Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Koleżanka z biura

    IP: 212.126.17.* 21.01.02, 16:28
    Witam wszystkich.
    Pracowałem kiedyś w banku, w Dziale Kredytów. Przypadki trudne i/lub wymagające
    konsultacji były przedstawiane Pani Naczelnik Wydziału w formie notatek
    służbowych. Pani Naczelnik czytała notatkę, spisywała na marginesie swoje uwagi
    i opinię i oddawała pracownikowi do skorygowania. Skorygowana notatka podpisana
    przez Naczelnika i zawierająca jego opinię, mogła już trafić na biurko Zastępcy
    Dyrektora do akceptacji (lub nie). Jedna z koleżanek stosowała następującą
    metodologię pracy: sporządzała stosowną notatkę odręcznie, przedstawiała ją
    Pani Naczelnik, która na marginesie wpisywała uwagi. Notatka wracała do
    koleżanki, która przepisywała ją odręcznie i zanosiła z powrotem do Pani
    Nalczelnik. Zdarzało się, że Pani Naczelnik miała dalsze uwagi, wobec tego
    notatka była niekiedy odręcznie przepisywana kilka razy (a zajmowała często
    kilka stron A4)! Mając gotową (czasem po kilku godzinach) już ostateczną wersję
    notaki, koleżanka siadała do komputera i po raz ostatni ją przepisywała, po
    czym piękny wydruk mógł już trafić na biurko Z-cy Dyr. Nikt nie mógł jej
    przekonać, że komputer jest narzędziem, dzięki któremu jej praca byłaby szybsza
    (a narzekała na nadmiar pracy i brak czasu, a jakże!) i że to co robi nie ma
    sensu. Na marginesie, koleżanka spełniała też niestety warunki, by zaistnieć na
    innym wątku tego forum: mianowicie rozpylała wokół siebie ostrą woń potu.
    Pzdr.
    G'Reggie
    Obserwuj wątek
      • Gość: a Re: Koleżanka z biura IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 22.01.02, 14:48
        Znam pewnego pana, który nie umiał otworzyć nowego pliku w Wordzie - więc
        wszystkie notatki służbowe trzymał w jednym (kilkaset stron tekstu). W razie
        potrzeby drukował przedziałami ...
        • Gość: Hana Re: Koleżanka z biura IP: *.unknown.uunet.be 22.01.02, 15:56
          A kiedyś w moim biurze pracowała pani, która nie mogła przekonać się do
          komputera i klepała wszysto na maszynie do pisania. A kiedy musiała zrobić
          tabelkę, to prosiła moją koleżankę, żeby zrobiła jej tą tabelkę w Wordzie -
          znaczy same ramki. Mówiła, ile ma być rzędów i kolumn. Potem, mając wydrukowaną
          pustą tabelę wpisywała do niej wszystko na maszynie do pisania. Oczywiście
          wpisany w ten sposób tekst nigdy nie mieścił się w ramkach i wszystko wystawało
          ze wszystkich stron, włażąc na sąsiednie kolumny i rządki. Przekonywałyśmy tą
          panią wielokrotnie, że komputer jest wygodniejszy od maszyny, ale ona kompa
          bała się jak ognia.
          • Gość: Lobelia Re: Koleżanka z biura IP: 195.187.102.* 24.01.02, 08:25
            W mojej poprzedniej pracy była taka pani, która się
            dała przekonać i pracę w Wordzie rozpoczęła. Po paru
            tygodniach użytkowania przez nią komputera odbyła
            następujący dialog z kolegą, który ją tego Worda
            douczał:
            Pani: Wie pan co, ale ja do tych przycisków na dole to
            się nie mogę dostać!
            Kolega: Jak to????
            Pani: No bo jak tak jadę tą myszą w dół, to mi się
            stół kończy.
            Kolega nie mógł potem odżałować, że wyjasnił jej, w
            czym rzecz, zamiast skłonić do napisania pisma do
            dyrektora z prosbą o zakup większego stołu...
            • Gość: Lechu Re: Koleżanka z biura IP: *.pl 24.01.02, 09:18
              Gość portalu: Lobelia napisał(a):

              > W mojej poprzedniej pracy była taka pani, która się
              > dała przekonać i pracę w Wordzie rozpoczęła. Po paru
              > tygodniach użytkowania przez nią komputera odbyła
              > następujący dialog z kolegą, który ją tego Worda
              > douczał:
              > Pani: Wie pan co, ale ja do tych przycisków na dole to
              > się nie mogę dostać!
              > Kolega: Jak to????
              > Pani: No bo jak tak jadę tą myszą w dół, to mi się
              > stół kończy.
              > Kolega nie mógł potem odżałować, że wyjasnił jej, w
              > czym rzecz, zamiast skłonić do napisania pisma do
              > dyrektora z prosbą o zakup większego stołu...

              A po co zaraz kupować większy stół ? Wystarczy tylko podsunąć do siebie ten,
              który już ma :-)
        • konya98 Re: Koleżanka z biura 24.01.02, 09:39
          > Znam pewnego pana, który nie umiał otworzyć nowego pliku w Wordzie - więc
          > wszystkie notatki służbowe trzymał w jednym (kilkaset stron tekstu). W razie
          > potrzeby drukował przedziałami ...

          Ja znałem pana, który treść dokumentu o mniejszej objetości wpisywał... w tytule
          pliku a potem miał pretensje do podwładnych, że nie mogą tego wydrukować.
      • Gość: Lilith Re: Koleżanka z biura IP: 158.66.113.* 24.01.02, 11:47
        Ja mialam kolege (baardzo starszego) prawnika, który - chwala mu za to -
        nauczyl sie w miare poprawnie obslugiwac kompa, ale robil czasami smieszne
        rzeczy - np. kiedys po tym, jak zalozono nam hasla, widze, ze siedzi przez
        kilka minut i cos tam kominuje. Za chwile podnosi sluchawke i dzwoni do kogos -
        ie pamietam kogo. Slysze tekst: "No, ale Panie - dajmy na to, Zbyszku - mnie
        sie tu pokazuja GWIAZDKI jak ja probuje wpisac to haslo!":)))) Innym razem moja
        skiegowa, baaardzo oporna pani kolo 40, wzywa mnie do siebie do biurka abym
        usunela jej kolejny blad. Mowi: Ja nic nie zrobilam, to samo zniknelo! Mialam
        tu to, pisalam, a teraz nie mam! Sytuacja nader dramatyczna, oczywiscie pani
        nic nie zrobila, ja kombinuje, co tu ona mogla jednak ...zrobic: ze jej ten
        tekst zniknal.. okazal sie, ze pani po prostu przesunela paski przewijania w
        dol, i tekst napisany podjechal do gory, znikajac tym samaym z monitora...
        • rika Re: Koleżanka z biura 25.01.02, 20:46
          Co tam, u mnie też bywa wesoło - pewna starsza (60) ale całkiem się by wydawało
          sensowna babka mówi: ja tak sobie piszę i piszę, ale jak zrobić przerwy między
          wyrazami????
          Jeden facet nie chciał wysłać dokumentu faksem "bo musi u nas zostać
          oryginał" !!!!
          • pingu Re: Koleżanka (kolega) z biura 29.01.02, 18:30
            Pracowalam kiedys w pewnym instytucie branzowym. Taki typowy skansen
            socjalizmu. Byl tam pewien pan piastujacy stanowisko docenta (choc byl tylko
            doktorem, bez habilitacji, ale dla poprawienia statystyki awansowano
            go 'naukowo'). Przez pewien czas dzielilismy ten sam pokoj biurowy, mialam wiec
            okazje podziwiac proces powstawania jego publikacji (z pogranicza logistyki i
            zagadnien kosmicznych - serio!).
            Otoz docencik najpierw pracowicie wstukiwal cos w swojego kompa calymi dniami,
            potem drukowal otrzymany polprodukt. Byly to czasy drukarek iglowych, dziela
            byly dlugie, wiec biedna drukarka zerzac niemilosiernie wypluwala z siebie
            kilometry papieru, w postaci jednolitej tasmy. Wazne jest to, ze kazde kolejne
            zdanie zaczynalo sie od nowego wiersza. Docent czekal spokojnie, az uzyskal
            caly wydruk, po czym bral przycinarke, taka jaka uzywalo sie dawniej do
            przycinania zdjec i kroil dzielo na zdania. Nastepnie bral tasme klejaca,
            laczyl poszczegolne zdania w calosc w kolejnosci zupelnie innej niz na
            poczatkowym wydruku i gotowy pierwowzor zanosil maszynistce do przepisania.
            Do tej pory nie spotkalam nikogo, kto bylby w stanie go przebic.

            Ale halas drukarki to bylo jeszcze nic, docent nalezal do tych, ktorzy nie myja
            sie i nie piora odziezy z zasady, wiec wrazenia estetyczne latwo sobie
            wyobrazic. Moglabym opisami zapelnic caly watek o smierdzacych kolegach. Na
            szczescie po pewnym czasie trafilam do innego pokoju, z mniej utytulowanym, ale
            za to domytym i bardziej rozgarnietym towarzystwem.
            • Gość: gagatek Re: Koleżanka (kolega) z biura IP: 150.254.191.* 30.01.02, 15:56
              Pingu, czy ten Instytut miesci się w Poznaniu. Jeśli nie, to widocznie taką
              przypadłością charakteryzują się mianowani docenci - wycinają i wyklejają.
              • pingu Re: Do gagatka 31.01.02, 10:30
                Gość portalu: gagatek napisał(a):

                > Pingu, czy ten Instytut miesci się w Poznaniu. Jeśli nie, to widocznie taką
                > przypadłością charakteryzują się mianowani docenci - wycinają i wyklejają.

                No, powiedzmy, ale dalsze demaskujace szczegoly to juz moze nie az tak
                publicznie. W koncu nie chodzi o to, zeby obsmiac kogos personalnie, ale samo
                zjawisko. Jezeli chcesz sie czegos blizej dowiedziec (a moze sie znamy ???)
                Zapraszam do korespondencji pod adres jak wyzej.
          • Gość: MareK Re: Koleżanka z biura IP: *.waw-bem.leased-e.ids.pl 30.01.02, 16:18
            Dwa kawałki:
            1. dostałem 5 zdjęć w kopercie, aby je wysłąć pilnie mailem...
            2. wzywa mnie facet (młody), że mu mysz odwrotnie działa, tzn kursor w lewo
            jak on przesuwa mysz w prawo. Okazało się, że trzyma sznurkiem do siebie....
            nie wiem, jak mu to było wygodnie...
      • Gość: JA Re: Koleżanka z biura IP: *.chello.pl 31.01.02, 09:49
        Swego czasu w oddziale spolki pracowala Pani ksiegowa odporna na elektronikę.
        Po pewnych perturbacjach i zagrozeniem zwolnienim przyswoila sobie zasady
        prowadzenia ksiegowosci komputerowej i za to jej chwala. Ale dwa przypadki sa
        znane w firmie i opowiadane nowym osobom:
        1. pani robiac korekty blednego ksiegowania (storno) dzwonila do mnie z
        pytaniem, ze chce zrobic poprawke ale komputer nie chce przyjac ksiegowania ze
        znakim ujemnym..(nie wchodzil biedaczce ani "-" ani "()".
        2. Kiedys szef poprosil ją o przeslanie dokumentu ksiegowego faxem. Po jakims
        czasie faks "wyplul" peirwsza czesc dokumentu. Wszyscy czekaja na część drugą a
        tu nic. Wreszcie dzwonimy do pani z zapytaniem, a ona na to, że przeciez druga
        część znajduje się po drugiej strony kartki.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka