Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Chyba przesadzam

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.03, 18:02
    Witam wszystkich.
    Po ponad roku rozmów kwalifikacyjnych udało mi się znaleźć prace.
    I to całkiem sensowną. Płacą na czas co prawda trochę mniej niz obiecywali
    ale i tak więcej niż tyle za ile byłbym gotów podjać pracę.
    Pracuję ponad rok a praca coraz częściej mnie wkurza.
    Robię to co zawsze ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że to nie jest to
    co dawałoby mi choć najmniejszą satysfakcję.
    Boję się znów bezrobocia bo wiem czym to grozi. Jestem jeszcze młody i
    chciałbym się wreszcie spełnić.
    Co Wy na to Drodzy Forumowicze.













    Obserwuj wątek
      • Gość: gschab Re: Chyba przesadzam IP: *.gdynia.mm.pl 02.12.03, 21:46
        Nie przesadzasz. Jak się nie ma pracy, wówczas każda (oczywiscie do pewnych,
        indywidualnie ustalonych granic) jest OK. Jak już ją masz to po jakimś czasie
        stwierdzasz, że to nie to. Chyba, że wykonujesz wymarzony zawód i każdy dzień
        w pracy Cię cieszy. Ale to ma chyba mniejszość. Ja niestety nie.
        pzdr
      • Gość: Znudzony Re: Chyba przesadzam IP: *.chello.pl 08.12.03, 14:27
        To normalne. W szkole było fajnie bo wiedziałeś że się skończy. A w pracy
        możesz utknąć na całe lata i robić to samo. Też kilka razy chciałem się
        zwolnić, bo już mam tego dość, ale co potem?
        Trzymaj robotę jak ją masz.
        Jak chcesz się spełnić to znajdź sobie jakieś hobby. Wierz mi - pomaga.

        • Gość: SABINA Re: Chyba przesadzam IP: *.komorniki.sdi.tpnet.pl 08.01.04, 15:31
          Wiecie co? Jakby tak ktoś spojrzał na mnie z boku, to powiedziałby, że jestem
          kompletną wariatką icoś ze mną jest nie tak. Może inny powiedziałby, że
          grzeszę, że powinnam się cieszyć bo inni mają o wiele gorzej. To prawda. W
          życiu prywatnym super, zarobki też dobre, jestem uznawana przez szefa za
          dobrego, sumiennego, zaangażowanego pracownika (a wierzcie mi, mój szef
          opieprza wszystkich za to np, że kabelek od komputera nie tak wisi:-()
          Jednak...
          Ja się źle czuję. Nie chce mi się chodzić do mojej pracy. Jestem zmęczona
          ciągłym stresem, napięciami w firmie, złą atmosferą, natłokiem zajęć, coraz
          większą liczą obowiązków powierzaną mi, bo jestem najlepsza. Męczy mnie też
          siedzenie za biurkiem. Ja potrzebuję zmian, działania, ożywienia... Szukam
          swojej pasji, swojego zajęcia życia, czegoś, co będzie mi sprawiało cholerną
          przyjemność.
          Ja już nie mogę... Psycha mi siada. Z lękiem myślę o następnym dniu w pracy.
          Czy nie zapomniałam o jednej z 1000 spraw mi zadanych mi przez szefa, bo
          przecież nie mogę sobie pozwolić na to, by szef mnie opieprzył...
          Czuję się jakbym pracowała w kopalini - tyle wysiłku psychicznego wymaga ode
          mnie praca.
          Ostatnio wpadł mi artykuł o depresji i przeczytałam jej objawy. Okazało się, że
          większość z nich mam... Nie wiem co mam robić. Czy czekać, aż rzeczywiście
          zachoruję czy wybrać się do jakiegoś specjalisty?
          Wiem, że znajdą się osoby, które napiszą, że inni mają gorzej, że mam się
          rozpędzić i walnąć w najbliższy kant. Ja pewnie też bym tak zareagowała...
          Ale wierzcie mi, to wygląda troszkę inaczej.
          Pozdrawiam
      • Gość: Zaskee Re: Chyba przesadzam IP: *.presto.pl 08.01.04, 17:45
        Nie pękaj zasada jest prosta - siedź gdzie Ci płacą ale szukaj nowej robótki.
        Mam to szczęście, że pracuję w zawodzie który sobie wymarzyłem. Lecz i mnie po
        ośmiu latkach nuży miejsce, ludzie, klienci. W sumie nie mam powodu do narzekań
        raz jestem na topie a raz mnie się kopie - choć chyba w sumie nie jest mi źle -
        (podobna sytuacja jak u mojej przemówczyni :)))) ) W końcu jednak zmienię dla
        zdrowia psychicznego miejsce pracy a może i zamieszkania.
        We współczesnych teoriach zarządzania personelem funkcjonuje nawet pogląd, że
        nawet z najlepszym pracownikiem trzeba coś zrobić po pięciu latkach - awansować
        - przesunąć na nowe stanowisko, bądź ZWOLNIĆ.
        Amerykanie nawet jak mają dobrą pracę to już nowej szukają - kwestia rozwoju :))
        Ja powoli zbieram się do odlotu, choć smutno mi będzie i martwię się czy beze
        mnie dadzą sobie radę :))))))))))))))))))))))

        Trzymaj się CIEPŁO i GOOD LUCK :))))

        Pozdrowienia dla sfrustrowanej koleżankee ! :)
        • Gość: SABINA Re: Chyba przesadzam-do Zaskee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 14:44
          Zaskee, sfrustrowana to ja nie jestem. Po prostu od dłuższego czasu mam doła:-
          ((
          MArtwię się tylko o swoje zdrowie psychiczne - bo jest na wyczerpaniu. A wiesz
          jak to jest - kulejące zdrowie psychiczne ma zły wpływ na zdrowie fizyczne, co
          również zaczynam odczuwać.
          Ale i tak życie jest piękne:-)
          Najważniejsze to nie pękać.
          Pozdrawiam
          • Gość: Zaskee Re: Chyba przesadzam-do Zaskee IP: *.presto.pl 09.01.04, 16:42
            No to zroob coś - niewiele jest takich rzeczy, które były by cenniejsze niż
            zdroofko a praca = kasa do nich na pewne nie należżżżą :)))))))))))))))))))

            Może "It's time to say goodbye" :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

            Trzymaj się - "Twardym trza być nie miętkim" :)))))))))))))))))))))))))))))
            • Gość: Sara Re: Chyba przesadzam-do Zaskee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 18:51
              Mam taki zamiar:-)
              Może niedługo zostanę mamusią. Wtedy...
              Pozdrawiam:-))
      • Gość: Neithan Re: Chyba przesadzam IP: *.plusgsm.pl 16.01.04, 11:43
        Ja bym nic nie robił pochopnie. Pacuję ponad 3 lata i przeszedłem już 2 takie
        kryzysy. Podczas pierwszego (1,5 roku po rozpoczęciu) byłem gotowy rzucić to w
        diabły. Później to samo gdzieś po następnym roku. Ale przegadałem to wszystko z
        rodziną, zdecydowaliśmy, że jeszcze poczekam. A w międzyczasie szukam sobie na
        boku, myślę też nad własną firmą. Zająłem się "rozwojem osobistym", to brzmi
        górnolotnie, ale pomaga- uczę się języków, organizacji czasu, szybkiej nauki
        itp. - i praca nagle stała się tylko częścią życia, dodatkiem - a mam nadzieję
        że nabyte umiejętności pomogą mi łatwiej zdobyć nowe zajęcie
        Życzę wytrwałości
        • Gość: zaskee Re: Chyba przesadzam IP: *.presto.pl 16.01.04, 17:26
          I taaaaak 3 maj - nie wolno tylko dać się w tym rozsądnym działaniu zbytnio
          sprzedać ja popełniłem podobny błąd i lata musiałem potem regulować swoje
          relacje z pracodawcami. Nawet jeśli są przyjaźni to w końcu dojdzie do sytuacji
          konfliktowej i czar pryśnie - wtedy dystans do pracy jest konieczny.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka