rrrenia
24.11.08, 09:51
Ostatnio coraz częściej myślę o zmianie pracy. Jestem polonistką,
pracuję w szkole ponadgimnazjalnej, ale pracowałam też w gimnazjum i
w podstawówce - na początku swej nauczycielskiej "kariery". Staż pod
tablicą - 12 lat. Mam też kilkuletni staż współpracy z kilkoma
różnymi redakcjami prasowymi. A że ja z tych, co żadnej pracy się
nie boją, to zaliczyłam też epizod bycia barmanką, prowadziłam przez
dwa lata firmę ubezpieczeniową, byłam teleankieterką (a równocześnie
byłam nauczycielką). Intensywne pracowanie przeżywałam wówczas, gdy
byłam wolna i swawolna, bez dzieciątek.
Teraz mam dwoje dzieci, kredyt mieszkaniowy, męża, który przyzwoicie
zarabia i ... coraz większy wstręt do bycia nauczycielką, bo:
- to zawód obecnie pogardzany społecznie,
- bo osiągnęłam w nim jakiś tam pułap (mgr polonistyki na UW,
podyplomówka, kursy kwalifikacyjne, stopień nauczyciela
dyplomowanego. Chodzi mi po głowie doktorat, ale wiem, że zdobycie
tego tytułu nie jest takie proste),
- po 12 latach pracy na rękę mam 2 tys. zł,
- nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam wolny dzień; popołudniami
sprawdzanie prac, przygotowywanie się do zajęć, maaaaaaaaaaaaaaasa
biurokracji, papierzysk, sprawozdań do napisania, weekendy takie
same (dziś właśnie sprawdziłam od rana prawie 100 wypracowań,
wczoraj sprawdzałam klasówki i testy), a że jestem opiekunem
Samorządu Szkolnego, to i z tego tytułu dochodzi mi litania
obowiązków,
- ta robota sprawia, że nie mam kiedy być matką, pobawić się z
dziećmi, poczytać im wrrrrrrr! wulgarne słowa mi się cisną na usta,
- dyrektora mam, delikatnie mówiąc, niezrównoważonego psychicznie,
- umowę do końca sierpnia przysżłego roku,
- czuję, że mi psyche wysiada, mimo że jestem dobrą polonistką i mam
świetny kontakt z młodzieżą i rodzicami.
Zmienić - tak - ale na co? Marzy mi się taka praca, żebym nie
musiała bez przerwy przynosić roboty do domu. W zasadzie nie ma
znaczenia nazwa zawodu, ważne, żeby mnie ktoś zechciał, dał
perspektywy rozwoju, zmiany życia na lepsze. Myślę, że nie będzie
łatwo - na hasło w CV "nauczyciel" ludzie dostają dreszczy. Ufam
jednak, że mi się uda. Co o tym wszystkim sądzicie? Może mi
podsuniecie jakieś propozycje rozwiązań? Co Wy zrobilibyście na moim
miejscu? A może się przekwalifikować? Tak, ale na co? Tępa nie
jestem, szybko się uczę.
Z góry dziękuję za posty.