Gość: Pracujący :)
IP: *.adsl.inetia.pl
08.02.09, 12:35
Przeczytałem parę stron tego forum. Lektura skłoniła mnie do pewnych
przemyśleń. Mianowicie ludziom na uczelniach państwowych tych
renomowanych z długoletnim "stażem" wmawia się, iż ich wykształcenie
jest najwyższe i najlepsze, bo posiadają wykształcenie np.
uniwersyteckie. Wielu moich znajomych było do momentu poszukiwania
pracy wręcz przekonanych, że po studiach będą mieć super pracę i
super przyszłość, bo mają w papierach renomowaną uczelnię. Jednak
później na ogół zapanowała konsternacja, ponieważ pracy zero,
przyszłości zero. Natomiast wykładowcy tam wmawiają, bo są na ogół
zasiedzieni na uczelniach i żyją mentalnością lat 70, gdzie uczelnia
to było coś i taką też wiedzę promują. Jeśli ktoś nie wierzy niech
przeczyta wątki na forach - "prywatne są fee, do du...." itd. Nikt
nie zastanowi się nad kierunkiem, trybem doświadczeniem i wieloma
innymi kwestiami, które decydują o przyjęćiu do pracy (NAJWAŻNIEJSZA
JEST ROZMOWA!!!) - po prostu zero ŚWIADOMOŚCI - no ale jak się 5 lat
komuś wmawia, że po studiach będzie masterem to tak jest.
Ponadto sprawa kierunków - informatyk czy finansista po lic
zaocznych prywatnych z Wyższej Szkoły Niewiadomo czego z Zakuprza
szybciej znajdzie pracę niż 90% mgr, absolwentów jakiegokolwiek
uniwerku czy 70% politechnik (kierunków w stylu inżynierii
środowiska itd.). No ale z drugiej strony niech najzdolniejsi lądują
na psychologiach, pedagogikach politologiach czy socjologiach (20-30
na miejsce - śmiec na sali) będzie więcej pracy dla mnie ;-)
Ponadto na tym forum widać, iż mało kto pracuje, bo ja np. ze
swojego doświadczenia zawodowego wynoszę, iż najważniejsze jest
doświadczenie, potem kierunek, a uczelnia ? Nikt nigdy o nią nie
pytał. W dodatku w miejscach, w których pracowałem połowę kadry
stanowili absolwenci uczelni prywatnych....
a propo skąd w Was tyle jadu do pryatncych ? W pracy już się tego
nie zauważa ;))) Stąd wnioskuje, że piszą tutaj studenci