socjopeta
08.11.08, 10:46
Wiesci jakie dobiegaja ze swiata sa zatrwazajace. Wiele z nich niecaly rok
temu brzmialo by jak sciencie-fiction - dzis jest faktem.
Swiatowe dotychczasowe potegi notuja najwieksze straty od konca II Wojny
Swiatowej. W super-najlepszym razie najsilniejsi z silnych, jak British
Airways lub Toyota notuja katastrofalne zmniejszenie zysku rzedu 90% (ten
pierwszy).
Inne potegi bez szybkiego kredytu idza z torbami, tam ktos inny juz teraz
doslownie bankrutuje. Tu zwalniaja, tam zwalniaja..
Znow, skala zjawiska niespelna roku temu byla by sciencie-fiction - dzis to fakt.
Nie ma sie co ludzic - Polska "czuje juz oddech recesji na swych
dorobkiewiczowych plecach", gdzie coraz wieksza czesc Europy, a wkrotce
wiekszosc ma miec UJEMNY wzrost gospodarczy i szybkomalejacy w zwiazku z tym
popyt na wszystko.
I znow powtorze sie: mniej niz rok temu taka wizja brzmiala jak
sciencie-fiction - dzis jest faktem.
W takich warunkach ekonomicznych wolna Polska po 1989 jeszcze NIE
funkcjonowala. To cos, czego dzis zyjacy Polacy nie znaja.
Jest jeszcze teraz malo odczuwalne- ale budowlanka, tak do tej pory flagowa,
obok esportu, hamuje. Ten drugi juz praktycznie tez (choc w tej chwili "tylko"
hamuje jego wzrost). Cala motoryzacja na swiecie siada, na pracownikow
kontrahentow wplywa to zwykle z kilkumiesiecznym poslizgiem - a strasznie duzo
kluczowych firm w pelni uzaleznionych od popytu na samochody na swiecie, jest
zlokazliowanych w Polsce.
Kilka miesiecy wiecej - i dojda ich kontrahenci.
I tak dalej i tak dalej.
Przyklad: Volvo i Saab maja powazne problemy, Skoda coraz czesciej wygasza
produkcje na jakis czas. Firmy zalezne w Polsce jeszcze trzymaja zatrudnienie.
Ale to nie potrwa dlugo, i za pare miesiecy sytuacja zmieni sie diametralnie.
A potem to juz kula sniegowa o nieznanej nam jeszcze sile.
Whirlpool juz oglosil zwolnienie kilkuset osob.
Powrot do kilkunastoprocentowego bezrobocia, strata pracy, a inni pracodawcy
nie chca zatrudniac, bo nic sie nie sprzedaje?
Czas zapomniec o problemie w postaci: czy dostane podwyzke duza, czy tez - o
zgrozo - taka sobie.
Pora nastawic sie psychicznie i zadac sobie pytanie - jesli w ogole bede miec
prace za rok, jaka obnizke pensji jestem w stanie zaakceptowac, zeby moj swiat
zupelnie nie przewrocil sie do gory nogami?
Dzis moze to brzmi jak science fiction, ale za niecaly rok...