xapur
20.04.09, 11:42
To bardzo proste. Jednostki sektora finansów publicznych podlegają
bardzo surowym restrykcjom dotyczącym gospodarowania środkami
publicznymi. Oczywiście restrykcje bez problemu omijają cwaniacy,
którzy kombinują na boku, a po głowie dostają uczciwi.
Dlatego jednostka udzielająca dotacji musi mieć PEWNOŚĆ, że dany
bezrobotny forsy zwyczajnie sobie nie zabierze, a potem nie będzie z
czego ściągnąć.
Dla kierownika jednostki nie ma interesu w tym, by dotacje dostali
nabardziej potrzebujący. Dla niego najważniejsze to bezpieczne
wykonanie budżetu i trudno się temu dziwić.
Kolejny raz wychodzi bokiem wkładanie środków z funduszy unijnych do
budżetu państwa. Roczne budżetowanie, ustawa o finansach
publicznych, nieprawidłowościach, niewygasy i inne duperelki
skutecznie utrudniają dysponowanie dotacjami.
Twórcy tego systemu oczywiście powiedzą, że dzięki temu jest lepsza
kontrola. Aha, JAAAASNE. Zapytajcie projektodawców co sądzą o
sposobie wyboru projektów do dofinansowania. Jeszcze lepiej
posłuchajcie anonimowych wypowiedzi urzędników, którzy otarli się o
komisje wyboru projektów. Kto ma dostać ten dostanie i tyle. Żadna
kontrola nie pomoże, za to skutecznie utrudni uczciwe wydatkowanie
środków.
Z drugiej strony jaką może dać gwarancję zwrotu środków ktoś, kto
już ma długi i tylko pomysł na biznes? Własne słowo? Świetny pomysł?
Gdybym ja miał komuś takiemu pożyczyć pieniądze to raczej bym się
nie zdecydował. Takie zabezpieczenia to trochę mało.