Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie?

    IP: *.eranet.pl 01.05.08, 23:59
    Moim zdaniem, nie. Jak ktoś pracuje przez 18 lub 20 godz tyg. to nie
    powinien oczekiwać wynagrodzenia, jak ludzie na pełnym etacie
    pracujący po 40 godz., niwe wspominając o 2 mies. wakacji.
    Obserwuj wątek
      • Gość: zz Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.srg.vectranet.pl 02.05.08, 00:02
        Jakie podwyzki,kolega nauczyciel od wf zarabia 2800,a pie.. ze
        zarabiaja 800 ,za ile godzin pracy,ludzie opanujcie sie
      • dziunia25 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 00:12
        ja ostatnio leżałam w szpitalu. Jeżeli do tej pory uważałam, że
        pielęgniarki mają cieżką pracę i zasługują na podwyżki, to teraz
        zmieniam zdanie.
        Jeżeli chodzi o nauczycieli, to zapominają przede wszystkim o
        jednym, że nauczycielem to się zostaje z powołania. Więc pytam,
        jakie podwyżki i za co ? Aż nadto pamiętam zachowania nauczycieli w
        liceum i ich prywatne lekcje.
      • risteard Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 08:09
        > Moim zdaniem, nie. Jak ktoś pracuje przez 18 lub 20 godz tyg. to
        nie
        > powinien
        18 godzin to zajęcia dydaktyczne (lekcje). Oprócz nich nauczyciel
        przygotowuje program kolejnych zajęć, konspekty, organizuje zajęcia
        dodatkowe i wycieczki. W sumie ponad 48 godzin tygodniowo. Do tego
        używa własnego komputera z przyłączeniem do internetu oraz
        finansuje sobie szkolenia.
        • Gość: anna Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.08, 08:56
          a myślisz, że na etacie to jest 40 godzin? Nie znam nauczyciela
          pracującego 48 godzin. Chyba, że do tej liczby zaliczasz również
          prywatne korepetycje. Nie przesadzajmy, że przygotowanie konspektów
          zajmuje tyle czasu każdorazowo, a wycieczki, ile ich jest w ciągu
          roku szkolnego: 1 góra 2 jeśli nauczyciel jest zaangażowany i do
          tego w czasie w którym byłyby normalne zajęcia. A jeśli chodzi o
          zajęcia dodatkowe to są one przecież płatne. I jakie dwa miesiące
          urlopu w rzeczywistości jest przecież więcej. W tym roku rok szkolny
          kończy się już 20 czerwca, a więc 10 dodatkowych dni, do tego
          wakacje zimowe, przerwy świąteczne. Tak więc każdemu nauczycielowi
          radziłabym popracować "normalnie" to wtedy z pewnością doceni to co
          ma.
          • zaq28 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 09:29
            Anno jesteś w błędzie - nauczyciele mają jak każdy pracownik 40 godzinny tydzień pracy - te 18 godziny, których tak się wszyscy czepiacie to tzw. pensum nauczycielskie czyli minimalną ilość zajęć lekcyjnych jakie musi przeprowadzić nauczyciel będąc zatrudnionym na pełen etat. Zainteresowanych odsyłam do lektury Ustawy Karta Nauczyciela.
            A z drugiej strony jeśli nauczycielom jest waszym zdaniem tak dobrze to czemu nie idziecie pracować w szkole?? Też będziecie się mieli "tak dobrze" jak oni ;)
            • Gość: Lena Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.multimo.gtsenergis.pl 02.05.08, 22:24
              Pbaiwam się,że jesteś nauczycielem w tym najgorszym wydaniu, z
              taką "dydaktyką" ... może pójdziesz do kopalni jak chcesz mieć
              więcej???
          • 0tdr0 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 13:12
            Bylem nauczycielem- teraz pracuje 40h tygodniowo i nie narzekam, mimo ze brakuje
            troche dlugich wakacji. Pensja jest znacznie lepsza, praca mniej stresujaca i
            spokojniejsza. Po pracy czasami zajmuje sie sprawami sluzbowymi- ale na luzie,
            bo odpowiedzialnosci jest mniejsza. Zagmatwane problemy wychowawcze i
            koniecznosc podejmowania idealnych decyzji dnia nastepnego nie powoduje juz
            skomplikowanego toku mysli odbierajacych czesc snu. Nie trzeba przygotowywac
            materialow dla podopiecznych. Przy tym, mimo ze pracuje umyslowo- roboty
            papierkowej jest znacznie mniej (co w przypadku pracy nauczyciela zajmuje nawet
            i po 10h tygodniowo. Zebrania odbywaja sie w czasie godzin pracy (a nie poza
            nimi- jak w przypadku konferencji i komisji pedagogicznych, rozwiazywania
            indywidualnych problemow, czasami spotkan z rodzicami), odpadaja tez wszelkie
            "prace spoleczne" czyli najczesciej nikomu niepotrzebne wymysly dyrekcji szkoly
            w celu wykazania sie w papierach.

            No i nie musze sluchac opinii ludzi nie majacych pojecia o pracy nauczyciela-
            takich jak Ty. Twierdzacych, ze moja praca jest lekka i przyjemna, ze
            powinieniem placic za mozliwosc jej wykonywania, "bo powinienem do niej isc z
            powolania". Dodam, ze zarabialem 900 zl netto.
            Przy tym przepisy oswiatowe wymagaja, zeby poczatkujacy (i nie tylko) nauczyciel
            caly czas sie doksztalcal i studiowal- co oczywiscie potrafi pozrec i ponad
            polowe pensji, o wolnym czasie nie wspomne. Na dodatek doksztalcenie to jest
            tylko teoretyczne, bo kolejne wymagane fakultety potrafia sie roznic tylko 1 czy
            2 przedmiotami i traktowac o rzeczach blachych- ale przepisy sa przepisami.

            Czy jesli inzynier/robotnik/urzednik/architekt/lekarz lubi swoja prace, to nie
            powinien dzieki niej moc sie utrzymac na chociazby przecietnym poziomie?

            > Tak więc każdemu nauczycielowi
            > radziłabym popracować "normalnie" to wtedy z pewnością doceni to co
            > ma.

            Pracowalem jako pedagog i dzieki temu doceniam teraz to, co mam.
        • chanelka Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 09:04
          Na każdą lekcję z każdą klasą przygotowujesz program kolejnych
          zajęć? Nie sądzę, tak może być w pierwszym miesiącu, no może roku
          pracy a później to już rutyna. Jeżeli chodzi o zajęcia dodatkowe i
          wycieczki, to nie ma takiego obowiązku, jak chcesz się wykazać to
          organizujesz i dostajesz dodatek motywacyjny za swój wkład pracy a
          jak nie chcesz to nie organizujesz i często i tak dostajesz
          motywacyjny. Tak jak w każdej pracy jak chcesz się wykazać to często
          zostajesz po godzinach za darmo. Z tym używaniem własnego komputera
          to jest różnie, bo często nauczyciele nie wiedzą jak obsługiwać
          komputer, więc nie robią tego. Szkolenia, wszystkie, są albo za
          darmo albo płacone przez szkołę. Nie znam nauczyciela, który sam
          płacił za swoje szkolenia, nawet za podyplomówki dużą część zwraca
          szkoła. Za każdą godzinę ponadwymiarową i zastępstwa doraźne macie
          zapłacone. Konkluzja jest taka: nauczyciel dyplomowany zarabia ponad
          2 tys. na rękę w jednej szkole a często pracują w dwóch i jeszcze
          dorabiają korkami i wtedy dopiero może wyjdzie 40 godzin tygodniowo
          z pensją razem ok. 5 tys. złotych. To chyba nie jest tak źle? ...
          • zaq28 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 09:36
            chanelka popatrz takie pieniądze, tyle wolnego a Ty nie pracujesz jeszcze szkole ?? :) Jeżeli możesz to załatw sobie tam prace - popracuj z rok może dwa. Jak już to zrobisz to daj znać wtedy porozmawiamy. A co do wolnego nauczycieli to chciałbym Ci napisać, że nauczyciele kończą jedynie zajęcia dydaktyczne w tym roku 20 czerwca bo są jeszcze konferencje i inne sprawy związane ze szkołą. Nauczyciel musi pozostawać w dyspozycji dyrektora 2 tygodnie po zakończeniu roku szkolnego i 2 tygodnie przed jego rozpoczęciem. Co do wolnego generalnie - nauczyciele nie pracują nie dlatego, że im się nie chce, ale dlatego, że nasze dzieci mają wolne :) Bardzo Cię proszę zapoznaj się ze specyfiką danego zawodu zanim zaczniesz coś pisać w danym temacie.

            P.S. Nie jestem nauczycielem - pracuje w usługach :)
            • chanelka Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 09:57
              Specyfikę pracy znam, bo pracuję w szkole na stanowisku
              administracyjnym, więc wiem o czym mówię. A teksty o 40 godzinnym
              tygodniu pracy i pozostawaniu w dyspozycji dyrektora pozostaw
              laikom. Oczywiści nie przeczę, że są nauczyciele, którzy poświęcają
              się swojej pracy i wykonują ją z uśmiechem na ustach, ale z reguły
              są to stażyści lub kontraktowi, którym jeszcze "się chce". Są to
              wyjątki od reguły. Pozostali na każdą prośbę dyrektora o
              przygotowanie czegoś poza godzinami pracy (czyt. lekcjami) reagują
              złością lub niechęcią, bo oni mają rodziny i inne zajęcia w domu
              (czyt. "korki"). Tak jest wszędzie, niestety ... Jeżeli chodzi o
              urlop, to akurat mi to zupełnie nie przeszkadza, niech się urlopują
              do woli :-) Wszyscy piszecie, że są różne konferencje, szkolenia,
              dodatkowa praca a nikt nie potrafi powiedzieć jakie dokładnie są te
              konferencje, szkolenia i co obejmuje dokładnie ta dodatkowa praca
              nie związana bezpośrednio z nauczaniem. Ja wiem co obejmuje i ile
              zajmuje czasu, ale może ktoś się podzieli tymi informacjami na
              ogólnym forum, to może wreszcie się to wyjaśni :-) Najbardziej
              denerwuje mnie to, że każda praca jest ciężka i każda ma swoją
              specyfikę a tylko nauczyciele twierdzą jaka to ich praca jest
              trudna, odpowiedzialna i wymagająca poświęcenia.
              • Gość: aga Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: 83.13.74.* 02.05.08, 10:20
                Pomimo "luksusu" w postaci 18h godzin dydaktycznych w tygodniu,
                zrezygnowałam z zawodu nauczyciela. Jako stażysta zarabiałam 800 zł
                na rękę. Więcej ma sprzedawczyni po zawodówce albo kasjerka po
                podstawówce. Pracy poza lekcjami miałam mnóstwo - codzienne
                przygotowanie do lekcji, które nie były dla mnie rutyną,
                przygotowanie przedstawienia, olimpiady, wycieczka, konspekty.
                Jestem przekonana, że wychodziło 40h łącznie z zajętymi wieczorami.
                Szkolenie sobie sama opłaciłam i rozpoczęłam jeszcze studia
                podyplomowe.
                Musiałabym pracować w zawodzie nauczyciela z 10 lat, żeby żyć na
                przynajmniej minimalnym poziomie i zarabiać nawet nie średnią
                krajową.
                Nie było warto. Za duży stres w pracy. Do pracy w niektórych
                szkołach trzeba by dodatkowo skończyć resocjalizację.
                Duże plusy są takie, że szkoła, to pracodawca w porządku- wypłata na
                czas, uczciwa umowa o pracę od razu na rok, trzynastka, dodatek do
                wczasów i dużo wolnego. Ale zarobki naprawdę marne, dodatki
                motywacyjne żałosne, kasa za wychowawstwo, które jest nie zawsze
                łatwe i przyjemne od 30- 100 brutto.
                Nie polecam tego zawodu zwłaszcza facetom, bo nigdy nie dadzą rady
                utrzymać rodziny.
              • zaq28 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 10:54
                Jeżeli chcesz bardzo chętnie napiszę Ci jakie to konferencje są, szkolenia i co obejmują. Zgadzam się też, że każda praca jest ciężka, ale nie wyobrażam sobie, żeby źle opłacany nauczyciel mógł dobrze nauczyć czegokolwiek moje dziecko. Z punktu patrzenia polityków, łatwiej się rządzi słabiej wykształconymi, bo można im każdy kit wcisnąć.
                Miałem Ci napisać o konferencjach, to proszę cię bardzo: klasyfikacyjna, szkoleniowa, podsumowująca. Wystarczy?? Czy mam jeszcze wyjaśnić czym się różną od siebie? :) Znam wielu nauczycieli dyplomowanych, którym się bardzo chce :) mało tego nauczyciele mają ustawowy obowiązek doszkalania się więc odpuść sobie hasła, że im się nie chce :) Jeżeli pracujesz w szkole, jak piszesz, to czemu nie zamienisz się z którymś z nauczycieli ?? Też będziesz się miała tak dobrze jak oni. Nie potrafię tego pojąć, że wszyscy narzekają na nauczycieli, ale nikt z Was nie chce nim zostać, będziecie się mieć wtedy tak samo dobrze jak oni.
                A ja śmiem twierdzić, że nie tylko nauczyciele mówią, że mają ciężką, odpowiedzialną i wymagającą prace. Mogę wymienić tych, którzy też to robią np.: policjantów, górników, strażaków, hutników, kolejarzy, pocztowców, energetyków, celników, pracowników Urzędów Skarbowych itd.
                • chanelka Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 11:24
                  Ile razy w roku są te konferencje? szczególnie klasyfikacyjna :-) I
                  o jakim ustawowym obowiązku dokształcania mówisz? chodzi mi o
                  podanie konkretnej ustawy. Jeżeli chodzi o stażystów, kontraktowych
                  i mianowanych to zgodzę się oczywiście, bo inaczej nie dostaną
                  kolejnego stopna awansu zawodowego a w związku z tym większej pensji
                  zasadniczej, ale dyplomowani? Mówisz, że nikt się nie chce zamienić
                  z nauczycielami, może niektórzy by chcieli, ale dostać pracę w
                  szkole graniczy z cudem! jak myślisz dlaczego?? :-) A dlaczego
                  nauczyciele, skoro jest im tak źle, nie zmienią pracy? I jeszcze
                  jedno, każdy pracownik, który będzie źle wynagradzany, nie będzie
                  pracował dobrze. Ja też uważam, że zarabiam za mało i co z tego?
                  kogo to interesuje? mam zacząć strajkować? niestety jako pracownik
                  samorządowy nie mogę :-) I też studiowałam i też się dokształcam za
                  swoje pieniądze, poza godzinami pracy :-) Różnica między mną a
                  nauczycielem jest taka, że jak ja dostanę 100zł brutto podwyżki to
                  się cieszę a nauczyciel jak dostanie 200zł to mówi, że co on za to
                  ma zrobić, na jednego buta mu wystarczy ... Rzeczywiście postawa
                  godna naśladowania :-)
                  • risteard Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 11:43
                    Gość portalu: anna napisał(a):

                    > a myślisz, że na etacie to jest 40 godzin? Nie znam nauczyciela
                    > pracującego 48 godzin. Chyba, że do tej liczby zaliczasz również
                    > prywatne korepetycje. Nie przesadzajmy, że przygotowanie
                    konspektów
                    > zajmuje tyle czasu każdorazowo, a wycieczki

                    Moja żona jest nauczycielem w przedszkolu integracyjnym, pracuje z
                    dziećmi niepełnosprawnymi. Zajęcia w przedszkolu 7:00-13:00 tj. 6
                    godz. Przygotowanie materiałów dydaktycznych (pomoce, rysunki,
                    zabawki) - w domu 16:00-18:00; konspekty zajęć, programy rozwoju
                    poszczególnych dzieci, opinie dla psychologów i lekarzy, opinie dla
                    rodziców - w domu 18:00-19:00. Razem codziennie ok. 9 godz., tj. 45
                    godz. Raz, dwa razy w roku jakieś konieczne kursy i szkolenia. W
                    poprzednich dwóch latach studia podyplomowe z oligofrenopedagogiki -
                    udało się zdobyć jakieś dofinansowanie, ale i tak dopłaciliśmy
                    sami ok. 4000 PLN. Do tego prywatny komputer za ok. 2.000 PLN i
                    stałe łącze internetowe, też prywatne. W czasie roku szkolnego nie
                    ma możliwości urlopu, wakacje ok. 6 tygodni. Wyliczać dalej? A może
                    pójdziesz na jeden dzień popracować do szkoły lub przedszkola i
                    wtedy będziesz się wypowiadać?

                    > radziłabym popracować "normalnie" to wtedy z pewnością doceni to
                    co ma <

                    Co to znaczy popracować normalnie? Nauczyciel pracuje nie
                    normalnie? Zastanów się zanim wyślesz kolejnego głupiego posta.

                    • Gość: anna Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.08, 14:29
                      Przygotowanie materiałów dydaktycznych (pomoce, rysunki,
                      zabawki) - w domu 16:00-18:00; konspekty zajęć, programy rozwoju
                      poszczególnych dzieci, opinie dla psychologów i lekarzy, opinie dla
                      rodziców - w domu 18:00-19:00.

                      No to twoja żona ma problem z organizacją czasu pracy i tutaj jest
                      problem. Nie wmówisz mi, że przedszkolanka codziennie musi
                      przygotowywać np. opinie dla rodziców, psychologów i lekarzy.
                      Materiały na zajęcia też może przygotowywać z wyprzedzeniem (np.
                      raz, dwa razy w tygodniu), nie musi tego robić codziennie po 2-3
                      godziny (przecież jest ksero i podręczniki, które rodzice
                      obowiązkowo kupują na początku roku szkolnego). Mam dziecko w wieku
                      przedszkolnym i widzę jak to wygląda. Twoja żona nie potrafi sobie
                      zorganizaować pracy i dlatego masz wrażenie, że tyle pracuje.
                    • Gość: anna Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.08, 14:40
                      Co to znaczy popracować normalnie? Nauczyciel pracuje nie
                      normalnie? Zastanów się zanim wyślesz kolejnego głupiego posta.

                      Pisząc normalnie miałam na myśli tak jak większość społeczeństwa od
                      8 do 16 lub 17. W moim przypadku należy dodać jeszcze 3 godziny na
                      dojazd. Wychodzę z domu o 6.30 wracam o 18.30.

                      Ja ciebie nie obrażam i nie życzę sobie żebyś mnie obrażał
                      (kolejnego głupiego posta). W ten sposób wystawiasz opinię jedynie
                      sobie. Niestety jest to typowa polska przywara, żeby siebie
                      dowartościować musisz innych obrażać. Jak ktoś ma inne zdanie, to
                      znaczy, że jest głupcem. Brawo, fantastyczny sposób rozumowania!!!
                      • risteard Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 08:41
                        Po pierwsze nie przedszkolanka, tylko nauczyciel wychowania
                        przedszkolnego. Po drugie gdybyś uważnie przeczytała mój post, to
                        zanotowałabyś fakt, iż pracuje ona z dziećmi upośledzonymi. Czy
                        jesteś aż taką specjalistką, że chcesz wypowiadać się na temat tego,
                        ile taki nauczyciel ma obowiązków zawodowych, jakie procedury go
                        obowiązują i ile potrzeba mu czasu na przygotowanie zajęć np. z
                        dziećmi autystycznymi? Ja się nie wypowiadam na temat twojej pracy -
                        zakładam, że odbębniasz ją w godz. od 8-16:00. Nauczyciel bardzo
                        często przynosi swoją pracę do domu.
                  • zaq28 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 12:03
                    2 razy do roku zarówno klasyfikacyjna jak i podsumowująca :) Proszę Cię bardzo Ustawa Karta Nauczyciela Rozdział 3a - Awans zawodowy nauczycieli Rozdział 4 Art. 12 :) Nie wiem skąd jesteś, ale wcale nie jest tak źle - dyrektorzy wciąż narzekają, że brakuje im nauczycieli
                    tu masz z Warszawy www.kuratorium.waw.pl/pl/nauczyciele/mbopdn/
                    a tu ze Ślaska skąd jestem - 9 stron ogłoszeń o pracę dla nauczycieli więc nie mów, że nie ma pracy. kuratorium.katowice.pl/

                    Wyobraź sobie, że nauczyciele też nie mogą bo są urzędnikami państwowymi :)
                    Jeżeli to nie tajemnica jakie to studia skończyłaś?? i na jakim stanowisku pracujesz w tej szkole??
                    • risteard Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 12:24
                      Pracuję w Biurze Pracy. Non stop są zgłoszenia wolnych miejsc pracy
                      dla nauczycieli - polonistów, anglistów oraz nauczycieli
                      przedszkola. I będzie ich coraz więcej, bo nauczyciele wybierają
                      zmywak w Dublinie za €1400 zamiast stresującej i odpowiedzialnej
                      pracy w szkole za 1000 (bynajmniej nie €)
                    • chanelka Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 13:50
                      No właśnie dwa razy do roku, co oznacza stale :-) W rozdziale 4 art.
                      12 pkt 3 jest napisane "Nauczyciel powinien podnosić swą wiedzę
                      ogólną i zawodową, korzystając z prawa pierwszeństwa do uczestnictwa
                      we wszelkich formach doskonalenia zawodowego na najwyższym poziomie.
                      Organ sprawujący nadzór pedagogiczny może zobowiązać nauczyciela do
                      podjęcia doskonalenia zawodowego w określonej formie". W którym
                      miejscu jest napisane, że musi??? bo ja nie widzę :-) Jest napisane,
                      że powinien i że organ prowadzący może zobowiązać, ale to nie
                      oznacza musi, prawda? W każdej firmie tak jest i nie musi tego
                      precyzować żadna ustawa :-) Ja bardzo chętnie będę się szkoliła,
                      jeżeli tylko pracodawca wyśle mnie na takie szkolenie i za nie
                      zapłaci :-) Karta Nauczyciela to jest totalny przeżytek i potrzebna
                      jest tylko i wyłącznie nauczycielom, bo niby dlaczego tak walczą o
                      jej pozostawienie? Dlaczego ich stosunku pracy nie może regulować
                      kodeks pracy, tak jak każdego innego pracownika? Może dlatego, że
                      łatwiej można by było się pozbyć nauczycieli zupełnie nie nadających
                      się do zawodu i tego się boją... Tu gdzie mieszkam jest
                      nauczycieli "na pęczki". Codziennie kilku nauczycieli dostarcza
                      podania o pracę, co według mnie oznacza, że chcą pracować w
                      zawodzie.
                      Jeżeli chodzi o mnie, to oczywiście nie jest tajemnicą to jakie
                      skończyłam studia. Skończyłam administrację i pracuję na stanowisku
                      sekretarza szkoły.
                      • jessi_a Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 14:02
                        ciagle doksztalcanie sie nauczyciela wymusza nie ustawa, ale zycie.

                        Moim zdaniem dobry nauczyciel powinien byc dobrze oplacany, ba nawet
                        bardzo dobrze.

                        To jest zawod trudniejszy od zawodu aktora, bo aktor odpowiada tylko
                        za swoja role,nie za publike. A nauczyciel i za swoja role i
                        za "publike".
                        • chanelka Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 16:33
                          A co ma aktor do nauczyciela? Porównaj do lekarza, prawnika,
                          pracownika kadr czy księgowej, myślisz, że oni nie muszą się
                          dokształcać???? Nie żartuj proszę! I powtórzę jeszcze raz, bo
                          najwyraźniej niektórzy mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem,
                          KAŻDY kto dobrze wykonuje swoją pracę powinien być dobrze
                          wynagradzany, nie tylko nauczyciel. I każda praca jest trudna,
                          nauczyciel uczy, lekarz leczy, księgowa odpowiada za utrzymanie
                          dscypliny finanasowej i za jej naruszenie grozi jej odpowiedzialność
                          materialna i karna i można wymieniać tak dalej, lista byłaby bardzo
                          długa. Nie tylko nauczyciele mają odpowiedzialną pracę!
                      • zaq28 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 15:52
                        chanelka widzę, że dyskusja z Tobą nie ma sensu. Zrób tak, idź do Dyrektora szkoły, w której pracujesz i powiedz co napisałaś na forum (zapewne bardzo się ucieszy i poprze Twoją opinię) i zaproponuj mu, że chciałaś popracować jako nauczyciel. Ale wpierw zrób kurs PP, jak będziesz praktykiem to pogadamy. Pozdrawiam

                        zaq
                        • chanelka Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 16:26
                          Gdybym chciała być nauczycielem to pewnie bym nim została, ale mnie
                          to nie kręci, Ciebie też nie, bo jak pisałaś nie pracujesz w szkole.
                          Nauczyciele też nie muszą pracować w szkole, mogą się
                          przekwalifikować i zobaczyć co to znaczy zostawać po godzinach za
                          darmo, nie dostawać trzynastki, świadczenia urlopowego, wczasów pod
                          gruszą itp. i korzystać z maksymalnie 26 dni urlopu rocznie, którego
                          też nie można wykorzystać wtedy kiedy się chce, tylko wtedy kiedy
                          szef ci pozwoli ... i zarabiać tyle samo albo i często dużo
                          mniej ... Od razu mówię, że nie piszę o sobie :-)
                          Rzeczywiście dyskusja jest jałowa, bo nie chodzi o to czy ja chcę
                          czy nie chcę być nauczycielem tylko czy nauczycielom należą się
                          jeszcze większe podwyżki, bo podwyżkę de facto już dostali. Ja
                          twierdzę, że każdemu należą się godziwe pieniądze za DOBRZE wykonaną
                          pracę czy to będzie nauczyciel czy ktokolwiek inny. Teraz dyrektor
                          szkoły nie ma żadnej możliwości kształtowania pensji naczyciela,
                          gdyby tak było, to może niektórzy bardziej by się przykładali do
                          pracy. Każda dyskusja na temat nauczycieli budzi emocje ze względu
                          na to, że całe społeczeństwo jest zirytowane postawą nauczycieli "bo
                          mi się należy; bo ja ciężko pracuję ucząc wasze dzieci". Dopóki
                          postawa nauczycieli się nie zmieni dopóty społeczeństwo będzie
                          przeciwko nauczycielom. A jeżeli chodzi o opinie dyrektorów na temat
                          nauczycieli i ich postaw to poczytaj sobie forum oskko, tam
                          wypowiadają się praktycy.
                          Pozdrawiam
                          • Gość: ad astra Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.aster.pl 02.05.08, 17:02
                            a myślisz że nauczyciel wykorzysta urlop kiedy chce i np w październiku sobie
                            wyjedzie na wczasy bo taniej?:)

                            Poza tym nie całe społeczeństwo jest zirytowane, tylko te masy, ktorymi łatwo
                            jest manipulować. Ludzie czytający "opiniotwórczy" Fakt uwierzą,że nauczyciel
                            nic nie robi i dostaje za to 5 tysięcy miesięcznie. Nie będa tego sprawdzać
                            tylko zaczną wylewac swoje frustracje
                            • chanelka Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 17:10
                              ja raczej nie zaliczam się do "masy, którą można łatwo
                              zmanipulować" :-) Mam swoje zdanie na ten temat, które wynika z
                              wnikliwej obserwacji waszego środowiska. A twoja wypowiedź świadczy
                              tylko o tym, że uważacie się za lepszych i każda negatywna opinia na
                              temat nauczycieli musi świdczyć o tym, że wypowiadający się
                              jest "ciemną masą bez swojego zdania". Miło ... :-)
                              • Gość: ad astra Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.aster.pl 02.05.08, 19:23
                                dlaczego "uważacie się"? nie jestem nauczycielką więc moja opinia to raczej
                                przejaw tego,że nie całe społeczeństwo jest zirytowane.
              • veritas1 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 10:44
                chanelka napisała:

                > Specyfikę pracy znam, bo pracuję w szkole na stanowisku
                > administracyjnym

                "Konserwator powierzchni poziomych", autorytet w sprawach
                edukacyjno-oswiatowych.
                • 0tdr0 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 14:50
                  W kazdej placowce oswiatowej najwiecej do powiedzenia o pracy nauczycieli maja
                  portierzy i sprzataczki. Tym wiecej im mniej obsluga styka sie z prawdziwym
                  zyciem szkoly, a nie tylko gabinetowo-korytarzowymi plotkami.
                  "Patrz no Panie, jacy tu nauczyciele kiepscy i leniwi- nie potrafia mlodziezy
                  wychowac. Podloga zapluta, w szatni smieci, a swolocz wali drzwiami jak popadnie
                  zamiast grzecznie stac w kolejce. A jak klnie jeden z drugim. Za naszych czasow
                  nauczyciel potrafil zapanowac nad zywiolem, nie to co teraz. Po godzinach tez
                  chodzili trojkami po miescie i wylapywali lobuzow."
                • chanelka Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 19:57
                  "nauczyciel" - autorytet we wszystkich sprawach :-))) klapeczki na
                  oczach a jedyne co widzi to czubek swojego nosa ...
                  Najtrudniejszy i najbardziej odpowiedzialny zawód świata. Niech się
                  tylko nauczyciele jeszcze nauczą obsługiwać komputer, fax i
                  wapółżycia z ludźmi i już będą idealni :-) No, może idealni będą
                  wtedy, kiedy zaczną szanować innych ludzi, bo pogarda to nie jest
                  chyba najlepszy sposób na dyskusję, nawet jeżeli byłabym
                  konserwatorem powierzchni płaskich :-) To jest przywara większości
                  nauczycieli, mania wielkości ...
          • Gość: nauczyciel Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.08, 10:26
            żeby zostac nauczycielem dyplomowanym trzeba pracowac 10 lat i
            skończyc co najmniej 2 kierunki podyplomowo. miodzio./
            • Gość: bez przesady Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.adsl.inetia.pl 05.05.08, 18:40
              ja nauczyciel dyplomowany ponad 10 lat pracy - nie kończyłam studiów
              podyplomowych (2 kierunków ) dodatkowo
          • 0tdr0 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 13:20
            <ironia mode on>
            A kobiety pracujace w marketach na kasie moga pracowac na 3 etatach, a w wolnych
            chwilach zajmowac sie jeszcze skladaniem dlugopisoww- bez problemu zarobia po 4
            tys. zl. W czym problem?
            <ironia mode off>

            A tak swoja droga nie dziwi Cie to, ze dziesiatki tysiecy absolwentow co roku
            nie moga znalezc pracy w szkole, bo po prostu nie ma etatow? Jak sie do tego
            maja te 2 szkoly naraz? Podpowiem- na 2 etaty pracuja w wieksosic przypadkow
            nauczyciele jezykowi, bo ich rezczywiscie brakuje. Wiekszosc z calej reszty ma
            po 1/2 lub 1/3 etatu w kazdej szkole- a codziennej kilkukrotnej zmiany miejsca
            pracy raczej bym nie zazdroscil.
            Korki to oddzielny temat- tutaj fajnie maja sie jezykowcy, matematycy, fizycy i
            chemicy (o ile gotowi sa pracowac do godziny 21 lub 22). Cala reszta nauczycieli
            niestety ma "nieco" gorzej.
      • Gość: ad astra Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.aster.pl 02.05.08, 14:23
        naprawdę tak trudno doweidzieć się czegoś zanim sę zacznie na ten temat wypowiadać?
        Etat nauczyciela wynosi 40 godzin tygodniowo, z czego 18 to pensum - godziny
        dydaktyczne. Są jeszcze tzw okienka do dyspozycji dyrekcji - masz wolną godzinę
        i siedzisz w pracy, jak akurat jest potrzebne zastępstwo to idziesz. Poza tym
        zebrania z rodzicami, rady, kosultacje, koła, lekcje wyrównawcze, nauczanie
        indywidualne. W domu przygotowanie kosnepktów, materiałów na lekcje. W pracy
        trzeba przygotowaną klasówkę jeszcze skserować - też się samo nie robi.Owszem,
        można testy naszykować raz, ale każde trzeba sprawdzić. W liceum - próbna matura
        do sprawdzenia. robi się 2-3 rocznie często. Wycieczka - 24/na dobę w pracy np
        przez 5 dni. Jak sobie to uśrednisz to ci wyjdzie ile godzin pracuje nauczyciel.
        A Wakacje dla nauczycieli nie zaczynają się i nie kończą tak jak wakacje
        uczniów. Myslisz,że plan lekcji się sam robi?:)
        Zarobki które ktoś uzyskuje z dodatkowej pracy nie sa zarobkami z pracy głównej.
        Jak ktoś jest dziennikarzem i zarabia 2000 a dodatkowo zarabia na budowie 3000
        to nei można powiedzic,że zarobiek dziennikarza to 5000. To czy nauczyciel w
        weekendy pisze artykuły, udziela korepetycji czy rozkłada towar w hipermarkecie
        to osobna sprawa. To co w ten sposób zarobi nie wlicza się do zarobków w
        zawodzie nauczyciela.

        Pewnie teraz wszyscy uznają,że uczę w szkole. Otóż nie, w szkole pracuje mój
        partner, więc mam okazję obserwować na codzień jak to wygląda. Ja mam powołanie,
        chciałabym uczyć. ale co z tego. Nie najem się powłaniem. dlatego pójdę do pracy
        w zupełnie innej branży. Jak kiedyś będę bogata to pójdę uczyć w skzole,bo wtedy
        będę sobie mogła pozwolić na zarabianie 2000 po 15 latach pracy.
        • Gość: *** Strasznie ograniczone jest Wasze myślenie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.08, 14:55
          Każdy ma prawo chcieć więcej zarabiać i o to walczyć. W Polsce
          generalnie są niskie pensje i nieststy wszyscy mało zarabiają. To
          nie jest normalne ze czekają nas wieczne podwyżki żywności a pensje
          stoją w miejscu. Nauczyciel tak jak każdy inny chce zyć normalnie i
          nieźle zarabiać. jeżeli rzeczywioście mieliby 800 zł to dostaliby od
          was błogosławieństwo na strajki??? Jeżeli zarabiają 1500 to juz nie,
          bo w porównaniu z innymi mają dużo?
          Jeżeli to taka fantastyczna praca, uzeranie się z wszystkowiedzącymi
          malolatami, nie czującymi rrespektu przed nikim to sie na nią
          rzućcie. Ta praca czeka bo jakos nie ma za wielu chętnych na nią.
          :) Jeżeli ktoś jest z powołania nauczycielem to rozumiem ze powinien
          sie poświęcić i za darmo pracować... :) Śmieszne!
          Nauczyciel poza dydaktyką musi się dokształacać, przygotowywać
          materiały, sprawdzać klasówki, wypracowania, uczestniczyć w
          wywiadówkach, często jest tak ze jakis uczeń z róznych powodów
          (choroba, ciąża itp) nie moze uczęszczać do szkoły i nauczyciel w
          ramach pensji musi do niego dojeżdzać i prowadzic z nim indywidualne
          lekcje.
          Nauczyciel uczy nasze dzieci. I od wynagrodzenia zależy jakosć jego
          pracy, to czy mu sie będzie chciało zrobić coś więcej niż musi, to
          że nie będzie odbębniał zajęć i speiszył sie na korepetycje zeby
          dorobić.
          Uważam ze praca nauczyciela nie jest łatwa, wymaga dużo cierpliwości
          i wielu umiejętnosci i nie moze być tak ze nauczyciel wśród swoich
          uczniów wygląda jak ubogi krewny.
          • chanelka Re: Strasznie ograniczone jest Wasze myślenie... 02.05.08, 16:38
            Nauczanie indywidualne, tak samo jak każda godzina ponadwymiarowa i
            zastępstwa doraźne, są płatne!!! to wam gwarantuje karta
            nauczyciela, więc nie rób ludziom wody z mózgu, że to w ramach
            pensji!
        • chanelka Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 16:49
          W czasie okienek nikt nie musi siedzieć w pracy a jeżeli ma
          zastępstwo to jest ono płatne! A planu lekcji nie robi chyba każdy
          nauczyciel, prawda? robi dyrektor albo jeden lub dwóch nauczycieli.
          Zebrania z rodzicami są w najgorszym (dla nauczyciela) wypadku raz w
          miesiącu, wycieczka raz w roku, rady kilka razy w roku, za nauczanie
          indywidualne macie płacone dodatkowo, tak samo jak za wychowawstwo.
          A jeżeli chodzi o dodatkową pracę, to właśnie cała sprawa polega na
          tym, że nauczyciel ma na nią czas a każdy inny pracownik nie! bo nie
          będzie miał na to czasu!!! Najgorsze jest to, że nauczyciele nie
          mówią wszystkiego, tylko narzekają, że mało zarabiają. Nie powiedzą,
          że mają wysługę 1% za każdy przepracowany rok, dodatek motywacyjny,
          za wychowawstwo, za matury ustne też dodatkowo płaci wam OKE, poza
          tym całe zaplecze socjalne i gwarancja zatrudnienia. Najmniej
          zarabiają stażyści i kontraktowi, ale akurat ich narzekania słyszę
          bardzo rzadko ...
          • zaq28 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 02.05.08, 16:56
            Chanelka chociaż w 2 kwestiach się zgadzamy :) faktycznie dyskusja jest jałowa i każdy za swoją pracę powinien dostawać godziwe pieniądze.

            Pozdrawiam i życzę sukcesów w pracy

            Zaq
          • Gość: ad astra Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.aster.pl 02.05.08, 17:00
            dlaczego piszesz do mnie "wy"? Chyba wyraźnie napisałam,że nie pracuję w szkole,
            bo za dobrze wiem ile się zarabia.Nie chcę zarabiać po kilkunastu latach pracy
            2000 netto.
            Poza tym jesli "normalna" praca to pon-pt 8-16 to dlaczego nie ma czasu na
            dorabianie? Przecież są jeszcze weekendy wolne, wieczory, noce.
            • Gość: ania a ja chcę do szkoły IP: *.adsl.inetia.pl 02.05.08, 17:27
              miałam okazję pracować przed laty w szkole - niestety po roku coś mnie
              podkusiło( moje koleżanki zostały i wiem, że mają lżejszą pracę ale oczywiście
              że dołączą do powszechnego protestu i poszłam pracować do banku i nadal tam
              pracuję; pensja w sumie taka jakbym obecnie miała w szkole - ale ta moja obecna
              pensja ozn. 40godzin pracy realnej, nadgodziny niepłatne nawet nie można sobie
              za nie wyjść, praca do domu, często siedzę i piszę w domu raporty - nikt mi za
              to nie płaci - a ja wtedy się cieśzę jak głupia, że znowu zdążyłam na czas,
              pracuję też na obsłudze - to jest chyba najgorsze, nienawidzę tego; mam pensję
              obecnie 2.600 brutto - jeden z pięciu największych banków i czy warto; ja ciągle
              pamiętam moją pracę w szkolę, którą tak pochopnie 15 lat temu rzuciłam; przede
              wszystkim lubiłam uczyć,tak naprawdę nie musiałam się wiele przygotowywać -
              miałam lekcje w 3 - ech równoległych klasach a więc to upraszczało sprawę -
              jeden przedmiot; konferencje hi a teraz mam ciągłe nasiadówy u szefa - i ciągle
              jego narzekania - żeby nie było one są po godzinach - jak jesteś na obsłudze
              nie ma szans na zebranie w trakcie pracy; problem olbrzymi z urlopami - ostatnio
              miałam urlop ( nie ja jedna) 2 lata temu - teraz muszą mi już dać by się mógł
              PIP przyczepić; i mam ciągle wrażenie, że jestem w pracy; doszkalania a i
              owszem ja jak i wielu moich kolegów robimy kursy, certyfikaty ( system
              certyfikacji w bankowości, studia podyplomowe - a więc nie tylko nauczyciele się
              uczą, nie wiąże się to z dotacjami od pracodawcami ani z żadnymi profitami typu
              podwyżki, pamiętam też jak i wielu moich kolegów jak to było w szkole - częsty
              obrazek to był nauczyciel sprawdzający prace klasowe w trakcie jak my robiliśmy
              ćwiczenia, pozdrawiam
              • Gość: *** WY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.08, 20:55
                ja też nie wiem dlaczego chanelka napisała WY. Pewnie uważa ze tylko
                nauczyciele uważają ze maja za niskie pensje i nikt inny nie staoi w
                ich obronie.
                Na szczęscie jestem nauczycielem akademickim i w życiu nie
                chciałabym pracować w szkole za tak marne pieniądze. Nie twierdzę ze
                na uczelni są większe ale możliwości na pewno i atmosfera pracy
                zupełnie inna. Przede wszystkim praca rozwojowa i dająca
                satysfakcję, czego nie można powiedzieć o podstawówce, gimnazjum.

                Poza tym uważam ze bez senu sa porównania czy nauczyciel powinien
                zarabiać wiecej od pracownika banku czy nie wiem - ekspedienta bo ma
                łatwiej i przynajmniej skrzynek dźwigaćź nie musi! Ha! Powinien się
                cieszyć, bo w trakcie okienka może na korki wyskoczyć zeby do pensji
                dorobić.
                Po prostu uważam ze wszystkie pensje są śmiesznie niskie. A nie ma
                co wydrapywać sobie oczu czy ktoś kto ma 1500 powinien siedzieć
                cicho i się cieszyć i nie chcieć już więcej.
                Dlatego uważam że myślenie co niektórych jest ograniczone.
                Nauczyciele mają prawo chcieć więcej bo w cywilizowanych krajach ich
                praca jest doceniana, u nas nie.
              • Gość: aga Re: a ja chcę do szkoły IP: 83.13.74.* 02.05.08, 21:07
                To jakbyś poszła do szkoły teraz uczyć, zobaczyłabyś jak bardzo inne
                są dzieci (młodzież) niż te sprzed 15 lat.
                Ja też 10 lat temu miałam praktyki jeszcze w 8 klasowej podstawówce
                z 14- 15 latkami. Było super- na lekcji cisza, pełna współpraca,
                sympatyczna atmosfera. A jak trafiłam niedawno do gimnazjum, to się
                załamałam - było po prostu strasznie. Taki stres i brak przyjemności
                w tym, co się robi nie jest absolutnie wart głodowych pieniędzy,
                jakie się za to otrzymuje. Jakby młodzi nauczyciele mieli profity
                finansowe za swoją (niejednokrotnie trudną) pracę, czuli się
                bardziej dowartościowani- może lepiej by sobie radzili. A tak- wielu
                odchodzi, bo po co się użerać jeśli np. w księgarni dostaje się 1600
                na rękę - bez doświadczenia w tej dziedzinie. Nie mówię o
                anglistach, którzy mają bardzo szerokie perspektywy w różnych
                firmach. Ciekawe czemu ciągle odchodzą ze szkół i jest na nich
                największe zapotrzebowanie?
                • asiara74 Re: a ja chcę do szkoły 02.05.08, 22:20
                  Praca nauczyciela to cięzki kawałek chleba, kto nie doświadczył nie zrozumie. Ja
                  uczę angielskiego więc jestem w lepszej sytuacji ze względu na mozliwość pracy w
                  grupach no i pracy w szkole prywatnej. Innego przedmiotu uczyć nie chciałbym.
                  • monia420 Re: a ja chcę do szkoły 05.05.08, 08:52
                    Oburzają mnie spisy osób, kóre nie mają pojęcia o pracy nauczycieli:
                    bełkot o powołaniu, o krótkim dniu pracy, o komforcie, a jakże...
                    Skoro tym nauczycielom jest tak dobrze, skoro to taki cudowny zawód -
                    czemu nie uczycie? Znam nauczycieli, kórzy się obijają i pracują
                    dla ubezpieczenia. Znam nauczycieli, którzy cieżko pracują, bo nie
                    wyobrażają sobie, ze mogą wejśc nieprzygotowani na lekcję. Uważam,
                    ze powinni otrzymać godziwe podwyżki i komfortowe warunki pracy. Kto
                    z Państwa inwestuje w swój warsztat pracy w biurze? Założę się, ze
                    ewentulanie w lepszy telefon. Nauczyciel nie dość,że sam musi ciągle
                    się dokształcać, to w wielu szkołach nei ma sznas na gabinet z
                    komputerem i internetem. Aby prowadzić lekcje na poziome
                    oczekiwanym, często na swojej prywantej drukarce drukuje materiały,
                    testy itd...a spróbujcie zignorować oczekiowania ministerstwa -
                    zaraz przy okazji egzaminów dostaniecie za swoje... a wszystko to za
                    1200 brutto, ech...

                    Ja już nie pracuję w zawodzie - odeszłam, bo potrzebuję pieniedzy na
                    życie.
                    ---
                    Geminus Szkolenia i Turystyka, ul. Kopernika 13/28, 05-420 Józefów,
                    tel.: 022 374 34 41, www.geminus.edu.pl, www.geminus.turystyka.pl
                  • risteard Re: a ja chcę do szkoły 05.05.08, 08:56
                    W całej tej dyskusji dominuje duch zawiści i nieusprawiedliwionej
                    niechęci do nauczycieli, z elementami prostackich porównań typu kto
                    wykonuje bardziej pożyteczną pracę: nauczycielka czy urzędniczka
                    bankowa. A w gruncie rzeczy problem leży w wysokości zarobków w
                    ogóle. Nieważne, czy jest to nauczyciel, czy urzędnik - jeśli
                    zarabia mniej niż 2000 PLN netto, to zarabia za mało na dzisiejsze
                    ceny i standardy. Musimy sobie wreszcie uświadomić, że nasze ceny
                    towarów, usług i energii zrównały się już z cenami
                    zachodnioeuropejskimi, a w niektórych przypadkach je przerosły,
                    podczas, gdy nasze zarobki stoją w miejscu. Kłócimy się o 100 zł
                    podwyżki, a w Europie €50 to standardowa waloryzacja płac co pół
                    roku. Z automatu. Przynajmniej tak było w kraju, w którym mieszkałem
                    przez kilka lat. BTW: nauczyciel należał tam do grupy najlepiej
                    zarabiającej - bo wychowanie dzieci jest najważniejsze.
          • agulha Okienka 05.05.08, 17:47
            "W czasie okienek nikt nie musi siedzieć w szkole". Tu mnie zabiłaś! Mój tata
            pracował ostatnie 10 lat jako nauczyciel w technikum. Skaranie boskie z tymi
            okienkami. Szkoła była w jego dzielnicy, jednak dojazd szkoła-dom i z powrotem
            zająłby mu z półtorej godziny - połączenia kiepskie. Poza tym, jak sensownie
            można zagospodarować taki krótki czas? Odwiedzić pobliski zakład pogrzebowy i
            dowiedzieć się, ile trzeba na trumnę? Szkoły nie zawsze mieszczą się w tętniącej
            życiem okolicy, gdzie wszelkie atrakcje są o dwa kroki. Poza tym to była ogromna
            szkoła, 200 (dwustu) nauczycieli (! nie uczniów), samo pójście po dziennik i
            odniesienie dziennika do pokoju nauczycielskiego (obowiązkowe) to była wyprawa.
            Najżałośniejsze: tata musiał zrezygnować z pracy, bo każdy dodatkowy rok pracy
            jako nauczyciel obniżyłby jego emeryturę (a tak mógł wybrać do wyliczenia
            poprzednią pracę, w instytucie naukowo-technicznym). Poza tym był nauczycielem
            dobrym, więc po lekcjach obstępowali go uczniowie z prośbami o konsultacje i
            rady (prace dyplomowe itp.), żona pomstowała, że późno do domu wraca. Takie miody...
      • angry_mob Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 09:49
        Ja również uważam, że troszkę przesadzają. Przez dwa lata pracowałem jako
        nauczyciel. Etat to 18 godzin tygodniowo, ja miałem półtopra czyli 27
        godzin/tydzień i zarabiałem 1100 zł na rękę. Nalezy pamiętać również o
        wakacjach, feriach i wszystkich innych wolnych dniach, których inni nie mają,
        np. zbliżający się 23.05. Teraz pracuję 40 godzin tygodniowo, już nie jako
        nauczyciel i zarabiam więcej, ale kosztem czasu. Nauczyciele mają bardzo dobrze!!!
        • risteard Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 10:13
          Ale z czym przesadzają? Bo nie chcą zarabiać 1.000 zł tylko więcej?
          Przecież to są pieniądze, za które nie można utrzymać rodziny i
          domu. I nieważne, czy to nauczyciel, urzędnik, czy kolejarz - jeśli
          pracuje w pełnym etacie, dobrze wykonuje swoje obowiązki, musi
          wreszcie zacząć być lepiej opłacany, bo sytuacja w kraju
          diametralnie się zmieniła.
          • Gość: pola Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.08, 10:57
            Pracowałam jako nauczyciel 2 lata temu. Byłam nauczycielem w klasie
            integracyjnej. Odpowiadałam za dzieci niepełnosprawne. Każde z nich
            miało inny rodzaj niepełnosprawnosci. Dla każdego musiałam
            przygotować osobny program nauczania, osobne pomoce, materiały.
            Szłam do pracy na 4 godziny, ale potem drugie tyle spędzałam w domu
            nad kolorowankami, wyklejankami, łamigłówkami, testami. Sporo
            pieniędzy wydawałam na pomoce, żeby były atrakcyjne, zachęcały
            dziecko do nauki.Zarabialam 800 zł. Praca była trudna i
            odpowiedzialna.Oczywiscie mile widziane było dokształcanie się w
            weekendy, darmowe lekcje koleżeńskie, spotkania z
            rodzicami.Oczywiście nie było to nagminne, ale wierzcie mi wolę moją
            pracę od 8 do 16 za 1800 niż szkołę. To naprawde ogromna
            odpowiedzialność, zwłaszcza jak jest to praca z małymmi dziećmi.
            Zarobki marne, no chyba ze po 10 latach pracy. Wtedy można dostać
            2000 zł. Trudno porównać pracę polonisty albo nauczyciela w klasach
            I-III do nauczyciela np. W-F albo plasyki. Moja siostra jest
            polonistką. Cuiągle ślęczy nad wypracowaniami, sprawdzianami,
            sprawdza zeszyty. Bardzo się angażuje, ale poświęca na to mnustwo
            czasu:((((((
            I jeszcze jedno. Nauczyciel to człowiek po studiach wyższych, nie
            zapominajmy o tym. To skandal ze zarabia 800 zł w pierwszym roku
            pracy!!!!! Bedąc nauczycielem nie mozna się usamodzielnić nie mając
            dobrze zarabiającego męża. W innym przypadku całe życie mieszkasz z
            mamusią i tatusiem.
            • risteard Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 11:59
              Dzięki za tą wypowiedź, bo powyżej niejaka ania urzędniczka bankowa
              próbowała udowadniać, że moja żona - nauczycielka w przedszkolu
              integracyjnym - nie potrafi sobie zorganizować dnia, skoro aż tyle
              godzin potrzebuje na wywiązanie się ze swoich obowiązków. A tak przy
              okazji - ten biedny polski nauczyciel za 1000 zł to jeden z
              ostatnich w Europie gatunków, które swoją pracę wykonują nie tylko w
              placówce, ale też w domu. W Irlandii, gdzie mieszkałem, nie było w
              ogóle do pomyslenia, aby po godzinach pracy rodzice, czy dziecko
              mogli zadzwonić do nauczyciela by porozmawiać o sprawach szkolnych.
              My home is my castle.
      • chanelka Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 20:07
        Może wymienię przywileje nauczycieli a na końcu podsumuję :-)
        - najdłuższy urlop ze wszyskich pracowników
        (min. 8 tygodni);
        - roczny urlop zdrowotny w czasie którego nie wykonują pracy a
        otrzymują wynagrodzenie - 4 razy w ciągu całego zatrudnienia;
        - wcześniejsza emerytura po 20!!!! latach pracy;
        - trzynastka, świadczenia urlopowe, zapomogi z funduszu socjalnego i
        zdrowotngo;
        - 18 godzinne pensum;
        - szkolenia, kursy finansowane przez szkoły;
        - praktykanci, którzy pracują często zamiast nauczyciela a
        nauczyciel dostaje za to wynagrodzenie;
        - płatne wszystkie godziny ponadwymiarowe, zastępstwa, nauczanie
        indywidualne;
        - dodatki: motywacyjny, za wychowawstwo, wysługa lat;
        - duuuuuuużo wolnego czasu na to aby udzielać korepetycji :-)

        Pozwolę sobie podsumować wątek :-) Podwyżki nauczycielom się
        absolutnie NIE NALEŻĄ!!!!
        • Gość: Jazz Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? IP: *.eranet.pl 05.05.08, 20:26
          Chanulka, jak czytam co piszesz, to wybacz, ale odnoszę wrażenie że żal Ci wiesz
          co ściska, że to nie Ty jesteś nauczycielem. Nie obraź się, ale takie teksty są
          naprawdę wkurzające. Ty patrzysz na pracę nauczycieli z boku i Twoja ocena jest
          subiektywna. Jeśli nauczyciele nie dostaną podwyżek młodzi będą omijać szkołę
          szerokim łukiem. Sama pracowałam przez rok w gimnazjum ucząc angielskiego.
          Młodzież jest dziś naprawdę inna niż w czasach kiedy ja chodziłam do szkoły (a
          nie było to tak dawno temu, mam 27lat). Praca jaka jest - wiele osób już pisało,
          więc nie będę się powtarzać. Prawda jest jedna: gdyby w szkole było tak cudownie
          jak twierdzisz, to dalej uczyłabym. Ale za pensję 900zł netto (miałam dużo
          nadgodzin) nie opłacało mi się użerać z tym wszystkim. Złożyłam papiery do dużej
          firmy, przyjęli mnie, pracuję przeszło 40godz tygodniowo, mam 21 dni urlopu w
          roku i NIE żałuję i nie żałowałam tego ani razu. W firmie zarabiam znacznie
          więcej, czuję się doceniona i potrzebna, mam odpowiednie warunki do rozwoju i
          widzę jak mogę rozwinąć swoją karierę. Jednak do nauczycielstwa czuję pewien
          sentyment, bo żal mi po prostu tych wszystkich młodych ludzi, zaraz po studiach,
          z zapałem, z głową pełną pomysłów.. Dlaczego oni mają tak się męczyć za tak
          śmieszne pieniądze? Jeśli w wynagrodzeniach nauczycieli nic się nie zmieni, to
          niestety ale nie widzę w jasnych kolorach polskiego szkolnictwa. Jaka płaca,
          taka praca.
          • chanelka Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 20:43
            Nie, nic mi nie ściska :-) Ale właśnie o to chodzi, że jeżeli komuś
            zarobki nie pasują to może zmienić zawód, droga wolna! Tak zrobiłaś,
            jesteś zadowolona i super. Nie chcę się powtarzać, ale nie tylko
            nauczyciele zarabiają grosze! Ile osób pracuje na stażach za 400zł a
            po stażu za 80% najniższej krajowej (czyli 900zł brutto), bo takie
            są przepisy i są to osoby też z wyższym wykształceniem. Nauczyciele
            pracują z dziećmi, młodzieżą, ktoś inny pracuje z klientami, którzy
            też potrafią nieźle dać w kość, ale nikt inny nie ma takich
            przywilejów i tak strasznie nie narzeka na swoją niedolę. Nie podoba
            się to można zmienić pracę, tak jak Ty to zrobiłaś :-)
            • martenzyt Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 20:57
              Nie jestem nauczycielem.

              większe zarobki nauczycieli -> lepsza kadra -> lepiej wyedukowane
              społeczeństwo -> większe zarobki dla wszystkich

              Zobaczcie jakie nakłady na szkolnictwo są w rozwiniętych krajach.

              Sami zastanówcie się jak wiele zależało w Waszym życiu od tego kto
              Was edukował.

              Nauczyciele mają bardzo odpowiedzialny zawód, za którą to
              odpowiedzialność powinni dostawać odpowiednio wysoką pensję. Nie
              wspomne już o emeryturach, które są tragiczne (~1200 zł netto).

              Powinno się podnieść prestiż nauczycieli również przez podniesienie
              ich zarobków.
              • asiara74 Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 21:51
                Lepsze zarobki - lepsza kadra- lepszy poziom nauczania.
                Każda inteligentna osoba rozumie tę prosta zależność.
              • jessi_a Re: Nauczyciele walczą o podwyżki...Czy słusznie? 05.05.08, 21:59
                martenzyt napisał:

                > Nie jestem nauczycielem.
                >
                > większe zarobki nauczycieli -> lepsza kadra -> lepiej wyedukowane
                > społeczeństwo -> większe zarobki dla wszystkich
                >
                > Zobaczcie jakie nakłady na szkolnictwo są w rozwiniętych krajach.
                >
                > Sami zastanówcie się jak wiele zależało w Waszym życiu od tego kto
                > Was edukował.
                >
                > Nauczyciele mają bardzo odpowiedzialny zawód, za którą to
                > odpowiedzialność powinni dostawać odpowiednio wysoką pensję. Nie
                > wspomne już o emeryturach, które są tragiczne (~1200 zł netto).
                >
                > Powinno się podnieść prestiż nauczycieli również przez
                podniesienie
                > ich zarobków.


                sluszna uwaga.

                jestem nauczycielem, pracowalam w Polsce i pracuje nadal jako
                nauczyciel, ale w kraju, gdzie naklady na oswiate sa wysokie, a
                zawod nauczyciela jest dobrze oplacany.

                Droga do uzyskania zawodu nauczyciela tu, gdzie pracuje wymaga wiele
                poswiecen, o dobrych ocenach na egzaminie nie wspomne.
                • Gość: *** :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.08, 22:22
                  Chanelka widzocznie miała niedocenionych nauczycieli, skoro prostych
                  zależności nie rozumie.

                  Chanelka, sorry ale napawdę z tego co piszesz wynika że żal ci d.. ę
                  ściska. Ale co to za problem, idź i ucz w szkole. No chyba ze
                  wykształcenia ci brakuje...
                  • chanelka Re: :) 05.05.08, 23:51
                    Prostych zależności nie rozumieją nauczyciele. Żeby dobrze zarabiać
                    trzeba dobrze pracować a nie wystarczy być tylko nauczycielem.
                    Jeżeli chodzi o moje wykształcenie to niczego mi nie brakuje,
                    natomiast widzę, że jak brakuje merytorycznych argumentów to
                    poruszane są tematy poboczne w dodatku w mało kulturalny sposób.


                    • risteard Re: :) 06.05.08, 08:57
                      > Prostych zależności nie rozumieją nauczyciele. Żeby dobrze
                      zarabiać
                      > trzeba dobrze pracować a nie wystarczy być tylko nauczycielem.

                      Z tego stwierdzenia przebija teza jakoby wszyscy nauczyciele (albo
                      ich zdecydowana większość) źle pracowali. Czy to miałaś na myśli?
                      Czy może zabrakło Ci argumentów, bo to co powiedziałaś to dosyć
                      demagogiczna opinia.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka