Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka.

    IP: *.man.bydgoszcz.pl 14.01.09, 21:31
    Witam!!
    mam zagryche z pewna malo przyjemna sprawa...mam nadzieje,ze ktos mi pomoze,bo
    sama nie wiem,co zrobic...
    otoz...pracujac w jednym ze sklepow siciowych z ciuchami staralam sie o prace
    w banku...pracę dostalam,jednak jakies formalnosci sie przeciagaly i wobec
    tego dopiero teraz bede podpisywac umowę.Terazniejszy pracodawca wiedzial,ze
    pracuje na umowę o pracę w tymze sklepie.I sprawa wyglada tak-zostalam
    zwolniona dyscyplinarnie (par.52 art 1) za razace naruszenie obowiazkow
    pracowniczych,tj-za zmiane ceny -inna widniala na metce,inna na kasie i w
    polskim prawie tak jest,ze nalezy sprzedac po cenie,ktora byla na
    metce.Problem w tym,ze zakupu dokonywala inna pracownica,tyle ze w swoim
    wolnym czasie...kierownik byl na urlopie,wiec ja trzymalam piecze nad
    wszystkim....i ot,okazalo sie,ze oszukalam firme,zreszta ta druga dziewczyna
    tez i dostalysmy po dyscyplinarce....
    problem w tym,ze nie wiem,jak sie zachowac wobec obecnego potencjalnego
    pracodawcy...wiem,ze swiadectwo pracy bedzie mi potrzebne.Boje sie,ze mnei nie
    zatrudnia wlasnie z tego wzgledu.Co zrobic?wziac kierownika na bok,przed
    podpisaniem umowy i wyjasnic cale zajscie...czy milczec i liczyc,ze sie
    niczego nie dopatrza albo sami zapytaja? strasznie mi zalezy....
    co byscie zrobili na moim miejscu?
    Obserwuj wątek
      • lena575 Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. 14.01.09, 22:37
        Uważam,ze po pierwsze od razu zgłosiłabym się do PIP-u i odwoływała
        się do sądu pracy. Pomyłka nie może być potraktowana jako ciężkie
        naruszenie przepisów pracowniczych sukutkującym zwolnieniem
        dyscyplinarnym.
        • Gość: problemix Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.man.bydgoszcz.pl 14.01.09, 22:44
          niestety...sprawa wygladala tak,ze kolezanka,lasa na funkcje byla swiadkiem
          tejze zmiany ceny(jako ze nie mozna robic tego samowolnie,musi byc swiadek z
          personelu) nie zaprotestowala,a dzien pozniej zadzwolnila do
          centrali,powiedziala,ze i ja kolezanka celowo oszukalysmy firmę,ze to bylo
          ukartowane...i coz,uznali to za zwyczajne dzialanie na szkode pracodawcy,bo
          przeciez klient to jedno,a pracownica,ktora robi zakupy to drugie i jej
          traktowanie jak klienta nie przysluguje...to nie byla pomylka,ja to zrobilam e
          swiadomoscia,ale i z przekonaniem,ze robię dobrze.niestety,okazalo sie
          inaczej...totalnei nas omamiono...i prosze,mam wilczy bilet(kolezanka tez)...nie
          wiem co robic,jestem w ciezkiej sytuacji...
          • snajper55 Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. 14.01.09, 23:40
            Gość portalu: problemix napisał(a):

            > to nie byla pomylka,ja to zrobilam e swiadomoscia

            Czy ja dobrze rozumiem ? Oszukałaś firmę a teraz nie chcesz ponosić tego
            konsekwencji ?

            S.
            • Gość: problematix Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.man.bydgoszcz.pl 14.01.09, 23:44
              nie.nie "oszukalam" firmy celowo.bylam swiadoma,ze zmieniam cenę,po
              prostu.potraktowalam kolezankę jak zwyczajna klientke,poniewaz robila zakupy w
              czasie wolnym.a ze zostalo to przeinczone to coz... nie bede plakac nad rozlanym
              mlekiem,niewiele moge zrobic,procz mniejszej ufnosci i pokazania na co mnei stac
              w nowej pracy.tylko co zrobic,by ja dostac?
              • snajper55 Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. 15.01.09, 00:30
                Gość portalu: problematix napisał(a):

                > nie.nie "oszukalam" firmy celowo.bylam swiadoma,ze zmieniam cenę

                To sprzedawca ma prawo zmieniać ceny ? Może zmienić cenę kiecki z 2000 PLN na 50
                PLN ?

                S.
                • Gość: problematix Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.man.bydgoszcz.pl 15.01.09, 07:45
                  jesli towar jest zle ocenowany to owszem.masz prwo kupic towar po takiej
                  cenie,jaka widnieje na metce.tak mowi polskie prawo.
                  • Gość: savanna Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.dsl.scarlet.be 15.01.09, 10:18
                    no to szybko do jakiegos adwokata, lub zasiegnac porady w biurze prawnym przy
                    uczelni. Postraszyc pracodawce sadem. Pracodawca musialby ci udowodnic celowe
                    dzialanie na swoja szkode i ze robilas to z premedytacja. Nie pamietam juz czy
                    swiadectwo pracy w razie sporu jest wydawane czy wstrzymywane tego musisz
                    poszukac chocby w internecie. Pozwy w sadach pracy pracownicy skladaja
                    bezplatnie, istnieje szansa ze pracodawcy nie bedzie sie chcialo bawic w
                    chodzenie po sadach i odpusci ci to swiadectwo. Sprawa ma oczywisciwe sens
                    jedynie wtedy gdy pracodawca nie bedzie w stanie udowodnic twojej celowej winy i
                    tego ze chcialas go oszukac.
                    • annajustyna Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. 15.01.09, 10:20
                      Ale pracodawca ma swiadka - pracownice:(.
                      • monia420 PIP pipem 15.01.09, 10:33
                        w związku z pytaniem - albo ustal z szefem co i jak i nie zawracajcie sobie
                        głowy - moze sie na coś umówicie. Na korektę świadectwa pracy masz 7 dni, więc
                        się uwijaj. A jak się nie uda, to niestety coś będziesz musiała wymyślić.
                        Zasadniczo, nikogo nie powinno obchodzić co masz na świadectwie pracy, ale każda
                        firma ma swoje zwyczaje:( Być może będziesz musiała powiedzieć prawdę i czekać
                        na decyzję. Albo uda się po podpisaniu umowy dostarczyć świadectwo do kadr i
                        już... Być może będziesz to wszystko wyjaśniać w sądzie, więc się przeciągnie
                        sprawa i za kilka miesięcy nikt już nie będzie o tym pamietał. A na marginesie,
                        to coś mi się zdaje, że na koniec pracy, ktoś chciał kogoś w konia zrobić - albo
                        Ty szefa, albo szef Ciebie.
                        • lilithh Re: PIP pipem 15.01.09, 10:49
                          monia420 napisała:


                          > Zasadniczo, nikogo nie powinno obchodzić co masz na świadectwie
                          pracy, ale każda firma ma swoje zwyczaje:(

                          ??????
                          hahaha

                          nie wiem czy sie mam zdziwić czy zachichotać.
                          Świadectwo pracy jak zasadniczo po to, aby się nim legitymować przed
                          róznymi upoważnionymi instytucjami - ZUSem, PUPem, oraz przede
                          wszystkim: kolejnymi pracodawcami. Jest tam sporo informacji które
                          kolejny pracodawca wręcz MUSI posiadać.

                          a w kwestii zasadniczej:
                          gdybym była osobą odpowiedzialną za rekrutację (nie tylko w banku)
                          to bym się baaaardzo poważnie zastanowiła nad zatrudnieniem osoby,
                          która z jakiejkolwiek poprzedniej firmy wyleciała dyscyplinarnie za
                          przekręty finansowe....
                        • Gość: gość Jak nikogo nie powinno obchodzić co ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 10:53
                          świadectwie??!!!! Po to są wydawane. Pracodawca musi wiedzieć, czy
                          na przykład są jakieś obciążenia komornicze, z jakiego paragrafu
                          ktoś wyleciał z pracy. Dyscyplinarka za okradanie firmy - będzie
                          ciągnęło się jak ....
                          Dziewczyno nic nie tracisz idąc do PIP i podając sprawę do sądu
                          pracy. Oni mają świadka i Ty masz świadka. Rozumiem, że świadomie
                          sprzedałaś ciuch za niższą cenę, która widniała na metce. Tylko
                          dlaczego cena na metce była inna niż w kasie? Kto tak ometkował, na
                          czyje polecenie. Ważne czy udowodnią Ci świadome naruszenie praw.
                          Kierownik był na urlopie i Ty przejęłaś jego obowiązki. Czy to
                          znaczy, że byłaś jego zastępcą? Było to napisane w Twojej umowie?
                          Jeżeli nie, to masz dodatkowy argument dla siebie. Zeznania Twoje i
                          drugiej koleżanki muszą być tożsame.
                          Dziewczyno walcz, bo to na zawsze będzie w Twoich papierach. Za
                          jakiś czas możesz świadectwo schować do szuflady i mówić, że w tym
                          czasie nie pracowałaś, ale teraz musisz je pokazać u nowego
                          pracodawcy. A do Banku z takim świadectwem mogą nie przyjąć - zależy
                          czy to porządny bank i na jakie stanowisko Cię przyjmują.
                          • Gość: Stella Re: Jak nikogo nie powinno obchodzić co ma IP: 83.136.224.* 15.01.09, 12:19
                            Szczerze powiedziawszy jeśli tylko nie jest tak,że świadek widział
                            jak zmieniacie ceny i robicie to celowo, jeśli nie jest tak,że jako
                            pracownice doskonale wiedziałyście,że nie było obniżek cen a cena
                            rózniła sie rażąco i rzeczywiście wyglądało to na ukartowane przez
                            was to walcz w Sądzie Pracy.
                            Świadectwo Pracy będziesz potrzebowałą nie tylko w tej pracy i jesli
                            wpisze ci to co wpisze - nie tylko w banku cię nie przyjmą do pracy.
                  • snajper55 Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. 15.01.09, 23:42
                    Chyba nie zrozumiałaś mojego pytania. Powtórzę je:

                    Czy sprzedawca ma prawo zmieniać ceny ? Może zmienić cenę kiecki z 2000 PLN na
                    50 PLN ?

                    S.
                    • lena575 Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. 16.01.09, 11:47
                      Do tego przy dziejszej technice jesteś w stanie sprawdzić prawie
                      jednym kliknięciem myszki kiedy kto pracował na zmianie i ile wtedy
                      było "przecen".
              • lena575 Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. 15.01.09, 13:59
                Gość portalu: problematix napisał(a):

                niewiele moge zrobic,procz mniejszej ufnosci i pokazania na co mnei
                stac w nowej pracy.tylko co zrobic,by ja dostac?


                Mniejszej ufności, mówisz, to znaczy robić tak dalej tylko nie dac
                się złapać..
                Szkoda,że ta sytuacja niewiele cię nauczyła.
                • Gość: xyz Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 17:34
                  ja sama nie raz kupowalam rzeczy o wiele taniej niz byly w
                  rzeczywistosci wlasnie przez zle przyklejona cene... jezeli nie ma
                  dowodu na to ze to wy specjalnie ta cene tak przykleilyscie (bo
                  chyba tak nie bylo?) to walcz z ta firma! Musialas sprzedac po cenie
                  jaka byla na metce to normalne i zgodne z polskim prawem... nie maja
                  prawa cie za cos takiego zwolnic
                • Gość: problematix Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.man.bydgoszcz.pl 15.01.09, 19:37
                  mniejszej ufnosci dla ludzi,w to,ze ktos pracuje na swoja pozycje ciezka praca,a
                  nie kopaniem pod kims dolkow...i ze pracownik to tez klient i naleza mu sie
                  takie same prawa jak innym konsumentom.ta sytuacja wiele mnie
                  nauczyla,niestety.a do sadu juz isc nie moge,bo swiadectwo sie przedawnilo...i
                  jestem w czarnej dupie...nie zrobililam tego wbrew prawu i zasadom panujacym w
                  firmie i w handlu w ogole...boze,co robic?
                  • Gość: olka Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.chello.pl 15.01.09, 19:49
                    ciekawy wątek...kiedyś chciałam kupić herbatę, cena na pudełku była
                    niższe niż "na kasie" w związku z czym powiedziałam kasjerce, że
                    zgodnie z obowiazującym prawem obowiązuje mnie cena z pudełka a nie
                    taka jaka Pani wyskakuje na kasie. Zawołano kierownika a ten
                    powiedział, że obowiązuje cena "z kasy" i albo kupuję albo nie...co
                    można zrobić? wołać Policję? jakie mam narzędzia "w ręce"? Bo
                    rzeczywiście..łaski im nie robię, że kupię..a informowanie PIH-u itp
                    nie ma sensu ponieważ cenę na pudełku można zmienić w 3 sekundy...
                    • monia420 Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. 15.01.09, 20:02
                      kochani! Wy straszycie dziewczynę.. Jak żyję i pracuję, to kwestie świadectwa
                      pracy obchodziły tylko kadrową i księgową - do wyliczenia różnych tam urlopowych
                      należności. Pewnie, że nie miałam tam wpisanych dyscyplinarek, ale o pracowniku
                      świadczą przede wszystkim umiejętności, a nie świadectwo pracy. Ile ludzi na tym
                      forum, tyle opinii, ale zapytajmy ile osób wyleciało z firm, bo się nie zgodziło
                      z szefem, bo zarząd miał wizję zmian, bo była pomyłka itp.. To by oznaczało, że
                      nikt potem nie ma szansy na zatrudnienie - a to nie prawda. Są nawet tacy,
                      którzy oznajmiają, za co "wylecieli". I wiecie co, takich ludzi warto zatrudnić
                      - bo nie oszukują, stawiają sprawy jasno przed pracodawcą ...
                      • Gość: Roman Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.chello.pl 15.01.09, 20:44
                        Nie uwierzyłbym,ze w ogóle ktoś może powiedzieć,ze świadectwo pracy
                        jest tylko do wyliczenia czegoś tam przez kadrową, księgową i liczą
                        się wyłącznie umiejętności. I do tego w dzisiejszych czasach gdy o
                        nas najpierw świadczą papiery. Może 20-30 lat temu na fizyczne
                        stanowisko zatrudniano zwalnianych dyscyplinarnie za alkohol,
                        kradzieże i bumelki. Takiemu od łopaty dyndało bo na takich był
                        popyt. Ale urzędnikowi już nie. Tym bardziej dzisiaj gdy szansy nie
                        dostaje się tam szybko. Dziś człowiek walczy o swoją 'twarz' czyli o
                        CV, świadectwo pracy. Bo ono o nim daje świadectwo.
                        Dla mnie pani zakładająca ten wątek,jak ktoś przytomnie
                        zauważył,niczego się nie nauczyła, niczego nie rozumie,stara się
                        myśleć o sobie jako o 'wkręconej' przez koleżankę-karierowiczkę. Nie
                        chce zrozumieć,ze jest po prostu złodziejką której szwindel nie
                        wyszedł bo inni są uczciwi. Może to dla niej normalne,że jak się ma
                        możliwośc to 'nacina' się pracodawcę, ma możliwość to kradnie bo
                        pzecież tak robią inni /jej zdaniem/. Etyka zawodowa to dla niej
                        chyba pojęcie abstrakcyjne. Wyobrażacie sobie taką w banku? Nikt z
                        nas nie chciałby by taką osobę zatrudniono w 'jego' banku!
                        Uczestniczyłem w niejednym 'castingu' w mojej firmie i na 100% nie
                        przyjąłbym osoby zwolnionej dyscyplinarnie za ciężkie naruszenie
                        obowiązków pracowniczych. Gdybym miał kilku to takiego odrzuciłbym
                        od razu bez sprawdzania innych kompetencji, gdyby był jedyny to
                        najpierw zasięgnąłbym 'języka'. Z ludźmi 'trudnymi' pod pewnymi
                        względami zawsze będą kłopoty, wcześniej czy później.
                        Dobre rady można dawać osobie która rozumie swoje błędy, tak
                        naprawdę rozumie.
                  • Gość: Roman Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.chello.pl 15.01.09, 21:00
                    " pracownik to tez klient i naleza mu sie
                    takie same prawa jak innym konsumentom.ta sytuacja wiele mnie
                    nauczyla,niestety."

                    Pierwsze zdanie przeczy drugiemu. Sytuacja niczego cię nie nauczyła.
                    Pracownik to nie klient, klient może a nawet zwykle jest
                    nielojalny /liczy się tylko cena/ i nie musi być uczciwy /dopóki mu
                    nie udowodnisz musisz go traktować jako uczciwego/. Pracownik musi
                    być lojalny i uczciwy. Podejrzenie pracodawcy może spowodować
                    zwolnienie bo utraci do pracownika zaufanie. A 'złapanie za rękę'
                    właśnie to co ciebie spotkało. Nadal nie rozumiesz,że złapno cię za
                    rękę?



                    • Gość: gość Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: 94.72.127.* 15.01.09, 21:14
                      Pracowałam kiedyś z dziewczyną, która była moją kierowniczką, a z poprzedniej
                      pracy była zwolniona dyscyplinarnie - za kradzież, i to nie mikro kradzież.
                      Robiła to z premedytacją, wiedząc, że może za to wylecieć, notabene, wtedy też
                      była kierowniczką.

                      Dodam, że pracując z nią należycie wywiązywała się ze swoich obowiązków ;]
                      • Gość: Roman Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.chello.pl 15.01.09, 21:17
                        To znaczy,że wiesz że nie kradła? Czy też wiesz,ze ją nie złapali?
                        • Gość: gość Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: 94.72.127.* 15.01.09, 21:23
                          wiem, że nie kradła.
                          • Gość: Roman Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.chello.pl 15.01.09, 21:27
                            Skąd wiesz? Bo nie złapałeś /miałeś możliwość?/ czy dlatego,ze ci
                            tak mówiła?
                            • Gość: gość Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: 94.72.127.* 15.01.09, 21:39
                              Możliwość kradzieży zawsze jest: jest chęć, znajdzie się i sposób.
                              Mówiła mi, że tego nie robi, ale mogła przecież kłamać. Nie złapałam jej na tym,
                              ani nikt z personelu. Możliwości było sporo, nie wszędzie były kamery, ale jak
                              się wychodziło to sprawdzali czy czegoś się nie wynosi, sprawdzali też nasze
                              szafki bez uprzedzenia.

                              • Gość: Roman Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.chello.pl 15.01.09, 21:56
                                Czyli przyjmujesz,że stach przed kamerami i niespodziewaną,
                                wybiórczą kontrolą mógł spowodować 'uczciwość'? A jeśli masz firmę w
                                której nie masz kamer i kontroli to przyjmiesz człowieka który kradł?
                                Mam podwładnego który oszukuje, dopisze sobie kilka godzin pracy
                                kiedy wcale go nie było, do przejazdu samochodem dopiesz 10km,
                                upuści paliwo ze służbowego. Facet ma kilka fakultetów i kompetencje
                                jak mało kto w mojej firmie, od moich dużo wyższe i wydawałoby
                                się,ze powinien przeskakiwać stanowiska w locie a w naszej firmie
                                jest dlatego,ze bronię go ze względu na umiejętności
                                zawodowe. 'Drobne' kombinacje ciągną się za facetem jak smród po
                                gaciach i od czasu do czasu wychodzą z niego. Bo człowiek, jak
                                Biblia mówi, niuczciwy w małym jest nieuczciwy w dużym więc lepiej
                                do większych go nie dopuszczać. Gdyby zwolniono go dyscyplinarnie /a
                                było juz bardzo blisko/ to nikt nie dałby mu szansy wykazać się w
                                zawodowych sprawach. Ja też więcej takich nie chciałbym choć z
                                trudnymi ludźmi sobie radzę całkiem dobrze.
                                • Gość: gość Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: 94.72.127.* 15.01.09, 22:06
                                  Roman napisał(a):

                                  > Czyli przyjmujesz,że strach przed kamerami i niespodziewaną,
                                  > wybiórczą kontrolą mógł spowodować 'uczciwość'?


                                  Dokładnie tak.


                                  >A jeśli masz firmę w
                                  > której nie masz kamer i kontroli to przyjmiesz człowieka który kradł?

                                  Wiesz, jest subtelna różnica między tym, że ktoś "kradnie", a tym że ktoś
                                  "ukradł". Jest ryzyko, że temu komuś spodobała się kradzież, i będzie kradł
                                  regularnie tak jak Twój podwładny. Jesteś przedsiębiorcą czy kierownikiem w
                                  jakiejś firmie, i też może nieświadomie okradasz pracowników - z godzin, tudzież
                                  z wypłat.




                                  • Gość: Roman Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.chello.pl 15.01.09, 23:03
                                    Właśnie piszę to co piszę - człowiek ze skłonnością do kradzieży i
                                    nie pojmowaniem tego,ze kradzież to jest kradzież a nie 'zaradność'
                                    i nie mający etyki zawodowej nie będzie dobrym nabytkiem firmy.
                                    Jeśli się go będzie kontrolowało to będzie się pilnował ale
                                    nuiekontrolowany będzie kradł. Znajdzie okazję z której skorzysta.
                                    Nie ma takiej możliwości bym okradał ludzi z godzin. Istnieje kodeks
                                    pracy i tego się trzymam. Nie robię tego 'nieświadomie'. Problem z
                                    człowiekiem który kradnie jest taki,ze bez względu na to czy on
                                    zarabia 1000, 2000, 5000 czy 15000 i więcej, jeśli znajdzie 'furtkę'
                                    to i tak ukradnie. Zawsze ma mało i zawsze jest 'okradany'. To
                                    natura.
                                    Dlatego dla mnie jeśli ktoś kto ukradł i złapany uważa,że jest
                                    ofiarą innych i idzie w zaparte szukając usprawiedliwień ma właśnie
                                    takie skłonności - dałbym sobie spokój z takim pracownikiem. Jeśli
                                    ktoś ewidentnie naruszył etykę zawodową, nie dochował staranności,
                                    oszukał pracodawcę i tłumaczy się tym,ze klienci tak robią to
                                    powinien zostać klientem a nie pracownikiem. Przynajmniej mojej
                                    firmy.
      • monia420 Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. 16.01.09, 09:49
        Nie ma mowy w poście jakie to jest stanowisko. Spodziewam się, że dziewczę ze
        sklepu z odzieżą nie będzie siedzieć na kasie, ale może się mylę. Spodziewam się
        też, że nie jest to osoba 50+, tylko pewnie poniżej 30, może nawet studentka,
        która przechodzi właśnie swoje pierwsze doświadczenia w pracy. Moim zdaniem, nie
        powinna była sprzedać koleżance taniej, ale sądzę, że tę dyscyplinarkę dostała
        "na do widzenia". Przegapiła sprawę z wyprostowaniem świadectwa pracy, ale
        pewnie prawnik pomógłby jej się wyplątać z tej afery nawet teraz. Skoro
        krzyczycie, że nie warto takiej osoby zatrudniać, to pewnie macie swoje
        doświadczenia. Ja wiem, że pracodawcy też święci nie są - są ludźmi - i kierują
        się ludzkimi zachowaniami: złośliwością, małostkowością, pazernością. I o ile
        świadectwo pracy jest ważnym i niepodważalnym dokumentem, to opinia człowieka
        już nie. Nadal upieram się przy tym, że dla pracodawcy, który zna naturę
        człowieka, ta dyscyplinarka nie będzie kluczowa w podejmowaniu decyzji. Mało
        tego - ten pracodawca będzie wiedział, czego może się spodziewać - i oczywiście,
        albo to kupi, albo nie - ale świadomie. A założycielka wątku, nauczona na
        własnej skórze, z radością przyjmie podaną jej rękę i będzie lojalnie pracować.
        A już zupełnie od siebie, gdybym to ja zatrudniała: jeśli dziewczyna przyszłaby
        do mnie z problemem i uczciwie porozmawiała - przyjęłabym ją, zgodnie z
        obietnicą. Na pewno patrzyłabym na ręce i nie dałabym samodzielnego stanowiska -
        nie w pierwszym okresie. Co Wy na to?:)
        • lena575 Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. 16.01.09, 11:44
          Ja jednak obawiam się,że dla pracodawcy który zna naturę ludzką,
          wpis na świadectwie pracy jest ważny. Ludzie doświadczeni a
          szczególnie w zarządzaniu ludźmi wiedzą doskonale, że człowiek tak
          szybko się nie zmienia.
          Jest szansa,że kobieta zostanie przyjęta, doniesie świadectwo i
          przez okres próbny w firmie będzie obserwowana. Natomiast nie wiem
          jak powinna zachować się zapytana w cztery oczy np. przez
          przełożonego o tą dyscyplinarkę. Jako przełożony sporej grupy ludzi
          wiem, że u mnie byłaby "spalona".
          • Gość: problematix Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.man.bydgoszcz.pl 16.01.09, 13:55
            dziękuję wszystkim za te wypowiedzi.WSZYSTKIE.no,moze kowianeczkę pomine,bo
            wypowiedz byla ponizej poziomu.ale coz,do rzeczy. Romanie-nigdzie nie
            napisalam,ze "kolezanka kierowniczka" mnie wkrecila.Napisalam tlyko,ze kierownik
            byl na urlopie,a ja w tym czasie go zastepowalam.nie moglam sie do niego z ta
            sprawa dodzwonic,wiec sama podjelam decyzje.Sama ,i teraz za nia place.Nie
            wybielam sie,bo wiem,ze popelnilam blad.Potraktowalam kolezanke jak klienta a
            nie powinnam tego robic.Nikt mnie w nic nie "wkrecil",jedynie kolezanka,ktora
            nastepnego dnia zaproponowala,zeby jej tez obnizyc cene-nie,nie z metki,tak po
            prostu-zadzwonila do biura centralnego i opowiedziala o zdarzeniu,ktorego
            notabene byla swiadkiem,bo sama ja do kasy poprosilam-sami zmieniac cen nie
            mozemy,musi byc swiadek.Ja nie mialam w tym interesu.Sama forma,w jakiej nas
            zwolnili byla najgorszym przezyciem w moim zyciu.Monia ma rację,nie jestem starą
            osobą.Mlodą bardzo nadal.Od pierwszego roku łączylam studia dzienne z
            pracą.spelnialam sie,bylam szczesliwa,praca dawala mi wiele radosci.teraz czuję
            sie totalnei wypluta i wyprana.Marzę o tej pracy.W kazdej mialam nieposzlakowaną
            opinię,azdo tego zdarzenia.
            W poprzedniej bylam kasjerem prowadzącym-tutaj rpwniez zaproponowano mi
            stanowisko kasjera.Jestem juz zrekrutowana,teraz tylko zalatwianie badan i
            innych papierow,no i podpisanie umowy.
            Nie usprawiedliwiam sie,wiem,ze zrobilam zle i wiem,ze czasu nie cofne,moge
            tylko wyciagnac wnioski.Zrobilam to.Nie wiem tylko,jak zachowac sie
            teraz.Rozwazam tylko dwie opcje-albo teraz zadzwonic do szefa,umowic sie na
            krotka rozmowe i wyjasnic ta sytuacje,liczyc na wyrozumialosc,albo poczekac do
            momentu podpisania umowy,kiedy przejrzy papiery i zapyta.Chce tylko poweidziec
            prawdę,ktora nie zostanie zrozumiana opacznie .Motam się....
            • Gość: Roman Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.chello.pl 16.01.09, 17:59
              Ostatnie zdanie chyba jest,niestety prawdziwe - 'motam się'.
              Nie napisałem nic o twojej 'kierowniczce' ale o 'koleżance-
              karierowiczce'. Bo tak ją nazwałaś, dokładnie 'łasą na funkcje'.
              Taka była w drugim twoim wpisie ale nikt cię nie pożałował więc w
              ostatnim już zmieniła się - chciała okraść zakład za waszą pomocą
              ale wy oczywiście, tego byście nie zrobiły! Dlatego ta koleżanka
              zadzwoniła. Normalnie jesteście ofiarami szantażu! Do tego raz macie
              prawo we dwie zmienić cenę a innym znów okazuje się,że kierownik
              decyduje. Nie mogłaś się do niego dodzwobnić ale miał te nieodebrane
              od ciebie telefony? Można to sprawdzić czy też nie ? Czy w ogóle do
              niego dzwoniłaś czy też nie musiałaś? Czy zastępowałaś kierownika
              czy tylko 'wszystko było na twojej głowie',czy koleżankę sama
              poprosiłaś czy też musiałaś?
              Mówiąc to do przyszłego potencjalnego szefa zastanów się co może
              sprawdzić i jak wtedy będziesz wyglądała.
              • Gość: problematix Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.man.bydgoszcz.pl 16.01.09, 18:30
                romanie....
                czy ja gdzies napisalam,ze chce,zeby ktos mnei zalowal?nie.napisalam tylko,ze
                nie wiem ,jak wybrnac z tej sytuacji,czekalam na rady i sugestie,nic
                ponadto.Napisalam po prostu,jak bylo,nikt z tutaj obecnych nie jest osobą,z
                którą bedę na ten temat musiala rozmawiac,wiec liczylam na obiektywne
                spojrzenie.Po co mialabym sie wybielac przed ludzmi na forum?
                Kolezanka okazala sie ,jaka sie okazala.trudno,roznych ludzi sie
                spotyka.kazdy sobie w zyciu musi radzic,jesli ona wybrala taka droge,to ok,nie
                obhcodzi mnie juz,nie jestem osoba..hm..msciwa?
                wszystko wraca do czlowieka,wroci i do niej.tyle o tym. chciala miec z tej
                sytuacji interes,nie wyszlo,wiec znalazla inna metode na "wrogow" .nikt nikogo
                nie szantazowal,nie padlo slowo" obnizcie mi cene,boooo inaczej zadzwonie do
                centrali" .zrobila to w tajemnicy,wszystko wybuchlo po powrocie kierownika z urlopu.
                Prawo do decyzji o zmianie ceny ma kierownik lub osoba,ktora w danym momencie
                pelni jego funkcję.Nie DWIE osoby.Druga osoba musi być swiadkiem ,chociazby po
                to,zeby uniknac podejrzen,ze zmiana ceny byla osobistą korzyścią.
                Wiem,ze moj przyszly potencjalny szef nie uslyszalby o mnie nic dobrego.Mimo
                ze wczesniej bylam "najlepszym pracownikiem,najdokladniejszym i
                najsumienniejszym"-tak o mnie mowiono do osob z centrali.W tej firmie kultura
                ogranizacyjna polega po prostu na naciskach psychicznych ludzi opetanych
                odziezową misją.I nikt nic dobrego nie powie-ze strachu.
                Dlatego tez chce zagrac w otwarte karty.Nic innego mi nie pozostalo,prawda?
                ROmanie-rozumiem,ze Ty zajmujesz sie rekrutacja i jestes
                zwierzchnikiem,prawda? jak podszedlbys do osoby,ktora mowi na wstepie prawde,bo
                po prostu jej zalezy,bo chce grac fair i wyciaga wnioski?
                • Gość: e'vita est Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.centertel.pl 16.01.09, 20:20
                  Zastanawiam się jak Ci pomóc. Kiedy konkretnie nastąpiło zwolnienie. Jaki był
                  paragraf? Dlaczego nie próbowałaś negocjacji z pracodawcą odnośnie zmiany
                  zwolnienia na zwolnienie na własną prośbę?Co do banku, to niestety mam dla
                  Ciebie przykrą wiadomość, zatajenie faktu takiego a nie innego zwolnienia może
                  się obrócić przeciwko Tobie, natomiast jeśli to pokażesz umowa próbna będzie
                  jedyną, którą podpiszesz z bankiem( w bankach pracowałam 17 lat). Czy firma w
                  której pracowałaś w jakikolwiek sposób postępowała względem Ciebie nie fair?
                  Myślę, że powinnaś powalczyć o świadectwo. Na początek proponuję PIP i porady
                  ekspertów(radców prawnych z dziedziny prawa pracy). Na sprostowanie świadectwa
                  przysługuje co prawda 7 dni, ale od czasu jego doręczenia(być może dostałaś to
                  listownie?). Po tym terminie spory mogą być rozpatrywane przez sąd pracy a
                  przedawniają się po 3 latach od wystąpienia sprawy spornej. Co do koleżanki,
                  jeżeli byłyście tylko we dwie na zmianie, a zmiana ceny wymagała np. wbicia
                  przez nią również swojego kodu, to jej rola w tym zdarzeniu jest bardzo istotna.
                  Nie może mówić, że to był tylko wasz "szwindel", bo ona de facto na ten
                  "szwindel" zezwoliła. Szkoda, że pozwoliłaś sobie wpisać w papiery coś takiego,
                  ale walczyłabym o zmianę. Sprawa zatem nie jest jeszcze do końca przesądzona.
                  Podaję Ci link do strony gdzie jest napisane co musisz zrobić aby zmienić swoje
                  świadectwo:
                  e-prawnik.pl/przedawnienie-roszczen/termin-na-sprostowanie-swiadectwa-pracy,odpowiedzi,prawo-pracy
                  poza tym dyscyplinarkę trzeba udowodnić i obowiązek ten spoczywa na pracodawcy,
                  chyba że nie jest to stricte "dyscyplinarka" a trochę inny paragraf polegający
                  na niedopełnieniu obowiązków. No ale to są szczegóły i tu trzeba by było trochę
                  więcej informacji zgromadzić.
                  Trzymam za Ciebie kciuki, co do różnych wypowiedzi, które tu padły, nie przejmuj
                  się nimi tak bardzo, ustawiłaś się sama pod pręgierzem, to też Cię chłostają,
                  poza tym trochę lat żyję już na tym świecie
                  i wiem, że nie ma ludzi kryształowych, nie myli się ten kto nic nie robi, a to
                  co Cię spotkało być może było z góry ukartowane jako kara za "nielojalność" tzn.
                  chęć zmiany pracy.Pozdrawiam.
                  • Gość: e'vita est Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.centertel.pl 16.01.09, 20:32
                    Aha i jeszcze jedno. Jako były już pracownik banków(pracowałam w trzech
                    bankach). Tam też są ludzie nawiedzeni:( Bardzo uważaj na relacje i nie licz na
                    to, że praca ta jest bardzo miła i lekka. W tej chwili z mojej perspektywy nie
                    wróciłabym już do tej pracy, chociaż bankowość lubię, a z ludźmi dobrze mi się
                    współpracowało. Natomiast tzw. misjonarze potrafią zohydzić wszystko.
                    • Gość: problematix Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.man.bydgoszcz.pl 16.01.09, 21:03
                      dziekuję Ci bardzo za te slowa,takie zupełnie inne od wszystkich wypowiedzi tutaj:)
                      Cala sprawa miala miejsce przy początku grudnia... Wiesz...pracodawca wiele
                      razy zachowywal sie nie fair-a to zle ustawiona dobra pracownicza,a to ciagle
                      zmiany grafiku,glupie maile ,inne prawa dla klientow i znajomych
                      kierownika,samodzielne zwrotu towaru uzywanego ,kiedy regulamin wyraznie mowi
                      ,ze do zwrotow,jak i innych operacji innych niz kasowanie na kasie potrzebe sa
                      dwie osoby,naklanianie idokladanie pieniedzy do kasy,kkiedy wystepuje
                      roznica,choc to zabronione...ale coz.mialam szanse mowic o tym,kiedy bylam
                      zatrudniona.ale uznalam,ze w swoje gniazdo sie nie pluje i siedzialam cicho,i
                      tak o ,wyszlo...
                      co do swiadectwa...oczywiscie prosilam,zeby bylo inne,za porozumieniem
                      stron...ale pracodawca wyraznie powiedzial,ze NIE,bo to duze przewinienie,a
                      ponadto bedzie o czym mowic na zebraniach,zeby inni chodzili jak w zegarku.
                      zreszta...do tej pory stosunki z kierownikiem mialam poprawne,dobre nawet
                      moznaby powiedziec,gdyby nei to,ze byl dwulicowy i nigdy nie bylo wiadomo,co
                      jest prawda w jego wypowiedzi.
                      sprawa zostala rozwiazana na nasza niekorzysc...dostalysmy tylko do
                      podpisania oswiadczenia o calym zdarzeniu,w tej atmosferze zaszczucia i strachu
                      podpisalysmy wszystko,byleby miec to za sobą. nie ma kamer,nikt nie
                      poswiadczy,jak bylo naprawde.nasze(tj moje i tej kolezanki,ktora rowniez tak
                      wywalili)przeciw slowu tej dziewczyny.nie musiala wbijac zadnego kodu,na kazdym
                      tego typu paragonie musi widniec podpis dwoch osob-swiadka i kasjera.to tez juz
                      pozamiatane,bo podobno powiedziala ,ze zrobila to "pod presja i z poczucia
                      obowiazku wobec firmy".
                      kolejna kwestia jest to,ze wyszlam z tej calej sytuacji taka obolala
                      psychicznie ze nigdy w zyciu nie chcialabym juz spojrzec na te twarze.wiele osob
                      mi odradzalo,zeby sie przyznac wtedy,ze faktycznie,zmiana ceny nastapila,bo
                      byloby wtedy slowo nas dwoch przeciw temu jednemu...ale uznalam,ze prawda
                      wybroni sie sama i powiedzialam.i kolejne rozczarowanie,coz.nie robie z siebie
                      ofiary,w kazdym razie nie ofiary sytuacji.ofiara jestem ja,bo zamiast
                      mowic,kiedy mialam okazje,chcialam chronic kogos,kto mnie pozniej tak
                      potraktowal.coz,ma sie miekkie serce,trzeba miec twarda dupe.
                      E'vita...jestes osoba z branzy,w ktorej chcialabym sprobowac swoich
                      sil...powiem ,ze to mlody bank,osoba,ktora ma byc moim szefem tez sprawia
                      wrazenie ludzkiej...ale do kogo tak naprawde nalezy decyzja w takich sprawach?
                      nie moge juz tej sprawy jakos ukryc,bo oni wiedzieli,ze mialam umowe o prace...
                      czy myslisz,ze mowiac prawde na wstepie,umiawijac sie na rozmowe z
                      kierownikiem ,albo przy podpisaniu umowy-mam jakas szanse?
                      i czy faktycznie,jesli juz dadza szanse,to tlyko na probe?wiec po co proba
                      wtedy,jesli wiedza,ze bede zlym pracownikiem?
                      wiem,ze atmosfera w kazdej pracy,jaka by nie byla ,a w takiej zwiazanej z
                      finansami chyba z zasady jest oparta na zaleznosciach tylko...jestem
                      mloda,szukam swojej drogi...bardzo chcialabym wykorzystac tę szansę...
                      pomyslalam o jeszcze jednym rozwiazaniu...moze odwlec moment podjecia pracy
                      tam? wymowic sie czyms...a w tym czasie podjac prace,ktora da mi:"ostatnie
                      swiadectwo pracy" i sprobowac ponownie?
                      czy isc,powiedziec wszystko ,czy udawac,ze nci sie nie stalo?
                      do konca miesiaca tej sprawy nie da sie rozwiazac....praca ma byc w lutym...
                      glupia ja:(
                      oj glupia ja,glupia ja....
                      • Gość: e'vita est Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.centertel.pl 16.01.09, 22:06
                        Trudno mi Ci radzić, ale ja osobiście postawiłabym na szczerość chociaż nie " do
                        bólu". Powiedz,że niestety popełniłaś błąd,przyjęłaś cenę na metce, mimo że na
                        kasie widniała inna cena, ponieważ uważałaś, że jest to słuszne. Pracodawca
                        natomiast nie przyjął Twoich argumentów i potraktował to jako nienależyte
                        wykonanie obowiązków. Nie wdawaj się w szczegóły, że to była pracownica.Zaznacz
                        natomiast,że poprosiłaś o sprostowanie świadectwa (i to zrób)i czekasz na
                        rozpatrzenie Twojej prośby. Zachowaj umiar w tym co mówisz i waż słowa, które
                        wypowiadasz.To bardzo cenna umiejętność. Na przyszłość nigdy nie podpisuj od
                        razu tego co Ci podsuną, lepiej napisz,że przyjęłam do wiadomości data podpis.
                        Wtedy zawsze masz więcej czasu( 7 dni) na ewentualne odwołanie. Taki wpis nie
                        oznacza zgody tylko fakt przeczytania danego dokumentu. Pamiętaj wielkie sieci
                        handlowe, banki i instytucje mają sztab prawników, Ty masz tylko swoją wiedzę,
                        nikt nie jest alfą i omegą we wszystkim. Jeżeli coś Ci się nie będzie podobało,
                        to nie podpisuj bezwarunkowo. Życzę Ci powodzenia, pozdrawiam. I jeszcze jedno.
                        Jeżeli postąpisz tak jak napisałam,to jeżeli Cię przyjmą( mogą również nie
                        przyjąć) to będzie ich decyzja, a Tobie nie będą mogli już zarzucić kłamstwa,
                        zatajania prawdy, lub nie daj Boże nieuczciwości wobec pracodawcy:)
      • naprawdetrzezwy Twój opis mnie nie przekonał. 16.01.09, 21:52
        Gość portalu: problematix napisał(a):

        > zostalam
        > zwolniona dyscyplinarnie (par.52 art 1) za razace naruszenie
        > obowiazkow
        > pracowniczych,tj-za zmiane ceny -inna widniala na metce,inna
        > na kasie (...) zakupu dokonywala inna pracownica,tyle ze w swoim
        > wolnym czasie...

        Takie rzeczy to tylko w Erze...


        A teraz, po sprawie z oszustwem pytasz, czy być uczciwa, czy też
        kłamać/zatajać?
        Próbowałaś przemyśleć to, co napisałaś?
        Choć raz?
        • Gość: poblematix Re: Twój opis mnie nie przekonał. IP: *.man.bydgoszcz.pl 17.01.09, 08:35
          moj opis nie musi nikogo przekonywac przeciez,to nie tutaj sie bede
          dtlumaczyc,prosilam tylko o rady i opinie w odniesieniu do tej
          sytuacji...
          tak.przemyslalam doglebnie.jak pisalam wczesniej,przy rozwiazaniu
          calej sprawy mowilam prawde,liczac na wyrozumialosc,bo do tej pory
          mialam swietna opinie.njiestety,tak sie nie stalo,wiec...

          podjelam decyzje,umowie sie po prostu na krotka rozmowe z przyszlym
          szefem i wszystko mu opowiem,tak jak mi radzi E'vita...trudno,moze
          sie nie udac,ale przynajmniej bede szczera...bede miala spokojne sny.
          a na przyszlosc mam nauczke,chyba lepiej w mlodosci,mniz na
          starosc ...
          moze teraz prawdomownosc zostanie dobrze potraktowana,a jesli
          nie,to coz...nie jest jeden bank,zycie sie chyba nie konczy...?
          • monia420 Re: Twój opis mnie nie przekonał. 17.01.09, 10:51
            otóż to... Ja ostatnio tez miałam "przygodę" z pracodawcą -
            koleżanką:( To chciałam napisać - świat się nie kończy na tej jednej
            sprawie. Nauczyłaś się tego i tak wiele, czego nigdzie indziej byś
            się nie nauczyła. To ważne, by to trudne doświadczenie przekuć na
            naukę...
            • Gość: problematix Re: Twój opis mnie nie przekonał. IP: *.man.bydgoszcz.pl 17.01.09, 11:06
              tak wlasnie zrobie...trzeba bylo byc madrzejszym za wczasu,a nie
              liczyc,ze swiat jest piekny...lekcja bolesna.wzielam sie w garsc,nie
              pozwole zmarnowac swojego zycia przez jedna sytuacje...nie ta,to
              inna,postaram sie podejsc wlasnie task,zeby w razie ewentualnej
              porazki az tak nie zabolalo..mam tlyko nadzieje,ze szef okaze sie
              ludzki i wyrozumialy,i doceni takie postawienie sprawy...
              monia,a twoja przygoda podobna do mojej?
              • lena575 Re: Twój opis mnie nie przekonał. 18.01.09, 13:56
                Ja obawiam się czy to jest sprawa wyłącznie przekonania jednego
                przełozonego. Świadectwo pracy mają w rękach pracownicy kadr (HR-u)
                i przypuszczam,że zwrócą na to uwagę swojemu przełożonemu, twojemu
                przełożonemu o ile nie wyżej. To nie jest firma prywatna (chyba,że
                jest) i osoba podejmująca taka decyzję w razie problemów z tobą
                kładzie na szalę własną karierę zawodową. Tym bardziej,że im wiecej
                piszesz tym bardziej widać,że że niewiele zrozumiałaś. W jednym
                zdaniu piszesz,że sytuacja cię wiele nauczyła, wiesz,że popełniłaś
                błąd a dwa zdania dalej widzimy,że twoim zdaniem winna jest ...
                koleżanka. Wystarczy cię lekko podpuścić i to widać. Nie wiem jak
                skończy się ta sprawa, nawet jestem ciekawa (przepraszam,że tak
                zabrzmiało).
                Przyjęłam kiedyś do pracy mężczyznę na odpowiedzialne stanowisko, do
                którego potrzebny był człowiek nie tylko kompetentny ale i
                zrównoważony, wraz z badaniami okresowymi musiał cylkicznie robić
                badania psychotechniczne. Uczestniczyłam o ostatniej rozmowie
                rekrutacyjnej i ja go wybrałam. I pewnego pięknego dnia człowiek
                przyniósł L-4 od ... psychiatry. Powiadomił mnie o tym HR. W cztery
                oczy zapytałam go o to, najpierw kręcił a później powiedział mi,że
                jest to lewe L4, wypisał je jego sąsiad-lekarz na jego prosbę. "Mój"
                pracownik zatrudniony był na 6-miesięcznej umowie wstępnej, nie miał
                urlopu (wtedy nie było jescze tych nowych przepisów) a jego matka
                trafiła do szpitala. Własciwie nawet nie wiem po co go pytałam, nie
                mogło to zmienić niczego, umowy mu nie przedłuzyliśmy. Miałam
                rozmawiać z lekarzem czy to prawda? sprawdzać chorobę matki? A nawet
                jesli byłaby to prawda czy lekarz powiedziałby mi to w oczy? A nawet
                jakby mi powiedział to co zrobic z takim L4 leżącym juz w ZUS-ie?
                Gdyby rzeczywiście okazało sie,że facet ma cos z psychika to narażać
                zdrowie lub życie innych ludzi? Czy zdrowy na umysle człowiek
                przyniesie zwolnienie od psychiatry do takiej pracy? CZaem ludzie
                nie pozostawiaja mozliwości wyboru.
                • annajustyna Re: Twój opis mnie nie przekonał. 18.01.09, 17:53
                  Co? Moj Boze, jaka niewielka masz wiedze o psychiatrii i jakie glupoty piszesz,
                  ze nie mozna zatrudnic pracownika leczacego sie u psychiatry. Juz nie wspomne,
                  ze to dyskryminacja:(. Czlowiek sie zamotal i pokombinowal ze wzgledu na chorobe
                  matki (inna sprawa, ze nie powinien kombinowac, tylko przyjsc i po ludzku
                  poprosic o wolne nieplatne ze wzgledu chorobe bliskiego czlonka rodziny). I
                  wyobraz sobie, ze dziewczyna mogla wyciagnac lekcje i zaraz widziec wine kolezanki.
                  • lena575 Re: Twój opis mnie nie przekonał. 18.01.09, 18:39
                    Obawiam się,że nie chciałabyś by np. dyżurny lotów na lotnisku z
                    którego lub na który będzesz startować/lądować leczył się
                    psychiatrycznie. Niby drobiazg ... Nawet gdyby przyniósł lewe
                    zwolnienie to by go nie zatrudniono ... Jest takich prac
                    troszeczkę ... Za głupotę nie karają ale trudno się z nia żyje.
                    Głównie właścicielowi tej głupoty.
                    Tak, wyobrażam sobie, że wyciągnęła wnioski ale ona widzi wyłącznie
                    winę koleżanki. W rozmowie bezpośredniej, przypuszczam, będzie to
                    jeszcze bardziej widoczne
                    • annajustyna Re: Twój opis mnie nie przekonał. 18.01.09, 18:41
                      Sa zawody wymagajace specjalistycznych testow i opinii specjalistow. Twoj post
                      byl dosc ogolny. Nalezy pamietac, ze zaburzenia psychiczne (odpowiednio leczone)
                      nie znacza od razu niebezpieczenstwa dla otoczenia!
                      • lena575 Re: Twój opis mnie nie przekonał. 18.01.09, 20:22
                        Snie wymagające aż tak szczegółówych badań ale ...pojechałabyś
                        autobusem lub wsadziła w niego swoje dziecko jeśli wiedziałabyś,żę
                        kierowca leczy się psychiatrycznie? Obawiam się,że nie. A do
                        pociągu także, choć ma szyny proste! Raczej nie wyobrażasz sobie
                        pracy dyżurnego inżyniera po podleczeniu.
                        Lęk wysokości eliminuje z pewnych prac,wysokie ciśnienie też. I
                        lekarz nikomu nie da zgody na prace jeśli zobaczy (nawet lewe)
                        zwolnienie na nadciśnienie. Dyskryminacja? Gyby coś się stało np.
                        twojemu mężowi a szczególnie z jego winy to pierwsza wyciągnęłabyś
                        te lewe zwolnienia jako przeciwskazania i oskarżyła firmę o
                        odpowiedzialność Już widzałm takie historie.
                        • annajustyna Re: Twój opis mnie nie przekonał. 18.01.09, 20:41
                          Pewnie sie zdziwisz, ale w UE (starej) nie wymaga sie do pracy biurowej (takze
                          pracy dla inzynierow) badan lekarskich. Co innego gastronomia np.
                          • lena575 Re: Twój opis mnie nie przekonał. 18.01.09, 20:59
                            A u nas są badania wstępne, okresowe i specjalistyczne. O badaniach
                            specjalistycznych w Polsce i w UE i na świecie pewnie nie masz
                            pojęcia. Są one nie tylko w gastronomii tylko zdrowia fizycznego
                            dotyczą. Nie masz pojęcia badaniach dyżurnego inżyniera ruchu w
                            Szwecji ani w USA.
                            • annajustyna Re: Twój opis mnie nie przekonał. 18.01.09, 21:30
                              I wlasnie te badania wstepne na prace biurowa w pL sa niezgodne z zasada
                              niedyskryminacji. Nadcisnienie to zadna choroba stwarzajaca niebezpieczenstwo ze
                              strony np. sekretarki albo referenta:P.
                              • lena575 Re: Twój opis mnie nie przekonał. 18.01.09, 22:46
                                No i właśnie problem w tym,że badania sekretarki (OB, morfologia i
                                mocz) są tylko dlatego by ją leczyć jeśil zachodzi konieczność, są
                                profityczne, dla pracownika od ktróego wymaga się więcej (i płaci
                                mu za to "więcej") są podstawą. Jeśli ktoś ma wydolność,
                                koncentrację i inne warunki psychofizyczne do pełnienia funkcji jaką
                                chcą i jaką daje im firma to przyjmują ją lub nie. Nie ma tu nic do
                                rzeczy odnies do referenta. Firma nie potrzebuje referenta.
                                Nie rozumiesz,że firma robiąc ci badania na włsny koszt inwestuje w
                                ciebie. Uważasz to za dyskryminację. Niesłusznie.
                                • annajustyna Re: Twój opis mnie nie przekonał. 19.01.09, 08:50
                                  Nie ja uwazam to za dyskryminacje, a przepisy. Poza tym sama stwierdzialas, ze z
                                  nadcisnieniem bys nie zatrudnila (a to dosc powszechna przypadlosc). A co z
                                  nadwaga? Tez nie? POza tym przy takich badaniach u kobiet moze wyjsc ciaza i
                                  dlatego sa one zabronione w starej Unii.
                                  • lena575 Re: Twój opis mnie nie przekonał. 19.01.09, 09:15
                                    Może czytaj uważnie i nie pisz bzdur, nigdzie nie napisałam,że nie
                                    zatrudniłabym człowieka z nadciśnieniem. Napisałam,że są prace
                                    których taki człowiek wykonywać nie może. I po to m.in. robi się
                                    badania.
                                  • Gość: Roxee Re: Twój opis mnie nie przekonał. IP: 83.136.224.* 20.01.09, 08:42
                                    www.rp.pl/artykul/11,249522_Stracil_prace_przez_otylosc.html
                                    Stara
                                    • Gość: guss Re: Twój opis mnie nie przekonał. IP: 195.26.78.* 21.01.09, 13:27
                                      A ty to popie...jesteś, i to konkretnie
                                  • Gość: Roxee Re: Twój opis mnie nie przekonał. IP: 83.136.224.* 20.01.09, 08:43
                                    www.rp.pl/artykul/11,249522_Stracil_prace_przez_otylosc.html
                                    To ma być ta stara Europa?
                                    • annajustyna Re: Twój opis mnie nie przekonał. 20.01.09, 09:00
                                      W starej Europie tez jest cale mnostwo absurdow, przepisow niekorzystnych dla
                                      pracownika etc. Nigdzie nie jest idealnie.
                                    • Gość: guś Re: Twój opis mnie nie przekonał. IP: 195.26.78.* 21.01.09, 13:14
                                      przeciez takie cos to nie do pracy stworzono
              • monia420 Re: Twój opis mnie nie przekonał. 18.01.09, 19:30
                przygoda niespecjalnie podobna do Twojej, choć pewnie można wspólne cechy
                znaleźć. Nie miałam nigdy paragrafu w świadectwie, natomiast różnie z tymi
                pracodawcami bywało. Gdyby sytuacje pracowe miały wpływ na całokształt kariery,
                to po świecie chodziliby sami sfrustrowani, bezrobotni doskonali pracownicy. Tak
                nie jest. Choć nie mówię, że to nie utrudnia znalezienia pracy. Ale odkąd
                pogodziłam się z sytuacją, przerobiłam ją, nie boję się jej i spokojnie o niej
                mówię (ale o tym nie chcę publicznie). Mało tego, chcę Ci powiedzieć, że
                pierwsza sytuacja tego typu wydaje się być straszna i nie do pokonania, ale
                otwiera na zmiany. Ja na rozmowach potykam się o pytanie "dlaczego", ale mam
                wrażenie, że nikogo to nie obchodzi, w każdym razie nie na pierwszym etapie
                rozmowy. Poradziłabym ci poradę prawnika, może zaangażowanie go do wyciągnięcia
                Cię z kabały. W międzyczasie możesz zatrudniać się w innych formach (uz, albo
                samozatrudnienie) - nie powinni wymagać od Ciebie wtedy świadectwa pracy z
                felernym wpisem.
                • lena575 Re: Twój opis mnie nie przekonał. 18.01.09, 20:30
                  Odpowiedziałm anniejustynie. Prawnik zawsze ci powie by unikać
                  kłopotów. Najprostsze rozwiązanie - nie zawierać ani nie przedłużać
                  takich umów.
                  Miewam trudnych pracowników, wyciągam "za uszy" (jak to pewnie
                  kobieta) z niejednych tarapatów i podstawiam głowę za niejdnego
                  zwalnianego dyscyplinarnie, tak po ludzku. Jeśli jest fachowcem.
                  Dlatego tamtego o którym pisałam naprawdę było mi żal.
                  • annajustyna Re: Twój opis mnie nie przekonał. 19.01.09, 09:21
                    Nie zawierac i nie przedluzac jakich umow?
                    • lena575 Re: Twój opis mnie nie przekonał. 19.01.09, 09:31
                      A jak myślisz?
                      • annajustyna Re: Twój opis mnie nie przekonał. 21.01.09, 14:55
                        O prace? :P
      • Gość: xfx Re: ciezka sprawa,proszę o pomoc.dyscyplinarka. IP: *.mixelectronics.pl 22.01.09, 17:38
        hmm
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka