Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy

    IP: *.acn.waw.pl 13.10.08, 08:23
    Skoro stoicie w korkach, przyjezdniaki, to po psi ogon jeździcie 'do siebie' na weekendy? Ja mieszkam niedaleko firmy, chodzę naście minut pieszo i w nosie mam olbrzymie sznury samochodów z przyjezdnymi w środku, którzy niczym bezwarunkowym odruchem Pawłowa, wyjeżdżają w piątek i wracają w poniedziałkowy poranek. Nie możecie dać sobie siana i zdecydować się? Albo mieszkacie tu i tu jesteście, albo wracajcie 'do siebie' i nie przyjeżdżajcie tutaj w każdy poniedziałek z wałówą żarcia.
    Obserwuj wątek
      • Gość: trooper Korki IP: 89.171.60.* 13.10.08, 08:27
        Bzdura z tymi korkami, wg mnie największe tworzą się w piątki po południu.

        M. z Trójmiasta
        • zuzur Re: Korki 13.10.08, 09:11
          Warszawa. Uważam, że w poniedziałki jest więcej samochodów. Czuję to
          po tym, że dojeżdżam 15min, zamiast 10 oraz trudniej jest zaparkować
          pod firmą. Potem przez tydzień jest spoko, aż do piątku. Wtedy rano
          znowu podjeżdża więcej samochodów. A po pracy od razu poza Warszawę.
          • krycha_z_gazowni Re: Korki 13.10.08, 09:16
            Poniedziałek z definicji musi być ciężki...
      • Gość: przecyk Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: 84.38.160.* 13.10.08, 08:36
        Poniedziałek to dzien, w któym można sie tylko powiesić. Już na
        samym początku gdy wstaje przypomina mi sie piosenka Jonasza
        Kofty "Radośnie wstać skoro świt"... faceta bym karnie wykastrował.
        Potem przemiarzam standardowa droge do pracy i patrze na tych ludzi
        z myślą, ze oni maja tak samo jak ja. Mijam sie z nimi niemal
        zawsze. oczywiście z dnia na dzien uśmiech wraca na te posępniałe
        twarze... heh... na moją zresztą tez.
        W każdym bądź razie zgadzam sie z tym artykułem w 100% i nie ważne
        jaka by to była praca, poniedziałek zawsze będzie nie udany.
        P.S. Przed chwilą miałem telefon i usłyszałem w słuchawce "MIłego
        dnia"... żartowniś
        • holyfido Re: Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy 13.10.08, 08:47
          Nie rozumiem przesłania tego artykułu.

          Wstałem o siódmej. Przed dziewiątą pojadę do dwóch klientów oddalonych od mojego
          domu o jakieś 130 kilometrów. Popracuje u każdego ze dwie godziny (pewnie ze
          trzy, ale zakładam optymistycznie) i wrócę do domu.
          Wiem co mam zrobić u klienta, klient wie, że ja wiem co mam zrobić i nie
          będziemy sobie nawzajem przeszkadzać. Co najwyżej pobajeruje się trochę, bo
          dyrektorka bardzo atrakcyjna i do tego jeszcze z dużym poczuciem humoru.

          A i jeszcze dodam,że mieszkam 7 kilometrów od autostrady i z tych 130 km 100
          jadę autostradą więc drogę mam lekką, przyjemną i szybką. Jadę swoim samochodem
          a nie jakimś służbowym pikaczento. Jest git.
          Pracuję w serwisie, zupełnie fizyczna praca przy komputerach, sieciach itp.
          sprzęcie elektronicznym. Oczywiście zawsze może się zdarzyć, że wystąpi
          niespodziewana awaria, którą być może trzeba będzie dziś naprawić, ale kierownik
          już dziś dzwonił i wie, że dziś na mnie nie ma co liczyć.

          I jeszcze słońce za oknem, piękna pogoda się zapowiada :-)
          O co Wam chodzi z tym poniedziałkiem? :>
      • Gość: agnitz Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.08, 08:57
        heheh - ja też nie wiem o co chodzi. Własnie załatwiłam pilną sprawę
        z bardzo miłą panią tłumacz. Moi współpracownicy pija kawę - więc
        zaraz do nich dołaczę. Po kawie popracuję - do 16, może nawet
        dłużej, bo mąż wyjechał i nie muszę się spieszyć. Może po prostu
        więcej usmiechu na co dzień :)). A może trzeba zmienic pracę? A może
        to takie typowe narzekactwo, żeby inni mi współczuli ?:))))
        M I Ł E G O P O N I E D Z I A Ł K U I RESZTY TYGODNIA!!!!
        • Gość: kapitan_statku Re: Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: 195.20.110.* 13.10.08, 09:08
          U mnie poniedzialke jest koszmarny przewaznie w porach od 7.00 do
          9.00. Głównie za sprawa tego, ze po 2 dniach byczenia sie i olewania
          porannego wstawania muszę ruszyc dupe z CIEPLEGO wyrka i wstac by
          odrobic panszczyzne :) Nie wazne w jakiej pracy pracowalem czy bede
          pracowal, ale wstawanie w poniedzialek nalezy do najokropniejszych.
          Nie ze wzgledu na fakt, ze to poniedzialek, tylko na fakt, ze
          ostatnie 2 dni spalem ile chcialem i sie rozleniwilem przez to. A tu
          znowu budzik 7.05 i do roboty. Sam poniedzialek mnie jakos nie boli,
          ale irytuja mnie ludzie ktorzy popadaja w manie poniedzialku, bo
          faktycznie potrafia skopac czlowiekowi dzien.

          Bardziej niz poniedzialek denerwuja mnie wszystkie inne 1 dniowe
          swieta. Np. swieto zmarlych. To, co sie wtedy w miastach dzieje
          przechodzi ludzkie pojecie. Tak, jakby cmentarze byly otwarte tylko
          tego dnia. Ludzi ogarnia glupawka...
      • Gość: PW Zebrania, spotkania, pisma - kto tak pracuje? IP: *.polskieradio.pl 13.10.08, 09:02
        Ciekawe postrzeganie pracy przez dziennikarza. 90% ludzi ma konkretną robotę do
        zrobienia: głowy do ostrzyżenia, obiady do ugotowania, śrubki do wkręcenia,
        beton do wylania, samochód do naprawienia, dzieci do nauczenia, dom/most do
        zaprojektowania itd.
        A tu w każdym artykule jakieś pi-ary czy menedżery, ludzie, którzy nic nie
        wytwarzają. Nie tylko tacy was czytają...
        • super_stokrotka Re: Zebrania, spotkania, pisma - kto tak pracuje? 13.10.08, 09:40
          Przylaczam sie do mysli PW. Masz racje.
          • Gość: amp Re: Zebrania, spotkania, pisma - kto tak pracuje? IP: 89.174.254.* 13.10.08, 09:47
            właśnie tylko tacy. reszta w tym czasie pracuje ;)
      • Gość: sianko Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: *.mimuw.edu.pl 13.10.08, 09:07
        nie zgadzam się stwierdzeniem, że w poniedizałek są większe korki.
        w poniedziałki i piątki korki są właśnie mniejsze, im bliżej środka tygodnia tym
        masakryczniej.

      • Gość: no ja! Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: *.ip.netia.com.pl 13.10.08, 09:08
        Mnie najbardziej dobija świadomość że przez pięć dni będę musiała patrzeć na te
        wredne ryje, użerać się z kompletnymi debilami, odpowiadać na chamskie zaczepki
        wrednego paszczura pana A.S....eh, liczę dni do piątku. kazdy poniedziałek to
        dla mnie poraża:-((
        • leszlong Re: Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy 13.10.08, 09:44
          Ciekawe czy gdyby w Polsce była inna mentalność, to poniedziałki byłyby tak samo
          straszne? Mniej agresji, pretensji, więcej zrozumienia dla innych. Grzeczność to
          podstawa. Niestety w Polsce trudno ją znaleźć.
      • mlotek.paramonova Nie ma obowiązku pracować w Warszawie 13.10.08, 09:11
        Wypad na swoje wsie i korków nie robić, meneżerowie za dychę.
        • super_stokrotka A kto chce twoja Warszawe, babe? 13.10.08, 09:48
          To zakompleksione, aroganckie prostactwo. Petite bourgeoisie
          spedzajaca czas w supermarketach i na lekcjach katechezy.
          A ty w ogole lapiesz co to takiego: petite bourgeoisie?
          Nieeee, nie sadze, ty, francuski???

          Nieeee. Skarbie, zegnam sie.



          • Gość: Bibi Re: A kto chce twoja Warszawe, babe? IP: 217.149.242.* 13.10.08, 10:56
            Zabolała prawda, oj zabolała, skoro chwalimy się znajomością
            francuskiego...
          • mlotek.paramonova Re: A kto chce twoja Warszawe, babe? 13.10.08, 11:05
            Moja francuski bardziej niż twoja polski, babo.
      • Gość: weekender Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: *.ip.netia.com.pl 13.10.08, 09:39
        Fajna fotka przy tym tekście - kwintesencja stoku.
        Na poniedziałek: koloryt.blox.pl/html
      • Gość: misia Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: *.crowley.pl 13.10.08, 09:47
        o co chodzi z tym poniedziałkiem? dzień jak inny. jednak jeśli sami będziemy się
        nakręcali to jasne, że nie będzie różowo. ja 5 dni w tyg. siedzę w biurze
        wykonuję niezbyt pasjonującą pracę, nie do końca zgodną z moimi kwalifikacjami i
        marzeniami ale innej nie było, wstaje codziennie o 7:00 i nie mam problemów z
        poniedziałkiem. nie myślę o tym po prostu. i wam skwaszeni i niezadowoleni
        współobywatele tego radzę. nie psujcie sobie weekendów myśleniem o poniedziałku
        i o tym jak jest okropny. to nie jego wina. jakby nazywał się wtorek też byście
        go nie lubili.
        Miłego poniedziałku!
      • drakaina Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy 13.10.08, 10:04
        I znowu to samo w kolejnym artykule: praca = praca w firmie.

        Gazeto, w Polsce są ludzie, którzy pracują też w innych zawodach, innych
        instytucjach, a takie traktowanie sprawia, że wszystkie inne zajęcia (w tym
        lekarza, nauczyciela, wykładowcy akademickiego, pielęgniarki itd.) wydają się
        jakąs fanaberią niezasługującą na poważne traktowanie - co zresztą widać w
        sposobie, w jaki te zawody są traktowane przez polityków.

        --
        ferengis.blox.pl
        antiquitates.blox.pl
        • Gość: kelebek Re: Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: *.r.kbt.pl 13.10.08, 21:15
          No fakt... zapomnieli, że praca nauczyciela wykracza poza wszelkie
          normy czasowe.
      • Gość: Joy Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.08, 10:10
        Nie sądziłam, że będę tęsknić za takimi poniedziałkami...To już dwa miesiące
        bezowocnych poszukiwań pracy :(
        • Gość: kryzys kryzys IP: *.resetnet.pl 13.10.08, 13:46
          to kryzys, przygotuj sie jeszcze na kilka miesiecy

          mnie pewnie tez wywala bo klientow nie ma
      • mikrobyznesmen Pani z poczty poprawiła mi humor w poniedziałek :) 13.10.08, 10:12
        "A tu poczta jest, szacowna instytucja..."

        Dobrze, że powiedziała to "z przymrużeniem oka". I już poniedziałek stał się przyjemniejszy :)
        • Gość: kelebek Re: Pani z poczty poprawiła mi humor w poniedział IP: *.r.kbt.pl 13.10.08, 21:20
          Taaaa... szacowna instytucja... bo jak mam iść na pocztę to na dzień
          dobry (bez względu na dzień tygodnia) chora jestem. Nigdy nie
          zrozumiem jak można mieć takie tempo w obsługiwaniu klientów... jak
          można szukać listu przez 15 min...? Toż to SKANDAL!!!
      • Gość: ja A ja lubię poniedziałek ;) IP: *.telkonet.pl 13.10.08, 10:18
        Ja tam lubię poniedziałek. Po całym tygodniu i pracowitym weekendzie efekt
        mojej pracy jest już w kiosku, a ja mogę dłużej pospać, wypocząć i przygotować
        się do kolejnego "dziennikarskiego" tygodnia. Miłego dnia wszystkim życzę :)
      • Gość: gosc Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: *.144-85-222-211.dsl.vtx.ch 13.10.08, 10:18
        bzdura, poniedzialek niczym nie rozni sie od innych dni tygodnia, poprostu po
        weekendzie jestesmy troche rozleniwieni i tyle.
      • dorsai68 Poniedziałek jest "szewski" tylko dla 13.10.08, 10:27
        korporacyjnych ściemniaczy.

        W poniedziałek wbiega taki do pracy, wbiega właśnie, bo musi pokazać szefom, że mu zależy, że jest "aktywnym i ambitnym członkiem zespołu".
        Miast jak biały człowiek, skoro ma jeszcze 10-15 minut czasu, zrobić sobie kawę i pogadać z kolegami o dupie maryni, siada w swoim "boksie", włącza komputer, łapie jakieś papiery i ściemnia, że od rana jest w ogniu walki. Cały czas ustawia się oczywiście tak, by szef siedzący w "akwarium" na końcu biura widział jego "szczere zaangażowanie".
        O godz. 12.00 zebranie zespołu. Wychodzi na nim, że "ściemniacz" jest do tyłu z postępem prac nad powierzonymi projektami, więc zaraz po zebraniu łapie ponownie za papiery i gdy inni wychodzą na "lunch" on biegnie do klienta. U każdego klienta postępuje tak, jakby to klient był szefem z akwarium, zamiast więc rzeczywiście popychać projekty i rozwiązywać problemy, spowalnia je, rozsyłając tysiące emaili do podwykonawców i klientów. Ściemniacz boi się bowiem odpowiedzialności i stosuje spychotechnikę.

        We wtorerk i środę wpada do biura na kilka godzin, bo większość czasu spędza "u klientów, popychając projekty" (czyli znów spychotechnika i ściemnianie).

        Czwartek: ściemniacz przyjeżdza do biura tuż po lunchu - wprost od klienta - siada w swoim "boksie" i rozpoczyna pisanie tygodniowego raportu z postępów prac. Słabo mu idzie, bo nie bardzo ma co napisać w raporcie.

        Piątek: ściemniacz cieszy się, to ostatni dzień pracy w tym tygodniu. Przyjeżdza przed czasem i siada do raportu. Walczy z nim do 12-13, gdy postanawia, że "wali szefa i robotę", a raport skończy w poniedziałek rano. Pod pretekstem wizyty u ważnego klienta wychodzi z biura i jedzie na siłownię czy basen - musi się ściemniacz odstresować po tygodniu ciężkiej pracy.

        W piątkowe popołudnie i sobotę ściemniacz odpoczywa. Jednak w niedzielę rano zaczyna czuć stres...
        Jutro (już jutro!!!), musi jechać do firmy, a tam czeka na niego raport z projektów, którego przez "nawał pracy", nie mógł skończyć w narzuconym przez szefostwo terminie.
      • Gość: kromka Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: *.fizyka.umk.pl 13.10.08, 10:31
        a ja lubie poniedzialek... zawsze przychodze godzine pozniej (bo akurat moge sobie na to pozwolic) i pracuje w swoim tempie. wszyscy sa troche ospali. atmosfera jest w porzadku, bo wszyscy maja poniedzialek. i wszystkim forumowiczom tego zycze...
      • Gość: macio Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: *.bb.sky.com 13.10.08, 10:34
        a ja nie pracuje w poniedziałki, tylko od wtorku do soboty :)
        ale fatum poniedzialku i tak jest nade mna, tego nie da sie pozbyc, to juz
        chyba podswiadome...
      • motylanoga71 Krakus z poczatku artykulu to jakis "idiota" 13.10.08, 10:45
        Sam pochodze z tego pieknego miasta, od paru lat pracuje i mieszkam w Warszawie
        i jakos nie mam syndromu "poniedzialkowego".
        Jakim cudem ten "pan" jedzie pol nocy zeby byc na 9 w pracy ?
        Juz sam wyjazd do Warszawy moze lepiej przeniesc na popoludnie/wieczor
        niedzielny? Z rodzina za dlugo sie nie pobedzie ( te 2,3 godziny wiecej, bo
        przeciez trzeba jadac "pol nocy" wczesniej polozyc sie spac). Pociagi z Krakowa
        jezdza czesto, wystarczy zapkaowac sie w ktorys po 18 i jest sie o normalnej
        godzinie w Stolicy, czlowiek sie wyspi i szlus.
        Jak widac "bohaterowi" - fikcyjnemu mam nadzieje - myslenie przychodzi ciezko.
      • Gość: Lubię poniedziałki Horror co tydzień, czyli poniedziałek w pracy IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.10.08, 10:48
        Poniedziałek to dzień, jak każdy inny i nie ważne czy ide do pracy
        na 7 rano czy jestem w domu. To wszystko kwestia nastawienia do
        życia. Ja stosuje kilka prostych sposobów aby dzień był dobry i to
        działa. Np. kładąc się spać w niedzielę mówię sobie, że rano jest
        nowy wspaniały dzień na zrobienie dobrych rzeczy, że zadania zostaną
        tak zrealizowane abym Ja i druga strona były zadowolone. Działa.
        Polecam ksiązkę, która o tym traktuje : tinyurl.com/6xkwnw
        Można najpierw sciągnąc sobie darmowy fragment.
        Życzę wszystkim miłego dnia
        ______________________________________
        Ksiązki, które zmieniły moje zycie:
        tinyurl.com/3fsh28
      • Gość: gosia ja chetnie bym poszła dzis do pracy IP: *.eranet.pl 13.10.08, 10:48
        niestety jestem na l-4 do piatku .Prace lubie,mimo że z srednia kase, załuje ze sie tak poważnie rozchorowałam i bede tydzien siedziec w domu,
      • Gość: marian Czy tez macie takie wrazenie! IP: 192.16.134.* 13.10.08, 10:51
        Czy macie wrazenie ze odpowiednikiem komunistycznej klasy
        robotniczej dzisiaj jest klasa ludzi pracujacych w biurach?

        Ze mlodzi/srednio-mlodzi pracownicy biurowi to obecna klasa
        robotnicza. Zarabiaja malo i beda miec slabe emerytury jak obecni
        emeryci wywodzacy sie z komunistycznej klasy robotniczej.

        pozdr,
        • Gość: najemny Re: Czy tez macie takie wrazenie! IP: *.chello.pl 13.10.08, 11:08
          Każdy pracownik najemny był, jest i będzie klasą robotniczą bez względu na ustrój.
      • Gość: paja Narzekacze i dorobkiewicze IP: 213.199.239.* 13.10.08, 12:38
        A ja sobie chwale zmiany dwunastogodzinne (7-19, 19-7) w systemie "dniowka,
        nocka, dwa dni wolne". Moze czas na "panuf menedzeruf"?
      • Gość: mateusz Pracuje w nocy IP: *.popl.cable.ntl.com 13.10.08, 13:43
        W systemie 4 razy po 10h, 23-9 i 4 dni wolnego. Weekendowe lenistwo mam na
        tygodniu, w korkach nie stoje, i nawet w sklepach nie ma az takich kolejek,
        gdy wracam z pracy.
        • Gość: nuna Bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.08, 14:29
          Nie sami biurowi pracownicy w Polsce droga GW ! A całe masy ludzi pracujących w wolnych zawodach?? Jak ktoś tak strasznie nie lubi poniedziałków, to czemu zorganizował sobie życie w ten sposób, że musi do tej "fabryki" na 8 godzin? Nie każdy zawód tego wymaga, nie w każdym zawodzie ma się szefową bądź szefa.
          Oczywiście - wolny zawód wiąże się z tym, ze pracuje się wtrdy, kiedy jest praca i wtedy godzin się nie liczy. Często wychodzi po 20 na dobę. Ale potem można wysypiać się do woli i nie pytać nikogo o pozwolenie na urlop.
          Tak więc - nie narzekać, bo praca jaką macie, to Wasz wybór.
      • krakowianka84 Narzekanie - to takie polskie 13.10.08, 14:22
        Nie rozumiem ani sensu tego artykułu, ani większości komentarzy.... jak ktoś
        chce mieć źle w życiu, to nic trudnego - wystarczy pobiadolić, ponarzekać i od
        razu robi się gorzej. Tylko po co

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka