Gość: Kaja
IP: *.adsl.inetia.pl
07.05.09, 19:49
Nie na etat, bo to praca stażowa.
Ale...
Skończyłam studia i pracowałam już kilka lat. Potem w krótkim
odstępie czasu 2 ciąże. W tym czasie w firmie były poważne problemy
i straciłam pracę. Zarejestrowałam się w urzędzie pracy. Jednak
rynek pracy się zmienił i jest mi teraz trudno znaleźć pracę.
Choć przy dwójce małych dzieci jest bardzo dużo roboty, to jednak
staram się wygospodarować choć chwilę czasu na dokształcanie się.
Liczę że ułatwi to znalezienie pracy. No i dowiedziałam się, że
urząd pracy mnie wyręczył. Znalazł dla mnie "wymarzoną" ofertę -
staż. Nowa ustawa daje teraz takie możliwości, że ja mając już
doświadczenie zawodowe też podlegam pod staż. Za astronomiczne
pieniądze 670zł czy coś koło tego (nie pamiętam dokładnie). Za
miesiąc, jakby się ktoś pytał.
No cóż, na placówkę typu żłobek czy przedszkole się teraz nie
załapię. W "prorodzinnym" państwie niedawno się prześcigali, kto
więcej przedszkoli i żłobków zlikwiduje i teraz trzeba robić zapisy
na dodatkowe listy. Zostaje opiekunka, które weźmie za dwójkę ponad
1000zł. Nie mówiąc już o kosztach dojadu do pracy itd. Czyli praca
stażowa dla mnie oznacza przymusowe zadłużanie się na kilkaset zł
miesięcznie.
Ale to nie wszystko.
Idę do tej firmy. Dowiaduję się, że myśleli że z urzędu pracy
dostaną jakiegoś absolwenta zaraz po studiach, ale podobno
przychodzą osoby już z doświadczeniem zawodowym. Dla nich to raj na
ziemi. Niedoświadczeni ich już nie interesują, bo moga wybierać w
doświadczonych (zrobili mi test) do darmowej pracy. Przy okazji, dla
doświadczonych zmienił się już zakres obowiązków. Bardziej
odpowiedzialny. Nie wiem, czy ściemniali aby zainteresować mnie ich
ofertą, czy faktycznie szukają darmowych specjalistów.
W urzędzie pracy mi powiedzieli, że nie jestem tam jedyną taką
matką. Pozostaje mi chyba wykreslić się z listy bezrobotnych, bo
przecież nie stać mnie na zaciąganie dużego długu.
I szlag mnie trafia. Praca stażowa miała aktywizować bezrobotnych,
szczególnie m.in. matki, które nie podjęły pracy po urodzeniu
dziecka. Za 670??? A przy okazji, który pracodawca będzie tworzył
normalne czyli etatowe miejsca pracy, skoro z urzędu pracy mogą mieć
wykwalifikowanych pracowników za darmo?
A trochę zależało mi na statusie bezrobotnego, bo gdyby nie udało mi
się znaleźć normalnej pracy, to chciałam skorzystać z przeszkolenia
albo kursów organizowanych przez urząd.
Ech, musiałam się wygadać.