Gość: Balbinka
IP: *.acn.waw.pl
29.05.08, 21:06
Pracuję w 4-osobowym zespole babskim zespole. 3 baby mają dzieci,
tylko ja nie. I ciągle ja musze coś za któraś kończyć, siedzieć po
godzinach, wykonywać cudzą robotę (terminy gonią, a
odpowiedzialność zespołowa) bo one:
- biorą zwolnienie na dziecko
- muszą do domu, bo dzieciom obiad
- dziecko chore, trzeba do lekarza
- z dzieckiem na wycieczkę szkolną, przedstawienie, do kina
- wywiadówki,
- ja mam dzieci, nie będę siedzieć po godzinach
Średnio ze 3 razy w miesiącu jest cośtam, bo dziecko i ja ponoszę
tego mniejsze lub większe konsekwencje. Ja też mam swoje prywatne
życie, swoje ważne dla mnie sprawy i dlaczego mam je poświęcać dla
cudzych dzieci? Nie buntowałabym się gdyby konsekwencje rozkładały
się równomiernie, ale ciągle dociążana jestem ja. "dzieci ci w domu
nie płaczą" albo "jeść ci w domu nikt nie woła", "będziesz miała
dzieci to zrozumiesz". walcie się. Dosyć tego. Kończę swoje
zadania, wychodzę równo po 8 godzinach, a wy skróćcie swoje
śniadanka i półgodzinne przerwy na kawki to się będziecie wyrabiać.
A jak nie to wytłumaczcie swoim dzieciom, że obiadek tym razem
zrobi tatuś.