas, to czekaj. Nie mecz sie bez sensu
          w jakiejs durnej firmie z szefem idiota tylko dlateog ze ktos ci mowi ze jesli
          nie pracujesz to powinnas sfiksowac...
          • Gość: Gosia Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: 80.48.225.* 20.04.08, 22:27
            Rób jak uważasz. Pracę na pewno znajdziesz, aczkolwiek lepiej zrób
            coś w miedzyczasie np pracę na zlecenie w domu, żeby Ci potem było
            łatwiej..
            Myślę, że masz dobry zawód. Przecież 30 lat to nie koniec świata.
            • Gość: Ania Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: 80.48.225.* 20.04.08, 22:45
              Jeżeli serce Ci podpowiada, żeby być w domu to tak zrób, inaczej
              byłabyś wiecznie niezadowolona w pracy. Jeżeli masz możliwośc
              finansową to czemu nie. Pamietaj,że niewiele kobiet może sobie
              pozwolić na bycie w domu ze względów fin. Te będą Ci zawsze mówić
              jakie to spełnione w pracy, być może zazdroszczą Ci bycia z
              dzieckiem. Czas dany dziecku teraz nie pójdzie na marne, może
              unikniesz problemów wych.z dzieći w przyszłości.
      • Gość: Ola Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.08, 22:35
        najpierw studia potem praca i kariera najlepiej za granicą a potem dzieci
        • ireen Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 20.04.08, 22:19
          Gość portalu: Ola napisał(a):

          > najpierw studia potem praca i kariera najlepiej za granicą a potem dzieci

          Tak, najlepiej te dzieci to tak po 40-ce, nie?
          Ja na razie dzieci nie mam, ale nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko
          wychowywali obcy ludzie, czy to niania, czy żłobek, a nawet nie tacy przecież
          obcy dziadkowie. Jak się ktoś decyduje na dziecko to chyba powinien zdawać sobie
          sprawę z tego, że dziecko potrzebuje RODZICÓW a nie nianiek.
          Jeśli mąż autorki wątku jest w stanie utrzymać rodzinę, to naprawdę nie wiem
          dlaczego obrzucacie ją inwektywami i wyzywacie od leni itp. Bo chce wychować
          sama dziecko?? A Wam się zdaje, że jesteście takie postępowe i nowoczesne.
          Obudzicie się z płaczem w wieku 40 lat, spełnione może zawodowo, ale bez dzieci
          i pewnie z małą szansą zajścia w ciążę. Pamiętajcie, że facet może i Was
          opuścić, a nie tylko te dziewczyny, które wychowują ich wspólne dzieci :)
          Jeśli naprawdę uważacie, że dziecku najbardziej w życiu są potrzebne kariera i
          pieniądze rodziców, to dzieciom serdecznie współczuję, o ile się kiedyś na nie
          zdecydujecie...
      • dvoicka Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 19.04.08, 23:55
        ktoś do pracy na pewno Cię przyjmie.
        szkoły państwowe, zwłaszcza w małych miejscowościach albo takie o gorszej
        renomie mają i będą miały zapotrzebowanie na językowców.
        tylko czy będziesz chciała pracować gdziekolwiek?
        na pozycję na rynku pracy warto popracować wcześniej. tym bardziej, że w tych
        zawodach, w których się widzisz, możesz pracować trochę już teraz.
        może kilka godzin w szkole językowej popołudniami? albo jakieś tłumaczenia?
        z kontaktami "w branży" i dobrymi referencjami zwiększasz szanse na to, że jak
        zdecydujesz się pójść do pracy, będziesz wiedziała gdzie chcesz pracować na
        pełen etat i zostaniesz przyjęta właśnie tam.
        no i łatwiej będzie Ci się wdrożyć w obowiązki.
        masz fajną sytuację życiową i radzę Ci ją tak wykorzystać.
      • Gość: E. Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.hsd1.ma.comcast.net 20.04.08, 06:17
        Plan jak plan - każdy ma swoje plusy i minusy i niestety łącząc pracę z dziećmi
        zawsze w którymś momencie bywa ciężko...
        Moja rada (jako mamy 5 letniej córki która teraz wchodzi na rynek pracy z
        niezłymi perspektywami) jest taka: jeśli zdecydowanie chcesz spędzić pierwsze
        lata z dzieckiem, to koniecznie rób w międzyczasie coś związanego z zawodem, co
        ładnie będzie się prezentowało w CV a jest mało czasochłonne. Świetne są
        podyplomowe studia (może nawet doktorat?) lub dorywcza praca (tłumaczenia
        idealne). Może mała firma (ładna strona internetowa, kilka ciekawych projektów)?
        To wszystko nie wymaga dużych nakładów czasu a może uczynić cuda kiedy będziesz
        się za kilka lat starała o stałą posadę. Wtedy nawet niewielkie ale ciekawie
        dobrane doświadczenie w połączeniu z dodatkowym wykształceniem plus
        "odfajkowanymi" dziećmi może z ciebie zrobić lepszą lub choćby konkurencyjną
        kandydatkę w porównaniu z rówieśniczkami dopiero planującymi dziećmi, choć z
        większym doświadczeniem.
      • ooolooo Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 20.04.08, 08:28
        Nie sluchaj agresywnych i ograniczonych ludzi atakujacych Cie twierdzeniami
        typu: po trzydziestce to za pozno na kariere, kto Cie wezmie do pracy bez
        doswiadczenia, zapomnisz w domu jezyk etc.
        Jest to typowy dla polskich forow pokaz pasywnej agresji - proba dowalenia Ci.
        Mialem szczescie mieszkac za granica i spotkac ludzi zaczynajacych studia na
        stomatologii po 35 roku zycia i kobiety zaczynajace prace po 30-stce w zawodzie
        innym niz wyuczony na studiach.
        Jesli jestes kompetentna, sumienna i obowiazkowa to wiekszosc rozsadnych
        pracodawcow bedzie miec w nosie w jakim wieku zaczynasz prace. Komentarze o
        fatalnym pozomie tlumaczn prawniczych powinny byc zacheta, oznacza to kiepska
        konkurencje na rynku.
        Wielu osobom nie przychodzi do glowy, ze czesc pracodawcow to zwykli ludzie
        ktorzy chetnie pracowaliby ze spelniona rodzinnie kobieta, zamiast z zaaferowana
        swoja kariera i bezmyslna-bezdzietna zgorzkniala turbosuczka, jezdzaca na
        wycieczki po calym swiecie w poszukiwaniu zycia ktore wymienila na "prawdziwa
        kariere i depozyt 5000 PLN w postaci kremow na polce w lazience.
        • Gość: yo Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.wro.vectranet.pl 20.04.08, 10:35
          dokładnie, nie przejmuj się atakami. Nie ma podziału na czarne i białe i trudno powiedzieć, czy będzie ci łatwiej znaleźć pracę czy trudniej.
          Szczerze mówiąc, to troszkę ci zazdroszczę możliwości spokojnego wychowywania dzieci bez stresu związanego ze zrywaniem się rano, dowożeniem dziecka do żłobka/przedszkola, itp. Teraz możność przebywania na długim wychowawczym to luksus, nie każdy może sobie na to pozwolić. Ja bardzo chętnie bym posiedziała z dzieckiem i urodziła kolejne, ale niestety nie mam mężą dobrze zarabiającego i muszę pracować, aby wspólnie zbudować jakiś budźet finansowy w domu:(
          • tiresias Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac 20.04.08, 13:07
            ciekawe jest to, że większość traktuje tłumaczenia jako coś w rodzaju protezy
            zawodu - jak nie mam czasu uczyć w szkole i nie lubię dawać korków to może
            'wezmę się za tłumaczenia' bo 'są w necie zlecenia'.
            Tłumacze to najwyższy poziom znajomości języka, nieustanny z nim kontakt,
            doskonalenie warsztatu, inwestycja w kształcenie i narzędzia. To elita zawodowa.
            Nie da się tego robić z doskoku. To bzdury.
            • Gość: Kala Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.adsl.inetia.pl 20.04.08, 21:07
              Zgadzam się z przedmówczynią! Nie jestem tłumaczem ale często jestem "klientem
              tłumacza". Smutna prawda jest taka, że ich poziom jest często żenujący - znam
              dwa języki biegle i kolejne dwa na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że tekst, który
              dostaję, jest na marnie przetłumaczony, tzn tak, jakbym sama to zrobiła - i
              mówię tu o tłumaczeniach przysięgłych!!

              Dobrym tłumaczem jest ktoś, kto miał troszkę doświadczenia w branży, której
              język tłumaczy - po prostu rozumie o co chodzi.

              Z całym szacunkiem dla autorki wątku, kompletnie nie wyobrażam sobie, że ktoś
              tłumaczy mi np. dosyć skomplikowaną umowę pomiędzy przewijaniem a karmieniem.

              Moja rada jest taka - olej na razie pracę, a już na pewno wybij sobie z głowy te
              tłumaczenia (może lepiej szkoła językowa?) Zajmij się dziećmi i nie stresuj
              pracą. Nie sądzę, żeby za kilka lat sytuacja na rynku pracy zmieniła sie jakoś
              dramatycznie i na pewno coś znajdziesz. Sama piszesz, że kariera nie jest twoim
              priorytetem. 30 lat to nie jest wiek emerytalny - jeszcze można duzo zdziałać.
              Powodzenia!
              • Gość: hey tłumaczenia-poziom IP: *.wro.vectranet.pl 21.04.08, 08:00
                skoro znasz tak dobrze języki, to przetłumacz tekst sama i zanieś tylko do uwierzytelnienia - taniej i lepsza jakość (to Twoje słowa, że tłumacze marnie tłumaczą), więc uzyskasz taki rezultat tłumaczenia, o jaki Ci chodzi, soro zrobisz to sama:).
        • Gość: Lidka Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.08, 10:35
          Do ooolooo:

          Moja prywatna opinia jest taka, że nie da się pogodzić dzieci z karierą (mówię
          tu o karierze a nie o pracy). Albo jedno, albo drugie, z czegoś trzeba
          zrezygnować. Tak samo, jak ty wytykasz mi bycie ograniczoną babą, która jest złą
          matką bo nie chce siedzieć w domu z dzieckiem przez 5 lat, tak ja mam prawo
          uznać, że ktoś, kto te 5 lat z dziećmi siedział, nigdy nie osiągnie zawodowo
          tyle, co np. ja i inne osoby, które dużo poświęciły swojej karierze.

          Spójrzmy prawdzie w oczy - kiedy autorka wątku pójdzie do pracy, będzie mieć
          bardzo małe doświadczenie, nawet jeśli popracuje w domu, to przecież ważne są
          też umiejętności interpersonalne i inne doświadczenia, które można zdobyć tylko
          pracując.

          W tej chwili już studenci ostatnich lat mają za sobą conajmniej dwa lata
          doświadczeń, praktyk itd. Wchodząc na rynek pracy po 30-ce jesteś w stosunku do
          nich o 10 lat do tyłu - nigdy ich nie dogonisz. Ale za to będziesz spełnioną
          matką, ja niekoniecznie. To jest kwestia wyboru.

          A wszystkim prorodzinnym krytykom, którzy zaraz rzucą mi się do gardła,
          powtarzam - to jest kwestia wyboru. Uważacie, że kobieta z karierą nie będzie
          mieć udanego życia rodzinnego a ja mówię, że poświęcając 5 lat na wychowanie
          dzieci, nie da się tego czasu nadrobić. Kwestia priorytetów. Każdy wybiera za
          siebie i jeśli znakonsewencje i koszty, to OK, tylko niech później nie płacze.
          Zresztą, to nie jest tak, że zaczynając pracę po 30 jest się skazanym na
          dożywotnie bezrobocie... Coś się na pewnoznajdzie ale trzeba rozumieć, że tej
          pracy należny szukać na bardzo podstawowych, początkowych stanowiskach, gdzie
          konkurencja "do stołka" ma po 22-23 lata i pensja też będzie stosowna do
          stanowiska. Argument, że muszę więcej zarabiać bo jestem starsza i mam dwoje
          dzieci jest bezsensowny . Co prawda jeszcze nie padł, ale pewnie się w końcu
          pojawi.
      • giulianov a biedny facet haruje na to 15h na dobę... 20.04.08, 21:14
        a ona siedzi w domu i się zastanawia kiedy by tu zacząć prawdziwe życie i
        zarabiać na siebie zamiast żerować na mężu i podatnikach!
        • Gość: A. Re: a biedny facet haruje na to 15h na dobę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 22:02
          Jakie żerowanie na mężu? To chyba oczywiste, że z pracy rezygnuje
          ten, kto mniej zarabia. Aby urodziło się dziecko potrzeba 2 osób -
          zatem mężczyzna jest równie odpowiedzialny za dziecko jak kobieta.
          Pierwsze 3 lata dziecka są kluczowe dla jego wychowania - jeżeli nie
          chce się mieć kłopotów wychowawczych w przyszłości, należy ten czas
          poświęcić dziecku (którykolwiek z rodziców). Nie rozumiem, skąd ta
          liczba 15 godzin dziennie? Dobry specjalista może spokojnie zarobić
          na utrzymanie 3,4-osobowej rodziny pracując 8 godzin dziennie.
          Jeżeli ma na to ochotę - czy to kobieta, czy mężczyzna, to nie widzę
          przeciwwskazań. Nie ma jednej słusznej recepty na życie.
          • Gość: Gosia Re: a biedny facet haruje na to 15h na dobę... IP: 80.48.225.* 20.04.08, 22:59
            Dobry komentarz. Ja tam za bardzo nie wierzę, że można być dobrą
            matką poświecając dziecku 2 godziny dziennie, bo jak sie pracuje to
            więcej czasu nie ma dla dziecka.
            tylko Ci co robią tak zwana karierę, nie zajmują się dziećmi prawie
            wcale, a potem się dziwią, czemu ono takie niegrzeczne, czego z nim
            problemy, przecież wszystko ma. Może i ma zabawki itp, ale nie ma
            tego co najważniejsze uwagi rodziców
            • Gość: Niusia Re: a biedny facet haruje na to 15h na dobę... IP: *.121.225.195.static.bait.pl 18.05.08, 22:56
              Z drugiej strony taka kura domowa najprawdopodobniej znudzi się zaharowanemu
              misiowi lub "specjaliście" po kilku latach i zostanie taka pijawka bez pracy z
              2ką dzieci i desperackimi wątkami na tym forum typu "ten drań " i "jak on tak
              mógł" A mógł...życie nie jest biało-czarne i nie można popadać w skrajności.
              Jestem wielką przeciwniczką uzależniania się nawet od najukochańszego mężczyzny
              w 100% bo mąż to rzecz nabyta:)
      • Gość: Delfina Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: 83.220.194.* 20.04.08, 23:58
        Ja osobiscie radzilabym ci najpierw isc do pracy a pozniej rodzic
        dzieci ale skoro masz juz jedno to moze faktycznie nie warto czekac,
        po co tworzyc nie wiadomo jak duza roznice wieku miedzy dziecmi
        kiedy lepiej miec to wszystko za soba raz a dobrze?:)Ale warto cos
        robic w miedzyczasie, aby nie wypasc z obiegu, np. prowadzic kursy
        jezykowe, ktore z reguly sa po poludniu. Wtedy z dzieckiem moze
        zostac maz, ty bedziesz miala kontakt z zawodem i z innymi ludzmi,
        wiec jakas odskocznia od ciaglego przebywania z corka. A zawistnymi
        komentarzami sie nie przejmuj: te baby po prostu ci zazdroszcza bo
        nie moga sobie pozwolic na luksus niepracowania. Ja tez mam dziecko
        i moge sobie pozwolic na paroletnie niepracowanie bo mieszkam za
        granica, pracuje maz i na wszystko wystarcza ale jednak pracuje, na
        pol etatu, bo zwariowalabym bez pracy zawodowej iles tam lat. Jednak
        powiem ci, ze wiekszosc kobiet majacych male dzieci w ogole tu nie
        pracuje i nikogo to tu nie szokuje. Dlatego sadze, ze to czysta
        zawisc w polskim wydaniu. Zycze podjecia madrej decyzji i pozdrawiam
        • Gość: niusia Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.121.225.195.static.bait.pl 18.05.08, 22:58
          Myśle ze nie zawiść tylko polskie realia.Mąż świetnie zarabia i nie muszę
          pracować ale jakoś nie mogłabym wydawać nie swoich pieniędzy, bo nasze to one są
          pod warunkiem ze oboje się do worka dokładamy, proporcje nieważne...
      • Gość: tk Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.acn.waw.pl 21.04.08, 10:32
        nie mówię, że dobry i warty naśladowania,
        ale działający ;) przykład z (naszego) życia:
        mamy 2 dzieci (2,5lat i 4m-ce), nigdy nie mieliśmy niani
        babcie z rzadka (mieszkają w innym mieście)
        oboje pracujemy głównie w domu + internet, telefon, skype
        + czasem spotkania z klientami na mieście
        żona tłumaczy (angielski - głównie teksty specjalistyczne medyczne)
        ja - księgowość, podatki te sprawy

        dopóki żona jako młoda :) matka szukała pracy na etacie
        to był problem
        zniknął, gdy zdecydowała się założyć działalność gospodarczą
        za cenę większej odpowiedzialności zyskała wolność - nagle
        okazało się z firmą to i różne agencje tłumaczeń chętniej
        współpracują i samemu można szukać zleceń
        fakt - ja załatwiam żonie rozliczenia z us i zus...

        rzeczywiście to nie jest tak, że idziemy na 8 godzin do pracy,
        a potem o niej zapominamy - działamy raczej w rytmie różnych
        terminów przypadających w ciągu miesiąca,
        ale za to możemy w ciągu dnia być z dziećmi - wiemy coś,
        czego nie wiedzą ludzie z rodziny i znajomi mający nianie:
        który płacz oznacza chcę jeść, który "nudzę się", a który "boli
        brzueszek", wiemy też, co to znaczy, gdy córka mówi
        "gunienie" (dziękuję), "jumkimki" (rodzynki) lub "praszczaja"
        (przepraszam) i widzimy uśmiech, gdy pokazuje "tata, nalysowalam
        litelke F" - dla nas to bezcenne...

        powtarzam - nie każdemu musi to odpowiadać,
        ale u nas działa

        pozdr
        tk
      • Gość: bron Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 10:42
        a z czego zyjesz ?? teraz w trakcie studiow ??
      • Gość: asia Re: najpierw studia, pozniej dzieci, pozniej prac IP: *.netpark.pl 21.04.08, 10:59
        Dzięki Bogu w życiu nic nie jest tak strasznie określone. Można
        zacząć pracę w wieku lat 18 i ugrzęznąć w biurze przy najnudniejszej
        z możliwych prac. można zacząć mając lat 40 i odnaleźć swoją pasję.
        Jeśli zaczniesz pracować mając 30 lat to przed tobą jeszcze 30 lat
        pracy zawodowej - wystarczająco aby zacząć karierę nawet w kilku
        różnych branżach. Już nie mówiąc o tym, że możesz rozpocząć prace w
        branży niezwiązanej ze studiami tak jak wielu z nas.
        Znam osoby które rozpoczynały pracę po odchowaniu dzieci i to o
        wiele później, bo gdy dzieci poszły już do szkoły i świetnie sobie
        radzą. Sama rekrutując ludzi do pracy takie kandydatki lubię
        najbardziej - one wiedzą po co pracują i cenią sobie pracę. Tak więc
        sama zdecyduj co dla ciebie najlepsze.
        Ja poszłam trochę inną drogą - studia, kariera dwójka dzieci po 30,
        ale wynikało to nie z lęku przed brakiem pracy, ale z tego że wciąż
        dostawałam nowe fajne propozycje, a za dziecmi zaczęłam tęsknić jak
        miała 30 lat. Ciąze zniosłam świetnie, dzieci są zdrowe, marzy mi
        się jeszcze 3 przed 40. Każdy plan może się udać, wybierz co dla
        ciebie najlepsze.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka