kokoloko2
18.03.09, 21:21
Witam! Nie wiem, czy to kryzys, bo w końcu jakieś oferty pracy są (chyba, że za dużo chętnych podjęcia zatrudnienia jest...), ale nie mogę znaleźć pracy i jestem w totalnym dołku. Wydawało się, że nie będę miała problemu ze znalezieniem pracy a jednak! Pomimo faktu, że jestem studentką zaoczną, to jak na swój wiek (22 lata) wydaje mi się, że nie powinnam wstydzić się swojego CV. Miałam na początku szczęście, bo pomimo braku jakiegokolwiek doświadczenia zostałam zatrudniona na stanowisku Asystentka biura i zaufano mi na tyle, że wyznaczono mi realizację projektu finansowanego ze środków UE. Z czasem nie było za ciekawie, zaczęła w pracy panować ogromnie nerwowa i stresują atmosfera (a człowiek w stresie jest mniej wydajny i niestety praca idzie w wiele gorzej), szefowie podziękowali mi. Ale tak się złożyło, że niedługo przed tym byłam na rozmowie kwalifikacyjnej w innej firmie na stanowisko Kierownika biura i zostałam przyjęta. Tak więc nie długo byłam bez pracy. W tej firmie kierownik miał tyle obowiązków, że głowa mała - począwszy od kontroli nad finansami, poprzez całą logistykę w firmę i kontrolę na stanami w kilku magazynach, skończywszy na wszystkich kwestiach administracyjno-biurowych. No i oczywiście kontrola pracowników. Ale i tam, choć na początku szefowie bardzo lubili, to w pewnym momencie nie \"schodziła\" ze mnie. Wpadłam przez nią w nerwicę. Potem oświadczyła na koniec miesiąca, że nie przedłuży ze mną umowy. Dodam, że byłam zatrudniona na umowie zleceniu i tylko dzięki mojej dobrej woli zgodziłam się na takie warunki (jak kierownik może mieć umowę zlecenie?!). Od tamtego czasu minęły prawie 3 tygodnie, odpowiedziałam na prawie 50 ofert i...miałam 2 odzewy (byłam na rozmowach i na tym się skończyło).
Co jest grane? Co z tym rynkiem pracy? Aż tak źle...Składam wszędzie, gdzie się da. Wcale nie zawsze na stanowiska kierownicze, ale nawet na sprzedawców w sklepach odzieżowych. I nie odpowiadam na oferty, kiedy wymagań nie spełniam. Więc o co chodzi?
Ja już popadam w depresję, coraz mniej staram się przy szukaniu pracy, coraz mniej mam determinacji...Na dodatek nikt mi z rodziny nie pomaga, ani nie wspiera w tym...Najgorsze, że utrzymuję się sama (wynajmuję mieszkanie) i za chwilę może braknąć mi pieniędzy:( Pewnie trzeba będzie dzwonić do rodziny i prosić o pożyczkę...
Wiem, wiem..rozpisałam sie...